Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
-----
25 1
5 1
a 320
aa 3
abo 2
aby 3
Frequency    [«  »]
383 w
364 na
347 nie
320 a
280 to
277 z
230 ze
Henryk Sienkiewicz
Szkice Weglem

IntraText - Concordances

a

    Rozdzial
1 I | do czasu ostrożnie rękę, a potem spuszczał nagle: 2 I | się brzęcząc w powietrze, a pan Zołzikiewicz schyliwszy 3 I | wyglądał przez okno i wołał:~- A hej! A żeby cię...~Potem 4 I | przez okno i wołał:~- A hej! A żeby cię...~Potem przeglądał 5 I | Zołzikiewicz był w złym humorze, a jak tylko był w złym humorze, 6 I | naczelnika i do komisarza; a do wójta, takiego jak wy, 7 I | Zrób chłopa, czym chcesz... a chłop zawsze będzie chłopem.~ 8 I | odrzekł:~- Patrzcie no się! A niby ja to z "koniusarzem" 9 I | niedbale Zołzikiewicz. - A może jeszcze bez araku?~- 10 I | może jeszcze bez araku?~- A nieprawda, bo z barakiem.~- 11 I | niech będzie z arakiem, a ja dlatego raportu nie będę 12 I | prosić się na pisarza?~- A was się kto prosił? Ja tylko 13 I | naczelnikiem...~- Wielga znajomość, a jak tu przyjadzie, to pan 14 I | to zara na zadnie nogi.~- A to nie rozpuszczajcie gęby...~- 15 I | dycht po Matce Bozkiej, a tu u waju mentryki w parafii 16 I | wymaganiom przyzwoitego stylu, a tymczasem Zołzikiewicz zaczął 17 I | To tak? - spytał.~- A to niech pan napisze lepiej.~- 18 I | dzień ten i ten, roku tego a tego, tak zawiadamia się 19 I | uchem łowił te dźwięki, a twarz jego wyrażała przejęcie 20 I | wyuczyć nigdy nie mógł, a raczej zacząć wprawdzie 21 I | umiał, ale dalej ani rusz! A u Zołzikiewicza płynęło 22 I | ten, co książki pisze.~- A to pan i książki pisze?~- 23 I | jakbyście nie wiedzili, a księgi kancelaryjne któż 24 I | ich się tam pozbędzie!~- A ja wam mówię, że naczelnik 25 I | kazał? Ja? Nie ja, jeno sąd. A mnie do tego co? Niechta 26 I | wszystkie zlegną. Sąd kazał, a potem na mnie.~W tym miejscu 27 I | głosem pełnym goryczy:~- A hej, żeby cię wciornaści! 28 I | Pewnikiem, że nie wiadomo, a co do picia: jenszy się 29 I | się napracuje w polu.~- A ja wam mówię tylko to, jednego 30 I | chłopaka ma już rocznego.~- A kto by tam wiedział. On 31 I | by na skargę nie poszedł, a poszedłby, to by go i nie 32 I | pijaństwo chodzi, ino o Rzepową, a to tyło obraza boska.~- 33 I | to tyło obraza boska.~- A wam co do tego. Wy patrzcie 34 I | koprowiną będziecie płacić.~- A kiej powiadam, że zapłacę, 35 I | choć i koprowiną zapłacę, a potem, byle Pan Bóg pozwolił 36 I | wydatki niż drugi prosty; a jak-byśmy Rzepę zapisali 37 I | pańską głową się zrobi, a na mojej się skrupi.~- Jak 38 I | mi ta nie było żal...~- A! skoro myślicie, że się 39 I | dawniejszych czasach...~- A nie boję się! Co mi kazali, 40 I | tylko wypomadowaną głową, a zasię: "na wieki" nie odpowiedział, 41 I | o tym wiedzieli wszyscy, a wątpić mogli chyba ludzie 42 I | Zołzikiewicz do klasy drugiej, a byłby również wcześnie doszedł 43 I | do pisarstwa gminnego, a jak to już słyszeliśmy, 44 I | sceptycznie na duchowieństwo, a zatem i na wszystko, co 45 I | się na tej samej steczce, a co która dziewczyna przechodzi, 46 I | to on wpół i całusa, a potem w kałużę, ale to 47 I | zęby trzonowe było widać. A potem, kiedy już przeszły, 48 I | mówiły jedna do drugiej: "A juże to piękny kawalir, 49 I | jabłuszeczko." Trzecia zaś mówi: "A głowa to mu się tak puszy, 50 I | wiśniowy sad, w sadzie ule, a niedaleko ułów stały dwie 51 I | że mi skóra cierpnie.~A Stachowa na to:~- Do pisarza 52 I | weźmie nie wybredzając. A pisarz ani spojrzy. O! on 53 I | łapownik jestem czy co? A idź z twoją kurą do wójta.~ 54 I | był drwiarz, frant wielki, a z pana Zołzikiewicza kpił 55 I | innych to choć coś wiedział, a o nim nawet nic nie wiedział.~ 56 I | Umieciono było przed nią czysto, a podwórko przytrząśnięte 57 I | płotem leżały szczapy drzewa, a w jednej z nich wspartej 58 I | kogut rozgrzebywał ziemię, a znalazłszy ziarno lub czerwia, 59 I | Na robocie w lesie.~- A to szkoda. Jest do niego 60 I | wrota i stanął koło niej.~- A dacie się pocałować? to 61 I | rzucił się na pana pisarza, a ponieważ pan pisarz ubrany 62 I | machając jedną ręką polanem, a drugą podtrzymując rozdarte 63 II | garście, s chwyci za topór, a machnie, a stęknie, a uderzy: 64 II | chwyci za topór, a machnie, a stęknie, a uderzy: to 65 II | topór, a machnie, a stęknie, a uderzy: to sosna zadrży, 66 II | uderzy: to sosna zadrży, a wiór na pół łokcia się od 67 II | pięć groszy na wódkę...~A Rzepa nic. Machał tylko 68 II | tylko toporem, grzmiało, a czasem, ot dla uciechy, 69 II | Głos leciał między pnie, a potem wracał echem.~I znowu 70 II | prócz huku Rzepowego toporu; a czasem także sosny zagadały 71 II | okrutnie stukneno~Buuuu! A to komar z dęba spadł~Buuuu! 72 II | sobie w plecach gnat~Buuuu! A tu mucha poćciwa~Buuuu!~ 73 II | tylko że siwuchę lubił, a skory był do bitki, jak 74 II | łeb, ale tylko dla pozoru, a potem, udobruchawszy się 75 II | przecie ich było siedmiu? A Rzepa na to:~- A cóż, jaśnie 76 II | siedmiu? A Rzepa na to:~- A cóż, jaśnie dziedzicu! nożyska 77 II | matkę Rzepy znali wszyscy, a ojca nikt. Sam Rzepa siedział 78 II | zaczął gospodarować na swoim, a że chłop był gospodarny, 79 II | odpowiadał:~- Piję, to za swoje, a wam zasię!~Nikogo się we 80 II | jakieś papiery, to i woził. A jemu to co? Zresztą on wtedy 81 II | lat i jeszcze za gęsiami a za świńmi chodził. Ale potem 82 II | nieboraku, na kraj świata.~A Rzepa się zdziwił.~- Czyś 83 II | on wypytywać: jak, co, a ona mu opowiedziała wszystko, 84 II | mam, ciebie, głupia, mam, a i tego raka utrapionego 85 II | idź! - rzekła kobieta - a weź ze sobą rubla. Do niego 86 II | krawaty, rękawiczki, lakierki, a nawet i cylinder, którego 87 II | głosem. - Królowo, przebacz! A żeby to najjaśniejsze!...~- 88 II | muchy łażą po ścianach... A? Więc to czworaki, nie Eskurial? 89 II | się do ściany, zasypia, a raczej rozmarza się w półśnie, 90 II | nie posłuchać królowej, a jak tu zarazem poddać się 91 II | we drzwiach stoi Rzepa, a za nim... pióro wypada mi 92 II | skronie pana Zołzikiewicza, a przez głowę przelatuje mu 93 II | przyszedł połamać mi kości, a Kruczek z drugiej strony...~- 94 II | pokornie:~- Jelemożny pisarzu! a to ja przyszedłem wedle... 95 III | ronić nad moim bohaterem, a zatem, nim która z nich 96 III | kanclerzowi z Baraniej Głowy, a stało się to bardzo prostym 97 III | bohater. Spisy sprawdzą, a że metryki muszą być załączone 98 IV | mata o co! - rzekł wójt.~- A ja powiadam, że Francuz 99 IV | Turek pomoże Francuzowi, a Turek je namocniejszy.~- 100 IV | wstali do góry... plecami. A wyśta skąd wyrwali Harubandę?~- 101 IV | Co go miałem wyrywać? A bo to ludzie nie gadali, 102 IV | Wyśta też nie mądrzejsi.~- A kiejśta tacy mądrzy, to 103 IV | przezwisko?~- Czy ja wiem.~- A widzita? A ja wiem. Na przezwisko 104 IV | Czy ja wiem.~- A widzita? A ja wiem. Na przezwisko było 105 IV | Pierwszy rodzic, skruszyła.~- A co, czy nie Skruszyła?~- 106 IV | zdrowie!~Napili się znowu, a że pili arak, Rzepa więc 107 IV | Burak dolewał mu ciągle.~- A wy -rzekł wreszcie do Rzepy - 108 IV | zarzucita na plecy jedną ręką, a balibyśta się pójść na wojnę?~- 109 IV | rzekł:~- Jenszy jest mały, a odważny, jenszy wielgi i 110 IV | wielgi i mocny, i bojący.~- A nieprawda! - rzekł Rzepa - 111 IV | to:~- Kto was tam wie?~- A ja powiadam - odparł Rzepa, 112 IV | się jak stara beczka.~- A może i nie.~- Chceta spróbować?~- 113 IV | siadł spokojnie na zydlu, a wtem drzwi się otworzyły 114 IV | zaiskrzyły po pijanemu.~- A, jak tak, to podpiszę. A 115 IV | A, jak tak, to podpiszę. A pieniądze gdzie ?~- 116 IV | u mnie - rzekł pisarz. - A to dokument.~To rzekłszy, 117 IV | usunął dokument i rzekł:~- A może nie chcesz? To wszystko 118 IV | dobrowolnie.~- Co nie mam chcieć? A pisarz na to:~- Szmul!~Szmul 119 IV | tu wszystko dobrowolnie.~A potem znów powiada do Rzepy:~- 120 IV | je za pazuchę, zawołał:~- A dajta no jeszcze haraku!~ 121 IV | ubarwione szyby za szynkwas, a w oknie stoi Szmul, ubrany 122 IV | pieniądze.~- Jezus Maryja! a to co?~Tymczasem Szmul przestał 123 IV | je schować do alkierza, a potem wrócił wolnym, krokiem 124 IV | bo ledwo go poznała!~- A tobie co jest?~Rzepa wszedł 125 IV | Musiał bić czy co?~A tymczasem Rzepowa lamentowała 126 V | Zołzikiewicz też siadał, a na drugi dzień mawiał niedbale 127 V | zapominając nigdy dodać: "A, panie dobrodzieju! między 128 V | między nami to niepotrzebne! a co do sprawy, może pan dobrodziej 129 V | nie jedno nieszczęście, a mianowicie, że pan Zołzikiewicz 130 V | bez głowy.~Ze szlachty, a wyrażając się ściślej, z 131 V | zasłużyć na jego przyjaźń, a raz na posiedzeniu, jako 132 V | Skorabiewski - to jest pan, a wielmożny pan - to nie pan, 133 V | powyższego pierwiastku, a za pośrednictwem tylko baraniogłowskiego 134 V | Łąka łąką - dodał drugi.~- A na wiosnę, to nawet bez 135 V | zazdrość w innych ławnikach, a nawet wywołało jeden głos 136 V | ozwał się gniewliwie:~- A wy to dlaczego nie będzieta 137 V | dlaczego nie będzieta płacić?~- A cóże my to będziem darmo 138 V | protestującego umilkł na chwilę, a po chwili odrzekł tonem 139 V | odrzekł tonem przekonania:~- A prawda!~Sprawa była całkowicie 140 V | innych, gdyby nie nagłe a niespodziewane w targnięcie 141 V | jednomyślnością powtarzali: "a syk! a ciu! ażeby was paralus!" 142 V | jednomyślnością powtarzali: "a syk! a ciu! ażeby was paralus!" 143 V | kortowych koloru piaskowego, a która to zieloność wyprać 144 V | sądzone zupełnie samodzielnie, a przy tym na wagach czystej 145 V | niezależność wójta i pisarza, a wprost mogło oduczyć ludzi 146 V | swojej niechlujności" etc., a którym natura bezwarunkowo 147 V | począł:~- Jelemożny sądzie! A to ta psiajucha już dawno 148 V | kto dobry, na podwieczerz, a ona do mnie: "Ty psie, kasztanie, 149 V | gospodarz jeszcze w polu, a ty, pada, przy-chodzisz 150 V | będziesz na mnie mrygał?" A ja ta nigdy na mią nie mrygałem, 151 V | mi strawa nie wyleciała, a potem i pożreć nie dalia, 152 V | ale ino tak, przez złości, a ona mnie warząchwią w łeb...~ 153 V | krzyknęła przeraźliwym głosem:~- A nieprawda! nieprawda! nieprawda! 154 V | Słońce jeszcze wysoko, a on już z pola schodzi i 155 V | gospodarz jeszcze w polu, a ty już do dom? Ale "sufraganie" 156 V | tak mi Panie Boże dopomóż. A żeby jego...~W tym miejscu 157 V | koloru piaskowego w górę, a fioletową kamizelkę na dół. 158 V | nich Rzepa chmurny jak noc, a za nim Rzepowa i Kruczek.~ 159 V | wyrażały smutek i pokorę, a w wielkich czarnych .oczach 160 V | odpowiedzieli chórem ławnicy.~- A wy tu czego chceta? - spytał 161 V | zaczął:~- Jelemożny sądzie... A niech to najjaśniejsze...~- 162 V | kobieta i - dajże mnie mówić, a ty cicho siedź.~To rzekłszy, 163 V | Dali mu pięćdziesiąt rubli, a on był pijany i nie wiedział, 164 V | robił. Na miłosierdzie Boże! a toć trzeźwy człowiek nie 165 V | zgładzę, chałupę spalę, a powiada, nie pójdę i nie 166 V | nie pójdę i nie pójdę. A cóżem ja winna, nieboga? 167 V | jeden ławnik mruknął:~- A, dyć to nieładne człeka 168 V | będzie sądzony morskim sądem, a czy wiecie, durnie, co to 169 V | tylko nos w taką sprawę, a poznasz, co jest morski 170 V | rozumie w jurysprudencji, a nie wierzysz, to patrz w 171 V | procedurze i w zsyłkach. A jeśli i piją przy tym, to 172 V | sprawiedliwość z wagą w jednym, a gołym mieczem w drugim ręku 173 V | obyczaju - wtrącił wójt.~A potem ławnicy śmielej zwrócili 174 V | ci przecięć nie urwą.~- A jak pójdziesz do. wojska, 175 V | w co wam się wtrącać, a czego nie tykać. W to, że 176 V | to się o niego potknęła, a ręce łamała nad głową, a 177 V | a ręce łamała nad głową, a zawodziła:~- Oo! oo! oo!~ 178 VI | przy melancholicznych, a czasem i sapiących dźwiękach, 179 VI | sapiących dźwiękach, nucił:~A od samego prawie świtania ~ 180 VI | poetycznej ciszy nocy letnich, a pan Zołzikiewicz dodawał 181 VI | zdradził się ze swoim uczuciem, a mianowicie wtedy, kiedy 182 VI | ustający, szeptał mu do ucha: "A nuż dziś panna Jadwiga w 183 VI | najtyczankę, parę koni, a to choćby już wtedy przynajmniej 184 VI | ikiewiczowi czymś tak zuchwałym, a zarazem niesłychanym, że 185 VI | zwykle na sumę do Wrzeciądzy, a zarazem poradzić się księdza. 186 VI | wierzch wyłaziły jak rybie, a głowa kręciła się na obie 187 VI | Czyżyk właśnie miał kazanie, a kanonik siedział w birecie 188 VI | owi ptakowie niebiescy, a zatem mili Bogu, nie słuchali 189 VI | sieją zamiast pszenicy, a łzy i grzech, zbierać będą. 190 VI | między tymi mężami różnicy, a w końcu przeszedł do szczegółowego 191 VI | tamtym świecie narażeni. A w Rzepową od razu jakby 192 VI | cały w potach stanął, a ludziska to tak wzdychają, 193 VI | Potem kazanie się skończyło, a zaczęła się suma. Oj! modliła 194 VI | Przenajświętszy Sakrament z cyborium, a potem odwrócił się do ludzi 195 VI | tak wielkim Sakramentem!"~A ludzie we sto głosów huknęli 196 VI | wzniosły się dymy błękitne, a słońce weszło przez okno 197 VI | mgłą dymów przesłonione a promienne, od którego biła 198 VI | bożym twarzą na podłogę, a potem to już i sama nie 199 VI | tylko jakby jedna zorza, a w onej zorzy tron boski, 200 VI | wychodzili przeze drzwi, a na ołtarzu dziad gasił świece, 201 VI | łagodny uśmiech na twarzy.~- A czego to chcecie, moja kobieto? - 202 VII | niebieskie, płeć jak mleko, a przy tym ubranie dziwnie 203 VII | panna Jadwiga parasolkę, a. drugą zaś suknię, spod 204 VII | wesołością, szczęściem; a przy tym znać było po obojgu 205 VII | równie szerokich idei, a. czasem w złote i promienne 206 VII | rozwiniętą i poetyczną parą, a prozaicznym, pełnym szarej 207 VII | spłonione wnętrze białej róży. A przy tym taka rozmowa wzlatuje, 208 VII | mruknął ponuro pan Wiktor.~- A ja się go po prostu boję. 209 VII | nos i jasnozielony krawat, a potem zatrzymali się przed 210 VII | kazał wybudować ten dom.~- A teraz cóż w nim jest?~- 211 VII | całowaniem panienki po ręku, a raczej po rękawiczkach, 212 VII | Jadwiga posmutniała jednak, a panu Wiktorowi zdawało się 213 VII | sobie tymczasem Rzepowa. - A toć mnie tam najpierwej 214 VIII| Siedzieli też tam i teraz, a z nimi razem ksiądz dziekan 215 VIII| bitwie - mówił rewizor.~A dziekan przyłożył rękę do 216 VIII| powtórzył rewizor głośniej.~- A? O bitwie? - rzekł dziekan 217 VIII| wtedy byłem wikariuszem, a proboszczem był ksiądz Gładysz... 218 VIII| zakrystię przebudował... A światłość wiekuista!... 219 VIII| powiadam: Księże proboszczu? A on pyta: co? Mnie się zdaje, 220 VIII| z tego będzie, powiadam. A on mówi: I mnie się zdaje, 221 VIII| na koniach, to piechotą, a tam chorągwie, a armaty. 222 VIII| piechotą, a tam chorągwie, a armaty. Tak ja zaraz pomyślałem 223 VIII| drugiej strony, owce? myślę; a to nie owce, tylko kawaleria. 224 VIII| tych zobaczyli, tak: stój! a tamci także: stój! A tu 225 VIII| stój! a tamci także: stój! A tu z lasu jak nie wypadnie 226 VIII| Jak nie zaczną strzelać, a za górą znowu coś błysnęło. 227 VIII| proboszcz widzi? powiadam, a proboszcz mówi: widzę, a 228 VIII| a proboszcz mówi: widzę, a tam już walą z armat, z 229 VIII| znowu tamci. Huku! dymu! a potem na bagnety! Ale zaraz 230 VIII| proboszczu, mówię, tamci górą! a on mówi: I mnie się zdaje, 231 VIII| się mocniej jak zwykle, a oczy bardziej jeszcze na 232 VIII| kim bił, gdzie i kiedy? A kanonik rękę do ucha i mówi:~- 233 VIII| Skorabiewskiego rewizor.~- A może cygarko? ~- A może 234 VIII| rewizor.~- A może cygarko? ~- A może kawy?~- Nie - nie mogę 235 VIII| przed ganek i spytał:~- A kto tam?~- To ja, Rzepowa.~- 236 VIII| powrót swe obszary w ganek, a Rzepowa cofnęła się do 237 VIII| się tam zabawiali rozmową, a uszu jej dolatywały wesołe 238 VIII| Wiktor z panną Jadwigą, a następnie poszli wszyscy 239 VIII| czyby nie wrócić do chałupy a przyjść później, ale bała 240 VIII| sztachetami Anioł pański, a potem rozmyślała, jak też 241 VIII| jak wszystko się stało, a to i da Pan Bóg, że się 242 VIII| Bóg, że się złe odmieni. A przy tym myślała, że niechby 243 VIII| nie mogła wziąć w usta, a rano tylko się trochę mleka 244 VIII| rewizor odjechał zaraz, a w pół godziny potem i obaj 245 VIII| krzyknął na drogę furmanowi:~"A przewróć tam na grobli, 246 VIII| bielejącą koszulę Rzepowej.~- A kto tam?~- Rzepowa.~- A, 247 VIII| A kto tam?~- Rzepowa.~- A, to wy! Gadajcie prędzej, 248 VIII| z fajki przez cały czas, a potem rzekł:~- Moi kochani! 249 VIII| dla was łamać nie mogę, a do naczelnika za wami nie 250 VIII| Wy macie swoją gminę, a jak gmina wam nie poradzi, 251 IX | Otóż Rzepa był natarczywy, a gdy usłyszał toż samo co 252 IX | I nie wskórałeś nic. ~A on pięścią o stół.~- Podpalić 253 IX | była Matka Boska cudowna, a około którego jeszcze dziś, 254 IX | Osłowicach jeszcze łatwiej. A toć to miasto nie żarty! 255 IX | jakiej nieznajomej wsi, a już musisz wypytywać się, 256 IX | się, gdzie kto mieszka, a cóż dopiero w takich Osłowicach. " 257 IX | trzeba szukać w powiecie. Ba! a powiat gdzie? Oj! głupia, 258 IX | pałac, wielki strach, a przed nim co niemiara bryk 259 IX | się, że to jaki odpust, "A kaj tu je powiat?" - pyta 260 IX | do pałacu. Patrzy znowu: a tam pełno korytarzy, na 261 IX | jeszcze i drzwi, i drzwi, a na każdych jakieś litery. 262 IX | guzikami i z piórem za uchem, a przed stallami różnych panów 263 IX | Panowie płacili i płacili, a ten we fraku palił papierosa 264 IX | wychodzą, zegar za kratką tyka, a ona stoi. Na koniec przerzedziło 265 IX | przerzedziło się jakoś, a wreszcie i nikogo nie stało. 266 IX | jest kasa, mówię wam.~- A kaj naczelnik?~Urzędnik 267 IX | zaraz do niego.~- Ojcze?~- A czego chceta?~- Skądeście?~- 268 IX | wolno! -~Kobiecina w nogi, a on drzwiami za nią trzasnął. 269 IX | choćby do skończenia świata. "A przecie kto może i zapyta!" - 270 IX | zaczyna się z nią kręcić.~A tu ludzie koło niej, to 271 IX | drzwiami trzask! trzask! a rozmawiają ze sobą, słychać 272 IX | szlachcic poszedł dalej, a Rzepowa spojrzała za nim 273 IX | prawej, to z lewej strony, a do uszu Rzepowej doszły 274 IX | to? was do wojska chcą? - a? - spytał naczelnik.~Interesanci 275 IX | Proszę! proszę cicho!~A potem niecierpliwie do Rzepowej:~- 276 IX | zawołał:~- Wódka! wódka! A kobieta młoda i ładna. Potem 277 IX | sprawę przedstawić gminie, a gmina niech przedstawi mnie.~ 278 IX | Poszedł spiesznie dalej, a interesanci za nim powtarzając: " 279 IX | w niemniej rozpacznych, a zatem bardzo dramatycznych 280 IX | Owo koło błędne, głębokie a przebolesne poczucie bezradności, 281 IX | sobie zrobić reputację. A Rzepowa? Ten prosty naród, 282 IX | na niebie coraz gęstsze, a w nich gotowało się coś 283 IX | ogroda~Pasternaku kopać, ~A ja Dodę ~Kijem w nogę:~Doda 284 IX | się dopiero pod krzyżem, a obejrzawszy się spostrzegła, 285 IX | na szyi; pomacała ręką, a potem spojrzawszy na palce 286 IX | kabriolet z Ościeszyna, a w nim młody pan Ościeszyński 287 IX | zaczepiał wszystkich po drodze, a tak samo też zażartował 288 IX | zażartował i z Rzepowej, a potem zaraz ruszył, dalej. 289 IX | do piersi chorego Jaśka.~A potem widać zaraz porwała 290 IX | chałupinie pusta kołyseczka, .a mój to ta poszedł na wojenkę 291 IX | przytomności; krzyknęła: "A słowo stało się ciałem!" 292 IX | bez las - myślała sobie - a tam za lasem zara młyn i 293 IX | spieczone usta powietrze, a tymczasem upusty niebieskie 294 IX | deszczu; drogi ani dojrzeć, a tu drzewa wiją się po ziemi, 295 IX | drzewa wiją się po ziemi, a skrzypią i szumią: słychać 296 X | wiózł do Baraniej Głowy, a po drodze spotkał się z 297 X | go święconymi wiankami, a następnie stara Cisowa, 298 X | Będziesz ty po miastach latać, a dzieciaka licho weźmie. 299 X | spojrzała na niego przez łzy. A chłopa jakby podrzuciło 300 X | Przez chwilę cicho był, a potem powiada innym już 301 X | nuż po nogach całować, a ona mu w płaczu wtórowała. 302 X | niby w wielkiej urazie, a w chałupie grobowe panowało 303 X | bożą na całą Baranią Głowę. A i na Rzepową poczęły kumoszki 304 X | poszła po wodę przed karczmę, a po drodze słyszała, jak 305 X | sobą: "Idzie żołnierka!" A inny chłopak powiada: "Nie 306 X | wody w konewkę i do domu. A tu przed karczmą stoi Szmul. 307 X | pyta:~- Czego chcecie? ~A on:~- Byliście u sądu w 308 X | Rzepowa tylko westchnęła, a Szmul znowu:~- Ny, jacy 309 X | nikogo głupszego nie ma! A wam po co tam było iść?~- 310 X | wam po co tam było iść?~- A gdzież miałam iść? - rzecze 311 X | Gdzie? - odparł Żyd - a na czym ugoda stoi? na papierze; 312 X | bym ja go podarła.~- Ba! a to nie wiecie, że papier 313 X | przyjdzie i mnie poprosi, a ja, powiada, papier podrę, 314 X | poszła w stronę murowańca, a tymczasem ściemniło się 315 XI | niebie zaszedł już Wóz, a weszły Kurki, gdy drzwi 316 XI | się podałam. Oszukał mnie, a potem zwymyślał i wypędził. 317 XI | chcesz mnie zamordować? A on:~- No, Maryśko; nie trać 318 XI | próżnicy czasu; przeżegnaj się, a potem będzie koniec: nawet 319 Epi | EPILOG~A teraz powiem wam coś na 320 Epi | razie sprawa się przewlecze, a strach rzuci kobietę w jego


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL