| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] myslów 1 mzac 1 n 1 na 417 nabede 1 nabozna 1 nabozne 1 | Frequency [« »] ----- 702 i 599 w 417 na 387 z 353 sie 310 nie | Juliusz Slowacki Beniowski IntraText - Concordances na |
Piesn
1 1| Mięszkał ubogi szlachcic na Podolu;~Wysoko potém go 2 1| epoka krwawa~I kraj był cały na rumaku, w polu;~Łany, ogrody 3 1| grosze dwa za ojca duszę~I na ornaty dwa ojca kontusze.~ ~ 4 1| Mało o to dbał (tracąc na chudobie,~Dzisiaj są ludzie 5 1| Beniowski rzekł: "Ja sam zarobię~Na drugą wioskę et si non mi 6 1| jadać i być Akteonem,~I na przyjaciół wzdychać niewzajemność,~ 7 1| Kazimierz jęknął harfy tonem~I na szumiący jesion łzawo spojrzał.~ 8 1| skorzystał jak człowiek odarty,~Na którego sam pan sędzia, 9 1| Lub jako muły puszczone na trawnik,~Lub jak na duszę 10 1| puszczone na trawnik,~Lub jak na duszę rozsierdzone czarty~ 11 1| czarty~Wpadli, ogryźli i na pocieszenie~Rzecz zostawili 12 1| że był srodze zakochany;~Na gitarze grał i rym śpiewał 13 1| Po polsku: pisuj do mnie na Berdyczów.~Okropne słowa! 14 1| ojciec - ten stał jak mur na przeszkodzie.~ ~Mimo to 15 1| liściem wybiegną~Patrzeć na słońce - oczy miała duże,~ 16 1| tych niewiniątek~Więdnąć na włosach i sercach dziewczątek;~ ~ 17 1| Kłaniającym się ludziom na widoku~I stał jak martwy, 18 1| stał nad rzeczką Ladawą,~Na skale, a pod skałą staw 19 1| morzu zostawił koszulę~I na Starosty górach stał bez 20 1| szeroko;~Był to krzesany dąb na Polifema.~Jedno w koronie 21 1| jednym okiem w ciemną wodę:~Na deszcz miał czarny wzrok, 22 1| siwy rybak skłoni,~Gdy go na stawie ogarnie ciemnota,~ 23 1| Z wieńcem różanych lamp na jasnéj skroni,~Jako Dyjana 24 1| Dyjana o poranku biała,~Na staw z różanéj tęczy wyzierała...~ ~ 25 1| Zwierciadło czyste cnego antenata,~Na którym meszty świeciły papuże,~ 26 1| szata,~Przy ucztach często na łysinie - róże,~A w ręku 27 1| przyczyna temu jest istotna,~Że na tych bagnach, gdzie potrzeba 28 1| szczudeł,~Jam wtenczas bujał na młodości piórach,~Jasny 29 1| pokazując kości,~Które się na dzień sądny znów ułożą~I 30 1| Lecz wolę dzieło to rzucić na późniéj,~Bo do porządku 31 1| żyją, co ząb ich uchwyci~Na pięcie wieszcza. Kraina 32 1| mściwe bractwa,~Czekając na tych, co pod tronem siedzą~ 33 1| zakrwawione domy,~Niech plwają na miecz - stworzenia ostróżne,~ 34 1| Chrystusowy,~Kiedym się skarzył na klątwy i zdrady,~Tom się 35 1| mię ten liryzm zabija,~Że na Parnasu szczyt prowadzi 36 1| cierpliwości proszę.~Ja sam na muzę i natchnienie czekam~ 37 1| lekkiego nie płoszę,~Który na mózgu jak motyl na róży~ 38 1| Który na mózgu jak motyl na róży~Usiądzie - aż się kwiat 39 1| łono~Świeże i jasne - i na okolice~Rozeszle wonie, 40 1| konie:~Jeden dla siebie, na drugim domowy~Miał jechać 41 1| jechać sługa. Beniowski na skronie - ~Chciałbym powiedzieć: 42 1| konfederatkę.~ ~Zapiął na piersiach szpencer z barankami,~ 43 1| z tygrysimi łapy,~Wsiadł na koń, spojrzał na ganek ze 44 1| Wsiadł na koń, spojrzał na ganek ze łzami,~Pogłaskał 45 1| domu sień zaparskał skrami~Na pożegnanie. Klasły dwa harapy -~ 46 1| z rodzinnych progów - i na długo.~ ~O! gdyby wtenczas 47 1| a te ciche świerki~Pójdą na krzyże i na tabakierki,~ ~" 48 1| świerki~Pójdą na krzyże i na tabakierki,~ ~"A twe koszule 49 1| A twe koszule porżną na szkaplerze,~A twe papiery - 50 1| chwili,~Kiedy nasz rycerz na świata zatargi~Puszczał 51 1| Uczułby w sercu coś - coś na kształt piekła...~ ~O! dzika 52 1| Mgła - za tą chmurą Pan Bóg na kształt świécy.~ ~Ale to 53 1| przepływał~I wpadał w ciemny las, na dębów słuchy,~Te drżały 54 1| jary,~Skąd rzucił okiem na dom swéj kochanki.~Skała 55 1| co z Hamleta rolą~Wyjdzie na scenę. Księżyc wstąpił krwawy~ 56 1| Kaźmierz był z tych, co stawią na tuza~Cały majątek; przegrał 57 1| i plunął -~Lecz patrząc na ten dom, gdzie wziął harbuza~ 58 1| harbuza~I z nadziei swych na wiek wieków runął,~Westchnął! - 59 1| Maryjo, ratuj! dziecko kona!"~Na to Beniowski rzekł: "Poprawiam 60 1| chlasnął i w ciemię,~Spojrzał na księżyc, co zeń jak z Memnona~ 61 1| smutny rycerz; za nim baczny~Na wszystko jechał Grześ - 62 1| miłości grucha,~Lub poetyczna na Litwie ropucha.~ ~Słysząc, 63 1| się w Troi, z konia spadł na ślazy,~I tak bohater zbył 64 1| zaczął prześcigać panicza:~Na nim siedziała jakaś wiedźma 65 1| czart w srebrnéj koronie~Na koniu, co go jak wicher 66 1| wcale. - Miesiąc świeci,~Na koniu wiedźma gałęzią pokrzywy~ 67 1| straszliwy,~O którym roją na pół senne dzieci,~Że ma 68 1| co byś więc powiedział na to?~Gdybyś przez babę tak 69 1| zamawiam twą łaskę~Nadal, na rzeczy ważniejszych sądzenie. -~ 70 1| słoneczne wkładają promienie~Na twarz księżyca; a w tym 71 1| siodła.~Beniowski siedział na koniu jak świéczka,~Patrząc, 72 1| Służyć dwóm sercom rozdartym na wieki -~Wiodła go prosto - 73 1| Anielinki.~A zaś ta wiedźma, na pozór straszliwa,~Była to 74 1| pośpiechem~I ze skał wyszli na łąkę zieloną,~Na którą księżyc 75 1| wyszli na łąkę zieloną,~Na którą księżyc spoglądał 76 1| lipy ogromnéj koroną,~Stała na łące, w najciemniéjszéj 77 1| otworzył od panny pokoju.~Na progu stała jakby smętna 78 1| migających roju,~Błyskał na kruczych włosach rozwiniętych,~ 79 1| ją - lecz jak ekonom.~ ~Na niezgrabnego już masz patent - 80 1| Lecz do powieści. - Więc na progu stała~Panna Aniela, 81 1| miłości małe~I małe bardzo na późniéj trofea.~Rozdały 82 1| zażarte,~I często widząc, że na świecie źle tym,~Z rozpaczy 83 1| dzisiaj są starymi panny,~Gdy na rozstajnéj drodze jaka stacja~ 84 1| lub anieli,~Kołysząc się na giętkiéj stopie - strzelna~ 85 1| aniołek jezuicki, wdowi -~Jak na kazaniu siedziała sanskryckim,~ 86 1| wszystkie katolickie kwasy~Miał na łbie, wszystkie sześć - 87 1| katolickich wieszczy,~Rzuca na głowę i bije, i wrzeszczy.~ ~ 88 1| klamerką mię ukłuł jak szpilką;~Na niedźwiadkowe się bowiem 89 1| chlebie.~Nie odpowiadaj mi na to, nie krusz mi~Serca - 90 1| srogi~I guwernantka jak na moją mękę~Za ojcem trzyma. 91 1| Sosenkę~Przekabacili już na swoją stronę.~Płakałam - 92 1| mam czerwone.~ ~"A tu, jak na złość! dla Dzieduszyckiego~ 93 1| gorzkich łez piołuny.~Padła na krzesło i przez łzawe deszcze~ 94 1| jeszcze?"~ ~Beniowski już był na kolanach; w dłonie~Wziął 95 1| Włożyć mi wieniec Petrarki na skronie,~Bo na tym pieśń 96 1| Petrarki na skronie,~Bo na tym pieśń zakończę i ogłoszę~ 97 1| tymczasem~ ~Jako pretendent na własne poparcie~Utworzę 98 1| Lecz piękna z dzbankiem na głowie martwica~Jest jak 99 1| Jak każdy głupiec, plwając na sufity~Lub w studnię... 100 1| popełniłem zgrozę~Pisząc - na przykład - Anhellego. Chmura~ 101 1| białych duchów, które lgną na łozę~Jak szpaki Danta: rzecz 102 1| wielka słoneczna framuga,~I na tęczowym Duch Święty promyku;~ 103 2| kichają, ja zaczynam odę,~Na przykład drugą piękną Odę 104 2| Podolski jeden dom rozciąć na dwoje;~I pokazać wam, jaki 105 2| z dawnych dworów,~Które na górach stoją nad stawami.~ 106 2| do srebrnych upiorów,~A na nie księżyc jasnymi oczami~ 107 2| księżyc jasnymi oczami~Patrzy, na niebie jeden - przez topole,~ 108 2| głos, bez końca~Ze słońc na wielkie słońca i nad słońca.~ ~ 109 2| A tu mi ręce zawiążcie na głowie~I twarzą bladą połóżcie 110 2| I twarzą bladą połóżcie na lirze,~Jakbym w alpéjskim 111 2| krwawnika~Oczerwienionym, na piekielnym progu -~Szkoda, 112 2| przestroga~Już nie Szekspira; na tym fundamencie~Moralność 113 2| Moralność cała stoi. - Lecz na Boga!~Gdzie mój poemat? 114 2| Widzę, że wszystko mi stoi na wstręcie,~Nawet pisania 115 2| grubych naszych Sanczo Pansów,~Na któréj by się uczyli ze 116 2| skrami,~Spogląda z góry na wszystkie języki,~Lśni jak 117 2| wdrzewi,~Głosem wyleci za lasy na pola~I rozłabędzi wszystko, 118 2| pieniem.~O! gdyby mogły się na posąg słowa~Złożyć i stanąć 119 2| szyby~I dla jaskółek... Na co?... Znowu błądzę~Jak 120 2| Jak Telimena, gdy wyszła na grzyby,~A zbiera mrówki ( 121 2| mrówki (mrówkami są żądze -~Na wiatr to mówię tylko, lecz 122 2| teraz odbłysk mego życia~Na ten poemat pada niezbyt 123 2| zielonawéj wody,~Lecz niezbyt na świat patrzące głęboko.~ 124 2| pogody,~Nadto mu prawie na świecie szeroko.~Ach! nieraz 125 2| go otacza. - Czytelniku!~Na jego miéjscu, o! ileż byś 126 2| razy~Uczuł, że dusza twa na wykrzykniku~Hipogryfując, 127 2| przy kochanki nodze -~Oboje na zbyt niebezpiecznéj drodze.~ ~ 128 2| poił, dął, puszył, brał na ton,~A chociaż szlachta 129 2| duszy rozmawiał jak Platon -~Na mózg wesołych ludzi wielka 130 2| że ten paliwoda~Zdradą na obóz napadł i wycinał,~Czego 131 2| oba litewskie biskupy,~Na dwóch latarniach miéjskich - 132 2| nie mam więcéj już rymu na "odyzm",~Co od włoskiego " 133 2| Mój czytelniku, powiem coś na ucho:~I sam Paszkiewicz... 134 2| wielkim rzeczom przeszkodzisz na świecie,~Rzeczom, co jako 135 2| Zwalił to wprawdzie na króla rozkazy;~Ale się wyparł 136 2| trzy razy,~I cała wina na koguta spływa,~Dlatego że 137 2| kochanek Gradywa,~Dźwigał na sobie i chował in petto~ 138 2| Najlepszym z domów wydał mu się na to~Ów zamek wielki, malowniczy, 139 2| materialny kadłub, z okiem sowy~Na szyi zawsze nieruchoméj; 140 2| Przy samym panu Staroście, na prawo;~Dobijał właśnie targu 141 2| Dobijał właśnie targu i na czole~Widać mu było niecierpliwość 142 2| trzymał ręką prawą,~Lewą na stole, wyciągniętą prosto~ 143 2| pana:~"Starosto, zezwól na szczęśliwość naszą!"~Tak 144 2| i ponętą ptaszą -~A miał na oczach swoich, jak jastrząbek,~ 145 2| wilgotno-czerwonych obrąbek.~ ~Starosta na pół spiący, ale grzeczny,~ 146 2| Nie wstawał ani odpowiadał na to;~Pan to był bowiem, co 147 2| słowa miodowe~Do uśpionego na pół serca wkradać,~Już widział 148 2| Gadając ręce pokornie złażone~Na stół położył obie i wytrzeszczał~ 149 2| położył obie i wytrzeszczał~Na pana zamku oczy zaiskrzone -~ 150 2| zawrzeszczał,~Wstał... lecz na stole miał obiedwie dłonie,~ 151 2| miał obiedwie dłonie,~A na nich papier i orła w koronie...~ ~ 152 2| orła w koronie...~ ~Orzeł na karcie był - a karta była~ 153 2| karta trupie kolory odbiła~Na jego żółtą twarz. Ksiądz 154 2| cicho stał i patrzał z góry~Na czytelnika bladego tortury.~ ~ 155 2| Ocknięty zamku pan - to raz na księdza,~To znów na ściany 156 2| raz na księdza,~To znów na ściany patrzał wstając z 157 2| patrzał wstając z wolna,~Ręka na szabli, w oczach gniewu 158 2| Mozarta,~Że Donżuana widział na operze,~Gdy trupa ziemia 159 2| trupa ziemia puściła otwarta~Na muzykalny wieczór i wieczerzę.~ 160 2| świece miały długie knoty,~Na wieżach zamku spiewał ptak 161 2| Znacie działanie téj gwiazdy na nerwy -~Miesiąc więc w oknie 162 2| oknie stał, dziwne łoskoty~Na dachu, jakby jęczenia grobowe;~ 163 2| mnichu?~Co znaczy papier ten? na Lucyfera!"~Tu Dzieduszycki 164 2| okazały~W cofnieniu się swym, na ludzi nie hukał,~Zwłaszcza 165 2| przedtem pan Starosta fukał~Na równych sobie, niższym dawał 166 2| niższym dawał szlagę~Licząc na swoją małość i powagę.~ ~ 167 2| wszystkie zapalił,~Co miał na czole zmarszczków, zebrał 168 2| chwalił~Tak olimpijskim na twarzy wyrazem.~Spiorunowany 169 2| szybę okien rzucił głazem.~Na ten brzęk wszystkie ganki 170 2| Bóg go zniżył.~Ten, co na krzyżu poniósł krwawe męki,~ 171 2| Który się bije z chłopami na moście,~Wypuścić racę nad 172 2| próżny - więc kapituluje".~ ~Na to Starosta krzyknął: "Protestuję~ 173 2| Lub niechaj raczy ze mną na spoczynek~Do księżycowych 174 2| tam poezja. - Gdyby tylko na to,~Aby się żegnać, warto 175 2| poślubną napaść,~Unieść na koniu i w ziemię się zapaść?~ ~ 176 2| teraz musi nucić!~Teraz na księżyc oczy ma otwarte!" -~ 177 2| Ach, takem ja śnił... lecz na piramidzie,~Tfu!... odebrałem 178 2| pole,~Chyba mi posag położą na stole.~ ~Ha, takem zgorzkniał, 179 2| się z łez, w białą chmurkę~Na tle przeszłości, w gwiazdę, 180 2| błyskawicach głowa:~Cały gmach na nią upada i kruszy~I ją, 181 2| serce strzaskane;~Ruszył na koniu pędem błyskawicy;~ 182 2| przed rankiem rybki spały na dnie.~Panna Aniela uwiązała 183 2| nakazana~Przez księdza Marka na znak panu Sawie...~Pod biedną 184 2| jéj dugena,~Niebo, ta raca na gwiazdach rozbita.~I każda 185 2| ulewą ognistą~Przybrała na się postać dziwnie czystą.~ ~ 186 2| Widać, że byli trzymani na wodzy,~Bo ujrzeli ją i stali 187 2| Patryjotyczni bardzo, bogobojni,~Na pierwszy ogień szli, stali 188 2| starościanka.~Ale spojrzawszy na nich już nie drżała,~Już 189 2| Te ręce zdrajca położył na sobie -~ ~I oblały go krwią 190 2| piersiom poniósł ręce krwawe~I na żupanie białym znak straszliwy~ 191 2| i człowiek krzywy~Wiesza na piersiach. - Potém się posunął,~ 192 2| prędzéj,~Czekając tylko na noża wyjęcie,~I pękło. - 193 2| odkryją!~Niech jak psy patrzą na trupa i wyją!~ ~Gdy padł, 194 2| czarna, zsiadła,~Ta krew na stole atramentem będzie;~ 195 2| córo! pisz, - świadki na bogów>~< nie wzroku bogdajby>~ 196 2| panienko, grzech ściągasz na duszę~Pisząc bluźnierstwa 197 2| znakiem krzyża skruszę~I na tym miéjscu krwi popłynie 198 2| a te góry palcem ruszę~I na Moskali pójdą! - Kto tu 199 2| panie Starosto,~Że masz na oczach bielmo i ślepotę.~ 200 2| Czy nie wiesz o tym, że na Ukrainie~Zaczęła się rzeź 201 2| jakie teraz mają łoże;~Leżą na workach, a w tych workach 202 2| grzesznika,~Co jak ty patrzy na mordy spokojnie;~Dziś byłbyś 203 2| zbrojnie~Z twoimi chłopy na moście potyka~I za twą całość 204 2| zrosił.~I widać było to na nim; wszedł z brzękiem,~ 205 2| napełniony szczękiem,~Trup na podłodze, karmelita biały~ 206 2| piórem w ręku. - Basta!~Na tym się moja pieśń kończy 207 2| Szlachcica z Żydem, z psem, na drogoskazie~Wiszących - 208 3| wre miłośnie~Nie żyjesz na tym świecie, ale drzymiesz~ 209 3| hurysek -~Chciałabym tam na czas być za ogrodnika ~I 210 3| kochanek białych ~Tęczowym jest na wschodzie dogmatycznie.~ 211 3| ma draba,~Który tłumaczy na język człowieka ~Hymny, 212 3| poety,~Jeśli pan Zbigniew na ruskich giwerach,~Jak piorun, 213 3| przynajmniéj trzy p1utony na raz.~ ~Trzeba albowiem, 214 3| płodzi równość niebieską na ziemi,~Druga, choć trochę 215 3| Beniowski się zatrzymał na wyżyni.~Na koniu stał jak 216 3| się zatrzymał na wyżyni.~Na koniu stał jak posąg nad 217 3| rozmyślał, co uczyni.~Bar jak na dłoni widział, lecz oparem~ 218 3| Jak małe nitki mrówek, a na murze~Rozwijał się dym z 219 3| całe plutony po szarfie,~Na ludziach grały jękiem - 220 3| ludziach grały jękiem - jak na harfie.~ ~I wystaw sobie, 221 3| sobie, mości czytelniku,~Że na swój ganek wychodzisz spokojny~ 222 3| grodek zbrojny~O milę, na równinie działa w szyku,~ 223 3| Tam jakiś starzec stanął na okopach,~Wzniósł rękę, czapkę 224 3| rękę, czapkę przekręcił na ucho -~I działa jak psy 225 3| Szczęsny, któremu to uszło na sucho,~Że pan Puławski jurysta 226 3| wkoło wre; tylko zadumane~Na szarym polu dwie Maćkowe 227 3| szabel, tam - bagnetów.~ ~Na to pan Zbigniew patrzał 228 3| strzyże.~Beniowski spłonął na twarzy jak róża,~Chciałby 229 3| łoskotu,~Jakby mu jaka nimfa na ramiona~Złożyła ręce... 230 3| zadrżała wzburzona.~Spojrzał - na ramion mu siedziało brzegu~ 231 3| nad głową~Pana Zbigniewa na skrzydłach trzymane,~Jakby 232 3| rozleciały się w błękit na nowo,~Ważąc się długo, smętne, 233 3| Senną kochankę gołąb wziął na skrzydło,~ ~Przyniósł na 234 3| na skrzydło,~ ~Przyniósł na ziemię, położył na trawie~ 235 3| Przyniósł na ziemię, położył na trawie~I wkoło chodząc budził 236 3| chodząc budził garłowaniem.~Na szyję wyszły mu kolory pawie:~ 237 3| blasków z niego - przeszła na nią.~ ~I obudziła się. I 238 3| znów oboje~Leciały prosto na Zbigniewa barki,~On je pogłaskał 239 3| Maju nie urosły~Iluzje - na co dziś tak wrzeszczą posły.~ ~ 240 3| gołębie i mary,~Obaczył, że na dąb samotny siadły -~Był 241 3| szpary.~Z konarów liście na poły opadły,~Liść, co pozostał - 242 3| nieżywy,~Zimę i lato wisiał na konarze;~Kruk się go lękał, 243 3| się w dębie - jak oczy.~ ~Na drzewo spadły dwa ptaszki 244 3| który czyści~W czyśćcu, a na tym świecie wszystko czerni,~ 245 3| Szczęściem, bohater mój napadł na wrogi~I jął ich rąbać tak, 246 3| hipopotamy,~Nie muł tworzący na Nilu oftalmie,~Nie dżuma, 247 3| tęsknota, nie te bramy,~Na które patrząc, że zamknięte, 248 3| Że się już ogień wiesza na konarze~Suchego dębu; a 249 3| onych,~Nie mówię więcéj... Na gryzącym zębie~Wolałbym 250 3| Ktokolwiek w grocie téj, na kruchéj łodzi~Zamknąwszy 251 3| błyskotnéj sukience~Stała, na piersiach swych trzymając 252 3| swych trzymając ręce.~ ~Na skrzyżowanych rękach białe 253 3| błękitnych przestrach wziął na ważki~I dwie perłowych łez 254 3| zagrała smętnie,~Śmiechu na ustach nie mam ni w umyśle.~ 255 3| lew, co poziewa~ ~Patrząc na małość zielonego węża,~I 256 3| teraz jest nade mną, nie wy,~Na których patrzał ja, Akteon 257 3| wszystko sen - i może smutny!~ ~Na Boga! Muzo! Trochę śmiechu!~ 258 3| temu winu,~Które upaja na śmierć, Potém wskrzesza. -~ 259 3| Odbiegła. - Skarży się na moją ciemność.~"Poeto, fiat 260 3| i dzikich narodów,~Aż mu na grobie wyrżną: "Sta, viator!"~ 261 3| mój rąbie, zabija, kaleczy~Na kształt Hektora, Ajaksa, 262 3| ludzie do Kamczatki trafią.~ ~Na starość także napisał: Pomysły~ 263 3| Książka ma polską duszę, a na zmysły~Działa jak Niemiec; 264 3| Nie spuszczam żadnych na scenę obłoków...~Bo ani 265 3| dla lepszego czaru~Rzucić na serce mego czytelnika~Trochę 266 3| nimi takie echo bieży.~ ~Na pozłoconym kurzawy tumanie,~ 267 3| bardzo szarawarach z radła,~Na których złota leżała kurzawa -~ 268 3| hor[r]or! trzeci rym jest na żyrafę!~Muzy żałośne łzy 269 3| obrońcę...~Mówiąc płakała - na usta różane~Kapiąc padało 270 3| Zbigniew patrzał zaś w stronę, na ścianę,~Ksiądz w ziemię, 271 3| zagrabi.~Więcéj mu takich dam, na honor hrabi!~ ~"Z Węgier 272 3| Z przodkami, jako człek na sławę czuły~I mocno hańbę 273 3| zbiegać będą.~Utyje kiedyś na chlebie wygnania~I nieszczęśliwe 274 3| przekleństwo,~Które ja rzucam na nich! - ich rodzeństwo!~ ~" 275 3| zachodzi.~Porozciągawszy tęcze na obrazie,~Pokołysawszy na 276 3| na obrazie,~Pokołysawszy na kształt dobréj łodzi,~Idzie 277 4| upał był ognisty.~W dębie na ziemi siedział Marek stary~ 278 4| ziemi siedział Marek stary~I na kolanach rozpisywał listy;~ 279 4| rozpisywał listy;~A włożył na nos krzywy okulary.~A taki 280 4| malwie...~Gdy starzec siedzi na orle lub na lwie.~ ~I w 281 4| starzec siedzi na orle lub na lwie.~ ~I w ciemnym dębie 282 4| broni przystępu leszczyna,~I na murawie legnąć aksamitnéj,~ 283 4| uczyni~Czas. - Wszak stawałem na niéjednéj górze~Bliżéj piorunów 284 4| koniec będzie,~Gdy śmierć na żaglach okrętu usiędzie.~ ~ 285 4| znów się zasuną płomienie~Na dziwny duchów świat, skąd 286 4| mi zakracze~Orzeł lecący na słońce czerwone,~Zda mi 287 4| dzikie, smętne,~Rozokolone na niebie szeroko,~Błyskawicowe 288 4| czarny.~ ~Dziś uleczony na pół - lubię róże~Takie, 289 4| Zwłaszcza jeżeli Moskal na granicy~Nie czyha na twój 290 4| Moskal na granicy~Nie czyha na twój sekret, o Polaku,~Z 291 4| pieczątkę zgubił;~Ujrzał na ścianach boju stereotyp,~ 292 4| siebie szły dwa konie,~A na koniach szli dwaj bohaterowie,~ 293 4| Szablice; każda jako sierp na głowie.~Zaraz ksiądz poznał, 294 4| jak chcąc sobie szkodzić,~Na ścianach tęczę tworzyli 295 4| owionęła krwawa;~W ogniu na białym koniu migał Sawa.~ ~ 296 4| Beniowski, zgrabnie skoczywszy na stronę,~Dał szacht tak płytki 297 4| żarzą~W biegu, nadjechał na nie Sawa twarzą.~ ~Więc 298 4| Sawa twarzą.~ ~Więc się na białym wydawał rumaku,~Mając 299 4| Pod owe czasy i chodził na korkach.~ ~Wycelił już więc 300 4| rzuciwszy koło~Z tęczy, zlatuje na zamglone niwy:~Lekko jak 301 4| dała skok straszliwy,~Skok na dwa łokcie od ziemi wysoki,~ 302 4| obłoki.~ ~Z obłoków spadła na ów koń ze śniegu,~Na którym 303 4| spadła na ów koń ze śniegu,~Na którym siedział pan Sawa 304 4| złowrogi;~Nim się obéjrzał, już na siodła brzegu~Stojąca za 305 4| biegu,~Chwyciła za léjc - i na tylne nogi~Podniósłszy konia 306 4| duch ideału,~Stojąc nóżkami na końcu czapraka,~Resztą się 307 4| rączęty.~Z włosów, co były na głowie koroną,~Naprzód się 308 4| grzmotem,~Jeszcze raz jeździec na wierzchołku góry,~Jak z 309 4| więc o Déjanirze~I miał na twarzy taki wyraz boski~ 310 4| papiloty,~Białe gołąbki na dwóch końcach kosy.~I stał, 311 4| trzody;~Dopóki każdy z was na koniu jeździ,~Nigdy się 312 4| jaszczura~Dobyli szabel i na konie wsiedli?"~Na to pan 313 4| szabel i na konie wsiedli?"~Na to pan Zbigniew: "Oto jest 314 4| Córka Starosty dziś, jak Bóg na niebie!~ ~"Ja zaś, nie mając 315 4| chcąc wieszać téj rzeczy na sobie,~Dałem ją Sawie, by 316 4| skrycie,~Aż mi ją przyjdzie na myśl oddać tobie;~A przy 317 4| Czytaj waść! ja tymczasem na koń siędę;~Bar potrzebuje 318 4| północy,~Już nie uważał na księdza gawędę,~Ale otworzył 319 4| prędzéj niźli Troi,~Jak na śmiertelnym już był karawanie~ 320 4| Szlachta będąca w zamku na załodze,~Jak Ladawiecki 321 4| sobie panny otworzyć pokoje;~Na oknie stoi filiżanka z lawy;~ 322 4| grzywy -~A czyny twoje ktoś na harfie nuci...~Że zawrzesz 323 4| Zgodziłabym się nie widzieć na niebie -~Gwiazd ani słońca, 324 4| każdéj chwili widzieć ciebie;~Na ciebie patrzeć od zmroku 325 4| słone,~Z których rdza pada na kryształ puklerza!~Rzuć 326 4| Jaskółki wiedzą tam drogę na wyraj~I bocian także z małą 327 4| sternikiem.~ ~"Ona ptakowi na ogonie siedzi~I prostą drogę 328 4| w gniazdo upada -~Gdzieś na wieśniaczéj chacie, zmordowany,~ 329 4| słońca~Zalecisz, często na krzyżu lub grobie~Odpoczywając. - 330 4| gwiazdy przeminą!~ ~"Patrz na mnie! - jestem także zmordowany,~ 331 4| lecz mi serce skacze,~Kiedy na działo wstąpi moja noga,~ 332 4| jeszcze jowiszowe~Ma brwi, na hańbę ojczyzny zmarszczone;~ 333 4| wznosi głowę,~I kładzie na nią zbawienia koronę...~ 334 4| oczy bije~Z błyskawicami. Na końcu żywota~Czyny człowiecze 335 4| czołem smutnie groźnym~I był na twarzy przerażeniem biały,~ 336 4| I wraz obrócił konia na południe~Ku wschodzącemu 337 4| twéj platońskiéj czarze,~Na głowie niechaj będzie wonne 338 4| znów szumiąc liść jesienny.~Na próżno serce truciznami 339 4| ty, że łabędź krwawy~I ma na piersiach rubinowe pierze.~ 340 4| strumienie, gdzie wianki koralów~Na twoje włosy kładła jarzębina;~ 341 4| mną trwa. - O! ileż razy~Na skałach i nad morzami bez 342 4| wyrazy,~A miłość twoję miałem na kształt słońca~W pamięci 343 4| Anioł twój bez skazy~Na moich piersiach spał - a 344 4| odzienia.~Między kolumny na niebie się kryśląc~Staliśmy 345 4| okrutne...~Twe oczy patrzą na mnie - takie smutne!~ ~Bądź 346 5| dzbanów~Z prochem rycerzy - na niebie łopocą~Kruki jak 347 5| błyszczą krwawymi płomyki.~Tam na kurhanach posępne lirniki~ ~ 348 5| dawnych czasów.~Dumy wychodzą na rozległe pola,~Wpadają smutne 349 5| liścianych hałasów~Wychodzą na step, a ludzka niedola~Leci, 350 5| śpiewana.~ ~Tu siedzą wianki na polu czumaków~I ogień palą 351 5| podróżników ptaków,~A drop na straży - albo sęp bezpiórny;~ 352 5| Daléj siedziało dwóch panów na ziemi.~Na jednym żupan był, 353 5| siedziało dwóch panów na ziemi.~Na jednym żupan był, skóra 354 5| wspaniałéj tuszy - trochę baba~Na twarzy - dziwnéj miał zbroję 355 5| czaju,~Żelaza kawał nosili na głowie~Jak staréj kawał 356 5| głowie~Jak staréj kawał arki na Synaju;~A Bóg im dawał rumianość 357 5| staréj daty;~Z chudym się na czas połączył kolegą.~A 358 5| ogary,~Gdy wpadną razem na łapę niedźwiedzią,~Albo - 359 5| kociołki kadzą,~Choć nerka na kształt czerwiennego tuza~ 360 5| czerwiennego tuza~Leży i w maśle na patelni warczy~Jak serce 361 5| patelni warczy~Jak serce wroga na Odyna tarczy.~ ~Choć piękny 362 5| łamie,~Chociaż Perkunas ma na kształt trójzębów~Widelec 363 5| być pokrzywą...~I pieśń na różne podzieliwszy szczepy,~ 364 5| Wolałbym słuchać morza na wiszarze~Jakiéj opoki, co 365 5| zrobiłabyś cmentarz;~Coś na kształt Danta tercetów niéjasnych,~ 366 5| Ej, ty na szybkim koniu!..." Daléj 367 5| przeglądał kopytach,~Wonnemu jadę na stepach kwiatowi,~Dziewannom, 368 5| mną jak sen po błękitach,~Na koniu stojąc rycerskim jak 369 5| Usiadłszy, włosy zrzuciwszy na łono,~Dwie nóżek w jedno 370 5| chrapach~Jako egipski bóg na tylnych łapach.~ ~Lecz czy 371 5| Wie, co czuł Sawa, gdy na łańcuch schwytan~Nie wyrzucał 372 5| potrzymał tak, potém zmiękczony,~Na wolność puścił znów antropofaga.~ 373 5| błamy,~Barany białe leżały na skale~Nad grotą. - Obraz 374 5| wschodzi, mruczy woda.~ ~Sawa na siodle oparł się; dziewczyna~ 375 5| Chciał ja się mieczem wyrąbać na panka,~A siostra wyjdzie 376 5| panka,~A siostra wyjdzie na łycho... Cyganka!"~ ~"Na 377 5| na łycho... Cyganka!"~ ~"Na licho wyjdę czy na spokojnicę,~ 378 5| Na licho wyjdę czy na spokojnicę,~A tobie to co? 379 5| A tobie to co? ty wyjdź na hetmana!~Znajdź sobie jaką 380 5| żurawie:~A spać nie będę na wproszonéj ławie.~ ~"Mnie 381 5| kiedyś Włochom guślarycha.~Ty na kurhanie dumał Czaromyla,~ 382 5| gołębica!~ ~"Nie łaj mnie, ale na stepy wyprowadź,~Pocałuj, 383 5| Gołębie moje umiéją tańcować,~Na chleb zarobią, na cerkiewne 384 5| tańcować,~Na chleb zarobią, na cerkiewne świece...~Będzie 385 5| kajdanach,~Ni ojca, ani matki na tym świecie!~Groszów zebrała 386 5| kaliny,~A kiedyż prosisz na ślub i na chrzciny?"~ ~Nie 387 5| kiedyż prosisz na ślub i na chrzciny?"~ ~Nie rzekła 388 5| chrzciny?"~ ~Nie rzekła na to nic; lecz zamyślona~Wstała, 389 5| jakiś zygzak chiński~Kreśląc na piasku, rzekła: "Słysz, 390 5| pierwszym szlachcicem cyganisz na jarze!"~Na to - jak róża, 391 5| szlachcicem cyganisz na jarze!"~Na to - jak róża, która nie 392 5| Gdy dawniéj w rękach i na linie Włocha~Gięłam się 393 5| kurhanie leżę,~O! przyjdź na kurhan mój z psem i sokołem!~ 394 5| sokołem!~Połóż się chwilę na darniny świeże,~Niech sokół 395 5| położy Swentynę?~Kto różę na nim posadzi odludną?~Kto 396 5| posadzi odludną?~Kto złoży na krzyż moje ręce sine?~O! 397 5| grobie niekochanym nudno~Spać na kamieniu!" Tak mówiła śpiewna~ 398 5| królewna.~ ~Sawie zabrakło na odpowiedź czasu...~Wybiegł 399 5| odpowiedź czasu...~Wybiegł na stepy, nad swój dom gliniany,~ 400 5| Parnasu,~Jako duch ze mgły na słońcu różany,~Stanęli. - 401 5| delfin wychodzi,~Lecz cały na wiatr wyskoczyć nie może,~ 402 5| krużu.~A więc żegnajcie! na stepowym wzgórzu,~ ~Moje 403 5| popiołach,~A potém ręce znów na harfie kładnę,~Wstają mi 404 5| człowieczéj postaci~I szedł na wielki sąd, co kraj rozwidni;~ 405 5| fenomenem wskrzesznym.~Na końcu dodam, o przyszłość 406 5| widział nigdy, wielki Boże!~Na wielkim stepie, przy słońcu 407 5| czuł w natury przestrachu,~Na wielkim stepie albo na Golgocie,~ 408 5| Na wielkim stepie albo na Golgocie,~Ani śród kolumn, 409 5| progiem:~Przed nim upadam na twarz - On jest Bogiem!~ ~ 410 5| skały,~Jakbym ja w niebie na sztuki rozpryskał~Boga, 411 5| przypomniawszy gniazdo me na wschodzie,~Wołałem ręką 412 5| i błyskawic świetnych,~Na serca, które zawsze dla 413 5| Sławiańszczyźnie bez echa toniecie,~Lub na koronę potrójną papieża~ 414 5| śmierć ci zadam;~Patrząc na twoją twarz zieloną w nocy~ 415 5| bliska~I nogą twoją jak na trupie stawał?~Wstałem. - 416 5| deszczu~I pokazałem, że na twojéj korze~Pęknięcie serca 417 5| żegnają nie wrogi,~Lecz dwa na słońcach swych przeciwnych -