| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] hydry 1 hydrze 1 hymn 1 i 1405 ich 52 ida 2 idac 2 | Frequency [« »] ----- ----- ----- 1405 i 1028 sie 956 nie 916 w | Narcyza Zmichowska Poganka IntraText - Concordances i |
Rozdzial
501 2 | Chłopczyk zamyślił się i po chwili odpowiedział:~- 502 2 | głową, popatrzył trochę i rzekł niedbale:~- To wcale 503 2 | porozumieć.~Na koniec też i wieczór się skończył, wszyscy 504 2 | przyrządziły.~Karol, Cyprian i ja dostaliśmy maleńką na 505 2 | Cyprian pierwszy się położył i o zgaszenie świecy upomniał. 506 2 | skoczyli prędko w łóżka nasze i prędzej jeszcze zasnęli 507 2 | było jego piersi zapadłe i wszystkie kości, z anatomiczną 508 2 | na ową chwilę grą nerwów i muskułów do pierwszej młodzieńczości 509 2 | tylko oczy, zerwałem się i usiadłem. Brat lekko mię 510 2 | ręką na posłanie przechylił i dał znak milczenia.~- Cóż 511 2 | Narodzenia wstawać boso i nawet płaszcza nie zarzucić.~ 512 2 | nie zarzucić.~Brat syknął i ust przygryzł.~- Ja pytam, 513 2 | oddech w ustach marznął, i wróciłem stamtąd zawsze 514 2 | rozgniewał,~zaraz mi krew nosem i ustami buchnęła - przestrzegam 515 2 | kiedyś w wielkim przesileniu i serca ci zabraknie. Mnie, 516 2 | a ty kaszel przypominasz i gdybym pozwolił tylko, byłbyś 517 2 | naprędce sen jaki ułożę.~- I owszem, proszę, układaj...~- 518 2 | wszystkich snach przeszłego i przyszłego życia jestem 519 2 | tego jeszcze w szlafroku i pantoflach - oh! nie, może 520 2 | poetą w dawnych wiekach i na młodszej ziemi, że miałeś 521 2 | muru, przestrzeń bez końca i mur życiem bijących piersi. 522 2 | życiem bijących piersi. I wtedy śpiewałeś sobie pieśń 523 2 | słuchał - czuł - wierzył - i śmiał się, i płakał, i w 524 2 | wierzył - i śmiał się, i płakał, i w żelazne miecze 525 2 | i śmiał się, i płakał, i w żelazne miecze dzwonił 526 2 | pieśń twoja, Beniaminie, i wieniec olimpijski twój, 527 2 | tłum ludu padł pod nogi i bracia-mistrze się ukorzyli. 528 2 | że byłem ze wszystkimi i wszyscy byli ze mną - nie 529 2 | sama przez siebie władzą i zdolnością - użyć jej musisz 530 2 | stworzyć odpowiednie choćby i szaleństwo, bo przecież 531 2 | się natura wstecz cofnie i głębię ducha zatruje. Trzeba 532 2 | tym lepiej. Siadłeś na wóz i pędzisz - konie pianą parskają, 533 2 | sędziowie z bacznym okiem i meta już bliska - tobie 534 2 | wydostaną... ha! krzyknąłeś i przy mecie jesteś - ty pierwszy! 535 2 | wątpili - bierz nagrodę i wychodź ze szranek z dumnym 536 2 | czołem, z hardym wzrokiem i słuchaj, jak po drodze twojej 537 2 | hipodromu..."~Brat zamilkł i patrzył na mnie. - Jużcić, 538 2 | tych przemianach zwątpień i nadziei, to jak gdyby kto 539 2 | najpiękniejsze tasował karty i pobrzękiwał złotymi stawkami - 540 2 | Cyprian rozgarnął mi włosy i znów dalej mówił, lecz głos 541 2 | ci nie jest, a już kocha i kochana? - czy ty rozumiesz 542 2 | spojrzeniu taka wabność gorąca i przenikliwa... Czy ty śniłeś 543 2 | ustek niewinnie przysznuruje i nic nie da w życiu prócz 544 2 | bracie! takie kobiety są - i możesz spotkać którą, i 545 2 | i możesz spotkać którą, i możesz kiedyś zapragnąć 546 2 | pełność bóstwa z duchem i ciałem - rozkosz sama w 547 2 | przyznaniem szlachetni, to byście i tak szczęśliwi nie byli - 548 2 | dobra bliźnich cierpieć i najnamiętniej kochankę do 549 2 | upadła z lichtarzem na ziemię i zgasła. Schwyciłem Cypriana 550 2 | prędko, świecę znów zapalił i przy jej świetle ujrzeliśmy 551 3 | potrzebował moich rysów i układał je sobie w zamierzonych 552 3 | najukochańsze dziecko moje i gdybym był wierzył w nieomylność 553 3 | wszyscy zakochani w piękności i sztuce, a ja przecież nie 554 3 | nie o was mówię - sztuka i piękność do życia wzięte 555 3 | każdemu - mnie, tobie, wam i im. Lecz być artystą wszakże 556 3 | nieskończoność dobrą podnietą i czynem szlachetnym; ale 557 3 | ogranicza się kształtami i póty jest prochem, póty 558 3 | tworzy zaś, bo ma zdolność i musi tworzyć, bo tego wymaga 559 3 | krzyża żywego człowieka i bok mu włócznią śmiertelnie 560 3 | krwawe żyły cudzego serca i przebiera po nich marmurowymi 561 3 | wszystkie struny pęknąć i splątać się miały, oddziera 562 3 | może na smyczka włosienie, i co podsłuchał, odgrywa dokładnie, 563 3 | podsłuchał, odgrywa dokładnie, i czym pamięć naciągnął, tym 564 3 | przecież, że on uczuciem i miłością znieśmiertelnić 565 3 | zwierzętach żywych... no i cóż? czyż za to przekleństwem 566 3 | jeżeli też w zamian cierpień i krwi waszej da nam jakie 567 3 | za ogień wyborny! świeci i grzeje - wyborny ogień - 568 3 | usunęliście się od kominka i między nim a wami zostało 569 3 | rzucajcie złotego szczęścia i serc miłością bijących - 570 3 | powietrze dla was, jak pokarmy i napoje dla was. Wyłączono 571 3 | pokłonów słońcu, gwiazdom i księżycowi - wyłączcież 572 3 | księżycowi - wyłączcież i wy część waszą z użycia 573 3 | waszą z użycia piękności i sztuki, postrącajcie artystów 574 3 | artyście, to dane przez was i wam; co jest boskiego w 575 3 | sączy się niby olej skalny i na zewnątrz dopiero, w zetknięciu 576 3 | w zetknięciu ze wzrokiem i z myślą waszą, i z uczuciem 577 3 | wzrokiem i z myślą waszą, i z uczuciem waszym może się 578 3 | chwalić, jest odmiennym i koniec; niechże kto wielbi 579 3 | wziął zemdlonego na ręce i poniósł do łóżka, czułem 580 3 | pociechy, co przerażoną i drżącą matkę uspokoić mogło. 581 3 | przychodził do siebie, spojrzeniem i niepewnym uśmiechem za troskliwość 582 3 | osłabiony - usnął wreszcie i mieliśmy go pilnować koleją - 583 3 | swoim zemdleniem mówił - i było to dziwne dumanie. 584 3 | czasem rozpaczliwie tęskno i duszno, a później znowu 585 3 | wszystkie stawy chrupnęły i przerzuciłem obie ręce na 586 3 | niemu, już miał oczy otwarte i smutno wlepione we mnie.~- 587 3 | przedwcześnie marzenia w twoją duszę i już cierpisz.~- Oh! cóż 588 3 | zgaduję, o co najpierw - i szkoda, bo trochę przecierpisz, 589 3 | wezmę cię, Beniaminku, i poniosę w świat szczęścia - 590 3 | jego mowy.~- Obraz Aspazji i Alcytriadesa - czemu Aspazji, 591 3 | poganizmu do duszy wstąpiło i kazało się malować; wyraźnie 592 3 | wyraźnie kazało się malować - i odtąd całe życie moje było 593 3 | sztalugą tylko. Ja wszędzie i w każdej chwili zbierałem 594 3 | promienie ustawiałem go sobie i na koniec treść jego przejęła 595 3 | przejęła mię, przepełniła i zacząłem nią żyć, żyć - 596 3 | chwilami rozkoszy, piękności i siły młodzieńczej... O! 597 3 | białych kobiet, rubinowe i złote płyny w przejrzystych 598 3 | kształtach, wonne kwiaty i wonne kadzielnic kosztownych 599 3 | światło drogich kamieni i najświatlejsze światło: 600 3 | przedążysz sławy pragnieniem i przepięknisz chwilą natchnienia, 601 3 | twój - o, doprawdy wtedy i życia, i miłości, i sił 602 3 | doprawdy wtedy i życia, i miłości, i sił swoich nie 603 3 | wtedy i życia, i miłości, i sił swoich nie ma po co 604 3 | choroby, martwość trupa i popiół urny grobowej, a 605 3 | rękoma w skarbach ziemskich i pełnym mózgiem w rozumie 606 3 | natury tyle - oddaje tyle, i kwita. Bierze się życie - 607 3 | wtedy mimowolnie, na sta i tysiące zwiększa się jej 608 3 | wziąłem jeszcze? - Na łzy i cierpienia szachrajską taksą 609 3 | też to szczęście być może? I nieszczęśliwy boi się wszystkiego, 610 3 | chociaż sam przed sobą i przed drugimi zapiera się 611 3 | piekielne szyderstwo Bogu i pluje na świat, co mu niezrozumiały, 612 3 | wszystko, nie żałuję niczego.~I z ostatnim słowem Cyprian, 613 3 | ciągu swej mowy rzeźwiał i silniał widocznie, nagle 614 3 | gdyby najzdrowszy w świecie i prędko ubierać się zaczął.~- 615 3 | pierwszy gradus do piekła - i zdaje ci się niby, iż mógłbyś 616 3 | jest wieczną, niespokojną i nigdy nie zaspokojoną życia 617 3 | bądź szczęśliwy, poznawaj i bierz.~Jako widzicie, moi 618 3 | słuchałem, tak słuchałem uchem i duchem. On tymczasem chodząc, 619 3 | właśnie, dotknął się go i, dziwna rzecz, drgnąłem, 620 3 | Aspazja - rozkosz w mądrości i mądrość w rozkoszy! Moja 621 3 | dziecinnych moich dumaniach i w snach nocy niespokojnych - 622 3 | z martwego płótna, żywa i jasna, kiedy usiadła przede 623 3 | kiedy usiadła przede mną i w całym majestacie podzielanego 624 3 | się przed własną potęgą i przed własną nieudolnością. 625 3 | skończę cały mój zawód i umrę, ale jak ci mówiłem 626 3 | cudny owal twojej twarzy i tę ruchów rześkość, i tę 627 3 | twarzy i tę ruchów rześkość, i tę miękkość spojrzenia, 628 3 | tę miękkość spojrzenia, i ten hardy rzut młodego karku, 629 3 | hardy rzut młodego karku, i ten pieszczotliwy ust całych 630 3 | świecę, poszedłem do ciebie, i znowu, znowu ty byłeś tym, 631 3 | przyśpieszonym oddechem i rajskie jakieś widziadła 632 3 | wszystko odzyskałem, oh! i więcej nawet! Jakżebym chciał 633 3 | chciał już wziąć paletę i pędzel do ręki, żeby mnie 634 3 | odbiegła ta postać snem własnym i wrażeniem słów moich ożywiona, 635 3 | wszystkich uciech spełnić toast i był sławnym, pięknym, szczęśliwym, 636 3 | szczęśliwym, kochanym - ach! i kochać! bez miary, bez końca... 637 3 | ja dzieckiem wtedy byłem i naprawdę rozlubowałem się... 638 3 | jakieś gorące promienie i koła, pochwyciłem trzymane 639 3 | trzymane przez Cypriana płótno i zacząłem wszystkie obwijające 640 3 | rąk na wpół odwiniętą pakę i pośpieszył do wchodzącej. 641 3 | chwilę po chwili życia mojego i odepchnęła go wreszcie daleko, 642 3 | jednak prawdziwie zdrowszym i weselszym, sprowadziła nas 643 3 | wszystkie dni świąteczne i wyjechałem z domu, obrazu 644 3 | złoty!~Idealne wiary, cnoty,~I miłości, i swobody!~O bodaj 645 3 | wiary, cnoty,~I miłości, i swobody!~O bodaj to mieć 646 3 | prawie sam na sam, wśród gór i lasów. Pokochałem się w 647 3 | miłość, nie były to owe sny i tęsknoty za niepoznanym 648 3 | wyraźnie słowa mego brata i tę postać z obrazu, która 649 3 | na uczucia moje, miałem i przedmiot pojęcia, tylko 650 3 | Czasem byłbym dosiadł konia i ku domowi pędził niecierpliwy, 651 3 | rozumu. Szczęście, piękność i rozum to była miłość moja. 652 3 | roztworzyłem chciwe ręce i sięgałem na wszystkie strony 653 3 | dopiero ciskam z oburzeniem i odznaczam sobie uczuciem 654 3 | najprawdziwiej, bo wtedy i tylko wtedy niby ptak, co 655 3 | wszystkie istoty mojej żywioły i leciałem, i pędziłem w nieskończoność - 656 3 | mojej żywioły i leciałem, i pędziłem w nieskończoność - 657 4 | schodzący, duszny, bez słońca i bez burzy, ciężki jak niebo, 658 4 | niżej, coraz ciemniejszymi i pełniejszymi chmurami ziemię 659 4 | starannie konia obrządził i wszystko do okulbaczenia 660 4 | pracy siadałem na niego i dalej w góry, w lasy; tego 661 4 | krwawe iskry zaświeciły i tuż przed łbem końskim z 662 4 | przeraźliwie, w bok się rzucił i poniósł mię jak szalony.~ 663 4 | najwygodniejszej poduszki, i myślałem - "Ha! niech sobie 664 4 | niech sobie leci, gdzie chce i póki chce mój Sokół". Więc 665 4 | wspomnienia, aż nadleciały i słowa Cypriana w owej pamiętnej 666 4 | świszczącym koło uszu powietrzem i bijącymi o kamienisty grunt 667 4 | ognistej fali - aż jednej i z drugiej strony tak ciemny, 668 4 | okropnym rżeniem boleści i trwogi, co to je kwikiem 669 4 | ciepłej piany padły mi na ręce i czoło - znać było, że sił 670 4 | zawrócić, on na bok skręcił i znowu biegł strzałą. A więcej 671 4 | ową tabunową niesforność i nigdy go od tysięcznych 672 4 | pohulać na takim samowolnym i dzikim stworzeniu, milej 673 4 | poszaleć z taką swobodą i nieugiętą naturą, niż mieć 674 4 | siebie samego, że nie spadnę i że gdy zechcę, bez szwanku 675 4 | huk grzmotu rozlegał się i konał długim, ponurym echem, 676 4 | zapalała pół widnokręgu i znów gasła, gorącość jakaś 677 4 | jakby się w ziemię zapadło i zniknęło bez śladu. Gdzie 678 4 | się nawet. Wtem chrapliwy i natężony oddech drugiego 679 4 | Zwróciłem się na prawo i rozeznałem wśród ogólnej 680 4 | młodzieńca wydobył.~- A z której i na którą, mój niewidzialny 681 4 | usłyszałem mocne świśnienie pręta i smagnienie, które na łeb 682 4 | śmiech przycięty, wyzywający i szelest niby długiej szaty, 683 4 | strzemionach, jak gdybym mógł był i sam dowidzić, i stać się 684 4 | mógł był i sam dowidzić, i stać się widzialnym.~- Ha! 685 4 | drogi, mnie z drogi precz!~I w tejże chwili owładnąłem 686 4 | owładnąłem Sokoła, co się zżymał i wyginał, potoczyłem nim 687 4 | wszystkich muskułów siłę natężył i wspiął się niby do przeskoczenia 688 4 | przy jednym błysku pioruna. I najpierw zalśniła mi tylko 689 4 | wkrótce zrównałem się z nią i przy jej boku koń w konia 690 4 | na twarz lub ręce spadały i kiedy niekiedy znowu świstał 691 4 | na ten raz wierzchowca. I owszem, znać było, że ciemna 692 4 | się struną tuż przy ziemi i na krok przegonić się nie 693 4 | przegonić się nie dał - i pędziliśmy oboje, a tylko 694 4 | pędziliśmy oboje, a tylko z ruchu i ze słuchu miarkowałem, że 695 4 | droga w górę się podniosła i galop naszych koni ociężał 696 4 | głosem młodzieńca wydawał, i nie wiem, czy za jego pomocą, 697 4 | gonił przecież - gonił - i gdyśmy u szczytu góry stanęli, 698 4 | tętentu odgadłem, że się jedno i drugie sklepienie przebywa, 699 4 | wzniesiona przed nami masa i niespodzianie płomienna 700 4 | przez dwóch ludzi trzymaną i pąsowym okrytą czaprakiem 701 4 | przed chwilą, już zsiadła i zniknęła - przy mnie zaś 702 4 | w bogatym żółtym ubiorze i niby na odebranie cugli 703 4 | wielką srebrną laską, żółto i czarno ubrany szwajcar w 704 4 | milczeniu skłonił mi się i drzwi wskazał na lewo - 705 4 | lewo - poszedłem na lewo i tak ciągle niemymi znakami 706 4 | czynienia.~- Nic nie rozkazuję i żadnego nie chcę przebrania - 707 4 | obecności mojej usprawiedliwić i wytłumaczyć. Chłopcy z zadziwieniem 708 4 | orlim piórem czapeczce.~- I pani jest panią tego zamku, 709 4 | pierwszemu, jak drobniejsze i nieco bledsze tylko tego 710 4 | Rzucili okiem na zegar i prawie jednocześnie odrzekli:~- 711 4 | niech który z was pójdzie i wcześniejsze wyrobi mi posłuchanie.~ 712 4 | domówiłem, drzwi się otworzyły i wszedł wysoki, chudy mężczyzna, 713 4 | dzielił ucztę nocy dzisiejszej i przyjął, jaki sam zechcesz, 714 4 | zatem pan będziesz na balu i przebierzesz się? - zapytał 715 4 | jegomości. - Będę na balu i przebiorę się - powtórzyłem 716 4 | dobrze! - zawołały chłopczyki i potem jeden przez drugiego 717 4 | tajemnic Mitry wystąpić.~I długo tak jeszcze prędko 718 4 | szła między nimi rozmowa i wyliczali wszystkie przepychy, 719 4 | czekające, a ja do wyboru myśli i woli zebrać nie mogłem. 720 4 | cudne! - wykrzyknęli oba i w ręce klasnęli.~- Są ubiory 721 4 | Są ubiory Harmodiusa i Arystogitona , ubiory świąteczne, 722 4 | moja wyskoczyła z głowy i znów do niej cudzym chciała 723 4 | chcę pożyczonym zbytkiem i kłamaną postacią witać miejsc 724 4 | uśmiechnął.~- No, ja ci mówię, że i tak będzie mu pięknie - 725 4 | rzekł półgłosem do brata i oba wybiegli, i oba wrócili 726 4 | do brata i oba wybiegli, i oba wrócili niezadługo z 727 4 | dla mnie prawie zrobiony; i biała nieprzebitej gęstości 728 4 | nieprzebitej gęstości koszula, i płaszcz ciemny, kolisty, 729 4 | płaszcz ciemny, kolisty, i pas, i kapelusz, i łapcie 730 4 | ciemny, kolisty, i pas, i kapelusz, i łapcie nawet, 731 4 | kolisty, i pas, i kapelusz, i łapcie nawet, z jedwabiem 732 4 | nigdy gładziej w bogatszych i połyskliwszych pierścieniach 733 4 | docisnął zawiązek obuwia i noga moja nigdy swobodniejszą 734 4 | moja nigdy swobodniejszą i lżejszą się nie poczuła. 735 4 | w oczy, potakiwali głową i uśmiechali się.~Na koniec 736 4 | mnóstwo postaci snuło się i migało różnokolorowymi strojami 737 4 | nie znający - lecz dumny i śmiały. Ostatnie podwoje 738 4 | kryształowych, od strojów mężczyzn i kobiet - za lada poruszeniem 739 4 | ruchu! - a ile dźwięków i tej niewidzialnej muzyki, 740 4 | tej niewidzialnej muzyki, i tego gwaru poszeptów, i 741 4 | i tego gwaru poszeptów, i tego szelestu miękkich jedwabnych 742 4 | białym kwieciem pomarańczy i świeżymi kiściami akacji 743 4 | kopułą, że tylko klęknij i módl się, bo już ucichła 744 4 | najczystsze niebo widzisz nad sobą i Bóg sam wszystkimi gwiazdami 745 4 | przycisnąłem ręce do piersi i w słuchu, w oku zawisłem 746 4 | popatrzyłem, nie odpowiedziałem i odeszły z uśmiechem na twarzy - 747 4 | przybysza; one zrodziły się i wzrosły wśród tych przepychów - 748 4 | nieograniczone marzenia i chęci - cóż dziwnego, że 749 4 | równowagę władz mego umysłu i to zazwyczaj, co się zdawało 750 4 | nadwątlonych włókien zimnego sądu i stanowczej woli, to mię 751 4 | zewnętrznych wpływów - to mi sąd i wolę, kamienną wolę wracało.~ 752 4 | kamienną wolę wracało.~Otóż i tej nocy dźwiękami, woniami, 753 4 | proszę was, piękne panie i młodzi panowie, nie krzywcie 754 4 | spójności trzyma mędrców i prostaczków, gdy im najwyższego 755 4 | zowią: le sens commun - i w istocie jest to jakiś 756 4 | nie da odpaść w dziwactwo i niepojętość. Bo proszę was, 757 4 | przydałem? Ach! prawda, i Bóg także jest niepojęty - 758 4 | lecz On ma czas, wieczność i prawdę niezjawioną, a człowiek 759 4 | miałem jeszcze rozsądek - i widzicie, o moi drodzy słuchacze, 760 4 | wyrazy po temu, ja nie wiem i nie szukałem ich nigdy - 761 4 | żółkniejącą białość marmuru. No i cóż, wszakże jak gdybyście 762 4 | ludzie, wysoka wzrostem i ciałem - ona wysoką postacią, 763 4 | to jak od ziemi do nieba i dlatego mierzy się ją rozmiarem 764 4 | rozmiarem doznanych wrażeń i mówi: ona wysoka. - A czy 765 4 | sprzeczność z czołem wyniosłym i rysującym się w każdy wyraz 766 4 | pieszczota ustami - takie oczy i takie usta! śmierć i życie! 767 4 | oczy i takie usta! śmierć i życie! alboż to kiedy razem 768 4 | widziałem - ja też żyłem i umarłem. Żyłem wtedy, umarłem 769 4 | teraz - wy żyjecie teraz i umrzecie kiedyś, niezadługo - 770 4 | Ja mam lat siedemnaście i siedzę na złocistym wezgłowiu 771 4 | diamentami nabijana opaska i poznałem ją - poznałem twarz 772 4 | szukacie daremnie, to on - i trącił mię po ramieniu jej 773 4 | chwiejący; podniosłem głowę i oczy, sam z miejsca nie 774 4 | się z krzesła lub kanapy i ukłonić według towarzyskiej 775 4 | przepisów. Ja też siedziałem i patrzyłem - jej kamienne 776 4 | wyrazach jeszcze więcej kobiet i mężczyzn przybyło.~- Oh! 777 4 | naturalnym w moim wieku i w moim położeniu mogło być 778 4 | uczuciem - ja patrzyłem na nią i czy mówiła, czy milczała, 779 4 | wszystkich dniach marzeń i w jednej ich urzeczywistnienia 780 4 | chłopcze? Wszystkie dni marzeń i godzina ich zrzeczywistnienia - 781 4 | czas złoczyńca z wdziękami i szczęściem w długiej zawsze 782 4 | brak nie piękności - sił i uciech? Prostaczku! a wiesz 783 4 | jest wielką kapłanką Izydy i śmiała się z Napoleona, 784 4 | zająknienia, głosem stałym i pewnym jako akt urzędowy - 785 4 | piersi poczuł ich przenikliwe i długie spojrzenie - ale 786 4 | lekkie, ulotne zadziwienie i znów pierwszy swój wyraz 787 4 | Aspazja - on jest kochany i kocha - potem, siadłszy 788 4 | pewien ruch się zrobił i prędzej niż dopatrzyć zdołałem 789 4 | podobny, ale z kryształu i struny złote z srebrnymi 790 4 | rozmyślająca - jak ja kocham? - I ręka jej trąciła o wszystkie 791 4 | dźwięku one krzyknęły prawie i od ich krzyku wszystko ucichło 792 4 | kocham! - zawołała Aspazją i niespodzianie w przeraźliwym 793 4 | zerwały się pod jej palcami i odepchnięta lutnia z szklistą 794 4 | powiodła wkoło siebie okiem i dumnie śmiać się zaczęła.~- 795 4 | kocham jak Bóg - zniszczeniem i tajemnicą.~- Nie, pani, 796 4 | wiesz, Beniaminie. Szatan i Bóg, nienawiść i miłość, 797 4 | Szatan i Bóg, nienawiść i miłość, czyż to nie dwa 798 4 | to Bóg wyrzucił z siebie i to jest światowe albo ludzkie. 799 4 | zdaje? że On ma tylko ziemię i niebo, gwiazdy i słońce? 800 4 | ziemię i niebo, gwiazdy i słońce? błyskawice i pioruny? 801 4 | gwiazdy i słońce? błyskawice i pioruny? Szaleni! to wy 802 4 | znieważy, ręka nie dosięgnie i myśl nie zbezcześci - On 803 4 | zbezcześci - On ma tajemnicę i zniszczenie. Początek i 804 4 | i zniszczenie. Początek i koniec - narodziny świata 805 4 | koniec - narodziny świata i zgon. Według słów Pisma, 806 4 | pomagali. Uśmiech dowcipu i wesołości dziecinne ich 807 4 | wychylili się przede mnie i patrzyli mi w oczy ciekawie 808 4 | tłumaczył wiernie według myśli i ducha wszystkie stance twej 809 4 | Czy widzisz, jak mętnym i zadziwionym okiem spogląda 810 4 | nie sprzeciwiają się nigdy i nikomu; śpiewaj więc, śpiewaj 811 4 | śpiewaj śmiało, a z ogniem i natchnieniem.~- Dobrze, 812 4 | Wyświadczę ci tę samą przysługę i tłumaczyć będę twoją, chociaż 813 4 | Niech sam Beniamin osądzi - i zwracając się ku mnie: - 814 4 | chcąc tę mowę bajeczną i umarłą przełożyć na wyrazy 815 4 | zbytków, rozpusty, pijaństwa i mordów. Aspazja, która nam 816 4 | dyplomatycznymi papierami japońskich i chińskich mandarynów utuczyły, 817 4 | wszystko stawić na kartę i pojechać do Niemiec, tam 818 4 | młodszy wyprostował się i umilkł, a starszy poprawił 819 4 | dokoła brzmiącej muzyce i uderzając się w piersi:~- 820 4 | przydał wskazując na brata i zaczął nareszcie improwizację 821 4 | zaczął ją po polsku, czystym i do taktu dzielonym głosem:~ ~ 822 4 | świecie.~~Z moich książek i kajetów, ~Z wonnych kwiatów 823 4 | błękicie, ~Nawet z szklanki i z talerza, ~Nawet z grzywy 824 4 | co się nudą zwie!...~~I nie chciało mi się jeść, ~ 825 4 | nie chciało mi się jeść, ~I nie chciało na koń sieść, ~ 826 4 | nie chciało na koń sieść, ~I nie chciało z śmiesznych 827 4 | chciało z śmiesznych śmiać, ~I nie chciało mi się pić, ~ 828 4 | nie chciało mi się pić, ~I nie chciało mi się żyć:~ 829 4 | jedwabnych włosów sploty ~I dłoń miękką, ciepłą, małą, ~ 830 4 | widny, żywy, ~Skształtowany i prawdziwy ~W namiętny uścisk 831 4 | niepokoju długich nocy ~I w tęsknocie długich dni - ~ 832 4 | Senne marzeń mych widziadła ~I czczość młodych moich lat - ~ 833 4 | Czym są tętna krwią bijące ~I czym życia cudna pieśń...~~ 834 4 | śpiewam, ~Ja dziś wołam i nazywam - ~Kobietą! kobietą! 835 4 | się dziwi, ~Jak my młodzi i szczęśliwi,~Jaką piękną 836 4 | tańce! śpiewy ~Hej, kielichy i puchary! ~Szampan, porto, 837 4 | pytać! ~Nam dziś szaleć i ucztować;~Nam dziś pieścić 838 4 | ucztować;~Nam dziś pieścić i całować - ~A kto chwilkę 839 4 | piekielne marnotrawstwo dowcipu i talentu. Chciałem się znowu 840 4 | Śpiewak stracił apetyt i pić już nie lubił - co uważa 841 4 | łakomy, niewstrzemięźliwy i do grzechu głównego, obżarstwa, 842 4 | opowiada potem sny swoje i marzenia, które są największym 843 4 | ciemne oczy, białe ręce i małe nogi, a która musi 844 4 | względzie pojęcie: ogniem i mieczem straszy, z lekka 845 4 | póki tylko życia stanie i kończy tym bardzo dobitnym 846 4 | postępuje, jasny piorun trząsł i pięć diabłów porwało - nie 847 4 | forszlagami, fioriturami i tysiącznymi naddatkami, 848 4 | No! uważaj, tłumaczu - i w tejże chwili zmiana ról 849 4 | objawiał, nagle przycichł i znieruchomiał, a brat jego 850 4 | świata,~Ponad kałuże, błota i przepaści~Niosą bezpiecznie 851 4 | Bożej myśli rozjaśnione,~I tchnieniem Bożej miłości 852 4 | rozgarnęła, czoło całowała ~I rzekła tylko: - Tam, synku 853 4 | anioł, tam ciche dni życia,~I spokój serca, i myśli tam 854 4 | dni życia,~I spokój serca, i myśli tam w niebie,~Gdzie 855 4 | Miłość kobiety - to świętość i cnota,~Szczęście i siła, 856 4 | świętość i cnota,~Szczęście i siła, mądrość i natchnienie;~ 857 4 | Szczęście i siła, mądrość i natchnienie;~Miłość kobiety - 858 4 | pierwsza kropla pokarmu i życia, ~Którą niemowlę w 859 4 | błogosławieństwo, ~Rada i wsparcie, które Bóg ci daje ~ 860 4 | śliskich ścieżkach złych i dobrych losów. ~Miłość kobiety - 861 4 | młodą ~Wspólne marzenia i długie rozmowy ~O twej przyszłości, 862 4 | podana ~W chwili złych myśli i pokus szatana;~To wzięte 863 4 | szalone, żądze niespokojne ~I namiętności nasienia zdradliwe, ~ 864 4 | namiętności nasienia zdradliwe, ~I pierwej nim się w truciznę 865 4 | święcone, ~W szczęście wyrosłe i w cnoty wszczepione. ~Miłość 866 4 | kapłanka ~Błogich dni życia i uciech domowych! ~To głos 867 4 | objęciem, ~Kiedyś znużony i wierzyć przestajesz, ~Że 868 4 | powiedzą wtedy:~"Przebacz i kochaj, bo jesteś kochany". ~ 869 4 | Ona ci jedna zostanie i zawsze ~Przychylne dłonie 870 4 | dłonie ku tobie wyciągnie~I przed niechęcią ona cię 871 4 | rąbek swej szaty niewinnej,~I przed zgryzotą ona cię osłoni~ 872 4 | Własnego serca boleścią i łzami,~I przed występkiem 873 4 | serca boleścią i łzami,~I przed występkiem ona cię 874 4 | obroni~Swoją świętością i swymi prośbami;~Ty ku niej 875 4 | Ja będę wielki, cnotliwy i święty, ~Samolubnego zrzeknę 876 4 | starania ~O własne zyski i własne rozkosze, ~Ja znajdę 877 4 | dobrego bliźnim moim zrobię, ~I wiele złego bez szemrania 878 4 | dość tego, bo ja zapomnę i Beniamin odjedzie, nie wiedząc 879 4 | rozpamiętywa te piękne słowa i wypada mu, że w istocie, 880 4 | całuje, zapewne jeść gotuje i skarpetki robi - a więc 881 4 | słuchaczu, wszystko razem i niucha tabaki nie warte. 882 4 | reformatorami, hipokrytami, głupcami i poczciwymi ludźmi. - Oto 883 4 | zachichotały głośno.~- Więc i ty się śmiejesz - rzekłem 884 4 | najbardziej - cisnął mi wesoło i skłoniwszy się prędko uciekł 885 4 | nasz ubogi rodzinny domek i przesunęły wszystkich moich 886 4 | to któż ją mógł kochać? - I zdjęła mnie wielka litość, 887 4 | zdjęła mnie wielka litość, i wzniósłszy powieki długo 888 4 | mówił do niej, ona słuchała i bawiła się niedbale zwojami 889 4 | przepaski na głowie po ramionach i całej spadała kibici. - 890 4 | niecierpliwie brwi zmarszczyła i znak milczenia mi dała.~ 891 4 | wieków niepamięć zapadnie - i chciałem odejść, lecz ona, 892 4 | plany względem podźwignięcia i zastosowania do użytku lub 893 4 | dziwiłem się trafności sądu i gruntowności jej nauki.~- 894 4 | że już ani myśli o mnie i że przez zapomnienie tylko 895 4 | trochę mniej pewnym głosem i bez oburzenia żadnego.~- 896 4 | grzechu ludzi, co szydzić i bluźnić umieją.~- Więc to, 897 4 | zawołam ja marszałka dworu i każę temu starszemu lucyperkowi 898 4 | To nie baw się pani mną - i chciałem rękę wysunąć, lecz 899 4 | być mniej ludzi na świecie i kiedy każdy człowiek był 900 4 | pierwiastków siły, wdzięku i szczęśliwości, którymi się 901 4 | także.~- Nie gniewam się i nie dziwię, pani się tylko 902 4 | pani się tylko gniewać i dziwić możesz, bo nie wiesz, 903 4 | źle mi wśród was, źle i wam być musi z przybyszem, 904 4 | zbytków marnujących naturę i człowieczeństwo. Żegnaj, 905 4 | widziałem tłumy strojnych i wesołych ludzi, widziałem 906 4 | piętnastoletnich, co dla zabawy i wyśmiania twych gości przerzucali 907 4 | najohydniejszych myślach i w najświętszych wyrażeniach 908 4 | ciebie, pani, tak cudną i zachwycającą, że w pierwszych 909 4 | blaskiem twojego oblicza i myślałem już, że tobie " 910 4 | mądrą, dowcipną, szyderczą i dlatego odchodzę - i odchodząc 911 4 | szyderczą i dlatego odchodzę - i odchodząc skarżę cię, pani, 912 4 | strząśnie pył z obuwia swojego i tylko opowiadając kiedy 913 4 | zawsze: "ta piękna kobieta" i wróci, o, wróci do mnie...~ 914 4 | nią w milczeniu skłoniłem i wolnym krokiem odeszłem, 915 4 | zamyślona, bez uśmiechu, ale i bez smutku, jej~oczy szły 916 4 | mego konia, dosiadłem go i pędziłem ku domowi. We mgle 917 4 | chłodło z nocnych zjawisk i wrażeń. - Wstydź się, szaleńcze - 918 4 | czy ty szukasz zdarzeń i okoliczności czy dobierasz 919 4 | każda niezwykłość bawi cię i uwodzi? czy też masz w sercu 920 4 | twoim - głos twój pieściwy i nęcący, dotknięcie rąk twoich 921 4 | dotknięcie rąk twoich miękkie i przejmujące, ale od słów 922 4 | przy tobie serce cierpi i rozum się błąka - ty nie 923 4 | powiem sobie: nie była - i dalej pójdę, dalej, dalej, 924 4 | bogatsza, bo szczęśliwa - i z tą będzie miłość moja, 925 4 | błogosławieństwo, z tą niebo i Bóg...~ 926 5 | drogą, sadził przez rowy i płoty, a jednak cienie drzew 927 5 | przykurczyły się zupełnie i zaczynały z lekka na wschodnią 928 5 | uśmiechał się tajemniczo i coś o niespodziance, o przybyłych 929 5 | toż samo czoło wzniosłe i milczące, też same usta 930 5 | same usta namiętne a czyste i niewinne, taż sama włosów 931 5 | taż sama krągłość ramion i wyniosłość piersi, tenże 932 5 | odcień rumieńca na licach i białości na łonie, tej białości 933 5 | widać nieledwie krwi młodej i zdrowej krążenie; tak jest, 934 5 | którą mi blask pioruna i kunsztownych kagańców oświecił, 935 5 | tym kochanym, byłem ja. I nie mogłem rozczarować ułudzenia - 936 5 | miała spuszczone powieki i tylko na twarzy mojej odbiciem 937 5 | najwyższego uwielbienia i najtkliwszej podzięki rozświecał 938 5 | pół życia uciekło ze mnie i wstąpiło w pierś młodzieńca 939 5 | młodzieńca na obrazie - i miałem taką chwilę, jakiej 940 5 | dobrego możliwość, tyle marzeń i nadziei, że ja, co tak ukochałem, 941 5 | wszedł do pokoju, kiwał głową i ręce zacierał.~- A co? - 942 5 | późnym wieczorem zjechali - i cóż? Panicz się o nic więcej 943 5 | koniecznością mojego życia.~- Jest i list przecie - dodał Bazyli 944 5 | zniecierpliwiony trochę - list i paka okazją się tu dostały.~- 945 5 | nieusprawiedliwiona niespokojność i trwoga, co mi w piersiach 946 5 | teraźniejszości oderwałem pamięć moją i cofnąłem ją w przeszłość, 947 5 | zachowanego między książki listu i podania mi na koniec; widzę 948 5 | wziąłem, rozdarłem kopertę i pamięć mi wróciła, i przypomniałem 949 5 | kopertę i pamięć mi wróciła, i przypomniałem sobie wszystko, 950 5 | rzecz takie upadki nagłe i niespodziewane, z obłoków 951 5 | idzie sobie, jako szedł, i policzony nam jest w życie 952 5 | jest w życie według zegarka i według kalendarza.~Kiedy 953 5 | jak dziś jeszcze widzę i przypominam sobie wszystko. 954 5 | deska jakaś ciągle się unosi i spuszcza, a spod tej deski 955 5 | ciecz powietrzna, jasna i w rozmaitym stopniu wszystkie 956 5 | Rozpatrywałem się potem coraz lepiej i zobaczyłem przy nogach moich 957 5 | zupełnie do miary z wznoszeniem i opadaniem światła wznosiła 958 5 | opadaniem światła wznosiła i opuszczała głowę swoją; 959 5 | ale nade mną, nad kobietą i nad zwierzem wyjęto kawał 960 5 | czym innym zajęta, wstała i przyszła zobaczyć, co się 961 5 | zobaczyć, co się dzieje, i zobaczyła mnie, mnie w koszuli, 962 5 | oszukać, żeby się ubrać i uciec do tego pokoju, w 963 5 | z grubego sukna Spencer i skórą oblamowane spodnie - 964 5 | koniec ubrałem się w nie i podniosłem trochę, by zobaczyć 965 5 | przygarnęła do łona swego i patrzyła w oczy, ku jej 966 5 | ku jej oczom wzniesione, i mówiła mi:~- A widzisz, 967 5 | jesteś już nudny, ubogi i śmieszny - zabiłeś smoka 968 5 | małe szatanki dmuchną tylko i polecimy wysoko, wysoko 969 5 | się tylko, mój kochany, i weź co cieplejszego, bo 970 5 | na mnie obejrzyć się może i znów mnie do łóżka zapakuje, 971 5 | tuniki, płaszcza, koturnów i że leżę pod flanelową kołdrą. 972 5 | wstępowałem w wyłom ściany i opierałem głowę o kolana 973 5 | harmoniki, worki pereł i czcionek drukarskich, pęki 974 5 | pęki rozkwitłej paproci i pęki rózg liktorskich i 975 5 | i pęki rózg liktorskich i smocze zęby ze szczękami. 976 5 | szkaradną, która coraz wyżej i głębiej falowała na swojej 977 5 | głosem tak cichym jak myśl i prosiłem, zaklinałem, żeby 978 5 | wykrzywiła się piekielnie i odpowiedziała mi, dzięki 979 5 | póki ci włosy nie osiwieją i póki wszystkich zębów nie 980 5 | białą szlafmycę na głowę i do samego końca nosa przystawię 981 5 | Te pijawki, ta szlafmyca i pierzyna zabijały mnie - 982 5 | będą miały rzędy koralowe i złote podkowy - puścimy 983 5 | ostrogi Dniepr przeskoczymy i schwytamy Cypriana, przywieziemy 984 5 | Beniaminie mój!~Na słowa Aspazji i mnie rozpacz ogarnęła, wlepiłem 985 5 | w starą moją strażniczkę i widząc, że nie uważa na 986 5 | sobie, jeśli się obejrzy i krzyczeć zacznie, to ją 987 5 | dość jednostajnie zanurzała i wynurzała się wśród płynącego 988 5 | płaszcz tylko, okryłem się nim i mając jakieś niepewne wyobrażenie, 989 5 | drzwiom, schwyciłem za klamkę i dalej w nogi. Zdawało mi 990 5 | czeka - pierzyna, szlafmyca i pijawki u nosa - nie odzywałem 991 5 | chciałem wielkie koło określić i z drugiej strony domu wejść 992 5 | podcięło - zachwiałem się i upadłem, upadłem w wodę. 993 5 | poruszeń jak do pływania i znów z sił opadłem, fałdy 994 5 | czując pod ręką jakieś krzaki i zarośla, schwyciłem się 995 5 | się stanie - wierzą Turcy i Ja wierzę: nie uciekniesz 996 5 | dziecię - mówiła, a tak słodko i tkliwie jakby matki głosem - 997 5 | tobie? czy ty doprawdy ubogi i nieszczęśliwy bardzo?~Na 998 5 | życia z całą boleścią swoją i ze wszystkimi radościami 999 5 | radościami swoimi, okropna strata i najpiękniejsza nadzieja 1000 5 | zasłoniłem twarz rękoma i rozpłakałem się rzewnymi