Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
tluszczy 1
tnac 1
tnie 1
to 761
to-to 1
toast 2
toba 18
Frequency    [«  »]
1484 nie
1403 z
952 do
761 to
645 a
574 ze
481 o
Stefan Zeromski
Przedwiosnie

IntraText - Concordances

to

1-500 | 501-761

    Czesc
1 Rod| otóż i cały rodowód, jak to jest u nas, w dziejach nowoczesnych 2 Rod| Tylko w Siedlcach - choć to jedynie z listów i gazet 3 Rod| poza mężem i synem, była to przygodna, doczesna, przelotna 4 Rod| wszystkich kierunkach: - "Co to tutaj u was takie płoche 5 Rod| arkanów mowy rosyjskiej. Było to na balu publicznym w mieście 6 Rod| wiedzieć, że polska róża to nie roża, tak, zdawało się, 7 Rod| te tantiemy wykonywuje, to było najzupełniej obojętne. 8 Rod| nagi i żywy grosz w złocie, to przedmioty: meble, dywany, 9 Rod| klejnot najdroższy. Był to pamiętniczek z wojny 1831 10 Rod| Sołowijówki z przyległościami. Był to w prostej linii dziad Seweryna 11 Rod| do powstania wpadł, jak to mówią, najfatalniej. Skoro 12 Rod| stajni musiał ruszyć w świat, to znaczy w szarą i ciemną 13 Rod| klechdą, podawaną w coraz to innej postaci, o czymś dalekim, 14 Rod| przeogromnym.~Sama ta legenda, jak to zwykle bywa z legendami, 15 Rod| dzikiego, obcego rumaka.~Tak to z roku na rok marząc o powrocie 16 Rod| w domu mowy polskiej ani to, że służące były Polki. 17 Rod| już mu samemu pachniało to coś delikatne, miękkie, 18 Rod| rosyjskim, robiło swoje.~Tak to dni Czarusia upływały w 19 1 | boleść dziecięca. Przecie to na krótko! Istne manewry! 20 1 | już wesoły. Pocieszyło go to i owo, a nade wszystko perspektywa 21 1 | można było poradzić. Były to kanony i paragrafy woli, 22 1 | gronie pieszczotek. Był to rząd samowładny i dyktatura 23 1 | w oczach matki: - "Co na to ojciec powie?" - znikł. 24 1 | dopiąć samowolnymi kaprysami, to wypraszał umizgami lub awanturą. 25 1 | umizgami lub awanturą. On to teraz stawiał na swoim. 26 1 | polskiego języka, ale był to już raczej szereg awantur, 27 1 | godziny trwogi o jedynaka.~To obce miasto stało się dla 28 1 | spadzistego czoła? Co też to widać w tych oczach głucho 29 1 | prześlicznych białych zębów! Jaki to wilk! Cóż za pasja niestrzymana 30 1 | głęboko rozważała: "Któż to jest, na Boga! ten chłopiec? 31 1 | miejsc obcych "do domu", to znaczy do Siedlec. Słyszała 32 1 | Wiedziała w każdym ocknieniu, że to jest niemożliwe, że tego 33 1 | że Seweryn nigdy by na to nie przystał. Czyż nie miałby 34 1 | Siedlcach jest Szymon Gajowiec?~To imię i to nazwisko miało 35 1 | Szymon Gajowiec?~To imię i to nazwisko miało moc czarodziejską. 36 1 | Wiedząc o tym doskonale, że to jest gruby i śmieszny nonsens, 37 1 | gdyby kaplicę swoją. On to jeden wiedział o wszystkim, 38 1 | pachniała w jej duszy. On to był jej nauczycielem, przewodnikiem, 39 1 | Zdawało się słuchaczom, że to anioł niebiański zstąpił 40 1 | współpróżniaków i, niby to w wielkiej tajemnicy, śpiewali 41 1 | a gdy wreszcie nadeszła, to już zupełnie skądinąd. Był 42 1 | zamarzyć mogła.~Cezarek dbał o to, żeby "rachunek bieżący" 43 1 | porządnych studiów, jak to bywało za czasów ojcowskich, 44 1 | potem list nadszedł, był to skrypt nieoficjalny, datowany 45 1 | zapomniał. Myśl o ojcu - było to widmo przestarzałych zakazów, 46 1 | chwytało go w pół drogi, ni to w objęcia, błędne widmo - 47 1 | Trzeba było potem zabijać to uczucie, które nosiło wśród 48 1 | odruchu, że zaiste, był to już jego organ, jak ręka 49 1 | ręka lub noga. Nie znaczy to wcale, żeby Cezarek był 50 1 | rozłożonego tomu. Mieszkanie to można by rzec, było obrazem 51 1 | państwo rozpaczy. Nasunęło się to państwo wielkie i dzikie, 52 1 | realnego o istocie rewolucji, to chyba tylko sam Cezary Baryka, 53 1 | sam Cezary Baryka, gdyż on to właśnie z miejsca wszczynał. 54 1 | najniewinniejszej myśli zapytał, czemu to paraduje po cywilnemu, w 55 1 | zwanego "wilczego biletu" - to był to akt najzupełniej 56 1 | wilczego biletu" - to był to akt najzupełniej nieszkodliwy, 57 1 | Któż mógł wiedzieć, czy to w ten sposób nie objawia 58 1 | wnętrza, wyrwane z jego głowy. To była właśnie esencja rzeczy. 