| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] izby 5 izdebke 1 izraelicie 1 ja 214 jableczna 1 jablek 5 jablka 2 | Frequency [« »] 227 tym 225 go 221 tam 214 ja 204 lecz 204 tego 183 te | Stefan Zeromski Przedwiosnie IntraText - Concordances ja |
Czesc
1 1| na złość zlisił, dobijała ją. Jedyną ulgę znajdywała 2 1| się, w półczuwanie. Budził ją każdy ruch chłopca, jego 3 1| Przyjechał Seweryn i wydano ją bez gadania. Wspominała 4 1| Cezary Baryka, gdyż on to ją właśnie z miejsca wszczynał. 5 1| popadał w gniew, gromił ją, iż niczego nie może zrozumieć 6 1| świerzbiła go ręka, żeby ją za takie antyrewolucyjne 7 1| cenę nieco mąki. Niosła ją z powrotem, upadając pod 8 1| ową książeczkę, pokazać ją, komu należy, jako niewinną 9 1| niewinną pamiątkę, i za- chować ją dla ojca, gdyby przypadkiem 10 1| wniosku, że ojciec musiał ją zabrać ze sobą.~Prywacje, 11 1| bezsenność. Wstawał, okrywał ją, małą i chudą pod kołdrą, 12 1| on jeden jedyny, który ją na ten brzeg wywiódł i samą 13 1| Te złote kajdany nękały ją straszliwie, gdyż, na pół 14 1| tropiona, gdyż przytrzymano ją właśnie, gdy zamierzała 15 1| nie uratowało. Skierowano ją do robót publicznych w porcie. 16 1| lecz właśnie silna. Gnębiły ją, napastowały, biły choroby 17 1| wszystkie jej myśli, zrozumieć ją, pojąć ją aż do ostatka. 18 1| myśli, zrozumieć ją, pojąć ją aż do ostatka. I znaczna 19 1| ulga w jego cierpieniu, gdy ją tak w siebie wchłaniał. 20 1| ofiary ludzkiej. Odrzucało ją suszy skrwawionej pracą 21 1| najszybciej, prowadzono ją surowo, na sposób bardzo 22 1| chodzą dookoła koszar.~- Znam ja miejsce, gdzie warty chodzą. 23 1| również zbyt długo. Zniweczyło ją najście wojsk bolszewickich, 24 1| odpowiedź, obiecując dać ją później. Wreszcie na jednym 25 1| Tak się nazywa - Baryka. Ja ci wielu rzeczy o sobie 26 1| o sobie nie mówiłem, bom ja się teraz bardzo zmienił 27 1| mój mały, do starości. Ja na przykład dowiaduję się 28 1| tysiące ludzi wypracowane - to ja mam się temu nie sprzeciwić?~- 29 1| zapewnień i zaprzeczeń. Ja nie będę ci już przeczył. 30 1| całą Rosję, przewiercił ją jak ów małż niepozorny, 31 1| Ale ich zabrać musimy.~- Ja ich nie biorę! - wołał głośno 32 1| nie ty ich bierzesz, tylko ja. Zwalisz winę na mnie. Jeżeli 33 1| znaju, wiedat' nie wiedaju - ja ich pod sekretem, w tajemnicy 34 1| tajemnicy przed tobą zabrałem. Ja za nich łbem odpowiadam: 35 1| zobaczysz... przekonasz się... Ja tak nic nie wiedziałem, 36 1| nieruchomej głowy, jakby ją lody okuły i zamroziły mrozy 37 2| lat kochał matkę Cezarego. Ją jedną kochał w swym życiu. 38 2| nimbem powodzenia. Wydano ją za lepszego konkurenta - 39 2| samo jak pan Gajowiec widzi ją młodziuteńką, śliczną, wesołą, 40 2| młodziuteńką, śliczną, wesołą, że ją poznaje jako pannę Jadwigę, 41 2| gadajcie głośno, co chcecie, a ja sobie za wszystkie czasy 42 2| wołał ksiądz Nastek.~- Ja nie mogę pić, mój prałacie 43 2| rozwalą siekierą. Wierz mi! Ja wiem! Grube i dzikie sołdaty 44 2| bracie, Czaruś - bierz ją! Chowaj do kieszeni! Oby 45 2| pytał wikary Nastuś.~- Ja tak sądzę.~- A gdzież nasz 46 2| nowe hausty.~- Nie ma co! Ja sama panów odprowadzę. Zobaczę.~- 47 2| z tego świerka, żeby nie ja.~- I to prawda. Ten nikczemnik 48 2| ciemnego pokoju zawołał:~- Ja już sam trafię do łóżka, 49 2| powrócę.~- O, tak nie można! Ja panią odprowadzę.~- Tak! 50 2| mnie, bo się boję, a potem ja pana, bo pan nie trafi.~- 51 2| Ażeby zaś jak najbardziej ją okryć, przyciągnął ją mocno 52 2| najbardziej ją okryć, przyciągnął ją mocno do siebie. Panna Szarłatowiczówna 53 2| niezdecydowanie. Obejmując ją delikatnie i o tyle tylko, 54 2| pana, śmiałość popłaca. Ja przynajmniej nie nadaję 55 2| śmiałostek. ~- Do tego stopnia i ja się nie ośmielam, żebym 56 2| usteczka się nie sączy!~- Ja? Do tej Laury? Nie! Baba 57 2| sprawach decydujesz, tylko ja.~- O, to-to! - syczała piękna 58 2| zwanym "pałacu" i odpowiednio ją oświetliła. Ksiądz Anastazy, 59 2| podała mu rękę, gdy on raczył ją zaszczycić podaniem swojej. 60 2| władzę nad sobą, ale objęła ją nad tym nieznajomym panem - 61 2| Caroline, Caroline...~- Pójdę ja po nią. Muszę ją przeprosić! 62 2| Pójdę ja po nią. Muszę ją przeprosić! A to ze mnie 63 2| pannie Karolinie i wydźwignął ją na ruchome siedzenie. Potem 64 2| krótką suknię obciągając ją jak najniżej, niemal do 65 2| wy, ludzie! Słuchajcie! Ja idę tam razem z wami!" W 66 2| staw. Pójdę nad staw.~- Czy ja mogę pójść z panią?~- Jeżeli 67 2| Karolina.~- Doprawdy? Bo znowu ja widzę w tym stawie ulubione 68 2| To jest ojczyzna duszy.~- Ja nie mam.~- Panu się podoba 69 2| przecudny nasz pudel - Gaga. Ja byłam w Warszawie, ja bujałam 70 2| Gaga. Ja byłam w Warszawie, ja bujałam sobie po świecie... 71 2| Umarła. Jestem sama.~- Teraz ja znowu jestem pani porte-malheur, 72 2| temu.~- Czy wie pani, że i ja jestem poniekąd "ofiarą" 73 2| mieszcząc w tym słowie.~- Ja się polityką nie zajmuję, 74 2| zawsze to pies łańcuchowy"... Ja zaś jestem podwójny pies, 75 2| chałupie, to czemuż bym ja, zdrowe i silne chłopię, 76 2| wodę szeroką - szeroką, gdy ją księżyc oświeci albo gwiazdy 77 2| Gdybyś ty coś takiego zrobił, ja bym stał się śmieszny w 78 2| panny Karoliny, chwytać ją i trzymać w objęciach. Raz 79 2| zdarzyło mu się trzymać ją znacznie dłużej, niż nakazywały 80 2| wymiar kary. Cezary pochwycił ją w objęcia i przetańczył 81 2| długim pocałunkiem, żeby ją właśnie uchronić od gadania, 82 2| opamiętał się i wypuścił ją ze swych ramion.~- Niechże 83 2| nie mogła się oprzeć. Żeby ją tylko puścił... Jej uśmiech 84 2| głosy muzyczne, prowadziły ją na niedosięgłe wyżyny i 85 2| Wpływała w zaświat i niosły ją objęcia obłoków ścierając 86 2| czasu. Obowiązki "powołały ją" do łoża chorego pana Storzana. 87 2| niesłychanie zazdrosny, a ja będę z panią ciągle tańczył. 88 2| teoretycznie i praktycznie, a ja będę z panią tańczył do 89 2| okrzyku, nie westchnęła, gdy ją bezoporną i posłuszną zagarnął 90 2| przewodnictwu na groblę. Szybko ją przebiegł, minął upust, 91 2| się z narzeczoną prosząc ją usilnie, żeby się zaraz 92 2| Umówiliśmy się, że gdy odjedzie ja zawsze będę siedziała w 93 2| jeszcze wrócić.~- No, to ja będę pokręcał ten knot. 94 2| będę pokręcał ten knot. Już ja mu to fajnie odstawię!~- 95 2| perfidia! A dlaczegóż nie ja?~- Pani przeszkadzają suknie... 96 2| kędzierzawą głowę i odwróciły ją od okna. Śmiech radości 97 2| buńczuczna Szarłatowiczówna mocno ją trzymała za rękę. Obiedwie 98 2| nakaz tańca poddawał mu ją fizycznie, zamierał z tęsknoty 99 2| zbliżenia się ciał, iż wprawiło ją w nieustanne szaleństwo. 100 2| podczas rekolekcji - gdzie ją los wśród tego balu porzucił, 101 2| w gruncie rzeczy niosło ją przez pustkę rozpaczy. Suche 102 2| Wando...~- Proszę pana... Ja nie umiem tańczyć!~- Umie 103 2| umiem tańczyć!~- Umie pani. Ja tak poprowadzę, że się pani 104 2| podniosła się i stanęła. Gdy ją ujął, gięła się w jego ręku 105 2| przewieszona na łokciu, albo ją trzeba było taszczyć po 106 2| rozbudza w tej dziewczynie, gdy ją tak wobec wszystkich przytula 107 2| przedtem pracy tanecznej, więc ją odprowadził do krzesła i 108 2| jego wypomadowaną głowę? Ja nawet z daleka nie mogę 109 2| Uwolniłabym się. Muszę!~- No, to i ja muszę z nienawiścią patrzeć 110 2| łączy się z myślą o nim. A ja o tobie myślę i myślę. Dniem 111 2| ciebie, zawsze i wszędzie! Ja szaleję bez ciebie! Ty, 112 2| Okszyńskiej, bez słowa ujęła ją pod rękę i poprowadziła 113 2| żądze, a teraz wyprowadza ją do drzwi tego pałacu, w 114 2| boć tyle razy z rozkoszą ją całował, śledzącą niczym 115 2| podzieli. Rozpacz pchnęła ją z miejsca, przeprowadziła 116 2| ten, i ten szereg odrzucał ją od siebie.~- O Boże! - wzdychała 117 2| Okszyńskiej. Wyklaskano ją od fortepianu, żeby przypadkiem 118 2| rozkoszy. Teraz wprawiał ją w zachwyt swym tańcem, swym 119 2| Co to jest?~- Przecież to ja go namówiłem... I ty także !... - 120 2| łączka, tam dwór, tu droga. Ja leżę w rowie i nie widzę 121 2| strachu, kłap-kłap-kłap... Ja cię znam! Teraz się dopiero 122 2| tobą, a ten precz!~- Piję i ja z tobą! - wołał Cezary, 123 2| mną, niby z tej racji, że ja jestem szlagon, niby burżuj, 124 2| niepomyślnie wywalić, pijanico, to ja ci sprawię!~Ksiądz wskoczył 125 2| Cóż ty się śmiejesz? Ja dobrze wiem, co mówię, bo 126 2| uciekała przed perliczką.~- Ja? Pan to widział? - jęknęła 127 2| ganku przez ogród, jakby ją ścigał tysiąc rozjuszonych 128 2| krzyknął w uniesieniu.~- Ja nic nie wiem. Coś się dzieje... 129 2| pannie Karolinie? Sok, który ja sama, własnoręcznie przygotowałam? 130 2| powiedzieć, ale sok, który ja przygotowałam, pannie Karusi 131 2| szklankę z wodą i sokiem?~- Czy ja sama podałam? Zaraz! Sama 132 2| tę Wandzię, biedactwo, co ją państwo byli łaskawi zabrać 133 2| bardzo grzecznie.~- Tak. Ja podałam - odrzekła Wanda.~- 134 2| sama? - spytał Hipolit.~- Ja osłodziłam tę wodę.~- Pani? - 135 2| tackę ze szklanką, umyła ją i jużeśmy w niej piły kawę 136 2| ciocią. Albo ciocia, albo ja piłyśmy kawę z tej szklanki.~- 137 2| a później ostatni pchnął ją nożem pod to serce, które 138 2| szklanki Karoliny? Lecz któż ją wsypał? Czy ona sama? Służącej 139 2| nosił swej pani. Widywał ją tajemnie to tu, to tam, 140 2| szarpnął tę szpicrutę, wydarł ją z ręki wroga, w mgnieniu 141 2| zostawić pamiątkę, żeby ją nosił kilka tygodni i wiedział, 142 2| własną szpicrutą. Widzi ją pani? Tą oto! Jego własną, 143 2| momentalnie szpicrutę w ręce: ujął ją za twardą, okrągłą rączkę 144 2| rozumu i męką duszy, że ją na zawsze utracił. Kto, 145 2| usta! O nędzo, o hańbo! Bić ją dlatego, że zasłoniła sobą 146 2| majątek oczyści z długów`? A ja - precz! Ja precz? Ja do 147 2| z długów`? A ja - precz! Ja precz? Ja do tajnych jeno 148 2| A ja - precz! Ja precz? Ja do tajnych jeno uciech, 149 2| tak samo ręce gryzła, jak ja w tej chwili! Ale już nie 150 2| radości. Jakże mam wrócić, ja do ciebie, ja mężczyzna, 151 2| mam wrócić, ja do ciebie, ja mężczyzna, ja żołnierz, 152 2| do ciebie, ja mężczyzna, ja żołnierz, którym cię pobił 153 2| okolicy. Zdawało mu się, że ją pierwszy raz widzi. W każdym 154 2| Chciałem odwiedzić Karolinę.~- Ja także. Idąc na mszę świętą, 155 2| mszę świętą, co dzień rano ją odwiedzam. No, ja ci nie 156 2| dzień rano ją odwiedzam. No, ja ci nie przeszkadzam. Módl 157 2| Ksiądz jesteś od modlitw.~- Ja - tak. Ale ja, to już jakby 158 2| modlitw.~- Ja - tak. Ale ja, to już jakby z urzędu, 159 2| Oprócz ciebie, mój bracie, ja jeszcze drugi i ostatni 160 2| ale w innej - a dlaczegoś ją całował?~- Tak mi się podobało. 161 2| szlachciankę! Widzisz, jak ją Bóg za te pocałunki z byle 162 2| moje z nią porachunki... Ja księdza o rady ani o wskazówki 163 2| stawianiem się nie wskórasz! Ja jestem właśnie od tego, 164 2| nie wyrzuca. Mogłem był ją uwieść, gdybym był chciał. 165 2| Milcz! Milcz! Milcz! Ja tego słyszeć nie chcę! A 166 2| na swój arkan pochwycił! Ja jestem wolny źrebiec. Jeść 167 2| jak moje sumienie?~- Bo ja, widzisz, oprócz tego, że 168 2| boży.~- Wiem o tym. Ale ja nie jestem z parafii. Ani 169 2| takiej sprawy, z której ja nie mógłbym się przed tobą 170 2| jestem!~- Dziękuję ci, Hip! Ja przecie wiem o tobie. Ale 171 2| przecie wiem o tobie. Ale ja nie mam sprawy.~- Kto cię 172 2| Hipolit ujął jego dłoń i długo ją ściskał. A wreszcie puścił 173 2| posagu. Zdawało się, że ty ją lubisz. Marzyłem: pobiorą 174 2| Cezarego walizkę i zaniósł ją do następnego pokoiku, małego, 175 2| się według swego życzenia. Ja ze współmałżonką będę w 176 2| tak latami stoi. A ile to ja, proszę łaski pana, zboża 177 2| diabła czubatego, zanim ja ci dam papiery !"~- Jakież 178 3| Laury z tą samą wonią, gdy ją poczuła Karolina, kiedy 179 3| prowincji uczyłem ideału - ja, urzędniczyna pod rządem 180 3| ich czasów.~- Doprawdy? Ja sądzę, że nie. Ale, oczywiście, 181 3| ze swego konia krzyczy: ja tiebia wiżu!ja tiebia wiżu! - 182 3| krzyczy: ja tiebia wiżu!ja tiebia wiżu! - po tym okrzyku 183 3| wykonać dobrowolnie, należy ją usunąć gwałtem, przymusowo, 184 3| Możesz sobie o tym sądzić, co ja mówię, jak ci się żywnie 185 3| Et! Co z tobą gadać! Ja takiego oto eks-żołdaka 186 3| Owszem, pójdę na ten raut.~- Ja ci dam raut, romansowiczu 187 3| Dlaczegóż nie teraz? Ja tylko parę słów...~- Więc 188 3| drwiącym i złośliwym.~- Tego ja nie wiem. Ja przecie tylko 189 3| złośliwym.~- Tego ja nie wiem. Ja przecie tylko słucham. Uczę 190 3| dopiero dowiaduje, więc ja panu podam tutaj niektóre 191 3| takie stanowisko, jakie ją samą, gdyby mogła mieć świadomość 192 3| złością Baryka.~- Dobrze! Ja jestem Rusin zgodny. Bij 193 3| fabryk i przemysłów. Ale ja tu mówiłem, że nasza partia 194 3| Wówczas doprowadza się ją do przytomności i zaczyna " 195 3| wyszarpaliby żywą duszę, żeby ją w tym oto błocie ulicy nogami 196 3| Masz się uczyć medycyny.~- Ja teraz od komunistów pobieram 197 3| wytłumaczenie! Wiem! Ale ja nie chcę, nie chcę pańskich 198 3| chcę pańskich tłumaczeń. Ja chcę zaprzeczeń w czynie!~- 199 3| trudzie, mało - ale dajemy.~- Ja teraz stawiam pytania! I 200 3| jak zawsze - młodzież. Ja przecie wiem, co mówię, 201 3| jeszcze masz na obronę?~- Ja mam jeszcze na obronę - 202 3| męstwo?~- "Pewnym męstwem ja się nigdy nie pochlubię, 203 3| się nigdy nie pochlubię, ja przed bliźnich drżę męczeństwem, 204 3| męczeństwem, w otchłań spychać ja nie lubię"...~- To są stare, 205 3| Ty przecie znasz Moskwę. Ja cię zapytam, czy tam tak 206 3| się, Czaruś?~- Boję się. Ja już złożyłem dowody, jak 207 3| dowody, jak go się boję. O, ja się go boję! Chciałbym go 208 3| myśl o tym.~- A o czymże to ja mam myśleć? Czy nie wiesz 209 3| nie wiesz czasem, o czym ja mam myśleć?~- To myślałeś 210 3| Stanął głupi i niemy. Błagać ją o co? Przepraszać ją za 211 3| Błagać ją o co? Przepraszać ją za co? Przyobiecywać jej 212 3| zabite! A tyś myślał, że ja cię na schadzkę?... Że do 213 3| honoru...~- Tak, Czaruś. Ja byłam wolna i ty byłeś wolny. 214 3| pochwycić jego rękę, ale ją wyrwał. Znowu poniosła go