Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
siarka 2
siatka 1
siatki 1
sie 1028
siebie 48
sieci 1
siedemnascie 1
Frequency    [«  »]
-----
-----
1405 i
1028 sie
956 nie
916 w
673 na
Narcyza Zmichowska
Poganka

IntraText - Concordances

sie

1-500 | 501-1000 | 1001-1028

     Rozdzial
501 4 | naokoło była tylko owa, jak to się często zdarza, owa widna 502 4 | drzewa z szelestem łamać się zaczęły, coś parsknęło, 503 4 | zarżał przeraźliwie, w bok się rzucił i poniósł mię jak 504 4 | Sokołowi, a potem przytuliłem się do jego miękkiej grzywy, 505 4 | słyszane. Doprawdy zdało mi się, że nie przez porównanie, 506 4 | osobiście, z przestrzenią się ścigam. Było to jakieś dziwnie 507 4 | czarnym potokiem usuwającej się spod końskich kopyt ziemi - 508 4 | które w przelocie łącząc się promieniami, tworzyły czasem 509 4 | tworzyły czasem niby łamania się jakiejś ognistej fali - 510 4 | rażącej światłości. Czy gmach się pali?... Nie - to jakaś 511 4 | Chciałem wstrzymać - żal mi się zrobiło karego - lecz gdzież 512 4 | wstrzymać podobna? Szarpaliśmy się przez chwilę, a ledwie tego 513 4 | była w tym wina. Przyznam się, że lubiłem ową tabunową 514 4 | stworzeniu, milej popróbować się lub - jak dnia owego - poszaleć 515 4 | byłem: - nóg Sokoła, że się nie potkną - popręgu siodła, 516 4 | chmury coraz częściej zbijały się po niebie - przeciągły huk 517 4 | przeciągły huk grzmotu rozlegał się i konał długim, ponurym 518 4 | światła, wszystko jakby się w ziemię zapadło i zniknęło 519 4 | ni dopatrzeć, ni domyślić się nawet. Wtem chrapliwy i 520 4 | moje uderzył. Zwróciłem się na prawo i rozeznałem wśród 521 4 | drogi, z drogi! - ozwał się głos pewny, rozkazujący, 522 4 | lecz miękki, jak gdyby się z piersi niedorosłego młodzieńca 523 4 | powiesz, gdyż właśnie zdaje mi się, że zbłądziłem trochę.~Zamiast 524 4 | z boku musnęła.~Zerwałem się na strzemionach, jak gdybym 525 4 | był i sam dowidzić, i stać się widzialnym.~- Ha! kiedy 526 4 | chwili owładnąłem Sokoła, co się zżymał i wyginał, potoczyłem 527 4 | moją - nie zastanowiłem się, co chcę uczynić, co zrobię? 528 4 | czułem potrzebę ciśnięcia się na poprzek temu szaleńcowi, 529 4 | lepiej, zupełniej zjednoczył się z chęciami moimi; wszystkich 530 4 | muskułów siłę natężył i wspiął się niby do przeskoczenia najwyższej 531 4 | długim wężem rozdarło się niebo - piorun - trzask - 532 4 | niepojętym dziwem utrzymaliśmy się oba, ale jak się to stało? 533 4 | utrzymaliśmy się oba, ale jak się to stało? jakim sposobem 534 4 | sposobem wkrótce zrównałem się z nią i przy jej boku koń 535 4 | tylko już wicher zrywać się zaczynał; kiedy niekiedy 536 4 | sprawa - mój Sokół wyciągnął się struną tuż przy ziemi i 537 4 | ziemi i na krok przegonić się nie dał - i pędziliśmy oboje, 538 4 | Nareszcie droga w górę się podniosła i galop naszych 539 4 | kilka razy syknęła, a mnie się zdało, że poza nami tętent 540 4 | śmiały a dźwięczny, który mi się z początku głosem młodzieńca 541 4 | końskiej ciemna postać wysunęła się przede mnie. Deszcz już 542 4 | odbiciu tętentu odgadłem, że się jedno i drugie sklepienie 543 4 | gdzieś łańcuch, rozpadła się, mógłbym najsprawiedliwiej 544 4 | płomienna jasność wylała się z tego otworu - domyśliłem 545 4 | tego otworu - domyśliłem się tylko, że to był ów gorejący 546 4 | pierwszej chwili nie mogłem się zupełnie, tak mię to nagłe 547 4 | cugli czekał jedynie.~Gdybym się był wtedy kogo bądź tylko 548 4 | szwajcar w milczeniu skłonił mi się i drzwi wskazał na lewo - 549 4 | ale znać bym pragnął, żeby się z obecności mojej usprawiedliwić 550 4 | spojrzeli.~- Przed kim pan chce się tłumaczyć? - zagadnął jeden 551 4 | panią tego zamku będę mógł się widzieć?~Rzucili okiem na 552 4 | dwie godziny dopiero ma się bal zacząć.~- Lecz ponieważ 553 4 | tych słów domówiłem, drzwi się otworzyły i wszedł wysoki, 554 4 | będziesz na balu i przebierzesz się? - zapytał młodszy chłopiec 555 4 | Będę na balu i przebiorę się - powtórzyłem jakby z pamięci 556 4 | wyliczać stroje.~- Przebierz się pan za Turka, to strój taki 557 4 | mówił starszy.~- Przebierz się pan za minstrela! to nierównie 558 4 | pan, taki młody, miałby się za jakiegoś starego króla 559 4 | będzie prześlicznie.~- Już ja się przyznam, żebym wolał jako 560 4 | do niej pójdę.~Skrzywił się trochę starszy chłopiec, 561 4 | chłopiec, młodszy zastanowił się przez chwilkę, ale wkrótce 562 4 | swobodniejszą i lżejszą się nie poczuła. Od czasu do 563 4 | potakiwali głową i uśmiechali się.~Na koniec wybiła godzina 564 4 | mojego pobytu - znów drzwi się otworzyły, znów mi skinieniem 565 4 | tłumiona muzyka przedzierała się zewsząd: ze ścian, sufitów, 566 4 | a mnóstwo postaci snuło się i migało różnokolorowymi 567 4 | ruchem głowy, to spojrzeniem się witał z innymi, a ja sam 568 4 | kiściami akacji gwałtem się między biesiadników cisnęło; 569 4 | że tylko klęknij i módl się, bo już ucichła burza, najczystsze 570 4 | wszystkimi gwiazdami przygląda się, czy też to prawda, że na 571 4 | szczęśliwi być mogą.~Rzuciłem się na pierwsze bliżej spotkane 572 4 | bijących już zbyt ciasnym się zdawał, przycisnąłem ręce 573 4 | przybysza; one zrodziły się i wzrosły wśród tych przepychów - 574 4 | fantazje tak bujno rozkrzewiły się w nieograniczone marzenia 575 4 | nadspodziewanym spełnieniu trochę się zaćmiło w oczach, trochę 576 4 | skłonności do roztopienia się w jakiejś, że tak powiem, 577 4 | umysłu i to zazwyczaj, co się zdawało być przeznaczonym 578 4 | woniami, światłami upiłem się niby wymiarkowaną na ten 579 4 | lecz tuż przy mnie ozwał się dźwięk jej głosu, rozpłynęła 580 4 | młodzi panowie, nie krzywcie się tak bardzo na ten wyraz. 581 4 | wszyscy ubodzy w duchu zdobyć się mogą, klej, co w spójności 582 4 | można przyswoić sobie, można się wtajemniczyć niejako w sposób 583 4 | że na co spojrzę, to mi się przedstawi takim, jakim 584 4 | was, powiedzcie mi, na co się niepojętość przyda? na co 585 4 | jaką ona dla innych wydawać się mogła, to wam powiem - słuchajcie.~ 586 4 | ziemi utkwić pierwej, nim się ku jej obliczu wzniesie - 587 4 | do nieba i dlatego mierzy się rozmiarem doznanych wrażeń 588 4 | czołem wyniosłym i rysującym się w każdy wyraz myśli każdej - 589 4 | z licem bladym, ale zda się gorącym jeszcze od krwi 590 4 | życie! alboż to kiedy razem się widuje - oh! ja widziałem - 591 4 | wszystko opowiem, jak to się umiera za życia, ale nie 592 4 | przed którym z was objawiła się jaka święta, gdyby wizją 593 4 | przecież nie mógł zerwać się z krzesła lub kanapy i ukłonić 594 4 | ale jej usta zaczynały się z wolna uśmiechem rozciągać - 595 4 | Przyznajcie też, czy się komu bądź sprawiedliwiej 596 4 | znaczne wkoło nas zebrało się grono, po tych ostatnich 597 4 | szanowny starcze! - zaśmiała się jakaś inna kobieta - powiedz 598 4 | za mała gadzina! - ozwał się znowu jej głos wesołą pustotą 599 4 | zmiękczony. - Alboż to ci się zdaje, że gdzie na swoim 600 4 | czy która z nas lękać się go lub zapierać może, czy 601 4 | kapłanką Izydy i śmiała się z Napoleona, który przy 602 4 | no, powiedz zawsze, niech się przekonam, czy owo wszystko 603 4 | owej cząstki tego, co ja się domyślam, gdyż naprawdę 604 4 | wiem...~- Pani urodziłaś się w którymś roku którejś olimpiady 605 4 | wiekiem nazywano.~Zatrzymałem się - uśmiech z jej ust zniknął, 606 4 | wspomnienia pomarszczyło się między dwoma ciemnymi brwi 607 4 | Prawdę rzekłeś - odezwała się po chwili - jam Aspazją - 608 4 | dziewczynek, pewien ruch się zrobił i prędzej niż dopatrzyć 609 4 | wszystkie struny zerwały się pod jej palcami i odepchnięta 610 4 | siebie okiem i dumnie śmiać się zaczęła.~- Czy rozumiecie, 611 4 | nieskończoności? - a odwróciwszy się ode mnie:~- Ja kocham jak 612 4 | Boga - umierający z Bogiem się łączy - dziewica, która 613 4 | przysięgę wymawia, Bogu się oddaje - Bóg wiecznie kocha, 614 4 | wiecznie niszczy. - Cóż wam się zdaje? że On ma tylko ziemię 615 4 | być Bogiem, a wy byście się stali Bogami. Toć przecie 616 4 | wypożyczoną jałmużnę, z której wy się radujecie. Szaleni! Szaleni! 617 4 | dwóch chłopczyków zbliżyło się do mnie. Byli to ci sami, 618 4 | stronie mojej; wychylili się przede mnie i patrzyli mi 619 4 | przeszkoda, braciszku - odezwał się młodszy - będę tłumaczył 620 4 | A czy słuchacz zgodzi się na to?~- Słuchacz zgodzi 621 4 | na to?~- Słuchacz zgodzi się na wszystko. Czy widzisz, 622 4 | skłonni nie sprzeciwiają się nigdy i nikomu; śpiewaj 623 4 | Beniamin osądzi - i zwracając się ku mnie: - mój brat - rzecze 624 4 | tylko, synie Jakubów, miej się na ostrożności, gdy mój 625 4 | Mongoła przynajmniej. Strzeż się więc, strzeż, kiedy śpiewać 626 4 | A ja ci mówię, strzeż się brata mego, gdy śpiewać 627 4 | wszystkie szczury, które się kiedykolwiek dyplomatycznymi 628 4 | Niemiec, tam jedynie może się brat mój na przyzwoitego 629 4 | objąć katedrę filozofii albo się zapić piwem bawarskim.~Długo 630 4 | żartów pustackich krzyżowały się przede mną niby race kongrewskie 631 4 | miałem czasu nawet spytać ich się: - Kto wy jesteście? czego 632 4 | Nareszcie młodszy wyprostował się i umilkł, a starszy poprawił 633 4 | przetarł czoło, zasłuchał się na chwilę w stłumionej, 634 4 | brzmiącej muzyce i uderzając się w piersi:~- Ja jestem śpiewak 635 4 | ognia, krwi czy błota, ~To się zawsze dojmiesz złota;~Na 636 4 | czyż wiarę dać możecie:~Jam się nudził na tym świecie.~~ 637 4 | przed mym okiem ~Wychylała się straszliwa, ~Żółta, blada, 638 4 | choroba - ta poczwara, ~Co się... co się nudą zwie!...~~ 639 4 | poczwara, ~Co się... co się nudą zwie!...~~I nie chciało 640 4 | zwie!...~~I nie chciało mi się jeść, ~I nie chciało na 641 4 | śmiać, ~I nie chciało mi się pić, ~I nie chciało mi się 642 4 | się pić, ~I nie chciało mi się żyć:~Tylko mi się chciało 643 4 | chciało mi się żyć:~Tylko mi się chciało spać.~~O spać, spać, 644 4 | cuda, ~Czyż wyśpiewać mi się uda, ~Com ja widział, roił, 645 4 | dni - ~Teraz ja wiem, jak się zowie ~Każde serca uderzenie, ~ 646 4 | łza. ~Teraz ja wiem, jak się zowią ~Senne marzeń mych 647 4 | Przez świat idźmy! Niech się dziwi, ~Jak my młodzi i 648 4 | pieśni mej. ~Ale strzeż się - oh, przez Boga! ~Niech 649 4 | dowcipu i talentu. Chciałem się znowu odezwać, lecz mnie 650 4 | tłumacza.~Śpiewak, o ile się zdaje niedorostek jeszcze, 651 4 | nudzić zaczynało - nie śmiał się nawet z łysin swoich nauczycieli, 652 4 | niewiadomość a niewinność wielce się różnią.~Śpiewak oświadcza 653 4 | musi być dosyć bogatą, gdyż się stroi porządnie w perły, 654 4 | innego zabije, lecz mnie się zdaje, że swoją osobę właściwie 655 4 | was, moi państwo, muszę się trochę namyślić - tej pieśni 656 4 | miłości ogrzane. ~A jam się pytał: gdzie anioły takie? ~ 657 4 | zdradliwe, ~I pierwej nim się w truciznę rozplenia, ~Nim 658 4 | Gdy ty sam nawet skłócisz się z sumieniem, ~Ona ci jedna 659 4 | święty, ~Samolubnego zrzeknę się starania ~O własne zyski 660 4 | przeznaczenie. Jest szaradą, której się od prawdziwych mędrców nauczyłem - 661 4 | ale mój drogi, zaklinam się na wszystko, nie zdradzaj 662 4 | zachichotały głośno.~- Więc i ty się śmiejesz - rzekłem do młodszego, 663 4 | cisnął mi wesoło i skłoniwszy się prędko uciekł wraz z bratem 664 4 | spuściłem oczy, bo czułem, że mi się łzami napełniają, a nie 665 4 | ukochanych postacie. Żal mi się zrobiło tej dumnej, pięknej 666 4 | siostry moje ubóstwił. Żal mi się jej zrobiło, bo czułem już, 667 4 | niej, ona słuchała i bawiła się niedbale zwojami białej 668 4 | ona przed chwilą odezwała się bluźnierczymi słowy, jak 669 4 | Żegnaj, pani - odezwałem się, lecz ona niecierpliwie 670 4 | zamiar mój, nie odwróciwszy się, nie spojrzawszy nawet, 671 4 | mistrzyni, a ja dziwiłem się trafności sądu i gruntowności 672 4 | niespodzianie wtedy, gdy mi się zdawało, że już ani myśli 673 4 | smutno, duszno.~- Przyznaj się, że ci musiały moje małe 674 4 | ty słabszy od nich? czemu się nie zemściłeś? Mogłeś ich 675 4 | gniewu przyszło - no, uspokój się, zawołam ja marszałka dworu 676 4 | Ależ ja nie żartuję, ja się zupełnie, szczerze, prawdziwie 677 4 | prawdziwie bawię.~- To nie baw się pani mną - i chciałem rękę 678 4 | przypomnienie dawnych czasów, kiedy się natura nie zubożyła jeszcze, 679 4 | i szczęśliwości, którymi się później rozdrobnieni jego 680 4 | przyznaję, ale nie gniewaj się - ale... bardzo nudny także.~- 681 4 | nudny także.~- Nie gniewam się i nie dziwię, pani się tylko 682 4 | gniewam się i nie dziwię, pani się tylko gniewać i dziwić możesz, 683 4 | przyjęłaś. Ten ubiór, co ci się wydaje zapewne chwilową 684 4 | pierwszych chwilach upiłem się blaskiem twojego oblicza 685 4 | obca kobieta".~- Mylisz się, Beniaminie, nazwie mię 686 4 | siły uroku próbować - ja się przed nią w milczeniu skłoniłem 687 4 | Z pośpiechem przebrałem się, podano mi mego konia, dosiadłem 688 4 | zjawisk i wrażeń. - Wstydź się, szaleńcze - mówiłem sam 689 4 | mówiłem sam do siebie - wstydź się ty, co kochasz Aspazję, 690 4 | ciebie, nie przeniewierzę się nadziejom moim, oblubienicy 691 4 | krew twojego łona, zatruła się myśl pod czołem twoim - 692 4 | tobie serce cierpi i rozum się błąka - ty nie objawisz 693 5 | cienie drzew przykurczyły się zupełnie i zaczynały z lekka 694 5 | nadkręcę, ale mimo to uśmiechał się tajemniczo i coś o niespodziance, 695 5 | doprawdy na chwilę zdawało mi się, że to czary, że to niepodobieństwo. 696 5 | jej kształty wypełniły się innym duchem - ona była 697 5 | okiem, to bym może otrząsnął się z ogarniających mnie potęg - 698 5 | to spojrzenie - serce mi się wydarło ku niemu, pół życia 699 5 | zjechali - i cóż? Panicz się o nic więcej nie pyta?~Prawda 700 5 | pytałem, obraz już mi zdawał się koniecznością mojego życia.~- 701 5 | trochę - list i paka okazją się tu dostały.~- List? - powtórzyłem 702 5 | szczęścia zawisłej, wydobyła się nagle niczym na pozór nieusprawiedliwiona 703 5 | sobie przypomnieć, czego ja się to lękać mogę? - zrobiłem 704 5 | Miałeś brata Cypriana".~Co się potem ze mną stało, nic 705 5 | wytłumaczyć sobie, skąd się wzięło, lecz wkrótce wyobraziłem 706 5 | podłodze deska jakaś ciągle się unosi i spuszcza, a spod 707 5 | przedmioty zalewająca; przyznam się, że mnie też bardzo ucieszył 708 5 | przyczyny. Rozpatrywałem się potem coraz lepiej i zobaczyłem 709 5 | stołku jak na łódce chwiejącą się postać starej kobiety, która 710 5 | kameami spiętej. Zawstydziłem się okropnie, że ja tak blisko 711 5 | zatrzęsła, przestraszyłem się, bo myślałem, że krzyknie 712 5 | i przyszła zobaczyć, co się dzieje, i zobaczyła mnie, 713 5 | taki przestrach, czułem się tak zhańbiony, że wszystkie 714 5 | żeby ich oszukać, żeby się ubrać i uciec do tego pokoju, 715 5 | wystąpić przecież, mnie się chciało także greckiej tuniki, 716 5 | moich, na koniec ubrałem się w nie i podniosłem trochę, 717 5 | gwiazdce polarnej - śpiesz się tylko, mój kochany, i weź 718 5 | na wierzchołku skały!~Ja się śpieszyłem, gorąco mi się 719 5 | się śpieszyłem, gorąco mi się robiło, gdyż wiedziałem, 720 5 | chwila baba na mnie obejrzyć się może i znów mnie do łóżka 721 5 | nieszczęśliwy? Wtedy Aspazja się dowie, że ja smoka nie zabiłem, 722 5 | flanelową kołdrą. Męczyłem się bojaźnią jak zmorą, która 723 5 | był wstać, chodzić, ruszać się, bo albo mnie wysyłała po 724 5 | muskułem drgnąłem, zaraz się widziałem rozciągniętym 725 5 | wiszą, ale stara wykrzywiła się piekielnie i odpowiedziała 726 5 | złote podkowy - puścimy się z gór karpackich na ukraińskie 727 5 | matce - prędko wybierajże się, Beniaminie mój!~Na słowa 728 5 | myślałem sobie, jeśli się obejrzy i krzyczeć zacznie, 729 5 | ale ona nie obejrzała się! Na ten raz dość jednostajnie 730 5 | jednostajnie zanurzała i wynurzała się wśród płynącego dokoła światła. 731 5 | wyciągnąłem płaszcz tylko, okryłem się nim i mając jakieś niepewne 732 5 | drodze innego dostać, sunąłem się jak cień ku drzwiom, schwyciłem 733 5 | dalej w nogi. Zdawało mi się, że usłyszałem wkrótce głośne 734 5 | pijawki u nosa - nie odzywałem się przeto, biegłem ciągle, 735 5 | czekała na mnie; kiedy mi się zdawało, że już bliski celu 736 5 | mi podcięło - zachwiałem się i upadłem, upadłem w wodę. 737 5 | krzaki i zarośla, schwyciłem się ich z całą mocą, która mi 738 5 | została jeszcze.~Co ma być, to się stanie - wierzą Turcy i 739 5 | uciekniesz przeznaczeniu. Kiedy się po raz drugi ocknąłem, głowa 740 5 | twarz rękoma i rozpłakałem się rzewnymi łzami jak kobieta.~- 741 5 | wiem, jakim sposobem tutaj się dostałem, nie wiem, gdzie 742 5 | jesteś... - zatrzymałem się, bom nie mógł przypomnieć 743 5 | własne słowa, uśmiechnąłem się spoza łez moich i rzekłem: - 744 5 | do niego.~- Nie zdaje mi się, Beniaminie, bardzo jeszcze 745 5 | czółna wsiądziemy. Oprzyj się na mnie, ja cię poprowadzę.~- 746 5 | stanowcza? chwila, w której się losy nasze ważyły, w której 747 5 | przyszłość zaczarować! Inaczej się stało - powstydziłem się 748 5 | się stało - powstydziłem się ubóstwa mojego - źle mówię, 749 5 | moją stronę poszła i gdy mi się zdało, że mię przez litość 750 5 | zostańmy tu jeszcze - prosiłem się jako dziecko i obwijałem 751 5 | kupił dla mnie zjawienie się twoje - ty musiałaś przyjść, 752 5 | czy pamiętasz ? Oh, ja się niczym nie zrażę, ja żadnemu 753 5 | widzisz sama, jak wszystko się składa według myśli Cypriana - 754 5 | będziesz musiała, kiedy to się tak wielką miłością kocha 755 5 | miłością kocha tych, którym się dobrze czyni. Wszak prawda, 756 5 | kochała!...~Uśmiechnęła się, lecz jej wzrok obojętny, 757 5 | wesołym głosem - nie uda ci się - dość piękną jestem, bym 758 5 | dość piękną jestem, bym się bez pożyczanych zasług obejść 759 5 | trzy noce. Podróżni żegnali się, mijając mój zamek - strach 760 5 | bajeczne wieści po kraju się rozeszły. Ale, bo też prawda, 761 5 | przez chwilę... i zamyśliła się.~- Jakie święto? - spytałem 762 5 | życia i najpierw zdawało mi się, że odzyskałam wszystko 763 5 | więc gościom moim, rzuciłam się w łódkę i z wodą popłynęłam. 764 5 | uderzeniem wiosła przelewała mi się niby krwią najczystszego 765 5 | jakie srebrne rozesłały się po błoniach mgliste tumany, 766 5 | duchy olbrzymów. Nie mogłam się dość nacieszyć tym wszystkim, 767 5 | ale nie zawołałam, bo mi się podobałeś w tym uśpieniu 768 5 | gałązki wierzbiny powikłały się niby wieńce i korony nad 769 5 | twoją - płaszcz twój ułożył się w snycerskiej dokładności 770 5 | bardzo przypatrywałam ci się z zachwyceniem; na koniec 771 5 | wszystko i zawsze, no, przyznaj się chłopcze. Może się we mnie 772 5 | przyznaj się chłopcze. Może się we mnie od owego wieczora 773 5 | igraszką, jeśli umiesz bawić się jedynie pięknymi dźwiękami 774 5 | dumna i chcesz, bym w proch się ukorzył przed tobą? - mów, 775 5 | choćbym nie miał siły zawlec się do domu, choćbym tu skonał 776 5 | ile ducha mojego zmieszało się z głosem twoim, gdy mówiłaś 777 5 | Gdyby taka radość wsączyła się kiedy w krew żył moich, 778 5 | gdyby potem rozłączyć mi się z nim przyszło - gdybym 779 5 | prawie - co tobie drażnić się z tak słabą istotą? co tobie 780 5 | składałem ręce i modliłem się, a jej lica rozbłysnęły 781 5 | gorętszym rumieńcem - pochyliła się nade mną, ustami dotknęła 782 5 | jak mówiła:~- Nie lękaj się, nie lękaj, Beni mój, ja 783 5 | rzece łódka maleńka pomykała się lekko, a w łódce była Aspazja, 784 5 | kochanek nie zna mię - i śmiała się, i zaczynała tysięczne cudowności 785 5 | mię znowu: - A ta, czy ci się podoba? - i gdym się do 786 5 | ci się podoba? - i gdym się do niej uśmiechnął, to mi 787 5 | i przez drugą noc rybak się modlił ciągle, a księżniczkę 788 5 | dwunastą godziną uchyliły się drzwi chaty i weszła księżniczka 789 5 | kiedyś ty umarła, a ja się trupa twojego nie lękam.~- 790 5 | księżniczka i schyliwszy się odgarnęła mu włosy z jednej 791 5 | twarz rybaka coraz bledszą się stawała, ręce jego coraz 792 5 | ksiądz i mówił:~- Spowiadaj się, biedny człowiecze, bo twoja 793 5 | twoja śmierć bliska.~A on się dziwnie do księdza uśmiechnął 794 5 | blady i nieżywy.~Ksiądz się przeżegnał, postać zniknęła, 795 5 | nie robi wrażenia - może się gniewacie, że tak niepotrzebnie 796 5 | mnie wtedy zawsze robiło się tak zimno, tak niespokojnie, 797 5 | Któregoś dnia wystarałem się dla niej fuksji, prześlicznego 798 5 | takie niezmierzone, to się wołać zdaje: "prochem jesteś - 799 5 | przez otwarte okno wzbił się ku nam głos czysty, dźwięczny; 800 5 | Beniaminie! pożegnałem się z żoną i dziećmi moimi, 801 5 | twoim błogosławiłem, że się człowiek światu narodził, 802 5 | Chciała bogactw, rzuciłem się w szalone przedsięwzięcia. 803 5 | wszystko razem mąci mi się w głowie jak różnofarbne 804 5 | piękna, władzę cieszenia się, pojmowania, tworzenia coraz 805 5 | Próżnia ducha mojego wypełniła się nowymi pierwiastkami - zacząłem 806 5 | zacząłem cierpieć, oburzać się i niepokoić, zazdrościć 807 5 | to zepsucie rozszerzało się w mej piersi, jak ta gangrena 808 5 | której człowiek wstydzi się nieszczęścia gorzej niż 809 5 | swoje, ostatecznych chwyta się środków i potem dziwi się, 810 5 | się środków i potem dziwi się, że takie walki przetrwał, 811 5 | hydrze i o nowe grupy potrąca się jego noga. Więc też ślepa 812 5 | wspaniałej uczcie - stół uginał się od sreber, złota, kryształów, 813 5 | puchar jego trąciła, a on się pochylił i dotknął ustami 814 5 | Beniamin mię zabije. Aspazja się roześmiała.~- Nie, on ciebie 815 5 | twoich czarnych oczu, tak się cieszę, kiedy przemówisz 816 5 | Biedna Aspazja pomyliła się w czasie.~Prawdą było to 817 5 | kochania.~Po uczcie oddalił się cudzy człowiek - wyszedłem 818 5 | jego przestrzeni chwiały się tylko we mgle wilgotnego 819 5 | zapalonych latami; zbliżyłem się do człowieka i powiedziałem 820 5 | puginał za pasem - bronił się odważnie, z rozpaczą, ale 821 5 | bez wstrętu, ale zamyśliła się głęboko i po długim milczeniu 822 5 | mię nie kochasz, rozstańmy się, Beniaminie.~Gdy usłyszałem 823 5 | usłyszałem te słowa, ciemno mi się zrobiło i język mi zdrętwiał; 824 5 | moim postawa jej odbijała się z taką dokładnością, jak 825 5 | każdy odblask światła, który się łamał w dwóch przepysznych 826 5 | oparła, jak jej szyja wygięła się przez to, jak cała głowa 827 5 | mi buchnęła, rozgrzał mi się język, splunąłem z niego 828 5 | Chęć moja uprzytomniła mi się tak dobitnie, gdym nagle 829 5 | prawie spełnioną; sam siebie się przeląkłem i uciekłem z 830 5 | własnej duszy dlatego, że się na ohydę wybranego przedmiotu 831 5 | przeszłości tęsknota, wydarcie się wszystkich władz ducha ku 832 5 | wyższy sylogizm nie mógł się wtedy zdobyć mój umysł.~ 833 5 | mieć! - w te słowa zaklęły się zwroty wszystkich myśli 834 5 | nie mogliśmy dość wydziwić się jej spokojnej wesołości, 835 5 | cierpianą bywa, i przed którą się nawet rozwarły pyszne pokoje 836 5 | wiernej tajemnicy. Zdaje się nam jednak, jej nie zdradzim, 837 6 | wioseczkę maleńką - krzyż się wznosił u rozstajnej drogi, 838 6 | Sam przed sobą wydawałem się jako umarły - cieniem, żywiołem 839 6 | zaczęły, a jednak nie zbliżył się i nie ukąsił mię żaden: " 840 6 | kobiecy - byłbym chciał się pod ziemię schować, lecz 841 6 | moje usłyszeć. Nagle drzwi się uchyliły i w szczelinie 842 6 | szczelinie światła ukazała się główka maleńka.~- Ciociu! 843 6 | smutku.~I po chwili drzwi się znowu rozwarły - mała dziewczynka 844 6 | w czarnej sukni zerwała się, ale sił jej zabrakło i 845 6 | zrobiłeś! Matko, uspokój się! - lecz ja tego wszystkiego 846 6 | tej chwili dopiero, gdym się przytulał obłąkany, łkający, 847 6 | gorzkie łzy nasze - odezwała się Bronisława i to był pierwszy, 848 6 | i pokuty mojej. Znaleźć się tak obcym wśród najukochańszych 849 6 | ust twoich dziecinnych, co się lubowali nad pierwszymi 850 6 | młodej głowy twojej - znaleźć się takim i żyć potem jeszcze - 851 6 | z wnuczek wspomniała, że się na mszę północną wybiera.~- 852 6 | matka - dni, w których się więcej modlić muszę, bo 853 6 | prostą odpowiedź mnie się łzy gradem po twarzy stoczyły. 854 6 | chwili mówiła. Zerwałem się, wybiegłem do drugiego, 855 6 | ciemnego pokoju, rzuciłem się na ławeczkę, ową ławeczkę, 856 6 | gdy na spanie rozchodzili się wszyscy, przyszła matka, 857 6 | zaniosły tak daleko, że mnie się zdało, jakobym już na zawsze 858 6 | kiedy wróciłeś do mnie, mnie się znów zdaje, że ja ciebie 859 6 | jako wtedy, nie obejdzie się znowu bez moich starań i 860 6 | wskrzesić może - zsunąłem się do nóg jej i oskarżałem 861 6 | Przez kilka tygodni krokiem się od jej łóżka nie ruszyłem, 862 6 | Jednego wieczoru lepiej się jej zrobiło - kazała się 863 6 | się jej zrobiło - kazała się posadzić na wielkim krześle 864 6 | jasnych pierścieni, co jej się niby potokiem złota po łonie 865 6 | mi dała spojrzeniem, bym się zbliżył do niej; i zbliżyłem 866 6 | zbliżył do niej; i zbliżyłem się, przyklęknąłem - matka jeszcze 867 6 | jeszcze bardziej schylić mi się kazała - zapewne robiła 868 6 | małej dziewczynki dotykały się czoła, nareszcie odezwała 869 6 | czoła, nareszcie odezwała się, jakby kończąc myśl jakąś:~- 870 6 | rozpacz moja gwałtowną im się zdawała. Podobno że się 871 6 | się zdawała. Podobno że się rozchorowałem nawet, ale 872 6 | mogłem ani tak rozdrażnić się, żeby mię wszystkie razem 873 6 | jakimś czasie rozjechali się wszyscy, w opuszczonym domku 874 6 | domku Ludwinka tylko została się ze mną. Rodzeństwo ułożyło 875 6 | potocznego szczegółem; rozprzęgła się jedność całej mojej istoty, 876 6 | chrzęsnęły, że Ludwinka się przystąpić bała do mnie, 877 6 | moje dziwactwa, obchodziła się ze mną jak z chorym dziecięciem 878 6 | własnej piersi, oderwać się od siebie samego i zwrócić 879 6 | duszy nie spojrzeć, nigdy się myślą w tajnie własnych 880 6 | flaszkę z gorzałką i odurzał się...~- Mnie takie podobieństwo 881 6 | człowieka, który cierpi i godzi się z cierpieniem swoim...~Ludwinka 882 6 | patrzyła mi w oczy.~- Kto się nie godzi - rzekła wreszcie - 883 6 | jednak w niezwykły ruch się rzuciłem. Pooglądałem książki, 884 6 | ustawione, że w nim odbijała się postać młodej, prześlicznej 885 6 | bo dachy stodół równały się drzew wierzchołkom, a stogi 886 6 | młodą przodownicą w taniec się wybierał.~Dla Ludwinki była 887 6 | piękny chłopiec wychylający się do połowy z kielicha cudownego 888 6 | najdziwaczniejszych przedmiotów się tworzyły, bo w kształt jednego 889 6 | kształt jednego rozwijała się niby czarownica na łopacie, 890 6 | wysadzanej na tle mieniącym się jak oko pawiego pióra.~Dla 891 6 | miasto jakieś ukazywało się w dali, spoza miasta wschodziło 892 6 | często latem ubiegaliśmy się o to, które z nas w tłuczkach 893 6 | będzie, po śniegu przekopałem się do rzeki, co nasz ogródek 894 6 | Ale nad wieczorem, gdym się z dniem moim obliczył, spostrzegłem, 895 6 | okropnie, do gardła tak mi się coś rzuciło, jakby mię ręka 896 6 | zamknąłem jeszcze oczy, bo się bałem... Lecz na próżno - 897 6 | był w spojrzeniu, unosiła się przede mną jej twarz, częścią 898 6 | przed moim wzrokiem: gdzie się zwrócił, ona się zwróciła - 899 6 | gdzie się zwrócił, ona się zwróciła - gdziem stanął, 900 6 | gorzała w płomieniu, a spalić się nie mogła jak krzak cudu 901 6 | gorączki, bo dziś może zanadto się zmęczyłeś, jak uśniesz, 902 6 | miałbyś usnąć? Do snu można się czasem przymusić, a sen 903 6 | kiedy, jak to bywa, gdy się na przykład do myśli pewny 904 6 | przyplącze albo imię, którego się pozbyć nie możesz, choćbyś 905 6 | ani twarzy, których bym się tak nawet w złudzeniu wyrzekła.~- 906 6 | lubię smutkiem na rozrywkę się bawić, od rzeczywistej boleści 907 6 | Szlachetność stoicka, wyrzeczenie się i zaparcie - to twoje cnoty, 908 6 | Ludwinko. Najpewniej zdaje ci się, że dlatego tak nisko upadłem, 909 6 | szczęście to grzech - zastanów się przecie, Ludwinko. Gdybym 910 6 | szczęśliwy? - a szczęście czyż mi się nie należy? Szczęście!... 911 6 | maleńki... - to cóż? Czy ci się zdaje, że ja bym był taki 912 6 | okropnie zabitego źrenice, to się nie lękam ich, tylko powtarzam 913 6 | kochał przecie?~Zamyśliłem się - w zamyśleniu zwijałem 914 6 | chwili milczenia Ludwinka się zbliżyła i chcąc może o 915 6 | go zepsujesz - patrz, już się miasto zatarło, a to obrazek 916 6 | śmiercią pomarło, lecz ten jej się dostał, który miłością 917 6 | ust macierzyńskich w łzy się rozpłynął, moje przekleństwa 918 6 | tobie nie mogłem, tak mi się zaraz z całą okropnością 919 6 | przejściach, wtedy zdawało mi się, że gdybym cię był ujrzał, 920 6 | cudnych obrazach, że mi się otworzyły skarby tylu języków, 921 6 | Czczym szyderstwem zdawały mi się dlatego, że szczęścia nie 922 6 | Aspazjo? ot dlatego, bom się przekonał, że cię kocham 923 6 | miłości, to by wszystko, co się stało, było złem nie cofniętym 924 6 | nie miał miłości, to bym się widział tak nikczemnym i 925 6 | świata. W naszą pierś zbiegły się wszystkie jasności promienne, 926 6 | niczego, a my potem złamaliśmy się i upadli pod zbytkiem naszym. 927 6 | pognębi, ile rozum, gdy się zużyje na bezplenne prace, 928 6 | bezplenne prace, miłość, gdy się w samolubne uczucie roztrwoni; 929 6 | o najdroższa moja! bym się lękał twej wzgardy, bym 930 6 | nie przestał, czemuż ja się mam lękać, żeś ty już przestała. 931 6 | Nie, Aspazjo, jeśli ci się tak zdaje, jeśli pod wrażeniem 932 6 | obraz Cypriana sprawdzi się, kochać mię będziesz tak, 933 6 | pięknych i doskonałych zrodzi się w przyszłości piękna jakaś 934 6 | byśmy tam na nowo skalali się i cierpieli. A tu, przy 935 6 | tutaj, Aspazjo, ulepszę się, ugodnię i tutaj ciebie 936 6 | zupełnej pewności porzucałem się w zwątpienie zupełne, bo 937 6 | bo niech tam kto jak chce się chwali, ten, co raz już 938 6 | to jest cały czas, póki się nałożone drzewo nie spaliło, 939 6 | próbować tego chciałem, próba się nigdy nie powiodła. O zmierzchu 940 6 | osobistość, a płótno ożywiało się za to i siedzące na nim 941 6 | ruchowego życia nabierały - to się płaszcz Alcybiadesa osunął, 942 6 | ręka Aspazji drgnęła, to się promienie ich włosów zmieszały, 943 6 | żywą Aspazję, to byłbym się nie wahał bez wątpienia, 944 6 | i świecę wyniósł, a ja się jeszcze na otworzenie koperty 945 6 | nie zdobyłem. Potem byłbym się przeląkł - potem było mi 946 6 | węgle jak na złość tliły się powoli i drzewo jak na złość 947 6 | rozwinąłem papier i żal mi się zrobiło próżnych a tak gwałtownych 948 6 | listu piękna kobieta śmiała się tak, jak Aspazja z twojej 949 6 | modlitwy, to doprawdy zrzekłbym się i świętości, i nieba, a 950 6 | świecie wyglądał. Spodziewam się, że potrafisz ocenić wysoki 951 6 | dusza z wszystkimi siłami się rzuciła, jeśli, co nie daj 952 6 | kto taki między wami, ten się nie dziwi i nie rozśmieje, 953 6 | była myślą listu: - "Trzeba się zabić". Równymi nogami zerwałem 954 6 | Równymi nogami zerwałem się przeto i biegłem ku drzwiom; 955 6 | rzuciłem spojrzenie, uczułem się pod wpływem niepojętej władzy - 956 6 | istota moja rozdzielała się niby, wola występowała ze 957 6 | opuszczała pierś moją, łączyła się z obrazem, a ciało zmartwiałe 958 6 | był przejęty, nie zajął się od razu, choć olejnymi farbami 959 6 | rzekłby kto, zanurzał się z rozmysłem w zniszczenie; 960 6 | jak płomień do piersi mi się dostawał, jak przegryzał 961 6 | tylko iskierek brzeżkiem tła się pogoniło i nic już więcej - 962 6 | doskonała martwość, już mi się nawet zabijać nie chciało 963 6 | spokojny, i w nocy nic mi się nie śniło. Ludzie mówią 964 6 | prawda, organizm zachował się w zadziwiająco pożądanym 965 6 | mówię o czym, zdawać by się mogło, że każde słowo rozumiem 966 6 | wybiorę - tylko nie wiem, jak się to stało, ale we mnie władze 967 6 | we mnie władze radowania się i smucenia stępiały zupełnie.~ 968 6 | nimi, biegałem, śmiałem się, a nic mi nie było wesoło. 969 6 | otwarty pokój - zdawało mi się, że chciałbym dla odmiany 970 6 | na przykład, gdyby mi się wróciła ta chwila, kiedy 971 6 | usiłowania! Zastanawiam się nad sobą jak nad ciekawym 972 6 | starania. Z początku myliłem się - ile razy wiatr zaświszczał, 973 6 | nie wiedziałem, że ogień się palił w zasłoniętym przez 974 6 | uścisnę dłonie wasze, tak się przed żadnym poświęceniem 975 6 | będę pracował. Chcecie, bym się pozwolił przybić do krzyża? - 976 6 | długim milczeniu odezwała się Tekla.~- Przepraszam panią, 977 6 | blisko dwa lata poniewierał się na moim stoliku. Szatan 978 6 | trucizny - ja roześmiałem się tylko, bo Kain może miał 979 6 | kobieta była...~- Zdało mi się, że już powiedziałem państwu... 980 6 | Leon metodysta najpierw się otrząsnął z doznanego wrażenia 981 6 | Biada miłości, która się tak na jednostkę wyrzuci 982 6 | zmarnuje...~- Lecz gdyby się nie zmarnowała?... - ostrożnie 983 6 | Bogu i ludziom opłacałby się procentem? Gdyby...~- Żadnego " 984 6 | takiej "aktualności" stawiać się nie godzi - przerwała Seweryna, 985 6 | wszystkich razem przysięgnę, że się nigdy w żadnej nie kochali 986 6 | Bez miłości z pół milionem się ożenił. A twój znajomy, 987 6 | głowa rozumna, jak dowcipnie się wyśmiał, gdy między papierami 988 6 | bezbożna - on śmie cierpieć, on się poważa ręce opuszczać w 989 6 | dobrej sprawy bronił, gdybyś się w ostateczności nie przerzucał 990 6 | odpowiedział zaczepiony.~- Oho! już się pan Leon wybiegami ratuje - 991 6 | początku do końca trzymam się tegoż samego założenia, 992 6 | ludzkości miłością, a jak się miłość jednostkowa ma do 993 6 | główny twojej pomyłki splątał się węzełek. Między tłumem powszednich 994 6 | Wiesz, Jadwigo - odezwał się Albert filozof - w tym, 995 6 | organizmu, tętnem, po którym się stan zdrowia lub choroby 996 6 | świadczyć. Dziecinną mi się widzi dłuższa sprzeczka 997 6 | wpływach - takimi zawsze wpływy się okażą, jakimi skłonności 998 6 | w szlachetnych nie mogą się ostać uczuciach, jeszcze 999 6 | światowym chaosie różnie bardzo się dzieje. Na pozór to się 1000 6 | się dzieje. Na pozór to się zdaje, że dosyć złe obalić,


1-500 | 501-1000 | 1001-1028

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL