Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
x 1
xi 1
xviii 1
z 277
za 96
za-wolal 1
zabawiajacego 1
Frequency    [«  »]
347 nie
320 a
280 to
277 z
230 ze
224 do
163 ale
Henryk Sienkiewicz
Szkice Weglem

IntraText - Concordances

z

    Rozdzial
1 I | KTÓRYM ZABIERAMY ZNAJOMOŚĆ Z BOHATERAMI I ZACZYNAMY SIĘ 2 I | Burak, siedział przy stole i z natężoną uwagą gryzmolił 3 I | czuprynę wybierał palcami trupy z włosów i rzucał je na ziemię.~ 4 I | Panie Zołzikiewicz - rzekł z mazurska - niech ino pan 5 I | cóż, żem pisarz? - odparł z lekceważeniem. - Pisarz 6 I | sami piszcie.~Potem dodał z majestatyczną pogardą:~- 7 I | Patrzcie no się! A niby ja to z "koniusarzem" nie piłem 8 I | araku?~- A nieprawda, bo z barakiem.~- To niech będzie 9 I | barakiem.~- To niech będzie z arakiem, a ja dlatego raportu 10 I | Ja tylko po znajomości z naczelnikiem...~- Wielga 11 I | przyjadzie, to pan ani pary z gęby...~- Burak! Burak! 12 I | kością w gardle stoją, razem z waszym pisarstwem. Człowiek 13 I | waszym pisarstwem. Człowiek z edukacją tylko między wami 14 I | bez pisarstwa? Człowiek z edukacją da sobie rady. 15 I | Już wy się o człowieka z edukacją nie bójcie. Jeszcze 16 I | powiada: "Ej ty, Zołzikiewicz! z ciebie byłby czort, nie 17 I | wasze pisarstwo. Człowiek z edukacją...~- O wa! to się 18 I | sukmanę i rzekł:~- Ano! z pomocą bożą skończyłem.~- 19 I | Tak jak spisy wojskowe, z polecenia władzy wyższej, 20 I | kancelarii parafialnej, z takowej kancelarii wy-jął 21 I | mnie.~W tym miejscu krowa z łoskotem uderzyła o ścianę, 22 I | czemu się nie pilnujecie. Z tym piciem będzie tak samo. 23 I | wam nie oddam. Człowiek z edukacją zawsze ma większe 24 I | w kraty czapkę i wyszedł z kancelarii. Słońce już było 25 I | bardzo nisko; ludzie wracali z pola. Więc naprzód pan pisarz 26 I | spotkał pięciu kosiarzy z kosami na plecach, którzy 27 I | bo sądził, że człowiekowi z edukacją to nie wypada. 28 I | wiedział coś o każdym prawie z mieszkańców powiatu osłowickiego, 29 I | wszyscy więc byli dlań z szacunkiem, pomieszanym 30 I | szacunkiem, pomieszanym z pewną ostrożnością, ażeby 31 I | Kłaniały mu się więc i osoby z inteligencji, kłaniali się 32 I | i chłopi, zdejmując już z daleka czapki i mówiąc " 33 I | że sądził, iż człowiekowi z edukacją to nie wypada; 34 I | pośrednio lub bezpośrednio z duchowieństwem związane. 35 I | tu spotyka i dziewki z sierpami na ramionach, wracające 36 I | drugą gęsiego, podejmując z tyłu kiecki i pokazując 37 I | się za płotem. Za płotem, z drugiej strony, był gęsty 38 I | do niego pójdę. Do niego z gołymi rękami nie można. 39 I | łapownik jestem czy co? A idź z twoją kurą do wójta.~To 40 I | zawołać, gdy nagle rozległ się z tyłu turkot bryczki. Pan 41 I | akademik w czapce na bakier, z papierosem w zębach, powoził 42 I | chwilą.~Akademik wychylił się z bryki, dojrzał pana Zołzikiewicza, 43 I | za-wołał w ślad za nią z cicha:~- Żebyś kark skręcił, 44 I | drwiarz, frant wielki, a z pana Zołzikiewicza kpił 45 I | jeden w okolicy, co sobie z niego nic nie robił. Raz 46 I | dla-tego poszedł dalej z zachmurzonym czołem i nie 47 I | szczapy drzewa, a w jednej z nich wspartej na pieńku 48 I | dalej widać było stodołę z otwartymi wierzejami, obok 49 I | szczypał trawę, przestępując z nogi na nogę. Przed chlewem 50 I | da-da-na!" Koło niej leżał z wyciągniętymi przednimi 51 I | szkoda. Jest do niego interes z gminy. Interes z gminy to 52 I | interes z gminy. Interes z gminy to dla prostych ludzi 53 I | Zjeżył sierść na karku i z wściekłym szczekaniem rzucił 54 I | go za wrota. Potem oboje z pisarzem spoglądali na siebie 55 I | pan pisarz, podniósłszy z ziemi kortową czapkę w zielone 56 II | potem może przyjechał Rzepa z lasu z cieślą Łukaszem, 57 II | przyjechał Rzepa z lasu z cieślą Łukaszem, na dworskim 58 II | Żydy, co chodziły po lesie z miarą w ręku i spoglądały 59 II | jego. sile. Bogaty kupiec z Osłowic, Dryśla, mawiał 60 II | było słyszeć, jak huczał z drwalami pieśń, której ich 61 II | stukneno~Buuuu! A to komar z dęba spadł~Buuuu! I stukł 62 II | lat, pobił się w karczmie z urlopnikami. Pan Skorabiewski, 63 II | bój się Boga! jakżeś ty z nimi poradził, przecie ich 64 II | poradzić. Jak ktoś do niego z wymówką, tak zaraz odpowiadał:~- 65 II | mores znał. Gdy zobaczył z daleka zieloną czapkę, zadarty 66 II | Rzepa.~Gdy wrócił tego dnia z boru do chałupy, wypadła 67 II | wypadła do niego kobieta z płaczem wielkim i dalejże 68 II | wojska nie wezmą, bom wyszedł z lat; przy tym chałupę mam, 69 II | papierach, coś je woził z boru do boru? Teraz Rzepa 70 II | chwili zaś dodał:~- Pójdę ja z nim pogadać. Może to nic 71 II | dwie poduszki bez poszewek, z których sypały się pierze; 72 II | świeca w blaszanym lichtarzu, z rudym knotem i muchami potopionymi 73 II | trapiła po owym wypadku z Kruczkiem.~Miał trochę gorączki 74 II | i ledwo mógł zebrać się z myślami. Czasem nawiedzały 75 II | macza chustkę w dzbanku z wodą, stojącym pod łóżkiem, 76 II | znika, drzwi otwierają się z trzaskiem l staje w nich 77 II | za nim... pióro wypada mi z ręki... przez pół odchylone 78 II | połamać mi kości, a Kruczek z drugiej strony...~- Czego 79 III | bohaterem, a zatem, nim która z nich zemdleje, pośpieszam 80 III | jednak bohater nie umarł z tej rany. Przeznaczonym, 81 III | wyszła na korzyść kanclerzowi z Baraniej Głowy, a stało 82 III | sposobem: ściągnęła mu humory z głowy, więc zaczął myśleć 83 III | czynienia ze strażą ziemską, z komisją wojskową, z naczelnikiem 84 III | ziemską, z komisją wojskową, z naczelnikiem powiatu, z 85 III | z naczelnikiem powiatu, z naczelnikiem straży, które 86 III | nosa, zrzucą może jeszcze z pisarstwa, i skończyło się.~ 87 III | zleciałaś jakoby na skrzydłach z tej krainy, gdzie wzniosłe 88 III | obojgiem i nad Kruczkiem z nimi razem, Zołzikiewicz 89 III | dzień przywiózł mu stójka z osłowickiej apteki diachylum; 90 IV | pływał po Wiśle ze statkami i z mocą wielgą? Ino mu się 91 IV | rzekł Burak. - Do pisarza z urzędu przyszło pisanie, 92 IV | podleciał i Szmul arendarz z kieliszkiem araku. Zołzikiewicz 93 IV | raz, na koniec zwalił się z zydla, mruknąwszy: "Boże! 94 IV | wczoraj, ale - ogólna izba z szynkwasem.~- Imię Ojca 95 IV | nie wiesz? Toć się wczoraj z wójtem zgodziłeś, że za 96 IV | Rzepa wszedł do chaty i z początku ani słowa nie mógł 97 IV | rzekł w końcu. Wówczas ona z kolei uderzyła w lament 98 IV | wył tak żałośnie, że z innych chałup powylatywały 99 IV | chałup powylatywały baby z łyżkami w ręku, pytając 100 V | Ławnicy poschodzili się z całej gminy, z wyjątkiem 101 V | poschodzili się z całej gminy, z wyjątkiem panów, alias szlachty, 102 V | wyjątkiem panów, alias szlachty, z której jakkolwiek kilku 103 V | gminne. Jeśli bowiem ktoś z "inteligencji" miał sprawę, 104 V | wtedy obgadywała się rzecz z łatwością. Potem następował 105 V | tym, jakoby ta poufałość z dworem miała go zbytecznie 106 V | wybornego sobie naczelnika", z którymi wczoraj lub onegdaj 107 V | okazać, że jest za pan brat z pierwszymi powagami w osłowickim 108 V | szlachcica w dłoń, wygarniał z niej to "coś szeleszczącego", 109 V | a wyrażając się ściślej, z panów, jeden, tylko pan 110 V | siadać panu na jednej ławie z chłopami, czego najlepszym 111 V | Flossowi to, że nie jest panem z panów, że zaś nie lubił 112 V | poranku, wobec całej gminy, z ust siedzącego obok ławnika, 113 V | nieinterwencji przytaczano jedno z przysłów, stanowiących mądrość 114 V | że zaś mieszkańcy kraju z urodzenia już ów "zdrowy 115 V | mowa, odczytano zapytanie z urzędu, czy gmina nie zechce 116 V | potres conscripti, jeden zaś z miejscowych senatorów wyraził 117 V | żeście durnie - odpowiedział z flegmą pan pisarz.~Potęga 118 V | poczęło spoglądać po sobie z niepokojem i drapać się 119 V | chwili milczenia, jeden z jego reprezentantów ozwał 120 V | udało się nikomu wykręcić, z wyjątkiem samego wójta i 121 V | przez pewien czas deputowani z rzadką jednomyślnością powtarzali: " 122 V | wniknąwszy w głąb rzeczy, z właściwą sobie bystrością 123 V | najpożądańszym zdrowiem i z pewnością nie doznałyby 124 V | padły ofiarą. Wychodząc z tej premisy większej i przechodząc 125 V | odmówił, miała być ściągniętą z jego pachciarza Icka Zwejnos. ~ 126 V | najnowszy i najbardziej zgodny z wymaganiami cywilizacji 127 V | owego celkowego więzienia i z celek jego przyprowadził 128 V | wyraźnie dwoje przestępców, z czego czytelnik może wnieść 129 V | zabawiającego się przydługo z Jagną ze dworu. Odtąd nieszczęśliwa 130 V | Julii, za wcześnie przyszedł z pola i natarczywie domagał 131 V | mrygałem, ino co mnie widziała z Jagną ze dwora, com jej 132 V | Nie przy studni ja jego z Jagną widziałam, żeby ich 133 V | jeszcze wysoko, a on już z pola schodzi i żreć woła! 134 V | Rzepa wszedł było hardy, z głową zadartą, ale jak zobaczył 135 V | stworzenie! - mówiła dalej już z płaczem. - Toć pijany nie 136 V | Rzepowa znowu zebrała się z głosem i tak mówić poczęła:~- 137 V | prowadził:~- Który, kpie jeden z drugim, me wiesz, co jest 138 V | popisowego, to tobie jednemu z drugim wtrącać się do nich 139 V | Gdyby sama sprawiedliwość z wagą w jednym, a gołym mieczem 140 V | Nieprawda! nieprawda! - zawołała z rozpaczą Rzepowa - ja się 141 V | Rzepowa w krzyk, jeden z ławników wziął za kark 142 V | dobre, więc idąc zwolna z Gomułą ku karczmie, rzekł:~- 143 VI | zgodził się ma ten plan z radością, tym bardziej że 144 VI | i te pieniądze wziął nie z chciwości, tak jak również 145 VI | chciwości, tak jak również nie z chciwości dzielił się kancelaryjnym 146 VI | dzielił się kancelaryjnym z Burakiem. Mamże wyznać, 147 VI | długach u Srula, krawca z Osłowic, który całą okolicę 148 VI | starannie. Płynęło to. zapewne z estetycznego poczucia, ale 149 VI | i po znakach J. S., wraz z koroną przy rąbku, poznał, 150 VI | począł gorąco całować jedną z tych spódnic, co zobaczywszy 151 VI | poleciała zaraz do dworu z językiem i doniesieniem, 152 VI | by i o lakierki - dodawał z ową wielkością duszy, właściwą 153 VI | kładąc jakieś nowe korty z bajecznymi lampasami, myślał 154 VI | takich spodniach to choćby z psiepriosieniem do hrabianki 155 VI | to i kosztuje!" - myślał z rozpaczą Zołzikiewicz.~Jednak 156 VI | człowiek by ani nogą ze dworu. Z podrewizora do rewizora 157 VI | Zołzikiewicz, dowodzi tego łatwość, z jaką obok idealnego uczucia 158 VI | się w nim równoznacznie z "apetycikiem" uczucie do 159 VI | jaką zasługiwała. Zajście z Kruczkiem ustaliło go jeszcze 160 VI | ową dobrowolną ugodę Rzepy z wójtem, która oddawała, 161 VI | i jeszcze przed sumą się ż księdzem Czyżykiem rozmówić, 162 VI | zaś, nie wiem już zresztą z jakiego powodu, ksiądz Czyżyk 163 VI | Potem bardzo wymownie i z wielkim przejęciem się ostrzegał 164 VI | Przenajświętszy Sakrament z cyborium, a potem odwrócił 165 VI | stał tak przez czas jakiś z przymknięty mi oczyma i 166 VI | głową, jakby zbierając się z duchem, wreszcie zaintonował: " 167 VI | na twarze,~Niech ustąpią z testamentem~Nowym prawom 168 VI | kościołem grzmiał bęben, z trybularzy wzniosły się 169 VI | wówczas ów biały staruszek z monstrancją jak jakieś zjawisko 170 VI | opuszczajże mnie niebogę!" I z oczu płynęły jej łzy, ale 171 VI | sama nie wiedziała, co się z nią stało. Zdawało się jej, 172 VI | anieli niebiescy podjęli z ziemi jako liść marny 173 VI | chmary aniołków niby ptaszków z białymi skrzydełkami.~Rzepową 174 VI | na parafię rozmówić się z księdzem wikarym.~Ksiądz 175 VI | zapłakana kobieta chce się z nim widzieć. Był to młody 176 VI | to młody jeszcze ksiądz, z twarzą bladą, ale pogodną; 177 VII | żółty, ryżowy kapelusik z błękitnymi wstążkami i migdałowa 178 VII | oboje jakby jakieś istoty z innej planety. miło było 179 VII | nie słyszało ze sto razy. Z książki na książkę przeskakiwali 180 VII | przeskakiwali jak motyl z kwiatu na kwiat. Ale nie 181 VII | pospolitą, kiedy się rozmawia z lubą duszy duszyczką, kiedy 182 VII | piosnka Gounoda:~Maszty z kości słoniowej,~Flagą jedwab 183 VII | zakochana. Zrozumielibyśmy się z pewnością.~- Na szczęście 184 VII | policzkach, i spoglądając z ukosa na pana Wiktora, spytała:~- 185 VII | chwilą.~- Brzydki grymaśnik z pana. Proszę się rozchmurzyć 186 VII | że pies, który wybiegł z jednej chałupy, schowawszy 187 VII | Teraz, tam stoją beczki z okowitą.~Ale nie dokończyła 188 VII | siedziała na pieńku Rzepowa, z łokciami opartymi na kolanach 189 VII | łokciami opartymi na kolanach i z twarzą podpartą na ręku. 190 VII | na koniec jednak rzekła z wahaniem:~- Cóż ja wam poradzę, 191 VII | panna Jadwiga poszła dalej z panem Wiktorem.~- Niech 192 VIII| ganek obrośnięty winem, z widokiem na dziedziniec 193 VIII| Siedzieli też tam i teraz, a z nimi razem ksiądz dziekan 194 VIII| dość otyły i dość czerwony, z wielkimi wąsami, siedział 195 VIII| Mnie się zdaje, że to coś z tego będzie, powiadam. A 196 VIII| mnie się zdaje, że to coś z tego będzie. Patrzymy: 197 VIII| pomyślałem sobie: O! tu z drugiej strony, owce? myślę; 198 VIII| tamci także: stój! A tu z lasu jak nie wypadnie kawaleria, 199 VIII| mówi: widzę, a tam już walą z armat, z karabinów: tamci 200 VIII| a tam już walą z armat, z karabinów: tamci do rzeki, 201 VIII| dobrodzieju! - zapytał - któż się z kim bił, gdzie i kiedy? 202 VIII| przerwał cichy, lękliwy głos z zewnątrz ganku, który rzekł:~- 203 VIII| przerwał pan Skorabiewski z taką dobrą wiarą, jakoby 204 VIII| Potem wrócili pan Wiktor z panną Jadwigą, a następnie 205 VIII| Skorabiewski nazywał zawsze: "jeden z drugim", i zaczął nakrywać 206 VIII| i począł wpuszczać w nie z brzękiem łyżeczki. Rzepowa 207 VIII| że pan, jako pan, to i z komisarzem ma znajomość, 208 VIII| komisarzem ma znajomość, i z naczelnikiem; byle tylko 209 VIII| bo oto na ganek " jeden z drugim" wniósł dymiące półmiski; 210 VIII| i wiedziała, że daliby z pewnością nie tylko kosteczki, 211 VIII| pan słuchał i tylko pykał z fajki przez cały czas, a 212 VIII| moja Rzepowa. No! idźcie z Bogiem.~- Panie Boże zapłać - 213 IX | IMOGENA~Rzepa po wyjściu z chlewka poszedł prosto nie 214 IX | chłop w utrapieniu pije. Z karczmy, powodowany taż 215 IX | dyplomatycznej zasady nie pojął, ale z gburowatością, właściwą 216 IX | nieszczęścia przymnożysz.~Rzepa z początku było nie chciał, 217 IX | spotkawszy pachciarza Herszka z Wrzeciądzy, który wiózł 218 IX | żeby zabrał na furę.~- Z Bogiem, moja Rzepowa - odpowiedział 219 IX | pot lał się strumieniem z Rzepowej, ale zbierała nogi, 220 IX | Ujrzawszy go Rzepowa odwiązała z chusty swego czeskiego i 221 IX | przed nim." Zebrała się z duchem i weszła do pałacu. 222 IX | się Rzepowa i otworzywszy z nieśmiałością i po cichutku 223 IX | ze złocistymi guzikami i z piórem za uchem, a przed 224 IX | swojego czeskiego. Toteż z nieśmiałością wielką przystąpiła 225 IX | Stoi Rzepowa, stoi; upływa z godzina; jedni wchodzą, 226 IX | tamtą stronę, stoi chłop z biczem w ręku, więc zaraz 227 IX | czego chceta?~- Skądeście?~- Z Wieprzkowisk, abo co?~- 228 IX | guzikami, ale nie we fraku, i z dziurami na łokciach. Ten 229 IX | Siadła koło jakichś drzwi i z cierpliwością prawdziwie 230 IX | wszystkimi drzwiami zaczyna się z nią kręcić.~A tu ludzie 231 IX | Bóg zmiłował się nad nią. Z tych drzwi, przy których 232 IX | czekać, nareszcie drzwi z zieloną tabliczką otworzyły 233 IX | tabliczką otworzyły się z trzaskiem; wyszedł z nich 234 IX | się z trzaskiem; wyszedł z nich niemłody już wojskowy 235 IX | interesantów, zabiegając mu to z prawej, to z lewej strony, 236 IX | zabiegając mu to z prawej, to z lewej strony, a do uszu 237 IX | środek korytarza i klęknąwszy z podniesionymi rękoma, zagrodziła 238 IX | być pijana! - rzekł jeden z otaczających.~- Zostawiła 239 IX | zbawienia wysuwa się jej z rąk. - Przenoświętsy nacel...~ 240 IX | powiecie było mnóstwo, zresztą z kobietą dogadać się nie 241 IX | Aa! aa! aa!~Potem wyszła z gmachu. Na dworze niebo 242 IX | poreformackiego kościoła z powrotem do Baraniej Głowy, 243 IX | że znikąd ratunku, ani z ziemi, ani z nieba, natchnęłoby 244 IX | ratunku, ani z ziemi, ani z nieba, natchnęłoby zapewne 245 IX | wiatr gnał , pot ciekł z jej czoła, i cała rzecz. 246 IX | spostrzegła, że chłop był już z jakie pół wiorsty i taczając 247 IX | oparta plecami o krzyż. Z daleka nadjeżdżał kabriolet 248 IX | daleka nadjeżdżał kabriolet z Ościeszyna, a w nim młody 249 IX | nim młody pan Ościeszyński z guwernantką ze dworu.~Pan 250 IX | nie znał, ale ona go znała z kościoła; myślała więc lecieć 251 IX | tak samo też zażartował i z Rzepowej, a potem zaraz 252 IX | zaczęli całować i znikli wraz z kabrioletem w ciemnej dali.~ 253 IX | to ta poszedł na wojenkę z karabinem.~Wiatr zsunął 254 IX | Wiatr zsunął jej czepiec z głowy: śliczne jej włosy 255 IX | miedziany odblask padał z chmur na ziemię. Rzepowa 256 IX | nastawała cisza. Czasem znów z głębiny leśnej rozlegał 257 IX | głową: deszcz, pomieszany z gradem, lunął jak z cebra; 258 IX | pomieszany z gradem, lunął jak z cebra; uderzył wiatr z taką 259 IX | jak z cebra; uderzył wiatr z taką siłą, że chojary 260 IX | dalej nie ujdzie.~Zdjęła z siebie chustę, zdjęła przyjaciółkę, 261 IX | duszę moją! - wyszeptała z cicha.~I zamknęła oczy.~ 262 IX | ciemnościach.~Po chwili z daleka dał się słyszeć turkot 263 IX | kałużach.~To Herszek, pachciarz z Wrzeciądzy, sprzedawszy 264 IX | Ujrzawszy Rzepową zlazł z wozu.~ 265 X | ZWYCIĘSTWO GENIUSZU~Herszek z Wrzeciądzy zabrał było Rzepową 266 X | a po drodze spotkał się z Rzepą, który. widząc, że 267 X | kowalka, zażegnywała chorobę z sitem w ręku i czarną kurą. 268 X | bieda była coraz większa z samym Rzepą, który zalewał 269 X | już nie można było dojść z nim do ładu. Dziwna rzecz, 270 X | bicze i mówili, że wójt z pisarzem dobrze robią, bo 271 X | ujrzał Rzepową, wydobył zaraz z gęby porcelanową fajkę, 272 XI | siedział na skrzynce pod ścianą z pięściami wspartymi o kolana 273 XI | niebogo! Już ty się pożegnaj z tym światem, bo go nie będziesz 274 XI | Dopiero ona spojrzała na niego z przerażeniem.~- Cóże ty 275 XI | na skrzyni! - wołał już z pianą na ustach.~- O! dla 276 Epi | człowiek.~Spytacie, co się z nim stało? Cóż się miało 277 Epi | dworskie, poszedł było szukać z kolei zemsty i na nim; ale


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL