| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Mikolaj Sep Szarzynski Rytmy Abo Wiersze Polskie IntraText CT - Text |
PANNIE ZOFIEJ KOSTCZANCE, WOJEWODZIANCE
Panieństwa kwiatek tu leży schowany,
Twą, skwapna śmierci, ręką rozerwany.
Wżdy twój jad próżny: bo ten kwiat ku wiośnie
Onej ostatn[i]ej i wiecznej wyrośnie,
Wonie lilijej pełen i czystości,
I kwitnąć będzie prócz strachu zwiędłości,
Chwałę pieśń krzyczą, własną, czystą, nową.
Zwyczaje, dom, urodę, kiedym była żywą,
Kto znał moje, musiał mię sądzić za szczęśliwą.
I samam na fortunę narzekać nie śmiała
I na on czas, gdym wdzięcznej matki postradała.
Bowiem ociec nie dał znać sieroctwa i trochę
Potrwawszy, równą matce dał mi Bóg macochę.
A snadźci, by był tenże chciał wieków przedłużyć,
Mogłam lepiej niż matki jej dobroci użyć.
Com to rzekła? Macochać była; w tym znać dała:
Trzech dni, do nieba idąc, czekać mię nie chciała.
"Czemuś zwyczaj zmieniła?" (rzekła, gdy poznała
Kostczanka śmierć macochy, a sama konała).
Przed tobą-m ja chadzała i zjęta chorobą
Przed tobą, droga matko, przecz konam za tobą?
Czy, iż słusznie wprzód umrze, kto pierwej zrodzony?
Wolę złamać domowy rząd niż przyrodzony.
Czy mi chcesz być przewodnią? Nie było potrzeba:
Wiem ja z twojej nauki, gdzie droga do nieba.
Tu on napiękniejszy kwiat panieńskiej młodości,
Któremu i Helena, i sama w piękności
Wenus równa nie była, leży pochowany,
Nogą nielutościwej śmierci podeptany.
Pytasz, przecz tak nadobny kwiateczek ku wiośnie,
Gdy drugie kwiatki rosną, znowu nie wyrośnie?
Płomienie febry ciężkiej, które go paliły,
Te mu tę smutną łąkę gwałtem zasuszyły.
I aż ogniem zrządzonym ten grób pokropiony
Będzie, tuż on (dziwna rzecz) wznidzie odrodzony.
Upuść na tę mogiłę którą kropię z oczy:
Niech go ziemia odwilży, nie tak twardo tłoczy.
Ty, co Rzym wpośród Rzyma chcąc baczyć, pielgrzymie,
A wżdy baczyć nie możesz w samym Rzyma Rzymie,
Patrzaj na okrąg murów i w rum obrócone
Teatra i kościoły, i słupy stłuczone:
Te są Rzym. Widzisz, jako miasta tak możnego
I trup szczęścia poważność wypuszcza pierwszego.
To miasto, świat zwalczywszy, i siebie zwalczyło,
By nic niezwalczonego od niego nie było.
Dziś w Rzymie zwyciężonym Rzym niezwyciężony
(To jest ciało w swym cieniu) leży pogrzebiony.
Wszytko się w nim zmieniło, sam trwa prócz odmiany
Tyber, z piaskiem do morza co bieży zmieszany.
Patrz, co Fortuna broi: to się popsowało,
Co było nieruchome; trwa, co się ruchało.
Piorunem strasznym obrzymy pobite,
Poważnych królów sprawy znamienite
Niech, kto chce, śpiewa: nam się, lutnio, mało
Pegazskich zdrojów wody pić dostało.
Bacha śpiewajmy, cicho pijącego,
Przy nim Cyprydę i wojny pustego
Spokojne dziecka, które zawżdy swoje
Na rozpalonej skale ostrzy zbroję.
Powiedzmy k temu żartowliwe zdrady
Leśnych satyrów na śliczne dryjady
Albo płacz śmieszny nieważnej ciężkości
Która przy trudnej tuż chodzi miłości.
I was, nadobne nimfy, wspomieniemy,
A zawsze ciebie naprzód przed inemi,
Którą Dniestr rybny, którą Wisła sobie
Biorą (lecz z krzywdą oba) ku ozdobie.
Długi na kresie co krótkim Strwiąż płynie,
Że cię wychował, prawdziwie tym słynie,
Pewien w tej mierze i oceanowi
Sławy nie stąpić, tysiąc nimf królowi.
Nie darmo hardy, jawnie to baczymy,
Jako ty kwitniesz dary ozdobnymi,
Zrównałaś stanem z wstydliwą Dyjaną,
Zrównałaś twarzą z Wenerą różaną.
Mniejsza od ciebie Pallas w obyczaje,
W kożdej twej sprawie Charis się znać daje,
I zdumiewa się Helikon uczony,
Gdy lilijaną ręką bijesz w strony.
Ozdobo ziemi! szczęśliwy, szczęśliwy,
Komu cię Pan Bóg naznaczył życzliwy,
Komu cię Hymen słowy statecznymi
I pochodniami przyłączy wiecznymi.
Piszą: król Agatokles gdy swoim cześć sprawiał,
Miedzy złote naczynie zawsze glinę stawiał,
Tak mieszając ubóstwo z bogactwy hardymi;
A przyczynę powiadał tę przed gośćmi swymi:
"Ja, którego Bóg sławą i państwem ozdobił,
Pomnie, iże mój ojciec z gliny garnce robił".
O, szczęśliwy, kto stanu dostawszy wielkiego,
Pomni, czym był, i baczy moc szczęścia zmiennego.
Ubogiś? Ubogim być musisz zawżdy. Czemu?
Bogactw teraz nie dają, tylko bogatemu.
Chcesz mieć co? Przynieśże co; bierz za słowa słowa;
Taka teraz po wielkim brzmi pałacu mowa.
Pijane sługi dzieciom swym pokazowali
Spartani, chcąc, by sprosność pijaństwa w czas znali.
Mądrze! Poznanej wady w swym kształcie prawdziwym
By się nie strzegł, i będzież kto tak niebaczliwym?
Toż chciał (mnimam), w pierścieniu co dał Oślej Głowie
Miejsce naprzód: by głupstwa sprosność potomkowie
Na ten herb znali patrząc, mądrość mieli w cenie.
I dokazał tak, jako niesie me baczenie.
Patrzaj na dowcip Leliwy mężnego,
Jak herb wytworny dał do domu swego:
Miesiąc w odmiennej, w jednej twarzy chodzi
Wdzięczna jutrzenka i słońce przywodzi.
Tamten Fortuny, ta Cnoty obrazem.
Dobrze, kto posiadł tę parę zarazem,
Lecz komu cieniem zajdzie szczęścia koło,
Kazał trwać, światła czekając wesoło.
Niebo koroną, mężnym ojczyzna go zowie,
A my go wyznawamy królem, Sarmatowie.
Bóg, ojczyzna, postronni tak go zdobią społem,
Że mu inszym nie trzeba sławić się tytułem.
Lecz nam tuszy ten umysł, kożdej cnoty żyzny,
Iż go ojcem nazowiem tej nowej ojczyzny.
Haec sunt eximii, quae cernis, principis ora
Inclita, Sauromatas qui regit indomitos.
Aspice: perparvae licet insint picta tabellae,
Bellicum, ut exhalent imperiosa, decus.
Falleris, o hospes, tamen, huic si fingere perstas
Ex vultu mores ingeniumque ferox.
Nil clementius hoc, nil doctius, hunc et alumnum
Non Martis, verum Palladis esse scias.
Na nędzną ziemię racz mieć wzgląd, Panie,
Którego ten świat trzyma staranie.
Sprawę rąk Twoich, część niewzgardzoną
Wichrzy Fortuna burzą szaloną;
Ślepa, prócz braku rozsiewa szkody.
O, wżdy chciej kiedy jej wściągnąć wody,
Niebo i wielbią anielskie chóry,
Niech naród ludzki sprawuje wiecznie,
Aby imię Twe chwalił bezpiecznie.
Zaprzęż nie tygry, nie lwice, Cyprydo,
W złoty wóz: parę białych niech Kupido
Gołębi lecem jedwabnym pożenię
Opuść na chwilę Ankon ulubiony
I Cypr wesoły, tobie poświęcony,
Spuść się nad Wisłę, obacz naszej ziemie
Pięknych przymiotów i wdzięcznej urody,
Która bez waszej trojańskiej niezgody
Rychlej by klejnot odniosła piękności,
Hesper jak jasna jest miedzy gwiazdami,
Tak twe wspaniałe, panno nad pannami,
Są obyczaje, z natury przyrodne,
Jeśli jest cnota chwały godna wszędzie,
Tedy ma lutnia ciebie sławić będzie,
I wiersz mój śpiewać to, że tobie k woli
A ty, co serca ranisz hartownymi
Strzałami, czasem nie jadowitymi,
Ugodź ją złotą, aby twe postrzały
Ergo erat in fatis, Heros fortissime, quondam
Rex, et Sauromatae, Boleslae, gloria gentis
Ingens, ut patria procul, abiectusque iaceres
Pulvere sub vili, vili corpusque cucullo
Contectus, cultu vacuis sub montibus? Eheu,
Ut sequitur nullum instabilis Fortuna favore
Continuo. En sic ille iacet, Germania cuius
Bellatrix animos atque invicta horruit arma;
Cui populosa manus porrexit Prussia, cuique
Principe et auro et equis et pugnaci ardua pube
Septenni cessit superata Kiovia bello.
Hic etiam reges.tibi, Pannonia inclita, victor
Imposuit pulsos. Quantum quoque fortibus ausis,
O rex, tu poteras, vastata Bohemia sensit.
Macte animis ingentibus, Heros, sed mage macte,
Quod facilis patriae, iusto superumque furori
Cessisti, renuens execranda arma movere.
Quod si quanto animo exilium sacramque tulisti
Pauperiem, tanto potuisses ferre secundam
Fortunam, quae te patrias contemnere leges
Impulit, et dirum sacrato sanguine ferrum
Imbuere: haud tua nunc Vilaci ingloria stagna
Monstrarent populis parvo ossa ingesta sepulchro,
Sed tua te armipotens operoso marmore tectum
Sarmatia aspiceret, tanto et posuisset alumno
Carpatios tumulum superantem vertice montes.
O bene sperandi exemplum lapsis et amore
Ardente in Dominum, femina, clara Deum,
Nostri non ignota mali, succurre, precamur,
Nam nos (heu miseros!) tot mala dura premunt.
Sancta fides precibusque tuis fiducia nobis
Et validus culpas solvere crescat amor.
Et quisquam queritur, sua si pro munere Virtus
In terris poenas foedaque damna ferat?
Maximus en vatum, iustissima gloria coeli,
Occidit, infandi principis imperio.
Occidit, haud satis est? sacrato incesta puella
Illusit capiti, saevum odium exsatians.
Fluxa nefas sperare pii, sed praemia firmi
Aeterna aeternum credite ferre Deum.
Hunc, longaeve senex, gemini tua pignora fratres
Dant tibi, quem potius acciperent, tumulum,
Et Starechoyium sculpsere in marmore nomen,
Quod spectantum animos altius effodiat.
Hic arma, hic trabeam, est qui suspirabit in illo
Herculeos nutus munificamque manum.
Hic alia atque alia. At tu, maesta Podolia, semper
Omnia, quae reliqui singula, sola gemes.