| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] siadywal 1 sial 3 siarki 1 sie 477 siebie 22 sieci 1 siedemdziesiat 1 | Frequency [« »] ----- ----- 583 i 477 sie 383 w 364 na 347 nie | Henryk Sienkiewicz Szkice Weglem IntraText - Concordances sie |
Rozdzial
1 I | Z BOHATERAMI I ZACZYNAMY SIĘ SPODZIEWAĆ, ŻE COS WIĘCEJ 2 I | stał pod oknem i opędzał się od much.~Much było w kancelarii 3 I | Nad tą. głową unosił się ich cały rój; siadały na 4 I | spuszczał ją nagle: da-wał się słyszeć płask dłoni o głowę, 5 I | dłoni o głowę, rój wzbijał się brzęcząc w powietrze, a 6 I | tylko, kancelarii czochała się o ścianę krowa i od czasu 7 I | łeb na grzbiet, broniąc się także od much, przy czym 8 I | cię...~Potem przeglądał się w lusterku wiszącym tuż 9 I | lusterko. Wójt jednak czuł się dotknięty i odrzekł:~- Patrzcie 10 I | i odrzekł:~- Patrzcie no się! A niby ja to z "koniusarzem" 11 I | nie będę pisał.~Wójt ozwał się gniewliwie:~- Kiejś pan 12 I | fizyk, to czemu było prosić się na pisarza?~- A was się 13 I | się na pisarza?~- A was się kto prosił? Ja tylko po 14 I | między wami ordynarnieje. Jak się rozgniewam, tak rzucę pisarstwo 15 I | edukacją da sobie rady. Już wy się o człowieka z edukacją nie 16 I | z edukacją...~- O wa! to się jeszcze świat nie skończy.~- 17 I | świat nie skończy.~- Świat się nie skończy, ale wy będziecie 18 I | poczujecie.~Wójt począł się drapać w głowę.~- Kiej bo 19 I | koniec wójt wyprostował się, obtarł pióro o sukmanę 20 I | zakończenie więc takie zdawało mu się równie koniecznym, jak i 21 I | tymczasem Zołzikiewicz zaczął się śmiać...~- To tak? - spytał.~- 22 I | tego a tego, tak zawiadamia się wójta gminy Wrzeciądza, 23 I | baraniogłowskich, nachodzące się w kancelarii parafialnej, 24 I | Barania Głowa, znajdujących się na robociźnie we Wrzeciądzy, 25 I | jego wyrażała przejęcie się i niemal religijne skupienie 26 I | Jakże to wszystko wydało, mu się pięknym, uroczystym, jak 27 I | uwielbiał to: "Tak jak", ale się go wyuczyć nigdy nie mógł, 28 I | Wy o to patrzcie, żeby się pozbyć ze wsi ladaców~- 29 I | wsi ladaców~- Bogać ich się tam pozbędzie!~- A ja wam 30 I | mówię, że naczelnik skarżył się, że w Baraniej Głowie lud 31 I | ludzi nie pilnuje, więc się też na nim skrupi.~- Ba! 32 I | wiem - odrzekł wójt - że się wszywko na mnie krupi. Jak 33 I | uderzyła o ścianę, że aż się kancelaria zatrzęsła. Wójt 34 I | począł znów przeglądać się w lusterku.~- Dobrze wam 35 I | wam tak - rzekł - czemu się nie pilnujecie. Z tym piciem 36 I | wiadomo, a co do picia: jenszy się też potrzebuje napić, jak 37 I | też potrzebuje napić, jak się napracuje w polu.~- A ja 38 I | tylko to, jednego Rzepy się po-zbyć i wszystko będzie 39 I | najwyższej pomocy, może mi się to ta w jakie dwa roki powrócić.~- 40 I | roki powrócić.~- Powróci się albo i nie powróci. Ja też 41 I | go łechtać i uśmiechać mu się przyjemnie.~- Ba! - rzekł 42 I | waszej głowie.~- Tego to ja się i boję, że pańską głową 43 I | i boję, że pańską głową się zrobi, a na mojej się skrupi.~- 44 I | głową się zrobi, a na mojej się skrupi.~- Jak sobie chcecie, 45 I | A! skoro myślicie, że się wam wróci, to czegóż żałować? 46 I | czasach...~- A nie boję się! Co mi kazali, tom robił.~- 47 I | tom robił.~- No! będziecie się tłumaczyć gdzie indziej. 48 I | plecach, którzy pokłonili mu się mówiąc: "pochwalony"; ale 49 I | daje.~Gdybyśmy mieli, jak się należy, biografie wszystkich 50 I | na pisarstwie wiodło mu się nieźle.~Gruntowna wiedza 51 I | pewną ostrożnością, ażeby się w czymś tak niepospolitej 52 I | nie narazić. Kłaniały mu się więc i osoby z inteligencji, 53 I | z inteligencji, kłaniali się i chłopi, zdejmując już 54 I | każdym względem romans tak mu się podobał i przejmował go 55 I | jechać do Hiszpanii: "Udało się Marforemu, myślał sobie, 56 I | dlaczegóż i mnie nie miałoby się udać?" Byłby może na-wet 57 I | w tym głupim kraju tylko się człowiek marnuje", ale wstrzymywały 58 I | Zołzikiewicz zapatrywał się bardzo sceptycznie na duchowieństwo, 59 I | Zołzikiewicz powiada:~"Jak się macie sikory!", i zatrzymał 60 I | macie sikory!", i zatrzymał się na tej samej steczce, a 61 I | krzyczały oj! oj! śmiejąc się, aż im zęby trzonowe było 62 I | zaś mówi: "A głowa to mu się tak puszy, kieby róża; jak 63 I | rozmowę o sobie i zatrzymał się za płotem. Za płotem, z 64 I | Oj! moja Stachowa, tak się boję, żeby mi mego Franka 65 I | zawołać, gdy nagle rozległ się z tyłu turkot bryczki. Pan 66 I | bryczki. Pan pisarz odwrócił się i spojrzał. Na bryczce siedział 67 I | chwilą.~Akademik wychylił się z bryki, dojrzał pana Zołzikiewicza, 68 I | kiwnął ręką i zawołał:~- Jak się masz, panie Zołzikiewicz? 69 I | Cóż, zawsze pomadujesz się na dwa cale?~- Sługa pana 70 I | dobrodzieja! - ozwał, kłaniając się nisko, Zołzikiewicz, ale 71 I | go nie cierpiał, ale bał się go jak ognia, bo to był 72 I | potrzeby go słuchać. Byłby się na nim pan Zołzikiewicz 73 I | zachmurzonym czołem i nie zatrzymał się aż dopiero przed jedną chałupą, 74 I | ujrzał, czoło jego wyjaśniło się znowu. Była to chałupa może 75 I | kocz! kocz!" Kury zlatywały się na to hasło na wyścigi i 76 I | Śliczne ciemne włosy wymykały się jej spod czepca.~Gdy pan 77 I | spod czepca.~Gdy pan pisarz się zbliżył, pies leżący koło 78 I | czasu do czasu kłami, jakby się uśmiechał.~- Kruczek - zawołała 79 I | stanął koło niej.~- A dacie się pocałować? to wam powiem.~- 80 I | to wam powiem.~- Obędzie się! - odparła kobieta.~Ale 81 I | wołała Rzepowa wyrywając się silnie.~- Moja śliczna, 82 I | Panie! To mówiąc wydzierała się coraz silniej, ale pan Zołzikiewicz 83 I | wściekłym szczekaniem rzucił się na pana pisarza, a ponieważ 84 I | w zielone kraty, oddalił się szybko, machając jedną ręką 85 II | zadrży, a wiór na pół łokcia się od niej oderwie. W ładowaniu 86 II | gniazd wronich, dziwowały się jego. sile. Bogaty kupiec 87 II | ledwie co żywa~Buuuu! I pyta się komara~Buuuu! Czy nie trzeba 88 II | gospodyni folwarczna, zaklinała się, że mu duszę było przez 89 II | siedemnaście lat, pobił się w karczmie z urlopnikami. 90 II | a potem, udobruchawszy się zaraz, pytał:~- Rzepa, bój 91 II | zaraz, pytał:~- Rzepa, bój się Boga! jakżeś ty z nimi poradził, 92 II | masierunkiem zerwane, to tylko com się którego tknon, to on zaraz 93 II | szło mu jako tako. Ożenił się, dostał żonę taką, że lepszej 94 II | świecą szukać; więc byłoby się pewno i bardzo dobrze wiodło, 95 II | swoje, a wam zasię!~Nikogo się we wsi nie bał, przed jednym 96 II | nogach zwolna po drodze, to się za czapkę brał. Na Rzepę 97 II | być odpowiedzialność, więc się pisarza bał.~Taki to był 98 II | na kraj świata.~A Rzepa się zdziwił.~- Czyś ty się, 99 II | Rzepa się zdziwił.~- Czyś ty się, kobieto - rzeknie - blekotu 100 II | ta giez ukąsił?~- Ni ja się blekotu najadłam, ni mnie 101 II | tobie już nijak od wojska się nie wykręcić... Oj! pójdziesz, 102 II | bałamuctwie pisarza zataiła, bo się bała, żeby Rzepa głupstwa 103 II | czego Boże broń! na niego się nie porwał i tym sprawy 104 II | boru? Teraz Rzepa podrapał się w głowę.~- Jużci bo wie. 105 II | poszewek, z których sypały się pierze; obok stół, na nim 106 II | naprzeciw zaś okna mieściła się komoda, obejmująca nader 107 II | gorączki i ledwo mógł zebrać się z myślami. Czasem nawiedzały 108 II | nieszczęśliwemu Zołzikiewiczowi zdaje się, że istotnie jest Serranem.~- 109 II | marzenie. Serrano rozgląda się; świeca pali się na stole 110 II | rozgląda się; świeca pali się na stole i pryska, bo właśnie 111 II | pryska, bo właśnie zaczęła się palić nasiąknięta łojem 112 II | do przytomności, podnosi się na łóżku, macza chustkę 113 II | zmienia okład.~Po czym zwraca się do ściany, zasypia, a raczej 114 II | zasypia, a raczej rozmarza się w półśnie, w półjawie, i 115 II | a jak tu zarazem poddać się interesującemu opatrunkowi? 116 II | królowa znika, drzwi otwierają się z trzaskiem l staje w nich 117 II | Jose. Zołzikiewicz budzi się po raz drugi; Eskurial staje 118 II | raz drugi; Eskurial staje się znów murowańcem; świeca 119 II | znów murowańcem; świeca się pali, mucha przy knocie 120 II | pana Zołzikiewicza i zdaje się uśmiechać.~Zimny pot naprawdę 121 II | kładzie rubla na stół i odzywa się pokornie:~- Jelemożny pisarzu! 122 II | wpadłszy w wściekłość, zrywa się do Rzepy, ale w tej chwili 123 III | ROZMYŚLANIA I EUREKA~Rana ogniła się.~Widzę, jak piękne czytelniczki 124 III | dalej.~Owóż więc rana ogniła się, ale nadspodziewanie wyszła 125 III | Baraniej Głowy, a stało się to bardzo prostym sposobem: 126 III | na Rzepową i nie dziwić się mu, bo też to była kobieta, 127 III | powiecie osłowickim, chciał się więc pozbyć Rzepy. Gdyby 128 III | z pisarstwa, i skończyło się.~Najwięksi ludzie pod wpływem 129 III | ich wielkość, że poznawali się na tym dość wcześnie. Zołzikiewicz 130 III | gdzie wzniosłe wspiera się na szczytnym, bo Zołzikiewicz 131 III | projektów na Rzepową przyłączyła się jeszcze chęć zemsty nad 132 IV | szklankę.~- Przestalibyśta się o to swarzyć, kiedy nie 133 IV | powiadam, że Francuz nie da się Prusakowi - mówi Gomuła 134 IV | i z mocą wielgą? Ino mu się piwo w Warsiawie nie spodobało, 135 IV | zwyczajny doma lepszego, to się i wrócił.~- Nie bluźnilibyśicie 136 IV | juści prawda.~- Napilibyśta się lepiej - rzekł wójt.~- Zdrowie 137 IV | polityki.~- No! napijwa się jeszcze - rzekł po chwili 138 IV | za wasze zdrowie!~Napili się znowu, a że pili arak, Rzepa 139 IV | Nalej ta!~Rzepa stawał się coraz czerwieńszy, Burak 140 IV | jedną ręką, a balibyśta się pójść na wojnę?~- Co bym 141 IV | pójść na wojnę?~- Co bym się miał bać? Kiej się bić, 142 IV | Co bym się miał bać? Kiej się bić, to się bić. Gomuła 143 IV | miał bać? Kiej się bić, to się bić. Gomuła na to rzekł:~- 144 IV | pięścią, to rozlecielibyście się jak stara beczka.~- A może 145 IV | wtrącił wójt. - Bedzieta się bili czy co? Ot napijwa 146 IV | bili czy co? Ot napijwa się jeszcze.~Napili się znowu, 147 IV | napijwa się jeszcze.~Napili się znowu, ale Burak i Gomuła 148 IV | oko zbielało.~- Pocałujta się teraz - rzekł wójt.~Rzepa 149 IV | teraz - rzekł wójt.~Rzepa aż się rozpłakał przy uściskach 150 IV | żałośnie.~- No, nie smućta się! - rzekł Burak. - Do pisarza 151 IV | pomstowalibyście! Napijwa się! Napili się jeszcze raz. 152 IV | pomstowalibyście! Napijwa się! Napili się jeszcze raz. Rzepa jakoś 153 IV | jeszcze raz. Rzepa jakoś się pocieszył i siadł spokojnie 154 IV | spokojnie na zydlu, a wtem drzwi się otworzyły i ukazały się 155 IV | się otworzyły i ukazały się w nich: zielona czapka, 156 IV | trzy głosy.~Pisarz zbliżył się, zaraz też podleciał i Szmul 157 IV | Zołzikiewicz powąchał, skrzywił się i siadł przy stole.~Chwilę 158 IV | będę podpisywał - ozwał się Rzepa, który miał wstręt 159 IV | swego nazwiska.~- Ciebie się też nikt nie będzie prosił. 160 IV | Twoja wola.~Rzepa zaczął się drapać w głowę, pisarz zaś, 161 IV | pisarz zaś, zwróciwszy się do wójta i do ławnika, rzekł 162 IV | rubli na głowę.~Rzepie aż się oczy zaiskrzyły po pijanemu.~- 163 IV | rozumieli, ale radowali się bardzo; gdyby jednak Rzepa 164 IV | kolejno, gdy zasię Rzepa wziął się do pióra, Zołzikiewicz usunął 165 IV | to:~- Szmul!~Szmul ukazał się we drzwiach.~- Ny? co pan 166 IV | i począł drzemać.~Kiwnął się raz, kiwnął się drugi raz, 167 IV | Kiwnął się raz, kiwnął się drugi raz, na koniec zwalił 168 IV | drugi raz, na koniec zwalił się z zydla, mruknąwszy: "Boże! 169 IV | bo wiedziała, że jeśli się upił, to może się jej co 170 IV | jeśli się upił, to może się jej co oberwać. Tak i bywało. 171 IV | ale po pijanemu czasem jej się co obrywało.~Przespał więc 172 IV | noc. Nazajutrz rozbudził się o wschodzie słońca. Patrzy, 173 IV | głowie; stoi w oknie i kiwa się, i modli się głośno.~- Szmul! 174 IV | oknie i kiwa się, i modli się głośno.~- Szmul! psiawiaro! - 175 IV | Rzepa. Ale Szmul nic. Kiwnął się naprzód, kiwnął w tył i 176 IV | naprzód, kiwnął w tył i modlił się dalej.~Więc Rzepa zaczął 177 IV | dalej.~Więc Rzepa zaczął się macać, jak robi każdy chłop 178 IV | Tymczasem Szmul przestał się modlić i zdjąwszy śmiertelną 179 IV | Co, głupi, nie wiesz? Toć się wczoraj z wójtem zgodziłeś, 180 IV | ziemię, potem sam grzmotnął się o nią i jak nie ryknie, 181 IV | nią i jak nie ryknie, aż się szyby w karczmie zatrzęsły.~- 182 IV | godziny potem Rzepa zbliżał się do chałupy.~Rzepowa, która 183 IV | spojrzawszy na niego, aż się sama przeraziła, bo ledwo 184 IV | pytając jedna drugiej:~- Co się tam u Rzepów stało?~- Musiał 185 V | gminnego. Ławnicy poschodzili się z całej gminy, z wyjątkiem 186 V | kilku, nie chcąc różnić się od ogółu, trzymało się polityki 187 V | różnić się od ogółu, trzymało się polityki angielskiej, to 188 V | cygara i wtedy obgadywała się rzecz z łatwością. Potem 189 V | pan Zołzikiewicz starał się zachowywać dobre maniery, 190 V | taktu, który wszędzie umiał się znaleźć; dlatego też nie 191 V | razach śmiałości, ale wtrącał się do rozmowy, wspominając 192 V | kopiejce punkt. Słowem, starał się okazać, że jest za pan brat 193 V | szlachcic, nie czekając, aż on się żegnać zacznie, klepał go 194 V | stanowiska prawnego na rzecz się zapatrywać; resztę zaś spraw, 195 V | ławników, którzy wówczas czuli się po prostu bez głowy.~Ze 196 V | Ze szlachty, a wyrażając się ściślej, z panów, jeden, 197 V | bo pan Floss nie starał się niczym szeleszczącym zasłużyć 198 V | Szlachta zaś mówiła: "doigrał się", przy czym na obronę zasady 199 V | przynoszą, to - zdaje mi się - nie potrzebuje być dowodzonym.~ 200 V | być dowodzonym.~Okazało się to także zaraz w Baraniej 201 V | ogóle nadzwyczaj nie podobał się zgromadzonym potres conscripti, 202 V | było i on bowiem trzymał się zasady nieinterwencji. Projekt 203 V | cosik powiedzieć - rozległy się głosy w zgromadzeniu.~- 204 V | sobie z niepokojem i drapać się w szlachetne organa myślenia, 205 V | jego reprezentantów ozwał się tonem zapytania:~- Abo co?~- 206 V | Musi tak być! - ozwał się jeden głos.~- Łąka łąką - 207 V | projekt urzędowy i zaczął się rozkład kosztów naprawy 208 V | baraniogłowskiego, że nie udało się nikomu wykręcić, z wyjątkiem 209 V | bezinteresowne po-święcenie się ze strony wójta i ławnika, 210 V | protestacji, który ozwał się gniewliwie:~- A wy to dlaczego 211 V | argument, na który - spodziewam się - nie tylko zdrowy rozsądek 212 V | przyczyny latać po izbie, kręcić się pod nogami i kwiczeć wniebogłosy. 213 V | prawodawcze zaś rzuciło się w pogoń za intruzami i przez 214 V | Prosięta tymczasem zabiły się pod nogi pana Zołzihiewicza 215 V | która to zieloność wyprać się nie dała, choć pan Zołzikiewicz 216 V | porządku tym znajdowała się obecnie sprawa włościanina 217 V | panem Flossem. Zdarzyło się, że woły Środy, najadłszy 218 V | że woły Środy, najadłszy się w nocy koniczyny pana Flossa, 219 V | łez i nędzy, przeniósłszy się do lepszego - wołowego świata. 220 V | koniczyna, woły cieszyłyby się dotychczas najlepszym i 221 V | nieinterwencji, jakiej trzymała się wspomniana już wyżej "inteligencja", 222 V | czym zresztą wstrzymujemy się od wypowiedzenia pochwalnego 223 V | wypadki", w jakich znaleźć się mogli pisarz, wójt i ławnik 224 V | Jeszcze dziś każdy może się przekonać, że w wójtowskim. 225 V | Baraniej Głowie znajdują się aż cztery przegrody. Więźniowie 226 V | przeszkadzać w oddawaniu się refleksji, rozmyślaniom 227 V | życia.~Stójka tedy udał się bezzwłocznie do owego celkowego 228 V | I co tu ukrywać, kochali się, nie mogąc żyć bez siebie, 229 V | jednak zazdrość wkradła się między Romea i Julię, ponieważ 230 V | raz Romea, zabawiającego się przydługo z Jagną ze dworu. 231 V | Romeo, wedle zapatrywania się Julii, za wcześnie przyszedł 232 V | pola i natarczywie domagał się jeść, przyszło do wybuchu 233 V | złotych pięć, czyli, wyrażając się poprawniej, kop. sr. siedemdziesiąt 234 V | Zachodu; dlatego brzydząc się do głębi duszy emancypacją 235 V | Romeowi, który, trzymając się za rozcięty łeb, tak mówić 236 V | do domu? Za piecem, pada, się układziesz i będziesz na 237 V | jak pies!~Potem rozpłakała się całym wezbranym sercem i 238 V | wezbranym sercem i zwróciwszy się do sądu, poczęła wołać:~- 239 V | Głowie, skazał skarżących się na odsiedzenie jeszcze dwudziestu 240 V | Ławnicy, w zamiarze rozejścia się, już brali za czapki i bicze, 241 V | napadzie prosiąt rozwarły się na oścież i ukazał się w 242 V | rozwarły się na oścież i ukazał się w nich Rzepa chmurny jak 243 V | czarnych .oczach ukazywały się łzy, ściekające następnie 244 V | dość cichym głosem ozwał się:~- Niech będzie pochwalony!~- 245 V | wójt, który zrazu zmieszał się, ale już przyszedł do siebie. - 246 V | Sprawę jaką mata? Pobiliśta się czy co?~Nadspodziewanie 247 V | swojej! Oj, ulitujta wy się nade mną i nad nim, i nad 248 V | dzieckiem niewinnym! W co ja się obrócę nieszczęśliwa sama, 249 V | Aż Rzepowa znowu zebrała się z głosem i tak mówić poczęła:~- 250 V | Częstochowska! przyczyń-że Ty się, przyczyń za nami.~Przez 251 V | progu Rzepowa.~Wójt zasromał się, niemniej markotny był i 252 V | Wyraźnie stoi napisane, że kto się będzie wtrącał do dobrowolnego 253 V | siódma skóra zaboli. Jak się ochotnik znajdzie za popisowego, 254 V | jednemu z drugim wtrącać się do nich wara. Ugoda podpisana, 255 V | świadkowie są, i szabas! To się rozumie w jurysprudencji, 256 V | po niejakim czasie ozwał się Gomuła cichym głosem, na 257 V | głosem, na który obejrzeli się wszyscy, jakby zdziwieni 258 V | konia sprzedasz, napijesz się, wołu sprzedasz, też; świnię, 259 V | obyczaj.~- Toćwa napiliśmy się i wtedy ino wedle obyczaju - 260 V | ławnicy śmielej zwrócili się do Rzepy.~- Cóż, kiejś sobie 261 V | otworzył usta: uciszyło się wszystko.~- Ale wy nie wiecie - 262 V | wiecie - mówił - w co wam się wtrącać, a czego nie tykać. 263 V | własną chałupę, w to wy się wtrącać możecie i takiej 264 V | z rozpaczą Rzepowa - ja się nie skarżyłam, ja ta nigdy 265 V | słodkie Boga żywego, chyba się świat już skończył!~Ale 266 V | świat już skończył!~Ale sąd się zagaił i bezpośrednim jego 267 V | pięćdziesiąt.~Ale Rzepa rzucił się jak wściekły i krzyknął, 268 V | bierze, kto chce!" Zaczął się rozgardiasz straszny. Stójka 269 V | przed sobą i co kamień, to się o niego potknęła, a ręce 270 VI | VI ~IMOGENA~Tu spodziewam się, że czytelnik dostatecznie 271 VI | Dał pan Zołzikiewicz, co się nazywa, szach mat Rzepowej 272 VI | koprowiną", wykupić, zgodził się ma ten plan z radością, 273 VI | nie z chciwości dzielił się kancelaryjnym z Burakiem. 274 VI | pan Zołzikiewicz ubierał się tak starannie. Płynęło to. 275 VI | powód. Oto pan Zołzikiewicz się koohał. Nie myślcie jednak, 276 VI | Rzepowej. Na Rzepową miał, jak się kiedyś wyraził sam, "apetycik", 277 VI | nie czytelnicy, domyślają się już zapewne, że przedmiotem 278 VI | sentymentalizm, temu wręcz powiem, że się myli. Nadto trzeźwy był 279 VI | panna Jadwiga podstawiała się za Izabelę on za Serrana 280 VI | człowiek raz jeden zdradził się ze swoim uczuciem, a mianowicie 281 VI | sznurze koło drwalni suszące się spódnice i po znakach J. 282 VI | on nie wytrzymał; zbliżył się i począł gorąco całować 283 VI | lub coś podobnego. Co on się biedak nie namęczył, żeby 284 VI | Zołzikiewicz zapuszczał się jeszcze w niezmiernie dalekie 285 VI | tego młodzieńca, mieściło się w nim równoznacznie z "apetycikiem" 286 VI | była śliczna kobieta, co się nazywa; nie byłby jednak 287 VI | i komu? - jemu, wydawała się panu Zołz.ikiewiczowi czymś 288 VI | jednak, że ofiara będzie się bronić, dlatego wymyślił 289 VI | Wrzeciądzy, a zarazem poradzić się księdza. Księży było dwóch: 290 VI | jak rybie, a głowa kręciła się na obie strony; nie do niego 291 VI | niego postanowiła więc udać się Rzepowa, ale do wikarego, 292 VI | wcześniej i jeszcze przed sumą się ż księdzem Czyżykiem rozmówić, 293 VI | przyszła, nabożeństwo już się zaczęło. Kobiety, poubierane 294 VI | jedynie sposób mają zapatrywać się tak na ową herezję, jak 295 VI | wymownie i z wielkim przejęciem się ostrzegał swoje owieczki, 296 VI | mieli puścić. Potem kazanie się skończyło, a zaczęła się 297 VI | się skończyło, a zaczęła się suma. Oj! modliła się też 298 VI | zaczęła się suma. Oj! modliła się też Rzepową, nieboga, modliła, 299 VI | cyborium, a potem odwrócił się do ludzi i trzymając w drżących 300 VI | schyloną głową, jakby zbierając się z duchem, aż wreszcie zaintonował: " 301 VI | będzie suplementem, ~Co się zmysłom nie zdarzy...~Pieśń 302 VI | zdarzy...~Pieśń brzmiała, aż się szyby zatrzęsły; zahuczał 303 VI | bęben, z trybularzy wzniosły się dymy błękitne, a słońce 304 VI | to podnosił, i wydawał się wówczas ów biały staruszek 305 VI | błogość i otucha, zlewając się na wszystkie serca i na 306 VI | i sama nie wiedziała, co się z nią stało. Zdawało się 307 VI | się z nią stało. Zdawało się jej, że anieli niebiescy 308 VI | Rzepową leżała tak długo. Gdy się podniosła, już było po mszy; 309 VI | gasił świece, więc Rzepową się podniosła i poszła na parafię 310 VI | poszła na parafię rozmówić się z księdzem wikarym.~Ksiądz 311 VI | jakaś zapłakana kobieta chce się z nim widzieć. Był to młody 312 VI | szukać.~- I nie omyliliście się, moja kobieto - odpowiedział 313 VI | Nieszczęście, jakie przytrafiło się waszemu mężowi, uważajcie 314 VII | była to ładna panna, co się nazywa; włosy miała czarne, 315 VII | dziewicza kibić rysowała się wdzięcznie, jakoby płynąc 316 VII | czuprynę i broda tylko co mu się puszczała, wyglądał także 317 VII | pary nie było nic, czego by się nie słyszało ze sto razy. 318 VII | wtedy taka rozmowa wydaje się czczą i pospolitą, kiedy 319 VII | czczą i pospolitą, kiedy się rozmawia z lubą duszy duszyczką, 320 VII | w sfery błękitne, czepia się świata duchowego i pnie 321 VII | świata duchowego i pnie się w górę jakoby wijąca się 322 VII | się w górę jakoby wijąca się roślinka po tyczce. Tam 323 VII | warunkach najczęściej mówi się o poezji.~- Czytała pani 324 VII | Gdy go czytam, zdaje mi się, że słyszę jakąś muzykę 325 VII | zakochana. Zrozumielibyśmy się z pewnością.~- Na szczęście 326 VII | półuśmiechem usta, aż jej się dołki ukazały na policzkach, 327 VII | grymaśnik z pana. Proszę się rozchmurzyć i wymówić mi 328 VII | ponuro pan Wiktor.~- A ja się go po prostu boję. Ironia, 329 VII | schowawszy ogon pod brzuch cofnął się przerażony.~Tymczasem doszli 330 VII | krawat, a potem zatrzymali się przed ładnym domkiem, pokrytym 331 VII | Tu dzieci wiejskie uczyły się czytać, gdy rodzice byli 332 VII | Rzepowa wstała i zbliżywszy się podjęła pod nogi pannę Jadwigę 333 VII | Wiktora, przy czyim rozpłakała się cicho.~- Co to wam, Rzepowa? - 334 VII | ciebie zesłał! Przyczyńże ty się za mną, pociecho nasza!~ 335 VII | plamiła; panienka zmieszała się bardzo: widać było wyraźnie 336 VII | a panu Wiktorowi zdawało się nawet, że widzi łezkę w 337 VIII| dziekan i jakby zamyśliwszy się, począł coś szeptać do siebie 338 VIII| proboszczu? A on pyta: co? Mnie się zdaje, że to coś z tego 339 VIII| powiadam. A on mówi: I mnie się zdaje, że to coś z tego 340 VIII| na bagnety! Ale zaraz mi się zdało, że ci już słabną. 341 VIII| górą! a on mówi: I mnie się zdaje, że górą. Ledwiem 342 VIII| niewolę i myślę, skończy się... ale gdzie tam! tego... 343 VIII| machnął ręką i osadziwszy się głęboko, wpadł jakby w zadumę, 344 VIII| tylko głowa trzęsła mu się mocniej jak zwykle, a oczy 345 VIII| wierzch wyłaziły.~Rewizor aż się zapłakał od śmiechu.~- Księże 346 VIII| dobrodzieju! - zapytał - któż się z kim bił, gdzie i kiedy? 347 VIII| mogę od śmiechu.~Śmieli się i państwo Skorabiewscy przez 348 VIII| Skorabiewski zaraz podniósł się, wyszedł przed ganek i spytał:~- 349 VIII| Czego?~- Rzepowa schyliła się, o ile jej na to dzieciak 350 VIII| No, to czekajcieże. Ja się przecie na dwoje nie rozerwę...~ 351 VIII| ganek, a Rzepowa cofnęła się aż do kratek ogrodowych 352 VIII| czekać dość długo. Państwo się tam zabawiali rozmową, a 353 VIII| pokoje. Powoli słońce miało się ku zachodowi. Na ganek wyszedł 354 VIII| przyjść później, ale bała się, że potem będzie za późno, 355 VIII| piersi. Dziecko nassało się i usnęło, ale niezdrowym 356 VIII| cierpliwie. Powoli zmroczyło się i księżyc wszedł na sklepienie 357 VIII| zastawione; w ganku paliły się lampy, ale państwo nie przychodzili, 358 VIII| słowo rzekł, jak wszystko się stało, a to i da Pan Bóg, 359 VIII| stało, a to i da Pan Bóg, że się złe odmieni. A przy tym 360 VIII| tym myślała, że niechby się Zołzikiewicz albo wójt sprzeciwiał, 361 VIII| nie ostawi." I nie myliła się, bo pan Skorabiewski istotnie 362 VIII| parę godzin, wydało jej się tak naturalne, że nawet 363 VIII| że nawet nie zastanawiała się nad tym. Tymczasem państwo 364 VIII| wszyscy, rozmawiali i śmieli się wesoło. Dopiero wtedy przyszło 365 VIII| wziąć w usta, a rano tylko się trochę mleka napiła.~"Oj! 366 VIII| ale nie śmiała prosić, by się nie naprzykrzać i w oczy 367 VIII| przy gościach, za co by się może pan i rozgniewał.~Nareszcie 368 VIII| rozgniewał.~Nareszcie skończyła się i kolacja; rewizor odjechał 369 VIII| chwila nadeszła, i zbliżała się ku gankowi.~Bryka ruszyła; 370 VIII| ale dałem sobie słowo, że się w sprawy gminne nie będę 371 VIII| jaśnie dziedzic ulituje się nade mną...~Głos jej urwał 372 VIII| nade mną...~Głos jej urwał się nagle.~- Wszystko to bardzo 373 VIII| Panie Boże zapłać - ozwała się głucho kobieta, podjąwszy 374 IX | również prostakom, ozwał się i został wyrzucony za drzwi.~ 375 IX | wtedy - i pokażę mu, że się bez niego obędzie.~- Nie 376 IX | serdeczny, tylo ja sama. Ty, ino się napijesz, to zara hardo 377 IX | napijesz, to zara hardo się stawisz i tylko nieszczęścia 378 IX | jadących, którzy pozwolą się jej przysiąść bodaj na brzeżku 379 IX | dalej. Na świecie stawało się coraz goręcej i pot lał 380 IX | coraz goręcej i pot lał się strumieniem z Rzepowej, 381 IX | swego czeskiego i zbliżywszy się rzekła:~- Mata pięć groszy?~ 382 IX | jak przyszła na rynek, tak się zlękła. Łatwo było przyjść 383 IX | a już musisz wypytywać się, gdzie kto mieszka, a cóż 384 IX | w takich Osłowicach. "Ja się tu zgubię jak w lesie" - 385 IX | innej rady, jak wypytywać się ludzi. O komisarza wypytała 386 IX | ludzi. O komisarza wypytała się łatwo, ale poszedłszy do 387 IX | do jego domu dowiedziała się, że wyjechał do guberni. 388 IX | żydowskich, Rzepowej zdawało się, że to jaki odpust, "A kaj 389 IX | kobieto, przed nim." Zebrała się z duchem i weszła do pałacu. 390 IX | jakieś litery. Przeżegnała się Rzepowa i otworzywszy z 391 IX | cichutku pierwsze, znalazła się w jakiejś wielkiej izbie, 392 IX | Na koniec przerzedziło się jakoś, a wreszcie i nikogo 393 IX | Wtedy Rzepowa ośmieliła się odezwać:~- Pochwalony Jezus 394 IX | nie należała; napisu, jak się rzekło, nie widziała.~Tylko 395 IX | mundurach.~Rzepowa zbliżyła się do tego, który drzemał na 396 IX | miał na wyciągniętych przed się nogach dziurawe.~Trąciła 397 IX | Trąciła go w ramię.~On się zerwał, spojrzał na nią 398 IX | za nią trzasnął. Znalazła się trzeci raz na tym samym 399 IX | wszystkimi drzwiami zaczyna się z nią kręcić.~A tu ludzie 400 IX | Wreszcie jednak Bóg zmiłował się nad nią. Z tych drzwi, przy 401 IX | Wrzeciądzy widywała; potknął się o nią i pyta:~- Wy tu czego, 402 IX | zieloną tabliczką otworzyły się z trzaskiem; wyszedł z nich 403 IX | przez korytarz, śpiesząc się bardzo. Oj! zaraz można 404 IX | oczachna jego widok. " Dziej się wola boża!", przemknęło 405 IX | cała procesja zatrzymała się przed nią.~- Toż co jest? - 406 IX | nie mogła dalej: zalękła się tak, że głos urwał się jej 407 IX | zalękła się tak, że głos urwał się jej w gardle; język kołem 408 IX | ostatnia deska zbawienia wysuwa się jej z rąk. - Przenoświętsy 409 IX | bardzo zajęty, bo to i spisy się już zaczęły, i interesów 410 IX | zresztą z kobietą dogadać się nie mógł, więc tylko kiwnął 411 IX | Rzepowej takim głosem, że mało się pod ziemię nie schowała:~- 412 IX | Korytarze opustoszały; zrobiło się na nich cicho, tylko dzieciak 413 IX | wrzeszczeć. Więc rozbudziła się jakoby ze snu, wstała, podniosła 414 IX | Na dworze niebo zawlokło się chmurami: na krańcach widnokręgu 415 IX | powietrzu było parno.~Co się działo w duszy Rzepowej, 416 IX | Baraniej Głowy, nie podejmuję się opisywać. Ach! gdyby to 417 IX | tak panna Jadwiga znalazła się w podobnym położeniu, dopieroż 418 IX | romans, którym podjąłbym się przekonać najzaciętszych 419 IX | rozpaczne rzuty duszy wyraziłyby się w niemniej rozpacznych, 420 IX | pole, aż nagle zatrzymała się, bo naprzeciw niej szedł 421 IX | pijany chłop.~Chmury waliły się na niebie coraz gęstsze, 422 IX | gęstsze, a w nich gotowało się coś jakby burza; od czasu 423 IX | czapkę na ucho i taczając się to w prawo, to w lewo, śpiewał:~ 424 IX | wpół, ale Rzepowa, zlękłszy się o dziecko i o siebie, uskoczyła 425 IX | ale że był pijany, więc się przewrócił. Zerwał się wprawdzie 426 IX | więc się przewrócił. Zerwał się wprawdzie zaraz, nie gonił 427 IX | uciekać dalej. Zatrzymała się dopiero pod krzyżem, a obejrzawszy 428 IX | pod krzyżem, a obejrzawszy się spostrzegła, że chłop był 429 IX | jakie pół wiorsty i taczając się szedł do miasta.~W tej chwili 430 IX | od przytomności.~Zbudziła się oparta plecami o krzyż. 431 IX | burzą zabrali: podniosła się nawet na nogi, ale nie mogła 432 IX | guwernantki; potem zobaczyła, jak się zaczęli całować i znikli 433 IX | godzinie jakiej zwlokła się znowu, choć nogi gięły się 434 IX | się znowu, choć nogi gięły się pod nią: poszła dalej.~- 435 IX | śliczne jej włosy rozsypały się po plecach i poczęły furkać 436 IX | krzyknęła: "A słowo stało się ciałem!" Spojrzała na niebo, 437 IX | drżącym głosem śpiewać: "Kto się w opiekę." Jakiś złowrogi 438 IX | chwili do chwili zrywał się nagle szum, jakby przerażone 439 IX | głębiny leśnej rozlegał się jakiś głos. Rzepowa aż ciarki 440 IX | że to może "złe" śmieje się na bajorach albo może gomon 441 IX | upusty niebieskie otworzyły się nad jej głową: deszcz, pomieszany 442 IX | że aż chojary przygięły się do ziemi; las zasnuło mgłą, 443 IX | dojrzeć, a tu drzewa wiją się po ziemi, a skrzypią i szumią: 444 IX | przyjaciółkę, fartuch, rozebrała się prawie do koszuli i okutała 445 IX | brzozę płaczącą, przyczołgała się do niej prawie na czworakach 446 IX | koniec opadła. Ale zrobiło się już ciemno; przez przerwy 447 IX | połyskiwać-gwiazdy. Pod brzozą bieliła się nieruchoma ciągle postać 448 IX | Rzepowej.~- Nau! - rozległ się jakiś głos w ciemnościach.~ 449 IX | Po chwili z daleka dał się słyszeć turkot wozu i chlapanie 450 X | Głowy, a po drodze spotkał się z Rzepą, który. widząc, 451 X | samym Rzepą, który zalewał się teraz wódką bez miary i 452 X | okazać jej troskliwość, ozwał się chmurno: "Będziesz ty po 453 X | trwała. Smutek jątrzący się jako rana zaczął ich zaraz 454 X | skamieniały. Kobieta kręciła się po. izbie, pracowała jak 455 X | jedno i chciało odezwać się do drugiego, już im było 456 X | żadnej rady i że dola ich już się skończyła. Po kilku dniach 457 X | diabłu zaprzeda, i poczęli się go wystrzegać. Nad chałupą 458 X | rzeczy wygadywać.~Zdarzyło się, że u Rzepów wyschła studnia. 459 X | dalej, ale widziała, jak się przeżegnali. Nabrała wody 460 X | Rzepowa!~Rzepową zatrzymała się i pyta:~- Czego chcecie? ~ 461 X | murowańca, a tymczasem ściemniło się na dworze...~. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ~ 462 XI | jak wryta, bo spodziewała się, że Rzepa jak zwykle będzie 463 XI | dla ciebie! na sromotę się podałam. Oszukał mnie, a 464 XI | wypędził. Wawrzon! ulituj że się choć ty nade mną: mój serdeczny! 465 XI | koniec, niebogo! Już ty się pożegnaj z tym światem, 466 XI | próżnicy czasu; przeżegnaj się, a potem będzie koniec: 467 XI | ludzie! ratun... Rozległo się głuche uderzenie, potem, 468 XI | potem trup jej wyprężył się nagle i pozostał nieruchomy.~ 469 XI | rozdarła ciemności: paliły się zabudowania dworskie.~ 470 Epi | wystarczającą. Ale widzicie, chłopi się na takich rzeczach nie znają, 471 Epi | że w każdym razie sprawa się przewlecze, a strach rzuci 472 Epi | ramiona.~I nie przeliczył się ten wielki człowiek.~Spytacie, 473 Epi | wielki człowiek.~Spytacie, co się z nim stało? Cóż się miało 474 Epi | co się z nim stało? Cóż się miało stać? Rzepa, podpaliwszy 475 Epi | okrzyk: "gore!", zbudziła się już cała wieś, więc Zołzikiewicz 476 Epi | Barbarą Ubryk i spodziewa się także, że panna Jadwiga 477 Epi | nadzieje sędziostwa i uścisku się sprawdzą, przyszłość okaże.~ ~