| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] wzywajace 1 wzywala 2 xi 1 z 1403 za 327 za- 1 zaagituja 1 | Frequency [« »] 1811 sie 1587 na 1484 nie 1403 z 952 do 761 to 645 a | Stefan Zeromski Przedwiosnie IntraText - Concordances z |
Czesc
501 2 | witali młodego pana, co z wojska wrócił, strzelając 502 2 | strzelając mu dawnym obyczajem z batów na wiwat. Jaśnie-Hipcio 503 2 | fornalom! Hipolit wytrząsnął z pugilaresu wszystkie walory, 504 2 | szczęście. Było mu dobrze z tymi obcymi ludźmi, jakby 505 2 | niezwykłe, wysunęły się z jadalni. Został na placu 506 2 | zawartej spółce węglowej z dwoma Żydami, braćmi Kminkami... 507 2 | kieliszka - a był to jeden z tych większych - otwierał 508 2 | familijną o tych Kminkach z piekła rodem, którą słyszał 509 2 | kilkaset razy! Karusia przyszła z odsieczą.~- Ależ to pan 510 2 | kresowemu. - Panowie jechali aż z samej Warszawy?~- Z samej 511 2 | jechali aż z samej Warszawy?~- Z samej Warszawy jechaliśmy...~- 512 2 | zachrapiemy!~- Maciejunio poszedł z Hipolitem rzeczy rozpakowywać. 513 2 | rzeczywiście wybawiła go z opresji. Podchmielony ksiądz 514 2 | tego dosiadania świerka z jego bujnymi i sprężystymi 515 2 | sprężystymi gałęźmi.~- Diabli z tymi świerkami! - irytował 516 2 | wtrącać, bobyś był nie wyszedł z tego świerka, żeby nie ja.~- 517 2 | stopy do drzwi prowadzących z tej sieni na prawo i otworzył 518 2 | sieni na prawo i otworzył je z hałasem znacznie większym 519 2 | pokój jest dalej. Kapłan z głębi ciemnego pokoju zawołał:~- 520 2 | gospodyni tych miejsc szukała z pośpiechem świecy po kątach, 521 2 | pośpiechem świecy po kątach, z dala się trzymając od gościa. 522 2 | trzymając od gościa. Wreszcie z radością w głosie oświadczyła, 523 2 | postąpmy po chrześcijańsku, z zachowaniem najdoskonalszych 524 2 | Okryjmy się nim obydwoje.~- Z pana, widzę, zanadto dobry 525 2 | drzwi swego pokoju. Sień z kamienną posadzką była jeszcze 526 2 | wyższa niż pokój. Schody z niej prowadziły na piętro, 527 2 | jakowyś szczególny urok. Z rozkoszą wałęsał się w długich, 528 2 | niewybredną co do formy.~Jedna z ulic wielkodrzewnych wyprowadziła 529 2 | wielkodrzewnych wyprowadziła go z parku na folwark, między 530 2 | dawna kręcili się ludzie, z których każdy osobnik witał 531 2 | Toteż co prędzej odszedł z tamtych zaludnionych okolic. 532 2 | rozpuszczały tęgie pióra z dzikim bełkotem indory, 533 2 | indory, na pół obłąkane z manii wielkości. Wspaniały 534 2 | nieruchomy, jakby wyrzeźbiony z brązu wielobarwnego, pewien 535 2 | gidia pensjonarska. Wyszła z domu, w którym Baryka noc 536 2 | najoczywiściej przyjezdna - z miasta czy z daleka - krewna 537 2 | przyjezdna - z miasta czy z daleka - krewna któregoś 538 2 | daleka - krewna któregoś z oficjalistów, gdyż w sposób 539 2 | nieoczekiwana i fenomenalna: jeden z osobników starych, ze zgiętą 540 2 | się ku rozlazłej pannie z pazurami i groźnie rozwartym 541 2 | rozwartym dziobem. Skakał wprost z ziemi aż do brzucha oniemiałej 542 2 | atak tego szarego jajka z mnóstwem pazurów, dziobów, 543 2 | tak przeraził dziewoję, iż z wrzaskiem przewyższającym 544 2 | pierzchającym dziewczęciem z krzykiem swoim, nabierającym 545 2 | mężnie swą ofiarę do sieni z kamienną posadzką, wpadła 546 2 | psiakrew!" Parobcy, baby z czworaków, dziewczyny folwarczne 547 2 | efektownej rozrywki. Niektórzy z chłopów pokładali się na 548 2 | wielkomiejska panna nie śmiała z domu nosa wyściubić.~Zimno 549 2 | się porannymi wrażeniami z panną Karoliną, a nade wszystko 550 2 | folwarku. Nosił się nawet z myślą, aby specjalnie zapoznać 551 2 | specjalnie zapoznać się z ową pokonaną "stroną" i 552 2 | pokonaną "stroną" i pogawędzić z nią w ogóle o perliczkach. 553 2 | panowała. Dwór był ogromny, z dachem łamanym. Ponad tym 554 2 | wszedł do głównej sieni. Z tej sieni były otwarte drzwi 555 2 | palił się na wielkim kominie z zielonych kafli. Widok i 556 2 | jadalni sypiała, toteż wprost z łóżka przyszła do ognia 557 2 | perliczką - i runęła we drzwi z takim impetem, że o mały 558 2 | mały włos nie wyrwała ich z zawias. Odkąd te drzwi były 559 2 | buzować i huczeć ze śmiechu z podwójną i potrójną swą 560 2 | czasie podróży po Europie z nieboszczykiem jaśnie panem - " 561 2 | piorunem wniesiono koszyki z chlebem żytnim, z bułkami 562 2 | koszyki z chlebem żytnim, z bułkami własnego wypieku, 563 2 | bułkami własnego wypieku, z suchymi ciasteczkami i rogalikami. 564 2 | własnoręcznie naznosił słoików z miodem, konfiturami, konserwami, 565 2 | coś "ośmielał się" szeptać z cicha na jego wielką, bardzo 566 2 | Wniesiono uroczyście tacę z kamiennymi imbrykami. W 567 2 | podsuwano porcję śmietanki. Z kożuszkami zagorzałymi od 568 2 | gościa. Na pytanie, czy nikt z domowników jeszcze nie wstał, 569 2 | teraz... Widać panienka z tej ciągłej niepogody wpadła 570 2 | niepogodę. Ciągłe strzały z armat.. Ale my tutejsi nie 571 2 | najprzedniejszą marmoladę z brzoskwini.~Nie wszyscy 572 2 | przez Barykę, nowe koszyki z rogalikami, nowe maselniczki 573 2 | skokiem do stajni i witał się z końmi. Wielkim głosem wołał 574 2 | których miał osiem, witał się z cugowymi i "brakami". Chodził 575 2 | pokrzykując, to pieszcząc się z końmi, jakby z najlepszymi 576 2 | pieszcząc się z końmi, jakby z najlepszymi przyjaciółmi. 577 2 | ogólnoświatowych. Cezary wywnioskował z obserwacji, że ów Jędrek 578 2 | wyprawie wojennej, w obcowaniu z osobami wysoko postawionymi 579 2 | przedziwnie żywych, nakrytych z lekka cienką powieką. Żyły 580 2 | pieśń życia. Przestępowały z nogi na nogę, a ruchliwe 581 2 | westchnień, które raz w raz z potężnych, głębokich piersi 582 2 | upragnionym. Wśród tego radosnego z końmi obcowania, gdy miłe, 583 2 | duszy przez oczy końskie z otchłani ich egzystencji, 584 2 | nagłymi ruchy Jędrek wytoczył z sąsiedniej wozowni linijkę, 585 2 | wózek na wysokich kołach, z wąskim siedzeniem podłużnym, 586 2 | podwórca. Hipolit chwycił lejce z rąk Jędrka i zaprosił Cezarego, 587 2 | na Kasztana. Koń poszedł z miejsca ostrym kłusem.~Z 588 2 | z miejsca ostrym kłusem.~Z początku Hipolit Wielosławski 589 2 | wypadały przed jego oczy z dwu stron jako części nie 590 2 | nierozerwalnie. Linijka z nagła zaturkotała wbiegłszy 591 2 | pełny galop.~Linijka poczęła z warczącym hałasem miotać 592 2 | nawoływanie. Zobaczył jakieś z boku ruchome plamy, ale 593 2 | Hipolit puścił ręce Cezarego i z całej siły siepał w tył 594 2 | zawołał Hipolit zeskakując z linijki na ziemię.~- Który 595 2 | Który wariat?~- Jeden z wariatów...~Istotnie, cały 596 2 | świetnie władając koniem. Gdy z polnej drogi zbliżyła się 597 2 | rozpuku, przypatrując się z uwagą Hipolitowi.~- Pospieszamy 598 2 | sąsiedzie! Jechaliśmy właśnie z panem Władysławem moimi 599 2 | rano wstawać.~- A pan także z wojny? - zapytała młoda 600 2 | Tak. Oczywiście. Tak jest, z wojny.~- Pan pozwoli, że 601 2 | Jestem Barwicki.~- Baryka.~- Z uszanowaniem patrzę na prawdziwych 602 2 | prawdziwych żołnierzy... - mówił z oczyma przymrużonymi chytrawo. - 603 2 | superrewizji zbadali.~- Życzę panu z serca powrotu do normalnego 604 2 | zdrowia! - mówił Wielosławski z najszczerszymi drwinami 605 2 | czy panowie zdają sobie z tego sprawę, że jesteście 606 2 | szpaka na miejscu i zjechała z szosy na boczną drogę, biegnącą 607 2 | ramiona jeźdźczyni harmonijnie z ruchami konia unosiły się, 608 2 | swych sprawach, Hipolit z cicha uświadamiał Cezarego:~- 609 2 | mizantrop. Nie miał o czym gadać z nikim w sąsiedztwie. Przykry 610 2 | powikłane. Kościeniecki z pierwszą swoją żoną miał 611 2 | zagajem, wśród kamieni, które z pola praszczury parobków 612 2 | puściła się przodem, dając z oddali znaki wojownikom, 613 2 | pałac albo dwór. - Piętrowa, z lustrzanymi szybami, z dachem 614 2 | z lustrzanymi szybami, z dachem niemal płaskim i 615 2 | sarmacko-barbarzyńskiej okolicy. Dwaj panowie z Nawłoci, oddawszy konia 616 2 | tam, czesali, oczyszczali z błota i dziwnie nadobni 617 2 | gdzie stała duża szafa z książkami, bardzo pięknie 618 2 | Tam siedział pan Barwicki z książką w ręku. Pani domu 619 2 | zeszła ze schodów, które z holu wejściowego prowadziły 620 2 | pantofelku, ta sama stopa, co z tak sprężystą, żelazną mocą 621 2 | istotne i szczere, gdyż z lekka pociągnięte barwiczką, 622 2 | oprawom książek. Niektóre z tytułów, wyzłocone na grzbietach, 623 2 | znowu chęci.~- A pan jest z których stron? Przepraszam 624 2 | babską ciekawość...~- On jest z Baku... - rzekł Hipolit.~- 625 2 | rzekł Hipolit.~- Aż z Baku! - dziwiła się pani 626 2 | jednak nie mogła przeleźć z piątej do szóstej klasy 627 2 | sobie poszła na grzyby, gdyż z jej nauki nic nie będzie.~ 628 2 | słówka" stale wyfruwały z jej biednej głowy. Nieszczęsny 629 2 | przez czas pewien zeszła z oczu ojcowskich i spod jego 630 2 | fikcyjnego pedału. Łzy lały się z oczu wygnanki, gdy tak sobie 631 2 | instrumentem, i przyzwyczajał się z wolna do roli mebla cennego, 632 2 | obiadem, co tam Maciejunio z pewnością podać nie omieszka. 633 2 | muzykującą pannę i zapoznać się z nią natychmiast. Hipolit 634 2 | wejściem dwu młodych kawalerów, z których jeden był - o rozpaczy! - 635 2 | panem dziedzicem Nawłoci z przyległościami. Dygnęła 636 2 | przed panem dziedzicem i z wyrazem uszczęśliwienia 637 2 | i niesamowity, jakby nie z tego świata.~"Nie! Ona się 638 2 | że przecie to on grywał z matką dzień w dzień na cztery 639 2 | czyby nie chciała zagrać z nim na cztery ręce "Tańców 640 2 | śmiesznych dygów, umknęła z salonu.~ Okazało się, iż 641 2 | tym kierunku przyjmowała z nosem tak wysoko zadartym 642 2 | nosem tak wysoko zadartym i z takim skrzywieniem ust, 643 2 | maturalne przełożonej pensji (z prawami gimnazjalnymi).~ 644 2 | posuwistym krokiem wyszła z pokoju.~- Gdzież ty idziesz, 645 2 | Doprawdy? A to już nigdy! Pary z ust nie puszczę! Ale dlaczego? 646 2 | kuzynek !...~Gdy ksiądz z panną Karoliną powrócił 647 2 | panna Karolina spuściła z wyniosłości tonu i raczyła 648 2 | i raczyła uśmiechać się z obłudnym umiarkowaniem. 649 2 | wodza - nie spuszczał oczu z oczu Hipolita, który od 650 2 | od lat w ciemnej stajni z okienkiem zasłoniętym i 651 2 | otwieranymi tylko w nocy. Każde z dwojga podlegało ciągłemu 652 2 | oczach matki, ciotek i wuja z gracją i zręcznością nieposzlakowaną. 653 2 | dziedzińcu nie zsunął się z siodła, niż przed miesiącem, 654 2 | zamierzały wcale ruszyć z miejsca. Wspinały się, biły 655 2 | cichy rozkaz Hipolita, który z konia przyglądał się swemu 656 2 | w tej powojennej epoce i z lekka uderzył jego końcowym 657 2 | ich cnoty, skoczyły raptem z miejsca z taką gwałtownością, 658 2 | skoczyły raptem z miejsca z taką gwałtownością, że bryczka 659 2 | runęła naprzód jak wyrzucona z procy. Cezary, siedzący 660 2 | cztery nogi zadarte do góry - z tego dwie nogi czarne w 661 2 | Powyżej kolan. Pończochy owe z boku każdej nogi podtrzymywały 662 2 | zleciała po prostu wraz z księdzem z balansującego 663 2 | po prostu wraz z księdzem z balansującego siedzenia 664 2 | kończynami, nie mogąc się z cieśni wydobyć. Zgodny wybuch 665 2 | przedsięwzięły czarne "krety". Cezary z zapałem rzucił się na pomoc 666 2 | Dziękuję! - odpaliła z taką furią, jakby miała 667 2 | nie lada przedstawienie z naszych dessous...~- Och! 668 2 | pod sukienką. Inna rzecz z tobą! - wzdychał wikary 669 2 | tobą! - wzdychał wikary z politowaniem.~- Proszę już 670 2 | politowaniem.~- Proszę już raz z tym skończyć, bo wysiądę! - 671 2 | ci mówić rzeczy płynące z guseł ukraińskich, a panu, 672 2 | gdyby trzeba było wyjechać z tej Nawłoci. Jeszcze jej 673 2 | przechodniów. Pewien Żydzina z brudnym workiem na plecach 674 2 | dziedzicowi, co nie tylko z wojska wrócił, ale - powiadali - 675 2 | odwróceni. Jakżeby chciał pójść z tym Żydeczkiem i gadać o 676 2 | wnętrzu worka, który ów z tak straszną męką na plecach 677 2 | swych dzieci czekających z głodnym utęsknieniem. Znamy 678 2 | gdy w samolocie szybującym z Warszawy do Paryża, środkiem 679 2 | chłopów, którzy szli na bosaka z koszykami ręcznymi w ręku. 680 2 | Gadali zawzięcie, głośno, z wrzaskiem. Bryczka pędząca 681 2 | było szczęście wyskoczyć z tej lśniącej, iskrzącej 682 2 | błocie, wdać się w rozmowę z tamtymi dwoma, radzić po 683 2 | głupiemu nad wydźwignięciem się z utrapienia, urągać na wójta, 684 2 | pomstować i wykrzykiwać!... Iść z tamtymi dwoma drogą pełną 685 2 | Słuchajcie! Ja idę tam razem z wami!" W rzeczywistości 686 2 | jednakim niemal stopniu. Każda z osób coś swojego własnego 687 2 | Tymczasem nadbiegł chłopak z konopiastą grzywą, dyszący 688 2 | mógł złapać, i posmarkujący z przerażenia nosem sinym 689 2 | lipami stał dworek pradawny, z dachem czarnym, mocno powyginanym 690 2 | zabudowania folwarczne nowe, z murowanymi słupami, porządne 691 2 | solidne. Hipolit zeskoczył z konia, ksiądz Anastazy wylazł 692 2 | ksiądz Anastazy wylazł z bryczki i obadwaj skierowali 693 2 | staw.~- Czy ja mogę pójść z panią?~- Jeżeli pan sobie 694 2 | Minęli płoty plecione z jodłowych gałęzi, które 695 2 | opasywały ogrody dokoła dworu, i z górki zeszli nad staw. Stał 696 2 | zaraz były parzyste pogródki z szerokich balów, prowadzące 697 2 | podsięwodne młyńskie koło. Mostek z okrąglaków nad tymi pogródkami 698 2 | pogródkami ułatwiał przejście z drogi wjazdowej na groblę 699 2 | uśmiechał się do przybyszów z tej wdzięcznej na wejrzenie, 700 2 | sekuła".~- Ach - westchnął z głębi - prawda... Przypominam 701 2 | przepłakała swoje życie.~Z podwójną zachłannością objął 702 2 | Matka umarła w Warszawie z wyczerpania sił, w ciężkiej 703 2 | szczęśliwszy, bo zaraz po wyjściu z więzienia w Kijowie.~- A 704 2 | pokati! Mama, wyrzucona z naszego domu, siedziała 705 2 | matce i ojcu, o ucieczce z Baku i wędrówce przez Rosję, 706 2 | jednak opowiadał wszystko z bezwzględną szczerością. 707 2 | przypomniał sobie i zobaczył z nadzwyczajną oczywistością. 708 2 | na wierzch. To, co mówił z Gajowcem o matce, matki 709 2 | tak samo wyrzucono na dwór z mego domu.~- Cóż robić! 710 2 | mściwa. Gdyby pan wiedział; z jakim uczuciem czytałam 711 2 | przybywają wyrzucać nas znowu z domów i mordować, rozstrzeliwać, 712 2 | A gdyby pan wiedział, z jakim uczuciem czytałam 713 2 | że ich po polsku ścinacie z ramienia!~Zerwała się z 714 2 | z ramienia!~Zerwała się z miejsca i nachyliła nad 715 2 | było, żeby intromitować z powrotem pudla Gagę do pałacu 716 2 | wolność. O tym, żeby się tam z powrotem pchać, nawet nie 717 2 | gadać o ich życiu. Nażyć się z nimi!~- Dziwny gust!~- Może 718 2 | wspominać... - zaśpiewał z cicha samemu sobie, jakby 719 2 | obok niego wcale nie było.~Z głową podpartą na rękach 720 2 | przyglądała mu się spod oka z baczną uwagą.~Właśnie ksiądz 721 2 | nie doszło. Nawet nie z racji jakiejś modnej "redukcji", 722 2 | modnej "redukcji", lecz z winy samego petenta. Cofnął 723 2 | raz pierwszy zgłosił się z tym projektem do Hipolita 724 2 | bezpośredni, istotny, nie z drugiej ręki, nie ze stopnia 725 2 | rumaków. Chciałby mówić z tutejszymi ludźmi z ust 726 2 | mówić z tutejszymi ludźmi z ust do ust. Ale nie tylko 727 2 | spracowanym, nie pracując z nim ramię w ramię.~Hipolit 728 2 | kawałeczek chleba uczciwie i z trudem zarabia, tylko paniczem 729 2 | zarabia, tylko paniczem z miasta, który się zabawia, 730 2 | bawi się znowu za pan brat z dziećmi dziedziczki, przebiera 731 2 | łaknie i pragnie, nie mając z czego żyć. W tym jest śmieszność, 732 2 | dyskusji, która się wyłoniła z przygodnego tematu, jużci 733 2 | powrót - i jużci gromią z racji spóźnienia się na 734 2 | Obiad. - Czarna kawa z odrobinką pomarańczową tego 735 2 | słowem five o' clock tea z tymi chlebkami, żytnim i 736 2 | chlebkami, żytnim i pszennym, z owym masełkiem nieopisanym 737 2 | masełkiem nieopisanym a świeżym, z tymi ciasteczkami suchymi, 738 2 | nieco tańca, skoro ktoś z sąsiedztwa nagodził się 739 2 | kolacji jakaś partia szachów z księdzem Anastazym, jakaś 740 2 | malusieńkie kieliszeczki, z czymś tam ciemnowiśniowym... 741 2 | okiennice pozawierane, a z wewnątrz dochodziło do ogrodu 742 2 | czekał przed domem starowina z kościoła w Nawłoci Dolnej, 743 2 | mszę, dawno czekał Jędrek z osiodłanym Urysiem, dawno 744 2 | baranie łby i kopulaste czuby z epoki oligocenu, miocenu 745 2 | budzili się wszyscy trzej i z rozkoszą oglądali nad sobą 746 2 | upragniony, dobrotliwy, z wysokim, bielonym sufitem...~- 747 2 | jak najprędzej wymknąć się z domu i rwać na przełaj polami 748 2 | dystyngowane towarzystwo z "pałacu" wraz z pełnymi 749 2 | towarzystwo z "pałacu" wraz z pełnymi taktu ciotkami i 750 2 | przegrody, rodzaj sąsieków, z dawna wylepionych gliną 751 2 | stanowczo nie rozmawiam z panem" - lecz nadeszło również 752 2 | nadeszło również i ułaskawienie z zastrzeżeniem najmocniejszego 753 2 | były niczym w porównaniu z pracą, jaką mu narzuciła 754 2 | wiadomo, wdowa-narzeczona z Leńca organizowała wielki 755 2 | pod komendą ślicznej wdowy z Leńca.~Oczywista, że gospodyni 756 2 | przyjęcie od niego nowego fraka z przyległościami, jako symbolu, 757 2 | Hipolita - i gotowy frak z kamizelką najostatniejszej 758 2 | Karolina ze śpiewem schodzi z piętra, z mieszkania rządcostwa, 759 2 | śpiewem schodzi z piętra, z mieszkania rządcostwa, państwa 760 2 | dziewoją we fraku. Zakrzyknęła z zachwytu i oglądała go ze 761 2 | się jego kołnierzykami? - Z trwogą, z lękiem przyznała 762 2 | kołnierzykami? - Z trwogą, z lękiem przyznała się do 763 2 | w objęcia i przetańczył z nią przed lustrem kilkakrotnie 764 2 | Panna Karolina szeptała z cicha, że ktoś może usłyszeć, 765 2 | Zobaczą, że była sam na sam z nim, w jego pokoju... Och!... 766 2 | kiedy w piersiach serca z nienasyconej rozkoszy ustają, 767 2 | panna Karolina ocknęła się z upojenia. Silnymi łokciami 768 2 | oderwała go od swoich ust. Z zamkniętymi oczami mówiła 769 2 | Bardzo pana proszę... Z głębi serca... Niech mię 770 2 | mię pan nie gubi!~- Ach, z tym "gubi"! Gubi...~Jednakże 771 2 | Okszyńska. Gdy Karolina wyszła z mieszkania jej wujostwa, 772 2 | Wandzi. Wypędzona ze szkoły i z rodzinnego domu, nie wiedziała 773 2 | obecności Cezarego, rozmowy z nim - stawała się nowym 774 2 | dnie i w nocy. Głos jego, z daleka zasłyszany, brzmiał 775 2 | objęcia obłoków ścierając z jej twarzy samotnych łez 776 2 | wiedziała, że musi umrzeć z tej niezrozumiałej choroby, 777 2 | albo śmiał się rozmawiając z księdzem Anastazym czy Hipolitem, 778 2 | ze schodów prowadzących z piętra do sieni i wtulona 779 2 | przeszkodzić, gdy całowała z upojeniem klamkę drzwi prowadzących 780 2 | zamierała ze szczęścia zarazem i z rozpaczy.~I tego dnia, gdy 781 2 | troszeczkę się wycałowała z Cezarym, Wanda Okszyńska 782 2 | framugi, jak panna Karolina z "nim" rozmawiała, jak weszła 783 2 | na nią nie patrzy, nigdy z nią nie rozmawia jak z innymi 784 2 | nigdy z nią nie rozmawia jak z innymi osobami, a jeśli 785 2 | trzech węgłach, którego już z piersi nic wydrzeć nie zdoła. 786 2 | Termin pikniku nadciągał z chyżością, a nie wszystko 787 2 | pani Laury Kościenieckiej z rozkazami: jechać tam, przywieźć 788 2 | mógł powrócić do Nawłoci z racji ulewnego deszczu. 789 2 | Konie, które go odstawiły z "towarem" do pałacu w Odolanach, 790 2 | ścianach, przerzucił albumy z rysunkami rozmaitych minionych 791 2 | otwarł drzwi do małego pokoju z werandą, wychodzącą na ogród. 792 2 | pan nie zażądał koni stąd, z Odolan? Wojskowy i nie umie 793 2 | Liczyłem na to, że konie z Suchołustka lada chwila 794 2 | Ale cóż pan tutaj robił z tymi swymi cnotami? Sam 795 2 | pani Kościeniecka zrzuciła z ramion płaszcz, poprawiła 796 2 | w locie chwytał płaszcz z jej ramion, owionął go przenikliwy 797 2 | po pana przyszły. Wracam z objazdu. Co za typy! Panie, 798 2 | będzie dużo tańczył?~- Będę! Z panią.~- Ze mną? Mój narzeczony 799 2 | niesłychanie zazdrosny, a ja będę z panią ciągle tańczył. Przecie 800 2 | i praktycznie, a ja będę z panią tańczył do upadłego. 801 2 | zapiąć na guziki. Wyszli z tej sali do przedsionka, 802 2 | stała sławna kareta, lśniąca z wierzchu i bielejąca wewnątrz 803 2 | skoro tylko konie skoczyły z miejsca, wpadając w zupełny 804 2 | ustami i narzucił się jej z całą potęgą furii. Nie wydała 805 2 | około pięciu wiorst drogi. Z alei odolańskich kareta 806 2 | Cicho! - wyrzuciła z piersi nie mogąc jeszcze 807 2 | nisko. Nie chciała wysiąść i z nikim się widzieć. Drzwiczki 808 2 | dnia widział był jedynie z daleka. Myśl, że może być 809 2 | upust, gdzie uchodząca woda z cicha a dziwnie przejmująco 810 2 | kolczastymi krzakami.~"Teraz - z kolei - psy..." - pomyślał 811 2 | również. Znalazł w parkanie z zaostrzonych desek jakieś 812 2 | swego odzienia wyplątał się z nich na ścieżkę szeroką 813 2 | prostu mówiąc - ze strachu. Z niemałą ulgą trafił kolanami 814 2 | Poprzez gałęzie już ogołocone z liści widać było oświetlone 815 2 | pełnego diabelskiej rozkoszy z nią obcowania i porwał się 816 2 | nią obcowania i porwał się z ławki. Pędem prawie dobiegł 817 2 | pierwszym sprzymierzeńcem. Ach, z jakąż to rozkoszną dumą 818 2 | dotykał ścian. W jednej z tych ścian przez otwór sączyło 819 2 | przecie i przez tę sień ktoś z domowników przechodzić...~ 820 2 | jeździł wzrokiem po wierszach z góry na dół stronicy dosyć 821 2 | animusz. Nie ze strachu, lecz z nienawiści. W pierwszej 822 2 | sofie, możność wylezienia z jakim takim honorem z tej 823 2 | wylezienia z jakim takim honorem z tej niewygodnej, na poły 824 2 | nie więcej. Przeczytał już z dziesięć stronic druku nie 825 2 | swobodną, wdzięczną. Ach, z jakąż przyjemnością przeszedłby 826 2 | był po tym pokoju, tam i z powrotem.~Nagle posłyszał, 827 2 | Pan Barwicki żegnał się z narzeczoną prosząc ją usilnie, 828 2 | przeszła przez bibliotekę i z hałasem zamknęła drzwi, 829 2 | pokoiku, gdzie stało biurko z przyborami do pisania, a 830 2 | usiadł w fotelu i usłyszał z przerażeniem, że piękna 831 2 | przerażeniem, że piękna pani z kimś rozmawia. Serce biło 832 2 | zdobycz odsunęła jego ręce z szeptem:~- Czasem Barwicki 833 2 | Czasem Barwicki wraca z drogi...~- Co takiego? Po 834 2 | Co takiego? Po co?~- Z nieutulonej tęsknoty do " 835 2 | dzisiaj?~- Raz tutaj wrócił z drogi i siedział jeszcze 836 2 | nieprzebitej otchłani. Przykręcał z precyzją światło lampy na 837 2 | zabrzmiał. Cezary stoczył się z podwyższenia przy oknie 838 2 | istnych drgawek. Fryzjerzy z Częstochowy, a nawet z miasteczek 839 2 | Fryzjerzy z Częstochowy, a nawet z miasteczek okolicznych ondulowali, 840 2 | wdziany pewien rodzaj żupanka z sajety drogocennej, połyskliwej 841 2 | guziczkach - rozpiętego z przodu i związanego pod 842 2 | szyją jedwabnym sznurkiem z takimiż kutasikami. Na nogi 843 2 | pod kożuchami na drodze z Charkowa do polskich granic. 844 2 | eleganta i barczystego młokosa z podfryzowaną czupryną.~Gdy 845 2 | halka". Powinieneś był z przodu przyszyć sobie jaką 846 2 | Woltera! Kto ośmieli się kpić z ich kokieteryjnych chwaścików, 847 2 | zaturkotały głucho koła pojazdu z drugiej strony "Arianki". 848 2 | przystojne piosenki sfruwały z warg młodych paniczów.~- 849 2 | wam wolno jest tańczyć? Z kobietami?~- Słuchaj no - 850 2 | leżące gdzieś wyżej czy z boku od całej edukacji i 851 2 | nikogo tutaj nie znał, toteż z nikim nie mógł zawiązać 852 2 | właził na lakierki...~Było to z dawna umówione w paragrafach 853 2 | anonsować przybywających ani z zasady prezentować wszystkich 854 2 | grubej i wielkiej własności z walorów na rzecz wyżej powołanych " 855 2 | sukni, której różowy atłas, z lekka przeświecający spod 856 2 | wysysający żal przejmował go z nagła. Obok niej szedł wyfraczony, 857 2 | policzkami i to jedną, to drugą z wypomadowanych półkul czarnych 858 2 | lat trzydziestu pięciu. Z wyjątkiem, oczywista, przybłąkanej 859 2 | niemal spazmem cielesnym z Karoliną, gdy dzieliły go 860 2 | mu ją fizycznie, zamierał z tęsknoty za Laurą. Oddalając 861 2 | Oddalając się od tamtej gorzał z miłości, z trwogi, z żalu, 862 2 | tamtej gorzał z miłości, z trwogi, z żalu, z nienawiści, 863 2 | gorzał z miłości, z trwogi, z żalu, z nienawiści, z gniewu, 864 2 | miłości, z trwogi, z żalu, z nienawiści, z gniewu, które 865 2 | trwogi, z żalu, z nienawiści, z gniewu, które mu dech zapierały, 866 2 | Wandy Okszyńskiej. Sala z jej lśniącym parkietem była 867 2 | łączący swe piersi, uda i nogi z piersiami, udami i nogami 868 2 | tam i sam posunięciach, z jednego w drugi koniec salonu, 869 2 | kroplisty naperfumowaną chustką z monogramem Hipolita Wielosławskiego, 870 2 | Wielosławskiego, ruszył do pierwszej z brzegu panny "z sąsiedztwa". " 871 2 | pierwszej z brzegu panny "z sąsiedztwa". "Wytrząsał" 872 2 | sąsiedztwa". "Wytrząsał" z tejże "koszulę" wielokrotnie. 873 2 | biustami tudzież quasi-szyjami z pewnej sztucznej masy, naśladującej 874 2 | spojenia sztucznych szyj z prawdziwymi i za pomocą 875 2 | któż wie, czy nie ostatni z ostatnich? - marzyły i w 876 2 | śmieszki i poufne półsłówka z "tamtym". Krążył koło niej, 877 2 | pani mnie, który grywam z panią na cztery ręce?~Omdlewającym 878 2 | miłosną, nie wiedział, co się z nią dzieje. Nie wiedział, 879 2 | gniewnie:~- Rozmawiasz wciąż z tym grubasem.~- Muszę...~- 880 2 | człowiek. To istny burżuj. Byk z wąsami. Ty możesz patrzeć 881 2 | wypomadowaną głowę? Ja nawet z daleka nie mogę znieść tego 882 2 | sposobem możesz rozmawiać z tym bęcwałem?~- Mówiłam 883 2 | Muszę!~- No, to i ja muszę z nienawiścią patrzeć na niego.~- 884 2 | Myśl o tobie łączy się z myślą o nim. A ja o tobie 885 2 | tu wszyscy wylecicie jak z procy.~- Bolszewiku!~Pani 886 2 | na swym łóżku ruchomym, z bezwładnymi nogami, okrytymi 887 2 | wciąż i wypuszczając monokl z oczodołu, pełnego ciemności, 888 2 | ujął kieliszek, który jeden z sąsiadów podał mu niemal 889 2 | objął jego wysmukłą nóżkę, z trudem podniósł go do góry 890 2 | do góry swą suchą ręką, i z wytwornym uśmiechem, pełnym 891 2 | i pełen starych furmanów z batami. Tymczasem pani Wielosławska 892 2 | niematerialny. W całej istocie z minuty na minutę rozpościerała 893 2 | który się waży na walkę z przemożnymi uczuć potęgami. 894 2 | tajemniczy ptak, który na stosie z mirry sam się palił i z 895 2 | z mirry sam się palił i z popiołów własnych odmłodzony 896 2 | uczuć, którego lotu nikt z ludzi przewidzieć nie zdoła. 897 2 | wielobarwnego nietoperza z czerwonymi na tle głowy 898 2 | Wanda grać zaczęła, w jedną z ostatnich sonat Beethovena 899 2 | stronę wyszła niepostrzeżenie z sali balowej. On, zamiast 900 2 | jej sprzyja, boć tyle razy z rozkoszą ją całował, śledzącą 901 2 | Spostrzegła, jak on się wymknął z sali.~Cios katowski mieczem 902 2 | podzieli. Rozpacz pchnęła ją z miejsca, przeprowadziła 903 2 | duszy i nie wiedząca, co się z nią przydarza. W pewnej 904 2 | że to on rozmawia tutaj z Laurą. - Nasłuchiwała. - 905 2 | kości przemarznięta, wróciła z parku do sal oświetlonych, 906 2 | par posuwających się tam i z powrotem do taktu shimmy. 907 2 | zmarznięta. Trzęsła się z zimna i wnętrzności w niej 908 2 | na krześle patrząc w tłum z uśmiechem jakby wprawionym 909 2 | jakby wprawionym w oblicze. Z nagła posłyszała swe imię. 910 2 | imię. Ksiądz Anastazy mówił z przejęciem:~- Karusia! Dziecinko! 911 2 | kategorycznie odmówić, lecz z nagła dostrzegła w tłumie 912 2 | wycedziła przez zęby:~- Z przyjemnością, jeżeli sobie 913 2 | Najcudniejsza Kozaczka z Dzikich Pól', patrz, wygnana 914 2 | Dzikich Pól', patrz, wygnana z ojczyzny swej, prosi cię, 915 2 | było...~Cezary wystąpił z tłumu i stanął w pustym 916 2 | się do fortepianu i począł z rytmicznym naciskiem odwalać 917 2 | przysiadania a poderwania się z ziemi.~W tańcu Karoliny 918 2 | liczyły każdy uśmiech obojga.~Z drugiej strony pustego tanecznego 919 2 | konarów grabowej alei. Jeszcze z ramion jej nie wytchnęło 920 2 | pleców od zetknięcia się z lodowatymi szorstkimi deskami 921 2 | zabawa sięgała swego zenitu. Z jadalni (a raczej pijalni) 922 2 | gardzi. Wiem i już! Nie chce z nami pić, bo my jesteśmy 923 2 | łacinie spowiadał. Piję z tobą, a ten precz!~- Piję 924 2 | a ten precz!~- Piję i ja z tobą! - wołał Cezary, czynem 925 2 | picie! Gardzisz mną, niby z tej racji, że ja jestem 926 2 | wychowanie i kwita!~- Piję z tobą, księże dobrodzieju.~- 927 2 | sutannę włożył... Atłasy z wierzchu, a pod spodem plecy 928 2 | ręce i opierającego się z całej siły potaszczyli dokądś 929 2 | zastąpienia Hipolita. Pili we dwu z Baryką, raz w raz całując 930 2 | właściwie spór się toczy. Z tej rozterki wybawiła ich 931 2 | widzieć. Stanął przed nią z zamiarem tańczenia, lecz 932 2 | wywłócząc wielkie buciory z głębokości bajora. Popatrzył 933 2 | podwórka i łączyć, spajać z gnojówkami. Nieznośny smutek 934 2 | łokcie!~Cezary zaśmiał się z cicha.~- Cóż ty się śmiejesz? 935 2 | do Leńca. Czekał, chodził z miejsca na miejsce, wyglądał 936 2 | salonie grał na cztery ręce z panną Wandą Okszyńską. Grał 937 2 | własne ręce, że czasami tylko z melodii zmiennej wznosiły 938 2 | ostatnią melodię. Wtem poczuł z najgłębszym zdumieniem, 939 2 | Wydłużona dłoń, zimna jak z lodu, drżąca spazmatycznie, 940 2 | niewiedzy, co ma zrobić z tym fantem, który go trzymał 941 2 | zacięty wiodą wraz,~Każda z nich pięknością słynie~Która 942 2 | słynie~Która najpiękniejsza z nas?...~Myśl jego pognała 943 2 | wionęło ku tamtej. Rzekł z bezlitosnym, z okrutnym 944 2 | tamtej. Rzekł z bezlitosnym, z okrutnym uśmiechem:~- Widziałem 945 2 | jęknęła zrywając się z miejsca.~- Widziałem, jak 946 2 | paski, falbanki, a pani z głośnym krzykiem wywijała 947 2 | Dygnęła. Bokiem wyszła z pokoju i uciekła z ganku 948 2 | wyszła z pokoju i uciekła z ganku przez ogród, jakby 949 2 | sposobami widywania się z ubóstwianą miało swój skutek: 950 2 | fizyczną. Wychodziła nagle z marzeń prawdziwa, jakby 951 2 | dowcip łagodny, jakoś "z głupia frant" i "z cicha 952 2 | jakoś "z głupia frant" i "z cicha pęk" - dowcip przytulny 953 2 | uwielbiał cichą poufność rozmowy z nią o rzeczach niepowszednich 954 2 | nieżyciowych, kiedy gwarzyła z serca do serca o duszy swej 955 2 | samych. Nic w niej nie było z rozpusty, a wszystko było 956 2 | rozpusty, a wszystko było z miłości. Nawet te sprawy 957 2 | w tym było dziwnego, że z panami, tancerzami swymi, 958 2 | opiekuna, pana Gajowca, z doniesieniem, iż teraz jeszcze 959 2 | Kościeniecka również wyjeżdżała z Leńca. Dochodzenie, dokąd 960 2 | prawdę potwierdzało.~ Jednego z ostatnich dni listopada, 961 2 | nieobecności do Nawłoci z miasteczka Śnieguły, dokąd 962 2 | Śnieguły, dokąd jeździł z Hipolitem, Cezary zastał 963 2 | oszołomiony, że wybiegł z pokoju bez czapki, razem 964 2 | pokoju bez czapki, razem z księdzem, nie myśląc o tym, 965 2 | drzewami parku. Wyskoczył z niej młody lekarz, chirurg 966 2 | niej młody lekarz, chirurg z miasta. Nie witając się 967 2 | miasta. Nie witając się z nikim, w kapeluszu i paltocie, 968 2 | w kapeluszu i paltocie, z pudełkiem narzędzi pod pachą 969 2 | dopiero szedł ksiądz i Cezary. Z dala, z trzeciego pokoju, 970 2 | ksiądz i Cezary. Z dala, z trzeciego pokoju, słychać 971 2 | Tego nie wiem. Przyszła z ogrodu z krzykiem. I oto 972 2 | wiem. Przyszła z ogrodu z krzykiem. I oto tak się 973 2 | I oto tak się wije już z godzinę czasu.~- Otrucie 974 2 | na zawołanie wysunął się z pokoju lekarz. Rozejrzał 975 2 | mruknął:~- Za późno. Kto tu z państwa jest pan Baryka?~- 976 2 | szara, twarz miała jakby z ceraty, z czarnymi dołami 977 2 | twarz miała jakby z ceraty, z czarnymi dołami pod oczyma. 978 2 | pokoju nie było nikogo. Z nagła wszedł ksiądz Anastazy. 979 2 | na wargach czarnych jakby z żelaza. Cezary nachylił 980 2 | widział, gdy wywoził trupy z Baku. Tak samo do niego 981 2 | rozniósł się po całym domu. Z dworu wytoczyli się na dziedziniec, 982 2 | historii tego dnia. Ale to szło z trudem, gdyż Karolina zazwyczaj 983 2 | biegała dokądś i skądś szła z powrotem. Jakże tu było 984 2 | się przeto, że przyszła z ogrodu. Lecz w ogrodzie 985 2 | gdzie ty jesteś? Wandziu!~Z drugiego pokoju dał się 986 2 | powtórzyła pani Turzycka z dokładnością. - Po czwartej.~- 987 2 | bywa.~- A piła. Lubiła wodę z sokiem porzeczkowym. Zawsze 988 2 | Zawsze u nas piła albo wodę z porzeczkowym, albo herbatę 989 2 | porzeczkowym, albo herbatę z żurawinowym. Zrobiłam trochę 990 2 | Paniusia się napije herbatki z żurawinami..." A panna Karolina 991 2 | stoi gdzie ta szklanka, z której nieboszczka Karusia 992 2 | trudno i darmo! - zdecydowała z godnością i dumą obrażoną.~- 993 2 | pani podawała jej szklankę z wodą i sokiem?~- Czy ja 994 2 | nabrałam szklankę wody z blaszanego wiaderka. Woda 995 2 | blaszanego wiaderka. Woda przecie z naszej studni, najczystsza 996 2 | wyniosłam stamtąd flaszkę z sokiem. Postawiłam tę flaszkę 997 2 | Wandzia przyniosła wodę z sokiem z kuchni do pokoju? - 998 2 | przyniosła wodę z sokiem z kuchni do pokoju? - pytał 999 2 | zawołała pani Turzycka. Z sąsiedniego pokoju wyszła 1000 2 | Karolina nalała sobie soku z flaszki do szklanki.~- Tak