Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
jedzcie 1
jedzenia 1
jedzie 1
jego 128
jegomosc 2
jej 67
jek 5
Frequency    [«  »]
177 co
153 za
139 o
128 jego
116 ja
113 od
111 mu
Stefan Zeromski
Opowiadania

IntraText - Concordances

jego

    Part
1 1 | jak ziarno. Wiatr krople jego w locie podrywał, niósł 2 1 | Stanowiły one znaczną część jego majątku, bo posiadał summa 3 1 | palec pod żyłę krwionośną w jego piersiach i wydzierał 4 1 | Wtedy krew szarpiąca się w jego pulsach - jakby stężała 5 1 | gorzałkę, rozbili butelkę na jego czaszce i podarli mu ostrogami 6 1 | ocucił powstańca.~Powieki jego, zaciśnięte przez ból i 7 1 | nadzieją w sercu umarł. Głowa jego wygniotła w błocie dołek, 8 1 | w takiej furii, że tylna jego noga wpadła między sprychy 9 1 | Obejrzawszy jak najstaranniej jego przetrąconą nogę, przyszedł 10 1 | orczyków, wlokącej się za parą jego koni, plunął w garść i popędził 11 1 | rzewna radość zstępowała do jego duszy i ubierała mu cały 12 2 | głosem ochrypłym:~- Ja się Jego nie zapierał, na rotę-m 13 2 | leciało pod batem - ja imienia Jego wzywał.~Ja w Brześciu między 14 2 | wywieźli - ja tylko imienia Jego wzywał. raz w nocy rozum 15 2 | przecie niczyje, ludzkie, nie jego - pieczątki nie nałoży.~- 16 3 | Patrzałem z podziwieniem na jego łysy czerep, gdy ten stary 17 3 | jasny, wiotki piasek. Każde jego ziarenko, nasycone ciepłem, 18 3 | mego syna, nigdy nie będę jego przyjacielem, nigdy nie 19 3 | przyjacielem, nigdy nie będę godnym jego współczucia, jego, co jest 20 3 | godnym jego współczucia, jego, co jest jedyną na całym 21 3 | Nigdy juź nie pomacam rękami jego włosów ani nie usłyszę głosu. 22 3 | Nigdy nie obejmę oczami jego postaci, jego męskich, szerokich 23 3 | obejmę oczami jego postaci, jego męskich, szerokich ramion. 24 3 | cześć inżyniera i oświetlała jego postać ogniami bengalskimi, 25 3 | Krochmalnej ulicy, gdzie ojciec jego skromny, ubogi, ale chędogi 26 3 | będę opiewał wszystkich jego promocji, przygód, zachodów, 27 3 | nowych. Pieniądze płynęły do jego kieszeni szerokim łożyskiem: 28 3 | pięknie rozkwitła małżonka jego, czytelniczka niegdyś Buckle' 29 3 | Czasami tylko po zaciętych jego wargach przemykał się tęskny, 30 3 | sąsiedniego miasteczka. ~Głowa jego podnosiła się wtedy dumnie, 31 3 | promyk słońca wypogadzał jego twarz drewnianą i skrzepłą 32 3 | wynika, abyśmy mieii, idąc za jego przykładem, wyniszczać grunta. 33 3 | Toteż zasługiwanie się jego Bijakowskiemu, posłuszeństwo 34 3 | czyhały na każdą chwilę jego nieuwagi, na każdy moment 35 3 | postaci snu nad znękaną jego duszą. Śniło mu się, że 36 3 | miara pociechy spłynęła do jego duszy, gdy się uświadomił, 37 3 | rozzłoszczone pszczoły ciąć poczęły jego serce. Obejmowała go złowieszcza 38 3 | bezmyślna nienawiść zaciskały jego pięście. Wszystka jego inteligencja 39 3 | zaciskały jego pięście. Wszystka jego inteligencja osiadła na 40 3 | nie mógł rozpoznać rysów jego twarzy, ale tamten posunął 41 3 | piersi wędrowca bije nie jego własne męskie serce, co 42 3 | Doktór jak przez mgłę widział jego zgarbione plecy i siwą, 43 3 | Wahadło kołysało się nad samą jego głową. Kiedy pomykało na 44 3 | na upstrzonej przez muchy jego powierzchni błyskał klinik 45 3 | zestarzałego gruchota. Melodia jego szeptu unosi się nad rozmarzoną 46 3 | końcu najdłuższego włosa w jego lewym wąsie? Co to za ciężar, 47 3 | niewesołą. Spojrzenie oczu jego dziwnie wyziębło i przyćmiło 48 3 | szyderczy uśmiech przemykał po jego wargach i oczy błyskały 49 3 | laską... Nad każdym z piersi jego wydzierał się cichy, nieprzerwany 50 4 | umierania. Doktór Paweł, w epoce jego życia, o której mówię, zjedzony 51 4 | naszemu doktorowi, że w jego egzystencji roślinnej, najedzonej, 52 4 | powrócić do zdrowia dzięki jego olejom, balwierze zaś wybudowali, 53 4 | chorych zmierzających do jego mieszkania, wyprawiano w 54 4 | upływie roku doktór poczuł, że jego energia staje się z wolna " 55 4 | rozczarowało go nad wyraz: jego prośby, namowy, istne prelekcje 56 4 | skonstatował, że ów płomyczek nad jego głową, z którym tu przyszedł 57 4 | już jednak nikt z całej jego ówczesnej "działalności" 58 4 | po to jedynie, aby okazać jego bezpłodność, nagość i posępność...~ 59 4 | do aptekarza i emablować jego żonę. Pewnego razu przeraził 60 4 | wściekłą czapą" pył spod jego nóg w głębokim pokłonie, 61 4 | odwracając na bok białe jego skiby. Drogę zaniosło.~Chłop " 62 4 | ginący we mgłach. Po nerwach jego, do najdalszych ich gałązeczek, 63 4 | gdzieś górą. Obłok ten goniły jego myśli z tęskną i pokorną 64 4 | oczy...~Podówczas jeden z jego kolegów, tak zwany "Ruch 65 4 | chorej, oparł łokcie na jego poręczy i nasycał się widokiem 66 4 | który zmieściła się wszystka jego boleść:~- Czyż tak? czyż 67 4 | coś, co wyważało z głębi jego duszy ostateczny rdzeń uczuć 68 4 | Ożywił się nawet; dzięki jego usilnej agitacji wszyscy 69 5 | Miękkie, bladopłowe włoski nad jego czołem przerzedziły się 70 5 | tam przez chwilę. Ramiona jego kurczowo dźwigały się do 71 6 | daleką widownią. Odblaski jego lśniły jeszcze na krawędziach 72 6 | mruknął od niechcenia.~Zna ona jego gniew, wie, jak on umie 73 6 | ze mgły, ogarnia lęk jego pięści. Znowu się modli 74 6 | teraz szybkie i skwapliwe jego ruchy jak małpa, narzucała 75 7 | chłopsku. Wiosenną porą ubranie jego składa się z dziwnie długiej 76 7 | cholew dopełniają reszty jego odzieży.~Tomek czy Szymek 77 7 | zaczął. Pierwszy dźwięk jego głosu słaby był, nieśmiały 78 7 | chóru i zaśpiewał...~Głos jego wznosił się i jakby zaokrąglał, 79 7 | natchnieniu. Chwilami wiała z jego pieśni jakaś nieokiełznana, 80 9 | i powieki zsuwały się na jego zamglone oczy.~- Antoś, 81 9 | niego wieści, że ojciec jego nie umarł w tej chwili - 82 10| na dno wąwozu i pełzła na jego dnie, blada z przerażenia 83 10| czuje człowiek, gdy na progu jego serca staje miłość.~Daleko, 84 11| krajobrazu, który się u stóp jego roztwierał. Po lewej ręce 85 11| między drzewami. Ostrożne jego kopyto kilkakrotnie próbowało 86 11| Műrtschenstein i spiczaste jego wieżyce szarzejące pośród 87 11| przechodził dziedzictwem w jego rodzie hełm stary, roboty 88 11| długimi kolcami. U siodła jego wisiał przymocowany łuk 89 11| co to znaczy. Ulubieniec jego, Radlob, bardzo często razem 90 11| nie spuszczała z oka ani jego ręki, ani topora błyszczącego 91 11| Dziewczyna patrzyła na każdy jego ruch spode łba i trzęsła 92 11| tak zgrzybiałego, że łysą jego czaszkę powlekała jakby 93 11| wyciągnąwszy ręce. Dłonie jego były mocno ściśnięte i jakby 94 11| wyrastające za uszami i w tyle jego czaszki, jak srebrne nici 95 11| drzwi. Wtedy baron zobaczył jego twarz zgrzybiałą, a jednak 96 11| świeciły się jak diamenty w jego obwisłych powiekach. Z nagła 97 11| myśl swoją, rycerz chwycił jego ręce i potrząsając nim wołał:~- 98 11| Zbawiciela świata! Przez niewinną jego mękę przeklnę cię, rozwiążę 99 11| mu się do nóg i całując jego stopy.~- Odpasz miecz, rzuć 100 12| Franciszka i przegląda się w jego czystej powierzchni, czyste 101 12| życie tej krainy, choćby ta jego nowość sięgała pierwszego 102 12| zabawy przyłączyć, lecz żywe jego wody, porozdzierane przez 103 12| się tylko dało, co było w jego mocy: w najsroższy Sybir 104 12| Lękliwa cześć napełniała jego duszę, gdy mierzył nieznane 105 12| ciemnej lasu głębiny szedł na jego duszę, nastawał i napastował 106 12| chmura gradowa. A gdy po jego błękitnych przegubach we 107 12| pątników. Ciążyła już nad jego samowolą mocna ręka królewska, 108 12| poznania wszechrzeczy rzucały w jego sumienie. Wspominały mu 109 12| na posępnicę i żal. Nad jego chatą ciemnozielona puszcza 110 12| Widać ze wszech stron białą jego wieżę w dolinie fiołkowej 111 12| z obszarów i spoczywa na jego białym kształcie, a wyrzeźbiony 112 13| p. Modzelewskiemu wraz z jego aparatem kinematograficznym, 113 13| zapadał. Trzeba było opuścić jego suche wnętrze i podczas 114 13| prawa do posiadania domu i jego ciszy. Co gorsza, w każdym 115 13| oprócz wiekowego plebana i jego wikariusza, księdza Modzelewskiego-generała 116 13| relacji kanonika o pobycie w jego domu w ciągu ubiegłego tygodnia " 117 13| poczułem się oto nagle jego prawowitym właścicielem 118 13| szanowny wydawca. Posiadam stos jego listów, w których na licznych 119 13| Nigdy nie byłem w promieniu jego jurysdykcji i cieszę się 120 13| nigdy nie widziałem ani jego twarzy, ani nie dotykałem 121 13| ani słyszałem wyrazów, z jego ust wychodzących. Wyznaję, 122 13| ideologię bolszewizmu z jego strony zasadniczej, dogmatyczno-ideowej, 123 13| bronił wreszcie władzy, która jego samego depce częstokroć 124 13| kopnąć, poszturchnąć, obłamać jego pędy i pręty, lecz sam krzak 125 13| innymi wywalczył, to ten jego uczynek chyba nas wszystkich 126 13| oddanie wszystkiego, co jest w jego ojczyźnie. Należy podźwignąć 127 13| należy go pokonać w sednie jego idei. Na miejsce bolszewizmu 128 13| dr Julian Marchlewski, jego kolega Feliks Dzierżyński,


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL