Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
siarka 2
siatka 1
siatki 1
sie 1028
siebie 48
sieci 1
siedemnascie 1
Frequency    [«  »]
-----
-----
1405 i
1028 sie
956 nie
916 w
673 na
Narcyza Zmichowska
Poganka

IntraText - Concordances

sie

1-500 | 501-1000 | 1001-1028

     Rozdzial
1 Wstep| brązową galeryjkę od staczania się głowien zabezpieczającą, 2 Wstep| żelazne podstawki, na których się drewka układało - a drewka 3 Wstep| przy ich blasku i myśli ci się rozjaśnią, i droga zbawienia 4 Wstep| kominek bezcenny znajdował się w dosyć dużym i wysokim 5 Wstep| syczał lub warczał gotującą się w nim wodą. - Im niepogodniej 6 Wstep| rozkoszniej lubowaliśmy się ogniem kominka i cichością 7 Wstep| bo my wtedy kochaliśmy się tak szczerze, szanowali 8 Wstep| szanowali tak ufnie, spodziewali się tak niemylnie!... Dzisiaj? 9 Wstep| rozniecił ognisko, gdybyśmy się tak wszyscy dokoła niego 10 Wstep| niego zgromadzili - czyby się też zapomniało uraz? czyby 11 Wstep| my sami różnymi; zawieść się na nich lub na sobie, z 12 Wstep| młodości; była to - waham się w doborze wyrazów: anioł 13 Wstep| walką i zwycięstwem dokupuje się nieba.~Otóż myśl Emilki 14 Wstep| unikniona w rozumie przeniosła się do serca i serce cierpiało 15 Wstep| klęski braterskie, stawały się dla niej żywym jak rana 16 Wstep| szczęśliwie.~Teraz miejcie się z nią na ostrożności, młode 17 Wstep| przecież, same nią wzbogacić się mogą. - Emilka nie wątpi 18 Wstep| nie wątpi o nikim. Śmiałem się z niej czasem, że gdyby 19 Wstep| grzech bliźniego tłumaczył się nieszczęściem lub cnotą 20 Wstep| sprawiedliwość, brakiem czasu mi się tłumaczyła. Według zdania 21 Wstep| wrażeń podarunek, nigdy się spóźnić nie chciała. Czynność 22 Wstep| gwiazdeczka, tak snadnie wzbiła się na wysokości człowieczeństwa, 23 Wstep| przechodząc piękności rozwijało się niby dzieło muzyczne według 24 Wstep| osobiste uczucia w jedność się dla niej zlały zupełnie 25 Wstep| innym z nią razem stanąć by się chciało. Wszystkie cnoty, 26 Wstep| bytu ludzkiego rozwinąć się mogą, były właśnie cnotami 27 Wstep| i tak jak my cnotliwymi się stali. O! bo głównie o innych 28 Wstep| weselej było na świecie; módl się, żeby nieprzyjaciołom twoim 29 Wstep| zewnątrz nie rozpromieniając się, wolałam wszystkie wady 30 Wstep| skłonności, głośno zdawały się upominać o prawo do szczęścia, 31 Wstep| nikczemnościom salonów przypatrzyła się na własne swoje oczy. Karmiono 32 Wstep| surowe, sposób wyrażania się cierpki i ostry - ale serce? - 33 Wstep| drugich, bardzo często stawało się prawdziwą męczarnią, jednak 34 Wstep| męczarnią, jednak nie uchyliła się przed żadnym wymaganiem 35 Wstep| trochę gorszymi. Spostrzegam się jednakże, że zbyt nieuważnie 36 Wstep| musiało. Oh! mój Boże! zgódźmy się na znaczenie wyrazów, lub 37 Wstep| znaczenie wyrazów, lub kiedy się zgodzić nie możemy, to na 38 Wstep| spokojna i poważna, zdawało się, jakoby doświadczone koleje 39 Wstep| wszystkich dobroć. O cóż się miała gniewać, o co niepokoić, 40 Wstep| bezdzietna, sama w sobie zwinęła się jak listek czułki mimozy, 41 Wstep| i co dziwniejszym zdawać się może, ze wszystkich serc 42 Wstep| poszłam do Emilki i uskarżyłam się przed nią, ona zaraz dowiodła 43 Wstep| uwierzyłam jej nieraz i zdarzało się nawet, że potem silniejszą 44 Wstep| przystęp do niej mieli, chociaż się nigdy przed błądzącymi nie 45 Wstep| Bardzo często sprzeczałyśmy się okropnie. Jej pojęcia zamknęły 46 Wstep| okropnie. Jej pojęcia zamknęły się w niektórych formułach tak 47 Wstep| usposobieniu mojemu, że się z nią w ciągu rozmowy na 48 Wstep| dziecięcia.~Jadwiga rzuciła się nawet we wprost przeciwny 49 Wstep| duszy historia rozwijała się oderwanymi rzutami szalonych 50 Wstep| jednostajnie, gospodarsko; kto mu się z bliska przypatrzył, ten 51 Wstep| nieraz jej nadzieje mogły się darem proroctwa wydawać. 52 Wstep| entuzjazmem w utrudzenie się przerzucająca, z utrudzenia 53 Wstep| tylko że słowik rzadko się odzywał, a młode orlę często 54 Wstep| prawdziwa, nawet zdaje mi się wielkopolska szlachcianka, 55 Wstep| wytrwałość. Jakaś niepojęta, że się tak wyrażę, elastyczność 56 Wstep| dlatego maluje tylko, by im się przypatrzyć z rozkoszą. 57 Wstep| wiedzą tacy ludzie, oni nawet się nie domyślają, ile prawdy 58 Wstep| najpierw od samej siebie się zaczyna. Wprawdzie niebezpieczną 59 Wstep| czemuż lepiej nie zastanowił się nad warunkami, w których 60 Wstep| warunków i wartość słów się zmieniała. Pomimo takiej 61 Wstep| że ta kobieta pokochała się na koniec i wzajemnie pokochaną 62 Wstep| poddaństwie, ale biada mu, jeżeli się do szaleństwa wdziękiem 63 Wstep| prędzej mógł zapomnieć, że się znajduje obok kobiety, którą 64 Wstep| temu lub owemu w głowie się nie zawróciło, by ten lub 65 Wstep| sama nieraz zastanawiałam się daremnie, kogo by też Anna 66 Wstep| Anna, co tak ciągle drugimi się zajmowała, mogła słuszniej 67 Wstep| pomyśleć tylko i nikt by się temu nie dziwił, wielu bardzo 68 Wstep| i to wszystko trudziło się koło ciebie nieraz, a tak 69 Wstep| powagę, rzadko kto mógł się jej z karbów posłuszeństwa 70 Wstep| wystarczyć na zapoznanie się z żeńską połową naszego 71 Wstep| własną jeszcze umieścić by się godziło, ale ta próżność 72 Wstep| bo w dni uroczyste zwał się Humboldtem, w dni powszednie 73 Wstep| Żywego życia nie nauczył się jeszcze, chociaż gwałtem 74 Wstep| linie równoległe, nigdy się złączyć w punkcie uznania 75 Wstep| stronnictwa, czyny i zasady, mnie się jednak zdaje, że gdyby sam 76 Wstep| zupełnie od pierwotnego by się różnił deseniu. W rozmowie 77 Wstep| było przyjemnie, lecz mógł się kochać do późnej starości 78 Wstep| taka? Lub nawzajem mógł się nie kochać wcale i dla tej 79 Wstep| zasad rozumowania powinien się był z wynikiem miłości jednoczyć, 80 Wstep| najsumienniej być przekonanym, że się kocha prawdziwie, namiętnie, 81 Wstep| wymysłów i pragnień - oszukuje się tak samo, jak Albert oszukał. 82 Wstep| młody, on ubogi i cichy stał się prawie jakąś moralną dla 83 Wstep| szczęścia i myśli, a nie zniżyła się do stopnia posługaczki-karmicielki, 84 Wstep| tak połączoną z tym, czemu się poświęcał, że byłby się 85 Wstep| się poświęcał, że byłby się dał zabić dla tego, a jeszcze 86 Wstep| ludziom i mnie samej zdawać się mogło, że dał się zabić, 87 Wstep| zdawać się mogło, że dał się zabić, bo mu to wielką przyjemność 88 Wstep| pożytecznym, zaraz brał się do uskutecznienia projektu 89 Wstep| twarzy wesołością zbliżał się ku zamierzonej mecie, choćby 90 Wstep| żądzą płomienną. Przeczuwało się, że dusza jego, silnym pchnięciem 91 Wstep| planetarne zakreślić koło. Nigdy się Henryk nie cofnął przed 92 Wstep| chociaż cała natura zdawała się raczej do gwałtownych ciągnąć 93 Wstep| bądź, Henryk daleko więcej się ucieszył, kiedy złego oszukał, 94 Wstep| moralną jego istotę wielce mu się stawała w razach takich 95 Wstep| kłamstwa idą, bo kłamstwo każe się zawsze domniemywać tchórzostwa 96 Wstep| niskich, kto kłamie, ten się boi; kto kłamie, ten zdradza 97 Wstep| ciężkiego znoju wydawały się chwilami najrozkoszniejszej 98 Wstep| opieki. Dla matki byłby się wyrzekł wszystkiego, przez 99 Wstep| to dobrze, Henryku, że my się już nie spotkamy z sobą! - 100 Wstep| Henryku. Może później byłbyś się zmienił - może trochę więcej 101 Wstep| tylko nawykłeś! Może byś mi się zepsuł pierwszą pomyślnością, 102 Wstep| to dobrze, Henryku, że my się już nie spotkamy z sobą! - 103 Wstep| a entuzjazmu wystrzegał się jak zbrodni. - Każdy czyn 104 Wstep| rzeczywistości na innych rozwija się prawach, jak gdyby matematyka 105 Wstep| ale inni zupełnie, lękają się potępieniem, temu światu 106 Wstep| liczb? piszą liczby - świat się lęka jaskrawych kolorów? 107 Wstep| odwieczny jakiś dykcjonarz? uczą się wszystkich jego wyrazów 108 Wstep| marzyciele! Oh! nie trwóżcie się własnymi skłonnościami, 109 Wstep| ideałem. Wy lepiej znacie się na tym, bo wy kochacie i 110 Wstep| waszym, nie zapierajcie się tej cechy i tego chryzmatu. 111 Wstep| teraz jesteś, Leonie - wyzuj się z ciasnej niewłaściwego 112 Wstep| rozsądku powłoki, kochaj, ciesz się, płacz i unoś zachwytem 113 Wstep| siebie usuniesz. Nad czym się uniesiesz i zachwycisz, 114 Wstep| walczył z nimi. Nie ciśnij się między starców zgrzybiałych, 115 Wstep| drobne wypielęgnować. To się na nic nie przyda, Leonie. 116 Wstep| kiedyś uszanowano za to. Radź się ludzi doświadczonych, lecz 117 Wstep| pojęcie na wszystko, co się stało, tylko nie ma pojęcia 118 Wstep| nie ma pojęcia na to, co się w tobie dzieje; a gdy siać 119 Wstep| rozsiewco ostrożny - nie lękaj się pełną garścią śmiałych życzeń 120 Wstep| tak zaledwie setne ziarno się przyjmie, jeżeli mało do 121 Wstep| po wichrach mroźnych, cóż się na gruncie zostanie? Bóg 122 Wstep| towarzystwo rozkaprysiło się teraz. Przyjdzie człowiek 123 Wstep| samo powinno także starać się, aby im drogę ku temu ułatwić: 124 Wstep| talent otoczyć miłością - to się serce zbudzi, serce wesprzeć 125 Wstep| czczy elegancik, chwiała się giętka i powiewna trzcina. 126 Wstep| bardzo rozsądnym człowiekiem się zrobić. Jego miękka i wrażliwa 127 Wstep| otaczającymi żywiołami zawsze się do równowagi układała. Ta 128 Wstep| Wymawiano mu nieraz, lecz ja się ujmowałam, bo w tym korzyść 129 Wstep| napisaną książkę.~Teofil zwał się w gronie naszym "Dzieciakiem", 130 Wstep| swego ułożenia. Rozpierał się na wszystkich stołach, rozkładał 131 Wstep| ciastka i cukierki, bawił się puszczonym balonem i złapaną 132 Wstep| wszystkiego, rozmiłował się w najstarszej, najcudniejszej, 133 Wstep| bogatszej jakiejś kolekcji sam się z bardzo ciekawego ogołocił 134 Wstep| a słuchający obrażali się często. Jednak Teofil nikomu 135 Wstep| najpóźniej do naszego grona się przyłączył - jego też przezwiska 136 Wstep| umysłowego znaczenia, tylko się do zewnętrznych stosowały 137 Wstep| przyprowadził, zapoznali się z sobą u jakiegoś antykwariusza, 138 Wstep| Teofil doświadczył, znalazło się też zaraz dla Beniamina 139 Wstep| Gawędki wieczorne wzbogaciły się różnymi szczegółami o Hiszpanii, 140 Wstep| miejsce lub zwyczaje, zdawać się mogło niejednemu, że tylko 141 Wstep| spostrzegacza niknęła, rozwijały się obrazy po obrazach z dagerotypową 142 Wstep| na ich uzupełnienie wybić się nie umiała, tak w życiu 143 Wstep| wyższych zdolności tłumaczył się Felicji pewną dozą lenistwa 144 Wstep| swych powieści, które nam się przez całą zimę snuły potem 145 Wstep| jednym z drugimi, kiedyśmy się pomimo zimna i błota wszyscy 146 Wstep| na koniec zahaczyła się o przedmiot niewyczerpany, 147 Wstep| bardzo piękną panią, on się wypierał - ja bez myśli 148 Wstep| wszyscy zakochani kryją się z miłością swoją jak z grzechem.~- 149 Wstep| bogactwa, ich zazdrość by się zbudziła, gdyby dojrzeli 150 Wstep| brylantu, ich niedowiarstwo by się odezwało i może dla próby 151 Wstep| kamień trzymali, kamień by się na nicość przepalił.~- Ja 152 Wstep| takiego znaleźnego - odezwała się Tekla.~- A to czemu?~- Bo 153 Wstep| bluźnijcie, kobiety! - ujął się Edmund. - Augusta ma słuszność, 154 Wstep| zastosowanie - odezwała się Anna - bo juściż miłość 155 Wstep| jest tym wszystkim, czym się być przez usta Edmunda mieniła, 156 Wstep| ludzi zakochanych, którzy się na nic nie zdadzą, ilu takich, 157 Wstep| zdadzą, ilu takich, którzy się przez miłość z poświęcenia 158 Wstep| pomocą tak wielką! - odezwała się Jadwiga.~- Przypuszczenia 159 Wstep| Słusznie mówisz - odezwał się Henryk - co łatwiejsze, 160 Wstep| Wielka mi cnota wyrzeczenie się wszystkiego - jeszcze za 161 Wstep| nienaturalnych, wymuszonych rozwija się warunkach - ja chcę...~- 162 Wstep| przerwał mu Leon.~- Mylisz się - co ja chcę, to już tak 163 Wstep| albo w mojej duszy. Ja się kocham szalenie, a nic mi 164 Wstep| samego bieguna wśród lodów się przedrę - ja sobie sprawię 165 Wstep| tym dywanie, przeciągać się będę, a gdy przyjdzie potrzeba, 166 Wstep| nadzwyczajne? Jeśli te, które się rzadko widują, to wszystko 167 Wstep| nadnaturalne" cnoty rozumieć, to się źle wyraziłaś, Emilio, takich 168 Wstep| Ja widzę, nie zrozumiecie się nigdy - rzekł Albert poważnie - 169 Wstep| fantazja. Pierwsza tłumaczy się w życiu świętością, druga 170 Wstep| filozof ze swoim "distinguo" się odezwie, to ja już nic po 171 Wstep| miłości chwila.~- Zdaje mi się, Augusto, że twoje ostatnie " 172 Wstep| czymże stanie? - odezwałam się wtedy. - Uchwalcież co stanowczego, 173 Wstep| dnia będzie wolno kochać się, czy nie?~- No, dalej - 174 Wstep| naradach najmłodsi najpierw się odzywają. Między nami nie 175 Wstep| Dzieciaka" młodszy. Spiesz się więc, rzucaj gałkę.~- Rzucam 176 Wstep| Humboldcie? - rzekłam, zwracając się ku siedzącemu w kącie pokoju 177 Wstep| milczenia. Większość stanowcza się zebrała wprawdzie, ale twój 178 Wstep| Dajcie mi pokój, mnie się nie chce mówić - krótkim, 179 Wstep| wtenczas Felicja - gdybyście się go poradzili o cudze względem 180 Wstep| Hotentoci, jakie Grecy, ale mu się nie chce powiedzieć, jakie 181 Wstep| on ma sam.~- Czemużby mi się nie chciało powiedzieć? 182 Wstep| zdania, mnie po prostu mówić się nie chciało.~- Często jakoś 183 Wstep| milczenia.~- Po co ty mu się zawsze sprzeciwiasz, Felicjo? 184 Wstep| naprawdę jest chory - ujęła się Emilka.~- Albo leniwy - 185 Wstep| rzekł Beniamin. - Mówić mi się nie chce, bo wiatr wieje, 186 Wstep| wieje, a ogień na kominku się pali.~- Dziwny jednego z 187 Wstep| nie znajduję - odezwała się Anna - powietrzna za oknem 188 Wstep| bym mógł opowiedzieć, już się rozgadałem, to mi i przeszło, 189 Wstep| Historie! historie! - zaczął się napierać Teofil.~- Jeszcze 190 Wstep| kolanach wsparte i zdawał się dumać głęboko - a my wszyscy 191 Wstep| my wszyscy rozsunęliśmy się tak szerokim kołem, że z 192 Wstep| dotychczas siedzący, stał się niby najgłówniejszym jego 193 Wstep| Beniamina oświecił, zdawało się przez dziwne optyki złudzenie, 194 Wstep| spostrzegł pomyłkę, roześmiał się, pogładził łysinę i tak 195 1 | noc sierpniową, urodziło się dziecię płci męskiej, dziewiąte 196 1 | kłopot będzie i nowych trudów się przysporzy, ani dobiegającego 197 1 | drobniejszego rodzeństwa, że się zaczną dla niego chwile 198 1 | z danym życiem jej życia się ujmie, że noce bezsenne, 199 1 | Oto człowiek światu się narodził", rzekł tylko i 200 1 | pieszczotką, a narady odbywały się długie, jak zwać miano na 201 1 | historię synów Jakubowych, tak się rozmiłowała w małym Beniaminku, 202 1 | pierwszą wolą matki swojej zwał się Benoni, a Benoni to znaczy " 203 1 | pięknego młodego człowieka, jak się długo i z najspokojniejszym 204 1 | człowiek i - i sprawdziły się słowa moje - ten człowiek 205 1 | atmosferę niejako dostałem się na ziemię - zstąpiwszy 206 1 | nowszych, a odrodziwszy się według najpodobniejszych 207 1 | wiedzy, jak ja rozwijałem się w tym cieple uczuć, w tej 208 1 | wszystkich lat moich. Kiedy się pierwszy raz poczułem i 209 1 | głębi ducha mego i stał mi się tym, co nazywają skłonnościami, 210 1 | naturą. Każdy mnie kochał, ja się ocknąłem kochając każdego, 211 1 | koniecznością organizmu, jak się oddycha, je, pije - przed 212 1 | kochał ziemię, której uprawą się trudnił, a moja siostra 213 1 | wszystkich ulubionych wrażeń się złożyły.~Najdawniejszy obrazek, 214 1 | piosnkę, że widać nie mogły się w ciężkim rozpłynąć powietrzu, 215 1 | przy jej nogach, o piersi się odbijały i zacząłem płakać. 216 1 | dziewczynka zarumieniła się i głośno rozśmiała, ja wykrzyknąłem 217 1 | spytał brat, odwracając się do białej dziewczynki z 218 1 | drżały. Dziewczynka owinęła się prawie jak kwiatek ślazowy 219 1 | poezji Bohdana Adaś zbliżył się do niej i wziąwszy w obie 220 1 | mimowolnym rzutem przechyliła się ku siedzącej obok niej matce 221 1 | niej matce mojej i skryła się jak ptaszek w jej objęciu - 222 1 | pamiętam jeszcze, nikt z nas się nie uśmiechnął nawet, nikt 223 1 | Adasiowi znak dała, żeby się schylił ku niej, i trzymając 224 1 | żniwiarzy na polu. Śmieje się, snopki wiąże, na wyładowanych 225 1 | zbożem wozach z fornalami się ściga, a na jeden ładowany 226 1 | bezimienna, wąska, tak że się zdało przeskoczyć można, 227 1 | tuż przy brzegu, przygięła się nieco i w wodzie do połowy 228 1 | wodzie do połowy odbiła się jej postać, a woda odbitą 229 1 | uderzyłem jeszcze mocniej, się cała nadbrzeżna woda zmąciła.~ 230 1 | wzięła na ręce i pochyliwszy się wraz ze mną, na uspokojoną 231 1 | jej kryształach chwiała się jednostajnie bez przerwy, 232 1 | naszymi głowami właśnie osunął się odłamek srebrnego obłoczka 233 1 | daleko".~Ludwinka zamyśliła się, czy nad sposobem wytłumaczenia, 234 1 | kwiatki kwitną, drzewa się zielenią, ptaszków mnóstwo 235 1 | Ludwinka znów pochyliła się nad wodą rzeki, tylko jej 236 1 | niż przedtem i rozstąpił się pod dwiema kroplami, które 237 1 | spadły po chwili. Obejrzałem się: twarz Ludwiki była bardzo 238 1 | daleko" - oto lepiej biegnij się bawić kwiatkami - kwiatki 239 1 | i próbowałem, czy też ja się dostanę daleko - do morza 240 1 | iglastych krzaków jałowcu się dotknął, a nie dotknął ściany 241 1 | popatrzyła chwilkę i zwracając się ku mnie:~- Szkoda - rzekła. - 242 1 | będzie lepiej - odezwałem się swobodnie - lepiej niż tam, 243 1 | gospodarskiej pracy, jemu się część leśna, bardziej domyślną 244 1 | dziewięć lat miałem, kiedy się pierwszy raz stanowczo osobną 245 1 | wyrył pamiątką. Zdaje mi się, że go dziś widzę jeszcze: 246 1 | ukąsił nikogo, lecz kiedy mu się kto nie podobał, to go na 247 1 | Moloch, oj poterał, jak się należy. - Wspanialszego 248 1 | pokojowiec i szczeknął, i rzucił się na niego, to Moloch dumnie 249 1 | machnął ogonem, otrząsnął się jakby z wody lub kurzawy 250 1 | majestatu. No, nie śmiejcie się państwo, że wam tyle o tym 251 1 | swojej budy i swemu panu się radował, gdyż nie użyję 252 1 | tego słowa: "łasił". Moloch się nigdy nie łasił nikomu, 253 1 | nikomu, Moloch witał, Moloch się cieszył, bawił, albo wywracał 254 1 | pożałował i czasu. Wyuczył się koszykarstwa, wiązał miotły, 255 1 | obroku, a jak dorosła, to się i siodło znalazło. Spotykały 256 1 | kopytami ziemi dotknęła się nawet. Oj, Zitta! Zitta! 257 1 | Zitta! Niedawno śniło mi się o niej i mówcie tam sobie, 258 1 | do celu trafiała; zdawało się, że strzelającemu dość 259 1 | dla ucha najmilszej, to się ktoś z mniej go znających 260 1 | zawołał wtedy - czy chcesz się przejechać ze mną? - Ja 261 1 | żeby co prędzej siodła się uchwycić, ale bez strzemienia 262 1 | było nań wskoczyć. Brat się uśmiechnął widząc moje usiłowania 263 1 | objąć, a gdy objąłem, gdy się na grzbiet jej przerzuciłem, 264 1 | przerzuciłem, Zitta zerwała się równymi nogami i tylko jakby 265 1 | żeby nie zmarzł! - odezwała się przez okno patrząca matka.~- 266 1 | pędzili, na koniec i w bór się wjechało; ja się nie mogłem 267 1 | i w bór się wjechało; ja się nie mogłem nacieszyć iskierkom 268 1 | sierść najeżył. Bratu rozdęły się nozdrza, cmoknął ustami, 269 1 | moja ciekawość wielka. Brat się przechylił, popatrzył mi 270 1 | uważaj, baczność! przytul się do mnie plecami, tak, dobrze, 271 1 | dala czerniący, przybliżył się wolno, poważnie jak monarcha 272 1 | Ten wilk, dowiedzieliśmy się później, był sławny w okolicy. 273 1 | mógł wytrzymać - rzucił się naprzód, ale Karol głośno 274 1 | skowycząc wściekle i tarzając się po śniegu jakby z rozpaczy 275 1 | strzał wypadł i śnieg się zarumienił czerwoną farbą. 276 1 | zwierz skaleczony rzucił się prosto do piersi Zitty - 277 1 | cisnęła na bok, że ja, który się ani siodła, ani brata nie 278 1 | kulka na ziemię. Kiedym się zerwał równymi nogami, pamiętam 279 1 | szczegółach obraz, który mi się przedstawił. Takich obrazów 280 1 | mimo wiedzy prawie odbiły się na niej tak dokładnie, tak 281 1 | tak silnie, że czasem się sam wydziwić nie mogę, skąd 282 1 | nie tylko Zittę, która się wspięła pod przemożnymi 283 1 | jej napierśnika trzymał się jeszcze, nie tylko Molocha, 284 1 | łapach wzniesiony odwrócił się do nieprzyjaciela gwałtownym 285 1 | chwili niespokojności usunął się z przede mnie, wziął fuzję 286 1 | wyraz żadnemu z nas do ust się nie przyplątał - wyraz " 287 1 | w tej chwili rozwijania się, kiedy człowiek zaczyna 288 1 | ziemia, niebo całe odzywało się do nas jakimsiś wyraźnym, 289 1 | wyrażonym głosem rojących się nad trawami owadów, hukających 290 1 | a białe chmurki goniły się po ciemnobłękitnej przestrzeni, 291 1 | gołąbków, albo też rozkładały się w srebrne pióra żeglujących 292 1 | wodzie łabędzi, unoszących się orłów. Czasem nawet przepłynęła 293 1 | i kiedy w radości śmiać się nie mogę, jak kiedy chciałbym 294 1 | kłamstw i prawd nasłuchałem się wiele, namarzyłem więcej 295 1 | wyrazy. Na nich rozwinął się ciąg ducha mojego, zaprzeczyłem 296 1 | w mej przeszłości odbili się wspomnieniem, daremnie bym 297 1 | i to wszystko ułożyło się jakoś w naturę moją, nie 298 1 | fantazji; kiedyś, gdy wam się uiszczę z wywołanej życzeniem 299 1 | tak jak dzisiaj, zbierzemy się na dobrą chwilę przed ten 300 1 | pamiętam! Cyprian gniewał się na nie, a szczególniej, 301 1 | garbata i jakby dusząca się wyglądała. Lecz ja nie byłem 302 1 | siedzącego ojca bardzo uważnie się wpatrywać, bo za okno wywieszona 303 1 | wybiegnąć do niej, a bałem się ojcu przeszkodzić, tym bardziej 304 1 | przeszkodzić, tym bardziej że drzwi się jakoś trudno zamykały i 305 1 | przybrała wyraz, jak gdyby się na kogo rozgniewał. Potem 306 1 | chwilę wyraz gniewu zmienił się w wyraz jakiejś wielkiej, 307 1 | westchnienie z piersi mu się wydarło.~- Ojcze, ojcze, 308 1 | ku niemu.~Ojciec smutnie się uśmiechnął, a dziś jeszcze 309 1 | grą fizjonomii nigdy mi się spotkać nie zdarzyło. Była 310 1 | my, dzieci, nie bałyśmy się ani troszeczkę nawet całej 311 1 | wszystko, co będzie, to się znajdzie w książkach do 312 1 | książki podobnych.~A kiedym ja się dziwił bardzo, ojciec pokazał 313 1 | prędzej wszystkich nauczyłem się znaczków, ich użycie sam 314 1 | świat. I ja tak nauczyłem się czytać od niego wyraz każdy 315 1 | wy, moi drodzy, dziwicie się zapewne, czemu dotychczas 316 1 | czułem przy sobie, że mi się zdało, jakbym ciągle o niej 317 1 | wiejskim kościółku, mnie się łzy w oczach zakręcą, gdy 318 1 | Oh! doprawdy, kiedy mi się błogie dni pierwszej młodości 319 1 | chwilkę rozdziwaczenia. Czy się, z was komu śniło kiedy, 320 1 | tam gdzieś na dnie rozbić się musi, tylko dna nie dojrzy, 321 1 | piekielną fantasmagorią rozwija się przed nami ów obraz na owej 322 1 | kawałami serce szarpie, że gdy się miało umierać, czemu się 323 1 | się miało umierać, czemu się z tej góry głowy nie rozbiło? 324 1 | jeszcze w upadku uchwycić się można było, rozważamy każdy 325 1 | podobieństwo ratunku, przekonywamy się, że bylibyśmy nie upadli, 326 1 | nie upadli, że bylibyśmy się podźwignęli, gdy jeden krok 327 1 | nadzieja tylko - zdruzgotania się tam na dnie - i gdyby raz 328 1 | cała rozpacz przesila się w szaloną niecierpliwość, 329 1 | miltonowska, do której to się leci dziewięć dni i dziewięć 330 1 | niech los szczęści, cieszę się nieskończenie, że mnie tu 331 1 | moją - wiecie, że zrodziłem się kochanym, wzrosłem kochającym - 332 1 | przydatku do niego nauczyłem się górnictwa i mając rok siedemnasty 333 1 | siedemnastego roku zaczyna się dziwna powieść bardzo zabawnych 334 1 | zabawnych zdarzeń - uśmiejecie się serdecznie.~ 335 2 | Bożego Narodzenia. Dzieci się pozjeżdżały, bo już nie 336 2 | Ludwinka nigdy przed nikim się nie skarżyła.~Wtedy na wigilię 337 2 | odgłos dzwonka zgromadziliśmy się wszyscy koło niego - rodzice, 338 2 | każde z was tak kiedyś łamie się chlebem Bożym z rękoma dzielnych 339 2 | ufnością przez długie lata się wsparła, tak mu poda święcony 340 2 | wszyscy i rodzice rozłamali się opłatkiem, a potem matka 341 2 | wyciągnęła, matka cofnęła się nieco i łzy jej w oczach 342 2 | odłożyć...~W tej chwili drzwi się rozwarły, ktoś na progu 343 2 | swój w szczęściu rodzinnym się upomnieć - przemówił głos 344 2 | na wejście Cypriana serce się boleścią ścisnęło?~Tak jest, 345 2 | ręką i bladym czołem, mnie się to zdawało tylko nowym jakimś 346 2 | jedna przez drugą cisnęły się ku niemu, a które z nich 347 2 | lepsze powitanie. Ja ostatni się zbliżyłem.~Cyprian objął 348 2 | piersi przycisnął, zatrzymał się, jakby zdziwiony - oczy 349 2 | pojmując, odśmiechnąłem się także i niby przemocą uwalniając 350 2 | niby przemocą uwalniając się z narzuconego rozdziału:~- 351 2 | stojącej za nim, odwracając się nieco.~- Więc dlaczego już 352 2 | wyrzutem mu rzekłem:~- Zdaje mi się, żeś w tej chwili więcej 353 2 | chudych policzkach urysowała się szkaradnymi zmarszczkami, 354 2 | zbrudzony, a usta wykrzywiły się w taki nałogowy uśmiech 355 2 | na mnie. Co to jest, tak się zestarzeć w dwudziestym 356 2 | prawda, moje panie, że to się nie godzi? Ha! przynajmniej 357 2 | jak gdyby tej myśli chciał się lepiej w swojej własnej 358 2 | wzajemnych powitań uspokoiło się nieco, gdy twarz Cypriana 359 2 | Teraz rysy owe wyciągnęły się bez żadnej proporcji, płeć 360 2 | otwory oczu zwiększyły się wprawdzie, ale oczy gdzieś 361 2 | milczący i niby znużony, ożywił się znowu, zaczął głośno rozmawiać, 362 2 | głośno rozmawiać, śmiać się, opowiadać tysiączne swej 363 2 | jednak na chwilę - zaciął się nagle i długo tłumionym 364 2 | nic, to nic, zakrztusiłem się tylko - rzekł prędko, chustkę 365 2 | mówił dalej wesoło.~- Napij się lepiej wody - szepnąłem 366 2 | wino z kieliszka na obrus się rozlało.~Cyprian zwrócił 367 2 | rozlało.~Cyprian zwrócił się ku mnie niecierpliwym ruchem.~- 368 2 | Przetrzymałem wzrok jego.~- Napij się wody - powtórzyłem w pół 369 2 | Oh! już co wtedy, to się sam za sobą ująłem.~- Radosną 370 2 | miałeś na pamięci.~- Gniewaj się, gniewaj, dziecko moje - 371 2 | wyrzuty odpowiedział.~Ja się nie gniewałem, ale mi się 372 2 | się nie gniewałem, ale mi się okropnie smutno zrobiło.~- 373 2 | rzekłem po chwili - choćby się nawet miała ziścić twoja 374 2 | Cyprian słuchał, patrzył się, uśmiechał; gdym skończył, 375 2 | od niechcenia zamieszały się w moje po góralsku na ramiona 376 2 | przez całą wieczność wybrani się radują... Walka z cierpieniem... 377 2 | Walka z cierpieniem... Jemu się zdaje, że to będzie chwila 378 2 | wyobrażasz, Beniaminku. Tobie się zdaje, że nieszczęście wygląda 379 2 | kaszlem zakończył.~Nikt z nas się nie zaśmiał wzajemnie - 380 2 | jej w takie łachmany, bo się dzieci straszą - i schyliwszy 381 2 | dzieci straszą - i schyliwszy się do wspartego o jej kolana 382 2 | nieszczęście to jest złe, które się zrobiło, i dobre, którego 383 2 | zrobiło, i dobre, którego się zrobić nie mogło - grzech 384 2 | nieszczęścia.~Chłopczyk zamyślił się i po chwili odpowiedział:~- 385 2 | żaden sposób nie mogliśmy się porozumieć.~Na koniec też 386 2 | Na koniec też i wieczór się skończył, wszyscy spać poszli 387 2 | izdebkę.~Cyprian pierwszy się położył i o zgaszenie świecy 388 2 | dokładnością spod skóry się rysujące - rzekłbyś, że 389 2 | przetarłem tylko oczy, zerwałem się i usiadłem. Brat lekko mię 390 2 | Cóż to jest? - spytałem go się wreszcie. Cyprian trochę 391 2 | lecz po chwili:~- O czym ci się śniło? - zagadnął mię wzajemnie.~- 392 2 | czekaj na to, Cyprianie, bo się przeziębisz jeszcze. Jak 393 2 | przygryzł.~- Ja pytam, co ci się śniło? - powtórzył z przyciskiem.~- 394 2 | cieplejszego na siebie lub połóż się przy mnie.~- Słuchaj, Beniaminie - 395 2 | lecz jednego dnia, gdym się rozgniewał,~zaraz mi krew 396 2 | wrażenia roztrwaniać: - "A to się zaziębisz - a to weź co 397 2 | Chcę wiedzieć, o czym ci się śniło?...~- A to dziwny 398 2 | Otóż, słuchaj - śniło mi się, że z drżącą lampką w ręku 399 2 | lampką w ręku spuszczałem się do głębokiej pieczary - 400 2 | sen przypomnieć - zastanów się tylko, czyś nie roił, że 401 2 | wiesz, Beniaminie? może ci się też śniło, że byłeś poetą, 402 2 | poetą, lecz zrozumiejmy się dobrze - nie takim poetą 403 2 | pantoflach - oh! nie, może ci się śniło, że byłeś poetą w 404 2 | czuł - wierzył - i śmiał się, i płakał, i w żelazne miecze 405 2 | pod nogi i bracia-mistrze się ukorzyli. No, cóż myślisz? 406 2 | moim uczuciu spromieniło się każde w świat Boży rzucone 407 2 | ciśniesz na świata uciechy, to się natura wstecz cofnie i głębię 408 2 | gyneceum jeszcze piosnkami się nańczyć albo według koloru 409 2 | ty śmieszny, w głowie ci się zakręci, ręce ci zemdleją - 410 2 | widzisz, z samą przestrzenią się gonisz - czy jej uciekniesz - 411 2 | wyścigniesz - a słyszysz, jak to się śmieją - oh! szyderstwo 412 2 | pod czaszką żelazo! Śpiesz się, śpiesz się, bo cię uprzedzi 413 2 | żelazo! Śpiesz się, śpiesz się, bo cię uprzedzi tamten 414 2 | triumfu okrzyki? Spiesz się, śpiesz - tam naprzeciwko 415 2 | teraz po widzach, śmiej się z tych, co o tobie wątpili - 416 2 | mnie. - Jużcić, przyznam się państwu, że było wtedy mówić 417 2 | złotymi stawkami - jakoś mi się cieplej zrobiło, śmiać się 418 2 | się cieplej zrobiło, śmiać się zacząłem, a Cyprian rozgarnął 419 2 | drżący nawet.~- Może też ci się śniło, Beniaminie, że miałeś 420 2 | Beniaminie, inna zupełnie się śniła. Jej oczy, jeśli spuszczone, 421 2 | najorganiczniejszego wzniesienia się ludzkiej natury w pełność 422 2 | szczęście - słuchaj, niech ci się chociaż śni o tym, Beniaminie - 423 2 | słuchałem jeszcze, dziwy mi się po głowie roiły, wszystkimi 424 2 | rzekłem z cicha.~Brat się nachylił pocałował mię w 425 2 | jak lód. Krzyknąłem. Karol się obudził, wstał prędko, świecę 426 2 | przewieszonego... krew mu się kawałami z ust waliła... 427 3 | cała ta okropność, czy też się domyślacie, skąd przyczynę 428 3 | usunie". Ha! gotowiście się rozgniewać na mnie, wy wszyscy 429 3 | wzięte użyciem, przynależą się każdemu - mnie, tobie, wam 430 3 | samo w sobie nie zamknie się nigdy. Ukochanie prześwieci 431 3 | w przestrzeń, ogranicza się kształtami i póty jest prochem, 432 3 | struny pęknąć i splątać się miały, oddziera od nich 433 3 | wolna wszyscy usunęliście się od kominka i między nim 434 3 | artyście, to właśnie rozłączać się z nim musi ciągle, żeby 435 3 | to przez jego duszę sączy się niby olej skalny i na zewnątrz 436 3 | i z uczuciem waszym może się w blaski rozetlić - ale 437 3 | mojej młodości! Czyż ja się mogłem domyśleć, że to wszystko 438 3 | jednej chwili na uchylenie się w rozbudzoną osobistość, 439 3 | ratowali Cypriana, byłbym się chciał zamienić w każdą 440 3 | nieraz później zdarzyły się chwile, w których ja nie 441 3 | na jeden uśmiech pustoty się nie zda, gdy nam dokuczy, 442 3 | przy nim zająłem, lecz gdy się wszyscy rozeszli, nikogo 443 3 | spadkiem myśli zadumałem się nad wszystkim, co mi Cyprian 444 3 | dziwne dumanie. Robiło mi się czasem rozpaczliwie tęskno 445 3 | znowu było mi, jak gdybym się miał spieszyć gwałtownie, 446 3 | miało - było mi, jak gdybym się niecierpliwił, jak gdybym 447 3 | tak, to dobrze. Obudziłem się z jakąś myślą żalu właśnie 448 3 | resztką snu przywidziało mi się, że ja początkiem twojej 449 3 | którą uklęknąłem, gdy mi się po raz pierwszy objawiła - 450 3 | dniu, w którym rozłączy się ze mną, w którym widomie 451 3 | zachwyceniu stałem, usta, co się nie skarżą, łzy, co bez 452 3 | najokropniejszej boleści, a mnie się ukazała świętość w najżywszym 453 3 | szczęścia uniesieniu; wiem, że się modliłem do chrześcijan 454 3 | duszy wstąpiło i kazało się malować; wyraźnie kazało 455 3 | malować; wyraźnie kazało się malować - i odtąd całe życie 456 3 | jednak to chyba ludzie się cofnęli, kiedy dziś śmieją 457 3 | śmiało naprzód postępuje, ten się dopiero śmierci nie boi. 458 3 | zaś powiem, kto może tak się nie bać - oto szczęśliwy 459 3 | w rozumie bogactwa, ten się nie będzie z przeznaczeniem 460 3 | kupieckiej rzetelności... Bierze się od natury tyle - oddaje 461 3 | oddaje tyle, i kwita. Bierze się życie - oddaje życie. Bierze 462 3 | życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, 463 3 | sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować. 464 3 | smutnych zer dopisze - zwiększa się wtedy mimowolnie, na sta 465 3 | na sta i tysiące zwiększa się jej wartość. A jak tu oddać, 466 3 | właśnie, nieszczęśliwy trzyma się jutra całymi siłami drętwiejących 467 3 | może? I nieszczęśliwy boi się wszystkiego, nieszczęśliwy 468 3 | i przed drugimi zapiera się tego - nieszczęśliwy, gdy 469 3 | świecie i prędko ubierać się zaczął.~- Aha! mój Beniaminku - 470 3 | dziecko jeszcze!~- Mylisz się, ja tylko nie rozumiem siebie 471 3 | gradus do piekła - i zdaje ci się niby, mógłbyś walczyć 472 3 | chodząc, rozmawiając, zbliżył się do wielkiego zwoju płótna, 473 3 | ode mnie właśnie, dotknął się go i, dziwna rzecz, drgnąłem, 474 3 | tylko. Cyprian wstrzymał się.~- Ona tu jest - rzekł z 475 3 | już mam - pierś wzniosła się westchnieniem, czoło potęgą 476 3 | podzielanego szczęścia, cofnąłem się przed własną potęgą i przed 477 3 | tyle, zadrżałem... bo mi się zdało, że już więcej zrobić 478 3 | bo juścić pewnym zdaje mi się, że gdy skończę mój obraz, 479 3 | obwód... Sprzeciwiałeś mi się czasem jakimś wyrazem niespokojnego 480 3 | dlatego to położywszy się daremnie chciałem usnąć, 481 3 | chciałem usnąć, mieniłeś mi się we wszystkie zmiany twojego 482 3 | cudnym spadkiem łączyła się z nieco odkrytymi ramionami, 483 3 | moich ożywiona, żeby mi się mgłą nie rozwiał ten młodzieniec 484 3 | czołem, z przesilającym się w męskość dzieciństwem, 485 3 | koniecznie trzeba było tak się rozmarzyć, Cyprian był artystą - 486 3 | i naprawdę rozlubowałem się... szczęściem, nie w sobie 487 3 | całym czole rozchodziły mi się niby jakieś gorące promienie 488 3 | pośpiechem. A wtem drzwi się uchyliły, na palcach cichuteczko 489 3 | ręką brata, z wolna toczył się po ziemi jak gad plugawy, 490 3 | Cyprian był zdrowszy.~Święć się, święć się, wieku młody!~ 491 3 | zdrowszy.~Święć się, święć się, wieku młody!~Śnie na kwiatach, 492 3 | diament skrysztalone. Święć się, święć się wieku młody.~ 493 3 | skrysztalone. Święć się, święć się wieku młody.~Ah! żebyście 494 3 | gór i lasów. Pokochałem się w Aspazji - nie była to 495 3 | niepoznanym uczuciem, owe błąkania się po raz pierwszy zbudzonego 496 3 | żyłem tym, co mi samo przez się z życiem nadpłynęło - teraz 497 3 | nie ma dla mnie. Dostał mi się świat nowy, świat drugi, 498 3 | że kochałem Aspazję? Mnie się zdaje, że wtedy kochałem 499 4 | sługa. W pogodę nie pytał się o mnie, lecz na słotę zawsze 500 4 | najrówniejszego galopu, a ja tak się ukołysałem, że mi cugle


1-500 | 501-1000 | 1001-1028

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL