| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] tluste 1 tluszczem 1 tnac 1 to 226 toba 1 tobie 3 toból 1 | Frequency [« »] 476 do 255 ze 231 jak 226 to 214 po 183 a 177 co | Stefan Zeromski Opowiadania IntraText - Concordances to |
Part
1 1 | z taką naiwnością, jakby to była woda sodowa z sokiem 2 1 | broni drobniejszej. Były to wcale niezłe szkapy.: rosłe, 3 1 | jazda! Letnią porą była to rzecz wcale łatwa - owa 4 1 | popasać. Winrych liczył na to, że go ktoś zluzuje, zwłaszcza 5 1 | szczęśliwie wyminął. Ale nie takie to już były czasy... Jeżeli 6 1 | zupełnym znaczeniu tego słowa, to on, Winrych. On jeden jeszcze 7 1 | jamę trwogi, on się, jak to mówią, zawziął. W miarę 8 1 | rzemienia zasługujący na to, aby był absolutnie czy 9 1 | drugiemu do ucha powiedzieć, to teraz będą opiewali heksametrem. 10 1 | podadzą. I pomyśleć, że to my taki sprawiliśmy postęp 11 1 | widocznego horyzontu. Mógł to być szereg wozów, stado 12 1 | Winrych, patrząc już na to zjawisko, nie mógł zrozumieć, 13 1 | towarzyszów niewoli. Czyniąc to, na chwilę przytulił się 14 1 | w sercu zsiadło się nie to męstwo, lecz pogarda, pogarda 15 1 | ziemi.~- Ty do czyjej partii to wiozłeś? -zapytał go ów 16 1 | głowy.~- Do czyjej partii to wiozłeś? Słysz, polaczyszka! - 17 1 | polaczyszka! - Głupiś!~- To nie chłop - rzekł do podwładnych 18 1 | z naszywką na ramieniu - to powstaniec.~- Głupiś! - 19 1 | kieszenie sukmany. Rozgniewani o to, że Winrych wypił wszystką 20 1 | się czy nienawiści. Było to może zresztą po prostu namiętne 21 1 | szarej bestii. Nie był to wcale poetyczny szakal, 22 1 | przyjdzie po skórę. Dobre i to. Dychaj se tu, niebogo, 23 1 | całej duszy wielbił Boga za to, że w bezgranicznym miłosierdziu 24 2 | sen, z czasów dzieciństwa. To ta sama uboga równina podlaska, 25 2 | stary chłop - pastuch. Był to typowy Jadźwing-Polak: chudy, 26 2 | do łowienia raków.~- A co to majstrujesz, stary? -zawołałem 27 2 | bogata trawa jaka!~Mówiąc to, wpatrywał się we mnie uparcie, 28 2 | strawę?~- Gdzie zaś? Jagód to mało? Czerwona jagoda w 29 2 | jadło jakie - ha!~Kiedy to mówili i oczy mu się zaśmiały 30 2 | ja nie przypomnę... dawny to czas - szeptał jakby do 31 2 | siebie szyderczo. - Dawny to czas... ja teraz russki 32 2 | widzisz, stary, dawno ja to już słyszałem, dawno... 33 2 | naszej religii prawda - to za cóż tamto wszystko w 34 2 | księdzowskie!~Tu nie ma prawdy - to gdzież ona? W niebiesiech? - 35 2 | niebiesiech? - Hej - pieniędzy to nabiorą za tę gadkę popy 36 2 | Dziadu - ej dziadu!~- Tak to... Sam byłem i choć-em cierpiał, 37 2 | oporna jest. Ano nic - to i dobrze. A grzyby te i 38 2 | jagódki, rybki i raki - to już przecie niczyje, ludzkie, 39 2 | stwarza dla ciebie?~- Tego to i ty nie wiesz, panulku... 40 2 | w skórę nie dostał - tak to... Idzi, panulu, a nie gadaj 41 3 | cię i czcić Go będziesz". To dziwne zdanie, ta rada czy 42 3 | same wieprzki... Ale co to pomoże w bawełnę obwijać! 43 3 | taki los szczęśliwy? Bo to los! W pracowni Mundsleya 44 3 | Skoro człowiek raz w to błoto wlezie, jeżeli jeszcze 45 3 | ciepły, prawie upalny. Był to jeden z pierwszych dni marca. 46 3 | chwilę, te uczucia, jakby to było wczoraj. Po igłach, 47 3 | Zdawało mi się wtedy, że całe to stadko śpiewa jednę pieśń 48 3 | niewiadomej...~~Czy też to miejsce jest tam jeszcze? 49 3 | bezprzedmiotowe rojenia, ale za to skupiają się i kojarzą logiczne, 50 3 | posażną pannę... Dlaczego? - To rzecz jasna. Człowiek nie 51 3 | dla niego. Ten ktoś-któż to jest? -Ojciec. Przez urodzenie 52 3 | obcowania z potomkami...~~- Ja to wszystko straciłem - szepce 53 3 | nowomodnemu lekceważy sobie. To nowoczesny człowiek: uczyni 54 3 | Piotruś pojedzie do Anglii. To znaczy, że gdy ja będę umierał, 55 3 | umysł jakieś wyobrażenia. Co to jest ojcostwo? - zada sobie 56 3 | nieodpartą, że ojcostwo to złudzenie uczuć, to pewien 57 3 | ojcostwo to złudzenie uczuć, to pewien nawyk moralny, który 58 3 | wykształcony. Nikt go za to nie skarze, nikt nawet nie 59 3 | nie obwini. Jakież jest na to prawo?~Trzeba się ratować - 60 3 | do Instytutu. ~Wszystko to gładko mu poszło. Nie będę 61 3 | wolnych chwilach odczytywał to tę, to inną stronicę Dekamerona ( 62 3 | chwilach odczytywał to tę, to inną stronicę Dekamerona ( 63 3 | mowy lub treści słów.~- To także honor, to punkt honoru - 64 3 | słów.~- To także honor, to punkt honoru - myślał. - 65 3 | zjawiła się we drzwiach.~- Czy to ty, Szulim? - zapytał głośno 66 3 | stojący na progu.~- Nie, to nie Szulim - odpowiedział 67 3 | zaglądała mu w oczy.~- Coście to za jedni, ludzie? Skądeście?~- 68 3 | lampki większy płomień. Był to młody człowiek, lat około 69 3 | cokolwiek po kawalersku, ale bo to z tymi sekwestratorami... 70 3 | Siedmset rubli!... bagatela! I to za miejsce ustępowe dla 71 3 | zimno Bijakowski.~- No, to trudno... Dajesz pan sto 72 3 | pana wyleli. Cha, cha!... To dopiero pogrom na ziemiaństwo! 73 3 | płodów wcale nie ma.~- Jak to nie ma?~- Nie znam się na 74 3 | widzę.~- A tamto ściernisko to po czymże?... po kapuście 75 3 | kapuście z baraniną?~- Ależ to chłop przecie dwa razy więcej 76 3 | Chłopu pan pozwól tylko, to panu na Placu Teatralnym " 77 3 | pamiętam dokładnie, jak się to stało, dość że nadeszła 78 3 | wędkę w strumieniu - słodkie to są przejemności, ani słowa; 79 3 | przebiegające pociągi - to co najmniej nierozsądek.~ 80 3 | jest pan Cedzyna. Wie, że to nie dorobkiewicz goniący 81 3 | dla tego, komu służy, bo to jest człowiek posiadający 82 3 | Codziennie o świcie zaczynało się to spotkanie siepaczy z kamiennymi 83 3 | dopiero nad ranem. Nie był to posilny odpoczynek, lecz 84 3 | Cudne kędziory młodzieńcze to rozbiegały się na wodzie, 85 3 | tworząc jakoby koronę, to lgnęły kosmykami do czoła, 86 3 | gdy się uświadomił, że to, co widział przed chwilą, 87 3 | było snem tylko. Niestety! to, co czuł przed chwilą, ciągle 88 3 | ruchem warg - wymówił:~- Żeby to już raz, do cholery... umrzeć...~ 89 3 | jednej trzeźwej myśli:~Żeby to już raz...~Stukanie w szybę 90 3 | nogi. Wszystko jedno, kto to stuka - byleby ktoś obcy, 91 3 | za oknem, jest Piotruś, to ja oddam... ty wiesz, że 92 3 | niewypowiedzianą słodyczą:~- To ojciec.~Stary Cedzyna głucho 93 3 | północ od Oderberga - i to ponure dudnienie skostniałej 94 3 | głucho stęka pod szynami: - to ja, to ja, to ja... Widzi 95 3 | stęka pod szynami: - to ja, to ja, to ja... Widzi do tej 96 3 | szynami: - to ja, to ja, to ja... Widzi do tej chwili 97 3 | ty nie wiesz, dziecko, co to jest tęsknota... Spojrzyj 98 3 | włosa w jego lewym wąsie? Co to za ciężar, co to za ogromna 99 3 | wąsie? Co to za ciężar, co to za ogromna łza, jaka monstrualnie 100 3 | przyszwę lewego buta. Co to? co to? - Wysuwa się 101 3 | lewego buta. Co to? co to? - Wysuwa się druga, jeszcze 102 3 | drugim poruszeniem wahadła - to najwyższy i najszczytniejszy, 103 3 | kulminacyjny moment, że to jedyny na całe życie zenit 104 3 | tej twardej pewności: - To, co w tej chwili postanowię, 105 3 | teraz jest gorzej - któż to wie? Nigdy przecie jazda 106 3 | stał doktór Piotr.~- Co to? Ciebie, widzę, głowa boli! - 107 3 | ja Jagnie podać barszcz, to ty mi zaraz nabierzesz rezonu. 108 3 | zwiesił głowę. Nie zważał na to, co syn robi nic nie widział. 109 3 | uważnie przejrzałeś rachunki, to musiałeś dostrzec, że nie 110 3 | mi Boże dopomóż!~- Tak, to zupełna prawda.~- Skoro 111 3 | występujesz w roli oskarżyciela, to powinieneś znać się trochę 112 3 | a co na tym osiągniesz, to twoje". Obiecał ludziom 113 3 | grosza dla ciebie.~- Tak, to właśnie dostrzegłem w rachunkach...~- 114 3 | dostrzegłem w rachunkach...~- I to jest cały sekret, oskarżycielu! 115 3 | powinności ojcowskiej.~- To nie ojciec dawał mi na edukację 116 3 | płacy najemników (dajmy na to v), i z tak zwanej wartości 117 3 | Wskazał moje, bo uważał to za słuszne ze względu na 118 3 | powiedziałem "durniu"! - pomyślał - to mu pójdzie w pięty...~Po 119 3 | płakałby i kaprysił, gdyby nie to, że pełzające odnóżki, pręty 120 3 | się z tym człowiekiem: był to strycharz z cegielni, młody 121 3 | do ciebie?-~- E... mówić to ta nie mówił dużo. - Wracaj 122 4 | czasami dwa razy do roku - to kilka godzin świadomego 123 4 | ślubów, zamiarów... Wszystko to, rozumie się, nie prowadziło 124 4 | Młody doktór nie zwracał na to wszystko uwagi, ufając w 125 4 | Mogą nawet jadać surowe - to trudno...~Ludność żydowska 126 4 | się, że słońce oświetla to pustkowie po to jedynie, 127 4 | oświetla to pustkowie po to jedynie, aby okazać jego 128 4 | składał wizyt rzeźnikom, jak to zamierzał swojego czasu; 129 4 | jeżeli mógł rozmawiać, to jedynie z ludźmi będącymi 130 4 | takiej kulturze.~Wówczas to nie tylko już energia ulegała 131 4 | czuł się niedobrze. Wywołał to aptekarz znowu, który zaczął 132 4 | proboszcza; przeczuwał, że są to preludia do zbliżenia się, 133 4 | Czego? - zapytał doktór.~- A to, wielmożny doktorze, sołtys 134 4 | zaciął. Pomknęli.~- Daleko to? - zagadnął doktór.~- Będzie 135 4 | chybaby Walkowa mieli, bo to panienka... - Gdzież ta 136 4 | Dawno chora?~- Pokłada się to ta już ze dwie niedziele, 137 4 | się zaczął pacjentce. Była to młoda dziewczyna, pogrążona 138 4 | konia mogę dać, ale gdzież to w taki czas...~- Słuchaj, 139 4 | obiecywała, że mi trumnę sprawi, to ja... módl się za nami grzesznymi...~ 140 4 | imię swych głupich złudzeń, to cię śmierć zabije najpierwszą, 141 4 | nic nie miał, pożerał za to bułki i pożerał oczami " 142 4 | skrzeczącym głosem:~- Kto to?~Zapadła jednak zaraz w 143 4 | na miejsce inne - uszykuj to do druku i zmuś Antosia, 144 4 | Antosia, niech przepisze; on to dla mnie zrobi. Ach, co 145 5 | dygnitarzem swej kancelarii. Był to człowiek młody jeszcze, 146 5 | mawiał przedstawiając mi już to Stasia, już Jasia, Wacia, 147 5 | ładną - wówczas jednak był to szkielet wyschnięty i znędzniały 148 5 | niezapominajkach kolanami - krup, to maleńkie chore na żołądek, 149 5 | gdzie jest... Uciekła.~- Jak to uciekła?~- No, uciekła i 150 5 | jeśli tam pracują jakie, to sprawiając wrażenie garści 151 5 | stała, gdzie pan teraz - to, mówię panu, pary, suka, 152 5 | lasem: leżę, a w głowie to tak, jakby kowal bił młotem 153 5 | młotem w kowadło. Nieraz to mię tak ściskało, jakby 154 5 | Kazię niesie na plecach, to najmniejsze na ręce, a resztę 155 6 | na dużym dniu wybrane - to znaczy kawał grosza w kieszeni.~ 156 6 | że przebiedują do wiosny, to młocką, to tkactwem u ludzi 157 6 | przebiedują do wiosny, to młocką, to tkactwem u ludzi dorabiając.~ 158 6 | dwadzieścia kopiejek - powiada - to dobrze, a nie, to nie...~ 159 6 | powiada - to dobrze, a nie, to nie...~Po chłopach w taki 160 6 | tylko jeszcze gdzieniegdzie to pniaki, to kamienie. Od 161 6 | gdzieniegdzie to pniaki, to kamienie. Od tych punktów 162 6 | szepce Walkowa.~Jest to ta chwila zmierzchu, kiedy 163 6 | przyjdzie do chaty, skatuje - a to i cóż: to tam już potem...~ 164 6 | chaty, skatuje - a to i cóż: to tam już potem...~Skoro jednak 165 6 | szlam na swoje taczki. Robi to zapamiętale, szybko, co 166 6 | swoje, próżniaku...~Pojęła to łaskawe ustępstwo na rzecz 167 6 | Co wbije w ziemię rydel, to spojrzy, czy do palika daleko; 168 7 | Szymek - "kalikancista". Jest to wyrostek mniej więcej dwudziestoletni, 169 8 | głąb ziemi. Nie wiem, jak to długo trwać mogło.~Otrzeźwiałem 170 9 | Antoś, słyszysz...~- Nie... to darmo, umrze, ja wiem... 171 9 | emerytury brakuje pół roku... To dola!~- Zobaczysz, że mu 172 9 | usiłował pocieszać, choć mu to nie szło i słowa więzły 173 10| z groźbą i szyderstwem - to znowu dźwigała się hardo 174 10| długi, srebrnolity. Jasna to była pani: dumna i piękna - 175 10| spoza węgła chaty - co oni to tam robią?...~Na trawniku 176 11| ostrogę. Ten hełm i miecz byli to starzy a ulubieni towarzysze 177 11| górach zupełnie bez celu, to przecież nie zapominał, 178 11| Domyślił się wszakże, co to znaczy. Ulubieniec jego, 179 11| jej spojrzenie. Spojrzenie to zdawało się przebijać go 180 11| śmiechem jej śladu. Mimo to jednak że miał wprawę niemałą 181 11| przepaściami. Podniecany przez to niezłomne pragnienie, dniem 182 11| Przyłbica Kudłacza z Gaster. Tak to, tak... - szeptał. -Skąd 183 12| dalekie siostrzyce. Nie ja to już, człowiek dzisiejszy, 184 12| że go wcale nie było, że to po prostu jedna ze zmyślonych 185 12| manią od dzieciństwa - że to Rafał albo inny jaki bujał 186 12| Tamten wysłuchał, jaki to puszcza szeroka wydaje głos 187 12| potoku, potoku, gdzieżeś to poniósł, gdzieżeś to podział 188 12| gdzieżeś to poniósł, gdzieżeś to podział tamte wody!...~Zaznajomiłem 189 12| polskiego rycerza. Jest to może ten sam rycerz, co 190 12| Świętej Katarzyny. Ten sam to może, którego życie, łacińskim 191 12| imienia i nie było nazwiska. To jakby ów rok wszystek - 192 12| stronach. Dwie wiorsty - to polna droga z Ciekot do 193 12| Wilkowa, trzy wiorsty - to gościniec z Krajna do Górna, 194 12| Krajna do Górna, trzy mile - to linia prosta z Kielc do 195 12| sandomierskiej urodzajnej gliny. Tam to na targowisku starodawnym, 196 12| ich - serce nasze, zawżdy to samo serce ludzi puszczańskich.~ 197 12| ludnie wojenni zbudowali. Tam to, w podgrodziu, goście r 198 12| martwe miotał na strony.~Tam to spoczywał onego dnia, jak 199 12| jeszcze śpiewały...~W ten to leśny kraj, jeszcze bezludny 200 12| na dobre zasiedli. Byli to anachoreci, benedyktyńscy 201 12| pamięta, nie rozumie, czemu to tutaj właśnie stoją te puste 202 12| niełatwo przyjmując, i to czasem tylko -jałmużnę. 203 12| Być może, iż jeden z tych to anachoretów, co polskiej 204 12| na koszary konnicy, jak to było w ich planie, i nie 205 13| brać, proszę śmiało!... To cukier p. Marchlewskiego, 206 13| przecież dr Julian Marchlewski to jest mój szanowny wydawca. 207 13| wychodzących. Wyznaję, iż to imię i nazwisko, wymówione 208 13| tego rodzaju zarabiają na to dostatnie życie? Głosząc 209 13| ogród, dziwiłem się, ile to w tym zaciszu w ciągu krótkiego 210 13| odchodzili, przeciągali przez to mieszkanie, przynosząc ze 211 13| ręce berło tyranii...~Któż to byli ci trzej goście, którzy 212 13| polski, tak rozumiany, jak to jest w ich zwyczaju, nie 213 13| komisarze są odpowiedzialni. Oni to te wszystkie pisma, druki, 214 13| Zachodzi pytanie, jakim się to mogło stać sposobem, że, 215 13| skarbów sztuki? Jakim się to stało sposobem, że zarówno 216 13| że zarówno tamci, jak ci, to tu, to tam znaleźli posłuch 217 13| zarówno tamci, jak ci, to tu, to tam znaleźli posłuch u naszego 218 13| posłuch u naszego ludu? Trzeba to wyznać otwarcie i bez osłony, 219 13| rojowisko gadów i płazów. Gdy to dostrzec mógł każdy na widowni 220 13| publicznej, w głębiach pozostało to samo, co było za dni niewoli. 221 13| 2% ludności wiejskiej". To nie sto tysięcy parobków 222 13| bezdomni Polskę wybrali. To nic, że tam i sam ten i 223 13| pospołu z innymi wywalczył, to ten jego uczynek chyba nas 224 13| wcieliliśmy ich w życie, to nosimy ich obrazy w duszach. 225 13| tamten: - do pracy! Jakiż to ogrom roboty! Jak nieobeszłe 226 13| przystoi. Jeżeli jaki strój, to już chyba okrągła, aksamitna