Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
jego 113
jegomosc 1
jegomosci 1
jej 251
jekna 1
jeku 1
jemu 8
Frequency    [«  »]
316 mi
309 tak
284 co
251 jej
232 mnie
229 o
218 tylko
Narcyza Zmichowska
Poganka

IntraText - Concordances

jej

    Rozdzial
1 Wstep| domu, wdowa po mężu, który jej zatruł dni pierwszej młodości; 2 Wstep| myśl Emilki była aniołem, jej serce świętej sercem - jak 3 Wstep| znały usta Emilii - znała jej dusza za to okropność daremnych 4 Wstep| popielate, sine, brudne, jej białości nie ujmują przecież, 5 Wstep| brudnego nie dotknąć. Kiedy jej raz wymawiałam taką niemiłosierną 6 Wstep| spóźnić nie chciała. Czynność jej była zadziwiającą - od najprostszej 7 Wstep| gawędki do nauczania - dni jej starczyły na wszystko i 8 Wstep| też Pan Bóg do wszystkiego jej drogę ułatwił - od dzieciństwa 9 Wstep| kółkiem poczciwej rodziny, dał jej kochającą matkę, wykształconych 10 Wstep| mierzenie postronnych uchybień. Jej życie całe było czyste i 11 Wstep| świętości, tyle prawdy w jej najtajniejszych zakątkach, 12 Wstep| zaczęła. Współwyznawców jej nie brakło, ja także należałam 13 Wstep| mogła stanąć tak silnie, że jej boleść nie zachwiała, tak 14 Wstep| zachwiała, tak wysoko, że jej śmieszność nie dosięgła, 15 Wstep| cnotami Felicji; brakło jej wprawdzie cnót anormalnych, 16 Wstep| nieszczęścia zakorzenione w jej duszy. Te wady przynajmniej 17 Wstep| nieufność i wzgardę. Oblicze jej było surowe, sposób wyrażania 18 Wstep| wyciągnął, Seweryna nie ujęła jej wcale, odosobniona w boleści 19 Wstep| nazwałam Tekli, chociaż powieść jej życia była daleko smutniejszą.~ 20 Wstep| ale boleść nie zatruła jej stosunków z ludźmi, prawda, 21 Wstep| doświadczone koleje ułatwiły jej tylko ogólną dla wszystkich 22 Wstep| ci, którzy byli wyrazem jej egoizmu na ziemi, a których 23 Wstep| siebie zwinęła. Owszem, jej ponętna, pełna cichej godności 24 Wstep| słowo za słowem uwierzyłam jej nieraz i zdarzało się nawet, 25 Wstep| sprzeczałyśmy się okropnie. Jej pojęcia zamknęły się w niektórych 26 Wstep| nawet. Wewnętrzna za to jej duszy historia rozwijała 27 Wstep| musiał całą lirykę, choć mu jej słowa nigdy nie wypowiedziały. 28 Wstep| potem muzykę, upodobania jej wyrównywały w sile i zmienności 29 Wstep| tylko że Jawidze z upodobań jej przybywało ciągle władz 30 Wstep| najodleglejszych wieków jej własne zawierała wspomnienia, 31 Wstep| stosunek łączył, że nieraz jej nadzieje mogły się darem 32 Wstep| jakim spojrzeniem dusza jej szczerze przez oczy mignęła.~ 33 Wstep| ponętne stworzenie; każdy jej ruch z osobna mógł być żywcem 34 Wstep| wzięty, każde przegięcie jej drobnej i szczupłej kibici 35 Wstep| poczęta być musiała. Kto jej nie spotkał, ten sobie wyobrazić 36 Wstep| niebezpieczną rzeczą było uwierzyć jej każdemu słowu; kto uwierzył, 37 Wstep| szlachetne serca, to przeczucie jej słabości, jej, że tak powiem, 38 Wstep| przeczucie jej słabości, jej, że tak powiem, kobiecego 39 Wstep| została, ręczę, że człowiek jej wyboru jest człowiekiem 40 Wstep| Artystka mu serce pogryzie - w jej cudzoziemskim południowo-wschodnim 41 Wstep| uległą, kobiecą miłością? Jej dusza była pełna i zawsze 42 Wstep| samej sobie wystarczająca, jej charakter stały i mocny 43 Wstep| ludźmi lub ze sobą walki, jej dni były zajęte i czynne 44 Wstep| czynne użyteczną pracą, jej osobistość tak pięknie i 45 Wstep| wspomniałam - zbudzone w jej piersi. Żadna osobista namiętność 46 Wstep| namiętność nie wtajemniczyła jej w objawy tego instynktu, 47 Wstep| domyślnością i cudowną wszechwiedzą jej serca. Wszystkie dzieci 48 Wstep| trwogę. I nie myślcie, że jej macierzyństwo względem tych 49 Wstep| była. Kto zaszedł w kółko jej życia, ten musiał doznać 50 Wstep| życia, ten musiał doznać jej troskliwości i opieki; krewni, 51 Wstep| powagę, rzadko kto mógł się jej z karbów posłuszeństwa wyłamać, 52 Wstep| arabesków. Kiedy szło o jej przyjemność, całe dni ciężkiego 53 Wstep| treści z maksymami, dowodził jej bardzo poważnie, że tej 54 Wstep| najpierw zrobiła uwagę - jej sąd o łysym Humboldcie był 55 Wstep| Nie widziałem - krótko jej odpowiedział.~- Jak to nie 56 Wstep| powiedział, to najuparciej bronić jej będzie.~- Przepraszam, moje 57 1 | matki, że z danym życiem jej życia się ujmie, że noce 58 1 | wszelką wątpliwość; kiedy jej na starych obrazkach opowiadał 59 1 | Poczciwa Teresia! Zapomniano jej powiedzieć, że Beniamin 60 1 | na świecie, znalazłem już jej owoc w głębi ducha mego 61 1 | różnych objawach, w różnych jej kształtach - a było coś 62 1 | wszystkie, siedzącemu przy jej nogach, o piersi się odbijały 63 1 | zdziwiony. - A czemu ja jej nie znam, gdzie ona była?~- 64 1 | skryła się jak ptaszek w jej objęciu - toć ja dobrze 65 1 | wodzie do połowy odbiła się jej postać, a woda odbitą kołysała 66 1 | ciszej, ale ja patrzyłem w jej oczy i widziałem, że oczy, 67 1 | łamaną falę rzeczki padła i w jej kryształach chwiała się 68 1 | resztę wrażeń z czoła odpaść jej przez to miało i rzekła 69 1 | się nad wodą rzeki, tylko jej obrazek zadrżał trochę więcej 70 1 | ale długie, jasne rzęsy jej siwych oczu świeciły jeszcze 71 1 | ja nie pobiegłem według jej rady, tylko sobie poszedłem 72 1 | zasadzają ogródkach. - Pomagałem jej w tej pracy, odgadłem ja, 73 1 | warunkiem, żeby on sam na jej utrzymanie zarobił. Ten 74 1 | upiększał, a pewno nie byłby jej sprzedał za wszystkie Galicji 75 1 | Raz, jak zaczął mówić o jej doskonałościach, o jej piosence 76 1 | o jej doskonałościach, o jej piosence dla ucha najmilszej, 77 1 | objąłem, gdy się na grzbiet jej przerzuciłem, Zitta zerwała 78 1 | choć targany przez Molocha, jej napierśnika trzymał się 79 1 | poszedł do Zitty, piersi jej trochę okaleczone chustką 80 2 | nieraz kwiatki te kochane jej rosną długo ze zjadliwym 81 2 | cofnęła się nieco i łzy jej w oczach stanęły.~- Nie, 82 2 | pierwszej chwili nie umiałem jej od wielkiej radości rozróżnić.~ 83 2 | na drugi raz nie ubieraj jej w takie łachmany, bo się 84 2 | schyliwszy się do wspartego o jej kolana synka, prześlicznego 85 2 | zapaloną świecę, a drugą tak jej płomień obejmował, żeby 86 2 | niesłychana a cudna.~Pod jej urokiem, w chwili niespodzianego 87 2 | władzą i zdolnością - użyć jej musisz koniecznie, nadmiar 88 2 | przestrzenią się gonisz - czy jej uciekniesz - czy wyścigniesz - 89 2 | świętą w duchu swoim. Na jej czole taka myśli potęga, 90 2 | losami Aten kierować - a na jej ustach taka rozkosz - a 91 2 | ustach taka rozkosz - a w jej spojrzeniu taka wabność 92 2 | inna zupełnie się śniła. Jej oczy, jeśli spuszczone, 93 2 | jaskrawy, więc przesłonięty; jej rumienie to krew, to życie, 94 2 | gwałtownie na zewnątrz bije... a jej miłość!... ty nie znałeś 95 2 | szczęście - cud - to miłość jest jej... Wierz mi, bracie! takie 96 2 | kiedyś zapragnąć umrzeć w jej objęciach, żeby już potem 97 2 | kochaną będzie; gdybyś ty po jej miękkich wezgłowiach hartowniej 98 2 | świecę znów zapalił i przy jej świetle ujrzeliśmy Cypriana 99 3 | świata próżnością, póki jej obce nie przejmie uczucie, 100 3 | nie przejmie uczucie, póki jej obcy rozbudzony entuzjazm 101 3 | sta i tysiące zwiększa się jej wartość. A jak tu oddać, 102 3 | moja!... Lecz ty będziesz jej - o tak, Beniaminie - wyczerpnąłem 103 3 | ideału do stworzenia godnego jej miłości kochanka; kiedy 104 3 | szczęśliwy! jaki piękny przy jej boku będziesz! Cały wieczór 105 3 | głębi spokojnej wody na jej powierzchnię szklisto falującą - 106 3 | przecież istniała, chociażem jej nigdy nie widział. Miałem 107 4 | najpierw zalśniła mi tylko jej twarz blada a cudnie piękna - 108 4 | zrównałem się z nią i przy jej boku koń w konia sadziłem? - 109 4 | przy mnie ozwał się dźwięk jej głosu, rozpłynęła dokoła 110 4 | głosu, rozpłynęła dokoła woń jej szaty, zaświecił blask jej 111 4 | jej szaty, zaświecił blask jej cudnego oblicza - jam powinien 112 4 | utkwić pierwej, nim się ku jej obliczu wzniesie - a od 113 4 | wzniesie - a od ziemi do jej oblicza, to jak od ziemi 114 4 | pierścieni zwoje mogły w koło jej twarzy roztoczyć taką jasną, 115 4 | topazu aureolę. - Co do jej oczu, to prawdę powiedziałem: 116 4 | czasami dno serca widać - jej oczy były jak nie jej oczy, 117 4 | jej oczy były jak nie jej oczy, były jak gdyby zamarłe 118 4 | ustami szczególniej, z tymi jej drobnymi choć wydatnymi, 119 4 | drobnymi choć wydatnymi, z tymi jej świeżymi jak niewinność, 120 4 | mnie, chrzęstnęła tęga mora jej szafirowej sukni, przewionął 121 4 | i trącił mię po ramieniu jej wachlarz kasztownymi piórami 122 4 | siedziałem i patrzyłem - jej kamienne oczy przycisnęły 123 4 | przycisnęły mię do miejsca, ale jej usta zaczynały się z wolna 124 4 | wsparta.~Już na pierwsze jej słowa dość znaczne wkoło 125 4 | czy milczała, słuchałem jej głosu tylko.~- Powiedzże 126 4 | wywoływała ze mnie - mogłem jej odpowiedzieć dość przytomnie.~- 127 4 | gadzina! - ozwał się znowu jej głos wesołą pustotą w udanej 128 4 | z Napoleona, który przy jej grobie coś o czterdziestu 129 4 | w tej chwili stanowczo jej oznaczyć nie mogę, ale mi 130 4 | Zatrzymałem się - uśmiech z jej ust zniknął, czoło jakby 131 4 | przyszłości, ani jednego z jej zamiarów - ja tylko przeszłość 132 4 | twoje było: Aspazja.~Gdyby jej oczy mogły były spoglądać, 133 4 | przejąć nie mogła - inne rysy jej twarzy odbiły lekkie, ulotne 134 4 | blisko, że czułem z każdym jej ruchem każdy ruch dotykającej 135 4 | jak ja kocham? - I ręka jej trąciła o wszystkie struny 136 4 | rysunkowych obwodów, że od jej uderzenia struny ledwo nie 137 4 | wszystkie struny zerwały się pod jej palcami i odepchnięta lutnia 138 4 | urągliwych, Aspazja wstała, a na jej miejsce dwóch chłopczyków 139 4 | diamenty.~Śpiewak chce, żeby mu jej zazdrościli wszyscy, lecz 140 4 | zazdrościli wszyscy, lecz żeby on jej nie zazdrościł nikomu - 141 4 | że pieśń - gorączką, a jej śpiewak - łotrem.~Teraz 142 4 | moje ubóstwił. Żal mi się jej zrobiło, bo czułem już, 143 4 | jak to można nie kochać jej, a kiedy ja nie kochałem, 144 4 | długo wśród tłumu szukałem jej spojrzeniem, na koniec 145 4 | zwojami białej gazy, co jej niby obłok przejrzysty od 146 4 | spokojną, tak uważną na to, co jej prawił ów mężczyzna za patrycjusza 147 4 | niewinności przylgnęło do jej twarzy. ~Nie mogłem na ten 148 4 | patrycjusz tymczasem rozwijał jej w naukowych wyrażeniach 149 4 | trafności sądu i gruntowności jej nauki.~- Czegóż chciałeś, 150 4 | zaśpiewać. Ja sama byłabym jej słuchała, bo już tamte znam, 151 4 | lecz mi silniej jeszcze jej drobne palce ścisnęły.~- 152 4 | wróci, o, wróci do mnie...~Jej głos był śpiewem, pocałunkiem, 153 4 | uśmiechu, ale i bez smutku, jej~oczy szły niby za mną, ale 154 4 | oczy szły niby za mną, ale jej oczy nie wołały mnie - piękny 155 4 | kochasz Aspazję, a macasz jej obraz spojrzeniem pierwszej 156 5 | pieszczącej wspartą na jej kolanach młodzieńca jakiegoś 157 5 | kunsztownych kagańców oświecił, jej kształty wypełniły się innym 158 5 | miłością - a tym młodzieńcem u jej kolan, tym pieszczonym, 159 5 | podzięki rozświecał promień jej źrenicy. Zgadywałem, przeczuwałem 160 5 | ja w obrazie drżałem pod jej pieszczotą, piłem jasność 161 5 | pieszczotą, piłem jasność jej źrenicy, dumny byłem radością 162 5 | źrenicy, dumny byłem radością jej, wielki byłem miłością jej - 163 5 | jej, wielki byłem miłością jej - a poza obrazem tkwiła 164 5 | głową potakiwać, a zwierz jej potakiwał nawzajem, a ja 165 5 | swego i patrzyła w oczy, ku jej oczom wzniesione, i mówiła 166 5 | Cypriana, albo prosiła, żebym jej przeczytał moje wiersze, 167 5 | światła. Uszczęśliwiony jej spokojnością, kocim krokiem 168 5 | chorobliwej gorączki rojeniach na jej piękną twarz ku mojej twarzy 169 5 | Wreszcie przyszły mi na myśl jej własne słowa, uśmiechnąłem 170 5 | przyrzekłem wreszcie, jej stroną pójdę.~- Ale zostańmy 171 5 | obwijałem sobie szyję białym jej ramieniem.~- Czyż nie masz 172 5 | chodzi - odpowiedziałem jej - ja chcę tylko użyć daru 173 5 | Uśmiechnęła się, lecz jej wzrok obojętny, zimny, ledwo 174 5 | Jakie święto? - spytałem jej.~- Oh! wyobraź sobie, że 175 5 | nieruchomość przyległ u jej boku - świeże gałązki wierzbiny 176 5 | promieniami zagrało po szklistości jej ciemnozielonych oczu. - 177 5 | ze sobą.~I opowiedziałem jej wszystko - kim ja byłem, 178 5 | składałem ręce i modliłem się, a jej lica rozbłysnęły gorętszym 179 5 | łódce była Aspazja, a białe jej ręce z siłą i wdziękiem 180 5 | najrozkoszniejszym zasnęła, a tylko na jej ustach, niby koralu ziarno, 181 5 | także...~Najpierw oddałem jej wspomnienie umarłego brata - 182 5 | na słowa.~Potem oddałem jej wszystkie moje upodobania. 183 5 | ona je lubić zaczęła - na jej głowie, przy jej boku, we 184 5 | zaczęła - na jej głowie, przy jej boku, we wszystkich wazonach 185 5 | upajała, że straciwszy, jej rzuciłem choć jedną przyjemność 186 5 | serce - potem zwiędły w jej ręku - wyrzuciła przez okno - 187 5 | górze wskazałem i rzekłem jej:~- Patrz, weź to, luba moja - 188 5 | dumki, których, siedząc przy jej nogach, tak słuchać lubiłem.~- 189 5 | tylko pięknym przez wrażenia jej - i przestałem kochać pieśni.~ 190 5 | Aspazji - ja byłem tylko w jej uśmiechu, w jej wesołości, 191 5 | tylko w jej uśmiechu, w jej wesołości, w jej słowie 192 5 | uśmiechu, w jej wesołości, w jej słowie przychwalającym. 193 5 | wzajemnie, spojrzenie obojętne jej oczu, martwiejących w dawną 194 5 | dawną kamienność swoją, jej głos przycięty i bezdźwięczny, 195 5 | mię przykutym do skinienia jej ręki - ale dawniej było 196 5 | okruszynami tego, co ja jej dałem kochania.~Po uczcie 197 5 | do Aspazji - powiedziałem jej wszystko; Aspazja wysłuchała 198 5 | kobietę i w mózgu moim postawa jej odbijała się z taką dokładnością, 199 5 | przepysznych opalach na jej obnażonych ręku bransoletami 200 5 | dłoniach brodę oparła, jak jej szyja wygięła się przez 201 5 | głowa w tył przerzuciła, jak jej to nadawało wyraz dumy i 202 5 | tymi swoimi oczyma, które jej poczerniały prawie od czarnej 203 5 | poczerniały prawie od czarnej krwi jej serca. Potem - oh! potem 204 5 | spokojnością jak pierwej, gdym jej mówił, że przez nią i dla 205 5 | pchnięciem sztyletu zadrgną rysy jej twarzy i usta jękną boleśnie... 206 5 | duch mojego konia w stronę jej zamku popędził? Czemu ona 207 5 | mogliśmy dość wydziwić się jej spokojnej wesołości, którą 208 5 | Zdaje się nam jednak, jej nie zdradzim, jeśli przydamy 209 6 | wziąłem grosz, pocałowałem jej rączkę i szedłem za nią.~- 210 6 | czarnym czepku - po obu jej stronach młode żony, młodzi 211 6 | sukni zerwała się, ale sił jej zabrakło i znów na krzesło 212 6 | gdy na czole z pocałunkiem jej łzę gorącą uczułem - to 213 6 | nieśmiało, kryjąc twarz na łonie jej.~- Tam, gdzie Józef i gdzie 214 6 | była zmienioną i słabą. W jej oczach zapadłych, przyćmionych, 215 6 | zapadłych, przyćmionych, na jej licach wychudłych i głębokimi 216 6 | wyraz przekleństwa, którego jej usta nie wyrzekły nigdy 217 6 | obietnicom, ja czułem, że ciepło jej serca mnie wskrzesić może - 218 6 | może - zsunąłem się do nóg jej i oskarżałem o wszystkie 219 6 | występki, moje zbrodnie, o jej nieszczęścia wszystkie.~ 220 6 | kilka tygodni krokiem się od jej łóżka nie ruszyłem, podawałem 221 6 | gdy spojrzała na mnie, gdy jej uśmiech spokoju i przebaczenia 222 6 | Jednego wieczoru lepiej się jej zrobiło - kazała się posadzić 223 6 | owych jasnych pierścieni, co jej się niby potokiem złota 224 6 | porównanie między tymi dwiema o jej kolana wspartymi głowami, 225 6 | kolana wspartymi głowami, bo jej palce kolejno mego i małej 226 6 | że wróci... - a potem na jej czoło i lica wystąpiła nagła, 227 6 | i westchnęła - ręka jej z mojej głowy na kolana 228 6 | ja wówczas przypominałem jej słowa Cypriana: "Ludwinka 229 6 | ze wstrętem" i dręczyłem jej biedne serce cierpkością 230 6 | umiała być nieszczęśliwa. Jej nigdy cierpienia nie zatruwały 231 6 | czasem... czasem dobroć jej przypominała mi matkę.~- 232 6 | mną, a siedziała taką jaką jej zawsze pragnąłem, jakiej 233 6 | najnamiętniejszych uniesieniach jej miłości. Zbladłem okropnie, 234 6 | unosiła się przede mną jej twarz, częścią do twarzy 235 6 | zawołałem Ludwinki, wypytywałem jej o różne drobiazgi, słuchałem 236 6 | matki naszej wzięty - gdyby jej serce miłością tchnęło dokoła, 237 6 | miłością tchnęło dokoła, jej słowo w piękność zaczarowało 238 6 | śmiercią pomarło, lecz ten jej się dostał, który miłością 239 6 | Matka mi umarła - mówiłem jej - cierpię okropnie; ale 240 6 | rozpłynął, moje przekleństwa od jej błogosławieństw zaniemiały, 241 6 | zaniemiały, moja nienawiść przed jej miłością z duszy ustąpiła. 242 6 | odżywałem we wszystkich jej przejściach, wtedy zdawało 243 6 | tknął dziś stopą niegodną jej grobu. Ale ja cię kocham, 244 6 | dłonie Aspazji ogarnął i jej łono, jej białe łono całował 245 6 | Aspazji ogarnął i jej łono, jej białe łono całował swoim 246 6 | życie zakończyła: ciało jej w tejże chwili prawie sczerniało 247 6 | skonać musiała wtedy, kiedy jej obraz paliłem...~- Horror, 248 6 | nim zagospodarowała, że w jej ręku wszelki tysiąc i klejnot 249 6 | widzi dłuższa sprzeczka o jej zbawiennych czy tam potępianych 250 6 | człowiek bardzo często wyrzec jej się musi.~- Wyrzec?... oh! 251 6 | z bogactwa duszy, nie z jej nędzy, ofiarna przez datek


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL