Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
hurkotu 1
hurmem 1
hyksów 1
i 1334
ibis 1
ich 87
ichneumona 1
Frequency    [«  »]
-----
-----
-----
1334 i
1085 sie
884 w
780 na
Henryk Sienkiewicz
Nowele

IntraText - Concordances

i

1-500 | 501-1000 | 1001-1334

     Nowela
501 1 | drodze kupił im bielizny i ubrania, a wreszeie zaprowadził 502 1 | wreszeie zaprowadził do siebie i ugościł. Był to cały dom 503 1 | cały dom dobrych ludzi, bo i Wiliam, i jego siostra Jenny 504 1 | dobrych ludzi, bo i Wiliam, i jego siostra Jenny zajęli 505 1 | czołach, ubranych ślicznie i dobrych. Te wzięły między 506 1 | się do nóg ciągle schyla i po rękach je całuje, z czego 507 1 | polsku, rozmawiał z Marysią i Wawrzonem o dalekich stronach 508 1 | przypominał sobie, rozpamiętywał i od czasu do czasu widocznie 509 1 | Trzeciego dnia Wawrzon i dziewczyna jechali już do 510 1 | czuł sto dolarów w kieszeni i o biedzie zupełnie zapomniał, 511 1 | nad sobą widomą rękę Bożą i wierzyła, że ta ręka nie 512 1 | niedoli wyprowadziła, tak i Jaśka do Ameryki sprowadzi 513 1 | Jaśka do Ameryki sprowadzi i nad obojgiem czuwać będzie, 514 1 | obojgiem czuwać będzie, i do Lipiniec wrócić im pozwoli.~ 515 1 | pozwoli.~Tymczasem miasta i farmy wiejskie migały im 516 1 | w Nowym Jorku. Były pola i bór na dalekości, i domki, 517 1 | pola i bór na dalekości, i domki, przy których rosły 518 1 | krzyczeć: "Hej! wy bory i pola zielone!" Na łąkach 519 1 | łąkach pasły się trzody krów i owiec; po rubieżach leśnych 520 1 | siekierami. Pociąg leciał dalej i dalej. Powoli okolica stawała 521 1 | Wiatr na nim wiał falą traw i migotał kwiatami. Miejscami 522 1 | Wysokie burzany, dziewanny i szyszkowate osty kiwały 523 1 | przestrzenie giną oczom i zlewają się z niebem. Z 524 1 | było całe stadka zajęcy i piesków ziemnych. Czasem 525 1 | tylko; ale między stacjami i w bok ani żywego ducha. 526 1 | to wszystko, kręcił głową i nie mógł zrozumieć, że tyle " 527 1 | pustką stoi.~Upłynął dzień i noc. Rankiem wjechali w 528 1 | Raz zdało się Wawrzynowi i Marysi, że wśród skrętów 529 1 | Marysi, że wśród skrętów i bisiorów ujrzeli jakichś 530 1 | jeźdźców z piórami na głowach i o twarzach tak czerwonych 531 1 | te lasy, te puste stepy i puste bory, te wszystkie 532 1 | wszystkie nieznane cuda i ludzi innych, Wawrzon nie 533 1 | mógł wreszcie wytrzymać i rzekł :~- Maryś!~- Co tatulu?~- 534 1 | że się nazywa Missisipi, i głuchą już nocą przybyli 535 1 | lasach, wśród huku siekier i w ciężkim znoju osadniczego 536 1 | w nim było łez, cierpień i niedoli - dowiemy się niedługo.~ ~ 537 1 | nazwa, tam musi istnieć i rzecz. Poprzednio gazety 538 1 | gazety polskie, a nawet i angielskie, wychodzące w 539 1 | którą się dziś płaci po 1 i pół dolara za akr, pójdzie 540 1 | łokieć. Takim obietnicom i widokom trudno się było 541 1 | wiadomo, że gdzie przez lasy i stepy przejdzie kolej żelazna 542 1 | przejdzie kolej żelazna i słupy telegraficzne w kształcie 543 1 | światem, zbyt dla produktów i przyszły rozwój. Ogłoszenia 544 1 | była dopiero projektowaną i że właśnie sprzedaż sekcyj 545 1 | jednak były tylko czasowe i miały ustać wraz z przeprowadzeniem 546 1 | ale kosztem owoców, tak i reklama w amerykańskich 547 1 | Litwini z Augustowskiego i Mazurzy spod Warszawy, którzy 548 1 | pracowali po fabrykach w Chicago i Milwaukee i którzy od dawna 549 1 | fabrykach w Chicago i Milwaukee i którzy od dawna wzdychali 550 1 | dusznych, zakopconych dymem i sadzą miast wydostać, a 551 1 | wydostać, a jąć się pługa i siekiery w przestronnych 552 1 | przestronnych polach, borach i stepach Arkansasu. Ci, którym 553 1 | połączyli się z pierwszymi i kilkuset ludzi, najwięcej 554 1 | ale wiele także niewiast i dzieci wyruszyło do Arkansas. 555 1 | rządowym nad Red-River, i w różnych innych awanturników 556 1 | białymi myśliwcami na bawoły i ze straszliwego prawa lynch, 557 1 | po Mazurze z każdego boku i Mazura za sobą, nie bardzo 558 1 | lubią się trzymać razem i osiadać w ten sposób, by 559 1 | przedzierać się przez lasy i wezbrane wody.~Jakoż kilku 560 1 | tabor doszedł szczęśliwie i obozował oto teraz wśród 561 1 | przeznaczonych na osadę pola i las, a znaleźli tylko las, 562 1 | cottonwood), jasne platany i posępne hikory, stały obok 563 1 | przeskakując na kształt lin i sznurów z drzewa na drzewo 564 1 | tak gęste, tak stłoczone i zbite, że oko nie pobiegło 565 1 | nieba nad sobą nie dojrzał i w mroku błądzić musiał, 566 1 | w mroku błądzić musiał, i zbłądzić mógł, i zaprzepaścić 567 1 | musiał, i zbłądzić mógł, i zaprzepaścić się na zawsze. 568 1 | zaprzepaścić się na zawsze. Jeden i drugi Mazur spoglądał to 569 1 | kilkanaście łokci obwodu i niejednemu markotno się 570 1 | Błogo mieć drzewo na chałupę i na opał, ale wyciąć las 571 1 | wydrapać, wykroty zrównać i dopiero imać się pługa, 572 1 | stęknął, machnął, uderzył, i od tej pory co dzień było 573 1 | arkansaskim lesie, a czasem i pieśni rozlegające się echem:~ ~ 574 1 | środku zaś z czasem kościół i szkoła. Ale do tego było 575 1 | muły, konie, woły, krowy i owce, nad którymi czuwała 576 1 | ognisk.~W dzień kobiety i dzieci zostawały w taborze, 577 1 | jaguary, arkansaskie wilki i kujoty. Straszne szare niedźwiedzie, 578 1 | się wystrzały z karabinów i wołania: "Bywaj bić bestyję!" 579 1 | części wprawnymi myśliwcami i ci dostarczali z łatwością 580 1 | dostarczali z łatwością sobie i swym rodzinom zwierzyny, 581 1 | mianowicie antylop, jeleni i bawołów; była to bowiem 582 1 | się z kukurydzowej mąki i solonego mięsa.~Prócz tego 583 1 | nadto wśród leśnego szumu i pod otwartym niebem, inni 584 1 | heblowinami, kawałkami kory i tym podobnym śmieciem drzewnym. 585 1 | puszcza nie była podszyta i gdzie dęby i hikory, tj. 586 1 | była podszyta i gdzie dęby i hikory, tj. żelazne drzewa, 587 1 | ziemię od kolei na wiarę i nigdy w niej poprzednio 588 1 | lasem pokryte. Tak on, jak i pełnomocnik kolei przybyli 589 1 | miejsce, by działki rozmierzyć i wskazać każdemu, co do niego 590 1 | następnie wykłócili się i wyjechawszy niby po narzędzia 591 1 | mogła sprawy ich porządkować i spory godzić. Nie wiedziano 592 1 | gromadą do wycięcia lasu i oczyściwszy całą przestrzeń, 593 1 | zająć, swój dom stawiać i na swojej działce las ciąć. 594 1 | tajemnica, dość że przybył i tego samego dnia zaraz zaczął 595 1 | swe siedziby kosztem osad i osadników ze stron południowych 596 1 | osadników ze stron południowych i odwrotnie. Wówczas to można 597 1 | odłączenie od macierzystego kraju i przebywanie wśród obcych 598 1 | lasu gryźć, kupisz lumbe i basta, a u was co?~- U nas 599 1 | tykasz? Tam byłem syr, to i tu będę syr, a ty coś za 600 1 | innych. Doświadczeńsi, starsi i mędrsi zyskiwali wprawdzie 601 1 | wprawdzie z wolna powagę i władzę, ale nie zawsze mogli 602 1 | się za nimi w pogoń hurmem i bez chwili namysłu. Owce 603 1 | zbito tak, że wkrótce umarł i najlepsza zgoda panowała 604 1 | płomień w ogniskach sykał i strzelał skrami, oni zaś 605 1 | spuszczali chmurnie głowy i dusze z nich ulatywały za 606 1 | społeczeństwo, rzucone wśród lasów i prawie oderwane od reszty 607 1 | oderwane od reszty ludzi i opuszczone przez przewodników, 608 1 | przewodników, nie mogło i nie umiało sobie dać rady.~ 609 1 | nazwiskiem Wawrzyn Toporek, i jego córkę Marysię. Dostawszy 610 1 | nabytego tanio w Clarcsville, i trochę porządków do roli. 611 1 | wieczora bór ciął, wióry łupał i belki na chałupę obrabiał; 612 1 | gotować; ale mimo znoju ruch i powietrze leśne zacierały 613 1 | powiew z Teksasu opalił i pokrył złotawym odblaskiem 614 1 | Młodzi chłopcy z Sant-Antonio i znad wielkich jezior, którzy 615 1 | włosów jak chaber z żyta i że to najładniejsza dziewczyna, 616 1 | Marysina wyszła na dobre i Wawrzonowi. Sam sobie szmat 617 1 | najrzadszego lasu wybrał i nikt mu się nie sprzeciwiał, 618 1 | też mu w ścinaniu drzewa i obrabianiu belek albo w 619 1 | poznał, co się święci, i od czasu do czasu odzywał 620 1 | Kto mi się niżej pokłoni i lepiej wygodzi, temu dam, 621 1 | na dzień. Ubiegł tydzień i drugi. Naokoło polanki zrąbano 622 1 | pokryła się wiórami, tu i owdzie wzniosła się żółta 623 1 | straszne w nim bagna, bajora i jakaś śpiąca woda pod drzewami, 624 1 | niesamowite za ubranie łapią i nie puszczają. Pewien chłopak 625 1 | kudłaty łeb z błota podniósł i tak na niego chrapał, 626 1 | dwóch zuchów w las poszło i więcej ich nie ujrzano. 627 1 | tego stopnia, że do ran i krwi w bitwach przychodziło. 628 1 | rubieżach leśnych się zazielenią i dochówek jaki będzie, zapasów 629 1 | zapasów żywności zabraknie i przyjść może głód.~Rozpacz 630 1 | zmniejsza, bo cierpliwości i odwagi poczynało brakować. 631 1 | przy duszy, na wóz siadał i do Clarcsville odjeżdżał. 632 1 | przyszedł Wawrzon do Marysi i rzekł:~- Widzęć, że wszyscy 633 1 | że wszyscy tu zmarnieją i my zmarniejemy.~- Wola Boga - 634 1 | ci On nam miłosierny, to i teraz nas nie opuści.~Tak 635 1 | oczy do góry ku gwiazdom i w blaskach ogniska wyglądała 636 1 | kościelny.~A chlopaki z Chicago i strzelcy z Teksasu patrząc 637 1 | patrząc na nią mówili:~- I my nie opuściwa cię, Marysiu, 638 1 | przepływał, nie przelatywał i ten jeden opuścił niebogę.~ 639 1 | im pomógł z nędzy wstać i tu się przedostać, dał jej 640 1 | uciekali z niej nocami, i co się tam z nimi działo, 641 1 | powiedzieć. Wokoło las szumiał i natrząsał się.~Stary Wawrzon 642 1 | położyła ojca na mchach i gotowała mu leki z wódką.~- 643 1 | cię wyprowadził za morze i zgubił. Ciężkie będzie moje 644 1 | własną. Jać się z borem znam i zginąć jej nie dam.~Tak 645 1 | tu wszyscy, zmarniejesz i ty, jeśli cię nie poratuję.~ 646 1 | marniała. Upłynął znowu tydzień i drugi. Zapasy dobiegały 647 1 | starzy, parobki, kobiety i dzieci, wszyscy klękli na 648 1 | wszyscy klękli na murawie i śpiewali suplikacje. Sto 649 1 | kołysać się, przestał szumieć i słuchał. Dopiero gdy pieśń 650 1 | popatrzyli z kolei na Orlika i otucha jakaś wstąpiła im 651 1 | istotnie w stepach zdziczały i silny jak dąb. Na niedźwiedzia 652 1 | Przynosił tylko skóry, a czasem i skalpy indyjskie, dopóki 653 1 | on tylko o nic nie dbał i o nic się nie troszczył. 654 1 | troszczył. Bór mu dawał jeść i pić, bór go odziewał. Gdy 655 1 | więc zaczęli ludzie uciekać i tracić głowy, on zaczął 656 1 | zaczął wszystko w ręce brać i rządzić się, jak szara gęś 657 1 | złota, potem sczerwieniała i gasła. Wiatr pociągał ku 658 1 | zmroczyło. Orlik wziął karabin i poszedł do lasu.~Noc już 659 1 | szybkością rozlewając krwawą i czerwoną jasność.~- Bór 660 1 | wkrótce zlały się z pierwszą i pożar huczał na coraz większych 661 1 | suchych wiązaniach lianów i dzikiego wina, trzęsły liśćmi. 662 1 | jakby ptaki ogniste dalej i dalej.~Hikory pękały z hukiem 663 1 | pomieszane z wrzaskiem ptactwa i rykiem zwierząt, napełniały 664 1 | się niby płomienne słupy i kolumny. Poprzepalane na 665 1 | liany odrywały się od drzew i kołysząc się strasznie niby 666 1 | szatańskie ramiona podawały skry i ogień od drzewa do drzewa. 667 1 | się w jedno morze ognia i szły przez las jakby tchnienie 668 1 | lub gniew Boży.~Dym, upał i woń spalenizny napełniły 669 1 | niebezpieczeństwo, zaczęli krzyczeć i nawoływać się wzajemnie, 670 1 | pożaru pokazał się w skrach i blasku Czarny Orlik.~Twarz 671 1 | Twarz miał okopconą dymem i groźną. Gdy go otoczono 672 1 | kołem, oparł się o karabin i rzekł:~- Nie będziecie karczowali. 673 1 | świeciła w oczach Orlika i cały wydał jej się strasznym.~ 674 1 | dzień zrobił się chmurny i groził deszczem. Świtaniem 675 1 | w widłach rzeki Arkansas i Czerwonej padają zwykle 676 1 | Przyczynia się do tego i parowanie wód, które w Arkansas 677 1 | kształcie błot, małych jezior i strumieni kraj cały zwiększają 678 1 | Cała polanka rozmiękła i zmieniła się stopniowo w 679 1 | wieść, że rzeka wezbrała i że przejazd jest niepodobny. 680 1 | niepodobieństwem.~Wawrzonowi tylko i Marysi mniej groził głód 681 1 | swój namiot, by starego i Marysię od deszczu zabezpieczyć. 682 1 | którą prawie narzucał, i zobowiązać się do wdzięczności, 683 1 | inszej sobie poszukaj, jako i ja miłuję innego.~Ale Orlik 684 1 | Tyś mi jedna na świecie i musisz być moją. Co zrobisz, 685 1 | grzechach swoich, o Lipińcach i o tym, że mu Bóg nie pozwoli 686 1 | zobaczyć. Marysia łzy lała i nad nim, i nad sobą. To, 687 1 | Marysia łzy lała i nad nim, i nad sobą. To, że jej Orlik 688 1 | Lipiniec, gdzie był Jaśko, i wrócić cudzą za nic! Lepiej 689 1 | pluskającą pod deszczem i kołysaną wiatrem. Rozpierzchłe 690 1 | kołysaną wiatrem. Rozpierzchłe i przyćmione światło nocy 691 1 | połyskiwało stalowo na załamaniach i zmarszczkach fali. Od strony 692 1 | gdzie sterczały pniaki, i od spalonego lasu słychać 693 1 | spalonego lasu słychać było szum i chlupotanie nowych fal, 694 1 | w całym obozie. Kobiety i dzieci zaczęły się chronić 695 1 | strony lasu powiększał się i mieszał z okrzykami trwogi, 696 1 | trwogi, z nawoływaniem imion i prośbami o ratunek. Wkrótce 697 1 | zwiększa się. Owce spłynęły i żałosnym beczeniem wzywały 698 1 | Deszcz lał jak z cebra i każda minuta stawała się 699 1 | zmienił się w ogromny gwar i huk rozwścieczonych fal. 700 1 | deszczowy, ale że rzeka Arkansas i wszystkie jej dopływy musiały 701 1 | porwała ratujących, okręciła i poniosła w las na zgubę. 702 1 | przemknęła, rzucana w górę i na dół, chwilami ciemny 703 1 | ręka wysunęła się z wody i zapadła w nią na zawsze.~ 704 1 | huk wód zgłuszył wszystko, i ryki tonących zwierząt, 705 1 | ryki tonących zwierząt, i wołania: "Jezu! Jezu! Maria!" 706 1 | łące potworzyły się wiry i koliska, wozy nikły...~A 707 1 | wozy nikły...~A Wawrzon i Marysia? Ta ściana domu, 708 1 | wokoło całej polanki i poniosła w stronę lasu, 709 1 | o jedno drzewo, o drugie i wepchnąwszy wreszcie w łożysko 710 1 | strumienia poniosła w dal i ciemność.~Dziewczyna klęcząca 711 1 | wiatrem...~Namiot zerwało... a i sama tratwa mogła rozbić 712 1 | rozbić síę co chwila, bo i przed nią, i za nią płynęły 713 1 | chwila, bo i przed nią, i za nią płynęły pnie powyrywanych 714 1 | głos ludzki:~- Weź karabin i przejdźcie na drugą stronę, 715 1 | opuszczę. Boga mi! Ja was i z tej toni wyprowadzę.~Toporkiem, 716 1 | wypchnął tratwę z gałęzi i począł wiosłować.~Wydostawszy 717 1 | Potworne skręty żółtej i spienionej wody zataczały 718 1 | przestał na chwilę wiosłować i odwrócił się do Marysi:~- 719 1 | była odkryta, a twarz mokra i zarumieniona znojem, zagrzana 720 1 | Wawrzon czuł się gorzej i gorzej. Chwilami miał gorączkę, 721 1 | ciało. Zbliżał się kres i uspokojenie wielkie, ulga 722 1 | samo południe obudził się i rzekł :~- Maryś! Już ja 723 1 | był z Lipiniec wyjeżdżał i ciebie nie wywoził. Ale 724 1 | on zlituje się nad tobą i na drogę ci da i wrócisz 725 1 | nad tobą i na drogę ci da i wrócisz do Lipiniec. Ja 726 1 | jakby ptakowi tam polecieć i choćby zobaczyć!~Tu gorączka 727 1 | Tu gorączka go ogarnęła i począł mówić: "Pod Twoją 728 1 | łkaniem... Orlik wiosłował i łzy dusiły go za gardło...~ 729 1 | pokazało się nad zalaną okolicą i odbiło się w wodzie długą, 730 1 | jednak zmiłował się nad nim i dał mu śmierć pogodną. Z 731 1 | Nowego Jorku dał na drogę i na odkupno kolonii, więc 732 1 | oceanie, okręt płynie dzień i noc, majtkowie śpiewają. 733 1 | dalej! Boże, Boże! a to już i pola, i grusze Maćkowe... 734 1 | Boże! a to już i pola, i grusze Maćkowe... ich chałupy 735 1 | Maćkowe... ich chałupy szare i kościoły. Tam chłop w baraniej 736 1 | Idą oboje z Marysią drogą i płaczą. Jest wiosna. Zboże 737 1 | górkę, a tam już krzyż i drogowskaz, i lipiniecka 738 1 | już krzyż i drogowskaz, i lipiniecka granica. Już 739 1 | Chłop rzuca się na ziemię i ryczy ze szczęścia, i ziemię 740 1 | ziemię i ryczy ze szczęścia, i ziemię całuje, i czołgając 741 1 | szczęścia, i ziemię całuje, i czołgając się do krzyża 742 1 | tam, gdzie jej szczęście i spokój.~Próżno dziewczyna 743 1 | tyczka z ręki od wiosłowania i głód dokuczał. Marysia klęcząc 744 1 | kierować. Może to jednak były i wiry, kręcące się nad wklęśnięciami 745 1 | zerwał się na równe nogi i krzyknął:~- Na rany Chrystusa! 746 1 | naprzód.~Wpłynęli na wielki i szeroki prąd, idący w stronę 747 1 | stojące samotnie na stepie i uwięzła w jego gałęziach.~ 748 1 | na koniec podniósł się i mówił:~- Maryś... Inną dziewkę 749 1 | bym ja wolą niewolą wziął i w lasy poniósł. Myślałem 750 1 | w lasy poniósł. Myślałem i z tobą tak zrobić, alem 751 1 | jak wilk sam po świecie i ludziska się mnie bali, 752 1 | a ja się ciebie zląkłem, i ot, Maryś, tyś mi chyba 753 1 | mnie, serdeczna, pożałuj i pacierz za mnie zmów. Com 754 1 | kochanie moje, słońce moje...~I nim się zmiarkowała, co 755 1 | czynić, rzucił się na wodę i począł płynąć. Przez chwilę 756 1 | widziała w ciemności jego głowę i ramiona prujące wodę mimo 757 1 | ciągnęło, wydzierał się i zdążał naprzód. Gdyby mógł 758 1 | głowę, nabierał oddechu i wzrok wytężał w ciemność, 759 1 | głos Marysi: "Ratuj mnie", i znowu jął rozpaczliwie rozcinać 760 1 | światło łodzi było bliżej i bliżej. Istotnie i łódź 761 1 | bliżej i bliżej. Istotnie i łódź popłynęła ku niemu, 762 1 | Nagle uczuł, że kolana i nogi zesztywniały mu zupełnie. 763 1 | tuż, tuż. Słyszy już plusk i chrobotanie wioseł o boki 764 1 | ostatni raz natęża głos i wzywa pomocy. Dosłyszano 765 1 | słyszałem wołania o pomoc i jeśli nie słyszę znowu.~ 766 1 | ze szpitala w Little-Rock i za pieniądze zebrane przez 767 1 | cienia niż do człowieka i żebrzącą łzami o miłosierdzie. 768 1 | znęcali się nad nią, ale życie i jego warunki. Co w tym amerykańskim 769 1 | musiał przejechać przez nią i zgnieść jej wątłe ciało, 770 1 | przed nią. Siadła na progu i zaczęła sobie twarz ocierać. 771 1 | podejmować pod nogi kapitanów i prosić, by zabrali, a 772 1 | chlebie przejdzie Niemcy i wróci do Lipiniec. Tam jej 773 1 | blisko niego.~Poszła do portu i czołgała się u nóg niemieckich 774 1 | niemieckich dokach żebrać łaski i co dzień na próżno. Ale 775 1 | przywlokła się z wysileniem i z myślą, że to chyba 776 1 | statek odchodzący do Europy i schować się gdzieś na dnie 777 1 | cichutko. Gdy już wypłyną i znajdą, przecież w wodę 778 1 | nie wrzucą, a wrzucą, to i cóż? Jedno jej, jak umierać, 779 1 | pilnowano dobrze wchodzących i strażnik odepchnął przy 780 1 | tedy na palu przy wodzie i pomyślała sobie, że chyba 781 1 | Jakoż zaczęła się uśmiechać i mruczeć:~- Jać dziedziczka, 782 1 | przyzwyczaili się do niej i obdarzali czasem jałmużną. 783 1 | razu nie przyszła do portu i odtąd nie widziano jej więcej. 784 1 | dziewczyny niewiadomego nazwiska i pochodzenia.~ 785 Latar| na której stoi latarnia, i został spłukany przez bałwan. 786 Latar| dla ruchu miejscowego, jak i dla okrętów idących z New 787 Latar| obfituje w piaszczyste ławice i zaspy, między którymi droga 788 Latar| wieży jest nadzwyczaj trudne i bynajmniej nie uśmiecha 789 Latar| uśmiecha się rozpróżniaczonym i lubiącym swobodną włóczęgę 790 Latar| na dzień zapasy żywności i świeżą wodę, po czym przywożący 791 Latar| czterysta schodów krętych i nader wysokich, latarnik 792 Latar| odbywać podróż czasem i kilka raizy dziennie. W 793 Latar| następcę po nieboszczyku, i łatwo zrozumieć jego radość, 794 Latar| lat siedmiudziesiąt albo i więcej, ale czerstwy, wyprostowany, 795 Latar| wyprostowany, mający ruchy i postawę żołnierza. Włosy 796 Latar| Twarz jego była przygnębiona i smutna, ale uczciwa. Na 797 Latar| starej chorągwi. Rozwinął go i rzekł:~- Oto świadectwa. 798 Latar| Falconbridge wziął papier i zaczął czytać.~- Hm! Skawiński? 799 Latar| żołnierzem!~- Potrafię być i sumiennym latarnikiem.~- 800 Latar| Jestem bardzo znużony i skołatany. Dużo, widzicie, 801 Latar| punkciku. Próbował zebrać myśl i objąć swe nowe położenie. 802 Latar| tułactwu, dawnym nieszczęściom i niepowodzeniom. Był on naprawdę 803 Latar| ilekroć rozbił gdzie namiot i rozniecił ognisko, by się 804 Latar| czterech częściach świata - i na tułaczce próbował wszystkich 805 Latar| niemal zawodów. Pracowity i uczciwy, nieraz dorabiał 806 Latar| nieraz dorabiał się grosza i zawsze tracił go wbrew wszelkim 807 Latar| wszelkim przewidywaniom i największej ostrożności. 808 Latar| Amazonce, on sam zaś bezbronny i prawie nagi tułał się w 809 Latar| kowalski w Helenie, w Arkansas, i - spalił się w wielkim pożarze 810 Latar| dostał się w ręce Indian i cudem tylko został wybawiony 811 Latar| kursującym między Bahią i Bordeaux, potem jako harpunnik 812 Latar| Wreszcie przybył do Aspinwall - i tu miał być kres jego niepowodzeń. 813 Latar| mówili, że nie ma szczęścia, i tym objaśniali wszystko. 814 Latar| wszędzie, po wszystkich lądach i wodach. Nie lubił jednak 815 Latar| tajemniczo na gwiazdę polarną i odpowiadał, że to idzie 816 Latar| tak stałe, że dziwne, i łatwo mogły zabić gwóźdź 817 Latar| miał cierpliwość Indianina i wielką spokojną siłę oporu, 818 Latar| ukazywano jako środek ratunku, i krzyczeć: pardon. Tak samo 819 Latar| Tak samo nie poddawał się i nieszczęściu. Lazł pod górę 820 Latar| zahartowany w biedach, bity i kuty, miał serce dziecka. 821 Latar| grama.~Było w nim jeszcze i to dziwnego, że po tylu 822 Latar| zimie ożywiał się zawsze i przepowiadał jakieś wielkie 823 Latar| Czekał ich niecierpliwie i myślą o nich żył lata całe... 824 Latar| mijały jedne za drugimi i Skawiński doczekał się tylko 825 Latar| skłonność do roztkliwiania się, i ten hartowny żołnierz jął 826 Latar| Owładnęła ona starcem zupełnie i wchłonęła w siebie wszelkie 827 Latar| wszelkie inne pragnienia i nadzieje. Wieczny tułacz 828 Latar| którym by mógł odpocząć i czekać cicho kresu. Może 829 Latar| nim po wszystkich morzach i krajach tak, że prawie nie 830 Latar| tułać się. Co prawda, to i należało mu się takie skromne 831 Latar| sam siebie, czy to prawda, i nie śmiał odpowiedzieć: 832 Latar| swojej powietrznej wyżyny - i patrzył. W dole pod jego 833 Latar| czarnej zupełnie, tajemniczej i strasznej. Ale dal owa zdawała 834 Latar| wytaczały się z ciemności i rycząc szły do stóp wysepki, 835 Latar| wzmagał się coraz bardziej i zalewał piaszczyste ławice. 836 Latar| z pełni coraz potężniej i głośniej, podobna czasem 837 Latar| westchnień, potem jakieś łkania - i znów groźne wybuchy. Wreszcie 838 Latar| latarni, oblizując już pianą i podmurowanie. W dali pomrukiwała 839 Latar| to chwiały się na prawo i na lewo. Skawiński zeszedł 840 Latar| izbie zaś spokojnie było i cicho. Nawet odgłosy burzy 841 Latar| przedzierały się przez grube mury i tylko miarowe tik-tak! zegara 842 Latar| Zaczęły płynąć godziny, dnie i tygodnie... Majtkowie twierdzą, 843 Latar| woła coś na nich wśród nocy i ciemności po nazwisku. Jeżeli 844 Latar| zestarzeje, woła także na niego i inna nieskończoność, jeszcze 845 Latar| nieskończoność, jeszcze ciemniejsza i bardziej tajemnicza, a im 846 Latar| człekiem niemłodym, posępnym i zamkniętym w sobie. Gdy 847 Latar| wypadkiem porzuci swoją latarnię i dostanie się między ludzi, 848 Latar| latarnik, jest olbrzymie i pozbawione zwartych, określonych 849 Latar| jak dwa paciorki w różańcu i chyba zmiany pogody stanowią 850 Latar| wpatrywał się w dal morską i oczy jego nie mogły się 851 Latar| New Yorku wiózł podróżnych i towary do Aspinwall, ciągnąc 852 Latar| Skawiński jak na dłoni Aspinwall i jego ruchliwy port, a w 853 Latar| nim las masztów, łodzie i łódki; nieco zaś dalej białe 854 Latar| nieco zaś dalej białe domki i wieżyczki miasta. Z wysokości 855 Latar| szczerby skał, fale słabły i stawały się jakieś leniwe, 856 Latar| wówczas na lądzie, na morzu i na latami nastawała chwila 857 Latar| nieba na wodę, na piaski i na urwiska. Wówczas i starca 858 Latar| piaski i na urwiska. Wówczas i starca ogarniała jakaś niemoc, 859 Latar| stopniowo nabierał wiary i ufności, myślał bowiem, 860 Latar| swego inwalidy? Czas upływał i utrwalał go w tym przekonaniu. 861 Latar| urwiskiem, z ławicami piasku i samotnością. Poznał się 862 Latar| samotnością. Poznał się także i z mewami, które niosły się 863 Latar| zbierał smaczne ślimaki i piękne perłowe konchy żeglarków, 864 Latar| nocy, przy świetle księżyca i latami, chodził na ryby, 865 Latar| końcu pokochał swoją skałę i swoją bezdrzewną wysepkę, 866 Latar| olbrzymi ogród. Pęki kokosów i olbrzymich muz układały 867 Latar| las, nad którym co rano i pod noc zwieszał się czerwonawy 868 Latar| drzew mlecznych, żelaznych i gumowych.~Przez swą strażniczą 869 Latar| małp, wielkich marabutów i stada papug wzbijające się 870 Latar| podobnych zielonych sklepień i gąszczów. Wiedział, ile 871 Latar| ukrywa się niebezpieczeństw i śmierci. Wśród nocy, jakie 872 Latar| bliska grobowe głosy wyjców i ryki jaguarów, widział olbrzymie 873 Latar| leśne, przepełnione drętwami i rojące się od krokodylów. 874 Latar| moskity, pijawki drzewne i olbrzymie jadowite pająki. 875 Latar| piersiach zawieszał swoje krzyże i jego mleczna głowa podnosiła 876 Latar| Porządnego mamy latarnika." -"I nie heretyk, chociaż Yankee!" 877 Latar| natychmiast po mszy na wyspę i wracał szczęśliwy, bo zawsze 878 Latar| pożyczanego u Falconbridge'a - i szukał w nich skwapliwie 879 Latar| Na tej wieży strażniczej i na drugiej półkuli biło 880 Latar| przywożąca mu co dzień żywność i wodę, przybiła do wysepki, 881 Latar| mieście, czytywać gazety i schodzić na polityczne rozprawy 882 Latar| pozostawianej na brzegu i światło latarni, zapalane 883 Latar| właśnie to, że przeszła i ona nawet w rezygnację. 884 Latar| zaczynał się dla starca i kończył się na jego wysepce. 885 Latar| opuści wieży do śmierci, i po prostu zapomniał, że 886 Latar| dziecka, zapatrzone wiecznie i jakby utkwione w jakiejś 887 Latar| W ciągłym odosobnieniu i wobec otoczenia nadzwyczaj 888 Latar| woda, jego skała, wieża i złote ławice piasku, i wydęte 889 Latar| wieża i złote ławice piasku, i wydęte żagle, i mewy, odpływy 890 Latar| piasku, i wydęte żagle, i mewy, odpływy i przypływy, 891 Latar| wydęte żagle, i mewy, odpływy i przypływy, to jakaś wielka - 892 Latar| to jakaś wielka - jedność i jedna ogromna tajemnicza 893 Latar| pogrąża się w tej tajemnicy i czuje ową duszę, która żyje 894 Latar| czuje ową duszę, która żyje i koi się. Zatonął, ukołysał 895 Latar| ukołysał się, zapamiętał - i w tym-ograniczeniu własnego, 896 Latar| gdy łódź przywiozła wodę i zapasy żywności, Skawiński, 897 Latar| pocztowe Stanów Zjednoczonych i wyraźny adres "Skawiński 898 Latar| starzec przeciął płótno i ujrzał książki: wziął jedną 899 Latar| jedną do ręki, spojrzał i położył na powrót, przy 900 Latar| Towarzystwa w New Yorku i że zaraz przesłał Towarzystwu 901 Latar| chwilę z zamkniętymi oczyma i był prawie pewny, że gdy 902 Latar| wielkiego poety, którego nawet i utwory czytywał po trzydziestym 903 Latar| Potem, wojując w Algerze i w Hiszpanii, słyszał od 904 Latar| wówczas do karabina, że i do ręki nie brał książek. 905 Latar| roku wyjechał do Ameryki i w awanturniczym życiu, jakie 906 Latar| większą też skwapliwością i z tym żywiej bijącym sercem 907 Latar| chwila wielkiego spokoju i ciszy. Zegary aspinwalskie 908 Latar| się białe domy Aspinwallu i cudne grupy palm. Naprawdę 909 Latar| jakoś uroczyście a cicho i poważnie. Nagle wśród tego 910 Latar| twą w całej ozdobie~Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie...~ 911 Latar| w piersi coś urwało się i szło na kształt fali od 912 Latar| kształt fali od serca wyżej i wyżej, tłumiąc głos, ściskając 913 Latar| Chwila jeszcze, opanował się i czytał dalej:~Panno Święta, 914 Latar| jasnej bronisz Częstochowy~I w Ostrej świecisz Bramie! 915 Latar| martwą podniosłem powiekę~I zaraz mogłem pieszo do Twych 916 Latar| tamę woli. Stary ryknął i rzucił się na ziemię; jego 917 Latar| jak nie widział kraju, i Bóg wie ile, jak nie słyszał 918 Latar| niego - przepłynęła ocean i znalazła go, samotnika; 919 Latar| tak zżył z samotną skałą i tak zapamiętał, się w 920 Latar| zapamiętał, się w nim i tęsknota poczynała zacierać. 921 Latar| przybyło ich coraz więcej i zaczęły go dziobać lekko 922 Latar| zaczęły go dziobać lekko i furkotać skrzydłami nad 923 Latar| teraz w twarzy jakiś spokój i rozpromienienie, a oczy 924 Latar| było przeszło nad ogrodami i nad dziewiczym lasem Panamy 925 Latar| dziewiczym lasem Panamy i staczało się zwolna za międzymorze, 926 Latar| ku drugiemu oceanowi, ale i Atlantyk był jeszcze pełen 927 Latar| Starzec oparł głowę o skałę i przymknął oczy. A wówczas " 928 Latar| Częstochowy", zabrała jego duszę i przeniosła "do tych pól, 929 Latar| jeszcze długie szlaki czerwone i złote, a on w tych światłościach 930 Latar| przestronne, miedze, łąki, lasy i wioski. Noc już! O tej porze 931 Latar| głowa pochyla się na piersi i śni. Obrazy przesuwają się 932 Latar| przed jego oczyma szybko i trochę bezładnie. Nie widzi 933 Latar| dwa stawy, podane ku sobie i brzmiące całą noc chórami 934 Latar| widzeń. Oto znowu jest ułanem i stoi na widecie: z dala 935 Latar| pogląda płonącymi oczyma i brzmi, i śpiewa, i huczy 936 Latar| płonącymi oczyma i brzmi, i śpiewa, i huczy wśród ciszy 937 Latar| oczyma i brzmi, i śpiewa, i huczy wśród ciszy nocnej 938 Latar| tupotaniem, głosami skrzypiec i basetli: "U-ha! U-ha!" To 939 Latar| jak okiem sięgnąć, mgła i mgła nieprzejrzana: opar 940 Latar| widocznie podnosi się z łąk i obejmuje świat cały białawym 941 Latar| derkacz ozwie się w ciemności i bąki zahuczą po trzcinach. 942 Latar| trzcinach. Noc jest spokojna i chłodna, prawdziwie polska 943 Latar| świtanie .wschód ubieli: jakoż i kury pieją już w zapłociach. 944 Latar| głos z chaty do chaty; wraz i żurawie krzyczą już gdzieś 945 Latar| jutrzejszej bitwie. Hej! to i pójdzie, jak pójdą inni, 946 Latar| jak pójdą inni, z krzykiem i furkotaniem chorągiewek. 947 Latar| wam? Stary otwiera oczy i patrzy ze zdziwieniem na 948 Latar| Wreszcie widzenia bledną i nikną. Przed nim stoi Johns, 949 Latar| by nim rzucać po lądach i morzach, by się nad nim 950 Latar| kilka dni posunął się bardzo i pochylił; oczy miał tylko 951 Latar| ręką, jakby w obawie, by mu i ona nie zginęła...~ 952 Sach | cyrk tancerek, minstreli i linochodów. Miasto było 953 Sach | niemieckim, Berlinowi, Grundenau i Harmonii, że osadnicy dłużej 954 Sach | kolonistów z Berlina, Grundenau i Harmonii? Pewnym jest, że 955 Sach | Czarnym Wężom ziemię, wodę i powietrze, ale natomiast 956 Sach | więc z Berlina, Grundenau i Harmonii zebrali się pewnej 957 Sach | księżycowej w liczbie czterechset i wezwawszy na pomoc Meksykanów 958 Sach | mieszkańcy bez różnicy wieku i płci w pień wycięci. Ocalały 959 Sach | zaraz z Berlina, Grundenau i Harmonii rozpoczęła się 960 Sach | pobliskim Lesie Umarłych - i odtąd nic nie stało na zawadzie 961 Sach | wychodziły dwa "Tagblatty" i jedna "Montagsrevue". Kolej 962 Sach | łączyła je z Rio del Norte i San Antonio; na Opuncia-Gasse 963 Sach | poszanowania cudzej własności i innych cnót, potrzebnych 964 Sach | założenia uniwersytetu, do czego i rząd stanowy musiałby się 965 Sach | pomarańczami, jęczmieniem i winem przynosił im znakomite 966 Sach | głosów trochę powolnych i gardłowych, tych: Mahlzeit! 967 Sach | już było ganz gemutlich i o zgliszczach nikt nie myślał. 968 Sach | stwierdzało poniekąd wielkość i znaczenie Antylopy. Była 969 Sach | znaczenie Antylopy. Była jednak i trzecia, a może najważniejsza 970 Sach | potomek królów pokolenia i ostatni z pokolenia: l) 971 Sach | Skoki Antylopy. 3) Taniec i pieśń śmierci." Jeżeli gdzie, 972 Sach | Stary umarł istotnie z ran i wycieńczenia, przed śmiercią 973 Sach | sachema" Czarnych Wężów i następcą jego godności.~ 974 Sach | była niegdyś Chiavattą - i że słynny linochód będzie 975 Sach | importowanym z Niemiec żonom i synom, którzy ani razu w 976 Sach | ostatniego z Czarnych Wężów i powiedzieć: "Patrzcie, oto 977 Sach | zarówno z ust Amalchen, jak i małego Fryca. W całym też 978 Sach | twarzami rozciekawionymi i przerażonymi zarazem, starsi 979 Sach | przed główną bramą, palą się i kopcą. Powiew chwieje pióropuszami 980 Sach | chwieje pióropuszami dymu i jaskrawego płomienia, który 981 Sach | okrągła, ze śpiczastym dachem i z gwiaździstą amerykańską 982 Sach | ściągają zasłonę na dobre, i tłum wchodzi. Puste przejścia 983 Sach | tętnić krokami ludzkimi, i wkrótce ciemna, ruchliwa 984 Sach | naftowych, oblewa arenę i widzów potokami światła. 985 Sach | piwoszów, młode twarze kobiece i śliczne, zdziwione buzie 986 Sach | miny ciekawe, zadowolone i głupie, jak zwykle publiczność 987 Sach | masztalerzy w palonych butach i staje w dwóch szeregach 988 Sach | wpada rozhukany koń bez uzdy i siodła, a na nim jakby obłok 989 Sach | jakby obłok muślinu, wstążek i tiulu. Jest to tancerka 990 Sach | grocernika Flossa z tejże ulicy i pyta z cicha: czy kocha 991 Sach | Tymczasem koń galopuje i oddycha jak lokomotywa, 992 Sach | wpadło za tancerką, wrzeszczą i biją się po twarzach, tancerka 993 Sach | kilkanaście stóp drewniane kozły i stawiają po dwóch stronach 994 Sach | światła pada od strony wejścia i oblewa krwawym blaskiem 995 Sach | Kłania się publiczności i zabiera głos. Ma on zaszczyt 996 Sach | zaszczyt prosić "łaskawych i szanownych gentlemanów oraz 997 Sach | gentlemanów oraz piękne i niemniej szanowne ladies 998 Sach | zachowywanie się, niedawanie brawa i zupełną ciszę, albowiem 999 Sach | nadzwyczaj rozdrażniony i dzikszy niż zwykle". Słowa 1000 Sach | sprawiają niemałe wrażenie - i dziwna rzecz, ci sami honoratiores


1-500 | 501-1000 | 1001-1334

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL