| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] vii 1 viii 1 voltairze 1 w 383 wa 1 wach 1 wacha 1 | Frequency [« »] ----- 583 i 477 sie 383 w 364 na 347 nie 320 a | Henryk Sienkiewicz Szkice Weglem IntraText - Concordances w |
Rozdzial
1 I | Rozdział I~W KTÓRYM ZABIERAMY ZNAJOMOŚĆ 2 I | NASTĄPI~We wsi Barania Głowa w kancelarii wójta gminy cicho 3 I | opędzał się od much.~Much było w kancelarii jak w oborze. 4 I | Much było w kancelarii jak w oborze. Wszystkie ściany 5 I | rój wzbijał się brzęcząc w powietrze, a pan Zołzikiewicz 6 I | była czwarta po południu, w całej wiosce panowała cisza, 7 I | Potem przeglądał się w lusterku wiszącym tuż koło 8 I | Ale pan Zołzikiewicz był w złym humorze, a jak tylko 9 I | humorze, a jak tylko był w złym humorze, wójt musiał 10 I | poprawił włosy i znów spojrzał w lusterko. Wójt jednak czuł 11 I | już wasze chłopy kością w gardle stoją, razem z waszym 12 I | ale wy będziecie kwacza w maźnicy maczać i kwaczem 13 I | maźnicy maczać i kwaczem w księgach pisać. Będzie wam 14 I | Wójt począł się drapać w głowę.~- Kiej bo pan to 15 I | mówię.~Wójt wziął papier w obie ręce i zaczął czytać:~" 16 I | wójta gminy Wrzeciądza. W imię Ojca i Syna, i Ducha 17 I | Bozkiej, a tu u waju mentryki w parafii u dobrodzieja i 18 I | słyszał, jak proboszcz kończył w ten sposób kazanie, zakończenie 19 I | Zołzikiewicz siadł, wziął pióro w rękę, zatoczył nim kilka 20 I | baraniogłowskich, nachodzące się w kancelarii parafialnej, 21 I | i do gminy Barania Głowa w samym skorym czasie nadesłał. 22 I | to jak woda, że na-wet i w kancelarii w powiecie lepiej 23 I | że na-wet i w kancelarii w powiecie lepiej nie pisali. 24 I | naczelnik skarżył się, że w Baraniej Głowie lud niedobry. 25 I | kazał, a potem na mnie.~W tym miejscu krowa z łoskotem 26 I | począł znów przeglądać się w lusterku.~- Dobrze wam tak - 27 I | napić, jak się napracuje w polu.~- A ja wam mówię tylko 28 I | wojskowe. Ot zapisać by go w listę, niechby pociągnął 29 I | go i nie chcieli słuchać, W czasie branki nikt nie ma 30 I | pomocy, może mi się to ta w jakie dwa roki powrócić.~- 31 I | przyjemnie.~- Ba! - rzekł w końcu - zawdyk to nieprzezpieczna 32 I | wziął za zieloną kortową w kraty czapkę i wyszedł z 33 I | chyba ludzie złośliwi i w ogóle źle myślący, którym 34 I | zwykły poziom, zaraz solą w oku siedzi i spać spokojnie 35 I | naszych znakomitych ludzi, w biografii tego niepospolitego 36 I | pierwsze nauki pobierał w Osłowicach, stołecznym mieście 37 I | mieście powiatu osłowickiego, w którym to powiecie leżała 38 I | leżała i Barania Głowa. W siedmnastym roku życia doszedł 39 I | ostrożnością, ażeby się w czymś tak niepospolitej 40 I | przejmował go tak dalece, że w swoim czasie zamierzał nawet 41 I | zresztą był teraz zdania, że "w tym głupim kraju tylko się 42 I | wpół i całusa, a potem ją w kałużę, ale to tylko tak, 43 I | był gęsty wiśniowy sad, w sadzie ule, a niedaleko 44 I | rozmawiając. Jedna miała kartofle w podołku i obierała je cygankiem, 45 I | boję, żeby mi mego Franka w żołnierze nie wzieni, że 46 I | siedział młody akademik w czapce na bakier, z papierosem 47 I | na bakier, z papierosem w zębach, powoził zaś ów Franek, 48 I | mignęła dalej, za-wołał w ślad za nią z cicha:~- Żebyś 49 I | gdyby umyśl-nie, i on jeden w okolicy, co sobie z niego 50 I | leżały szczapy drzewa, a w jednej z nich wspartej na 51 I | dalej jeszcze ogrodzenie, w którym koń szczypał trawę, 52 I | świeciła wielka gnojówka, w której leżały dwie świnie. 53 I | drzwiami chałupy kobieta tłukła w mędlicy konopie, śpiewając: " 54 I | zdrowa była jak rydz, szeroka w plecach i w biodrach, smukła 55 I | rydz, szeroka w plecach i w biodrach, smukła w stanie, 56 I | plecach i w biodrach, smukła w stanie, gibka, słowem: łania.~ 57 I | przestając mędlić.~- Wasz w domu?~- Na robocie w lesie.~- 58 I | Wasz w domu?~- Na robocie w lesie.~- A to szkoda. Jest 59 I | także mocny i nie puszczał.~W tej chwili Kruczek przyszedł 60 I | ponieważ pan pisarz ubrany był w krótką marynarkę, Kruczek 61 I | dopiero poczuwszy pełno w pysku, począł potrząsać 62 I | polano zaczął nim zadawać w tył ślepe razy, Kruczek, 63 I | Kruczek, otrzymawszy uderzenie w krzyż, odskoczył skomląc 64 I | pisarzem spoglądali na siebie w milczeniu.~- Oj dola moja! 65 I | Czekajcie! pójdzie Rzepa w sołdaty. Chciałem bronić... 66 I | pobladła, jakby ją kto obuchem w głowę uderzył, rozłożyła 67 I | podniósłszy z ziemi kortową czapkę w zielone kraty, oddalił się 68 II | OSOBY I PRZYKRE WIDZENIA~W godzinę potem może przyjechał 69 II | dobry. Jak, bywało, plunie w garście, s chwyci za topór, 70 II | łokcia się od niej oderwie. W ładowaniu drzewa na fury 71 II | chodziły po lesie z miarą w ręku i spoglądały na wierzchołki 72 II | gałęziami szumem, zwyczajnie jak w lesie.~Czasem znów drwale 73 II | ich sam nauczył:~Coś tam w boru hukneno!~Buuuu! I okrutnie 74 II | spadł~Buuuu! I stukł sobie w plecach gnat~Buuuu! A tu 75 II | Jeno rydla, motyki~Buuuu!~W karczmie też Rzepa pierwszy 76 II | siedemnaście lat, pobił się w karczmie z urlopnikami. 77 II | kancelarii, dał mu raz i drugi w łeb, ale tylko dla pozoru, 78 II | sprawki. Kazali Rzepie wozić w czasie zawieruchy jakieś 79 II | Ty głupia! - powiedział w końcu Rzepa - czego płaczesz? 80 II | mówiąc pokazał na kołyskę, w której rak utrapiony, tj. 81 II | Teraz Rzepa podrapał się w głowę.~- Jużci bo wie. Po 82 II | osobnego domu, ale mieszkał w czworakach stojących nad 83 II | stojących nad stawem, czyli w tak zwanym murowanym. Tam 84 II | tak zwanym murowanym. Tam w osobnej sieni miał dwie 85 II | dwie izby na swój użytek.~W pierwszej izbie nie było 86 II | papierosów i wreszcie świeca w blaszanym lichtarzu, z rudym 87 II | knotem i muchami potopionymi w łoju koło knota.~Przy oknie 88 II | miasta Osłowic.~Oprócz tego, w chwili, o której mowa, na 89 II | sam zaś pan pisarz leżał w pościeli i czytał zeszyt 90 II | okropne.~Przede wszystkim w ranie czuł wściekły ból. 91 II | pyta Serrana ze drżeniem w głosie.~Tu nieszczęśliwemu 92 II | na łóżku, macza chustkę w dzbanku z wodą, stojącym 93 II | zasypia, a raczej rozmarza się w półśnie, w półjawie, i oczywiście 94 II | rozmarza się w półśnie, w półjawie, i oczywiście jedzie 95 II | się z trzaskiem l staje w nich ni mniej, ni więcej 96 II | Potwór trzyma oczy utkwione w pana Zołzikiewicza i zdaje 97 II | krzyknie na to Zołzikiewicz, w którego nagle duch wstąpił.~ 98 II | duch wstąpił.~I wpadłszy w wściekłość, zrywa się do 99 II | zrywa się do Rzepy, ale w tej chwili w karlistowskiej 100 II | Rzepy, ale w tej chwili w karlistowskiej ranie zabolało 101 III | zagiął sobie, jak mówią w Warszawie, parol na Rzepową 102 III | jakiej drugiej nie znaleźć w całym powiecie osłowickim, 103 III | jednak nieszczęście, że w sprawie poboru nie był ostatnią 104 III | państwo Rzepą. "Umieścić go w spisie wojskowym? i cóż 105 III | namiętności robili głupstwa, ale w tym właśnie ich wielkość, 106 III | głupstwo. O, chwilo szczytna! w której mąż prawdziwie wielki 107 III | go już krwią własnych... (w zapale powiedział: własnych 108 IV | MOŻNA ZATYTUŁOWAĆ: ZWIERZ W SIECI~W kilka dni potem, 109 IV | ZATYTUŁOWAĆ: ZWIERZ W SIECI~W kilka dni potem, nie wiem 110 IV | potem, nie wiem dobrze, czy w pięć, czy w sześć, w alkierzu 111 IV | dobrze, czy w pięć, czy w sześć, w alkierzu karczmy 112 IV | czy w pięć, czy w sześć, w alkierzu karczmy baraniogłowskiej 113 IV | wielgą? Ino mu się piwo w Warsiawie nie spodobało, 114 IV | wszyscy trzej, ale że to było w czasie francusko-pruskiej 115 IV | że ino bym was zajechał w pacierze tą pięścią, to 116 IV | tygodnie temu zdechło mu w nocy w oborze.~- Oj! jakiego 117 IV | tygodnie temu zdechło mu w nocy w oborze.~- Oj! jakiego to 118 IV | otworzyły i ukazały się w nich: zielona czapka, zadarty 119 IV | Rzepa zaczął się drapać w głowę, pisarz zaś, zwróciwszy 120 IV | obrywało.~Przespał więc Rzepa w karczmie całą noc. Nazajutrz 121 IV | karczma, i nie alkierz, w którym siedział wczoraj, 122 IV | ubarwione szyby za szynkwas, a w oknie stoi Szmul, ubrany 123 IV | oknie stoi Szmul, ubrany w śmiertelną koszulę i w cycełe 124 IV | ubrany w śmiertelną koszulę i w cycełe na głowie; stoi w 125 IV | w cycełe na głowie; stoi w oknie i kiwa się, i modli 126 IV | Kiwnął się naprzód, kiwnął w tył i modlił się dalej.~ 127 IV | każdy chłop przespawszy noc w karczmie. Namacał pieniądze.~- 128 IV | nie ryknie, aż się szyby w karczmie zatrzęsły.~- No, 129 IV | rzekł flegmatycznie Szmul.~W pół godziny potem Rzepa 130 IV | siadł na ławie i patrzył w ziemię. Ale kobieta zaczęła 131 IV | Zaprzedali mnie" - rzekł w końcu. Wówczas ona z kolei 132 IV | Wówczas ona z kolei uderzyła w lament wielki; on za nią; 133 IV | wielki; on za nią; dzieciak w kołysce zaczął wrzeszczeć; 134 IV | powylatywały baby z łyżkami w ręku, pytając jedna drugiej:~- 135 IV | jego, nieboga, nad wszystko w świecie.~ 136 V | Rozdział V~W KTÓRYM POZNAJEMY CIAŁO PRAWODAWCZE 137 V | której jakkolwiek kilku w powiecie było ławnikami, 138 V | inteligencji" miał sprawę, wówczas w wigilię posiedzenia zapraszał 139 V | Ościerzyńskich. Hm! córka w domu jest: rozumiem, co 140 V | też nie tylko nie tracił w takich razach śmiałości, 141 V | brat z pierwszymi powagami w osłowickim powiecie. Uważał 142 V | powiecie. Uważał wprawdzie, że w czasie jego opowiadań panie 143 V | panie dziwnie jakoś patrzyły w talerze, ale sądził, że 144 V | żegnać zacznie, klepał go w łopatkę i mówił: "No to 145 V | ale znów sądził, że to w dobrych towarzystwach przyjęte. 146 V | gospodarza domu, uczuwał w niej zawsze coś szeleszczącego. 147 V | palce i drapiąc szlachcica w dłoń, wygarniał z niej to " 148 V | mianowicie, że pan Zołzikiewicz w niektórych tylko sprawach 149 V | że inteligencja powinna w nich brać udział. Ale miano 150 V | Floss, dowodziło; chłopi zaś w demokratycznym poczuciu 151 V | panowie tego nie robią". W ogóle chłopi mieli do zarzucenia 152 V | właśnie także kupił był jakoś w owym czasie Kruchą Wolę, 153 V | pozostawił gminie, lak jak w swoim czasie miasto pozostawiono 154 V | Okazało się to także zaraz w Baraniej Głowie, gdy na 155 V | do Osłowic. Projekt ten w ogóle nadzwyczaj nie podobał 156 V | dwóch generałów hiszpańskich w Madrycie, wyczytaną w Izabeli 157 V | hiszpańskich w Madrycie, wyczytaną w Izabeli hiszpańskiej wydawnictwa 158 V | Skorabiewskiego, poczuł w ręku coś szeleszczącego. 159 V | powiedzieć - rozległy się głosy w zgromadzeniu.~- Ja chcę 160 V | parlamentarnej wymowy, choćby w najtreściwszej zawarta formie, 161 V | protest przeciw poprawce i w ogóle przeciw administracyjnej 162 V | niepokojem i drapać się w szlachetne organa myślenia, 163 V | niezawodną oznaką głębszego w rzecz wnikania. Wreszcie 164 V | stopnia była już wkorzeniona w umysły ciała prawodawczego 165 V | obudziło pewną zazdrość w innych ławnikach, a nawet 166 V | nie nagłe a niespodziewane w targnięcie do izby prawodawczej 167 V | prawodawcze zaś rzuciło się w pogoń za intruzami i przez 168 V | energii, która jak nigdy tak i w tym wypadku nie opuściła 169 V | woły Środy, najadłszy się w nocy koniczyny pana Flossa, 170 V | sprawiedliwość.~Sąd, wniknąwszy w głąb rzeczy, z właściwą 171 V | przyczyną śmierci wołów w każdym razie nie był Środa, 172 V | wypowiadanymi sobie mimochodem w kształcie życzeń, tak przez 173 V | sprawy mogły być rozstrzygane w ten sposób, że tak strona 174 V | to ubocznie tak pożądaną w instytucjach gminnych niezależność 175 V | nieprzewidziane wypadki", w jakich znaleźć się mogli 176 V | Nie potrzebuję dodawać, że w gminie Barania Głowa przyjęty 177 V | podawanym przez złe języki w żadną wątpliwość. Jeszcze 178 V | każdy może się przekonać, że w wójtowskim. chlewku w Baraniej 179 V | że w wójtowskim. chlewku w Baraniej Głowie znajdują 180 V | przegrody. Więźniowie siedzieli w nich samotnie, w towarzystwie 181 V | siedzieli w nich samotnie, w towarzystwie zwierząt, o 182 V | Otóż więźniowie, siedzieli w komórkach tylko w takim 183 V | siedzieli w komórkach tylko w takim towarzystwie, co jak 184 V | nie mogło im przeszkadzać w oddawaniu się refleksji, 185 V | tych uderzeń widne były w sińcach na idealnej twarzy 186 V | powiada, to gospodarz jeszcze w polu, a ty, pada, przy-chodzisz 187 V | sufraganie", tak ja ją w pysk, ale ino tak, przez 188 V | złości, a ona mnie warząchwią w łeb...~Tu idealna Julia 189 V | potrecie, to gospodarz jeszcze w polu, a ty już do dom? Ale " 190 V | dopomóż. A żeby jego...~W tym miejscu wójt przywołał 191 V | obwinioną, uczyniwszy jej uwagę w kształcie zapytania:~- Nie 192 V | wszystkim zakochanym parom w całej Baraniej Głowie, skazał 193 V | dwudziestu czterech godzin w celkowym więzieniu i na 194 V | kortowe koloru piaskowego w górę, a fioletową kamizelkę 195 V | kamizelkę na dół. Ławnicy, w zamiarze rozejścia się, 196 V | się na oścież i ukazał się w nich Rzepa chmurny jak noc, 197 V | wyrażały smutek i pokorę, a w wielkich czarnych .oczach 198 V | nie wie, co robi, toć i w sądzie, jak kto po pijanemu 199 V | nad dzieckiem niewinnym! W co ja się obrócę nieszczęśliwa 200 V | i wycierał co chwila nos w palce. Ławnicy posowieli 201 V | do siekaery, ino siedzi w izbie i wzdycha, i wzdycha, 202 V | toć wy ludzie macie Boga w sercu i na naszą krzywdę 203 V | błogosławi - zawołała klękając w progu Rzepowa.~Wójt zasromał 204 V | sąd, to wsadź tylko nos w taką sprawę, a poznasz, 205 V | i szabas! To się rozumie w jurysprudencji, a nie wierzysz, 206 V | a nie wierzysz, to patrz w procedurze i w zsyłkach. 207 V | to patrz w procedurze i w zsyłkach. A jeśli i piją 208 V | sama sprawiedliwość z wagą w jednym, a gołym mieczem 209 V | jednym, a gołym mieczem w drugim ręku wylazła zza 210 V | wy nie wiecie - mówił - w co wam się wtrącać, a czego 211 V | wtrącać, a czego nie tykać. W to, że Rzepa groził żonie 212 V | groził żonie i dzieciakowi, w to, że obiecywał spalić 213 V | obiecywał spalić własną chałupę, w to wy się wtrącać możecie 214 V | wskórali, ale jeszcze sąd, w słusznej troskliwości o 215 V | ubezpieczyć przez zamknięcie Rzepy w chlewku na dwa dni. Żeby 216 V | on Rzepę za łeb; Rzepowa w krzyk, aż jeden z ławników 217 V | za drzwi, dawszy pięścią w krzyż na drogę, inni zaś 218 VI | że pan Zołzikiewicz był w ciągłych długach u Srula, 219 VI | całą okolicę zaopatrywał w "cisto paryską" garderobę.~ 220 VI | Nie myślcie jednak, żeby w Rzepowej. Na Rzepową miał, 221 VI | czworakami i spoglądając w stronę dworu, przy melancholicznych, 222 VI | Do późnej nocy łzy leję;~W nocy oddycham, przez ciężkie 223 VI | wszelką nadzieję.~Głos biegł w stronę dworu, wśród poetycznej 224 VI | aby być sentymentalnym; w marzeniach też jego zwykle 225 VI | że "pain pisarz nos se w panienki spódnicę wyciero". 226 VI | A nuż dziś panna Jadwiga w czasie obiadu przydepnie 227 VI | Breslauera dawało mu wiarę w możliwość rozmaitych przydeptywań. 228 VI | nowe ubranie mawiał: "Ny! w takich spodniach to choćby 229 VI | fałdeczkami; potem siada, bierze w cienkie paluszki łyżkę i 230 VI | Zołzikiewicz zapuszczał się jeszcze w niezmiernie dalekie konsekwencje 231 VI | młodzieńca, mieściło się w nim równoznacznie z "apetycikiem" 232 VI | oporność tej kobiety. Oporność w prostej kobiecie - i komu? - 233 VI | tylko Rzepowa nabrała zairaz w jego oczach uroku zakazanego 234 VI | Kruczkiem ustaliło go jeszcze w przedsięwzięciu. Wiedział 235 VI | Rzepowa po owym zajściu w sądzie nie dawała jeszcze 236 VI | męża robić, bo mąż siedział w chlewku, mim więc posprzątnęła 237 VI | śniadanie i zaniosła je w dwojakach Rzepie do chlewa, 238 VI | zaczęło. Kobiety, poubierane w zielone przyjaciółki, siedziały 239 VI | trzewiki, które ze sobą w rękach przyniosły. Uczyniła 240 VI | kazanie, a kanonik siedział w birecie na krześle wedle 241 VI | tłumaczył swoim parafianom, w jaki jedynie sposób mają 242 VI | rozmaitych fałszywych mędrców i w ogóle ludzi, zaślepionych 243 VI | między tymi mężami różnicy, a w końcu przeszedł do szczegółowego 244 VI | tamtym świecie narażeni. A w Rzepową od razu jakby inny 245 VI | tak krzyczy, że aż cały w potach stanął, a ludziska 246 VI | nieboga, modliła, jak nigdy w życiu, ale też czuła, że 247 VI | się do ludzi i trzymając w drżących rękach monstrancję 248 VI | głosów huknęli mu zaraz w odpowiedź:~Upadajmy na twarze,~ 249 VI | duszę Rzepowej: "Jezusie w Przenajświętszym Sakramencie 250 VI | liść marny aż do nieba, w wiekuistą szczęśliwość, 251 VI | tylko jakby jedna zorza, a w onej zorzy tron boski, koło 252 VII | między chałupami błyszczała, w dali błękitna parasolka; 253 VII | wdzięcznie, jakoby płynąc w powietrzu. Jedną ręką podtrzymywała 254 VII | śliczne małe nóżki obute w buciki węgierskie.~Pan, 255 VII | skrzydlatych polotów nie tylko w świat zewnętrzny, ale w 256 VII | w świat zewnętrzny, ale w świat myśli, szerszych pragnień, 257 VII | szerokich idei, a. czasem w złote i promienne szlaki 258 VII | dworna panna. Ci ludzie w parcianej odzieży, ci chłopi 259 VII | acaństwo dobrodziejstwo!~W rozmowie tej pysznej pary 260 VII | bądź, jak ptak do góry, w sfery błękitne, czepia się 261 VII | świata duchowego i pnie się w górę jakoby wijąca się roślinka 262 VII | roślinka po tyczce. Tam w karczmie ludziska pili i 263 VII | karczmie ludziska pili i w prostackich słowach o prostackich 264 VII | rzeczach, owa para płynęła w inną krainę i na okręcie, 265 VII | wprawy głowę kuzynkowi. W tych warunkach najczęściej 266 VII | Leżę na obłoku, ~Roztopiony w ciszę;~Łzę mam senną w oku, ~ 267 VII | Roztopiony w ciszę;~Łzę mam senną w oku, ~Oddechu nie słyszę. ~ 268 VII | mnie morze;~Dłoń złożywszy w dłoni, ~Lecę... płynę...~- 269 VII | jestem pewna, że byłabym w nim zakochana. Zrozumielibyśmy 270 VII | przypisuje. Pan Wiktor przeszedł w lirykę.~- Pani jesteś aniołem...~- 271 VII | Tymczasem doszli do czworaków, w oknie których mignęły im: 272 VII | jedyne poetyczne miejsce w Baraniej Głowie.~- Cóż to 273 VII | czytać, gdy rodzice byli w polu. Papa naumyślnie kazał 274 VII | wybudować ten dom.~- A teraz cóż w nim jest?~- Teraz, tam stoją 275 VII | doszli do wielkiej kałuży, w której leżało kilka świń " 276 VII | wejrzenie mętne i utkwione w dal bez myśli.~Rzepowa nie 277 VII | trzewikiem błyszczała biała, w błękitne paski pończoszka, 278 VII | się nawet, że widzi łezkę w jej oku: więc żeby odgonić 279 VII | literackiego morza; jakoż w rozmowie, która ożywiała 280 VIII| dziedziniec i na topolową drogę. W tym ganku państwo pijali 281 VIII| szeptać do siebie i patrzeć w górę, niby sobie coś przypominając; 282 VIII| wypadnie kawaleria, dopiero ci w prawo, tamci w lewo, ci 283 VIII| dopiero ci w prawo, tamci w lewo, ci w lewo, tamci za 284 VIII| prawo, tamci w lewo, ci w lewo, tamci za nimi. Dopiero 285 VIII| górą. Ledwiem domówił, ci w nogi! tamci za nimi; dopiero 286 VIII| ich topić, zabijać, brać w niewolę i myślę, skończy 287 VIII| się głęboko, wpadł jakby w zadumę, tylko głowa trzęsła 288 VIII| Rzepowa, dajcie mi też choć w niedzielę pokój! - przerwał 289 VIII| jakoby Rzepowa nachodziła go w każdy dzień powszedni. - 290 VIII| wsunął na powrót swe obszary w ganek, a Rzepowa cofnęła 291 VIII| filiżanki i począł wpuszczać w nie z brzękiem łyżeczki. 292 VIII| herbaty było już zastawione; w ganku paliły się lampy, 293 VIII| więc i otucha wstąpiła w jej serce. To, że czekała 294 VIII| pachniącą, co ci od niej w calusieńkiej gębie puszy". 295 VIII| przyszło Rzepowej do głowy, że w pańskim stanie to zawsze 296 VIII| jest więcej szczęścia niż w prostym, i sama nie wiedziała, 297 VIII| bo obiadu nie mogła wziąć w usta, a rano tylko się trochę 298 VIII| by się nie naprzykrzać i w oczy nie leźć przy gościach, 299 VIII| rewizor odjechał zaraz, a w pół godziny potem i obaj 300 VIII| pogoda, nareszcie dojrzał w ciemności bielejącą koszulę 301 VIII| dałem sobie słowo, że się w sprawy gminne nie będę wtrącał.~- 302 IX | karczmy. Wiadomo, że chłop w utrapieniu pije. Z karczmy, 303 IX | jaj, które miała ze sobą w kobiałce, potem poszła dalej. 304 IX | Wrzeciądzy, który wiózł w drabkach gęsi do miasta, 305 IX | tylko jeden czeski zawiązany w chuście. Chciała Żydowi 306 IX | zbierała nogi, jak mogła, i w godzinę później wchodziła 307 IX | kościoła poreformackiego, w którym dawniej była Matka 308 IX | nogę bez palców i trzymając w ręku wierzch pudełka od 309 IX | dziad poczuwszy szóstaka w palcach nuż jej wymyślać: " 310 IX | do Osłowic, ale zabłądzić w Osłowicach jeszcze łatwiej. 311 IX | kto mieszka, a cóż dopiero w takich Osłowicach. "Ja się 312 IX | Osłowicach. "Ja się tu zgubię jak w lesie" - pomyślała Rzepowa. 313 IX | jej, że go trzeba szukać w powiecie. Ba! a powiat gdzie? 314 IX | głupia kobieta. Przecie w Osłowicach, nie gdzie indziej.~ 315 IX | gdzie indziej.~Szukała tedy w Osłowicach powiatu, szukała; 316 IX | cichutku pierwsze, znalazła się w jakiejś wielkiej izbie, 317 IX | Drzwi wszędzie co niemiara, w które tu pójść?~Nareszcie 318 IX | ludźmi, którzy chodzą to w tę, to w tamtą stronę, stoi 319 IX | którzy chodzą to w tę, to w tamtą stronę, stoi chłop 320 IX | stronę, stoi chłop z biczem w ręku, więc zaraz do niego.~- 321 IX | czasu.~Rzepowa znów weszła w pierwsze lepsze drzwi, nie 322 IX | drzwi do innego pokoju; w których widać chodzących 323 IX | chodzących panów we frakach i w mundurach.~Rzepowa zbliżyła 324 IX | nogach dziurawe.~Trąciła go w ramię.~On się zerwał, spojrzał 325 IX | Nie wolno! -~Kobiecina w nogi, a on drzwiami za nią 326 IX | tu ludzie koło niej, to w prawo, to w lewo; drzwiami 327 IX | koło niej, to w prawo, to w lewo; drzwiami trzask! trzask! 328 IX | szlachcic, którego czasem w kościele we Wrzeciądzy widywała; 329 IX | Szlachcic ukazał drzwi w głębi korytarza.~- Tam, 330 IX | to naczelnik, bo za nim w dyrdy leciało kilku interesantów, 331 IX | Rzepowej aż zaraz pociemniało w oczachna jego widok. " Dziej 332 IX | wola boża!", przemknęło jej w głowie, więc wypadła na 333 IX | tak, że głos urwał się jej w gardle; język kołem stanął.~- 334 IX | Interesanci zaraz chórem w śmiech, by podtrzymać dobry 335 IX | otaczających.~- Zostawiła język w chałupie - dodał drugi.~- 336 IX | już zaczęły, i interesów w powiecie było mnóstwo, zresztą 337 IX | krańcach widnokręgu grzmiało.~W powietrzu było parno.~Co 338 IX | było parno.~Co się działo w duszy Rzepowej, gdy przechodziła 339 IX | panna Jadwiga znalazła się w podobnym położeniu, dopieroż 340 IX | idealne istoty na świecie. Ale w pannie Jadwidze każde wrażenie 341 IX | rzuty duszy wyraziłyby się w niemniej rozpacznych, a 342 IX | cierpi, i nic więcej! Rzepowa w twardym ręku niedoli spoglądała 343 IX | kościół i wyszła daleko w pole, aż nagle zatrzymała 344 IX | niebie coraz gęstsze, a w nich gotowało się coś jakby 345 IX | na ucho i taczając się to w prawo, to w lewo, śpiewał:~ 346 IX | taczając się to w prawo, to w lewo, śpiewał:~Poszła Doda 347 IX | kopać, ~A ja Dodę ~Kijem w nogę:~Doda uciekać!~Uu! 348 IX | wykrzyknął:~Oj, pójdziewa w żyto, ~Boś dobra, kobieto!~ 349 IX | dziecko i o siebie, uskoczyła w bok; chłop za nią, ale że 350 IX | powietrze.~Rzepowa poczuła ból w głowie i zamroczyło ją zaraz, 351 IX | taczając się szedł do miasta.~W tej chwili jednak uczuła 352 IX | spostrzegła krew.~Pociemniało jej w oczach i odeszła od przytomności.~ 353 IX | kabriolet z Ościeszyna, a w nim młody pan Ościeszyński 354 IX | O! był to figlarz znany w całej okolicy ten młody 355 IX | znikli wraz z kabrioletem w ciemnej dali.~Rzepowa została 356 IX | mruczeć jakby pijana.~- W chałupinie pusta kołyseczka, . 357 IX | plecach i poczęły furkać w powietrzu. Nagle błysnęło: 358 IX | głosem śpiewać: "Kto się w opiekę." Jakiś złowrogi 359 IX | Rzepowa weszła do lasu, ale w lesie było jeszcze ciemniej 360 IX | ostatkiem sił, chwytając w spieczone usta powietrze, 361 IX | Wicher wbił jej nazad głos w gardło i zatamował oddech. 362 IX | dziecko; potem, ujrzawszy w pobliżu brzozę płaczącą, 363 IX | rozległ się jakiś głos w ciemnościach.~Po chwili 364 IX | Wrzeciądzy, sprzedawszy w Osłowicach gęsi, wracał 365 X | zażegnywała chorobę z sitem w ręku i czarną kurą. Jakoż 366 X | głosem prosto spod serca, w którym był ból niepojęty, 367 X | nogach całować, a ona mu w płaczu wtórowała. Więc czuł, 368 X | skrzynce i patrzał wilkiem w ziemię. Tak siadywał po 369 X | niesporo. Żyli więc niby w wielkiej urazie, a w chałupie 370 X | niby w wielkiej urazie, a w chałupie grobowe panowało 371 X | przeżegnali. Nabrała wody w konewkę i do domu. A tu 372 X | A on:~- Byliście u sądu w gminie?~- Byłam!~- Byliście 373 X | dworze?~- Byłam!~- Byliście w powiecie?~- Byłam!~- I nie 374 X | jacy wy ście głupi, to już w całej Baraniej Głowie nikogo 375 X | konewkę za ucho i poszła w stronę murowańca, a tymczasem 376 XI | Kurki, gdy drzwi skrzypnęły w chacie Rzepów i Rzepowa 377 XI | Rzepa jak zwykle będzie spał w karczmie; tymczasem Rzepa 378 XI | wspartymi o kolana i patrzył w ziemię.~Na kominie dogasały 379 XI | ty nie będziesz, niebogo, w chałupie siedziała, ino 380 Epi | Taka ugoda, jaką spisano w karczmie, nie była wystarczającą. 381 Epi | wiedział o tym, liczył, że w każdym razie sprawa się 382 Epi | a strach rzuci kobietę w jego ramiona.~I nie przeliczył 383 Epi | piastuje dalej urząd pisarza w Baraniej Głowie, ale teraz