Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Juliusz Slowacki
Beniowski

IntraText - Concordances

(Hapax - words occurring once)
czesa-gruch | grusz-krzyz | ksiaz-napis | napre-panos | panow-prome | promi-sanka | sansk-szcze | szczu-wienc | wiern-zaszc | zatar-zywym

     Piesn
502 5| dziewczyna~Siadła przy źródle i czesała włosy.~A do niéj Sawa: " 503 1| w każdéj po niéj została część Boga - ~ ~Woń jakaś, jakiś 504 2| Ona umarła już. - Jest częścią Boga,~ ~Duszą, światłością, 505 3| równymi;~Spadały obie. Szkła czeskie i blaszki~Wydawały się gwiazdami 506 1| przeznaczenia,~Co go broniła jako częstochowski~Szkaplerz - od dżumy, głodu, 507 2| wiodę;~Jak Chochlik często częstuję tabaką,~A gdy kichają, ja 508 1| bezkrewnym wyszydzają palcem~Człeka, co nie jest trupem - lub 509 4| błyskawicami. Na końcu żywota~Czyny człowiecze waży szala złota.~ ~"Tam 510 5| Wierzę, że powstał w człowieczéj postaci~I szedł na wielki 511 4| Mogła zastąpić we mnie wzrok człowieczy!~ ~"Zgodziłabym się nie 512 1| niezbrojną,~Od któréj nerwy w człowieku nie zmiękną,~Ale się staną 513 3| Wierszem więc Tassa o czterdziestu czterech~Pieśniach zacząłem 514 3| czuły~I mocno hańbę ojczyzny czujący,~Niedoświadczony jeszcze - 515 1| się nad mur przegną~I mimo czujne ogrodowe stróże~Zerwaniu 516 2| żegnać, warto brać amanty.~Czuliście kiedy łzę lodowatą~Przy 517 1| ludzie młodzi stokroć czulsi),~Lecz pan Beniowski rzekł: " 518 5| Tu siedzą wianki na polu czumaków~I ogień palą wielki, jasny, 519 4| PIEŚŃ CZWARTA~ ~Dąb utrudzone opuścił 520 1| twardéj wiary~W przyszłość, a czwarte obłok piorunowy,~A piąte 521 4| jeżeli Moskal na granicy~Nie czyha na twój sekret, o Polaku,~ 522 1| podstępnym Włochem:~Zostań, czym jesteś - ludzi wielkich 523 4| onym~Widział przybitą kulę czymś czerwonym.~ ~Więc pewnie 524 5| mówią Żmudzini -~Które ja czynię naśladując metra:~Galop 525 1| Melancholio! nimfo! skąd ty rodem?~Czyś ty chorobą jest epidemiczną?~ 526 3| krzesał ognia, który czyści~W czyśćcu, a na tym świecie wszystko 527 3| jeden krzesał ognia, który czyści~W czyśćcu, a na tym świecie 528 3| kokietką, z nezabudką,~Rozmawia czyściéj lilia, pani stoków,~Gdy 529 1| głupstwa wzgórze,~Zwierciadło czyste cnego antenata,~Na którym 530 4| piersiach rubinowe pierze.~Jam czysty! Głos mój śród wichru i 531 2| niéj toną - myślałbyś, że czyta,~Że karta trupie kolory 532 3| Dziewico!~Która te wiersze czytasz, czytaj daléj.~Miłoście 533 3| pokazał~Świetnie i zyskał czytelników względy.~Właśnie w ten sam 534 4| pod waszą ostrogę~Trzeba dać woły najleniwsze z trzody;~ 535 4| Anielinkach, pod słomianym dachem,~Ty mię porzucał - a ja 536 3| w pokrzywy przemieniona Dafne,~ ~Może Minotaur i zaklęte 537 4| Bowiem dąb w środku był jak dagerotyp.~ ~Co się więc działo zewnątrz, 538 4| Muza mdleć zaczyna -~Dajcie mi bursztyn i róże, i wina!~ ~ 539 2| się wam, filozofom.~Lecz dajmy pokój tym myślom i strofom.~ ~ 540 4| porzucał - a ja ci warkocze~Dałam całować, przenikniona strachem,~ 541 5| nową rzecz, to za boćwinę~ ~Dałby dwie. - O boćwino! Hipokreno~ 542 2| Konfederatów był to wrzask daleki,~Którzy już doszli byli 543 3| się z wrzaskiem, wygnane.~Dalekie miéjskie słychać gwary, 544 1| widać było posągu Junony,~Dalekim oczom zniknął gdzieś Apollo;~ 545 4| wieszać téj rzeczy na sobie,~Dałem Sawie, by schował 546 3| tanecznicy~Najmilsze z siebie dali malowidło:~Senną kochankę 547 2| lękajcie się mojéj goryczy!~Dalibóg! nie wiem sam, skąd mi się 548 3| strwoży niewymownie,~I dalszą miłość prowadzą - listownie.~ ~ 549 1| poematów zgraja~Lęka się dalszych twoich swarów, pijaństw;~ 550 5| polityczne credo; jest to sfera~Dantéjska. Wierzę sercem poganina~ 551 5| sokołem!~Połóż się chwilę na darniny świeże,~Niech sokół czarnym 552 2| Tu mi czytelnik zapewne daruje~Trochę w téj mowie niegramatycznościów~ 553 3| kolory pawie:~Miłość go takim darzy malowaniem!~Miłość ubrała 554 5| nagrodo!~Że mi kiedyś dasz - marzyłem młodo...~ ~Lecz 555 5| pił. Litwin to był staréj daty;~Z chudym się na czas połączył 556 1| skórzanéj flaszy dźwięk dawała smaczny~I bełkotała ta nimfa 557 5| Lecz kawał sarny; - już nie dawne runy~Śpiewał, lecz diabła 558 2| wzrok karmelity.~ ~Już dawno by się był skokiem lamparta~ 559 3| planie stoi,~Bowiem do rzeczy dążąc zawsze śmiałych,~Zacząłem 560 3| tajemnicza.~O to bynajmniéj nie dbam i nie stoję,~Aby wiedziano, 561 1| swą godność indywidualną~Dbasz wielce - co byś więc powiedział 562 3| ruskie giwery~I sześć pod dębem kozackich kołpaków...~Którzy 563 3| Z płaczem mówiła: jak w dębową szafę~Wlazła przed wrogów 564 4| stał, i patrzał - gdy z dębowéj groty~Wyszedł ku niemu karmelita 565 3| skoczywszy z rumaka,~Szedł ku dębowi temu z czasów Kraka.~ ~Dochodząc 566 1| Melancholiczne, ciemniał las dębowy.~Beniowski kazał osiodłać 567 5| pola,~Wpadają smutne w szum dębowych lasów;~I stamtąd znowu, 568 5| zamyślony,~Obaczył ogień pod dębowym borem,~W ziemi palący się, 569 4| Przypomnieć musiał więc o Déjanirze~I miał na twarzy taki wyraz 570 4| krzemień był spadł i uderzył~W dekę... co skrami pryskając odskoczy,~ 571 5| porze~Trawy i z trawy jak delfin wychodzi,~Lecz cały na wiatr 572 4| oczy krwi wytryskiem,~Jakby delfina miał w złotym czapraku~Pod 573 2| mną nie chcą - zmuszę.~I demokracją, i arystokracją~Do łez głębokich 574 1| Zwłaszcza jeżeli jesteś demokratą~I o swą godność indywidualną~ 575 2| jak jest niebezpiecznie~Z demokratami być nie dosyć grzecznie!~ ~ 576 2| jest miasta Wallenrodem,~Demokratycznym jest Gurowski. - Czarni,~ 577 3| nadziei! -~ ~Ktokolwiek deptał ziemię starożytną~I popiołami 578 5| Kochanowski - próżno!~Próżno deptałem parnasowe grzbiety~I miałem 579 1| okiem w ciemną wodę:~Na deszcz miał czarny wzrok, jasny 580 1| na krzesło i przez łzawe deszcze~Błysnął ostatni jęk: "Kochasz 581 1| wyprzedźmy,~Jest ex machina deus - w kształcie wiedźmy. -~ ~ 582 2| Wziąwszy następnie za rymów dewizę:~Jeżeli gryzę co - to sercem 583 2| młodość - o! ta, pomimo dewotek,~Ta jest najlepszą obroną 584 5| i błyskawicowym,~ ~Albo dewotka, gdy grzech jaki stary~Przypomni 585 3| przestrogi, pacierze i lekcje ~W diabelskim napisane dyjalekcie;~ ~I 586 2| Wiedząc, że duszę - już diabli biorą.~ ~Wtenczas Starosta 587 2| rozgniewam nad imaginacją,~Diabłowi oddam bohatera duszę...~ 588 1| świsnął~I odciął ci rękę, Diwo stara.~Drugi raz nie graj 589 5| To "amen" krztusi mię i dławi,~Jak Makbetowe "amen". - 590 2| sercu i przy licu lice,~Dłoń niespokojna w niespokojnéj 591 1| Lecz ta spowiedź jest za długa,~Dygresje - nudzą; więc, 592 1| Słowem, że przyszło do długów i fantów.~ ~Pozbył się naprzód 593 5| Muza została mi rymami dłużną;~Z tego więc poszło, że 594 5| róża, która nie jest do dna~Białą, lecz w liści kryształowéj 595 2| plamę -~Mówią, że w czterech dniach układam dramę.~ ~O Boże! 596 5| kurhanów~Niesie go czarny koń dniami i nocą.~Pod ziemią tętna 597 2| przed rankiem rybki spały na dnie.~Panna Aniela uwiązała włosy,~ 598 5| zamyślone.~ ~Beniowski przebył Dniepr - gdy raz wieczorem,~Kiedy 599 2| panu Staroście, na prawo;~Dobijał właśnie targu i na czole~ 600 2| psami szalał,~Zalecał nawet dóbr intendentowi,~Ażeby chłopów 601 2| wallenrodyzm,~Ten wiele zrobił dobrego - najwięcéj!~Wprowadził 602 5| niezapominkach,~A szuka w modłach i w dobrych uczynkach,~ ~Znajdzie - 603 5| wędzidłem.~ ~Z niéj wszystko dobyć, zamglić tęsknotą,~Potém 604 4| Strząsł krew i z olster dobył pistoletu.~ ~Straszny był 605 4| przyszło, żeście tu z jaszczura~Dobyli szabel i na konie wsiedli?"~ 606 4| przeźroczysty, szklanny,~Ogień dobywa błękitny z odmętu,~I z wioseł 607 3| dębowi temu z czasów Kraka.~ ~Dochodząc wéjścia nasz młokosik rzeski~ 608 5| Nie wiem... i wolę nie dochodzić wcale.~Więc do powieści. 609 5| fenomenem wskrzesznym.~Na końcu dodam, o przyszłość bezpieczny,~ 610 1| nieba!~ ~"Myślałam, że ty mi dodasz nadziei" -~Tu wypuściła 611 5| niéjasnych,~Do których trzeba dodawać komentarz.~Krytykę Dońców 612 3| Tęczowym jest na wschodzie dogmatycznie.~U nas liczono by do rzeczy 613 4| był zmięszany tym ostrym dogryzkiem,~Obróciwszy się koniowi 614 1| chwili zyskał trochę - trochę dojrzał.~ ~Trochę skorzystał w sobie 615 4| dziś od ogniów boskich w dół zepchnięty~Z piramid czoła, 616 5| wracając raz znad Styru dolin -~Jeździł albowiem nieraz 617 5| szczerze,~Lecz z nimi taniec po dolinach wiodę,~A każda, co chce, 618 2| Przemierzył księdza od góry da dołu:~"Waszeć byś lepiéj modlił 619 3| Beniowski, święcie wychowany doma,~Przeżegnał pełną robaczliwych 620 1| że jak ślimak wyszedł z domem...~ ~Ach, tak jak sztaby, 621 1| Jeden dla siebie, na drugim domowy~Miał jechać sługa. Beniowski 622 2| ucho:~I sam Paszkiewicz... domyślaj się reszty -~"Co? sam Paszkiewicz?" - 623 3| rzeka~Pełna rusałek. - O! domysły trafne -~Może w pokrzywy 624 5| dodawać komentarz.~Krytykę Dońców i Słowian prekrasnych~Zostawmy 625 2| Pół-Kozak, a pół-szlachcic - ten donosił,~Że całą groblę Starosty 626 2| grał sztukę Mozarta,~Że Donżuana widział na operze,~Gdy trupa 627 3| listownie.~ ~W listach dopiero (a wszystkie umieszczę~W 628 3| ten cały świat - satyrą.~ ~Dopókiś młody, bawią cię ballady,~ 629 4| ksiądz Marek (tu mnie nie dościgną~Iksy warszawskie) kochanków 630 5| Przeszłością; ale któż jest doskonały? -~Pies więc i grota, koń, 631 1| sunął~Jak człowiek, który dostał nagle mdłości. -~Przyskoczył 632 1| Podziękowawszy więc Bogu, że tylko~Dostałem Złotym Ołtarzykiem, który~ 633 4| wzięto niespodzianie,~Jak go dostano prędzéj niźli Troi,~Jak 634 1| białą szyją,~Była z rodziny dostatniéj A...wiczów...~Kochała wiernie - 635 2| tylko, lecz w nadziei,~Żem dostrzegł jako poznańczyk - idei).~ ~ 636 2| wrzask daleki,~Którzy już doszli byli do piwnicy.~Panna Aniela 637 4| jakaś struna pękła,~Gdy się dotknąłeś usty moich włosów...~Pomnisz, 638 4| aniołek, rączką rubinową~Dotknąwszy białéj jak kamień tonsury,~ 639 5| się od psa ni od martwica~Dowiedzieć, przykuł brytana do słupa.~ 640 5| lecę kochać!~ ~"A gdy się dowiesz, że w kurhanie leżę,~O! 641 5| Ciałem i będzie najlepszym dowodem~Ciał zmartwychwstania, fenomenem 642 3| wiem, czego chce i czego dowodzi.~Jako fajerwerk z gwiazd 643 2| widząc ojca w tłumie,~Który dowodził wtenczas retorycznie,~Że 644 2| miał serce. - Głowy~Nie dowodziła w nim choroba żadna,~Lecz 645 2| stronę: anewryzmy -~ ~Te dowodziły, że miał serce. - Głowy~ 646 1| teścia,~To jest ślubem być dozgonnym związany~Z panną Anielą. - 647 3| znałem twego ojca; gdyby dożył,~Pewnie by twoją chęć pochwalił 648 3| Sądzę, że jezuita - a ma draba,~Który tłumaczy na język 649 2| czterech dniach układam dramę.~ ~O Boże! ileż bym stworzył 650 3| korzystam ja i dwie już dramy ~Piorunem bardzo skończyłem 651 1| kobieta biedna,~Kiedy dręczą, kiedy mocno kocha -~Zgubi 652 1| wreszcie Pana Boga skruszą - dręcząc.~ ~Prześliczna strofa! mógłbym 653 1| gdy mię ból nieźmierny~Dręczy - kiedy mię przed ołtarze 654 2| pióro,~Potém spójrzała i dreszcz przeniknął. -~"< córo! 655 4| skry mu z oczów szły, i dreszczem mroźnym,~Miłością wielką 656 5| Pęknięcie serca znać - a w liści dreszczu~Widać, że ci coś próchno 657 4| jednak wziąłem w rękę krzyż drewniany~I chodzę tuląc do głębi 658 2| je napełni mirrą~I ścian drewnianych sprostuje pochyłość;~Podolanek 659 2| Szlachcica z Żydem, z psem, na drogoskazie~Wiszących - romans w poemat 660 5| wieńce podróżników ptaków,~A drop na straży - albo sęp bezpiórny;~ 661 3| girlandy czarne robią wrony,~Z drugich unoszą się z wrzaskiem, 662 5| wielmożności,~Przepijał głośno do drugiego zdrowiem~Z butla, co miał 663 2| śnicia,~Lecz późniéj pismo, druk tęcze obrywa~Z kształtów. - 664 3| włożył imię jéj w poemat drwiący.~ ~Imię krytyki? - nie, 665 1| których czytelnik może robić drwinki. -~Starosta córce dał ten 666 2| Eola,~W róże się same jak dryjada wdrzewi,~Głosem wyleci za 667 4| byłeś blady przy gwiazdach i drżący.~ ~"Powiem ci teraz, żem 668 1| śpiących wokoło gołębi.~ ~Z drżeniem za Diwą szedł Beniowski 669 1| Odbywało się pod jaworu drzewem,~W godzinę, kiedy słychać 670 4| tylko świerszcze między drzewne słoje~Wrzały piosenką. Była 671 3| w dębie - jak oczy.~ ~Na drzewo spadły dwa ptaszki Wenery.~ 672 3| Między ciemnymi położę się drzewy,~Słowiki będą moimi sąsiady,~ 673 1| mąż, poświecił w sieni~I drzwi otworzył od panny pokoju.~ 674 3| żyjesz na tym świecie, ale drzymiesz~Gdy zgaśnie, wtenczas zaczynasz 675 3| daleka pukanie~Z dział, z dubeltówek, z flinty, z arkebuza~I 676 3| Krwią do was piłem, moim duchem, zdrowiem;~A teraz ciskam 677 4| Maurycy.~ ~Poznawszy, w duchu rzekł: "Nie pójdę godzić,~ 678 2| już widzi ojciec, jéj dugena,~Niebo, ta raca na gwiazdach 679 3| tych wszystkich wierszy, dumań - kwita;~Potém trzy wiersze 680 3| myśli tęcza świta, ~W tych dumkach twoje latają westchnienia;~ 681 3| harfę ruszy:~Będę zbawiony! dumny, bezpokutny. -~Ale to wszystko 682 5| On - piórem z ognia jest dumnych szyszaków...~Wielki czyn 683 1| serca chcę - a nie twych dusz mi~Potrzeba - pójdę o żebranym 684 3| siebie,~Podobne zmarłym duszom ludzkim w niebie.~ ~I obaczywszy 685 1| Patrzeć na słońce - oczy miała duże,~Czarne - jak róże, co się 686 4| konie,~A na koniach szli dwaj bohaterowie,~Nad głową niosąc 687 1| co mogą za godła~Służyć dwóm sercom rozdartym na wieki -~ 688 4| gdzieś, w szlacheckich dworkach~Pod owe czasy i chodził 689 2| rozciąć jeden z dawnych dworów,~Które na górach stoją nad 690 2| chłopiec-podlotek~Zazdrości skrzydeł dwu synogarlicom~Dlatego tylko, 691 3| Szkoda, że wszyscy okuci w dyby, ~A kiedy straszną opisują 692 1| spowiedź jest za długa,~Dygresje - nudzą; więc, mój czytelniku,~ 693 3| lekcje ~W diabelskim napisane dyjalekcie;~ ~I stąd się mocno cieszę 694 1| dłoni.~Rzekłbyś, że perła o dyjament dzwoni:~ ~"Myślałam..." - 695 4| skrętów,~Które goniły mgłą dyjamentów.~ ~Za włosem i za kwiatami, 696 1| cała w białym stroju;~Z dyjamentowych zaś miesiąc pierścieni,~ 697 1| lamp na jasnéj skroni,~Jako Dyjana o poranku biała,~Na staw 698 5| grzbiety~I miałem nieraz Dyjanę usłużną:~Kiedym chciał zamknąć 699 4| Zbuduję - w karczmach posadzę Dyjanny~Łódź życia jest jak złota 700 5| przestając snować,~Przez Dyktatora dał się ukrzyżować. -~ ~ 701 4| więcéj: jary się tumanią,~Dymnéj kurzawy przesłonięte złotem;~ 702 4| chodziło świecką?~Warto by obu dyscypliną chłostać!~Wstydź się, wielmożny 703 3| Która poezji uczy: jest dyssekcja.~ ~Szkoda, że z takiéj dyssekcji 704 3| dyssekcja.~ ~Szkoda, że z takiéj dyssekcji wynika~Jakaś szkodliwa materialność, 705 5| chce Danta chwycić w bramie~Dytéjskiéj i w żar łeb żelazny kładzie,~ 706 1| zbrzydła,~Lecz piękna z dzbankiem na głowie martwica~Jest 707 5| ziemią tętna zakopanych dzbanów~Z prochem rycerzy - na niebie 708 3| Pomysły~Do dziéjów, które się dziać kiedyś mogą.~Z czego korzystał 709 1| Jedną chwilką! -~Jak mówią w Dziadach Mickiewicza chóry) -~Podziękowawszy 710 3| słyszę z daleka pukanie~Z dział, z dubeltówek, z flinty, 711 2| miesiąc stanął złoty -~Znacie działanie téj gwiazdy na nerwy -~Miesiąc 712 5| zbroje rycerzy migocą~I dzidy błyszczą krwawymi płomyki.~ 713 1| Kiedy się z drugą spotka w dziecka dłoni.~Rzekłbyś, że perła 714 2| Drżały. - Tu powiem, że Dzieduszyckiemu~Pożyczył, niegdyś proszony, 715 2| Został się pan Starosta z Dzieduszyckim...~ ~Ów Dzieduszycki był 716 2| poddał krwawy;~Ale wielmożny dziedzic sam to czuje,~Że opór próżny - 717 1| Wioseczkę małą miał - ale dziedziczną,~Dwadzieścia miał lat - 718 1| łanem,~ ~Kłosek mu każdy dziękował ugięty,~Bławatek każdy mu 719 1| łeb - Witwickim.~ ~Więc dziękowałem Bogu, że spod prasy~Nie 720 4| Któréj bym wcale z innymi nie dzielił,~Gdybym był panną, gdzieś, 721 3| nóżek;~Lecz życzę, aby nas dzieliły Styksy;~A teraz z waszych 722 1| ogień wieczny;~Lecz wolę dzieło to rzucić na późniéj,~Bo 723 3| będzie jadła,~Piła, wydawać dziennik, biuletyny,~Gwiazdy się 724 3| miłośnych.~ ~Już widział dziesięć przynajmniéj Andromed~Do 725 5| jadę na stepach kwiatowi,~Dziewannom, które w złotych stoją kitach;~ 726 1| stróże~Zerwaniu chłopiąt i dziewcząt ulegną,~A potém gorzki los 727 1| Więdnąć na włosach i sercach dziewczątek;~ ~Aniela - mimo ojcowskie 728 3| Od lat szesnastu zaledwie dziewczątko~W błękitne próchien rzucona 729 1| Lecz musi nazwać posępnie dziewicą,~A kochanek jéj, jak Fingal 730 2| zostawiam z kochankiem dziewicę~Śród róż, drzew, świateł 731 2| Ta jest najlepszą obroną dziewicom;~To jest kochanków młodość. - 732 3| Aby wiedziano, czy moja dziewicza~Muza kochała się realnie. 733 4| jakaś mara~Ubrana w szaty dziewicze - to chyba~Ja... Czy nieprawda? - 734 3| Ekwator,~Do innych nagich i dzikich narodów,~ mu na grobie 735 5| siedział człek okryty worem,~Dzikiéj i strasznéj twarzy jak Hurony,~ 736 4| siada,~Lecz wyciągnąwszy dziób jak włócznię z miedzy,~Prosto 737 3| ptaszki~Sięgały jéj ust dziobki różanymi;~W oczach błękitnych 738 3| dając sobie słowo,~Miłośnie dzióbki złączyły różane;~I rozleciały 739 2| I oblały go krwią jasną dziurawe~Dłonie, i włos mu okrwawiły 740 2| Pociągnął wina; pił jak but dziurawy~I zwykł się nieco był po 741 1| romansowie.~ ~Ja sam się dziwię, że za bohatéra~Wziąłem 742 3| szczérze,~Trochę go piękna ta dziwiła burza,~Nad którą barskie 743 4| się zasuną płomienie~Na dziwny duchów świat, skąd szło 744 3| go czeka~Awantur nowych, dziwnych, łańcuch złoty,~Zaczarowany 745 4| już giął - gdy nagle... o dziwy!~Jakoby Irys, co rzuciwszy 746 3| tworzący na Nilu oftalmie,~Nie dżuma, nie tęsknota, nie te bramy,~ 747 1| częstochowski~Szkaplerz - od dżumy, głodu, od płomienia~I od 748 2| Wywołał je tu rym przez dźwięki bliźnie,~Nie miłość, którą 749 2| regimentarz, kochanek Gradywa,~Dźwigał na sobie i chował in petto~ 750 2| jednéj kreski~Od brzegów Dźwiny po hordy Nogajca;~Wszyscy 751 2| gotowéj!~Nigdy się w myślów dzwon nie rozkołysał,~Idei żadnéj 752 1| usteczka klei,~Ząbki o kryształ dzwonią jak kraszanka,~Kiedy się 753 1| głuchy kopyt jak jęczenie dzwonu,~Jako tętnienia echo jęczał 754 3| miéjskie słychać gwary, dzwony,~Wszystko wkoło wre; tylko 755 5| Lub w Sławiańszczyźnie bez echa toniecie,~Lub na koronę 756 4| że już ginę z światłem, z echem~I że westchnienie - śmierci 757 4| pieśń gdzieś leci ode mnie echowa...~Już pożegnałem cię - 758 3| serce! Albo się strzaskaj, echowe~Narzędzie pieśni, bolu, 759 2| pokazać wam, jaki szczery eden!~Jak nieraz pełne aniołów 760 3| rankiem chowa~Za morze albo za egéjskie skały,~Nadzwyczaj wtenczas 761 5| po krwawych chrapach~Jako egipski bóg na tylnych łapach.~ ~ 762 1| stał bez listka;~Daléj w egipskich katakombach... ule;~Daléj 763 2| Odwiedzać morza, ludy, Egipt, Spartę?~A zawsze: "Ona 764 2| powstawszy krzyknął:~"Ja egzorcyzmem te szatany zwalczę...~Co 765 5| Gra . . . . . . . .  ~ ~"Ej, ty na szybkim koniu!..." 766 1| Kochanek wita - lecz jak ekonom.~ ~Na niezgrabnego już masz 767 1| choćby to był tylko~Od ekonoma list albo przymierze~Wiecznéj 768 1| krużganki.~Całą téj górze postać ekscentryczną~Odjęła złota noc swą szatą 769 1| pomarszczone noszę,~I poematu ekspozycją zwlekam,~I weny ducha lekkiego 770 1| Wyrok, w którym rzecz była o ekspulsji.~Mało o to dbał (tracąc 771 3| Sybirskich i do Chin, i pod Ekwator,~Do innych nagich i dzikich 772 4| Francji~Rozumu, jeszcze więcéj elegancji -~ ~Ożeniona więc świeca 773 2| patrząca w twarze.~ ~Jako Elektra weszła; elektrycznie~Cała 774 2| Jako Elektra weszła; elektrycznie~Cała się wstrzęsła widząc 775 4| powagą~Wéjdziemy kiedyś w elizéjskie bory;~My, cośmy ziemię 776 3| baletnikiem~Związana duszą Elsler lub Taglioni,~Gdy udaruje 777 3| młodość będą psuły -~Nie emigracją, bo téj diabeł nie chce~ 778 5| dwóch tomów zaczętych,~W emigracyjnych wierzę wszystkich świętych~ ~ 779 1| w każdém kalendarzyku~Emigracyjnym, niby z krzyża zdjęci;~Jak 780 4| czytelnik przebaczył,~Że empirycznie, minąwszy przyczynę,~Wdałem 781 1| głazy~Ludźmi. Więc jako żona Eneasza -~Został się w Troi, z konia 782 3| Co do mnie, prawda mię epiczna więzi,~Więc nic nie tworząc 783 2| poemat? Moje przedsięwzięcie~Epiczne? Moja ariostyczna droga?~ 784 1| wojsko w drugiéj pieśni.~Epiczny zamiar wyjawię otwarcie:~ 785 1| rodem?~Czyś ty chorobą jest epidemiczną?~Skąd przyszłaś do nas? 786 3| A teraz prosto i bez epizodów~Śpiewam, jak prawy wieszcz, 787 1| więcéj bolu;~Albowiem była to epoka krwawa~I kraj był cały na 788 3| moje rytmy wieszcze,~Ale esencja serc, prosto z szkatuły~ 789 1| otwarcie:~Wyjdę z dzisiéjszéj estetycznéj cieśni~I skrzydeł mojéj 790 2| Nie wiem. - Czasami myśl w eterze pływa,~Przez piękne bardzo 791 1| jak Sąd ostateczny;~I przy eumenid pokazać pochodni,~Jak jest 792 3| szkodliwa materialność, sucha.~"Eureka!" - nasz pan Grabowski wykrzyka,~ 793 1| galopem wyprzedźmy,~Jest ex machina deus - w kształcie 794 2| pies, kto zdradą zaczynał,~Exemplum: oba litewskie biskupy,~ 795 4| Toż samo pan Różański, co Fabiusem~Jest w naszéj partii, także 796 3| chce i czego dowodzi.~Jako fajerwerk z gwiazd kilku tysięcy,~ 797 4| nie przedłużę,~Ale też z faktów wam nic nie ukradnę,~Bo 798 3| Więc, polityczne moje falanstery,~Bądźcie mi zdrowe! - I 799 2| I każda róża w ogniu, i falena;~Już zdało się jéj, że świat 800 5| nieskończonym rymie,~Odrzuca falom jedno - wielkie imię...~ ~ 801 5| z trwogi wyspowiadam...~Fałsz ci pokażę w ostatnim pacierzu~ 802 5| ostatnim pacierzu~I pokazanym fałszem śmierć ci zadam;~Patrząc 803 2| Trochę się patrząc smutnie i fałszywie;~Przygotowała dla ojca uściski,~ 804 1| że przyszło do długów i fantów.~ ~Pozbył się naprzód klinów 805 1| Gdybyś przez babę tak suchą! fatalną!~I - nie wiem pewnie - lecz 806 2| się rozogni myśl, napiszę Fausta.~ ~Jak się rozgniewam nad 807 3| Odradza - patrz Tacyta o Feniksie.~ ~Atakowano więc Bar, gdy 808 3| O! autorowie z nudy! o Feniksy!~Powstali z trupów, z prochów 809 5| dowodem~Ciał zmartwychwstania, fenomenem wskrzesznym.~Na końcu dodam, 810 3| pan Puławski jurysta ma ferie,~I zamiast pisać akt - stawia 811 3| na moją ciemność.~"Poeto, fiat lux!" - zacięcie krzyczą.~ 812 3| podług miary krawca, lecz Fidiasza!~Żeby też jedna pierś jak 813 2| zawsze nieruchoméj; składna~Figurka, uśmiech i ukłon wężowy;~ 814 2| burza zawiéje i zruszy~Z filarów ciebie, kopuło tęczowa,~ 815 4| otworzyć pokoje;~Na oknie stoi filiżanka z lawy;~Rzucam dla ciebie 816 3| stąd się mocno cieszę jak filolog,~Widząc, że u nas to się 817 2| dwoje serc pęknionych,~I Filomelę, co tak jak J. B. O.,~Ów 818 2| Więcéj, niż śniło się wam, filozofom.~Lecz dajmy pokój tym myślom 819 1| dziewicą,~A kochanek jéj, jak Fingal lub Ryno,~W chmurach skłębionych 820 1| Słysząc, jak słodko zapraszała flasza,~Spróbował jéj Grześ raz, 821 1| wódka gdańska~W skórzanéj flaszy dźwięk dawała smaczny~I 822 3| Z dział, z dubeltówek, z flinty, z arkebuza~I czuję w sercu, 823 1| Ktokolwiek widział marmurową nagą~Florencką Wenus, nie weźmie za fraszki~ 824 1| meskolancja~Świętości, złota, folgi - jak monstrancja.~ ~To 825 4| uszu dwie czerwone~Trysły fontanny; jak rubin się żarzą~W biegu, 826 1| fraszki~Tego, co mówię tu o formie czaszki -~ ~Jak owe jaje, 827 2| pisał -~Biedaczek! brakło mu formy gotowéj!~Nigdy się w myślów 828 1| wioskę et si non mi noces,~Fortuna - z wioską nabędę i proces.~ ~" 829 1| domu szlachtę okoliczną,~Fortunka jego ciągle ciekła dzbanem.~ 830 1| jest między nami przedział~Fortuny. - Jestem nad przepaści 831 2| Siadaj tu, panna, et pagina fracta~Pisz protestacją, która 832 1| Kościół i wielka słoneczna framuga,~I na tęczowym Duch Święty 833 4| że dziś gwałtem trzeba z Francji~Rozumu, jeszcze więcéj elegancji -~ ~ 834 3| historyków,~Prezydentów gmin, franko-romansistów,~Kozako-powieściarzy i krytyków,~ 835 1| Florencką Wenus, nie weźmie za fraszki~Tego, co mówię tu o formie 836 1| peruka - jeśli masz perukę -~Frenologistów podeprze naukę;~ ~"Że twój 837 1| wybuchnął wielką, jasną fugą~Z Warszawy - Wisłę przewędrował 838 2| zaś przedtem pan Starosta fukał~Na równych sobie, niższym 839 2| Już nie Szekspira; na tym fundamencie~Moralność cała stoi. - Lecz 840 1| Pozbył się naprzód klinów i futorów.~Potém i konie wyprzedał 841 3| nieszczęść tak - jak anioł gada.~ ~Przez litość tylko nade 842 2| słowo: "Niech tak będzie".~ ~Gadając ręce pokornie złażone~Na 843 5| koniem jest, a po pas - gadem.~ ~I tak się wojsko przez 844 1| nie poemat pisząc, tylko gadkę,~Powiem, że tylko wdział - 845 4| górze~Bliżéj piorunów niż gadu, co ślini~Pocałunkami nawet 846 3| Był to ów sławny dąb, gaduła stary,~Jak czarownica krzywy 847 2| wieszcza mogą przemienić w gadułę.~ ~A więc do zamku wracam, 848 1| Starosta córce dał ten gaik mały~I od niéj nazwał miejsce - 849 4| to - i przychodziła.~ ~W gajach, gdzie księżyc przez drzewa 850 2| Jedne swe oko topiąc w Galatei.~ ~Nad sadzawką nasza 851 2| pinxit albo Giotto.~ ~W galerii siedzi dusza. - O! tęczowa~ 852 3| nic nie tworząc z ognistéj gałęzi,~ ~Prosto gaszę w jarze 853 1| świeci,~Na koniu wiedźma gałęzią pokrzywy~Smaga po zadzie 854 2| łysnęła odruzgu;~Szkło tylko - gałki uciekły do mózgu.~ ~Starosta 855 1| użycza;~Więc daléj! wieszczów galopem wyprzedźmy,~Jest ex machina 856 2| Na ten brzęk wszystkie ganki i komnaty~Przewiał ogromny 857 1| romans, polskie domy,~Pijące gardła, wąsy, psy, kontusze;~A 858 2| Dlatego kochał psy; gdy gardło zalał...~Pozwolił nieraz 859 4| Cierpię - lecz jeszcze gardzę. I ten ścięty~Rym nieraz 860 3| trawie~I wkoło chodząc budził garłowaniem.~Na szyję wyszły mu kolory 861 3| prostuje, gdy minie,~Tu garść Kozaków jakby oczeretów~ 862 4| ty: czymże ja jestem?~ ~"Garsteczką prochu, co jutro w dolinie~ 863 3| ognistéj gałęzi,~ ~Prosto gaszę w jarze jak rzecz suchą,~ 864 4| ustępy nie wpadnę,~Żadną gawędą pieśni nie przedłużę,~Ale 865 4| Już nie uważał na księdza gawędę,~Ale otworzył list, czytał 866 5| miedzią -~Więc prosto, bez gawędy i odwleczeń:~Beniowski, 867 5| wytryska Kameną,~Która ma oczki gazeli wesołe,~A w ręku białym 868 3| aktor,~Stał jak tchórz albo gazety redaktor.~ ~Lecz już nareszcie 869 1| płynie,~Że bańka się od gazowego skrzydła~Babki-konika rozbija 870 1| wszystko jechał Grześ - a wódka gdańska~W skórzanéj flaszy dźwięk 871 1| nowszy cud katolikowi;~A gdym tłumaczył, to panna Prakseda~ 872 5| poznał zaraz pancernika.~ ~Gdzieniegdzie jeszcze snuli się po kraju~ 873 4| biały blask rozléje~W te - gdzieśmy niegdyś chodzili - aléje.~ ~ 874 1| Diwa, byłbyś już daleko.~Gdzieżeś ty jechał? - gdy mię ból 875 1| koniec świstka~Wyłaził z gęby i przemawiał czule~Do pana 876 3| O awanturach własnych - geografią,~Po któréj ludzie do Kamczatki 877 5| Rzymie posąg niewolnika~Germana, który w smutku cicho stoi,~ 878 5| pioruny.~Wybornie umiał wędzić gęsi skrzydło~I po tatarsku zawijać 879 1| Wolałaby się w trupów ukryć gęstwie,~Niż przyznać, że jest z 880 4| same czoło,~I palec już giął - gdy nagle... o dziwy!~ 881 2| coraz prędzéj leciała, i gibko~Chwiała się, ogniem twarzyczkę 882 5| rękach i na linie Włocha~Gięłam się jak wąż, cóż robiły 883 5| Chodzi mi o to, aby język giętki~Powiedział wszystko, co 884 1| anieli,~Kołysząc się na giętkiéj stopie - strzelna~Nie była 885 5| świat szeroki! - Jak złotego gila~Przedała kiedyś Włochom 886 1| całe~Przy jednéj pannie gimnazja, licea;~Ta miała często 887 3| których teraz moje dzieci giną, ~Będę gdzieś w piekle gryzł 888 4| kłosów,~Myślałam, że już ginę z światłem, z echem~I że 889 2| dole: Raphaël pinxit albo Giotto.~ ~W galerii siedzi dusza. - 890 4| że tron odzyskał khan Giraj,~Przyjazny zawsze Polsce 891 3| w białe róże.~ ~I w téj girlandzie niby z róż śmiertelnych~ 892 1| był srodze zakochany;~Na gitarze grał i rym śpiewał włoski,~ 893 3| pan Zbigniew na ruskich giwerach,~Jak piorun, co gór prześladuje 894 3| Albowiem ujrzał dwa ruskie giwery~I sześć pod dębem kozackich 895 2| jedną szybę okien rzucił głazem.~Na ten brzęk wszystkie 896 5| snycerza rodzi~I cały w głazie osadzony zadem,~Po piersi 897 2| demokracją, i arystokracją~Do łez głębokich trzecią pieśnią wzruszę~ 898 5| Wybiegł na stepy, nad swój dom gliniany,~A za nim nimfa mojego Parnasu,~ 899 4| ty ducha w téj cielesnéj glinie;~A nie lękaj się, gdy wiatr 900 1| ścieżeczkę, pełną rudéj glinki.~Tutaj pasterskie roił ideały -~ 901 5| zakrwawionéj przez Tatarów gliny,~W popiołach złote słońce 902 5| Przypomniał sobie właśnie, że był głodny.~Więc jak astronom gwiazdy 903 1| częstochowski~Szkaplerz - od dżumy, głodu, od płomienia~I od wszystkich 904 2| Posąg by mój stał, stworzony głoskami,~Z napisem: "Patri patriae". - 905 3| sławą przyszłą i z tysiącem głośnych ~Awantur, pragnąc nadzwyczaj - 906 4| ty we mnie nie usłyszał głosów,~Z którymi w sercu jakaś 907 3| uwieńczona głowa~Pośród głów młodych błyszczała szlachetnie~ 908 2| biło szybko;~Coś do téj główki wpadło i pobiegła,~Biegnąc, 909 3| dwóch ludzi rzecz uczynił głuchą,~A z dębu nie chciał uczynić 910 3| przesytów,~Bankructw, poezyj głupich, jezuitów,~ ~Heglów poznańskich, 911 1| Polska, co się bawi~Jak każdy głupiec, plwając na sufity~Lub w 912 1| Jakim ty jesteś smutnym głupstwem ludzi!~Zwłaszcza że wiedziesz 913 2| błyskawicach głowa:~Cały gmach na nią upada i kruszy~I 914 4| pełny, jak srebrna różyca~Gmachów gotyckich, biały blask rozléje~ 915 3| historyków,~Prezydentów gmin, franko-romansistów,~Kozako-powieściarzy 916 3| bawią cię ballady,~Poezja gminna nadzwyczaj zachwyca, ~Lubisz 917 3| Ile potrzeba dla zabawy gminu.~Gdy serce moje spod zasłon 918 3| się nie kocha już ani też gminy;~Zbiorowa ta osoba będzie 919 5| myśli podniesione śmiecie~Gnacie. - Znam wasze porty i wybrzeża!~ 920 5| tyran, gdy łoże okrwawi~I z gniazd najmłodsze orlęta wybierze,~ 921 2| Ręka na szabli, w oczach gniewu jędza~Ledwo się w sobie 922 1| Co pozbawiła cię ludzkiéj godności!~ ~Zwłaszcza jeżeli jesteś 923 4| duchu rzekł: "Nie pójdę godzić,~Niechajże sobie trochę 924 1| kończą tak jak Werter w Götym.~ ~Więc z drugiéj strony 925 3| jako płatek biały~Śniegu, gołąbek przy swéj gołębicy~Kręcił 926 4| jak dwa papiloty,~Białe gołąbki na dwóch końcach kosy.~I 927 1| rosły odludne,~Postawiał golce rzymskie: ten puginał~W 928 5| rączkach, które zakasane, gołe,~Wieniec z barszczowych 929 3| car naszyjnikiem,~Taniec w gołębia lot przemienia dziwnie:~ 930 5| Za Sawą weszło dziewczę z gołębiami,~Pies łasił się, koń rżał, 931 3| Śniegu, gołąbek przy swéj gołębicy~Kręcił się, skrzydłem 932 3| Czy się wydaję w stepach gołębnikiem?"~Tak myśląc zdjął je i 933 5| Na wielkim stepie albo na Golgocie,~Ani śród kolumn, które 934 2| łabędzie białe za gwiazdami~Gonią, podobne do srebrnych upiorów,~ 935 3| wrzeszczą posły.~ ~Beniowski, goniąc gołębie i mary,~Obaczył, 936 4| nie wiem - i nie raczę~Gonić myślami te smętne, stracone~ 937 3| ruszył wędzidłem,~Póki nie gonił - wabiły go skrzydłem.~ ~ 938 4| wyrzucał ze skrętów,~Które goniły mgłą dyjamentów.~ ~Za 939 3| giwerach,~Jak piorun, co gór prześladuje grzbiety,~Nie 940 2| Łzy zimne - usta zmywają gorące,~Słychać serc bicia, płacze, 941 1| gotów do bójki i swaru,~Gorączkowego pełen animuszu.~Takim Beniowski 942 1| stromy,~Kiedy czytelnik górę omija~I woli prosty romans, 943 5| sztandary~Wojsk zatraconych, pod górnymi grzbiety~Leżą - i świadczą 944 2| chyża,~Wyrywa ten nóż i za gorset chowa.~Wtenczas, by ręce 945 1| chwili kochanek rozpaczny~Gorszy niż lwica Wirgilla hirkańska.~ 946 2| nie lękajcie się mojéj goryczy!~Dalibóg! nie wiem sam, 947 5| kurhanach!~Oj! nakarmiła się gorzką kaliną!~Jak jemiełuszka! 948 1| jaskrawe~Zbladły uczuwszy gorzkich łez piołuny.~Padła na krzesło 949 4| rycerza,~Nie te kropelki łez gorzkie i słone,~Z których rdza 950 5| swojego pana tylko lizał,~Gości zaś zębem przerażał i białkiem,~ 951 5| PIĄTA~ ~Przez ciemne, smutne gościńce kurhanów~Niesie go czarny 952 4| Nie dosyć będzie - przez gościniec z ostów,~Kwiatów z różanych 953 4| Jak kwiat będący motylom gospodą?~Jak niezabudka drżąca przy 954 2| Anielinek.~ ~O! tam poezja gotowa - Romeo!~Pożycz mi twoich 955 5| strasznéj twarzy jak Hurony,~Gotował strawę, i pazury czarne~ 956 2| Biedaczek! brakło mu formy gotowéj!~Nigdy się w myślów dzwon 957 3| końce.~Widząc, że sądzić gotowi krzywo,~Rycerz do księdza 958 3| błękitnym ogniu mórz zniknąć gotowy,~Tak piękny! w skały ukryty 959 4| jak srebrna różyca~Gmachów gotyckich, biały blask rozléje~W te - 960 1| Nie podobało się, że Grabiec spity~Jest wierzbą, że się 961 3| trupy, które Pluton swoją grablą~Weźmie i w ogień piekielny 962 3| sucha.~"Eureka!" - nasz pan Grabowski wykrzyka,~A Tygodnik go 963 1| kosze,~Krytyków kupię z Grabowskim prymasem,~Reszta owczarzy 964 3| gra. - Może mi przyjdzie~Grać inną: wtenczas was wszystkich 965 3| niebieskiéj sfery,~W arystokratów gracie, smętne sowy!~Co w grze 966 2| Pan regimentarz, kochanek Gradywa,~Dźwigał na sobie i chował 967 1| Diwo stara.~Drugi raz nie graj w diabła i w Tatara".~ ~ 968 5| posępne lirniki~ ~Siedzą i grają dumy dawnych czasów.~Dumy 969 3| po szarfie,~Na ludziach grały jękiem - jak na harfie.~ ~ 970 2| słyszeli te słodkie kuranty~Grane przez wszystkie pozytywki 971 4| Zwłaszcza jeżeli Moskal na granicy~Nie czyha na twój sekret, 972 1| Miał nadto proces i sprawę graniczną;~A prędzéj sprawę wygrałby 973 2| rad by się był rozsądzić granicznie~Z konfederacją... i t[ak] 974 3| ujrzą, żem jest coś - jak grecki antyk,~Lecz panteista trochę 975 2| tragedia powagi~I ciszy greckiéj; reszta - wiatru wyciem;~ 976 3| ta rzecz należy do wiary~Greckorosyjskiéj; lecz co do mnie, tuszę~ 977 4| Gdzie słuchacze?~Czy w grobach klaszczą w ręce zadziwione?~ 978 1| białe łabędzie Anielki;~Grobelka z młyńską u końca zastawą,~ 979 1| młyńską u końca zastawą,~Za groblą kościół Panny Zbawicielki~ 980 2| pół-szlachcic - ten donosił,~Że całą groblę Starosty krwią zrosił.~I 981 4| Ochrzczony teraz i w grobowcu późnym".~To mówiąc ręce 982 2| Na dachu, jakby jęczenia grobowe;~Wreszcie Ladawy pan - odzyskał 983 3| Krzycząc: < do lub daj nam>~Grobowiec sławny>ale nie posiędą~Grobu 984 3| Lecące do łąk... daléj - grodek zbrojny~O milę, na równinie 985 5| ponury~Wiedząc, że jeśli mój grom nie przebodzie,~Litwin z 986 5| Kiedy po niebie léją węże gromu.~Tam młody Sawa żył pośrzód 987 1| Boga skrzydło kryjmy się i gromy. -~Lecz widzę, że mię ten 988 1| dwadzieścia,~O doświadczenie jak o grosz złamany~Nie dbał - wolałby 989 3| tytuły,~Ale że jestem bez grosza i młody,~Niewiele sobie 990 1| w rękę księżą~Ostatnie grosze dwa za ojca duszę~I na ornaty 991 5| ani matki na tym świecie!~Groszów zebrała co? - taj wiatr 992 1| przekleństwom daje siłę grotów.~Czekajcie! - już pieśń 993 2| pojęła córa,~Tylko że ojcu grozi jakaś chmura.~ ~Blady był 994 4| rycerz z czołem smutnie groźnym~I był na twarzy przerażeniem 995 4| ksiądz pisał listy pełne grozy.~A przy nim moja młoda posłannica,~ 996 2| Kilka z tych włosów przez grubą ciemnotę~Upadło właśnie 997 1| Rycerzu, wyprę się twoich grubijaństw -~I cała moich poematów 998 2| w być zabawą,~Wyspą dla grubych naszych Sanczo Pansów,~Na 999 1| jak gołąb, co z miłości grucha,~Lub poetyczna na Litwie 1000 2| bratać,~Piórkami ściskać i gruchać, i latać.~ ~O! pierwsza 1001 5| łasił się, koń rżał, ptaki gruchały.~Brylantowymi jedno źródło 1002 2| Gołębie słychać tam było gruchania,~Łzy zimne - usta zmywają 1003 3| szczeknęły głucho.~Kule gruchnęły po moskiewskich chłopach;~


czesa-gruch | grusz-krzyz | ksiaz-napis | napre-panos | panow-prome | promi-sanka | sansk-szcze | szczu-wienc | wiern-zaszc | zatar-zywym

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL