| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Szymon Szymonowic Sielanki IntraText CT - Text |
I tak-li nasza Nice na swe stare lata
Za mąż idzie i myśli jeszcze zażyć świata?
Aby za mąż szła, może podobno się ważyć.
W tym wątpię, aby z mężem świata miała zażyć.
Azaż nie pani? Czego pieniądze nie sprawią?
Pieniądze lat dziesiątków sześci nie pozbawią
Ani uczynią młodej panny z starej baby;
A małżeńistwo nie barzo smaczne, gdy wiek słaby.
Co mówisz? Musiałeś jej nie widzieć w tym czasie,
Gdy suknią z aksamitem, gdy podwijkę na się
Cienką, gdy pas szeroki weźmie z zanklem złotym.
Gdy ona sześć dziesiątków lat ma - a cóż po tym?
Widziałem, gdy i zmarski z lica wymuskała,
I z siwych włosów czarną głowę udziałała,
A przedsię baba babą. Aż mi jej żal bywa:
Naśmieszniejsza, gdy owo sobą pochutnywa,
Gdy się otrząsa, właśnie by mucha z ukropu.
Acz się ja nie mniej muszę dziwować i chłopu:
Czym się to pęta, co w tym za smak upatruje?
Kto tak czyni, świat sobie (mówią) zawięzuje.
Ja bym wolał na szyję powróz sobie włożyć
I wisieć, niźli się raz przy trupie położyć.
Nie jednejeśmy matki i nie jednej żądze:
Ty wolisz przyjaciela; a drugi pieniądze.
Co on dba, byle jeno swych bytów zażywał,
Babkę głaskał a od niej pieniążki obrywał.
Więc o młodsze nietrudno otrzeć oskominę,
A mało-ć też nie lepiej co raz drzeć nowinę.
To nie chybi. Trefnie z niej Egle żartowała,
Radząc jej, żeby krasną czeladkę chowała,
Aby się miał czym w domu zabawiać pan młody,
A nie biegał rwać ziela na cudze ogrody.
Cóż ona? Albo tego na rozum nie wzięła?
Bynajmniej, i owszem rozprawiać poczęła,
Jako w tych rzeczach własne jest boskie zrządzenie,
Jako się w niej Tyrymach zakochał szalenie,
Jako z zbytniej miłości, i ślubu świętego
Nie czekając, chciał po niej czegoś zuchwałego.
To niecnota Tyrymach, jako ją niebogę
Umiał zbłaźnić, gorzej to (mówią) niż przez nogę.
Byś słyszał, z jakim śmiechem Egle wspominała
I jako ją statecznym słowem nauczała,
Aby wprzód z przyjacielem korzec zjadła soli
Ani mu, nim przeżegna kapłan, była k woli.
A ona więc z przysięgą to obiecowała
I zwykle, by diabła chciał, co raz powtarzała.
Wierzę, że dotrzymała. Źle szaleć młodemu,
Ale kiedy się przyda oszaleć staremu,
Tam już miary nie pytaj; nagorzej w tej dobie,
A zwłaszcza białejgłowie, gdy już nogą w grobie.
Aż też na koniec próżnej mowy poprzestali.
Bo ich tym potykała, iż, prawi, czekacie
Puścizny, dlatego rzecz dobrą rozradzacie.
Abo nigdy nie umrze, gdy chłopa dostanie?
Czy lepiej, że kto obcy przodków jej zbieranie
Będzie brał, bo potomstwa, wiem, że nie napłodzi?
Nie frasuj się, często Bóg i frantom dogodzi,
Że ci babożeniowie, co śmierci czekali
Żon swoich, pierwej sami na marach bywali.
Bodajże szczęsna, zdrowa tego doczekała,
Bodajże i po grobie jego tańcowała!