Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
siana 1
siatka 1
siç 5
sie 1085
síe 1
siebie 23
siedem 2
Frequency    [«  »]
-----
-----
1334 i
1085 sie
884 w
780 na
646 nie
Henryk Sienkiewicz
Nowele

IntraText - Concordances

sie

1-500 | 501-1000 | 1001-1085

     Nowela
1 Janko| świat wątłe, słabe. Kumy, co się były zebrały przy tapczanie 2 Janko| już wam na tamten świat się wybierać i po dobrodzieja 3 Janko| będzie, co choć i strzygą się nie ostanie.~Tak mówiąc 4 Janko| odjechał, chorej zrobiło się lepiej. W tydzień wyszła 5 Janko| na wiosnę chorobę, więc się poprawił i w jakim takim 6 Janko| obiecywali sobie nawet ludzie, że się wychowa, a jeszcze mniej, 7 Janko| żeby matka mogła doczekać się z niego pociechy, bo i do 8 Janko| ladaco. Nie wiadomo, skąd się to takie ulęgło, ale na 9 Janko| dwojakami na jagody, to się wróci bez jagód i mówi szepleniąc:~- 10 Janko| Zagram ci ja, zagram! nie bój się!~Jakoż czasem sprawiała 11 Janko| chałupą ćwirkotały wróble, się wiśnie trzęsły! Wieczorami 12 Janko| dobrą pamiątkę. Ale na co się to zdało! Nazywali go ludzie " 13 Janko| koszulę Janka, przemykającą się w ciemności ku karczmie. 14 Janko| karczmę. Tam przyczaiwszy się pod murem, słuchał. Ludzie 15 Janko| będziem pili, będziewa się weselili", a basetla grubym 16 Janko| jak Bóg dał!" Okna jarzyły się światłem, a każda belka 17 Janko| belka w karczmie zdawała się drgać, śpiewać i grać także, 18 Janko| będziem pili, będziewa się weselili." Takie deszczułki 19 Janko| dopóki głos stójki nie ozwał się za nim z ciemności: - Nie 20 Janko| będziem pili, będziewa się weselili", i poważny głos 21 Janko| nich szarą godziną, aby się podobać pannie służącej. 22 Janko| Janko czasem podczołgiwał się między łopuchami, pod 23 Janko| drzwi kredensu, żeby im się przypatrzeć. Wisiały właśnie 24 Janko| ku nim przez oczy, bo mu się zdawało, że to niedostępna 25 Janko| przynajmniej przypatrzeć się im bliżej... Biedne małe 26 Janko| Ale ten kwadrat zbliżał się powoli do skrzypiec i w 27 Janko| w ciemnej głębi wydawało się, jakby od nich biła światłość 28 Janko| świętojańskie, a wzdłuż zwieszał się smyczek na kształt srebrnego 29 Janko| jasności czasem zdawały się przybliżać, jakoby płynąc 30 Janko| aby znowu rozpromienić się jeszcze bardziej. Czary, 31 Janko| poczciwy cichym lotem zakręcił się koło głowy dziecka i zawołał: " 32 Janko| Skrzypce rozpromieniły się znowu...~Biedny, mały, skulony 33 Janko| wolna i ostrożnie posunał się naprzód, a tymczasem słowik 34 Janko| Tymczasem Janek czołgał się cicho i ostrożnie, ale zaraz 35 Janko| ogarnął. W łopuchach czuł się jakby u siebie, jak dzikie 36 Janko| pułapce. Ruchy jego stały się nagłe, oddech krótki i świszczący, 37 Janko| migotać po ścianie, zrobiło się widno, a potem... Eh! Boże! 38 Janko| rozumiało, o co chodzi, czy się zalękło, dość że nie ozwało 39 Janko| zalękło, dość że nie ozwało się ni słowem, patrzyło tylko, 40 Janko| wychudłe piersi poruszały się jeszcze oddechem, a twarz 41 Janko| fujarek. Janek wsłuchiwał się ostatni raz, jak wieś gra... 42 Janko| umierającego dziecka rozjaśniła się, a z bielejących warg wyszedł 43 Janko| Co, synku? - ozwała się matka, którą dusiły łzy...~- 44 Janko| wydarła go, bo gdy podniósłszy się znowu spojrzała na dziecko, 45 Janko| z panną i kawalerem, co się o nią starał. Kawaler mówił:~- 46 1 | szerokich falach oceanu kołysał się niemiecki statek "Blücher", 47 1 | brzegi Irlandii i wydostał się na pełnię. Z pokładu, jak 48 1 | tym tle perłowym odrzynał się wyraźnie czarny kadłub statku. 49 1 | ku zachodowi, to wspinał się pracowicie na fale, to zapadał 50 1 | grzbiecie bałwanu wynurzył się tak, że dno było mu widać, 51 1 | rozpiął żagle. Pogoda znaczyła się coraz lepsza. Miejscami 52 1 | aby następnie znowu wydąć się na kształt piersi łabędziej. 53 1 | żałośnie: "Ho-ho-o!", pochylali się i prostowali w takt do śpiewu, 54 1 | a wołania ich mieszały się ze świstem piszczałek miczmeńskich 55 1 | pasażerowie powysypywali się na pokład. Na tyle okrętu 56 1 | klasy; na przodzie pstrzyła się różnobarwna gawiedź emigrantów 57 1 | krótkie fajki, inni pokładli się, inni poopierani o burty 58 1 | młodych ludzi przechadzało się wzdłuż od dzioba do pomostu, 59 1 | trudnością równowagę i zataczając się co chwila. Ci śpiewali: " 60 1 | chłopi polscy.~Chłop nazywał się Wawrzon Toporek, a dziewczyna, 61 1 | po raz pierwszy ośmielili się wyjść na pokład. Na zbiedzonych 62 1 | chorobą ich twarzach malował się przestrach i zdziwienie 63 1 | śmieli. Wawrzon trzymał się jedną ręką za poręcz, drugą 64 1 | zerwał, a Marysia trzymała się tatula i ile razy statek 65 1 | ile razy statek pochylił się mocniej, tyle razy przytulała 66 1 | mocniej, tyle razy przytulała się do niego silniej, wykrzykując 67 1 | Widzę.~- A dziwujesz się?~- Dziwuję się.~Ale więcej 68 1 | dziwujesz się?~- Dziwuję się.~Ale więcej się jeszcze 69 1 | Dziwuję się.~Ale więcej się jeszcze bała, niż dziwiła; 70 1 | dla nich fala zmniejszała się, wiatr ustawał, a przez 71 1 | a przez chmury przedarło się słońce. Gdy ujrzeli "słonko 72 1 | słonko kochane", lżej im się zrobiło na sercu, bo sobie 73 1 | jarzący a promienny, wydał im się jakby dawnym przyjacielem 74 1 | Tymczasem morze wygładzało się coraz więcej; po niejakim 75 1 | wysokiego pomostu rozległa się świstawka kapitana i majtkowie 76 1 | kapitana i majtkowie rzucili się je upinać. Widok tych ludzi 77 1 | on, jak był koniuchą, tak się i zostanie.~- On też kolonię 78 1 | W oddali woda wydawała się już nawet gładką i błękitną. 79 1 | nowe postacie wydobywały się spod pokładu: robotnicy, 80 1 | Marysia.~- Czy ja wiem. Kogo się spytasz, nikt ci nie odpowie 81 1 | jakże my będziewa w Ameryce się rozmawiać?~- Albo to nie 82 1 | Tatulu !~- Czego?~- Dziwować się, to się i dziwować, ale 83 1 | Czego?~- Dziwować się, to się i dziwować, ale zawdyk w 84 1 | jechał do Ameryki, i jak się to stało, że jechał. Jak 85 1 | to stało, że jechał. Jak się stało? Oto przed pół rokiem 86 1 | z każdym dniem. Wawrzon się upierał, bo żal mu było 87 1 | wydał już niemało, wlokło się i wlokło. Koszta ciągle 88 1 | Wawrzon sprawę. Za krowę już się Bóg wie co należało; że 89 1 | do aresztu. Toporek wił się już wąż, bo żniwa właśnie 90 1 | były do roboty. Opóźnił się ze zwózką, potem też zaczęły 91 1 | był dostatni i dobrze mu się wiodło, zdjęła go tedy rozpacz 92 1 | począł pić. W karczmie poznał się z Niemcem, co się po wsiach 93 1 | poznał się z Niemcem, co się po wsiach niby o len zamawiał, 94 1 | i z łąkami, a chłopu się oczy śmiały. Wierzył i nie 95 1 | mógłby za to utrzymać. Mali się na zatracenie podawać? Mali 96 1 | uderzył, do świętego Michała się wyprzedał, córkę wziął i 97 1 | Ale podróż nie znaczyła mu się tak dobrze, jak się spodziewał. 98 1 | znaczyła mu się tak dobrze, jak się spodziewał. W Hamburgu obdarli 99 1 | pod pokładem. Kołysanie się statku i nieskończoność 100 1 | obiadowej, gdy wszyscy cisnęli się z naczyniami do kucharza 101 1 | bakier przekrzywiał, kazał się dziwić Marysi i sam się 102 1 | się dziwić Marysi i sam się dziwił wszystkiemu, ale 103 1 | bezmiarach morskich, który trząsł się, huczał, pienił wodę, oddychał 104 1 | iskier ognistych, wydawał mu się jakąś siłą podejrzaną i 105 1 | nieczystą. Dziecinne obawy, choć się do nich nie przyznawał, 106 1 | go otaczało, nie mogło mu się w głowie pomieścić; więc 107 1 | zwoju lin, głowa ta chyliła się pod brzemieniem ciężkiej 108 1 | fujarki; słońce mówiło: "Jak się masz, Wawrzonie? Byłom w 109 1 | boru, spod ciemnego ozwała się przeciągle ligawka... A 110 1 | dawał znać, że widzi, jako się żuraw chyli i że zaraz nadejdzie 111 1 | Przymknęła oczy i zdawało się jej, że Smolak znowu szepce 112 1 | drgającym głosem:~- Kiej się twój tatulo uparli, to i 113 1 | popłynę, złotym pierścieniem się po gościńcu potoczę, a znajdę 114 1 | jakowa bez ciebie? Gdzie ty się obrócisz, tam i ja się obrócę; 115 1 | ty się obrócisz, tam i ja się obrócę; co się z tobą stanie, 116 1 | tam i ja się obrócę; co się z tobą stanie, to stanie 117 1 | z tobą stanie, to stanie się i ze mną; jedno nam życie 118 1 | weselej i raźniej, bo on się nikogo nie bał i radę sobie 119 1 | Tu dziewczynie uwidziały się Lipińce całkiem takie, jak 120 1 | Lipińcach?~Powoli słońce chyliło się ku zachodowi i zapadało 121 1 | pomarszczonej fali usłał się szeroki słoneczny gościniec, 122 1 | udzierzgał w łuską złotą, mienił się, połyskiwał, świecił, płonął 123 1 | wstęgę ognistą zdawał się gonić uciekające słońce. 124 1 | buchający z komina stał się czerwony, żagle i wilgotne 125 1 | tymczasem promienny krąg stawał się coraz większy i coraz niżej 126 1 | całym zachodzie rozlała się jedna wielka zorza i już 127 1 | było w tych blaskach, gdzie się kończy światłość fal, a 128 1 | ona zbożna, jednym łanem się kołysząca, borem zarośnięta, 129 1 | jak ma Marysi to, co mu się zdawało, powiedzieć; nareszcie 130 1 | nareszcie rzekł:~- Maryś, tak mi się widzi, jakby tam coś zostało 131 1 | pacierza...~Tymczasem ściemniło się. Podróżni zaczęli schodzić 132 1 | świstawki oficerskie rozlegały się ustawicznie, a majtkowie 133 1 | jednocześnie z wody podniosła się mgła; gwiazdy zamigotały 134 1 | postacie marynarzy wydawały się z daleka jakby cienie. W 135 1 | później wszystko ukryło się w białawym tumanie, nawet 136 1 | że fala osłabła i rozlała się pod ciężarem mgły.~Noc zapadała 137 1 | krańców widnokręgu ozwały się dziwne szmery. Był to niby 138 1 | olbrzymiej piersi, który się zbliżał. Chwilami zdawało 139 1 | zbliżał. Chwilami zdawało się, że ktoś wołał z ciemności, 140 1 | ciemności, potem ozwały się całe chorowody głosów, dalekie, 141 1 | żałosne i jakby skarżące się płaczliwie. Nawoływania 142 1 | klasy. Pułap jej schodził się prawie z bokami statku, 143 1 | wolno, a co nie? Nie śmieli się prawie ruszyć, zresztą bali 144 1 | prawie ruszyć, zresztą bali się odejść od rzeczy. Siedzieli 145 1 | fajki. Kłęby dymu odbijały się o niski pułap i układając 146 1 | niski pułap i układając się w długie pasma przesłaniały 147 1 | niebezpieczeństwo, a może śmierć się zbliża. Wawrzon i Marysia 148 1 | Wawrzon i Marysia nie mogli się w niczym zmiarkować, chociaż 149 1 | towarzysze podróży. Stary posilał się chlebem jeszcze lipinieckim, 150 1 | dziewczyna, której przykrzyło się nic nie robić, zaplatała 151 1 | Nagle statek wstrząsnął się silnie, zupełnie jakby się 152 1 | się silnie, zupełnie jakby się wzdrygnął przed czymś strasznym. 153 1 | statkiem; dziób jego podniósł się nagle i równie nagle zniżył, 154 1 | chlupotanie wody przelewającej się przez pokład, targanina 155 1 | szalony. Mimo trzymali się krawędzi tapczanów, rzucało 156 1 | ściany. Ryk fal powiększał się, a skrzypienie pułapu stało 157 1 | skrzypienie pułapu stało się tak przeraźliwe, zdawało 158 1 | przeraźliwe, zdawało się, że lada chwila belki i 159 1 | pękną z trzaskiem.~- Trzymaj się, Maryś! - krzyczał Wawrzon, 160 1 | ręce z wysileniem trzymały się różnych nieruchomych przedmiotów.~ 161 1 | rosła ciągle. Rozpętały się żywioły, mgła pomieszała 162 1 | żywioły, mgła pomieszała się z ciemnością, chmury z wodą, 163 1 | zaczęły w sali gasnąć. Robiło się coraz ciemniej, więc Wawrzynowi 164 1 | Wawrzynowi i Marysi zdawało się, że to już przychodzi ciemność 165 1 | głośno. Szlochania rozlegały się w tej sali, gdzie wszyscy 166 1 | a płomień zgasł. Zrobiło się jeszcze ciemniej. Ludzie 167 1 | ciemniej. Ludzie zbijali się w jeden kąt, by być bliżej 168 1 | nagle wśród ciszy rozległ się głos Wawrzona:~- Kirie elejzon.~- 169 1 | Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami! - Mówili oboje 170 1 | dziewczyny ustał, głosy stały się spokojniejsze, czystsze. 171 1 | wyła burza.~Nagle krzyk się rozległ między stojącymi 172 1 | woda z szelestem rozpłynęła się po wszystkich kątach; kobiety 173 1 | poczęły wrzeszczeć i chronić się na łóżka. Zdawało się wszystkim, 174 1 | chronić się na łóżka. Zdawało się wszystkim, że to już koniec.~ 175 1 | kobiety, że woda dostała się tylko wypadkiem, potem dodał, 176 1 | godzina, dwie. Burza srożyła się coraz wścieklej. Statek 177 1 | nosem, osadzał pałubą, kładł się na boki, ale nie tonął. 178 1 | tonął. Ludzie uspokoili się po trochu; niektórzy poszli 179 1 | okratowane okno poczęło się wdzierać szare światło. 180 1 | szare światło. Dzień robił się na oceanie blady, jakby 181 1 | Wawrzon i Marysia wczołgnęli się na swoje tapczany i usnęli 182 1 | ołowiem; stary jednak czuł się jeszcze gorzej od dziewczyny. 183 1 | skostniałej głowie nie mogło się teraz nic pomieścić. Niemiec, 184 1 | jeszcze jedna myśl kołatała się w nim niespokojnie: oto 185 1 | kusić Pana Boga i puszczać się na takie odmęty, przez które 186 1 | osiem godzin, potem jakoś się przetarło. Ośmielili się 187 1 | się przetarło. Ośmielili się znów wyjść z Marysią na 188 1 | przepaści wyratuje.~Wypogodziło się wreszcie zupełnie. Ale upływał 189 1 | czasem błękitną, zlewającą się z niebem. Po onym niebie 190 1 | poczerwieniawszy wieczorem kładły się spać na dalekim zachodzie. 191 1 | że chyba morze nie kończy się wcale, ale zebrał odwagę 192 1 | zebrał odwagę i postanowił się pytać.~Razu jednego zdjął 193 1 | od razu w świadomą myśl się ułożyć... Po chwili spytał:~- 194 1 | czasie rozmowy, zarumieniła się okrutnie, ale podniósłszy 195 1 | niby rozrzewnienie, wybiło się na jego popękaną twarz.~ 196 1 | trzymał w ręku, odwrócił się i wykrzyknąwszy po marynarsku " 197 1 | ujrzawszy ich uśmiechał się do Marysi przyjaźnie. Oni 198 1 | przyjaźnie. Oni też radowali się bardzo, bo przecież mieli 199 1 | ujrzeli z dala coś kołyszącego się na morzu, a gdy statek zbliżył 200 1 | morzu, a gdy statek zbliżył się do tego przedmiotu, rozpoznali, 201 1 | coraz więcej beczek kołysało się na wodzie. Ptactwa też białego 202 1 | tu na zachodzie pokazała się naprzód wyspa Sandy-Hok 203 1 | poczęły jakby rozstępować się i ginąć, a na ich tle, w 204 1 | śpiczaste wieże rysowały się coraz wyraźniej na błękicie, 205 1 | kwiatami na łące. Okręt zbliżał się i zbliżał, śliczne miasto 206 1 | śliczne miasto wynurzyło się jakby spod wody. Wielka 207 1 | Widzę.~- A dziwujesz się?~- Dziwuję się.~Wawrzon 208 1 | dziwujesz się?~- Dziwuję się.~Wawrzon jednak nie tylko 209 1 | National-Park" rozwinął się przed jego oczyma w całej 210 1 | rzekł znowu:~- Pokłonię się wielmożnemu komisarzowi 211 1 | od rządu nisko, przymówię się zręcznie, żeby mi choć ze 212 1 | to dziedzictwo. Parobka się z drzewem rano do miasta 213 1 | zdurzył...~Marysi też jakoś się państwo uśmiechało i sama 214 1 | weszło na pokład. Zaczęły się rozmowy i nawoływania. Wkrótce 215 1 | wniebogłosy, popychało, kręciło się po całym pokładzie. Wawrzon 216 1 | srebrem. Nim wszystko to się odbyło, okręt zbliżył się 217 1 | się odbyło, okręt zbliżył się tak do miasta, że już widać 218 1 | dotarł do warfów i zsunął się w wąski dok portowy.~Podróż 219 1 | Ludzie zaczęli wysypywać się ze statku jak pszczoły z 220 1 | popychani przez tłum, zbliżyli się do otwartej burty, znaleźli 221 1 | mostku i za chwilę znaleźli się w obszernym celniczym budynku.~ 222 1 | wyjście. Wyszli i znaleźli się na ulicy.~- Tatulu! a co 223 1 | rządu komisarz i będzie się o nas pytał.~Stanęli więc 224 1 | nieznana mowa, rozlegały się krzyki robotników i przekupniów. 225 1 | przekupniów. Co chwila przesuwali się ludzie zupełnie czarni o 226 1 | Wawrzon z Marysią żegnali się pobożnie. Dziwne jakieś 227 1 | Dziwne jakieś wydawało się im to miasto, takie gwarne, 228 1 | spojrzawszy. Tam nie dziwią się żadnym twarzom ani żadnym 229 1 | godzina. Niebo powlokło się chmurami, zaczął padać deszcz 230 1 | cierpliwa, ale coś im zaczęło się robić ciężko na duszy.~Samotnie 231 1 | źle i straszno. Modlili się do Boga, by ich przeprowadził 232 1 | ziemi stanąć, a skończy się ich niedola. Teraz oto przyjechali, 233 1 | zegary miejskie. Mroczyło się na świecie. Ruch w porcie 234 1 | zapadła noc i w porcie zrobiła się cisza. Od czasu do czasu~ 235 1 | kamienny. Czasem rozległa się piosnka pijanego majtka, 236 1 | pójść, co począć, gdzie się obrócić, gdzie przytulić 237 1 | Wawrzon uczuł, że nogi chwieją się pod nim, że jakiś olbrzymi 238 1 | Wróćwa do Lipiniec...~- Idź się utop...~- Boże, Boże! - 239 1 | niechby Bóg zlitował się choć nad tobą...~Ale już 240 1 | i posępną. Uliczki stają się coraz węższe. Domy, budowane 241 1 | holenderskich, porysowały się i pokrzywiły z biegiem czasu: 242 1 | wyciągnięte pod sznur, kupią się i piętrzą jedne nad drugie 243 1 | domów ponuro przeglądają się w tej wodzie, której plugawa 244 1 | plugawa powierzchnia pstrzy się strzępami papieru, tektury, 245 1 | tej to dzielnicy znajdują się "boardinghousy" czyli zajazdy, 246 1 | domów wyrobniczych, skupia się tu, mieszka, żyje i umiera. 247 1 | nocami dość często rozlegają się rewolwerowe strzały, wołania 248 1 | irlandzkie lub wycia bijących się z sobą na głowy Murzynów. 249 1 | fajkami w zębach przypatrują się pięściowym walkom, zakładając 250 1 | pięściowym walkom, zakładając się przy tym od centa do 251 1 | spędzać czas w szkole włóczą się po ulicach, klekocąc kawałkami 252 1 | ubranego przechodnia, jeśli się tam zabłąka.~W takiej gehennie 253 1 | Marysię. Dziedzictwo, którego się spodziewali, było snem i 254 1 | rzeczywistość przedstawia się nam oto w kształcie ciasnej 255 1 | wygasłym popiele nie schował się gdzie jaki kartofel i do 256 1 | zapadły głęboko, cera stała się blada i chorobliwa, cała 257 1 | nędznego pożywienia. Żywili się tylko kartoflami, ale od 258 1 | podbili mu zaraz oczy; chciał się z siekierą do budowy doków 259 1 | wetknął ręce, do czego chciał się wziąć, dokąd się udał, wyśmiewano 260 1 | chciał się wziąć, dokąd się udał, wyśmiewano go, odpychano, 261 1 | ze zgryzoty, wyczerpała się nadzieja, skończyły się 262 1 | się nadzieja, skończyły się pieniądze, a zaczynał się 263 1 | się pieniądze, a zaczynał się głód.~W kraju, między swoimi, 264 1 | maszynie, tak każdy rwał się naprzód, tak patrzał tylko 265 1 | rozpędzone, że każdy, co się nie umiał w tym wirze kręcić, 266 1 | wylecieć z koliska i rozbić się siłą pędu jako gliniany 267 1 | zmówić pacierz i powiesić się? Chłop nie mruży oczu przed 268 1 | oczu przed śmiercią, ale co się stanie z dziewczyną? Gdy 269 1 | czego mu trzeba, do czego się dusza w nim chłopska rwie 270 1 | tego wszystkiego, nad czym się szmat rodzinnego nieba zwiesza, 271 1 | czego jak serce przywrze, to się nie oderwie, a oderwie się, 272 1 | się nie oderwie, a oderwie się, to się krwawi. Chłop czuł, 273 1 | oderwie, a oderwie się, to się krwawi. Chłop czuł, że go 274 1 | wgniata. Chwilami rad by był się porwać za włosy i głową 275 1 | głową tłuc o mur albo rzucić się na ziemię, albo wyć jak 276 1 | nie wiedział. Oto już gnie się pod tym nieznanym brzemieniem, 277 1 | jedno ani słowem nie ozwało się do drugiego. Żyli jakby 278 1 | mieli mówić? Ran jątrzących się lepiej nie tykać. Chyba 279 1 | mostu, wszyscy zaś żywili się tylko tym, co na ulicach 280 1 | szpitali i nie wiadomo, co się z nimi stało. Drugiej rodzinie 281 1 | Drugiej rodzinie również źle się działo, a nawet gorzej jeszcze, 282 1 | wprawdzie oboje z ojcem, udać się do kościoła polskiego do 283 1 | polski ksiądz, alboż mogli się z kim rozmówić, kogoś zapytać? 284 1 | i druga. W izbie robiło się coraz ciemniej, bo choć 285 1 | nadzieję, żeby co znalazło się w popiele.~- Maryś! - rzekł - 286 1 | nic, więc poszedł. Nauczył się już chodzić do portu i wyławiać 287 1 | często nie; czasem trafiało się znaleźć i co do zjedzenia, 288 1 | więc nad brzegiem kręciło się tylko kilku małych chłopaków, 289 1 | Deszczułek różnych kołysało się sporo na wodzie: jedna fala 290 1 | nałapał ich dosyć.~Chwiały się także kupki jakiejś zieloności 291 1 | jeszcze raz, zjadając, co mu się zdatne do zjedzenia wydało. 292 1 | myślał.~Ale los miał mu się uśmiechnąć. Wracając do 293 1 | ugrzązł w wyboju i nie mógł się ruszyć. Wawrzon schwycił 294 1 | czubiasto ładowny, wysypało się z niego sporo kartofli i 295 1 | pojechał.~Wawrzon rzucił się natychmiast na kartofle, 296 1 | chleba znalezionym szczęściem się wydaje; więc chłop wracając 297 1 | miłosierny. W izbie zaraz zrobi się raźniej. Dziewczyna też 298 1 | półtora dnia nie jadła, to się uraduje. Pan Bóg je miłosierny!~ 299 1 | zaraz ze słomy wstanie, jak się dowie, że mam gajdoki.~Tymczasem 300 1 | jego wyjścia nie ruszała się ze słomy. Bywało, że jak 301 1 | całymi godzinami wpatrywała się w ogień. Szukała i ona w 302 1 | garnków i zamiatania, ale że się nie mogli z nią rozmówić, 303 1 | dniach siadywała w domu bojąc się wyjść na ulicę, bo tam 304 1 | wprawdzie i mówił: "Gdzie ty się obrócisz i ja się obrócę", 305 1 | Gdzie ty się obrócisz i ja się obrócę", ale ona jechała 306 1 | a teraz jakże zmieniło się wszystko!~On był parobkiem 307 1 | kolonię po ojcach, a ona stała się taką biedną, taką głodną 308 1 | szeptała: "Idźże precz, bo się wstydam!" Gdy jej to czasem 309 1 | tyle wypłakała. Czasem jej się też zdało, że spływają do 310 1 | dopiero obcy głos ozwał się:~- Look here!~Był to właściciel 311 1 | Ujrzawszy go dziewczyna zlękła się bardzo. Powinni byli zapłacić 312 1 | nadrobić, więc zbliżywszy się ku niemu podjęła go cicho 313 1 | patrząc błagalnie, starała się dać do zrozumienia, że już 314 1 | głodni i żeby zmiłował się nad nimi.~- Bóg wielmożnemu 315 1 | wielmożnym, ale domyślił się, że dolara nie dostanie; 316 1 | dolara nie dostanie; domyślił się nawet tak dobrze, że pozbierawszy 317 1 | węzełki we framudze domu, by się nie walały w błocie i stanąwszy 318 1 | twarz dziewczyny wydawała się wynędzniała, jakby po wielkiej 319 1 | bruku przed domem, zdziwił się mocno i przyśpieszył jeszcze 320 1 | zrobią, gdzie je upieką, czym się pożywią, dokąd pójdą? Za 321 1 | Jezu! Jezu! - okręcił się naokoło, otworzył usta, 322 1 | zaraz, a głos jego stał się głuchy, chrapliwy i groźny, 323 1 | Podjęłam.~Wawrzon znowu okręcił się na miejscu jak robak którego, 324 1 | ktoś przekłuje. Zrobiło mu się w oczach ciemno zupełnie.~- 325 1 | winna?~- Stój no tu, ani się rusz. Pójdę ja go prosić, 326 1 | Poszedł. Po chwili w sieni dał się słyszeć hałas, tupotanie 327 1 | krótko:~- Pójdź!~Schyliła się po węzełki, by je zabrać. 328 1 | Oddech dziewczyny stawał się coraz trudniejszy, cięższy; 329 1 | trudniejszy, cięższy; zachwiała się na nogach raz i drugi, wreszcie 330 1 | bo już nie mogę.~On jakby się zbudził ze snu.~- To je 331 1 | snu.~- To je rzuć.~- Dyć się przydadzą.~- Nie przydadzą 332 1 | przydadzą.~- Nie przydadzą się.~Nagle ujrzawszy, że dziewczyna 333 1 | ujrzawszy, że dziewczyna się waha, krzyknął z wściekłością:~- 334 1 | błotnistsze uliczki zbliżali się ku krańcowi portu, wydostali 335 1 | krańcowi portu, wydostali się na wielkie pomosty oparte 336 1 | zapuszczania palów wysuwały się daleko nad wodę, a między 337 1 | deskami i belkami kręcili się ludzie zajęci przy budowie. 338 1 | światła, że oczy mrużyły się pod ich nadmiarem. Toń morska 339 1 | Toń morska w dali zlewała się wdzięcznie z niebem. W tych 340 1 | płynące do portu zdawały się iść jakby w górę lub jakby 341 1 | pamięta, bo w szczęściu się tylko zapomina, w niedoli 342 1 | osamotnieniu myśl tak obwija się koło ukochanych jak chmiel 343 1 | ogarniał, powieki zamykały się na oczach, a wybladła twarz 344 1 | a wybladła twarz chyliła się na piersi. Chwilami budziła 345 1 | piersi. Chwilami budziła się i otwierała oczy, potem 346 1 | przymykała je znowu. Śniło się jej, że błądząc po jakichś 347 1 | wysokiej górze,~Spuścił się do Maryś po jedwabnym sznurze;~ 348 1 | dodaje.~ ~Tu nagle zbudziła się, bo zdało się jej, że warkocza 349 1 | nagle zbudziła się, bo zdało się jej, że warkocza już nie 350 1 | wiosenny zaczynał czerwienieć się na wodzie i na niebie. Toń 351 1 | wodzie i na niebie. Toń stała się zwierciadlana, każdy okręt, 352 1 | były w powietrzu: zdawało się, że cały świat się raduje, 353 1 | zdawało się, że cały świat się raduje, tylko ich dwoje 354 1 | straszliwe postanowienie zaczęło się malować na jego twarzy. 355 1 | na nią spojrzał, ten by się przestraszył, bo twarz ta 356 1 | Przez cały czas nie odezwał się do dziewczyny ani słowem, 357 1 | pomosty nad wodę. Położywa się na deskach i będziewa spali.~ 358 1 | którego końcu znajdowała się platforma z desek, za nią 359 1 | padła raczej, niż położyła się, na deski i mimo że zaraz 360 1 | tym wołaniu, rozbudziła się natychmiast.~- Co, tatulu?~ 361 1 | głos starego chłopa ozwał się głucho, strasznie, ale spokojnie:~- 362 1 | głęboka jest, nie będziesz się męczyła.~W ciemności nie 363 1 | oczy jej szeroko rozwarły się z przerażenia.~- Utopię 364 1 | Utopię ja cię, niebogo, i sam się utopię - mówił dalej. - 365 1 | nami. Jutro nie będzie ci się chciało jeść, jutro ci będzie 366 1 | w niej dusza wzdrygnęła się do głębin na myśl, że jutro 367 1 | mówiący tak w ciemności wydał się jej jakimś złym duchem.~ 368 1 | wołała Marysia. - Czy wy się Boga nie boicie? Tatulu 369 1 | serdeczny, złoty, zlitujta się nade mną! Co ja wam uczyniła? 370 1 | Tatulu!~Oddech jego stał się szybki, ręce zacisnęły się 371 1 | się szybki, ręce zacisnęły się jak kleszcze... Ona wypraszała 372 1 | kleszcze... Ona wypraszała się śmierci coraz rozpaczliwiej.~- 373 1 | rozpaczliwiej.~- Zlitujta się! Miłosierdzia! miłosierdzia! 374 1 | na świecie. Mnie żal! Ja się boję!~Tak jęcząc czepiała 375 1 | boję!~Tak jęcząc czepiała się jego sukmany i usta przyciskała 376 1 | jego to wszystko zdawało się tylko podniecać. Spokój 377 1 | głośne oddechy i szamotanie się, i trzask desek. Noc była 378 1 | próżnię, ręce tylko trzymały się jeszcze ojca, ale mdlały. 379 1 | Krzyk o ratunek stawał się coraz cichszy, ręce wreszcie 380 1 | po drodze jednak uczepiła się dylów i zawisła nad wodą.~ 381 1 | nad wodą.~Chłop pochylił się i straszno powiedzieć, począł 382 1 | nowojorska; na koniec - co to się z nią dzieje? Widzi jakiś 383 1 | tłumu dwie ręce wyciągają się do niej. Na Boga! To Jaśko 384 1 | pierś ojcowską.~Ocknąwszy się z omdlenia spostrzegła, 385 1 | mu pierś.~- Maryś - ozwał się wreszcie przerywanym przez 386 1 | na horyzoncie, wynurzył się księżyc wielki, pogodny, 387 1 | pogodny, pełny i znowu stało się coś dziwnego. Oto Marysia 388 1 | jak od księżyca odrywają się całe roje małych aniołków, 389 1 | szeleszcząc skrzydełkami, kręcąc się, wijąc i śpiewając dziecinnymi 390 1 | Sen! sen! sen!~I zrobiło się jej tak dobrze, jasno, spokojnie, 391 1 | Maszty i kominy zaczęły się wychylać z cienia i jakoby 392 1 | oczu. Wawrzonowi zdawało się, że i on chyba umiera, ale 393 1 | tumanu porannego wynurzy się dzień pogodny, jeśli słońce 394 1 | jeśli słońce ogrzeje , to się obudzi; inaczej nie.~Mewy 395 1 | Mgła ranna rozstępowała się z wolna pod tchnieniem zachodniego 396 1 | martwą twarz Marysi. Zdawały się całować, pieścić i jakby 397 1 | dziewczynę; mewy kręcąc się wiankiem krzyczały, jakby 398 1 | poróżowiały lekko, uśmiechnęła się raz i drugi, na koniec otworzyła 399 1 | ukochana.~Ona nie tylko się rozbudziła, ale rozbudziła 400 1 | zaraz:~- Tatulu! Jeść mi się chce bardzo.~- Pójdź, córuchno, 401 1 | córuchno, nad wodę, może się tam co znajdzie - rzekł 402 1 | solone mięso. Tłumaczyło się to po prostu tym, że któryś 403 1 | wiedząc dlaczego, ale coś się tak Marysi widziało, żeby 404 1 | niemały. Z otwierających się bram wychodzili ludzie i 405 1 | jednej takiej bramie ukazał się wysoki, siwy i wąsaty jegomość 406 1 | wąsami; zdziwienie odbiło się na jego twarzy, po czym 407 1 | jego twarzy, po czym zaczął się przypatrywać jeszcze bystrzej 408 1 | jeszcze bystrzej i uśmiechać się.~Twarz ludzka uśmiechająca 409 1 | Twarz ludzka uśmiechająca się do nich przyjaźnie w Nowym 410 1 | na widok których zdumieli się oboje.~Tymczasem siwy jegomość 411 1 | Tymczasem siwy jegomość zbliżył się i spytał najczystszą polszczyzną :~- 412 1 | zbladł jak ściana i zachwiał się na nogach nie wierząc ani 413 1 | zabrakło, a Wawrzon rzucił się plackiem do nóg jegomości, 414 1 | wytrzeszczał oczy, ludzie poczęli się gromadzić, otwierać usta 415 1 | rzecz! Ale stary pan począł się na gapiów gniewać.~- To 416 1 | osobnego pokoju zamknął się z nimi i z chłopakiem. Oni 417 1 | nóg padać, od czego bronił się i mruczał gniewliwie:~- 418 1 | jakby gniewliwie, zwrócił się nagle do Marysi :~- Ile 419 1 | Boską Zielną.~- Nacierpiałaś się, co?~Nie odpowiedziała nic, 420 1 | odpowiedziała nic, tylko schyliła mu się pokornie do nóg.~Starego 421 1 | mięso. Stary pan kazał im się zaraz wziąć do jedzenia, 422 1 | gniewliwości wydawał im się aniołem z nieba.~Gdy jedli, 423 1 | kazał sobie opowiadać, jak się tu dostali i przez co przeszli. 424 1 | na spowiedzi. On gniewał się, wymyślał mu, a gdy doszło 425 1 | Pójdź tu, dziewczyno!~Gdy się zbliżyła, wziął w obie ręce 426 1 | pilnować roli, nie po świecie się włóczyć. Jak wy wyjedziecie, 427 1 | kilka lat tu siedzę, to się i o kraju zapomniało. Ale 428 1 | szkłem.~Zaraz też począł się gniewać:~- Rozumie chłystek 429 1 | żywo. Stary pan zamyślił się i milczał długo; potem zaczął 430 1 | dziewczyną Bóg wie, co by się stało. Kiedy tu jesteście, 431 1 | mąż na poczekaniu. Dorobią się we dwoje; zechcą wrócić, 432 1 | panie.~- Ludzie! jak wy się tu puszczacie? Na miły Bóg! 433 1 | na gospodarstwo.~Zamyślił się jeszcze głębiej~- Słuchaj, 434 1 | spotkali.~Tu głos jego stał się zupełnie miękki.~- Słuchaj, 435 1 | dobre. Gdybym umarł, Wiliam się tobą zajmie. Kartki nie 436 1 | jego siostra Jenny zajęli się obojgiem jakby krewnymi. 437 1 | krewnymi. Pan Wiliam obchodził się nawet z Marysią jakby z " 438 1 | lady" jaką, czego wstydziła się okrutnie. Wieczorem do panny 439 1 | siebie Marysię, dziwiły się, że taka blada, że taka 440 1 | ma tak jasne włosy, że im się do nóg ciągle schyla i po 441 1 | rękach je całuje, z czego się śmiały bardzo. Stary pan 442 1 | białą głową, mruczał, czasem się gniewał, mówił to po angielsku, 443 1 | często ukradkiem ocierał.~Gdy się wszyscy rozeszli spać, Marysia 444 1 | zielone!" Na łąkach pasły się trzody krów i owiec; po 445 1 | Powoli okolica stawała się coraz mniej ludna. Farmy 446 1 | znikły, a kraj roztworzył się w szeroki pusty step. Wiatr 447 1 | kwiatami. Miejscami wiły się na kształt złocistych wstęg 448 1 | wędrowców. Orły kołysały się na szerokich skrzydłach 449 1 | skrzydłach nad stepem, wpatrując się pilnie w trawę. Pociąg rwał 450 1 | przestrzenie giną oczom i zlewają się z niebem. Z okien wagonów 451 1 | były pookręcane pnącymi się roślinami, grubymi jak ramię 452 1 | zielonych gąszczach. Raz zdało się Wawrzynowi i Marysi, że 453 1 | Widzę.~- A dziwujesz się?~- Dziwuję się.~Przejechali 454 1 | dziwujesz się?~- Dziwuję się.~Przejechali na koniec rzekę 455 1 | której później dowiedzieli się, że się nazywa Missisipi, 456 1 | później dowiedzieli się, że się nazywa Missisipi, i głuchą 457 1 | Little-Rock.~Stąd mieli się wypytać o drogę do Borowiny.~ 458 1 | został ukończony. Trzeci miał się odgrywać w lasach, wśród 459 1 | cierpień i niedoli - dowiemy się niedługo.~ ~ 460 1 | otrzymać zbawienie, ten niech się zapisuje na działkę w raju 461 1 | mieszkańców, a ziemia, którą się dziś płaci po 1 i pół dolara 462 1 | obietnicom i widokom trudno się było oprzeć. Tych, którym 463 1 | którym by mniej podobało się sąsiedztwo Choctawów, ogłoszenia 464 1 | krzyżów, tam owe krzyże stają się wkrótce znamionami stojącymi 465 1 | Borowiny, że osada zamiast się znajdować na linii drogi 466 1 | pustyni, do której trzeba się było dostawać wśród wielkich 467 1 | Z tych zapomnień mogły się zrodzić różne przykrości, 468 1 | amerykańskich gazetach tak się rozrasta, że ziarnko prawdy 469 1 | głoszono.~Warunki wydawały się nawet z wielu względów pomyślnymi, 470 1 | kalifornijskie wybrzeża, zapisało się na osiedleńców w mającej 471 1 | pierwszą sposobność, by się z dusznych, zakopconych 472 1 | sadzą miast wydostać, a jąć się pługa i siekiery w przestronnych 473 1 | Radomiu w Illinois, połączyli się z pierwszymi i kilkuset 474 1 | także, że Mazurzy lubią się trzymać razem i osiadać 475 1 | krajem pustym, przedzierać się przez lasy i wezbrane wody.~ 476 1 | na całą gromadę, puścili się w pojedynkę, zginęło bez 477 1 | miejsce osadnicy rozczarowali się bardzo. Spodziewali się 478 1 | się bardzo. Spodziewali się zastać na gruntach przeznaczonych 479 1 | tworzyły jakby zwieszające się mosty, jakby zasłony, jakby 480 1 | jako w naszych lasach: kto się zapuścił głębiej, ten nieba 481 1 | zbłądzić mógł, i zaprzepaścić się na zawsze. Jeden i drugi 482 1 | obwodu i niejednemu markotno się zrobiło. Błogo mieć drzewo 483 1 | wykroty zrównać i dopiero imać się pługa, to praca na całe 484 1 | taboru jaki taki przeżegnał się, w ręce splunął, chwycił 485 1 | czasem i pieśni rozlegające się echem:~ ~Przyszedł Jasieńko,~ 486 1 | razie napadu można w nich się bronić jak w fortecy. Za 487 1 | które blasku ognia mniej się boją, podchodziły czasem 488 1 | wśród ciemności rozlegały się wystrzały z karabinów i 489 1 | Reszta osadników żywiła się zapasami zakupionymi w Little-Rock 490 1 | Clarcsville, a składającymi się z kukurydzowej mąki i solonego 491 1 | zamiast iść spać puszczała się w taniec. Jakiś grajek przywiózł 492 1 | jej powierzchnia pokryła się wiórami, heblowinami, kawałkami 493 1 | zwane redwood, łatwo dawało się obrabiać, ale często trzeba 494 1 | głową, a więcej przykrzył się karczunek, zaczęli orać 495 1 | borem, pierwszy raz rozległy się w nim nawoływania:~- Heć, 496 1 | Zaraz z początku pokazało się, że pełnomocnik kolonistów 497 1 | rzeczy stoją, pokręcili się dwa dni, następnie wykłócili 498 1 | dni, następnie wykłócili się i wyjechawszy niby po narzędzia 499 1 | Clarcsville, nie pokazali się już w osadzie.~Wkrótce wyszło 500 1 | pracować. Niemcy wzięliby się zapewne całą gromadą do


1-500 | 501-1000 | 1001-1085

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL