|
W życiu umysłowym
części społeczeństwa, zwanej inteligencją,
częstokroć przewija się pojęcie, a w potocznej rozmowie
brzmią terminy snob i snobizm. Najogólniej rzecz
biorąc, za pomocą wyrazu snob określa się i charakteryzuje
osobnika, uprawiającego z zamiłowaniem pretensjonalny dandyzm,
przestrzegającego kanonów mody z przesadą i nadmierną
pieczołowitością. Snobizm w najpowszechniejszym mniemaniu jest
to pozowanie na jakiś autorytet, - na owładnięcie
pełnią wiedzy o jakiejś dziedzinie życia, - przestrzeganie
aż do granic śmieszności umówionych, modnych przepisów dobrego
tonu, praw czy przesądów, uznanych za najniewątpliwiej doskonałe
i wykwintne przez osobistości miarodajne, stanowiące wzór
obowiązujący, bezwzględnie godny naśladowania w danej
sferze, czy w dziedzinie. Lecz te wyrazy snob i snobizm, w miarę
operowania nimi, przykładania ich do coraz to innych zjawisk życia,
nasiąkły wieloraką treścią, nabrzmiały od
rozmaitych znaczeń. Nazwę snobizmu noszą częstokroć w
mowie i piśmie objawy wszelakich przesądów i zgoła głupoty,
- wady, wynikające z unikania naturalności i szczerości, a
również najistotniejsza cecha natury ludzkiej, czyli arystokratyzm.
Osobistość dotknięta przymiotem snobizmu, w mniemaniu, iż
sposobem naśladowania, posiadła pełnię wiedzy o
doskonałości w jakimś zakresie życia, ośmiesza
nieustannie innych, nie pasujących do idealnego wzoru, wyszydza braki,
których ona wyzbyła się pracowicie, studiując swój ideał.
Nie wie zaś wcale o tym, iż sama jest przedmiotem pośmiewiska,
dzięki właśnie ślepemu naśladowaniu wzorów. Krytyczny
rzut oka wyższości prawdziwej, a nawet pospolity akt zdrowego
rozsądku, w lot spostrzega złośliwie to usiłowanie
obnoszenia wyuczonej doskonałości, - wyróżnia natychmiast
najistotniejszą cechę snoba, iż nie interesuje go w gruncie rzeczy
wartość, albo nicość jakiejś sprawy lub rzeczy, lecz
jedynie jej powodzenie wśród ludzi, - i ową kreaturę bez
poczucia wartości spraw, rzeczy i siebie samej, bez orientacji
własnej w chaosie zjawisk i pojęć, bez prawdy wewnętrznej,
wdzierającą się przemocą na miejsce prawdziwie dostojnych,
strąca z rusztowania wyniosłości na poziom snobizmu. Wyraz
"snob" powstał w Anglii. Zazwyczaj termin ów i całą
sprawę snobizmu łączy się z nazwiskiem Williama Makepeace
Thackeray'a, który w istocie gatunek "snob" rozklasyfikował i
każdy typ usiłował z zamiłowaniem określić.
Thackeray utrzymuje w swej książce p. t. The Book of Snobs,
iż "całe społeczeństwo angielskie wyróżnia
się od innych właśnie snobizmem, ponieważ na wszystkich
stopniach drabiny społecznej Anglik kłania się przed
wyższymi, a zadziera nosa wśród niższych". Co prawda
ironista, czy satyryk jakiegokolwiek społeczeństwa dostrzegłby
na pewno tę samą cechę w swoim właśnie narodzie i swojemu
tę dominującą cechę przypisał. Thackeray nie jest
odkrywcą, czy wynalazcą terminów - snob i snobizm. Spotkał on
ten wyraz gotowy jako prastarą, niezniszczalną i żywą
formułę, w polu swej obserwacji za czasów pobytu (od lutego 1829 do
marca 1830 roku) w Trinity College uniwersytetu w Cambridge. Od
najdawniejszych czasów, - kto wie, czy nie od owej doby na początku
trzynastego wieku, gdy trzy tysiące studentów porzuciły Oxford, a
część ich udała się do Cambridge, - od czasów, gdy
wielu studentów przybywało tam również z Paryża "e
diversis partibus, tam cismarinis, quam transmarinis", - od chwili
pierwszego podziału obywateli tego uniwersytetu na australes i boreales,
- poprzez wieki - pisano we właściwej rubryce obok nazwisk
młodzieńców studiujących a wysoko urodzonych,
należących do nobility i gentry, do county - families,
czyli mieszkających w dobrach swych na wsi, - właściwe ich
tytuły i wymieniano godności - esquir, dający prawo do
tytułu sir, knight, count, najdawniejszy tytuł noblesy
angielskiej, duński earl, marquis, lord, baronet (od czasów Jakóba
I-go). Natomiast w tejże rubryce, określającej stanowisko
społeczne i pochodzenie uczniów uniwersytetu w Cambridge, obok nazwisk
młodzieńców, wywodzących się ze sfery ludzi
niezamożnych, wieśniaków, wiejskich dorobkiewiczów,
rzemieślników, drobnych kupców, żeglarzy, wojskowych i tym podobnych
"niższych zawodów" - wypisywano sine nobilitate, a w
skróceniu - s. nob.*} Ci to synowie kmieci, "łyczkowie" z
pochodzenia, czyli świat żaków, gawiedź sine nobilitate,
servitors, gmin, usiłujący za pomocą uniwersytetu
zrobić karierę, wdrapać się wyżej, podpatrujący
wciąż i na każdym kroku świat, obyczaje, postępowanie
i maniery paniczów, był prawzorem, zaczątkiem i niejako klasą
snobów. Zawzięcie i żarliwie podpatrywali wszystko, co poczynają
i przedsiębiorą panicze, w jaki sposób pracują i
próżnują, w jaki sposób odżywiają się i bawią,
jak się ubierają i jakie stąd wynikają mody, obyczaje i
przepisy, Z pasją właściwą naturze ludzkiej,
dążąc do utożsamienia się z tamtymi, wszystko, co
spostrzegli, naśladowali, oczywiście, nieudolnie, głupio,
zabawnie i bez znajomości rzeczy. Ślepe naśladownictwo -
otóż i najistotniejsza, podstawowa cecha snobizmu. Już dwa kolegia
dla biednych studentów, założone przy kościele
świętego Piotra w Cambridge przez Hughes'a de Balsham biskupa d'Ely
były dwoma gniazdami snobizmu. A trwając i rozwijając się
poprzez stulecia, i obecny podział świata studenckiego w Cambridge na
klasy: Fellow, Commoners, Noblemen, Scholars, Pensioners, Sizars, Sub - sizars
- wskazuje na nieustanne współżycie tych dwu światów: magnaterii
i żaków. Ubogie "sajzary", otrzymujące lokal, lub małe
pensyjki, pilnie patrzą na postępowanie, zabawy, życie klubowe,
obyczaje i tysiączne szczegóły pensjonarzy, suto płacących
za stół i mieszkanie, muszą szczegółowo uczyć się
wszelakiego sposobu bycia, który panuje w świecie studentów,
należących i dziś jeszcze do klasy Noblemen, gdy po
szczęśliwym złożeniu egzaminów uda im się samym
przekroczyć progi upragnionego klanu Pensioners i stać
się członkami owego wyższego świata w państwie
uniwersyteckim. Szlachetny l nieulękły W. M. Thackeray w rozdziale o
snobach uniwersyteckich swej znakomitej książki z pasją
przedstawia te stosunki, pisząc:
"Przejedźmy
się za pięć szylingów i zobaczmy, co się dzieje w
kolegiach: ujrzymy tam, że jeden z młodzieńców poważnie
defiluje w todze, cap and gown profesora, drugi ozdobił swój
aksamitny beret złotymi i srebrnymi oblamowaniami, a trzeci pokornie nosi
swój berecik bez chwaścika. Pierwszemu z nich wolno wszystko,
ponieważ jest to Noblemen. Młodemu lordowi uniwersytet
przyznaje stopień naukowy po dwu latach studiów, a zwykłym
śmiertelnikom - po siedmiu. Oprócz tego tamten, pan, nie ma obowiązku
zdawania egzaminów. Młodzieńcy w beretach ze złotymi i srebrnymi
ozdobami, to synowie ludzi bogatych. Aczkolwiek nie należą do
arystokracji, wolno im jest odżywiać się lepiej, niż
kolegom, tudzież pić wino przy stole, do czego tamci nie mają
prawa. Nieszczęśliwi młodzi ludzie bez chwaścika na
czapkach noszą w Oxfordzie nazwę Servitors (nazwa w istocie
nobliwa i pełna subtelności). W rodzaju odzieży ich musi
być zachowana rozmaitość, ponieważ są to ludzie
biedni, to też im nawet nie wolno obiadować przy stołach
wspólnych, obok bogatych i znakomitych kolegów". W. M. Thackeray stwierdza,
iż za jego czasów najlichszymi w galerii snobów uniwersyteckich byli
nieszczęśliwi młodzieńcy, rujnujący się
literalnie aż do zguby wskutek manii naśladowania znakomitych i
bogatych kolegów. Smith zaznajamia się z noblemen'ami i zaczyna
wstydzić się swego ojca, sklepikarza. Johns pozostaje w stosunku
znajomości, żyje wesoło i lekkomyślnie, rujnując
siostrę i brata, dlatego tylko, żeby móc odwzajemnić się
wydaniem obiadu dla lorda, albo jechać konno w towarzystwie sir Johna.
Wstrętny typ
snobów stanowili komiczni plebejusze, nie znoszący, na przykład, polowania,
lękający się tej całej zabawy w myślistwo, a, co
ważniejsza, nie posiadający wcale środków po temu, ażeby
móc sobie pozwolić na tego rodzaju zabawkę, lecz polujący
zajadle, ponieważ w danym polowaniu brali udział koledzy lordowie.
Rozpatrzywszy całą drabinę życia społecznego Anglii
ówczesnej, kreśląc typy (a, po prawdzie, karykatury) snobów na dworze
monarszym, w sferze arystokracji, nade wszystko zaś wśród
pół-arystokratów, w sferze osób "porządnych", grubej
burżuazji, stanu wojennego, w świecie klerykalnym, uniwersyteckim, w
literaturze, w Irlandii, wśród Anglików, wędrujących po
kontynencie, na prowincji, w klubach, w małżeństwie, W. M.
Thackeray przestaje być spokojnym, wesołym obserwatorem obyczajów, chwyta
się satyry i uderza przede wszystkim na konserwatywny ustrój Anglii.
"Jakimże sposobem moglibyśmy uniknąć snobizmu", -
pisze z pasją, - "skoro mamy zadziwiający instytut narodowy,
specjalnie w tym celu utworzony, dla rozwoju i kultu właśnie
snobizmu. Jakimże sposobem moglibyśmy uniknąć czci lordów?
Ciało i krew zmusza nas do tego. Któryż to z naszych ludzi zdoła
oprzeć się tej niezmiernej pokusie? Pobudzani przez siłę,
zwaną szlachetnym współzawodnictwem, ludzie dążą do
osiągnięcia godności i zaszczytów, - osiągają je
wreszcie. Inni, zbyt słabi, albo nikczemni, zachwycają się na
ślepo, a nawet po prostu czołgają w zachwycie przed
szczęśliwymi posiadaczami dostojeństw".
W
"Księdze snobów", tej galerii figur, karykaturalnie
naszkicowanych węglem satyryka i ironisty, W. M. Thackeray rysuje jednak
parę małżeńską Gray'ów, adwokata bez praktyki i jego
żony, parę, która stanowi dwa typy dodatnie w rozumieniu tego autora,
właśnie wskutek lekceważenia form uświęconych przez
snobizm ich gościa. Gray i jego żona to postaci jasne i naturalne,
postawione może umyślnie dla kontrastu i uwypuklenia
nieszczerości, fałszu obyczajowego, czci nabożnej dla
uświęconych przez tradycję form towarzyskich i społecznej
obłudy, - to typy rasy ludzi szczerych i właśnie przez tę
szczerość dostojnych. W szczegółowym przeciwstawieniu obiadu u
Raymonda Gray'a spotykają się tedy dwa typy dostojeństwa:
niewątpliwie istniejące, usankcjonowane przez cały ustrój
angielski, - oraz drugie, nowe, a jednak istotne, wyzute ze wszelkiej blagi
życiowej, idące za wskazaniem własnej wewnętrznej prawdy
jednostek. Zachodzi tedy konieczność wyjaśnienia, co
właściwie zawiera w sobie owo określenie - dostojeństwo, nobilitas
starożytnych, a czym jest owa niejasna formuła - sine nobilitate,
czyli późniejszy snobizm.
Przymiotnik
słowny nobilis pochodzi od słowa nosco, co znaczy -
rozumiem i wiem. W skrócie, wskutek synkopy, przymiotnika nobilis ukrywa
się tedy pierwotna forma noscibilis, czyli wiedzący,
znający się na rzeczy, świadomy. W łacinie pierwotnej, jak
podają znakomite jej słowniki, zamiast późniejszego nosco, pisano
gnosco i gnoscibilis zamiast startego i urobionego później noscibilis.
Nobilis jest to wyraz wieloznaczny, obejmujący szeroką i
wieloraką sferę przymiotów. Wyraża tedy to samo, co cognus
i notus, znany z dobrej, lub złej strony, jako to: "Nobilis
rhetor"... Demetrius ex doctrina nobilis et clarus..." "Multi in philosophia
praeclari et nobiles..." Nobilis oratio..." "Nobiles
libelli..." ale również "Scortum nobile ac
libertina".
W innym znowu
sensie nobilis znaczy to samo, co insignis (odznaczający
się), famosus (głośny), excellens (celujący),
celeber (słynny), conspicuus (znaczny), więc nobilis
nomine et armis, claro genere ortus, nobilis natu, - a wreszcie po prostu bonus
(zacny), probus (rzetelny), honestus (godziwy), generosus
(szlachetny), liberalis (godny męża wolnego), ingenuus
(szczery otwarty).
Nobilitas - abstraktum
przymiotnika nobilis, - zamiast prastarego notabilitas, - oznacza
na ogół rzecz, albo pojęcie jakie wzniosłe. Wyrazu tego
używano, - zwłaszcza w łacinie średniowiecznej, - jako
tytułu wyróżniającego, dla oznaczenia prerogatyw, praw
honorowych, dziedzictw zacnych i zaszczytnych, wreszcie - majątków
ziemskich. W znaczeniu obszerniejszym nobilitas jest wyrazem
określającym miękkość i elegancję obyczajów, a
więc to samo, co urbanitas, czyli wielkomiejskość, w
przeciwieństwie do parafiańszczyzny, - sposób postępowania,
właściwy człowiekowi "urodzonemu", szlachetnemu z
pochodzenia, amplitudo (szerokość gestu), magnificentia
(wspaniałomyślność), - a dalej, nobilitas - to
dalekość rozgłosu, sława, dzięki której jakaś
osoba, czy sprawa znana jest powszechności, - excellentia
(wyróżnienie się, dostojeństwo wartości,
szlachetność), fecunditas (obfitość zasobów, powaga
i czystość rodu). "Nobilitas sola et atque unica virtus".
Jest to więc
wysokość i moc ducha, ufność i pewność siebie,
śmiałość nieustraszona, duma, rodząca się ze
wspaniałości serca.
Czasu cesarzy rzymskich
tytuł nobilis i nobilissimus przysługiwał jedynie
braciom i siostrom cesarza, skoro podniesieni zostali do specyficznej
godności nobilitatu. Tytuł ów brzmiał wówczas: nobilissimus
princeps. Wreszcie Nobilitas czczona była wręcz, jako
bóstwo i upostaciowana w osobie bożyszcza, trzymającego oszczep w
prawicy.
Skoro suma, a choćby
tylko część wymienionych wyżej przymiotów ludzkiego ducha
skupiła się w jakiejś jednostce, to ta osobistość
budziła, oczywiście, wśród słabszego ciałem i duchem
otoczenia uczucie czci, a nawet trwogi.
Ludzi tej miary, a
także ich potomstwo, otaczała legenda i zabobon. Indyjscy brahmini,
klasa posiadająca najwyższe przymioty intelektualne, oraz
kshatryowie, klasa wojowników, pochodzą, według wierzeń, klechd
narodowych i pieśni, z ust i ramion bóstwa. Japońscy samurajowie
są potomkami legendarnych bohaterów a najwyższy z nich, mikado, jest
synem samego słońca. Arystokracja w Chinach, w Egipcie, u Semitów, w
Grecji i w Rzymie jest piastunką bohaterstwa, a zarazem grupą,
znającą się na tajemnicach religijnych, sekretach, postrach
budzących, na prawach, które otaczają narodziny, życie i śmierć.
Eupatrida i pater familias, jako założyciel rodu, jest
zarazem kapłanem i wodzem wojennym. Patriarcha i szejk posiada
również obadwa te znamiona potęgi i władzy. W zaraniu bytu
każdego społeczeństwa widać grupę, znającą
się na sprawach tajemniczych, władczą, rządzącą i
panującą. Człowiek silny, dzielny, nieulękły i
niezwyciężony, znający się na sposobach walki, na czarach,
otoczony sympatią bóstw opiekuńczych i pozostający w zmowie z
duchami przodków występuje we wszystkich epopejach wszystkich narodów.
Zamiast uciekać, jak inni, ratować swe życie, gdy wróg
zewnętrzny nachodzi ojczystą dziedzinę, zgadzać się na
płacenie okupu i haraczu, przyjmować znaki niewolnictwa, staje na
czele wojowników, naśladujących go w sposobach walki i w
męstwie, nastawia pierś, wytęża ramiona, wznosi obronny
miecz, osłania sobą ziemię i państwo. "Wszystką
Rzeczpospolitą na ręku piastuje", jak mówi o sobie hetman
Żółkiewski. Jest to panosza i władyka. Taki żyje w wiecznej
pamięci i legendzie wszystkich narodów, jako Leonidas, Judas Machabejczyk,
Cyd Campeador, Joanna d'Arc, Bayard, Arnold Winkelried, Ryszard Lwie Serce,
Saladyn, królewicz Marko, Czarniecki, Kościuszko... Potomek bohatera,
władcy, dostojnego męża dziedziczy nie tylko jego przymioty,
lecz i sumę czci, postrachu i uwielbienia w pospolitym ludzie. Imię i
nazwisko tamtego, jakoby cząstka jego istoty, przechodzi na potomnych.
Posiadaczowi czczonego imienia wiara powszechna przypisuje moc posiadania
czarodziejskich praktyk, albo niezwykłej siły ducha prarodzica.
Stąd pochodzą gusła, odprawiane nad osobą, nad
częściami ciała, nad włosami noworodka, ażeby mu wraz
z imieniem, wróżącym wielkość, nadać moc i
potęgę praszczurów.
Nobilis w Rzymie, to przede
wszystkim ten, kto może wskazać na swego protoplastę, ojca rodu,
przodka. Nobilis mógł wykazać się pochodzeniem od ludzi,
którzy spełnili sławne uczynki dla dobra rzeczpospolitej, albo
nią tajemnie rządzili za pomocą swego znawstwa rzeczy
niedostępnych. Nobilis mógł przedstawić podobizny
przodków - patres. Ignobilis, czyli novus, to człowiek, nie
posiadający portretów przodków. Z dala wpływu rzymskiego, na drugim
końcu Europy i romańskiego świata, w społeczeństwie
rosyjskim, elita arystokratyczna, wywodząca się z krwi rurykowiczów,
albo jagiellonidów, a więc około sześćdziesięciu
rodów, nosi nazwę znat'. W swoistym, czysto słowiańskim
brzmieniu nazwa ta oddaje to samo, co łacińskie gnosco i nosco
- poznanie, wiedzę. Znat' - jest to wśród ciemnego i
zabobonnego pospólstwa zbiorowisko i środowisko ludzi znatnych,
znających się, wiedzących, świadomych, posiadających
sekrety, - czyli dosłowne tłumaczenie wyrazu nobilitas, W
zaraniu dziejów Rusi księżniczka Olga z domu Ruryka nosi nazwę
"Premudraja", gdyż za pomocą przebiegłych sztuk i
podstępów pokonywała nieprzyjaciół. Jarosław Pierwszy,
praszczur książąt "udzielnych" nosi miano
"Mądry". Włodzimierz Manomach pisze swe "Pouczenie
dla dzieci" w epoce powszechnej ciemnoty. Za czasów Borysa Godunowa, gdy
za posiadanie książki karano śmiercią, a sztukę
pisania i czytania posiadał tylko "dumnyj dijak",
książę Mścisławski, sam jeden na obszarach
nieobeszłych carstwa, trzymał w piwnicy bibliotekę, jako w
istocie jedyny wśród bogatych i biednych "chołopów
carskich" - nobilis.
W
społeczeństwie angielskim nobility objęła tylko
parów, lordów, dostojników, należących do Hause of peers, z
wykluczeniem jednak ich rodzin. Gentry (właściwie frakcja
arystokratyczna w izbie gmin) nadaje swym członkom tytuł gentlemen,
dla odróżnienia od parów - noblemen. Z biegiem czasu, skoro
ilość parów stała się nieograniczoną, i gdy korona
posiadła prawo udzielania tego tytułu w nagrodę zasług
mężom stanu, uczonym i pisarzom, ilość tych nowoczesnych
ojców rodu wzrosła bardzo wydatnie. Księga podręczna, "county-families"
wylicza trzynaście tysięcy osób, należących do arystokracji
angielskiej.
W języku naszym
znaczenie terminu łacińskiego nobilitas najlepiej oddaje wyraz
- wspaniałość,**) później wspaniałość, -
czyli upodobnienie się, dociągnięcie, "stąpienie w
strzemię" jakiegoś zamierzchłego, mitycznego typu "pana",
który nie figuruje wprawdzie w piśmie i zgasł nawet w legendzie, lecz
na świadectwo swego dostojnego bytu w zaraniu dziejów ma cały
język polski w przeciągu jego wielowiekowego trwania. Jest to rzecz
charakterystyczna, że ościenna mowa niemiecka na wyrażenie
tegoż terminu wspaniałość ma swą nazwę die
Herrlikeit, a nobilis - wspaniały, - późniejsze -
wspaniały, - czyli wielkością piękna uderzający,
majestatyczny, górny, niegminny, pański, niepospolity, po niemiecku
tłumaczy się wyrazem herrlich.
Widzimy z tych
zestawień, iż termin nobilis nie oznacza jedynie praw i
prerogatyw, wynikających z urodzenia i dziedziczenia majątków,
tytułów i zaszczytów niezasłużonych osobiście, lecz że
jest terminem, oznaczającym przede wszystkim wyższość
fizyczną, intelektualną i moralną. Pozycja sine-nobilitate,
czyli snobizm, miała być antytezą tamtych wartości.
Byłoby pracą nęcącą - przedstawienie dziejów owych
wartości, które nobilitas wycisnęła na życiu Polski
w czasie jej tysiącletniego trwania, tudzież uwydatnienia objawów, -
jak to na rzecz Anglii uczynił W. M. Thackeray, - które snobizm w jej
życiu, kulturze i obyczajach rozpostarł. Wydobycie na jaw tych dwu
cech, pokrewnych a odmiennych, bo postępu i snobizmu, byłoby
niewątpliwie sprawą pożyteczną, lecz jest zadaniem trudnym
nad wyraz, zwłaszcza w okresie ostatnim, zeszłowiekowej niewoli.
Sąd o snobizmie polskim w tym okresie czasu nie byłby sprawiedliwym w
żadnym razie, gdyż ogłaszający wyrok nie byłby w
możliwości poznania wszystkich głębokich przyczyn i doraźnych
powodów osądzanych zjawisk. Sprawy polskie w tym okresie czasu zbyt
są skomplikowane, by można było, z daleka i w spokoju je
obserwując, wyrokować bez błędu. Zjawisko takie; jak
snobizm polski w ostatnim okresie niewoli nie było skutkiem jednego jakiegoś
powodu, lecz zależało od spraw głęboko ukrytych. Nadto sama
istota wartości pierwotnych, wśród nacisku zjawisk uległa tak
wielkim przekształceniom, bieda istnienia tak wytężyła i
przekręciła na nice wszystko dostojeństwo rodowe, -
nastąpiło tak wielkie zniekształcenie dawnej zasadniczej
iścizny, iż rozsegregowanie wartości byłoby sprawą nie
do wykonania. Niegdyś Wacław z Potoka Potocki narzekał:
"Nikt do nas, my na
wszystkie posyłamy światy
Po trunki, po korzenie, szkiełka i bławaty.
W tem kmiotków naszych poty, w tem ich toną prace
Kuchnie żółcić i winem oblewać pałace".
Potężny
czterowiersz, w którym ujęte są wielowiekowe dzieje polskiego
naśladownictwa, niedołęstwa, snobizmu. Gorzej osądza
Polskę poeta okresu walki, gdy wprost mówi:
"Pawiem narodów
byłaś i papugą, A teraz jesteś służebnicą
cudzą".
|