59 1 | tworzyć ustrój komunistyczny, to powinien by podzielić na 60 1 | z Boga i ze siebie. Cóż to za komunizm, gdy się wedrzeć 61 1 | podzielić się nie dadzą. Jest to - mówiła - pospolita grabież. 62 1 | pospolita grabież. Niewielka to sztuka z pałacu zrobić muzeum. 63 1 | razu postępowania - niby to dlatego, że matka spostrzegłaby 64 1 | niepostrzeżenie, chyłkiem, niby to od niechcenia pomagać w 65 1 | Zresztą - wątpił. Ileż to razy powracali ci, których 66 1 | sercu nie było. Mówił, że to jest kał Rosji. Mówił, że 67 1 | czeluść otwarta tego statku to jest jak gdyby otwór kiszki 68 1 | węzełki i tobołki. Była to rodzina złożona z czterech 69 1 | przybyłymi. Okazało się, że jest to księżna i księżniczki Szczerbatow-Mamajew, 70 1 | kryjówkę, gdzie się mieścił. To jej jednak nie uratowało. 71 1 | tamten. Cezary wyjednał to swymi prośbami, na jakiś 72 1 | do wiadomości, dla kogo to w dzieciństwie i zaraniu 73 1 | kaukaskiej pieczarze.~ Tak to Cezary Baryka sam jeden 74 1 | z ukrytą radością.~Była to już formuła ostatnia, nieodwołalna.~ 75 1 | swym uczuciom, że przecież to jest najnaturalniejsze zjawisko, 76 1 | nauczał ducha matki - jest to konieczność, wyższa ponad 77 1 | wyższa ponad wszystko. Jest to prawo moralne. Poprzez dziesiątki 78 1 | ze wszelkiego prawa. Ileż to wskutek tego bestialskiego 79 1 | zawsze unicestwionego. Jest to jakowyś kontynent pogrzebionych 80 1 | dawania zrozumiałych znaków, to każdy kamień cerkwi i kościołów 81 1 | szczęśliwi jesteśmy, że stało się to za naszych czasów, że dokonało 82 1 | Skoro ty mówisz, że tak, to tak..."~ Inną koleją potoczyło 83 1 | jedna część mieszkańców - to znaczy Ormianie pod wodzą 84 1 | Druga część mieszkańców - to znaczy Tatarzy - na skutek 85 1 | starców zgrzybiałych. Mimo to nie zdołano wystawić więcej 86 1 | wnętrzu ziemi zegnało w to miejsce tyle nacji wszelakich 87 1 | widokiem cierpienia - wszystko to było już Cezaremu znane. 88 1 | Strzelał uporczywie. Trwało to do września 1918 roku. 89 1 | wymordowanych. Chodziło o to, ażeby wiatr - Nord- nie 90 1 | przerażenie na myśl, jak to on jutrzejszy dzień przetrzyma 91 1 | owoców. W mieście Baku było to podówczas jedyne miejsce, 92 1 | pustych i niemych ulicach. Ta to gawiedź zgłodniałych i spragnionych 93 1 | skąpo żywionych. Pchało się to pod łopaty, przysiadało 94 1 | się w jego pobliżu. Był to chłop rosyjski, brodaty 95 1 | zaciekawił Cezarego.~Cóż to za jeden? Czemu sterczy 96 1 | a nie gdzie indziej? Cóż to tam śpiewa pod nosem sobie - 97 1 | zwieszoną głowę. Wtedy, jak to mówią, wszystka krew zbiegła 98 1 | trzymając się słupka. Ściskał to drzewo, ażeby się umocnić 99 1 | Zawahał się. Przeląkł. Czyż to tylko podobieństwo oczu? 100 1 | oświetlonych przez słońce. Były to usta ojca. Była to postać 101 1 | Były to usta ojca. Była to postać ojca w łachmanach 102 1 | koszarami żołnierzy.~Było to wspólne miejsce ustępowe, 103 1 | ruchem głowy przywołał go w to właśnie miejsce. Cezary 104 1 | już nie było wątpliwości! To były ręce, oczy, usta, piersi 105 1 | cię mieli zabijać?~- Czy to wiadomo, za co teraz ludzie 106 1 | chcę! Ale razem z tobą!~- To, to! Razem ze mną!~- No!~ 107 1 | Ale razem z tobą!~- To, to! Razem ze mną!~- No!~Objęli 108 1 | ciężkie męki serca. Gdzież to nie wędrowała ta płaska 109 1 | ręczna walizeczka! W jakichże to opresjach wspomagała po 110 1 | wiekopomnej awanturze - tej, co to - "pilnować jak oka w głowie"...~ 111 1 | zostawionej w dalekim Baku. Czegóż to bowiem nie przedsięwziął, 112 1 | pokonać je potrafiła. Ona to pchała go i wiodła w bezmierną 113 1 | niby funkcjonariuszów. Ona to dodawała mu ducha wytrwania, 114 1 | często były potrzebne.~Ile to razy stary pan wzdychał:~- 115 1 | wzdychał:~- Ach, gdybym to miał tafelkę aspiryny Bayera! 116 1 | miejsca nie bacząc wcale na to, czy tam który z pasażerów 117 1 | sąsiedzi, leżący obok, były to dzikusy zakaspijskie, Sartowie 118 1 | rosyjskim nalotem, lecz mimo to dobra i gładka. Mówił tym 119 1 | nowa cywilizacja.~- Jakaż to?~- Ano posłuchaj, jaka. . .~- 120 1 | nigdy o tym nie mówiłeś. Cóż to za jeden? Krewny?~- A właśnie 121 1 | innego widzisz teraz. Taki to los. Za pobytu w kraju, 122 1 | poszedł na medycynę.~- To i mnie tatko zawsze podsuwał 123 1 | będzie, jak chcesz. Nazywajmy to najbardziej głośnymi tytułami. 124 1 | Wyjechał z Warszawy..~- A to w tej jakiejś Warszawie... - 125 1 | sypkie i zwiewne.~- Po cóż mu to było potrzebne?~- Zaraz! 126 1 | pieniądzem - zwłaszcza że to było w czasie, kiedy Niemcy, 127 1 | Zapomniałem tylko, jak się to miejsce u licha nazywa...~- 128 1 | najczystszego piasku na to Barykowe wybrzeże.~- Morze 129 1 | na wybrzeże.~- Słusznieś to zauważył, choć niezbyt grzecznie.~- 130 1 | nic niegrzecznego.~- Skoro to, coś powiedział, nie jest 131 1 | ludzi w ciągu tygodnia.~- A to dopiero morowa maszyna!~- 132 1 | na całej długości. Była to po prawdzie jedna wielka 133 1 | Oczywiście! Byłem. Szkliłbym ci to tak w żywe oczy, gdybym 134 1 | gdybym nie był?~- Ale co to ma wspólnego z "nową cywilizacją"?~- 135 1 | topi piasek nadmorski...~- To, oczywiście, jego sekret?~- 136 1 | czystość. Nawet nie wymaga ci to żadnej pracy specjalnej, 137 1 | przepadający za czystością, jak to jest wszędzie na wsi, przy 138 1 | setki. I powiem ci, nie to nudziarze, snoby, żebraki, 139 1 | łące pod koniec czerwca, to wszystko, to wszystko ujęte 140 1 | koniec czerwca, to wszystko, to wszystko ujęte w natchnieniu, 141 1 | nowoczesnych polskich chłopów. to istne marzenia futurystyczne, 142 1 | szklanym materiale.~- I tyś to widział tam? Takie wsie? 143 1 | powiaty, województwa! Bo to ci poszło jak morowa zaraza, 144 1 | trzech, czterech dni. Jest to bowiem tylko składanie części 145 1 | trzyma własne ciepło. Ale to nie jest ideał. Każda wieś 146 1 | powszechna elektryfikacja kraju. To samo stosuje się do pompowania 147 1 | Chłopom polskim nie przyjdzie to z trudnością, nie będą oni 148 1 | powietrze chlewów mieszkalnych, to będą oni rasą najzdrowszą 149 1 | było zakryte - stwarzają to, że po ich zastosowaniu 150 1 | Paryża do Antwerpii? Tak to owoc fantazji poety Ariosta, 151 1 | najzdrowsze, najładniejsze, czyż to nie szczyt marzeń dla samotnego 152 1 | tudzież ci-devant królów, to wolą oni, jak sądzę, mieszkać 153 1 | staremu. Wolą taki, dajmy na to, apartamencik, jaki my niegdyś 154 1 | szedł spać z kurami... Cóż to oznacza? Oto zdrowie - apetyt 155 1 | burżuje. Boję się, że oni to rozwiną tak wielkie zapotrzebowanie 156 1 | dzisiejszą walką.~- Filantrop to jakiś. Dobrodziej. Dopóki 157 1 | budować normalne życie.~- Któż to wie, kto wśród nas jest 158 1 | łotr, a kto sprawiedliwy.~- To wiadomo nadto dobrze. 159 1 | co z zabijania wynika, to zbrodnia zabójstwa. Zabijanie 160 1 | niepotrzebne. Szkoda na to czasu i zdrowia duszy ludzkiej. 161 1 | czystej wody.~- Już mi to i mama po siedlecku klarowała. 162 1 | przeciwić się siłą.~- O, to - to! Stare gadaniny. Jeżeli 163 1 | przeciwić się siłą.~- O, to - to! Stare gadaniny. Jeżeli 164 1 | tysiące ludzi wypracowane - to ja mam się temu nie sprzeciwić?~- 165 1 | Sprzeciw, zakaz, kara! Nie jest to celowe, nie jest skuteczne, 166 1 | mordować. Doprawdy - śmieszny to jest przewrót, który magnatów 167 1 | wprowadza do pałaców. Jest to praw- dziwie robota i dom 168 1 | zrewoltowanych pancernikach, kiedy to oficerom, którzy ich ongi 169 1 | zjuszonych na siebie, jak to miało miejsce w Baku, lecz 170 1 | przychodzień mało znany, to nie było jestestwo bierne 171 1 | czujące jedynie, jak matka. To był przeciwnik czynny. To 172 1 | To był przeciwnik czynny. To był rycerz. Z jego ran, 173 1 | inaczej świat kształtować. To, co mówił, było mgliste, 174 1 | ramię Z tymi, których po to wy- prowadzano na światło, 175 1 | trupów. Powiadał, ten to trupi Zaduch przeszkadza, 176 1 | Czy nie ma pociągu? - To nie było marzenie, nawet 177 1 | jakiś szał duszy. Jechać! - to był jedyny okrzyk, który 178 1 | twarde wyrazy. Ale samo to przegryzanie twardych wyrazów 179 1 | Pociąg miał nadejść! Był to ogromny esze1on wiozący 180 1 | stacji. Tutaj o pociągu niby to nic słychać nie było, lecz 181 1 | na stację i stanął. Był to szereg wagonów z obmarzniętymi 182 1 | pociągu. Okazało się, jest to właśnie przewodnik, inżynier 183 1 | starczym płaczem... Nic to nie pomogło. Nie mogło pomóc. 184 1 | odmowną odpowiedź`? Czemuż to inni mogą jechać, a oni 185 1 | powietrze do wnętrza wionęło. To czarny przyszedł znowu ze 186 1 | odrazą pomyślał, że "czarny" to ksiądz. Tamten przeżegnał 187 1 | ohydne budynki, stawiane, jak to mówią, psim swędem, z najtańszego 188 1 | doszczętnie. Chcąc całe to oppidum objąć jednym spojrzeniem, 189 1 | nad bystrą wodą. Po tej to ledwie widocznej runi tańczyli 190 1 | osłonić nikłymi swymi kolory to wstrętne widowisko, które 191 2 | nadzwyczajną dokładnością Wszystko to opowiadał temu nieznajomemu 192 2 | mógł się domyśleć, czemu to tak jest, czemu ten jegomość, 193 2 | zimny służbista, sam mu to wytłumaczył, gdy tak pewnego 194 2 | Raz... pewien list... ale to nie należy do rzeczy i nie 195 2 | tym rozmarzonymi oczami. To była nowa postać matki, 196 2 | kijem się podpierając. Tak to z panem Gajowcem kochali 197 2 | rozpoczętą! Znowu zaczynało się to samo, co było w Baku! Tu 198 2 | przedmieść Warszawy, a całe to miasto było w ruchu, w biegu, 199 2 | semickiego pochodzenia. Była to plutokracja miasta Warszawy, 200 2 | tylko pomiędzy sobą - o to, jak też zachowywać się 201 2 | nieprzyjemności, grube kawały.~- To barbarzyńcy! - ciskał 202 2 | leżącymi na jego brzuchu.~- To łobuzy! - dodawał rozglądając 203 2 | sceptykiem". Twierdził, że to przesady, plotki, a nawet 204 2 | skórze doświadczył, jacy to dobrodzieje.~- Dziękuję 205 2 | sprawę robotniczą. Lecz to, co słyszał w kawiarni, 206 2 | niebo. Nie wiadomo było, co to się tam kryje w środku tej 207 2 | ów rdzeń tajemniczy. Była to olbrzymia, wprost niezmierna 208 2 | głośniej wywrzaskując.~- Co to za mordy astrachańskie, 209 2 | moje państwo kochane! Jakie to mają cylinderki morowe, 210 2 | na nich - klasa! Jakimi to ślepkami na nas kłapią! 211 2 | nas kłapią! A buzie jakie to poczciwe! Każdy jakby z 212 2 | chodź w cudzy groch, bo to nie twój, świński ryju, 213 2 | w stronę Warszawy. Były to najdalej ku niej wysunięte 214 2 | wypady, obroty i zasadzki, to znowu wiał przed siłą przemożną. 215 2 | się nawet, że te "Polaki" to nawet dusze bratnie. 216 2 | całości sentymentów. On to właśnie był żołnierzem w 217 2 | boku tylko szeptano, że to gruby pan z panów, srogi 218 2 | historii jego sportów była to przyjemność - prima! Gdy 219 2 | czoło wszystkiego - co też to tam jest na końcu tej dróżki 220 2 | dyszlową parę. Stało się to za raptownie. Kolaska, pędząc 221 2 | pałacyk biczyskiem.~Niewiele to słowo powiedziało gościowi. 222 2 | diabli! Ciesz się, mówię! To Nawłoć!~Cezary doświadczył 223 2 | drugi podbródek. A może to jaka specjalna choroba wojenna, 224 2 | odżywczą kurację.~- Któż to "wszyscy"? Karolino - kto " 225 2 | Jędrek.~- Słyszane rzeczy! To dziewczę, które prochu nie 226 2 | przyjaciel Baryka jest -jak by to powiedzieć? - prawie bolszewikiem.~- 227 2 | wielki magnacie!~- Jest to przenośnia, właśnie stylistyczna - 228 2 | rozmowy młody księżulo - jest to pars pro toto. Karolcia 229 2 | minusem! Zresztą na Ukrainie to nie raziło. Któż by tam 230 2 | rzekł Cezary.~- Poczciwe to z kościami, dobre jak kotlet 231 2 | Właśnie chciałem zapytać, bo to bez tego nieporęcznie.~- 232 2 | tego nieporęcznie.~- No, to panie Czaruś - nasze! Ładne 233 2 | przezacnej "staruszki".~Był to średniego wzrostu, krępy 234 2 | Takie lanie nad laniami, że to z okularami na nosie po 235 2 | Wielosławski.~- E, odjesz się! I to zaraz, dzisiaj. Dawajcież 236 2 | palce.~- Ale sałatkę - to sama przyrządź...~- Już 237 2 | ma ojca ani matki. Ojciec to mu nawet teraz niedawno 238 2 | Pijemy za zdrowie życia! I to w ręce mamusi! - wołał ksiądz 239 2 | Skalnickiego.~- I mnie się to samo tak wydaje... - westchnął 240 2 | proszę pani.~- w Baku!... To i pan stamtąd, z Baku?~- 241 2 | stamtąd, z Baku?~- Troszeczkę to dalej, niż ty, mężny piechurze... - 242 2 | kieliszek... Po jakiemu to jest!... - martwił się dobrotliwie 243 2 | rozgadał i mówił wszystko, to jednej, to drugiej łzy najszczersze 244 2 | mówił wszystko, to jednej, to drugiej łzy najszczersze 245 2 | damule? A przecież były to łzy prawdziwe, jakby krewnych, 246 2 | panną Karusią. Gorszyło to cokolwiek starszą panią, 247 2 | rozległy się jakby strzały. To starzy parobcy witali młodego 248 2 | Szymon, jak się masz! Tyś to, Zerwa? Pawełek, chudzino, 249 2 | ale nie winem. Pierwszy to pewnie raz od śmierci rodziców 250 2 | swego kieliszka - a był to jeden z tych większych - 251 2 | wezbranego nosa. Cóż by dał za to, żeby ktokolwiek przerwał 252 2 | przyszła z odsieczą.~- Ależ to pan musi być zmęczony - 253 2 | Razem będziemy chrapali. E, to sobie zachrapiemy!~- Maciejunio 254 2 | proszę pani!~- Nie tak to łatwo. Nie jestem pewna, 255 2 | wyspać. Musimy dziś chrapać! To darmo. Chodźmy, poruczniku!~ 256 2 | który zgodził się nawet na to, że będzie w tym domu porucznikiem, 257 2 | irytował się kapłan. - Co to za pomysł, żeby zostawiać 258 2 | świerka, żeby nie ja.~- I to prawda. Ten nikczemnik nie 259 2 | mnie. Ale suknie kapłańskie to nie twoja rzecz! Nic ci 260 2 | kto co słyszał. Ksiądz - to musi być eo ipso - mizantrop. 261 2 | Ten dom - mówiła - jest to jakoby dawny zbór ariański, 262 2 | odprowadzi, bo po prawdzie, to samej w parku nie jest miło.~- 263 2 | Dziękuję panu!~- Może to nie wypada, żeby pani okrywała 264 2 | pańskim płaszczu. Zresztą to nie po chrześcijańsku: pan 265 2 | przykrość. Jeżeli zrobiłem, to bezwiednie i za to przepraszam.~- 266 2 | zrobiłem, to bezwiednie i za to przepraszam.~- Żadnej przykrości 267 2 | spacerującego "pana" ukłonem. Te to ukłony zepsuły poranek ideowemu 268 2 | Baryka noc przepędził. Była to najoczywiściej przyjezdna - 269 2 | dwórek" folwarcznych. Tak to obserwując wszystko, panna 270 2 | dowiedzieć się od niej, kogo to tak zawzięcie zwalczała 271 2 | przyjeździe na wieś. Trochę się to tylko odbyło inaczej. Oto 272 2 | pozłociste włosy. Wykonywała już to prawą, już lewą nogą lekkie 273 2 | o mało nie płakał. Jakże to! Jeszcze śniadania nie ma 274 2 | Ból głowy. Febra. Bo to teraz te ciągłe zmiany pogody. 275 2 | te ciągłe zmiany pogody. To pogoda, to masz! znowu niepogoda. 276 2 | zmiany pogody. To pogoda, to masz! znowu niepogoda. Nigdy 277 2 | stronach. Była pogoda, no to pogoda. A teraz... Widać 278 2 | zapalączkę. Niektórzy mówią, że to wojna wpływa tak na niepogodę. 279 2 | wiedzieć.~- Może być, że to i wojna... - westchnął Cezary 280 2 | wstał od stołu.~- A gdzież to panna Karolina? Jeszcze 281 2 | Chodził od gródzy do gródzy to pokrzykując, to pieszcząc 282 2 | do gródzy to pokrzykując, to pieszcząc się z końmi, jakby 283 2 | mówił na przykład:~- Muszę to pokazać: Kasztan przychudł, 284 2 | także przychudła.~- Sam to doskonale widzę, ale coś 285 2 | Na Kasztanie! Pasy będę~- To samo powiedziałem panu rządcemu. 286 2 | właśnie wyraz w postaci już to zupełnej, już nie wykończonej, 287 2 | nareszcie zobaczyła, co to tam jest, co się mieści 288 2 | łączące się ze sobą. Było to dziwne wrażenie podwójnej 289 2 | w takich gzygzakach, że to nie dotarło do jego świadomości. 290 2 | Hipolit.~- Doprawdy? Nie? A to się cieszę. Bo już współczułam 291 2 | dziwił się Wielosławski. - To widocznie podczas wojny 292 2 | ataki duszności, a teraz się to uwidoczniło, gdy go lekarze 293 2 | znajdzie jaki kawałeczek mydła, to się pan cudnie odmyje, a 294 2 | imiona w okolicy.~- Et, to bogaty nuworysz. Ma ci śliczny 295 2 | solidne towarzystwo... Jak się to hycel do niej podsadza! 296 2 | Nie! Baba jak malowanie... To prawda. Ale mogę wytrzymać.~- 297 2 | nie powiedział! Wiesz, jak to ten moskiewski ofik mawiał 298 2 | niwy orzących wyorały i w to miejsce sygnęły. Tak toto 299 2 | cenić. Aby ona umie! Mądre to jak sam diabeł.~- Po cóż 300 2 | przed gankiem "pałacu". Była to raczej willa niż pałac albo 301 2 | jego ciężkiej pięści. to pannę Wandę Okszyńską widział 302 2 | Panny Wandzi nie wbijało to w ambit. Ona grała dla samej 303 2 | Przypomniał sobie, że przecie to on grywał z matką dzień 304 2 | zwróciła się w jego stronę, to powieki oczu nakrywały źrenice. 305 2 | nakrywały źrenice. Było to nawet i musi pozostać nadal 306 2 | skierować i przerzucić. Wszystko to nie udało się. Panna Szarłatowiczówna 307 2 | księdzu do ucha.~- Doprawdy? A to już nigdy! Pary z ust nie 308 2 | puszczę! Ale dlaczego? Przecie to jest takie niewinne a wesołe - 309 2 | niewinnością, a jednak jest to przykre... to: Caroline, 310 2 | jednak jest to przykre... to: Caroline, Caroline...~- 311 2 | Muszę przeprosić! A to ze mnie niezły kuzynek !...~ 312 2 | szczytem pielęgnacji. Była to bowiem para karych wałachów, 313 2 | zręcznością nieposzlakowaną. Było to arcydzieło zażycia konia, 314 2 | głową w piersi, gdyby nie to, że trafił już w próżnię. 315 2 | i wskutek tego niepewne. To się może powtórzyć.~- Nie 316 2 | Nie powtórzy się!~- Któż to może wiedzieć, czy się nie 317 2 | Pan Bóg strzeże.~- Dobrześ to powiedział, panie Czaruś! - 318 2 | Jeszcze o tym będą gadać! To jest przecie prostactwo!~- 319 2 | przecie prostactwo!~- Mnie tam to wcale nie wzrusza, co tłum 320 2 | moim porte-malheur!~- O, to źle! Jeżeli tak jest naprawdę, 321 2 | Jeżeli tak jest naprawdę, to nie ma co! Trzeba brać nogi 322 2 | wyjazdem, a naprawdę srogi by to był żal, gdyby trzeba było 323 2 | zobaczyć, przeniknąć, co też to tam jest dalej, za chudym 324 2 | głodnym utęsknieniem. Znamy to, znamy... Znamy utęsknienie 325 2 | pusty i kiszki puste. Znamy to, znamy... Niesie tam może 326 2 | przerwali rozmowę. Ach, jakżeby to było ciekawe - nie! -jakież 327 2 | ciekawe - nie! -jakież by to było szczęście wyskoczyć 328 2 | uderzony przez wrażenie, że już to miejsce zna, już je widział 329 2 | latami. "Jakimże sposobem to być może? - zadawał sobie 330 2 | zadawał sobie pytanie. - Byłoż to niegdyś we śnie, już tak 331 2 | Przypominam sobie... Toż to za takim oto stawem, za 332 2 | matki. Takie musiało być to jej miejsce ulubione.~- 333 2 | ulubione w dzieciństwie. To jest ojczyzna duszy.~- Ja 334 2 | zginęła od bolszewików.~- Jak to? Wszyscy?~- Matka umarła 335 2 | Przepraszam panią, że o to się pytam.~- Nic! Chot' 336 2 | ostatni powiew bolszewizmu.~- To straszne! - zaśmiała się 337 2 | Tak? Nie przypuszczałam. To ciekawe!~Cezary pod wpływem 338 2 | nie wydobywał na wierzch. To, co mówił z Gajowcem o matce, 339 2 | słuchała go w taki sposób, że to właśnie podniecało go do 340 2 | Czuję w każdym razie to samo, co on, gdy go chłopy 341 2 | dobra - ach! - i rodziców. To jest prawo! To jest sprawiedliwość! 342 2 | rodziców. To jest prawo! To jest sprawiedliwość! Pies 343 2 | nawet nie domyśla się, co to za szczęście być mężczyzną! 344 2 | ostrym sztyletem!~- Jaka to pani mściwa!~- Jestem mściwa. 345 2 | rozstrzeliwali w Płockiem za to, że się jest szlachcicem.~- 346 2 | szlachcicem.~- Nie tylko za to, lecz za to także, że się 347 2 | Nie tylko za to, lecz za to także, że się było tyranem, 348 2 | zrabowane!~- Proszę pani. To, co tam zostało zrabowane, 349 2 | co tam zostało zrabowane, to już amen! Nad tym trzeba 350 2 | jeszcze większymi.~- Skądże to taka pewność? Dzień jeden 351 2 | pewność siebie!~- Alboż to nie będzie pani lepiej mieć 352 2 | takiego sojusznika. Ale czy to można wierzyć? Mężczyźnie?~- " 353 2 | mężczyźnie jako psu, gdyż czy to cywilny, czyli wojskowy, 354 2 | czyli wojskowy, zawsze to pies łańcuchowy"... Ja zaś 355 2 | jestem podwójny pies, bo to już cywilny, a jeszcze wojskowy.~- 356 2 | ale! Proszę pani, jak się to miejsce nazywa?~- Dziwną 357 2 | miejsce nazywa?~- Dziwną to ma nazwę. Zowie się Chłodek.~- 358 2 | dostać tu posadę!~- Posadę? - To już nie wiem jaką...~- A 359 2 | nie młynarczyka. Dobrze! To pisarczyka prowentowego 360 2 | mię przyłożyć.~- A czemuż to tak koniecznie tutaj?~- 361 2 | mieszkać w chłopskiej chałupie, to czemuż bym ja, zdrowe i 362 2 | agitacji! Gdy przyjdzie pora, to oni sami się zaagitują najlepiej. 363 2 | zaagitują najlepiej. Cóż to za cierpliwy lud! Lecz przyjdzie 364 2 | chat i legowisk. Nie moja to sprawa agitacja. Ojciec 365 2 | mieszkania na Chłodku. Było to śmieszne, jakieś rosyjskie, 366 2 | tłumaczył - tak nie można, bo to nasi ludzie zaraz wyśmieją. 367 2 | przyjacielem... Do diabła! to pachnie kabaretem... W tym 368 2 | temu sensowi, temu, trzeba to nazwać po imieniu, snobizmowi 369 2 | czystym obrusem. Znaczyło to, że społeczność nawłocka 370 2 | rycerzom zdawało się, że to właśnie zaczęto silne przygotowanie 371 2 | nabierali przekonania, że to nie jest rów strzelecki, 372 2 | nie wojna, lecz pokój, i to pokój upragniony, dobrotliwy, 373 2 | będzie śniadanie! A jaka też to pogoda? Czy pada? Czymże 374 2 | pogoda? Czy pada? Czymże by to wypaść po śniadaniu: konno 375 2 | odgarniających słomę.~Był to zresztą czas, kiedy całe 376 2 | stronach drogi wjazdowej. Były to jabłka rozmaitych gatunków, 377 2 | Towarzystwo zabierało się niby to do segregowania owocu, umieszczania 378 2 | szczurów na poddaszu.~W tych to zabawach strychowych, gonitwach 379 2 | opieszałych. Ponieważ miał to być piknik, zabawa składkowa, 380 2 | wyprasowaną w taki sposób, że to było istne arcydzieło. Nadto - 381 2 | ubrania, okazało się, że to panna Karolina wszystko 382 2 | jego pokoju... Och!... Nic to wszystko nie pomogło. Tańczyli, 383 2 | nic złego!~- Złego? A czy to było złe?~- Bardzo pana 384 2 | widział dobrze pocałunki. Była to młodociana muzyczka, panna 385 2 | zwłaszcza na wyrywki - to jednak zaznała już skutków 386 2 | nie wiedziała wcale, to właśnie nazywa się wśród 387 2 | zachorowała duchowo. Jej stan była to nieustanna tęsknota dochodząca 388 2 | dorozumiała się, dlaczego to Cezary nigdy na nią nie 389 2 | jeśli spojrzy przypadkiem, to się zaraz złośliwie uśmiecha. 390 2 | zrozumiała dziwnie dokładnie, co to znaczy. Trzebaż nieszczęścia, 391 2 | nieszczęścia, że zobaczyła to na przykładzie tak źle wybranym! 392 2 | i nie szczekać, gdy się to widowisko wciąż i wciąż 393 2 | rozkazami: jechać tam, przywieźć to albo gnać konno na złamanie 394 2 | nieodzowne sprawunki. Gnał już to Hipolit, już Cezary, a nieraz 395 2 | rekwizycji. Liczyłem na to, że konie z Suchołustka 396 2 | niewidzialny. Widoczną za to podnietę stanowił kształt 397 2 | ciągle tańczył. Przecie to pani zaprosiła mię na ten 398 2 | zazdrosny!~- Zobaczymy, jak to tam będzie na tym pikniku. 399 2 | na wybojach kołysała się to tam, to sam, jak łagodna 400 2 | wybojach kołysała się to tam, to sam, jak łagodna kolebka. 401 2 | tego człowieka?~- Wszystko to panu wytłumaczę. Opowiem. 402 2 | wytłumaczę. Opowiem. Panie! To już Nawłoć...~Kareta zatoczyła 403 2 | sprzymierzeńcem. Ach, z jakąż to rozkoszną dumą wszedł do 404 2 | się po pustym pokoju. Była to ta biblioteka, gdzie już 405 2 | światło, co wtedy? A może to jest przewidziane i służący 406 2 | zaniepokoiła Barykę. Do licha! Któż to jest taki?~Tymczasem trzy 407 2 | Cezary domyślił się, że to mówi matka pierwszego męża 408 2 | drzwi jej sypialni. Był to pokój duży i śliczny, jaskrawo 409 2 | zapytała cicho.~- Nie.~- To niech pan tu wejdzie.~Cezary 410 2 | nacichło, gdy pojął, że to pokojówka rozbiera łóżko 411 2 | będzie w polach widać. Tak o to prosił! Tak błagał! Jest 412 2 | prosił! Tak błagał! Jest to potrzebne dla jego spokoju, 413 2 | tu jeszcze wrócić.~- No, to ja będę pokręcał ten knot. 414 2 | pokręcał ten knot. Już ja mu to fajnie odstawię!~- To straszne, 415 2 | mu to fajnie odstawię!~- To straszne, panie! To perfidia! 416 2 | odstawię!~- To straszne, panie! To perfidia! A dlaczegóż nie 417 2 | znowu do zenitu. Czynił to dotąd, dopóki dwa świetlne 418 2 | jakąś lśniącą spódniczkę, na to wdziany pewien rodzaj żupanka 419 2 | klecho, nawdziewał?~- Jak to, co? Suknia.~- Suknia? Nie 420 2 | takie chwaściki pod brodą, to można i falbankę u dołu.~- 421 2 | wskoczyli na siedzenia. Jakimiż to słowy wyrazić cię, szczęście 422 2 | pytał Hipolit.~- Tańczyć? To będzie zależało...~- Będzie 423 2 | właził na lakierki...~Było to z dawna umówione w paragrafach 424 2 | szczęścia na widok nieomylny, że to jest właśnie ona. To duma, 425 2 | że to jest właśnie ona. To duma, pysznienie się w tajemnicy 426 2 | samym jej niezrównaną urodą, to jakiś ściskający, wysysający 427 2 | ogolonymi policzkami i to jedną, to drugą z wypomadowanych 428 2 | ogolonymi policzkami i to jedną, to drugą z wypomadowanych półkul 429 2 | Wanda Okszyńska. Wszystko to przygrzmiało dwoma ogromnymi 430 2 | teraz pokazywało światu, co to jest i co znaczy - Nawłoć. 431 2 | była dać drapaka, gdyby nie to, że buńczuczna Szarłatowiczówna 432 2 | monotonnym i nudnym mógł to zbliżać się do tamtej, to 433 2 | to zbliżać się do tamtej, to się od niej, jak od źródła 434 2 | samą zapamiętałość! Były to oczy Wandy Okszyńskiej. 435 2 | formy tańca tych dwojga. To, co widziała na własne oczy, 436 2 | nieustanne szaleństwo. Teraz się to znów przed jej oczyma powtórzyło. 437 2 | skinął na nią w mrokach. Była to nienawiść do tej Karoliny.~" 438 2 | obydwu niezdrowe upały. Była to jego droga do ubóstwianej. 439 2 | Krążył koło niej, wywijając to , to tamtą spódnicą. Zresztą 440 2 | koło niej, wywijając to , to tamtą spódnicą. Zresztą 441 2 | mogę! - westchnęła.~- Ależ to łatwe jak tabliczka mnożenia! 442 2 | tabliczka mnożenia! Jak to? Odmówi pani mnie, który 443 2 | tym grubasem.~- Muszę...~- To jest nie człowiek. To istny 444 2 | To jest nie człowiek. To istny burżuj. Byk z wąsami. 445 2 | słońce na niebie.~- Jeżeli to jest prawda, że mnie lubisz, 446 2 | prawda, że mnie lubisz, to jakimże, u licha, sposobem 447 2 | Uwolniłabym się. Muszę!~- No, to i ja muszę z nienawiścią 448 2 | gdy on zacznie szeptać, to zrobię taki skandal, że 449 2 | arcysmaczne zakąski. W tym to czasie pani Wielosławska 450 2 | młodzieńcowi, w którym się, jak to mówią, na śmierć zakochała. 451 2 | jednak oczy, które wyśledziły to obopólne wyjście kochanków, 452 2 | poraziłyby tak jej duszy jak to odkrycie. Zleciała ze swej 453 2 | swej tarpejskiej skały. To było coś gorszego niż zrabowanie 454 2 | nieszczęścia dorozumiała się, że to on rozmawia tutaj z Laurą. - 455 2 | nozdrzami zapach perfum Laury. To oni przeszli obok niej. 456 2 | tłumaczył stojącym dookoła - co to za cudo, gdy ona tańczy. 457 2 | żebyś jej przypomniał, jak to tam było...~- Panie Baryka - 458 2 | proszę mi przypomnieć, jak to tam było...~Cezary wystąpił 459 2 | zawtórowali sobie, coraz to żywsze, gwałtowniejsze, 460 2 | zgrabności i powabu. Był to jak gdyby obraz nagłej napaści 461 2 | okoliczność, że przecie to sami Wielosławscy - matka, 462 2 | kozaki wytańcowujesz. Co to jest?~- Przecież to ja go 463 2 | Co to jest?~- Przecież to ja go namówiłem... I ty 464 2 | dopiero wylakierowałeś... To nie sztuka, bratku!~- Oto 465 2 | swym Chyrowem wyjeżdżał! O, to już nad moje siły!~- Cicho, 466 2 | nastawać...~- Co za brat! To klecha. W Chyrowie się po 467 2 | słowne zapewnienie.~- Co to za picie! Gardzisz mną, 468 2 | libertyn o mnie wykrzykuje. To jest skutek moskiewskiego 469 2 | Widziałeś, Czaruś, jaką to sutannę włożył... Atłasy 470 2 | głosem zgoła czystym.~- No, to jadę!~- W takim razie - 471 2 | niepomyślnie wywalić, pijanico, to ja ci sprawię!~Ksiądz wskoczył 472 2 | Warszawy i na medycynę, ale to tylko dla pozoru i jak gdyby 473 2 | że wszystko, co przeżył, to był sen zmysłowy i nic więcej. 474 2 | zrobiło się niedobrze, że to jakiś panieński atak - istierika, 475 2 | przed perliczką.~- Ja? Pan to widział? - jęknęła zrywając 476 2 | Opacznie może wyglądać to twierdzenie, a jednak wszystko 477 2 | duszy przyjaciela! Były to jakby wędrówki w słońcu 478 2 | miłosny był zupełny, lecz była to także całopalna ofiara dla 479 2 | im samym opowiadała, co to tam broili, gdy już mieli 480 2 | niepostrzeżenie dla służby to wysuszone ubranie, wąchała 481 2 | mógł się zorientować, co to znaczy, i zanim zdążył ręce 482 2 | krzyknął ksiądz.~- Co to wszystko znaczy? - sarknął 483 2 | Karolina umiera!~- Cóż to znowu?~- Umiera! To złote 484 2 | Cóż to znowu?~- Umiera! To złote dziecko! Pragnęła 485 2 | widzieć przed śmiercią. O to jedno błaga i błaga. Ruszaj, 486 2 | baby fornali. Wszystko to bełkotało, biegało, coś 487 2 | boleści.~- Żołądkowe?~- Nie. To coś złego.~Nachylił się 488 2 | i stanowczo wyszeptał:~- To mi wygląda na otrucie.~- 489 2 | rumor głosów odpowiedział na to oświadczenie. Wszystko zaroiło 490 2 | słyszał na spowiedzi. Tylko to jedno: módlcie się za nią 491 2 | módlcie się za nią gorąco, bo to nie jest samobójczyni. To 492 2 | to nie jest samobójczyni. To jest ofiara.~Ludzie prości 493 2 | we dworze i na wsi.~- Cóż to się stało? Jakim sposobem? 494 2 | historii tego dnia. Ale to szło z trudem, gdyż Karolina 495 2 | zatrudniona, jeżeli nie w kuchni, to w jej okolicach, nic nie 496 2 | której godzinie? Zaraz... Bo to nie patrzyłyśmy na godzinę. 497 2 | saloniku - i tego... Która to była godzina, jak tu u nas 498 2 | wersje przedpogrzebowe, jak to bywa.~- A piła. Lubiła wodę 499 2 | soku porzeczkowego na zimę. To panna Karolina piła ten 500 2 | A panna Karolina na to...~- Całą szklankę wypiła?~-


1-500 | 501-761

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL