Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
hurkotu 1
hurmem 1
hyksów 1
i 1334
ibis 1
ich 87
ichneumona 1
Frequency    [«  »]
-----
-----
-----
1334 i
1085 sie
884 w
780 na
Henryk Sienkiewicz
Nowele

IntraText - Concordances

i

1-500 | 501-1000 | 1001-1334

     Nowela
1 Janko| położnicy, kręciły głowami i nad matką, i nad dzieckiem. 2 Janko| kręciły głowami i nad matką, i nad dzieckiem. Kowalka Szymonowa, 3 Janko| tamten świat się wybierać i po dobrodzieja by posłać, 4 Janko| to zara trza ochrzcić; on i dobrodzieja nie doczeka, 5 Janko| błogo będzie, co choć i strzygą się nie ostanie.~ 6 Janko| poczęło oczki mrużyć, i rzekła jeszcze:~- Ja ciebie " 7 Janko| ciebie "krzcę" w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego i 8 Janko| krzcę" w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego i daję ci 9 Janko| i Syna, i Ducha Świętego i daję ci na przezwisko Jan, 10 Janko| ochoty iść, skąd przyszła, i opuszezać chuderlawego ciała, 11 Janko| tego ciała, jako mogła, i płakać, chociaż tak słabo 12 Janko| płakać, chociaż tak słabo i żałośnie, że jak mówiły 13 Janko| chorobę, więc się poprawił i w jakim takim zdrowiu doszedł 14 Janko| życia.~Chudy był zawsze i opalony, z brzuchem wydętym, 15 Janko| miał konopną, białą prawie i spadającą na jasne, wytrzeszczone 16 Janko| zimie siadywał za piecem i popłakiwał cicho z zimna, 17 Janko| cicho z zimna, a czasem i z głodu, gdy matula nie 18 Janko| koszulinie przepasanej krajką i w słomianym "kapalusie", 19 Janko| cudzą strzechą, może go tam i kochała po swojemu, ale 20 Janko| swojemu, ale biła dość często i zwykle nazywała "odmieńcem". 21 Janko| chłopak nierozgarnięty bardzo i jak wiejskie dzieciaki przy 22 Janko| się z niego pociechy, bo i do roboty był ladaco. Nie 23 Janko| to się wróci bez jagód i mówi szepleniąc:~- Matulu! 24 Janko| wszystko grało: cały bór, i basta!~Echo też... W polu 25 Janko| głosów, jakie na wsi, i pewno myślał sobie, że cała 26 Janko| stojącego z rozrzuconą czupryną i słuchającego wiatru w drewnianych 27 Janko| drewnianych widłach... zobaczył i odpasawszy rzemyka dał mu 28 Janko| nie mógł, tylko słuchał i Bóg go jeden wie, jakie 29 Janko| Bóg go jeden wie, jakie on i w tym nawet słyszał granie... 30 Janko| co chodził nocą po wsi i aby nie zasnąć, liczył gwiazdy 31 Janko| zdawała się drgać, śpiewać i grać także, a Janko słuchał!...~ 32 Janko| tylko było słuchać, toteż i słuchał zwykle dopóty, dopóki 33 Janko| będziewa się weselili", i poważny głos basetli: "Jak 34 Janko| święto. Właził potem za piec i nic nie mówił po całych 35 Janko| sobie sam skrzypki z gonta i włosienia końskiego, ale 36 Janko| czuprynę coraz gęstszą i oczy coraz szerzej otwarte, 37 Janko| łzami zalane, ale policzki i piersi wpadały mu coraz 38 Janko| wpadały mu coraz głębiej i głębiej...~Wcale nie był 39 Janko| najczęściej surową marchwią i także chęcią posiadania 40 Janko| dworze miał skrzypce lokaj i grywał czasem na nich szarą 41 Janko| właśnie na niebie był pełny i wchodził ukośnie przez okno 42 Janko| się powoli do skrzypiec i w końcu oświetlił je zupełnie. 43 Janko| doskonale: wcięte boki, struny i zagiętą rączkę. Kołeczki 44 Janko| Ach! wszystko było śliczne i prawie czarodziejskie; Janek 45 Janko| otwartymi ustami patrzył i patrzył. To strach zatrzymywał 46 Janko| stawem słowik zaczął śpiewać i pogwizdywać cicho, to głośniej: " 47 Janko| zakręcił się koło głowy dziecka i zawołał: "Janku, nie! nie!" 48 Janko| odleciał, a słowik został i łopuchy coraz wyraźniej 49 Janko| skulony kształt z wolna i ostrożnie posunał się naprzód, 50 Janko| przelatujesz jeszcze raz i wołasz: "Nie! nie!" Janek 51 Janko| Janek czołgał się cicho i ostrożnie, ale zaraz go 52 Janko| się nagłe, oddech krótki i świszczący, przy tym ogarnęła 53 Janko| przeleciawszy między wschodem i zachodem, oświeciła raz 54 Janko| jeszcze wnętrze kredensu i Janka na czworakach przed 55 Janko| księżyc przesłoniła chmurka i nic już nie było widać ani 56 Janko| wyszedł dźwięk cichutki i płaczliwy, jakby ktoś nieostrożnie 57 Janko| nieostrożnie strun dotknął - i nagle...~Gruby jakiś, zaspany 58 Janko| Popatrzyli na niego wójt i ławnicy, jak stał przed 59 Janko| nie wiedzący, gdzie jest i czego od niego chcą? Jakże 60 Janko| biedę, co ma lat dziesięć i ledwo na nogach stoi? Do 61 Janko| na drugi raz nie kradł, i cała rzecz.~- Bo pewno!~ 62 Janko| był stójką:~- Weź go ta i daj mu na pamiątkę.~Stach 63 Janko| jakby jakiego kociaka, i wyniósł ku stodółce. Dziecko, 64 Janko| garścią, rozciągnął na ziemi i podgiąwszy koszulinę machnął 65 Janko| Janek krzyknął:~- Matulu! - i co go stójka rózgą, to on - " 66 Janko| którymś razem ucichło dziecko i nie wołało już matuli...~ 67 Janko| dzieci bije? Toż to małe i słabe, i zawsze było ledwie 68 Janko| bije? Toż to małe i słabe, i zawsze było ledwie żywe.~ 69 Janko| słońca wchodził przez szybę i oblewał jasnością złotą, 70 Janko| rozczochraną główkę dziecka i twarz, w której nie zostało 71 Janko| padła twarzą na skrzynię i zaczęła ryczeć, jakby straciła 72 Janko| poważna bardzo, mroczna i stężała. Promień słoneczny 73 Janko| dworu z Włoch wraz z panną i kawalerem, co się o nią 74 Janko| beau pays que l'Italie.~- I co to za lud artystów. On 75 1 | I. NA OCEANIE - ROZMYŚLANIE - 76 1 | zielone brzegi Irlandii i wydostał się na pełnię. 77 1 | widać było tylko zieloną i szarą równinę, pooraną w 78 1 | równinę, pooraną w bruzdy i zagony, rozkołysaną ciężko, 79 1 | w dali coraz ciemniejszą i zlewającą siç z widnokręgiem 80 1 | tych chmur padał miejscami i na wodę, a na tym tle perłowym 81 1 | ku niemu, a on ku fali - i rozcinał piersiami. Za 82 1 | przewracając kozły w powietrzu i kwiląc jakby polskie czajki.~ 83 1 | dolnej rei wielkiego masztu i krzycząc żałośnie: "Ho-ho-o!", 84 1 | Ho-ho-o!", pochylali się i prostowali w takt do śpiewu, 85 1 | piszczałek miczmeńskich i z gorączkowym oddechem komina, 86 1 | widać było czarne paltoty i kapelusze podróżnych z pierwszej 87 1 | spoglądali na dół w wodę.~Było i kilka kobiet z dziećmi na 88 1 | kobiet z dziećmi na ręku i blaszanymi naczyniami, pouwiązywanymi 89 1 | chwytając z trudnością równowagę i zataczając się co chwila. 90 1 | das deutsche Vaterland!?" i może myśleli, że tego "Vaterlandu" 91 1 | dwoje było najsmutniejszych i jakby od reszty odłączonych: 92 1 | odłączonych: stary mężczyzna i młoda dziewczyna. Oboje, 93 1 | byli prawdziwie samotni i wśród obcych. Kto oni byli - 94 1 | córką. Jechali do Ameryki i przed chwilą po raz pierwszy 95 1 | twarzach malował się przestrach i zdziwienie zarazem. Wylękłymi 96 1 | komin oddychający gwałtownie i na groźne wały wodne, ciskające 97 1 | Marysia trzymała się tatula i ile razy statek pochylił 98 1 | wszystko było dla nich nowym i nieznanym, tylko ten krąg 99 1 | jakby dawnym przyjacielem i opiekunem.~Tymczasem morze 100 1 | rozległa się świstawka kapitana i majtkowie rzucili się je 101 1 | znów zdumieniem Toporka i Marysię.~- Nasze chłopaki 102 1 | Kiej Niemcy wleźli, to i Jaśko by wlazł - odparła 103 1 | jak był koniuchą, tak się i zostanie.~- On też kolonię 104 1 | przeznaczone, to go nie minie, i westchnęła tęsknie, a tymczasem 105 1 | wydawała się już nawet gładką i błękitną. Coraz nowe postacie 106 1 | Dziwować się, to się i dziwować, ale zawdyk w Lipińcach 107 1 | dlaczego jechał do Ameryki, i jak się to stało, że jechał. 108 1 | nie tylko za krowę, ale i za koszta jej utrzymania, 109 1 | już niemało, wlokło się i wlokło. Koszta ciągle rosły. 110 1 | żniwa właśnie nadeszły, więc i ręce, i sprzężaj potrzebne 111 1 | właśnie nadeszły, więc i ręce, i sprzężaj potrzebne były 112 1 | inwentarza, całoroczny plon i że na przednówku chyba ziemię 113 1 | przedtem chłop był dostatni i dobrze mu się wiodło, zdjęła 114 1 | go tedy rozpacz straszna i począł pić. W karczmie poznał 115 1 | Niemiec powiadał mu cuda i dziwy o Ameryce. Ziemi obiecywał 116 1 | całych Lipińcach nie było - i z borem, i z łąkami, a chłopu 117 1 | Lipińcach nie było - i z borem, i z łąkami, a chłopu się 118 1 | się oczy śmiały. Wierzył i nie wierzył, ale Niemcowi 119 1 | Niemcowi Żyd pachciarz wtórował i mówił, że tam rząd daje 120 1 | nie tylko chłopskie, ale i dziedzicowe oczy jako żywo 121 1 | wziąć w rękę kij z jeżem i śpiewać pod kościołem "Święta 122 1 | się wyprzedał, córkę wziął i oto płynął teraz do Ameryki.~ 123 1 | pokładem. Kołysanie się statku i nieskończoność morska przerażały 124 1 | towarzysze drwili z niego i z Marysi. W porze obiadowej, 125 1 | odpychano na sam koniec, tak że i głodem przyszło nieraz przymrzeć. 126 1 | kazał się dziwić Marysi i sam się dziwił wszystkiemu, 127 1 | jaki podpisać, ba, choćby i cyrograf!~Sam ten statek, 128 1 | który szedł naprzód dzień i noc po bezmiarach morskich, 129 1 | się jakąś siłą podejrzaną i wielce nieczystą. Dziecinne 130 1 | naprawdę dzieckiem bezradnym i naprawdę był na woli Bożej. 131 1 | brzemieniem ciężkiej niepewności i frasunku. Powiew morski 132 1 | morski grał mu w uszach i powtarzał jakby słowo "Lipińce! 133 1 | burzyła wodę coraz gwałtowniej i komin oddychał coraz szybciej, 134 1 | które ciągnęły go dalej i dalej od Lipiniec.~Tymczasem 135 1 | Marysią płynęły inne myśli i wspomnienia, a płynęły jako 136 1 | poił - Kasia wodę brała" - i czegoś jej było tak tęskno, 137 1 | widzi, jako się żuraw chyli i że zaraz nadejdzie z "potrawów". 138 1 | granie jakie. Przymknęła oczy i zdawało się jej, że Smolak 139 1 | się twój tatulo uparli, to i ja zadatek dworski oddam, 140 1 | sprzedam, kolonię sprzedam i pojadę. Maryś moja - mówił - 141 1 | gdzie ty będziesz, tam i ja żurawiem w powietrzu 142 1 | Gdzie ty się obrócisz, tam i ja się obrócę; co się z 143 1 | tobą stanie, to stanie się i ze mną; jedno nam życie 144 1 | ze mną; jedno nam życie i jedna śmierć, a jakom ci 145 1 | te słowa Marysia widziała i oną studnię, i miesiąc wielki, 146 1 | widziała i oną studnię, i miesiąc wielki, czerwony 147 1 | wielki, czerwony nad borem, i Jaśka jakby żywego. Miała 148 1 | też w tym rozmyślaniu ulgę i pociechę wielką. Jasiek 149 1 | wierzyła, że co rzekł, to i spełni. Ot, chciałaby tylko, 150 1 | żeby teraz był przy niej i słuchał z nią razem morskiego 151 1 | szumu. Z nim by było weselej i raźniej, bo on się nikogo 152 1 | bo on się nikogo nie bał i radę sobie umiał wszędzie 153 1 | dali bór, od zorzy czerwony i śniegiem przytrząśnięty.~ 154 1 | okiem sięgnąć, jeno woda i woda, zielonawe bruzdy i 155 1 | i woda, zielonawe bruzdy i zapienione zagony, a na 156 1 | pustynia na dole, szum wielki i niby płakanie fal, i poświst 157 1 | wielki i niby płakanie fal, i poświst wiatru, a tam, przed 158 1 | chyliło się ku zachodowi i zapadało w ocean. Na pomarszczonej 159 1 | połyskiwał, świecił, płonął i ginął gdzieś na dalekościach. 160 1 | stał się czerwony, żagle i wilgotne liny różowe, majtkowie 161 1 | stawał się coraz większy i coraz niżej zapadał w toń. 162 1 | rozlała się jedna wielka zorza i już nie wiadomo było w tych 163 1 | zaczyna niebo, powietrze i woda, zarówno nasiąkłe światłem, 164 1 | dostaje skrzydeł w człowieku i co ma pamiętać - pamięta, 165 1 | tęskni do tego leci. Wawrzon i Marysia uczuli też oboje, 166 1 | łąk od kaczeńca złotych i wodą świecących, pełna bocianów, 167 1 | za morzem.~- Dola ostała i kochanie ostało - odrzekła 168 1 | gwiazdy zamigotały na niebie i zniknęły. Mgła gęstniała 169 1 | przesłaniając niebo, widnokrąg i sam okręt. Widać było tylko 170 1 | było tylko jeszcze komin i wielki maszt środkowy; postacie 171 1 | Rzekłby kto, że fala osłabła i rozlała się pod ciężarem 172 1 | zapadała prawdziwie ślepa i cicha. Nagle wśród tej ciszy 173 1 | dalekie, a niezmiernie żałosne i jakby skarżące się płaczliwie. 174 1 | Nawoływania te biegły z ciemni i nieskończoności ku okrętowi.~ 175 1 | ponurym światłem wnętrze i gromadki emigrantów, siedzące 176 1 | ciemnych niż do łóżek, a i cała sala robiła wrażenie 177 1 | okrętowyeh, ropy morskiej i wilgoci. Gdzie tu szukać 178 1 | bladością skórę na twarzy i często prowadzi za sobą 179 1 | odejść od rzeczy. Siedzieli i teraz nie tylko oni, ale 180 1 | teraz nie tylko oni, ale i wszyscy przy swoich. Takimi 181 1 | co powiększało jej nieład i smutny widok. Pościel, ubranie, 182 1 | żywności, rozmaite narzędzia i naczynia blaszane, pomieszane 183 1 | rozrzucone były w mniejszych i większych kupkach po całej 184 1 | odbijały się o niski pułap i układając się w długie pasma 185 1 | wszystkich jakimś smutkiem, obawą i niepokojem. Doświadczeńsi 186 1 | śmierć się zbliża. Wawrzon i Marysia nie mogli się w 187 1 | płomienie w lampach podskoczyły i błysnęły mocniej, kilka 188 1 | jego podniósł się nagle i równie nagle zniżył, a jednocześnie 189 1 | ryknęło. Wiatr uderzył raz i drugi, położył statek bokiem, 190 1 | naokoło, porwał go w górę i cisnął nim w otchłanie. 191 1 | węzełki z rzeczami, tłumoki i narzędzia latały po podłodze, 192 1 | targanina statku, krzyk kobiet i płacz dzieci, gonitwa za 193 1 | a wśród tego zamieszania i chaosu słychać było tylko 194 1 | przeraźliwy świst piszczałek i od czasu do czasu głuche 195 1 | się, że lada chwila belki i deski pękną z trzaskiem.~- 196 1 | trwoga ścisnęła za gardło i jego, i innych. Dzieci przestały 197 1 | ścisnęła za gardło i jego, i innych. Dzieci przestały 198 1 | biły o statek jak z armat i rzucały nim na prawo, w 199 1 | rzucały nim na prawo, w lewo i od chmur do dna morskiego. 200 1 | ciemniej, więc Wawrzynowi i Marysi zdawało się, że to 201 1 | mnie słyszysz w Lipińcach?!~I żal okrutny ściskał jej 202 1 | ciemnej sali głos starego i przerywane łkaniem odpowiedzi 203 1 | wejścia. Bałwan wybił drzwi i runął na salę: woda z szelestem 204 1 | kobiety poczęły wrzeszczeć i chronić się na łóżka. Zdawało 205 1 | latarką w ręku, cały mokry i zaczerwieniony. W kilku 206 1 | ale przynosił jakąś otuchę i nadzieję. Odmówiwszy wszystkie 207 1 | umieli na pamięć, Wawrzon i Marysia wczołgnęli się na 208 1 | wczołgnęli się na swoje tapczany i usnęli głęboko.~Przebudził 209 1 | wielką, że przez tyle dni i nocy. Myślał, że promem 210 1 | niespokojnie: oto czy duszy swojej i dziewczyninej na zatracenie 211 1 | Lipiniec kusić Pana Boga i puszczać się na takie odmęty, 212 1 | strony? Wątpliwości jego i strach miały jeszcze rosnąć 213 1 | rozkołysanej jeszcze, czarnej i jakby rozzłoszczonej, owe 214 1 | mokre ciągnące na statek i bezdenne ruchome doliny, 215 1 | ciągle widać było tylko toń i toń bez końca, czasem zieloną, 216 1 | wcale, ale zebrał odwagę i postanowił się pytać.~Razu 217 1 | jednego zdjął rogatą czapkę i podjąwszy nią pokornie pod 218 1 | parsknął śmiechem, ale stanął i słuchał. Na posiekanej wiatrem 219 1 | słuchał. Na posiekanej wiatrem i czerwonej twarzy jego znać 220 1 | jej jasną jak len głowę i coś, niby rozrzewnienie, 221 1 | trzymał w ręku, odwrócił się i wykrzyknąwszy po marynarsku " 222 1 | czerniała druga taka, trzecia i czwarta. Powietrze i woda 223 1 | trzecia i czwarta. Powietrze i woda były trochę zamglone, 224 1 | niezbyt, przy tym srebrne i łagodne, toń gładka, nie 225 1 | leciały za statkiem z piskiem i krzykiem. Na pokładzie panował 226 1 | czyścili mosiężne spojenia burt i okien, na maszcie wywieszono 227 1 | drugą, większą.~Ożywienie i radość ogarnęły wszystkich 228 1 | przynosili na wierzch tłumoki i poczęli na nich pasy przyciągać.~ 229 1 | Duch lepszy wstąpił w nią i w Wawrzona. tu na zachodzie 230 1 | naprzód wyspa Sandy-Hok i druga z wielkim gmachem, 231 1 | poczęły jakby rozstępować się i ginąć, a na ich tle, w miarę 232 1 | łące. Okręt zbliżał się i zbliżał, śliczne miasto 233 1 | spod wody. Wielka radość i zdumienie ogarnęły wówczas 234 1 | czapkę zdjął, usta otworzył i patrzał, patrzał, a potem 235 1 | obydwóch stronach miasta i ciemne smugi parków, mówił 236 1 | pognasz, świnię pognasz, to i sprzedasz. Narodu tu widać 237 1 | Wawrzon, ujrzawszy owe grupy i bukiety drzew, rzekł znowu:~- 238 1 | jakoś się państwo uśmiechało i sama nie wiedziała, czemu 239 1 | twoja sukiencyja~Czapka i żupan.~ ~Czy może już miała 240 1 | pokład. Zaczęły się rozmowy i nawoływania. Wkrótce drugi 241 1 | przywożąc agentów z hotelów i boarding-housów, przewodników, 242 1 | całym pokładzie. Wawrzon i Marysia wpadli jakby we 243 1 | wpadli jakby we młyn jaki i nie wiedzieli, co począć.~ 244 1 | staremu, by zmienił pieniądze, i obiecał, że nie da go oszukać, 245 1 | było nie tylko domy, ale i ludzi stojących na bulwarku, 246 1 | chwila różne statki większe i mniejsze, na koniec dotarł 247 1 | koniec dotarł do warfów i zsunął się w wąski dok portowy.~ 248 1 | na ostatku. Gdy Wawrzon i Marysia, popychani przez 249 1 | burty, znaleźli przy niej i Kaszubę. Uścisnął silnie 250 1 | Uścisnął silnie rękę Wawrzona i rzekł:~- Bruder, życzę glücku! 251 1 | popchnęła ich po pochyłym mostku i za chwilę znaleźli się w 252 1 | potem krzyknął: "All right", i ukazał na wyjście. Wyszli 253 1 | ukazał na wyjście. Wyszli i znaleźli się na ulicy.~- 254 1 | nadejdzie od rządu komisarz i będzie się o nas pytał.~ 255 1 | rozlegały się krzyki robotników i przekupniów. Co chwila przesuwali 256 1 | lokomotyw, hurkotu wozów i nawoływań ludzkich. Wszyscy 257 1 | okrętów zdejmowano paki i na drugie je wkładano, wozy 258 1 | dudniły po mostkach, rwetes i rozgardiasz panował jak 259 1 | ten sposób jedna godzina i druga; oni stojąc pod ścianą 260 1 | rogatej czapce z barankiem i ta dziewczyna z Lipiniec, 261 1 | okręcie, wśród obcych ludzi i pustoszy wodnej źle i straszno. 262 1 | ludzi i pustoszy wodnej źle i straszno. Modlili się do 263 1 | że im jeszcze samotniej i straszniej, niż było na 264 1 | Doodley, ciągnęli w mniejszych i większych gromadach do miasta. 265 1 | komisarza.~Wreszcie zapadła noc i w porcie zrobiła się cisza. 266 1 | mgle. Oni czekali.~Choćby i nie chcieli czekać, dokąd 267 1 | komisarz nie przyszedł i nie przyjdzie, bo takich 268 1 | brał procent od sztuki i o niczym więcej nie wiedział.~ 269 1 | zawisnął nad nim.~Cierpiał i czekał, jak tylko chłop 270 1 | obrazek w ramkach: Lipińce i coś niby piosenka Jaśka 271 1 | padły na wodę, na maszty i na budynek celniczy.~W szarym 272 1 | kierunku Chattam-square i przeszedłszy kilkanaście 273 1 | biedniejszą, bardziej opuszczoną i posępną. Uliczki stają się 274 1 | holenderskich, porysowały się i pokrzywiły z biegiem czasu: 275 1 | Ameryce linii prostych; dachy i ściany, nie wyciągnięte 276 1 | wyciągnięte pod sznur, kupią się i piętrzą jedne nad drugie 277 1 | napełnionych gęstą, czarną i stojącą wodą. Okna odrapanych 278 1 | kawałkami szkła, drzewa i blachy od pak okrętowych; 279 1 | Wszędzie widać tu brudy, nieład i nędzę ludzką.~W tej to dzielnicy 280 1 | tygodniowo można dostać nocleg i całkowite utrzymanie; tu 281 1 | wenezuelskie, ekwadorskie i brazylijskie, celem namawiania 282 1 | namawiania do kolonizacji równika i dostarczania febrze przyzwoitej 283 1 | solonym, zgniłymi ostrygami i rybami, które zapewne sama 284 1 | skupia się tu, mieszka, żyje i umiera. Z drugiej strony 285 1 | wybite oko. Dzieci białe i małe Murzynki o kręconych 286 1 | resztek warzywa, pomarańcz i bananów; wychudłe kobiety 287 1 | naszych: Wawrzona Toporka i córkę jego, Marysię. Dziedzictwo, 288 1 | się spodziewali, było snem i jak sen pierzchło, a rzeczywistość 289 1 | czernieje plugawa pleśń i smugi wilgoci; przy ścianie 290 1 | ścianie stoi zardzewiały i dziurawy piecyk żelazny 291 1 | dziurawy piecyk żelazny i stołek o trzech nogach; 292 1 | się gdzie jaki kartofel i do tego szukania wraca co 293 1 | Marysia zaś siedzi na słomie i otoczywszy rękoma kolana 294 1 | podłogę. Dziewczyna chora jest i wynędzniała. Ta sama to 295 1 | głęboko, cera stała się blada i chorobliwa, cała twarz jakby 296 1 | dawniej, a oczy wielkie i zapatrzone. Znać na jej 297 1 | zgniłego powietrza, zgryzot i nędznego pożywienia. Żywili 298 1 | kartoflami, ale od dwóch dni już i kartofli zabrakło. Wcale 299 1 | nie wiedzą, co robić będą i czym żyć dalej. Trzeci miesiąc 300 1 | jak mieszkają na bruku i siedzą w tej jamie, więc 301 1 | do portu dźwigać pakunki i ładować węgiel na okręty, 302 1 | kraju, między swoimi, gdyby i stracił wszystko, gdyby 303 1 | drzwiach jakiego kościoła i śpiewać: "Boże łaskawy, 304 1 | pieniądzem w różanej rączce i z wielkimi wpatrzonymi w 305 1 | chleba dał, baba szperkę i można by żyć, choćby jak 306 1 | górze niebo, a naokoło pola i w onej ciszy wiejskiej Pan 307 1 | dziwne, obce, odtrącające i takie rozpędzone, że każdy, 308 1 | musiał wylecieć z koliska i rozbić się siłą pędu jako 309 1 | Wawrzon był gospodarzem i ławnikiem, kolonię miał, 310 1 | nieśmiały, drżący, skulony i zgłodniały. W początkowych 311 1 | coraz sroższym dopustem i każdego ranka słońce coraz 312 1 | coraz większą nędzę jego i dziewczyniną oświeci. Więc 313 1 | ukręcić powróz, zmówić pacierz i powiesić się? Chłop nie 314 1 | nie tylko Bóg opuścił, ale i rozum opuszcza. Nie było 315 1 | Lipińcami. Dręczyła go dniem i nocą, a dręczyła tym straszniej, 316 1 | dusza w nim chłopska rwie i wije z męki: a jemu potrzeba 317 1 | było boru sosnowego, pól i chałup słomą krytych, i 318 1 | i chałup słomą krytych, i panów, i chłopów, i księży, 319 1 | słomą krytych, i panów, i chłopów, i księży, i tego 320 1 | krytych, i panów, i chłopów, i księży, i tego wszystkiego, 321 1 | panów, i chłopów, i księży, i tego wszystkiego, nad czym 322 1 | był się porwać za włosy i głową tłuc o mur albo rzucić 323 1 | a tu miasto obce huczy i huczy; on jęczy i wzywa 324 1 | huczy i huczy; on jęczy i wzywa Jezusa, a tu krzyża 325 1 | odpowiada, tylko miasto huczy i huczy, a na tapczanie siedzi 326 1 | wpatrzonymi w ziemię, zgłodniała i cierpi cicho. Dziwna rzecz! 327 1 | dziewczyną ciągle razem i często po całych dniach 328 1 | jakby w urazie wielkiej. Źle i ciężko im było tak żyć, 329 1 | spod samego Poznania, ale i one już od dawna głodem 330 1 | też wzięto ich do szpitali i nie wiadomo, co się z nimi 331 1 | Upłynęła jedna godzina i druga. W izbie robiło się 332 1 | nie mogę już wytrzymać i ty nie wytrzymasz; pójdę 333 1 | się już chodzić do portu i wyławiać kawałki desek od 334 1 | wyławiać kawałki desek od pak i skrzyń okrętowych, które 335 1 | czasem trafiało się znaleźć i co do zjedzenia, jakie resztki 336 1 | ot, chodził tak we mgle i szukał, czego nie zgubił, 337 1 | zapomniał o swej niedoli i o tej tęsknocie, która go 338 1 | niego, rzucać czarnym błotem i muszlami, ale nie mogli 339 1 | na fali; może było w nich i co do zjedzenia, ale jako 340 1 | Chłopaki rzucali na nie sznury i w ten sposób przyciągali 341 1 | czekał, chłopcy odejdą i przeszukiwał resztki jeszcze 342 1 | do portu ugrzązł w wyboju i nie mógł się ruszyć. Wawrzon 343 1 | schwycił zaraz za szprychy i zaczął z woźnicą pchać koła. 344 1 | się z niego sporo kartofli i wpadło w błoto. Woźnica 345 1 | krzyknął "get up!" na konie i pojechał.~Wawrzon rzucił 346 1 | rękoma, schował w zanadrzu i zaraz lepsza otucha wstąpiła 347 1 | z wdzięcznością ku niebu i znowu mruczał:~- Myślałem 348 1 | wpatrywała się w ogień. Szukała i ona w swoim czasie roboty. 349 1 | boardinghousu do pomywania garnków i zamiatania, ale że się nie 350 1 | niczego już nie szukała i nic nie znalazła. Po całych 351 1 | zaczepiali Irlandczycy i pijani majtkowie. Przez 352 1 | Ślubował on jej wprawdzie i mówił: "Gdzie ty się obrócisz 353 1 | Gdzie ty się obrócisz i ja się obrócę", ale ona 354 1 | jechała wtedy dziedziczką i panią być, a teraz jakże 355 1 | parobkiem dworskim, miał i swoją kolonię po ojcach, 356 1 | Czy przyjedzie? a choćby i przyjechał, to przygarnieli 357 1 | Łachmany. Psy by na nią i w Lipińcach szczekały, a 358 1 | rada by wylecieć z niej i lecieć jaskółką chybką nad 359 1 | jaskółką chybką nad wodami i choćby umrzeć, byle tam. 360 1 | tylko przy nim byłby spokój i radość, i wesele, ze wszystkich 361 1 | nim byłby spokój i radość, i wesele, ze wszystkich ludzi 362 1 | Gdy ogień w piecyku był i głód nie tak, jak dziś dokuczał, 363 1 | dziewczynie o Lipińcach i przypominały, jako dawniej 364 1 | odpowiadała: "Cichaj, zbereźniku!" I tak jej było dobrze, tak 365 1 | tak wesoło w duszy, jak i wówczas, gdy on do tańca 366 1 | jak ognia w piecyku, tak i łez w oczach nie było, bo 367 1 | zdało, że spływają do piersi i tam duszą. Czuła zmęczenie 368 1 | Czuła zmęczenie wielkie i wyczerpanie, brakło jej 369 1 | W ten sposób spoglądała i teraz siedząc na słomie. 370 1 | podjęła go cicho pod nogi i pocałowała w rękę.~- Przychodzę 371 1 | Zrozumiała wyraz "dolar" i potrząsając głową, mieszając 372 1 | nie jedzą, że głodni i żeby zmiłował się nad nimi.~- 373 1 | nie wiedząc już, co mówić i robić.~Wielmożny pan nie 374 1 | schody, wyprowadził na ulicę i rzuciwszy jej pod nogi rzeczy, 375 1 | drzwi przyległego szynku i zawołał:~- Hej, Paddy, jest 376 1 | się nie walały w błocie i stanąwszy przy nich czekała 377 1 | czekała pokorna jak zawsze i cicha.~Pijani Irlandczycy, 378 1 | ale na ulicy widno bardzo i przy tym świetle twarz dziewczyny 379 1 | miała zsiniałe, oczy wpadłe i podkute, kości wystawały 380 1 | domem, zdziwił się mocno i przyśpieszył jeszcze kroku.~- 381 1 | chwili, gdy było drzewo i kartofle! Co teraz zrobią, 382 1 | drzewem grzmotnął Wawrzon i czapkę w błoto.~- Jezu! 383 1 | spojrzał błędnie na dziewczynę i powtórzył jeszcze raz:~- 384 1 | stał się głuchy, chrapliwy i groźny, gdy rzekł znowu:~- 385 1 | tak nędzne postacie starca i dziewczyny zwracałyby uwagę 386 1 | zachwiała się na nogach raz i drugi, wreszcie rzekła z 387 1 | usłuchała przestraszona i poszli dalej. Chłop kilka 388 1 | napisem: "Sailor's asilum", i zeszli nad samą wodę. Budowano 389 1 | nad wodę, a między deskami i belkami kręcili się ludzie 390 1 | Cały port wrzał życiem i ruchem. Mgła też opadła, 391 1 | słońca obrzucały światłem i miłosiernym ciepłem dwoje 392 1 | Naokoło tyle było błękitu i światła, że oczy mrużyły 393 1 | spokojnie maszty, kominy i chorągiewki falujące lekko 394 1 | wody wysuwać. Porozpinane i wydęte ich żagle w kształcie 395 1 | tylko odwrócił oblicze swoje i zapomniał o nich wśród obcych 396 1 | nich wśród obcych ludzi, i rzucił ich na ten brzeg 397 1 | poleciała w stronę Lipiniec i Jaśka koniuchy. Czy tam 398 1 | pogardził dawnym ukochaniem i swaty już posłał do innej 399 1 | rucianego, nic nie ma na świecie i po którą, jeśli kto przyśle 400 1 | dokuczał jej bardzo, ale z męki i osłabienia sen ogarniał, 401 1 | piersi. Chwilami budziła się i otwierała oczy, potem przymykała 402 1 | po jakichś rozpadlinach i przepaściach wpadła, jak 403 1 | piosenki, w "Dunajec głęboki" i zaraz usłyszała wyraźnie 404 1 | że warkocza już nie ma i że leci w przepaść. Sen 405 1 | przy niej, ale Wawrzon, i nie "Dunajec" było widać, 406 1 | warfy, rusztowania, maszty i kominy. Znowu jakieś okręty 407 1 | okręty wypływały na pełnię i z nich to właśnie dochodziło 408 1 | czerwienieć się na wodzie i na niebie. Toń stała się 409 1 | jakby drugi był pod spodem, i ślicznie było naokoło. Jakaś 410 1 | naokoło. Jakaś szczęśliwość i ukojenie wielkie rozlane 411 1 | dwoje było nieszczęsnych i zapomnianych; robotnicy 412 1 | Wawrzona. Chłop siedział ponury i chmurny, ale coś jakby straszliwe 413 1 | ta miała wyraz zwierzęcy i ptasi z głodu, a zarazem 414 1 | Położywa się na deskach i będziewa spali.~Poszli. 415 1 | Amerykańskie wiązania z desek i belek tworzyły liczne zakręty 416 1 | tworzyły liczne zakręty i jakby korytarzyk drewniany, 417 1 | niż położyła się, na deski i mimo że zaraz opadły ich 418 1 | Co, tatulu?~Wśród ciszy i ciemności nocnej głos starego 419 1 | Utopię ja cię, niebogo, i sam się utopię - mówił dalej. - 420 1 | Ona miała osiemnaście lat i to przywiązanie do życia, 421 1 | leżała w wodzie, wśród ryb i gadów, na dnie szlamistym. 422 1 | świecie! Nieopisany wstręt i strach ogarnęły w tej 423 1 | usłyszy. Pchnę cię tylko i wszystko dwóch pacierzy 424 1 | ja z wami cierpiała głód i zimno... Tatulu!~Oddech 425 1 | jam biedna, chora; mnie i tak niedługo na świecie. 426 1 | czepiała się jego sukmany i usta przyciskała błagalnie 427 1 | przeszedł w obłęd: zaczął rzęzić i chrapać. Chwilami nastawała 428 1 | nastawała między nimi cisza i kto by stał nad brzegiem, 429 1 | słyszałby tylko głośne oddechy i szamotanie się, i trzask 430 1 | oddechy i szamotanie się, i trzask desek. Noc była głęboka, 431 1 | przytłumić jej krzyki. Ale i tak te krzyki nie budziły 432 1 | wreszcie urwały szmat sukmany i Marysia uczuła, że leci 433 1 | jednak uczepiła się dylów i zawisła nad wodą.~Chłop 434 1 | wodą.~Chłop pochylił się i straszno powiedzieć, począł 435 1 | głowę na kształt obrazów i błyskawic: Lipińce, studnia 436 1 | wyciąga ręce, a nad okrętem i nad Jaśkiem Matka Boska 437 1 | teraz jej mdlejące dłonie i z jakąś siłą nadludzką ciągną 438 1 | ramiona ojca, nie kata, i głowa pada na pierś ojcowską.~ 439 1 | dojrzała, że leży krzyżem i że szlochanie głuche, żałosne 440 1 | głuche, żałosne wstrząsa i rozrywa mu pierś.~- Maryś - 441 1 | poszukała po ciemku jego rąk i przytuliwszy do nich swoje 442 1 | księżyc wielki, pogodny, pełny i znowu stało się coś dziwnego. 443 1 | jakby pszczółek złotych, i spływają po promieniach, 444 1 | skrzydełkami, kręcąc się, wijąc i śpiewając dziecinnymi głosami:~- 445 1 | Kwiatku polny, cierpliwy i cichy, spokój tobie!~Tak 446 1 | nią kielichy lilij białych i małe srebrne dzwoneczki, 447 1 | sen tobie! Sen! sen! sen!~I zrobiło się jej tak dobrze, 448 1 | usnęła naprawdę.~Noc mijała i jęła blednąć. Dniało. Świtanie 449 1 | Świtanie pobieliło wodę. Maszty i kominy zaczęły się wychylać 450 1 | zaczęły się wychylać z cienia i jakoby przybliżać; Wawrzon 451 1 | sinawym cieniem, spokojną i zmartwiałą. Na próżno stary 452 1 | Wawrzonowi zdawało się, że i on chyba umiera, ale przyłożywszy 453 1 | się całować, pieścić i jakby utulać. W tych blaskach 454 1 | utulać. W tych blaskach i w wianku jasnych włosów, 455 1 | porozwiązywanych od nocnej walki i wilgoci, była to twarz po 456 1 | aniołem przez swoją mękę i niedolę.~Śliczny, różany 457 1 | sukmanę przykrył nią jej nogi i nadzieja zaczęła mu wstępować 458 1 | lekko, uśmiechnęła się raz i drugi, na koniec otworzyła 459 1 | podniósł oczy do nieba i łzy dwoma strumieniami popłynęły 460 1 | teraz źrenica oczu jego i dusza jego duszy, i jakby 461 1 | jego i dusza jego duszy, i jakby świętość nad wszystko 462 1 | ale rozbudziła zdrowsza i rzeźwiejsza niż wczoraj. 463 1 | bez wielkiego wysilenia i poszli. Ale widocznie jakiś 464 1 | chleb, gotowaną kukurydzę i solone mięso. Tłumaczyło 465 1 | kwiatku, ptaku, koniku polnym i mrówce pamięta.~Bóg!~Zmówili 466 1 | choć niewiele tego było, i poszli nad wodą, do głównych 467 1 | się bram wychodzili ludzie i szli pośpiesznie do codziennych 468 1 | ukazał się wysoki, siwy i wąsaty jegomość z młodym 469 1 | Wyszedłszy spojrzał na nich i na ich ubranie, ruszył wąsami; 470 1 | przypatrywać jeszcze bystrzej i uśmiechać się.~Twarz ludzka 471 1 | siwy jegomość zbliżył się i spytał najczystszą polszczyzną :~- 472 1 | odpowiedzieć zbladł jak ściana i zachwiał się na nogach nie 473 1 | starego pana, objęła je rękoma i poczęła wołać:~- Spod Poznania, 474 1 | robicie?~- W nędzy, w głodzie i w niedoli srogiej żyjewa, 475 1 | całować połę jego surduta i trzymając myślał, że 476 1 | nieba złapał.~Toć to pan... i swój pan. On z głodu umrzeć 477 1 | gromadzić, otwierać usta i patrzeć, jak człowiek przed 478 1 | przed człowiekiem klęczy i po nogach go całuje.~W Ameryce 479 1 | businessu!~Po czym do Wawrzona i Marysi:~- Nie będziemy na 480 1 | pokoju zamknął się z nimi i z chłopakiem. Oni znowu 481 1 | padać, od czego bronił się i mruczał gniewliwie:~- Skończcie 482 1 | bo przetarł je kułakami i spytał:~- Głodniście?~- 483 1 | Stary pan, pytając szybko i jakby gniewliwie, zwrócił 484 1 | samej chwili przynieśli piwo i ciepłe mięso. Stary pan 485 1 | opowiadać, jak się tu dostali i przez co przeszli. Więc 486 1 | opowiedział mu wszystko i nie zataił nic, jako księdzu 487 1 | wziął w obie ręce jej głowę i pocałował w czoło.~Potem 488 1 | Potem myślał przez chwilę i rzekł:~- Biedę przeszliście. 489 1 | na niego oczy: ten zacny i mądry pan nazywał Amerykę 490 1 | kilka lat tu siedzę, to się i o kraju zapomniało. Ale 491 1 | po angielsku wyrostek.~- I na piersi, Wiliam! I na 492 1 | I na piersi, Wiliam! I na piersi!~- Yes, father!~ 493 1 | będziemy mieli gości na obiad i na noc.~Chłopiec poskoczył 494 1 | Stary pan zamyślił się i milczał długo; potem zaczął 495 1 | dwoje; zechcą wrócić, to i starego zabiorą.~Następnie 496 1 | Arkansas. Jest to piękny kraj i ciepły, a ziemia prawie 497 1 | Na gospodarstwo ci dam i bilety na kolej, bo mogę. 498 1 | będzie wozem. Tam znajdziecie i innych, którzy z wami pojadą. 499 1 | zostaniesz samotna na świecie i bez opieki, to mnie poszukaj. 500 1 | poszukaj. Tyś biedne dziecko i dobre. Gdybym umarł, Wiliam


1-500 | 501-1000 | 1001-1334

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL