| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] tlukla 1 tlumaczyc 1 tlumaczyl 2 to 280 to-ta 1 tobie 5 toc 12 | Frequency [« »] 364 na 347 nie 320 a 280 to 277 z 230 ze 224 do | Henryk Sienkiewicz Szkice Weglem IntraText - Concordances to |
Rozdzial
1 I | musiał sam wszystko robić.~- To i cóż, żem pisarz? - odparł 2 I | do wójta, takiego jak wy, to wy sobie sami piszcie.~Potem 3 I | majestatyczną pogardą:~- Albo to dla mnie wójt to co? Chłop, 4 I | Albo to dla mnie wójt to co? Chłop, i basta! Zrób 5 I | Patrzcie no się! A niby ja to z "koniusarzem" nie piłem 6 I | nieprawda, bo z barakiem.~- To niech będzie z arakiem, 7 I | pan taki delikatny fizyk, to czemu było prosić się na 8 I | znajomość, a jak tu przyjadzie, to pan ani pary z gęby...~- 9 I | będzie robił?~- Co? Albo to mi krokwie gryźć bez pisarstwa? 10 I | Człowiek z edukacją...~- O wa! to się jeszcze świat nie skończy.~- 11 I | drapać w głowę.~- Kiej bo pan to zara na zadnie nogi.~- A 12 I | zara na zadnie nogi.~- A to nie rozpuszczajcie gęby...~- 13 I | bo jak tego nie uczyniła, to dostanieta po łbie, czego 14 I | Zołzikiewicz zaczął się śmiać...~- To tak? - spytał.~- A to niech 15 I | To tak? - spytał.~- A to niech pan napisze lepiej.~- 16 I | wstyd za całą Baranią Głowę.~To rzekłszy, Zołzikiewicz siadł, 17 I | religijne skupienie ducha. Jakże to wszystko wydało, mu się 18 I | wojskowe" etc. Wójt uwielbiał to: "Tak jak", ale się go wyuczyć 19 I | u Zołzikiewicza płynęło to jak woda, że na-wet i w 20 I | No, juści, co głowa, to głowa - rzekł wójt.~- Ba - 21 I | Zołzikiewicz - przecież pisarz to jest ten, co książki pisze.~- 22 I | ten, co książki pisze.~- A to pan i książki pisze?~- Pytacie, 23 I | Spisy pójdą piorunem.~- Wy o to patrzcie, żeby się pozbyć 24 I | drugi raz pamiętała, że to, powiada, dziewce nieładne. 25 I | A ja wam mówię tylko to, jednego Rzepy się po-zbyć 26 I | nie poszedł, a poszedłby, to by go i nie chcieli słuchać, 27 I | chodzi, ino o Rzepową, a to tyło obraza boska.~- A wam 28 I | nie będzie można inaczej, to i wykupię.~- O! kiedyście 29 I | kiej powiadam, że zapłacę, to choć i koprowiną zapłacę, 30 I | pozwolił zostać wójtem, to przy Jego najwyższej pomocy, 31 I | najwyższej pomocy, może mi się to ta w jakie dwa roki powrócić.~- 32 I | na miejsce waszego syna, to i dla was byłaby oszczędność... 33 I | rzekł w końcu - zawdyk to nieprzezpieczna rzecz.~- 34 I | nieprzezpieczna rzecz.~- Już to nie na waszej głowie.~- 35 I | na waszej głowie.~- Tego to ja się i boję, że pańską 36 I | skrupi.~- Jak sobie chcecie, to płaćcie ośmset rubli...~- 37 I | myślicie, że się wam wróci, to czegóż żałować? Ale wy na 38 I | Ale wy na swoje wójtostwo to tak bardzo nie liczcie. 39 I | ale że-by tylko wiedzieli to, co ja wiem...~- Dyć pan 40 I | tłumaczyć gdzie indziej. To rzekłszy, pan pisarz wziął 41 I | że człowiekowi z edukacją to nie wypada. Że pan Zołzikiewicz 42 I | Zołzikiewicz miał edukację, to o tym wiedzieli wszyscy, 43 I | powiatu osłowickiego, w którym to powiecie leżała i Barania 44 I | doszedł i wyżej, gdyby nie to, że nagle nastały burzliwe 45 I | pisarstwa gminnego, a jak to już słyszeliśmy, marzył 46 I | iż człowiekowi z edukacją to nie wypada; ale były jeszcze 47 I | do przekonania, że "dusza to para, i basta". Przy tym 48 I | która dziewczyna przechodzi, to on ją wpół i całusa, a potem 49 I | a potem ją w kałużę, ale to tylko tak, przez dowcip. 50 I | jedna do drugiej: "A juże to piękny kawalir, ten nasz 51 I | Trzecia zaś mówi: "A głowa to mu się tak puszy, kieby 52 I | róża; jak cię złapi wpół, to aż cię zamgli!" Pan pisarz 53 I | cierpnie.~A Stachowa na to:~- Do pisarza by wam, do 54 I | pisarza. Jak on nie zaradzi, to nikt nie zaradzi.~- Aż czymże, 55 I | lnu pod pachą, czy kurę, to wszystko weźmie nie wybredzając. 56 I | strasznie ambitny. Jemu to tyło chuścinę rozwiąż i 57 I | jaja albo kury brał. Cóż to ja łapownik jestem czy co? 58 I | idź z twoją kurą do wójta.~To pomyślawszy rozsunął gałęzie 59 I | pisarz nie cierpiał. Był to kuzyn państwa Skorabiewskich; 60 I | bał się go jak ognia, bo to był drwiarz, frant wielki, 61 I | mu mógł zrobić? O innych to choć coś wiedział, a o nim 62 I | wyjaśniło się znowu. Była to chałupa może biedniejsza 63 I | Kury zlatywały się na to hasło na wyścigi i dziobały 64 I | Na robocie w lesie.~- A to szkoda. Jest do niego interes 65 I | z gminy. Interes z gminy to dla prostych ludzi zawsze 66 I | niespokojnie:~- No? cóże to takiego?~Pan pisarz tymczasem 67 I | A dacie się pocałować? to wam powiem.~- Obędzie się! - 68 I | Marysiu!~- Paanie! toć to obraza boska! Panie! To 69 I | to obraza boska! Panie! To mówiąc wydzierała się coraz 70 II | machnie, a stęknie, a uderzy: to aż sosna zadrży, a wiór 71 II | okrutnie stukneno~Buuuu! A to komar z dęba spadł~Buuuu! 72 II | widać. Innym razem, ale to ledwie miał wtedy .siedemnaście 73 II | było siedmiu? A Rzepa na to:~- A cóż, jaśnie dziedzicu! 74 II | mają masierunkiem zerwane, to tylko com się którego tknon, 75 II | tylko com się którego tknon, to on zaraz o ziem.~Pan Skorabiewski 76 II | drugiej do ucha, że Rzepa to jego syn: "Toć znać zaraz, 77 II | psiajucha ślachecką."~Ale to nie była prawda, choć matkę 78 II | dobrze wiodło, żeby nie to, że wódkę trochę zanadto 79 II | zanadto lubił.~Ale cóż było na to poradzić. Jak ktoś do niego 80 II | zaraz odpowiadał:~- Piję, to za swoje, a wam zasię!~Nikogo 81 II | nogach zwolna po drodze, to się za czapkę brał. Na Rzepę 82 II | zawieruchy jakieś papiery, to i woził. A jemu to co? Zresztą 83 II | papiery, to i woził. A jemu to co? Zresztą on wtedy miał 84 II | więc się pisarza bał.~Taki to był Rzepa.~Gdy wrócił tego 85 II | raka utrapionego także.~To mówiąc pokazał na kołyskę, 86 II | ta wszystko znaczy! Albo to on nie wie o papierach, 87 II | Pójdę ja z nim pogadać. Może to nic strasznego.~- Idź, idź! - 88 II | Breslauera.~Położenie jego, to jest nie pana Breslauera, 89 II | Królowo, przebacz! A żeby to najjaśniejsze!...~- Spocznij, 90 II | łażą po ścianach... A? Więc to czworaki, nie Eskurial? 91 II | Ktoś ty? - woła Serrano.~- To ja, Rzepa! - odpowiada ponuro 92 II | Jelemożny pisarzu! a to ja przyszedłem wedle... 93 II | won! won! - krzyknie na to Zołzikiewicz, w którego 94 III | Baraniej Głowy, a stało się to bardzo prostym sposobem: 95 III | nie dziwić się mu, bo też to była kobieta, jakiej drugiej 96 III | potęgą między pisarzami, to jednak nieszczęście, że 97 III | naczelnikiem straży, które to wszystkie osobistości bynajmniej 98 IV | Przestalibyśta się o to swarzyć, kiedy nie mata 99 IV | chytry! - odparł Rzepa.~- To co, że chytry? Turek pomoże 100 IV | go miałem wyrywać? A bo to ludzie nie gadali, że pływał 101 IV | zwyczajny doma lepszego, to się i wrócił.~- Nie bluźnilibyśicie 102 IV | po próżnicy, Kużden śwab to je Żyd.~- Przecie Harubanda 103 IV | A kiejśta tacy mądrzy, to powidzta, jak ta było na 104 IV | Jak? juści: - Jadam.~- No! to na krzestme imię, ale na 105 IV | dostali.~- Nie wierzyła, to posłuchaj ta:~Gwiazdo morza, 106 IV | Wypili wszyscy trzej, ale że to było w czasie francusko-pruskiej 107 IV | odrzekł:~- Ej! dobroć też to, dobroć!~- Ano jeszcze? - 108 IV | rzekł wreszcie do Rzepy - to choć korzec grochu zarzucita 109 IV | miał bać? Kiej się bić, to się bić. Gomuła na to rzekł:~- 110 IV | bić, to się bić. Gomuła na to rzekł:~- Jenszy jest mały, 111 IV | jestem bojący.~Gomuła zaś na to:~- Kto was tam wie?~- A 112 IV | zajechał w pacierze tą pięścią, to rozlecielibyście się jak 113 IV | w oborze.~- Oj! jakiego to cielaka Pan Bóg zabrał ode 114 IV | gospodarzy.~Rzepa odpowiedział na to:~- I po sprawiedliwości! 115 IV | po sprawiedliwości! Albo to pan las siał? Ale potem 116 IV | zawodzić:~- Oj! co cielak był, to cielak; jak ta krowę huknął 117 IV | huknął łbem przy ssaniu, to aż zadem pod belkę poleciała.~- 118 IV | pisarzu?~- Czego?~- Czy to prawda wedle tego boru?~- 119 IV | prosił. Nie podpiszesz, to nic nie dostaniesz. Twoja 120 IV | pijanemu.~- A, jak tak, to podpiszę. A pieniądze gdzie 121 IV | mnie - rzekł pisarz. - A to dokument.~To rzekłszy, wydobył 122 IV | pisarz. - A to dokument.~To rzekłszy, wydobył złożony 123 IV | rzekł:~- A może nie chcesz? To wszystko dobrowolnie.~- 124 IV | mam chcieć? A pisarz na to:~- Szmul!~Szmul ukazał się 125 IV | wiedziała, że jeśli się upił, to może się jej co oberwać. 126 IV | Patrzy, wyłupia oczy, aż to nie jego chałupa, ale karczma, 127 IV | pieniądze.~- Jezus Maryja! a to co?~Tymczasem Szmul przestał 128 IV | Ny, czego chcesz?~- Co to ja mam za pieniądze?~- Co, 129 V | się polityki angielskiej, to jest zasady nieinterwencji, 130 V | Johna Bright. Nie wyłączało to jednak pośredniego wpływu " 131 V | domu jest: rozumiem, co to znaczy!" Przy obiedzie zaś 132 V | zbytecznie cieszyć.~Był to człowiek pełen taktu, który 133 V | talerze, ale sądził, że to taka moda. Po obiedzie dziwiło 134 V | go w łopatkę i mówił: "No to bywaj zdrów, panie Zołzikiewicz!", 135 V | Zołzikiewicz!", ale znów sądził, że to w dobrych towarzystwach 136 V | w dłoń, wygarniał z niej to "coś szeleszczącego", nie 137 V | dobrodzieju! między nami to niepotrzebne! a co do sprawy, 138 V | brać udział. Ale miano mu to powszechnie za złe. Szlachta 139 V | zarzucenia panu Flossowi to, że nie jest panem z panów, 140 V | ławnika, co następuje: - "Albo to wielmożny pan - to pan? 141 V | Albo to wielmożny pan - to pan? Pan Ościeszyński - 142 V | pan? Pan Ościeszyński - to jest pan, pan Skorabiewski - 143 V | pan, pan Skorabiewski - to jest pan, a wielmożny pan - 144 V | jest pan, a wielmożny pan - to nie pan, ino dorobiec." 145 V | ino dorobiec." Usłyszawszy to pan Floss, który właśnie 146 V | rozum" na świat przynoszą, to - zdaje mi się - nie potrzebuje 147 V | dowodzonym.~Okazało się to także zaraz w Baraniej Głowie, 148 V | niezawodnie unanimitate, gdyby nie to, że pan Zołzikiewicz był 149 V | dodał drugi.~- A na wiosnę, to nawet bez nią nie przejechać - 150 V | ozwał się gniewliwie:~- A wy to dlaczego nie będzieta płacić?~- 151 V | będzieta płacić?~- A cóże my to będziem darmo pieniądze 152 V | wystarczy - powiedział na to Gomuła.~Był to argument, 153 V | powiedział na to Gomuła.~Był to argument, na który - spodziewam 154 V | koloru piaskowego, a która to zieloność wyprać się nie 155 V | kancelarię". Zapewniało to ubocznie tak pożądaną w 156 V | Godnym było uwagi także i to, o czym zresztą wstrzymujemy 157 V | czyli komórkowego. Nie może to być podawanym przez złe 158 V | począł:~- Jelemożny sądzie! A to ta psiajucha już dawno spokoju 159 V | psie, kasztanie, powiada, to gospodarz jeszcze w polu, 160 V | wiader ze studni wyciągać, to od tego czasu na mnie zła. 161 V | ty złodziejski potrecie, to gospodarz jeszcze w polu, 162 V | Jelemożny sądzie... A niech to najjaśniejsze...~- Cichaj! 163 V | mówić, a ty cicho siedź.~To rzekłszy, obtarła fartuchem 164 V | sprawę. Ach! ale gdzież to ona przyszła? Oto przyszła 165 V | obiecowali mu las, byle podpisał, to i podpisał. Dali mu pięćdziesiąt 166 V | po pijanemu przeskrobie, to mu folgują, bo powiadają: 167 V | nieboracyska mojego! Oj, Bóg wam za to da "szczęście i zapłaci 168 V | spoglądali jeden na drugiego, to znów na pisarza i wójta, 169 V | ławnik mruknął:~- A, dyć to nieładne człeka upoić i 170 V | a czy wiecie, durnie, co to jest morski sąd? Wy tego, 171 V | nie. wiecie, morski sąd to jest... Tu wydobył chustkę 172 V | wiesz, co jest morski sąd, to wsadź tylko nos w taką sprawę, 173 V | znajdzie za popisowego, to tobie jednemu z drugim wtrącać 174 V | świadkowie są, i szabas! To się rozumie w jurysprudencji, 175 V | jurysprudencji, a nie wierzysz, to patrz w procedurze i w zsyłkach. 176 V | A jeśli i piją przy tym, to i cóż? Albo to wy nie pijecie, 177 V | przy tym, to i cóż? Albo to wy nie pijecie, durnie, 178 V | sprzedasz, też; świnię, też. To już taki obyczaj.~- Toćwa 179 V | kiejś sobie piwa nawarzył, to go pij.~- Albo to tobie 180 V | nawarzył, to go pij.~- Albo to tobie sześć lat? Albo ty 181 V | jak pójdziesz do. wojska, to se do dom możesz parobka 182 V | wtrącać, a czego nie tykać. W to, że Rzepa groził żonie i 183 V | groził żonie i dzieciakowi, w to, że obiecywał spalić własną 184 V | spalić własną chałupę, w to wy się wtrącać możecie i 185 V | co zaś do kancelaryjnego, to nie dwa, ale pięćdziesiąt 186 V | przed sobą i co kamień, to się o niego potknęła, a 187 V | Oo! oo! oo!~Wójt, że to miał serce dobre, więc idąc 188 VI | Zapisać Rzepę na listę to do niczego nie wiodło. Ale 189 VI | podpisał, pieniądze wziął, to trochę wikłało sprawę i 190 VI | gotów syna za ośmset rubli, to jest zapewne całą swoją " 191 VI | się tak starannie. Płynęło to. zapewne z estetycznego 192 VI | Ny! w takich spodniach to choćby z psiepriosieniem 193 VI | ona tego nie rozumie, że to i kosztuje!" - myślał z 194 VI | najtyczankę, parę koni, a to choćby już wtedy przynajmniej 195 VI | zdradzać już nie będziemy.~Jaka to jednak była natura bogata 196 VI | Czyżykiem rozmówić, ale że to musiała i za siebie, i za 197 VI | potach stanął, a ludziska to tak wzdychają, jakby już 198 VI | Sakrament, który ksiądz to zniżał, to podnosił, i wydawał 199 VI | który ksiądz to zniżał, to podnosił, i wydawał się 200 VI | twarzą na podłogę, a potem to już i sama nie wiedziała, 201 VI | chce się z nim widzieć. Był to młody jeszcze ksiądz, z 202 VI | uśmiech na twarzy.~- A czego to chcecie, moja kobieto? - 203 VI | wiernych swoich potrafi za to wynagrodzić. Nieszczęście, 204 VII | garnirowana takoż błękitno: to panna Jadwiga szła na spacer 205 VII | Wiktor.~Parana Jadwiga była to ładna panna, co się nazywa; 206 VII | pomyśleć! Przyznajcież mi to, acaństwo dobrodziejstwo!~ 207 VII | wówczas żadnego powabu. To mówiąc pan Wiktor był bardzo 208 VII | jesteś aniołem...~- No... to dobrze... to mówmy o czym 209 VII | No... to dobrze... to mówmy o czym innym. Więc 210 VII | przestraszają mnie wcale. To rzekłszy pan Wiktor spojrzał 211 VII | staw.~- Widzi pan, jaki to ładny domek: to jest jedyne 212 VII | pan, jaki to ładny domek: to jest jedyne poetyczne miejsce 213 VII | w Baraniej Głowie.~- Cóż to za dom?~- To była dawniej 214 VII | Głowie.~- Cóż to za dom?~- To była dawniej ochrona. Tu 215 VII | rozpłakała się cicho.~- Co to wam, Rzepowa? - spytała 216 VII | bądźcie zdrowi, Rzepowo...~To rzekłszy parana Jadwiga 217 VIII| dobrze mówię: ksiądz Gładysz. To on, co zakrystię przebudował... 218 VIII| co? Mnie się zdaje, że to coś z tego będzie, powiadam. 219 VIII| mówi: I mnie się zdaje, że to coś z tego będzie. Patrzymy: 220 VIII| zza wiatraka wyjeżdżają to na koniach, to piechotą, 221 VIII| wyjeżdżają to na koniach, to piechotą, a tam chorągwie, 222 VIII| drugiej strony, owce? myślę; a to nie owce, tylko kawaleria. 223 VIII| ci przez jakiś czas górą, to znowu tamci. Huku! dymu! 224 VIII| i spytał:~- A kto tam?~- To ja, Rzepowa.~- Czego?~- 225 VIII| schyliła się, o ile jej na to dzieciak pozwalał, podjęła 226 VIII| Ja zaczekam...~- No, to czekajcieże. Ja się przecie 227 VIII| na dwoje nie rozerwę...~To rzekłszy pan Skorabiewski 228 VIII| Rzepowa także czuła, że to gorąco, to zimno przebiega 229 VIII| także czuła, że to gorąco, to zimno przebiega ją od stóp 230 VIII| cięgoty, ale nie zważała na to, tylko czekała cierpliwie. 231 VIII| potem rozmyślała, jak też to ją poratuje pan Skorabiewski.~ 232 VIII| rozumiała, że pan, jako pan, to i z komisarzem ma znajomość, 233 VIII| jak wszystko się stało, a to i da Pan Bóg, że się złe 234 VIII| Zołzikiewicz albo wójt sprzeciwiał, to pan wiedziałby, gdzie pójść 235 VIII| otucha wstąpiła w jej serce. To, że czekała już parę godzin, 236 VIII| głowy, że w pańskim stanie to zawsze jest więcej szczęścia 237 VIII| przewróć tam na grobli, to ja ci przewrócę!", potem 238 VIII| kto tam?~- Rzepowa.~- A, to wy! Gadajcie prędzej, czego 239 VIII| urwał się nagle.~- Wszystko to bardzo dobrze - rzekł pan 240 VIII| jak gmina wam nie poradzi, to do naczelnika znacie drogę 241 IX | naczelnika. Żeby jego...~- Ono to chyba trzeba iść do Osłowic.~- 242 IX | sama. Ty, ino się napijesz, to zara hardo się stawisz i 243 IX | samego ciągnie. Dacie złoty, to was wezmę.~Dopiero przypomniała 244 IX | na ziemi nie znajdzie, i to pieniądz! cy! cy!~To rzekłszy 245 IX | i to pieniądz! cy! cy!~To rzekłszy zaciął konia i 246 IX | wrzeszczących wniebogłosy. Teraz, że to był dzień powszedni, siedział 247 IX | tylko jeden dziad, ale za to wyciągał spod łachmanów 248 IX | Rzepowa sobie rzekła: "Niech to będzie na chwałę bożą", 249 IX | Osłowicach jeszcze łatwiej. A toć to miasto nie żarty! Przyjdziesz 250 IX | Rzepowej zdawało się, że to jaki odpust, "A kaj tu je 251 IX | rozmaitymi ludźmi, którzy chodzą to w tę, to w tamtą stronę, 252 IX | którzy chodzą to w tę, to w tamtą stronę, stoi chłop 253 IX | A tu ludzie koło niej, to w prawo, to w lewo; drzwiami 254 IX | ludzie koło niej, to w prawo, to w lewo; drzwiami trzask! 255 IX | zaraz można było poznać, że to naczelnik, bo za nim w dyrdy 256 IX | interesantów, zabiegając mu to z prawej, to z lewej strony, 257 IX | zabiegając mu to z prawej, to z lewej strony, a do uszu 258 IX | wedle... poboru.~- Cóż to? was do wojska chcą? - a? - 259 IX | istotnie bardzo zajęty, bo to i spisy się już zaczęły, 260 IX | schowała:~- Jak wytrzeźwiejesz, to sprawę przedstawić gminie, 261 IX | się opisywać. Ach! gdyby to tak panna Jadwiga znalazła 262 IX | prosty naród, gdy cierpi, to tylko cierpi, i nic więcej! 263 IX | czapkę na ucho i taczając się to w prawo, to w lewo, śpiewał:~ 264 IX | taczając się to w prawo, to w lewo, śpiewał:~Poszła 265 IX | ziemi, na ziemi.~O! był to figlarz znany w całej okolicy 266 IX | została sama. Ale nie darmo to mówią: "Baby i ropuchy nawet 267 IX | pusta kołyseczka, .a mój to ta poszedł na wojenkę z 268 IX | przysiadła. Ale przyprowadziło ją to do przytomności; krzyknęła: " 269 IX | siebie ogromnym szeptem: "Co to będzie! -O! dla Boga!" Potem 270 IX | ciarki przechodziły, że to może "złe" śmieje się na 271 IX | zatamował oddech. Wtedy to zrozumiała, że już dalej 272 IX | nóg końskich po kałużach.~To Herszek, pachciarz z Wrzeciądzy, 273 X | ból niepojęty, chciała mu to wymówić, ale nie mogła więcej 274 X | widzę, żem cię ukrzywdził." To rzekłszy ryknął wielkim 275 X | przychodził do chałupy, czy to pijany, czy trzeźwy, nie 276 X | Pan Bóg nie chce pomóc, to on duszę diabłu zaprzeda, 277 X | powiada: "Nie żołnierka to, ale diabłowa!" Kobieta 278 X | Ny, jacy wy ście głupi, to już w całej Baraniej Głowie 279 X | bym ja go podarła.~- Ba! a to nie wiecie, że papier u 280 XI | Wawrzon! Wawrzon! dla ciebie to ja, dla ciebie! na sromotę