| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Henryk Sienkiewicz Szkice Weglem IntraText - Concordances (Hapax - words occurring once) |
Rozdzial
1 V | Wawrzona Rzepy rs. l kop. 25 na kancelarię."~Rzepowa 2 V | gminnej na kancelarię rs. 5. Suma powyższa, na wypadek 3 VII | pomyśleć! Przyznajcież mi to, acaństwo dobrodziejstwo!~W rozmowie 4 V | poprawce i w ogóle przeciw administracyjnej polityce ciała baraniogłowskiego, 5 I | Będzie wam ciepło, aż przez aksamit drąg poczujecie.~Wójt począł 6 I | miałem ta gwazdać. Wypisałem akuratnie wszyćko, co potrzeba.~- 7 V | tym polu rósł np. owies alba pszenica, nie ta zaś "gadzina" 8 V | gminy, z wyjątkiem panów, alias szlachty, z której jakkolwiek 9 IV | chałupa, ale karczma, i nie alkierz, w którym siedział wczoraj, 10 IV | cycełe poszedł je schować do alkierza, a potem wrócił wolnym, 11 IV | czy w pięć, czy w sześć, w alkierzu karczmy baraniogłowskiej 12 I | spojrzy. O! on strasznie ambitny. Jemu to tyło chuścinę rozwiąż 13 II | dwa brudne kołnierzyki angielskie, słoik pomady, gilzy do 14 VI | stało. Zdawało się jej, że anieli niebiescy podjęli ją z ziemi 15 IX | Święta, niebieska ~Pani anielska.~Ujrzawszy kogo przechodzącego 16 VIII| sobie mówić pod sztachetami Anioł pański, a potem rozmyślała, 17 VI | oczy mrużyć, i całe chmary aniołków niby ptaszków z białymi 18 VI | się kiedyś wyraził sam, "apetycik", i basta. Ale oprócz tego, 19 VI | się w nim równoznacznie z "apetycikiem" uczucie do Rzepowej. Prawda, 20 IV | Napili się znowu, a że pili arak, Rzepa więc uderzył wypróżnioną 21 I | barakiem.~- To niech będzie z arakiem, a ja dlatego raportu nie 22 VIII| nalewała ze srebrnego imbryka "arbatę", czyli jak mawiała nieboszczka 23 I | koniusarzem" nie piłem arbaty? "~- Wielka mi rzecz herbata! - 24 V | Jakoż istotnie, sprawa była arcydelikatna. Pewien Romeo, inaczej zwany 25 IV | zaraz też podleciał i Szmul arendarz z kieliszkiem araku. Zołzikiewicz 26 V | powiedział na to Gomuła.~Był to argument, na który - spodziewam się - 27 VIII| widzę, a tam już walą z armat, z karabinów: tamci do rzeki, 28 VIII| piechotą, a tam chorągwie, a armaty. Tak ja zaraz pomyślałem 29 III | zamiast Buraka obdarzyć armię i państwo Rzepą. "Umieścić 30 VI | które zresztą odpowiadało arystokratycznym usposobieniom tego młodzieńca, 31 I | zawiadomienie było gotowe; wówczas autor poprawił włosy i czytał, 32 VI | lizały rany bolące, lub jako Azariasza, na którego zesłał ślepotę. 33 I | głowie miała czepek zwyczajny babski, na sobie białą koszulę 34 IV | wojnę?~- Co bym się miał bać? Kiej się bić, to się bić. 35 VII | papy... może papa... No, bądźcie zdrowi, Rzepowo...~To rzekłszy 36 VIII| Huku! dymu! a potem na bagnety! Ale zaraz mi się zdało, 37 II | odcieniów majtki, kamizelki bajecznych kolorów, krawaty, rękawiczki, 38 VI | kładąc jakieś nowe korty z bajecznymi lampasami, myślał sobie: " 39 IX | może "złe" śmieje się na bajorach albo może gomon przesunie 40 I | młody akademik w czapce na bakier, z papierosem w zębach, 41 II | opowiedziała wszystko, tylko o bałamuctwie pisarza zataiła, bo się 42 IV | zarzucita na plecy jedną ręką, a balibyśta się pójść na wojnę?~- Co 43 I | chłopaki chodzą do waju na bandosę, rozumita, żeby były wypisane 44 I | rozumita, żeby były wypisane i bandośniki też przysłać przed Matką 45 I | araku?~- A nieprawda, bo z barakiem.~- To niech będzie z arakiem, 46 I | ażeby metryki włościan baraniogłowskich, nachodzące się w kancelarii 47 V | sprawy przychodziło czasem baraniogłowskiemu sądowi rozstrzygać. Jakoż 48 V | zawieszonych na zdrowym baraniogłówskim rozumie. Dzięki przy tym 49 Epi | Skończył właśnie czytać Barbarą Ubryk i spodziewa się także, 50 VII | ogromną, kręcona, jaśnej barwy czuprynę i broda tylko co 51 V | pewna Julia, inaczej zwana Baśka Żabianka, służyli razem 52 V | jeden.~"Od Wacha Rechnia i Baśki Żabianki na kancelarię po 53 VI | przed kościołem grzmiał bęben, z trybularzy wzniosły się 54 IV | rozlecielibyście się jak stara beczka.~- A może i nie.~- Chceta 55 VII | jest?~- Teraz, tam stoją beczki z okowitą.~Ale nie dokończyła 56 V | będzieta płacić?~- A cóże my to będziem darmo pieniądze dawać, kiej 57 VI | tajemnie-serdecznych, zdradzać już nie będziemy.~Jaka to jednak była natura 58 IV | ssaniu, to aż zadem pod belkę poleciała.~- Pisarz mówił...~- 59 IX | panów, więc poczęła tylko bełkotać bez związku: "Burak! Rzepa! 60 V | tak jak Newazendech bez Bezewendecha. Wkrótce jednak zazdrość 61 V | Należy jednak wyznać, że tak bezinteresowne po-święcenie się ze strony 62 V | skończył!~Ale sąd się zagaił i bezpośrednim jego rezultatem było, że 63 I | wszystko, co pośrednio lub bezpośrednio z duchowieństwem związane. 64 IX | głębokie a przebolesne poczucie bezradności, niemocy i przemocy, ta 65 V | niechlujności" etc., a którym natura bezwarunkowo odmówiła rogów, co może 66 VI | ale pogodną; czoło miał białe, wysokie i łagodny uśmiech 67 VI | i wydawał się wówczas ów biały staruszek z monstrancją 68 I | lepszy, przyniesiesz mu. czy białych raków, czy masła, czy lnu 69 VI | aniołków niby ptaszków z białymi skrzydełkami.~Rzepową leżała 70 IX | tamtą stronę, stoi chłop z biczem w ręku, więc zaraz do niego.~- 71 IX | niemiara bryk i wozów, i bid żydowskich, Rzepowej zdawało 72 X | dzieciakowi zaraz pomogło, ale bieda była coraz większa z samym 73 IX | lepsze drzwi, nie wiedziała biedaczka, że na tych drzwiach stał 74 VI | coś podobnego. Co on się biedak nie namęczył, żeby zwrócić 75 V | szczęście i zapłaci wam za biedaków!"~Tu łkanie przerwało jej 76 IX | obdzierał.~- Miłosierne osoby! Biedna kaleka litości błaga! Niech 77 I | znowu. Była to chałupa może biedniejsza jeszcze od innych, ale wyglądała 78 VI | Straciłem wszelką nadzieję.~Głos biegł w stronę dworu, wśród poetycznej 79 IX | Jagodzińskiego młynarza!" Biegła więc ostatkiem sił, chwytając 80 VI | którym ta instrumemcie grywał biegle, siadał na ławce przed czworakami 81 VIII| nareszcie dojrzał w ciemności bielejącą koszulę Rzepowej.~- A kto 82 IX | połyskiwać-gwiazdy. Pod brzozą bieliła się nieruchoma ciągle postać 83 VI | nadeszła uroczysta chwila. Bielusieńki jak gołąb dziekan wydobył 84 VI | miał jaką nadzieję? Nie bierzcie mu, państwo dobrodziejstwo, 85 VIII| zapytał - któż się z kim bił, gdzie i kiedy? A kanonik 86 VI | a promienne, od którego biła błogość i otucha, zlewając 87 IV | wtrącił wójt. - Bedzieta się bili czy co? Ot napijwa się jeszcze.~ 88 VII | wyglądał także jak malowanie.~Biło od tej pary zdrowiem, młodością, 89 VII | wykwintne, że aż promienie biły od niego, dodawało jej jeszcze 90 I | rydz, szeroka w plecach i w biodrach, smukła w stanie, gibka, 91 I | Gdybyśmy mieli, jak się należy, biografie wszystkich naszych znakomitych 92 I | naszych znakomitych ludzi, w biografii tego niepospolitego człowieka 93 VI | kazanie, a kanonik siedział w birecie na krześle wedle ołtarza 94 II | siwuchę lubił, a skory był do bitki, jak podpił. Raz Damazemu, 95 I | niewielką i płeć może nawet i bladawą, tylko trochę ozłoconą promienia-mi 96 IX | osoby! Biedna kaleka litości błaga! Niech wam Pan Bóg miłosierny 97 II | papierosów i wreszcie świeca w blaszanym lichtarzu, z rudym knotem 98 IX | myślach i słowach. Owo koło błędne, głębokie a przebolesne 99 V | i Kruczek.~Rzepowa była bledziusieńka jak płótno; jej śliczne 100 VII | chałupami błyszczała, w dali błękitna parasolka; żółty, ryżowy 101 VII | sukienka garnirowana takoż błękitno: to panna Jadwiga szła na 102 V | zaś one, o ile dotyczyły bliżej lub dalej genialnego Zołzikiewicza, 103 IV | to się i wrócił.~- Nie bluźnilibyśicie po próżnicy, Kużden śwab 104 I | siebie i począł warczeć, błyskając od czasu do czasu kłami, 105 VI | dymów, promieni, głosów, błyskał tylko czasem wysoko Przenajświętszy 106 IX | burza; od czasu do czasu błyskało, ale chłop nie pytał, rozpuścił 107 IV | Rzepa, pokazując pięść jak bochenek chleba - że ino bym was 108 IX | pozwolą się jej przysiąść bodaj na brzeżku fury, ale nie 109 I | pozbyć ze wsi ladaców~- Bogać ich się tam pozbędzie!~- 110 I | wykupię.~- O! kiedyście taki bogacz...~- Ma tam Pan Bóg u mnie 111 VI | Jaka to jednak była natura bogata ten pan Zołzikiewicz, dowodzi 112 II | dziwowały się jego. sile. Bogaty kupiec z Osłowic, Dryśla, 113 VI | plan mego sympatycznego bohatera. Dał pan Zołzikiewicz, co 114 I | KTÓRYM ZABIERAMY ZNAJOMOŚĆ Z BOHATERAMI I ZACZYNAMY SIĘ SPODZIEWAĆ, 115 III | poczynają łzy ronić nad moim bohaterem, a zatem, nim która z nich 116 II | Siadaj! Opowiedz mi swoje bohaterskie czyny.~- Opowiedzieć mogę, 117 II | się zaraz, pytał:~- Rzepa, bój się Boga! jakżeś ty z nimi 118 I | człowieka z edukacją nie bójcie. Jeszcze wczoraj rewizor 119 IX | i o siebie, uskoczyła w bok; chłop za nią, ale że był 120 VI | któremu psy własne lizały rany bolące, lub jako Azariasza, na 121 II | Mnie do wojska nie wezmą, bom wyszedł z lat; przy tym 122 V | przeciwko temu pro publico bono, ale pana Skorabiewskiego 123 IX | Oj, pójdziewa w żyto, ~Boś dobra, kobieto!~I chciał 124 V | tonem zapytania:~- Abo co?~- Boście durnie!~- Musi tak być! - 125 VI | zorza, a w onej zorzy tron boski, koło tronu zasię światłość 126 IX | i prosić na miłosierdzie boskie, żeby choć dziecko przed 127 I | też przysłać przed Matką Bożka, jak skończone ośmnaście 128 I | wojskowe były dycht po Matce Bozkiej, a tu u waju mentryki w 129 VI | Rzepową przed majestatem bożym twarzą na podłogę, a potem 130 V | zamiarze rozejścia się, już brali za czapki i bicze, gdy nagle 131 V | się okazać, że jest za pan brat z pierwszymi powagami w 132 I | warszawskiego księgarza pana Breslaucra, pod tytułem: Izabela hiszpańska, 133 V | znakomitego męża stanu Johna Bright. Nie wyłączało to jednak 134 VII | jaśnej barwy czuprynę i broda tylko co mu się puszczała, 135 II | czapkę, zadarty nos i kozią bródkę, idące na wysokich nogach 136 X | porcelanową fajkę, co mu na brodzie wisiała, i zawołał:~- Rzepowa!~ 137 I | leżały dwie świnie. Kaczki brodziły koło gnojówki. Blisko szczap, 138 II | powiedział albo czego Boże broń! na niego się nie porwał 139 I | zarzucała ciężki łeb na grzbiet, broniąc się także od much, przy 140 II | wydawnictwa pana Breslauera; dwa brudne kołnierzyki angielskie, 141 I | słońca; oczy duże, czarne, brwi jakby napisane, mały, cienki 142 I | odwrócił się i spojrzał. Na bryczce siedział młody akademik 143 I | rozległ się z tyłu turkot bryczki. Pan pisarz odwrócił się 144 IX | a przed nim co niemiara bryk i wozów, i bid żydowskich, 145 VIII| księża siadali już na dworską brykę. Rzepowa widziała, jak pan 146 I | Akademik wychylił się z bryki, dojrzał pana Zołzikiewicza, 147 I | o głowę, rój wzbijał się brzęcząc w powietrze, a pan Zołzikiewicz 148 VIII| począł wpuszczać w nie z brzękiem łyżeczki. Rzepowa czekała 149 VII | spod której widać było brzeżek karbowany białej spódniczki 150 IX | się jej przysiąść bodaj na brzeżku fury, ale nie spotkała nikogo. 151 VI | zmysłom nie zdarzy...~Pieśń brzmiała, aż się szyby zatrzęsły; 152 IX | połyskiwać-gwiazdy. Pod brzozą bieliła się nieruchoma ciągle 153 IX | potem, ujrzawszy w pobliżu brzozę płaczącą, przyczołgała się 154 X | zabrał było Rzepową spod brzozy i wiózł ją do Baraniej Głowy, 155 VII | chałupy, schowawszy ogon pod brzuch cofnął się przerażony.~Tymczasem 156 VII | nienawidzieć przed chwilą.~- Brzydki grymaśnik z pana. Proszę 157 V | powiew Zachodu; dlatego brzydząc się do głębi duszy emancypacją 158 VII | śliczne małe nóżki obute w buciki węgierskie.~Pan, Wiktor, 159 II | ponuro Don Jose. Zołzikiewicz budzi się po raz drugi; Eskurial 160 VI | na ową herezję, jak i na bullę Ex stercore przeciw niej 161 III | Interesowne, żeby zamiast Buraka obdarzyć armię i państwo 162 VI | dzielił się kancelaryjnym z Burakiem. Mamże wyznać, że pan Zołzikiewicz 163 I | tyłu kiecki i pokazując burakowe nogi. Dopiero pan Zołzikiewicz 164 III | powiedział sobie, że obiecawszy Burakowi zaciągnąć Rzepę na listę 165 I | nie to, że nagle nastały burzliwe czasy, które raz na zawsze 166 IX | przemocy, ta rola liścia wśród burzy, głuche poznanie, że znikąd 167 IX | człowiek wyglądał prosty i buty miał na wyciągniętych przed 168 VII | znała, jestem pewna, że byłabym w nim zakochana. Zrozumielibyśmy 169 Epi | ucho, czytelnicy: Rzepy nie byliby wzięli do wojska. Taka ugoda, 170 II | i ze świecą szukać; więc byłoby się pewno i bardzo dobrze 171 III | to wszystkie osobistości bynajmniej nie były Interesowne, żeby 172 V | rzeczy, z właściwą sobie bystrością doszedł do przekonania, 173 VII | rzeczywistości i na wpół zwierzęcym bytem wioski. Nie istniał żaden 174 V | łopatkę i mówił: "No to bywaj zdrów, panie Zołzikiewicz!", 175 I | Umysły na wskroś samodzielne bywają zwykle śmiałe i radykalne. 176 V | dzierżawca Małych Postępowic, bywał początkowo, jako ławnik, 177 V | jednomyślność rzadko tylko bywały zakłócane ubocznymi wzmiankami 178 VII | dzieci wiejskich, chłopów i całego prostackiego otoczenia, 179 V | słusznej troskliwości o całość Rzepowej, postanowił ją 180 IV | Rzepa przepraszał żonę, całował ją po rękach. Po trzeźwemu 181 VII | przeplatając opowiadanie całowaniem panienki po ręku, a raczej 182 I | przechodzi, to on ją wpół i całusa, a potem ją w kałużę, ale 183 VIII| pachniącą, co ci od niej w calusieńkiej gębie puszy". Potem pili 184 IX | pomieszany z gradem, lunął jak z cebra; uderzył wiatr z taką siłą, 185 V | celkowego więzienia i z celek jego przyprowadził przed 186 V | się bezzwłocznie do owego celkowego więzienia i z celek jego 187 V | dwudziestu czterech godzin w celkowym więzieniu i na zapłacenie 188 V | także służyć za dowód jej celowości. Otóż więźniowie, siedzieli 189 V | cywilizacji system więzienia celularnego, czyli komórkowego. Nie 190 XI | gdy drzwi skrzypnęły w chacie Rzepów i Rzepowa weszła 191 VII | na głównej drodze między chałupami błyszczała, w dali błękitna 192 IX | mruczeć jakby pijana.~- W chałupinie pusta kołyseczka, .a mój 193 IV | co jest?~Rzepa wszedł do chaty i z początku ani słowa nie 194 IX | Cóż to? was do wojska chcą? - a? - spytał naczelnik.~ 195 X | milczała. Później, gdy jedno i chciało odezwać się do drugiego, 196 IV | dobrowolnie.~- Co nie mam chcieć? A pisarz na to:~- Szmul!~ 197 I | poszedłby, to by go i nie chcieli słuchać, W czasie branki 198 I | dzień przystawić."~Wójt chciwym uchem łowił te dźwięki, 199 III | przyłączyła się jeszcze chęć zemsty nad obojgiem i nad 200 IX | się słyszeć turkot wozu i chlapanie nóg końskich po kałużach.~ 201 VI | je w dwojakach Rzepie do chlewa, słońce było już wysoko 202 I | przestępując z nogi na nogę. Przed chlewem świeciła wielka gnojówka, 203 I | obok niej szopę, która była chlewkiem i oborą zarazem;, dalej 204 I | basta.~- Toczę on żeniaty i chłopaka ma już rocznego.~- A kto 205 I | dobrodzieja i też nasze chłopaki chodzą do waju na bandosę, 206 X | po drodze słyszała, jak chłopaki-mówili między sobą: "Idzie żołnierka!" 207 V | siadać panu na jednej ławie z chłopami, czego najlepszym dowodem 208 I | a chłop zawsze będzie chłopem.~Potem poprawił włosy i 209 II | na dworskim wozie. Rzepa chłopisko był rosły jak topola, tęgi: 210 VII | obok dzieci wiejskich, chłopów i całego prostackiego otoczenia, 211 IX | cierpliwością prawdziwie chłopską postanowiła siedzieć przy 212 V | inaczej tak zwany: "zdrowy chłopski rozum" więcej jest wart 213 V | głosem i tak mówić poczęła:~- Chłopsko chodzi jak struty. Ciebie, 214 X | Po kilku dniach poczęły chłopu złe jakieś myśli przychodzić 215 I | roz-puszczacie język. Mnie już wasze chłopy kością w gardle stoją, razem 216 VI | było oczy mrużyć, i całe chmary aniołków niby ptaszków z 217 IX | dworze niebo zawlokło się chmurami: na krańcach widnokręgu 218 X | jej troskliwość, ozwał się chmurno: "Będziesz ty po miastach 219 V | ukazał się w nich Rzepa chmurny jak noc, a za nim Rzepowa 220 IX | niej szedł pijany chłop.~Chmury waliły się na niebie coraz 221 IV | Ny? co pan pisarz chce?~- Chodź i ty za świadka, że tu wszystko 222 IX | pokoju; w których widać chodzących panów we frakach i w mundurach.~ 223 IX | zielona tabliczka, co? Ale nie chodźcie do niego, bo zajęty, co? 224 II | jeszcze za gęsiami a za świńmi chodził. Ale potem pomyślał, że 225 II | także był pierwszy. Żydy, co chodziły po lesie z miarą w ręku 226 VIII| koniach, to piechotą, a tam chorągwie, a armaty. Tak ja zaraz 227 IX | powtarzała tuląc do piersi chorego Jaśka.~A potem widać zaraz 228 X | Cisowa, kowalka, zażegnywała chorobę z sitem w ręku i czarną 229 IX | odezwać:~- Pochwalony Jezus Chrystus!...~- Czego tam?~- Jaśnie 230 IX | jeden czeski zawiązany w chuście. Chciała Żydowi dać go zaraz, 231 I | strasznie ambitny. Jemu to tyło chuścinę rozwiąż i zara rubla.~- 232 IX | ujdzie.~Zdjęła z siebie chustę, zdjęła przyjaciółkę, fartuch, 233 II | oglądały; już ja ci nie będę ni chustów prała, ni jeść gotowała. 234 IX | Ujrzawszy go Rzepowa odwiązała z chusty swego czeskiego i zbliżywszy 235 III | uczynił trzecie głupstwo. O, chwilo szczytna! w której mąż prawdziwie 236 V | mordy, utrapiona? Nastała chwilowa cisza; sąd począł silę namyślać 237 II | bywało, plunie w garście, s chwyci za topór, a machnie, a stęknie, 238 I | marynarką kort, przejął kort, chwycił za nankin, przejął nankin, 239 X | nie odrzekła nic, tylko chwyciła konewkę za ucho i poszła 240 IX | Biegła więc ostatkiem sił, chwytając w spieczone usta powietrze, 241 IV | przezwisko było mu: "Skruszyła"~- Chybaście pypcia dostali.~- Nie wierzyła, 242 I | wszystkim dowodzi i ludzi ciąga do karczmy.~- Pewnikiem, 243 VI | że pan Zołzikiewicz był w ciągłych długach u Srula, krawca 244 V | Stójka wpadł i dalej Rzepę ciągnąć; Rzepa go pięścią, on Rzepę 245 III | powieść, ale że nie umarł, ciągnę więc dalej.~Owóż więc rana 246 IX | że koń ledwie mnie samego ciągnie. Dacie złoty, to was wezmę.~ 247 IX | krzyknęła: "A słowo stało się ciałem!" Spojrzała na niebo, które 248 IX | się jakiś głos. Rzepowa aż ciarki przechodziły, że to może " 249 IX | Podpalić by ich, psiowiary.~- Cichajże, zbereźniku. Co ci ta pan 250 IX | otworzywszy z nieśmiałością i po cichutku pierwsze, znalazła się w 251 VIII| ogólna, gdy nagle przerwał ją cichy, lękliwy głos z zewnątrz 252 VIII| głowy. Czasem także brały ją cięgoty, ale nie zważała na to, 253 IX | siebie, wiatr gnał ją, pot ciekł z jej czoła, i cała rzecz. 254 IV | oborze.~- Oj! jakiego to cielaka Pan Bóg zabrał ode mnie! - 255 IV | gorzko wspominając graniaste cielę, które dwa tygodnie temu 256 I | usta jak wiśnia. Śliczne ciemne włosy wymykały się jej spod 257 IX | znikli wraz z kabrioletem w ciemnej dali.~Rzepowa została sama. 258 IX | ale w lesie było jeszcze ciemniej i straszniej. Od chwili 259 IX | opadła. Ale zrobiło się już ciemno; przez przerwy chmur poczęły 260 IX | słychać trzask gałęzi, ciemność.~Rzepowa uczuła, że słabnie.~- 261 IX | rozległ się jakiś głos w ciemnościach.~Po chwili z daleka dał 262 I | brwi jakby napisane, mały, cienki nosek i usta jak wiśnia. 263 VI | fałdeczkami; potem siada, bierze w cienkie paluszki łyżkę i ani spojrzy.~" 264 I | Kruczek - zawołała dźwięcznym cienkim głosem kobieta - nie będziesz 265 VIII| zważała na to, tylko czekała cierpliwie. Powoli zmroczyło się i 266 IX | Siadła koło jakichś drzwi i z cierpliwością prawdziwie chłopską postanowiła 267 I | nie wzieni, że aż mi skóra cierpnie.~A Stachowa na to:~- Do 268 II | przyjechał Rzepa z lasu z cieślą Łukaszem, na dworskim wozie. 269 V | dworem miała go zbytecznie cieszyć.~Był to człowiek pełen taktu, 270 V | gadzina" koniczyna, woły cieszyłyby się dotychczas najlepszym 271 V | natomiast wzięli na siebie ciężar przypilnowania, ażeby wszystko 272 VI | W nocy oddycham, przez ciężkie wzdychania ~Straciłem wszelką 273 X | wiankami, a następnie stara Cisowa, kowalka, zażegnywała chorobę 274 VI | całą okolicę zaopatrywał w "cisto paryską" garderobę.~Ale 275 VII | na obłoku, ~Roztopiony w ciszę;~Łzę mam senną w oku, ~Oddechu 276 VI | dworu, wśród poetycznej ciszy nocy letnich, a pan Zołzikiewicz 277 V | jednomyślnością powtarzali: "a syk! a ciu! ażeby was paralus!" i tym 278 V | co jest morski sąd, aż cne siódma skóra zaboli. Jak 279 V | wójta i ławnika, jak każda cnota wychodząca poza obręb pospolitości, 280 II | topora.~Jeździł on teraz codziennie do lasu, bo pan wszystek 281 VII | schowawszy ogon pod brzuch cofnął się przerażony.~Tymczasem 282 VIII| obszary w ganek, a Rzepowa cofnęła się aż do kratek ogrodowych 283 I | prostych ludzi zawsze znaczy coiś niedobrego. Rzepowa przestała 284 VI | Tu mimochodem wspomniał o Condillacu, Voltairze, Rousseau i Ochoriwiczu, 285 V | się zgromadzonym potres conscripti, jeden zaś z miejscowych 286 V | lub Ościerzyńskich. Hm! córka w domu jest: rozumiem, co 287 I | milczeniu.~- Oj dola moja! Coże se pan do mnie upatrzył? - 288 IX | dawniej była Matka Boska cudowna, a około którego jeszcze 289 III | płatek, przyłożył i - co za cudowne skutki tego medicamentum! - 290 V | Albo im dołożę jeszcze ćwiartczynę grochu, albo co?~ 291 VI | Przenajświętszy Sakrament z cyborium, a potem odwrócił się do 292 I | w podołku i obierała je cygankiem, druga zaś mówiła:~- Oj! 293 V | inteligencji wódeczkę, podawano cygara i wtedy obgadywała się rzecz 294 VIII| Skorabiewskiego rewizor.~- A może cygarko? ~- A może kawy?~- Nie - 295 II | rękawiczki, lakierki, a nawet i cylinder, którego pan pisarz używał 296 IV | Ino co?~- Ba? co? musi: cysarz, i basta!~- Oj, straśnieście 297 V | najbardziej zgodny z wymaganiami cywilizacji system więzienia celularnego, 298 V | jeszcze wiele spraw natury cywilnej, wszystkie zaś one, o ile 299 I | siedział młody akademik w czapce na bakier, z papierosem 300 IV | ukazały się w nich: zielona czapka, zadarty nos i kozia bródka 301 X | chorobę z sitem w ręku i czarną kurą. Jakoż dzieciakowi 302 V | smutek i pokorę, a w wielkich czarnych .oczach ukazywały się łzy, 303 VI | popatrzyła na księdza swymi czarnymi oczyma, podjęła go pod nogi 304 I | ale trochę o dawniejszych czasach...~- A nie boję się! Co 305 I | że nagle nastały burzliwe czasy, które raz na zawsze przerwały 306 VII | taka rozmowa wydaje się czczą i pospolitą, kiedy się rozmawia 307 II | groszy na wódkę... nie, czekaj; na! pięć groszy na wódkę...~ 308 V | nieraz, że szlachcic, nie czekając, aż on się żegnać zacznie, 309 I | pisarz. - Pomsta na was! Czekajcie! pójdzie Rzepa w sołdaty. 310 VIII| Ja zaczekam...~- No, to czekajcieże. Ja się przecie na dwoje 311 V | i wzdycha, ale ja sądu czekałam; toć wy ludzie macie Boga 312 VIII| minę do śmiechu, wszyscy czekali na opowiadanie, choć je 313 I | niesprawiedliwość profesorów, stanął na czele żywiej czujących kolegów, 314 I | włosy wymykały się jej spod czepca.~Gdy pan pisarz się zbliżył, 315 I | urodziwa. Na głowie miała czepek zwyczajny babski, na sobie 316 VII | góry, w sfery błękitne, czepia się świata duchowego i pnie 317 IX | karabinem.~Wiatr zsunął jej czepiec z głowy: śliczne jej włosy 318 I | a znalazłszy ziarno lub czerwia, poczynał krzyczeć: "kocz! 319 IV | Rzepa stawał się coraz czerwieńszy, Burak dolewał mu ciągle.~- 320 I | białą koszulę ściągniętą czerwoną tasiemką. Kobieta zdrowa 321 VII | jakoby skamieniała, oczy czerwone, wejrzenie mętne i utkwione 322 IV | każdy musi ogrodzić swoją część płotem, żeby nie było sporów.~- 323 V | Nazareński, o Matko Boska Częstochowska! przyczyń-że Ty się, przyczyń 324 V | mruknął:~- A, dyć to nieładne człeka upoić i zaprzedać.~- Bo 325 I | oknem tylko, kancelarii czochała się o ścianę krowa i od 326 V | również jak i na rozciętym czole pełnego męskiej dumy oblicza 327 I | poszedł dalej z zachmurzonym czołem i nie zatrzymał się aż dopiero 328 I | Zołzikiewicz! z ciebie byłby czort, nie podrewizor, bo ty wiesz, 329 V | odsiedzenie jeszcze dwudziestu czterech godzin w celkowym więzieniu 330 V | Baraniej Głowie znajdują się aż cztery przegrody. Więźniowie siedzieli 331 IX | Maryja! - wykrzyknęła Rzepowa czując, że ostatnia deska zbawienia 332 I | stanął na czele żywiej czujących kolegów, wyprawił kocią 333 II | włosy na głowie powstają. Czuje całą okropność swej. pozycji. 334 V | ławników, którzy wówczas czuli się po prostu bez głowy.~ 335 I | na ziemię.~Godzina była czwarta po południu, w całej wiosce 336 XI | potem trzecie uderzenie, czwarte, piąte, szóste. Na podłogę 337 III | Oto nic nie wymyślił!~Na czwarty dzień przywiózł mu stójka 338 VI | biegle, siadał na ławce przed czworakami i spoglądając w stronę dworu, 339 II | po ścianach... A? Więc to czworaki, nie Eskurial? Królowej 340 VII | przerażony.~Tymczasem doszli do czworaków, w oknie których mignęły 341 IV | rzekłszy, wydobył złożony we czworo papier i odczytał coś, czego 342 VIII| Przychodziło jej do głowy, czyby nie wrócić do chałupy a 343 VII | Jadwigę i pana Wiktora, przy czyim rozpłakała się cicho.~- 344 V | pozostawało te-raz zawyrokować, po czyjej stronie była słuszność i 345 VI | Rousseau i Ochoriwiczu, nie czyniąc zresztą między tymi mężami 346 V | i wójta, nie wiedząc, co czynić.~Aż Rzepowa znowu zebrała 347 III | Tu przychodziło mieć do czynienia ze strażą ziemską, z komisją 348 II | Opowiedz mi swoje bohaterskie czyny.~- Opowiedzieć mogę, ale 349 II | A Rzepa się zdziwił.~- Czyś ty się, kobieto - rzeknie - 350 VI | Jadwiga, dumna, niepokalana i czysta, jakby jaka królowa; zaszeleści 351 V | samodzielnie, a przy tym na wagach czystej sprawiedliwości, zawieszonych 352 I | Umieciono było przed nią czysto, a podwórko przytrząśnięte 353 VII | najczęściej mówi się o poezji.~- Czytała pani ostatnie wydanie Elego? - 354 I | niepospolitego człowieka czytalibyśmy, że pierwsze nauki pobierał 355 VII | przepadam za Elim. Gdy go czytam, zdaje mi się, że słyszę 356 I | mówić będzie.~Owóż skutkiem czytania owej Izabeli hiszpańskiej, 357 I | jednak, że muszę jaśniej czytelnikowi wytłumaczyć, dlaczego pan 358 III | wyraźnie: jestem osłem!~Czyż jednak miał porzucić plan 359 VI | przed sumą się ż księdzem Czyżykiem rozmówić, ale że to musiała 360 I | oj ta dada! oj ta dada! da-da-na!" Koło niej leżał z wyciągniętymi 361 I | potem spuszczał ją nagle: da-wał się słyszeć płask dłoni 362 III | także zakneblować usta, dadzą więc nosa, zrzucą może jeszcze 363 V | przerwała prędko kobieta i - dajże mnie mówić, a ty cicho siedź.~ 364 X | dzieciaka licho weźmie. Dałbym ja ci, żebyś ty go była 365 I | podobał i przejmował go tak dalece, że w swoim czasie zamierzał 366 II | kobieta z płaczem wielkim i dalejże wołać:~- Już ciebie, niebożę, 367 VI | się jeszcze w niezmiernie dalekie konsekwencje tego uściśnienia 368 IX | poreformacki kościół i wyszła daleko w pole, aż nagle zatrzymała 369 VIII| chętnie, gdybym mógł, ale dałem sobie słowo, że się w sprawy 370 V | wyleciała, a potem i pożreć nie dalia, tylko tak mi wymyślała: " 371 VIII| sobie - i wiedziała, że daliby z pewnością nie tylko kosteczki, 372 V | Tu łkanie przerwało jej dalsze słowa. Rzepa także płakał 373 I | ja o tym, ale ja go nie dam. Jak nie będzie można inaczej, 374 II | do bitki, jak podpił. Raz Damazemu, parobkowi dworskiemu, zrobił 375 V | będziem darmo pieniądze dawać, kiej tego, co wy zapłaciła, 376 VI | owym zajściu w sądzie nie dawała jeszcze za wygraną. Nazajutrz 377 VI | wydawnictw pana Breslauera dawało mu wiarę w możliwość rozmaitych 378 I | też mówię, ale trochę o dawniejszych czasach...~- A nie boję 379 I | popstrzone od nich straciły swój dawny kolor. Również popstrzone 380 V | kark i wyrzucił za drzwi, dawszy pięścią w krzyż na drogę, 381 II | stukneno~Buuuu! A to komar z dęba spadł~Buuuu! I stukł sobie 382 V | czytelnik może wnieść łatwo, jak delikatnej natury i jak głęboko psychologicznie 383 I | gniewliwie:~- Kiejś pan taki delikatny fizyk, to czemu było prosić 384 V | dowodziło; chłopi zaś w demokratycznym poczuciu własnej odrębności 385 V | intruzami i przez pewien czas deputowani z rzadką jednomyślnością 386 IX | Rzepowa czując, że ostatnia deska zbawienia wysuwa się jej 387 IX | otworzyły się nad jej głową: deszcz, pomieszany z gradem, lunął 388 IX | zasnuło mgłą, parą, falami deszczu; drogi ani dojrzeć, a tu 389 X | Nie żołnierka to, ale diabłowa!" Kobieta nie rzekłszy słowa 390 X | chce pomóc, to on duszę diabłu zaprzeda, i poczęli się 391 II | ty Rzepa! niech ciebie diabuł weźmie. Na! sieść groszy 392 III | stójka z osłowickiej apteki diachylum; Zołzikiewicz rozsmarował 393 I | akademika był mu nie na rękę, dla-tego poszedł dalej z zachmurzonym 394 I | Marforemu, myślał sobie, dlaczegóż i mnie nie miałoby się udać?" 395 VI | Zołzikiewicz był w ciągłych długach u Srula, krawca z Osłowic, 396 V | rzecz wnikania. Wreszcie po długiej chwili milczenia, jeden 397 X | się skończyła. Po kilku dniach poczęły chłopu złe jakieś 398 V | woła! Mówię mu, jak kemu dobremu, grzecznie: ty złodziejski 399 VI | bronić, dlatego wymyślił ową dobrowolną ugodę Rzepy z wójtem, która 400 V | kto się będzie wtrącał do dobrowolnego kontraktu, będzie sądzony 401 V | oblicze sądu. Nie potrzebuję dodawać, że w gminie Barania Głowa 402 VII | promienie biły od niego, dodawało jej jeszcze uroku. Jej śliczna 403 II | jego syn: "Toć znać zaraz, dodawały, że fantazyją ma psiajucha 404 IX | Pasternaku kopać, ~A ja Dodę ~Kijem w nogę:~Doda uciekać!~ 405 IX | mnóstwo, zresztą z kobietą dogadać się nie mógł, więc tylko 406 XI | patrzył w ziemię.~Na kominie dogasały węgle.~- Gdzieś była? - 407 V | miastu. Szlachta zaś mówiła: "doigrał się", przy czym na obronę 408 I | Żebyś kark skręcił, nim dojedziesz.~Tego akademika pan pisarz 409 IV | Rzepa był trzeźwiejszy, dojrzałby, jak wójt mrugał na ławnika.~ 410 IX | falami deszczu; drogi ani dojrzeć, a tu drzewa wiją się po 411 X | miary i już nie można było dojść z nim do ładu. Dziwna rzecz, 412 VII | beczki z okowitą.~Ale nie dokończyła myśli, bo doszli do wielkiej 413 V | a fioletową kamizelkę na dół. Ławnicy, w zamiarze rozejścia 414 VIII| zabawiali rozmową, a uszu jej dolatywały wesołe śmiechy, które dziwnie 415 V | wiedział, że zaprzedaje dolę swoją i moją, i dzieciaka. 416 IV | coraz czerwieńszy, Burak dolewał mu ciągle.~- A wy -rzekł 417 V | sprzedałby za pięćdziesiąt rubli doli swojej! Oj, ulitujta wy 418 VII | półuśmiechem usta, aż jej się dołki ukazały na policzkach, i 419 V | warząchwią by jego po łbie, oj! dołóż moja! ino kłonicą. Słońce 420 V | cosik tej baby żal. Albo im dołożę jeszcze ćwiartczynę grochu, 421 IV | spodobało, bo zwyczajny doma lepszego, to się i wrócił.~- 422 V | przyszedł z pola i natarczywie domagał się jeść, przyszło do wybuchu 423 VII | Widzi pan, jaki to ładny domek: to jest jedyne poetyczne 424 VII | zatrzymali się przed ładnym domkiem, pokrytym dzikim winem i 425 V | wpadłszy jak szalone przez nie domknięte drzwi, zaczęły bez żadnej 426 VIII| zdaje, że górą. Ledwiem domówił, ci w nogi! tamci za nimi; 427 VI | jeżeli nie czytelnicy, domyślają się już zapewne, że przedmiotem 428 VI | zaraz do dworu z językiem i doniesieniem, że "pain pisarz nos se 429 IX | się w podobnym położeniu, dopieroż bym napisał sensacyjny romans, 430 V | mówiłam, tak mi Panie Boże dopomóż. A żeby jego...~W tym miejscu 431 VII | Rzepowo! Mnie was żal bardzo. Doprawdy... cóż ja mogę wam poradzić. 432 IV | kobieta zaczęła pytać i dopytała wreszcie wszystkiego. "Zaprzedali 433 V | wielmożny pan - to nie pan, ino dorobiec." Usłyszawszy to pan Floss, 434 I | chwili jednak znów zaczął doskakiwać.~- Weźcie tego psa! weźcie 435 II | mu jako tako. Ożenił się, dostał żonę taką, że lepszej i 436 IV | Skruszyła"~- Chybaście pypcia dostali.~- Nie wierzyła, to posłuchaj 437 IV | Nie podpiszesz, to nic nie dostaniesz. Twoja wola.~Rzepa zaczął 438 I | jak tego nie uczyniła, to dostanieta po łbie, czego sobie i wam 439 VI | spodziewam się, że czytelnik dostatecznie zrozumiał już i ocenił genialny 440 IX | Jadwidze każde wrażenie doszłoby do świadomości siebie; rozpaczne 441 I | lusterko. Wójt jednak czuł się dotknięty i odrzekł:~- Patrzcie no 442 V | wszystkie zaś one, o ile dotyczyły bliżej lub dalej genialnego 443 I | ale to tylko tak, przez dowcip. Dziewki też krzyczały oj! 444 IX | poszedłszy do jego domu dowiedziała się, że wyjechał do guberni. 445 V | co może także służyć za dowód jej celowości. Otóż więźniowie, 446 V | chłopami, czego najlepszym dowodem jest, że "jensze panowie 447 VI | sprawę i było zręcznością dowodzącą, że przy zbiegu okoliczności 448 V | mądrość narodów, które miało dowodzić, że chłopa ulepszyć nie 449 V | samo nazwisko jego: Floss, dowodziło; chłopi zaś w demokratycznym 450 V | się - nie potrzebuje być dowodzonym.~Okazało się to także zaraz 451 V | żądny krzywdy od mego nie doznałam. O! Jezusie, o rany słodkie 452 V | zdrowiem i z pewnością nie doznałyby tych smutnych przypadłości 453 IX | Wrzeciądzy, który wiózł w drabkach gęsi do miasta, zaczęła 454 I | ciepło, aż przez aksamit drąg poczujecie.~Wójt począł 455 IX | rozpacznych, a zatem bardzo dramatycznych myślach i słowach. Owo koło 456 V | Wówczas zginał palce i drapiąc szlachcica w dłoń, wygarniał 457 V | fartuchem łzy i nos i głosem drgającym poczęła opowiadać całą sprawę. 458 XI | węgle na kominie przygasły. Drganie przeszło Rzepową od stóp 459 I | słowem: łania.~Ale rysy miała drobne, głowę niewielką i płeć 460 V | premisy większej i przechodząc drogą równie logiczną, jak ściśle 461 IX | mgłą, parą, falami deszczu; drogi ani dojrzeć, a tu drzewa 462 IX | godzina; jedni wchodzą, drudzy wychodzą, zegar za kratką 463 X | zaraz jątrzyć jedno przeciw drugiemu. Gdy Rzepa przychodził do 464 II | było słyszeć, jak huczał z drwalami pieśń, której ich sam nauczył:~ 465 II | jak w lesie.~Czasem znów drwale śpiewali, ale i do tego 466 VI | spostrzegł na sznurze koło drwalni suszące się spódnice i po 467 I | go jak ognia, bo to był drwiarz, frant wielki, a z pana 468 II | Bogaty kupiec z Osłowic, Dryśla, mawiał do niego:~- No, 469 VI | się do ludzi i trzymając w drżących rękach monstrancję jak słońce 470 IV | pięści na kolanach i począł drzemać.~Kiwnął się raz, kiwnął 471 IX | zbliżyła się do tego, który drzemał na ławie: miała do niego 472 IX | na ławce siedzi jakiś i drzemie. Dalej drzwi do innego pokoju; 473 II | ranny? - pyta Serrana ze drżeniem w głosie.~Tu nieszczęśliwemu 474 IX | nogę:~Doda uciekać!~Uu! du!~Ujrzawszy Rzepowa, stanął, 475 VII | błękitne, czepia się świata duchowego i pnie się w górę jakoby 476 V | siedemdziesiąt pięć.~Zdrowej duchowej treści sądu nie zdołał jeszcze 477 I | pośrednio lub bezpośrednio z duchowieństwem związane. Nie odpowiedział 478 I | się bardzo sceptycznie na duchowieństwo, a zatem i na wszystko, 479 VII | żaden związek, przynajmniej duchowy. Szli oto oboje obok siebie 480 VI | wchodzi panna Jadwiga, dumna, niepokalana i czysta, jakby 481 V | rozciętym czole pełnego męskiej dumy oblicza Romea. Sądowi pozostawało 482 VI | drogę czuła, jakby ją coś dusiło za gardło.~Chciała płakać 483 VII | tylko osnową, na której ona duszka złote kwiaty własnych uczuć 484 VII | się rozmawia z lubą duszy duszyczką, kiedy rozmowa jest tylko 485 VI | śniadanie i zaniosła je w dwojakach Rzepie do chlewa, słońce 486 V | mnie widziała z Jagną ze dwora, com jej pomógł wiader ze 487 V | tym, jakoby ta poufałość z dworem miała go zbytecznie cieszyć.~ 488 VII | zwyczajnie dworny kawaler i dworna panna. Ci ludzie w parcianej 489 VII | literaturze, jako zwyczajnie dworny kawaler i dworna panna. 490 IV | przyszło pisanie, że pono dworski las pójdzie na gospodarzy.~ 491 II | Raz Damazemu, parobkowi dworskiemu, zrobił taką dziurę we łbie, 492 II | lasu z cieślą Łukaszem, na dworskim wozie. Rzepa chłopisko był 493 IX | on zaraz do tych swoich dworzan:~- Proszę! proszę cicho!~ 494 I | Kobieta była młoda, może dwudziestoletnia i dziwnie urodziwa. Na głowie 495 V | się na odsiedzenie jeszcze dwudziestu czterech godzin w celkowym 496 I | żeby spisy wojskowe były dycht po Matce Bozkiej, a tu u 497 VIII| jeden z drugim" wniósł dymiące półmiski; wtedy przypomniała 498 VIII| górą, to znowu tamci. Huku! dymu! a potem na bagnety! Ale 499 IX | tępości umysłowej, tej wysoce dyplomatycznej zasady nie pojął, ale z 500 IX | to naczelnik, bo za nim w dyrdy leciało kilku interesantów,