| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] vaterland 1 vaterlandu 1 vomito 1 w 884 wada 1 wagi 5 wagonów 1 | Frequency [« »] ----- 1334 i 1085 sie 884 w 780 na 646 nie 604 z | Henryk Sienkiewicz Nowele IntraText - Concordances w |
Nowela
1 Janko| jeszcze:~- Ja ciebie "krzcę" w Imię Ojca i Syna, i Ducha 2 Janko| chorej zrobiło się lepiej. W tydzień wyszła baba do roboty. 3 Janko| ledwo zipał, ale zipał; aż w czwartym roku okukała kukułka 4 Janko| chorobę, więc się poprawił i w jakim takim zdrowiu doszedł 5 Janko| patrzące na świat, jakby w jakąś niezmierną dalekość 6 Janko| niezmierną dalekość wpatrzone. W zimie siadywał za piecem 7 Janko| do garnka; latem chodził w koszulinie przepasanej krajką 8 Janko| koszulinie przepasanej krajką i w słomianym "kapalusie", spod 9 Janko| zwykle nazywała "odmieńcem". W ósmym roku chodził już jako 10 Janko| potrzódka za bydłem lub, gdy w chałupie nie było co jeść, 11 Janko| szepleniąc:~- Matulu! tak ci coś w boru "grlało". Oj! Oj!~A 12 Janko| taki myślał, że tam coś w boru grało... Co? Albo on 13 Janko| bór, i basta!~Echo też... W polu grała mu bylica, w 14 Janko| W polu grała mu bylica, w sadku pod chałupą ćwirkotały 15 Janko| to mu nawet wiatr grał w widłach.~Zobaczył go tak 16 Janko| czupryną i słuchającego wiatru w drewnianych widłach... zobaczył 17 Janko| go jeden wie, jakie on i w tym nawet słyszał granie... 18 Janko| Janka, przemykającą się w ciemności ku karczmie. Ale 19 Janko| światłem, a każda belka w karczmie zdawała się drgać, 20 Janko| przynajmniej pozwolili choć raz w rękę wziąć coś takiego!... 21 Janko| do domu, a za nim biegł w ciemnościach głos skrzypiec: " 22 Janko| grać tak pięknie jak tamte w karczmie: brzęczały cicho, 23 Janko| odbierał szturchańców, że w końcu wyglądał jak obite 24 Janko| przynajmniej raz mieć je w ręku, przynajmniej przypatrzeć 25 Janko| Pewnej nocy nikogo nie było w kredensie. Państwo od dawna 26 Janko| pokojowej. Janko, przyczajony w łopuchach, patrzył już od 27 Janko| do kredensu, odbijając je w kształcie wielkiego jasnego 28 Janko| się powoli do skrzypiec i w końcu oświetlił je zupełnie. 29 Janko| oświetlił je zupełnie. Wówczas w ciemnej głębi wydawało się, 30 Janko| ledwie mógł patrzeć na nie. W onym blasku widać było wszystko 31 Janko| coraz chciwiej. Przykucnięty w łopuchach, z łokciami opartymi 32 Janko| czy co?... Ale te skrzypce w jasności czasem zdawały 33 Janko| usłyszał:~- Idź, Janku! w kredensie nie ma nikogo... 34 Janko| Noc była widna, jasna. W ogrodzie dworskim nad stawem 35 Janko| wołasz: "Nie! nie!" Janek już w kredensie.~Zarzechotały 36 Janko| Zarzechotały zaraz ogromnie żaby w stawie ogrodowym, jak gdyby 37 Janko| zaraz go strach ogarnął. W łopuchach czuł się jakby 38 Janko| siebie, jak dzikie zwierzątko w zaroślach, a teraz był jak 39 Janko| był jak dzikie zwierzątko w pułapce. Ruchy jego stały 40 Janko| Kto tam?~Janek zataił dech w piersiach, ale gruby głos 41 Janko| świateł po szybach, hałas w całym dworze...~Na drugi 42 Janko| stał przed nimi z palcem w gębie, z wytrzeszczonymi 43 Janko| zrobią? Dopiero jak go Stach w stodole wziął garścią, rozciągnął 44 Janko| kilimkiem.~Jaskółki świegotały w czereśni, co rosła pod przyzbą; 45 Janko| główkę dziecka i twarz, w której nie zostało kropli 46 Janko| odejść. Dobrze, że choć w chwilę śmierci odchodziła 47 Janko| dziecka była jakby zasłuchana w te odgłosy wiejskie, które 48 Janko| Matulu, Pan Bóg mi da w niebie prawdziwe skrzypki?~- 49 1 | Od czterech dni był już w drodze, a od dwóch minął 50 1 | i szarą równinę, pooraną w bruzdy i zagony, rozkołysaną 51 1 | ciężko, miejscami zapienioną, w dali coraz ciemniejszą i 52 1 | pracowicie na fale, to zapadał w głąb, jakby tonął; czasem 53 1 | sterem, przewracając kozły w powietrzu i kwiląc jakby 54 1 | pochylali się i prostowali w takt do śpiewu, a wołania 55 1 | burty spoglądali na dół w wodę.~Było i kilka kobiet 56 1 | że "ono takuteńkie jak w Lipińcach". Jakoż wszystko 57 1 | ludzi zawieszonych jakby w powietrzu nad otchłanią 58 1 | też kolonię ma...~- Ma, to w Lipińcach.~Marysia nie odrzekła 59 1 | ustało prawie zupełnie. W oddali woda wydawała się 60 1 | Marysią, by nie leźć nikomu w oczy, usiedli na zwoju lin 61 1 | oczy, usiedli na zwoju lin w samym kątku wedle dzioba.~- 62 1 | katolicku.~- A jakże my będziewa w Ameryce się rozmawiać?~- 63 1 | się i dziwować, ale zawdyk w Lipińcach było lepiej.~- 64 1 | stało? Oto przed pół rokiem w lato zajęli mu krowę z koniczyny. 65 1 | deszcze; zboże porosło mu w snopach, więc pomyślał, 66 1 | pomyślał, że przez jedną szkodę w koniczynie cała jego chudoba 67 1 | rozpacz straszna i począł pić. W karczmie poznał się z Niemcem, 68 1 | wsiach niby o len zamawiał, a w rzeczy samej ludzi za morze 69 1 | obiecywał darmo tyle, ile w całych Lipińcach nie było - 70 1 | zatracenie podawać? Mali wziąć w rękę kij z jeżem i śpiewać 71 1 | pomyślał. Niemca dłonią w dłoń uderzył, do świętego 72 1 | dobrze, jak się spodziewał. W Hamburgu obdarli ich bardzo 73 1 | drwili z niego i z Marysi. W porze obiadowej, gdy wszyscy 74 1 | jak nazywał towarzyszów, w wodę ich oboje wrzucą, może 75 1 | otaczało, nie mogło mu się w głowie pomieścić; więc nic 76 1 | frasunku. Powiew morski grał mu w uszach i powtarzał jakby 77 1 | się masz, Wawrzonie? Byłom w Lipińcach", ale śruba burzyła 78 1 | do studni, do żurawianej, w Lipińcach wodę brać. Pierwsze 79 1 | będziesz, tam i ja żurawiem w powietrzu polecę, kaczorem 80 1 | jakby żywego. Miała też w tym rozmyślaniu ulgę i pociechę 81 1 | dać. Co on tam robił teraz w Lipińcach, kiedy już pierwsze 82 1 | zamarzły żuraw przy studni, a w dali bór, od zorzy czerwony 83 1 | tatusiowa wola zawiodła! W dali, jak okiem sięgnąć, 84 1 | popłyniesz, czy ty o niej myślisz w Lipińcach?~Powoli słońce 85 1 | ku zachodowi i zapadało w ocean. Na pomarszczonej 86 1 | słoneczny gościniec, udzierzgał w łuską złotą, mienił się, 87 1 | większy i coraz niżej zapadał w toń. Wkrótce połowę już 88 1 | zorza i już nie wiadomo było w tych blaskach, gdzie się 89 1 | mruczał pacierz wieczorny.~W takich chwilach dusza dostaje 90 1 | chwilach dusza dostaje skrzydeł w człowieku i co ma pamiętać - 91 1 | rodzime to nie ta strona, w którą jechali, ale tamta, 92 1 | zniknęły. Mgła gęstniała w oczach, przesłaniając niebo, 93 1 | się z daleka jakby cienie. W godzinę później wszystko 94 1 | później wszystko ukryło się w białawym tumanie, nawet 95 1 | wyraźniejsze. Kapitan, odziany w gumowy płaszcz z kapturem, 96 1 | sali pod pokładem. Panowała w niej cisza. Światła lamp 97 1 | Światła lamp umocowanych w bardzo niskim sklepieniu 98 1 | ogromnej piwnicy. Powietrze w niej było przesycone zapachem 99 1 | Przejazd choćby dwutygodniowy w takich salach zatruwa płuca 100 1 | z sobą, rozrzucone były w mniejszych i większych kupkach 101 1 | niski pułap i układając się w długie pasma przesłaniały 102 1 | i Marysia nie mogli się w niczym zmiarkować, chociaż 103 1 | nieskończoności.~Siedzieli oboje w głębi sali, w najwęższym 104 1 | Siedzieli oboje w głębi sali, w najwęższym jej miejscu. 105 1 | zadźwięczały posępnie, płomienie w lampach podskoczyły i błysnęły 106 1 | jednocześnie fala głucho uderzyła w okrągłe okienka jednego 107 1 | okręcił nim naokoło, porwał go w górę i cisnął nim w otchłanie. 108 1 | porwał go w górę i cisnął nim w otchłanie. Wiązania poczęły 109 1 | podłodze, przewalane z kąta w kąt. Kilku ludzi padło na 110 1 | latać po powietrzn, a szkła w lampach zadźwięczały smutnie.~ 111 1 | szeptała Marysia.~Dziób okrętu, w którym oboje byli umieszczeni, 112 1 | byli umieszczeni, wzlatywał w górę, a potem spadał jak 113 1 | i rzucały nim na prawo, w lewo i od chmur aż do dna 114 1 | zamętem.~Olejne lampy zaczęły w sali gasnąć. Robiło się 115 1 | ni nam pomazanie, ni nam w ziemi leżeć, ino z wody 116 1 | przelatywały jej przez głowę, a w duszy krzyczało coś:~- Jaśku, 117 1 | serdeczny, czy ty mnie słyszysz w Lipińcach?!~I żal okrutny 118 1 | Szlochania rozlegały się w tej sali, gdzie wszyscy 119 1 | ciemniej. Ludzie zbijali się w jeden kąt, by być bliżej 120 1 | Mówili oboje litanię. W ciemnej sali głos starego 121 1 | oficer służbowy z latarką w ręku, cały mokry i zaczerwieniony. 122 1 | mokry i zaczerwieniony. W kilku słowach uspokoił kobiety, 123 1 | jeszcze gorzej od dziewczyny. W jego skostniałej głowie 124 1 | przejedzie, jako już nieraz w życiu przejeżdżał. Gdyby 125 1 | tak ogromne, byłby został w Lipińcach. Prócz tego jeszcze 126 1 | jedna myśl kołatała się w nim niespokojnie: oto czy 127 1 | do drugiego brzegu, jeśli w ogóle istniał jaki brzeg 128 1 | które nie mogły od razu w świadomą myśl się ułożyć... 129 1 | Lipiniec?~Maryś, która nadeszła w czasie rozmowy, zarumieniła 130 1 | Majtek począł spoglądać w zamyśleniu na mosiężny gwóźdź 131 1 | rzekł poważnie:~- Ja byłem w Gdańsku... rozumiem po polsku... 132 1 | którą poprzednio trzymał w ręku, odwrócił się i wykrzyknąwszy 133 1 | fale poruszały łagodnie: w dali czerniała druga taka, 134 1 | lądu.~Duch lepszy wstąpił w nią i w Wawrzona. Aż tu 135 1 | Duch lepszy wstąpił w nią i w Wawrzona. Aż tu na zachodzie 136 1 | wielkim gmachem, stojącym w pośrodku, a w dali niby 137 1 | stojącym w pośrodku, a w dali niby zgęstniała mgła, 138 1 | się i ginąć, a na ich tle, w miarę jak okręt pruł srebrną 139 1 | kominami słupy dymów, rozwiane w puszyste kiście na górze. 140 1 | tu widać jak maku. Ja że w Polsce chłop, a tu będę 141 1 | chłop, a tu będę pan...~W tej chwili przepyszny "National-Park" 142 1 | rozwinął się przed jego oczyma w całej swej długości. Wawrzon, 143 1 | przyszła jej piosenka, jaką w Lipińcach panny młode na 144 1 | dotarł do warfów i zsunął się w wąski dok portowy.~Podróż 145 1 | i za chwilę znaleźli się w obszernym celniczym budynku.~ 146 1 | budynku.~Celnik, ubrany w szary surdut ze srebrną 147 1 | ulicach tłumy ludu jakby w czasie jarmarku; środkiem 148 1 | rozgardiasz panował jak w tartaku.~Upłynęła w ten 149 1 | jak w tartaku.~Upłynęła w ten sposób jedna godzina 150 1 | przedstawiał na amerykańskim brzegu w Nowym Jorku ten chłop polski 151 1 | długich, siwiejących włosach, w rogatej czapce z barankiem 152 1 | dziewczyna z Lipiniec, ubrana w granatową przyjaciółkę, 153 1 | wśród wielkiego miasta, ale w tym mieście wśród gwaru 154 1 | Mroczyło się na świecie. Ruch w porcie ustawał, na ulicach 155 1 | rzęsistych świateł zapłonęło w całym mieście. Robotnicy 156 1 | Yankee Doodley, ciągnęli w mniejszych i większych gromadach 157 1 | Wreszcie zapadła noc i w porcie zrobiła się cisza. 158 1 | snopy iskier, które gasły w ciemnościach, lub zabełkotała 159 1 | olbrzymi ciężar wtłacza go w ziemię, że chyba gniew Boży 160 1 | a we śnie jakby obrazek w ramkach: Lipińce i coś niby 161 1 | Pierwsze blaski dzienne w porcie nowojorskim padły 162 1 | maszty i na budynek celniczy.~W szarym tym świetle odróżnić 163 1 | nieruchome, jakoby martwe. Ale w księdze ich niedoli pierwsze 164 1 | II. W NOWYM JORKU~ ~Schodząc w 165 1 | W NOWYM JORKU~ ~Schodząc w Nowym Jorku z szerokiej 166 1 | ulicy Brodway ku portowi w kierunku Chattam-square 167 1 | murów, same zaś mury zapadły w ziemię tak, że okna suteren 168 1 | zastępują tu miejsce ulubionych w Ameryce linii prostych; 169 1 | tej części miasta kałuże w wybojach ulicznych nie wysychają 170 1 | domów ponuro przeglądają się w tej wodzie, której plugawa 171 1 | nieład i nędzę ludzką.~W tej to dzielnicy znajdują 172 1 | boardinghousy" czyli zajazdy, w których za dwa dolary tygodniowo 173 1 | szynkowanie, czyli "bar-roomy", w których wielorybnicy werbują 174 1 | na piasek; tajne domy gry w kości, pralnie chińskie, 175 1 | chwilowego nawet pomieszczenia w koszarach Castle-Garden, 176 1 | chwila całe kółka włóczęgów w obdartych kapeluszach, z 177 1 | obdartych kapeluszach, z fajkami w zębach przypatrują się pięściowym 178 1 | czuprynach zamiast spędzać czas w szkole włóczą się po ulicach, 179 1 | żeber wołowych lub szukając w błocie resztek warzywa, 180 1 | jeśli się tam zabłąka.~W takiej gehennie ludzkiej 181 1 | przedstawia się nam oto w kształcie ciasnej izby, 182 1 | ciasnej izby, zaklęśniętej w ziemi, o jednym oknie z 183 1 | stołek o trzech nogach; w kącie trochę słomy jęczmiennej 184 1 | przed piecykiem szuka, czy w wygasłym popiele nie schował 185 1 | kolana patrzy nieruchomie w podłogę. Dziewczyna chora 186 1 | mieszkają na bruku i siedzą w tej jamie, więc pieniędzy 187 1 | pieniądze, a zaczynał się głód.~W kraju, między swoimi, gdyby 188 1 | by wysłała z pieniądzem w różanej rączce i z wielkimi 189 1 | i z wielkimi wpatrzonymi w dziada oczyma; chłop by 190 1 | miałby nad sobą jego ramiona, w górze niebo, a naokoło pola 191 1 | niebo, a naokoło pola i w onej ciszy wiejskiej Pan 192 1 | usłyszałby jego śpiewanie. A tu w tym mieście huczało coś 193 1 | coś tak strasznie, jakby w jakiejś wielkiej maszynie, 194 1 | pomieścić wszystkiego, co w nie lazło, a myśl jedna 195 1 | każdy, co się nie umiał w tym wirze kręcić, musiał 196 1 | Hej! co za różnica! Oto w spokojnych Lipińcach Wawrzon 197 1 | łyżkę strawy każdego dnia, w niedzielę przed ołtarz ze 198 1 | drżący, skulony i zgłodniały. W początkowych dniach niedoli 199 1 | mówiły: "Lepiej ci było w Lipińcach". Sumienie krzyczało: " 200 1 | Nie było żadnego światła w tej ciemności, którą przed 201 1 | trzeba, do czego się dusza w nim chłopska rwie i wije 202 1 | Chłop czuł, że go coś jak w ziemię wgniata. Chwilami 203 1 | łańcuchu, albo wołać niby w obłąkaniu - kogo? - sam 204 1 | dziewczyna z oczyma wpatrzonymi w ziemię, zgłodniała i cierpi 205 1 | do drugiego. Żyli jakby w urazie wielkiej. Źle i ciężko 206 1 | nie ma już ani pieniędzy w kieszeni, ani kartofli w 207 1 | w kieszeni, ani kartofli w piecu, ani rady w głowie.~ 208 1 | kartofli w piecu, ani rady w głowie.~Pomocy też nie doznali 209 1 | od nikogo. Polaków żyje w Nowym Jorku bardzo wielu, 210 1 | zamożniejszy nikt nie mieszka w okolicach Chattam-square. 211 1 | okolicach Chattam-square. W drugim tygodniu po przybycíu 212 1 | rozmówić, kogoś zapytać? W ten sposób każdy wydany 213 1 | po schodach prowadzących w otchłań nędzy.~Siedzieli 214 1 | otchłań nędzy.~Siedzieli w tej chwili, on przy piecyku, 215 1 | Upłynęła jedna godzina i druga. W izbie robiło się coraz ciemniej, 216 1 | ciemniej, bo choć to było w południe, ale mgła wstawała 217 1 | już ciepło, oboje drżeli w izbie od chłodu; wreszcie 218 1 | nadzieję, żeby co znalazło się w popiele.~- Maryś! - rzekł - 219 1 | drzewa nałapać; napaliwa choć w piecu, a może znajdę co 220 1 | zieloności na fali; może było w nich i co do zjedzenia, 221 1 | rzucali na nie sznury i w ten sposób przyciągali je 222 1 | wóz z kartoflami, który w drodze do portu ugrzązł 223 1 | drodze do portu ugrzązł w wyboju i nie mógł się ruszyć. 224 1 | koła. Ciężko było, aż go w krzyżach zabolało, ale wreszcie 225 1 | sporo kartofli i wpadło w błoto. Woźnica ani myślał 226 1 | drżącymi rękoma, schował w zanadrzu i zaraz lepsza 227 1 | lepsza otucha wstąpiła mu w serce. W głodzie znaleziony 228 1 | otucha wstąpiła mu w serce. W głodzie znaleziony kawałek 229 1 | Pan Bóg je miłosierny. W izbie zaraz zrobi się raźniej. 230 1 | rano drzewa, to napaliła w piecyku, przyniosła wody, 231 1 | godzinami wpatrywała się w ogień. Szukała i ona w swoim 232 1 | się w ogień. Szukała i ona w swoim czasie roboty. Najęto 233 1 | całych dniach siadywała w domu bojąc się wyjść na 234 1 | biedną, taką głodną jak mysz w lipinieckim kościele. Czy 235 1 | Łachmany. Psy by na nią i w Lipińcach szczekały, a jednak 236 1 | wszystkich ludzi przy nim jednym w świecie.~Gdy ogień w piecyku 237 1 | jednym w świecie.~Gdy ogień w piecyku był i głód nie tak, 238 1 | innymi dziewczynami siadywała w czworakach przy kądzieli. 239 1 | było dobrze, tak wesoło w duszy, jak i wówczas, gdy 240 1 | twarz; ale teraz jak ognia w piecyku, tak i łez w oczach 241 1 | ognia w piecyku, tak i łez w oczach nie było, bo ile 242 1 | jak ptak, którego męczą. W ten sposób spoglądała i 243 1 | drzwiami od izby. Marysia w mniemaniu, że to ojciec, 244 1 | Był to właściciel rudery, w której mieszkali, stary 245 1 | cicho pod nogi i pocałowała w rękę.~- Przychodzę po dolara! - 246 1 | za ramię, popchnął lekko w górę na schody, wyprowadził 247 1 | Mulat zniknął następnie w ciemnej sieni, a dziewczyna 248 1 | domu, by się nie walały w błocie i stanąwszy przy 249 1 | zaczepiali jej tym razem. W izbie było ciemno, ale na 250 1 | tym dobrym uczuciem, jakie w bardzo biednych ludziach 251 1 | a o pojutrze nie myślał w tej chwili, bo był zbyt 252 1 | już było nadto. Wygnać ich w tej chwili, gdy było drzewo 253 1 | grzmotnął Wawrzon i czapkę w błoto.~- Jezu! Jezu! - okręcił 254 1 | przekłuje. Zrobiło mu się w oczach ciemno zupełnie.~- 255 1 | upiec.~Poszedł. Po chwili w sieni dał się słyszeć hałas, 256 1 | nędzy. Dokąd mogli iść? W jaką jeszcze ciemność, w 257 1 | W jaką jeszcze ciemność, w jaką jeszcze niedolę, w 258 1 | w jaką jeszcze niedolę, w jaką jeszcze mękę?~Oddech 259 1 | wreszcie rzekła z prośbą w głosie:~- Tatulu! weźta 260 1 | nad samą wodę. Budowano w tym miejscu nowy dok. Wysokie 261 1 | mogła iść dalej, Wawrzon w milczeniu koło niej.~Godzina 262 1 | ich nadmiarem. Toń morska w dali zlewała się wdzięcznie 263 1 | się wdzięcznie z niebem. W tych błękitach bliżej środka 264 1 | portu zdawały się iść jakby w górę lub jakby spod wody 265 1 | Porozpinane i wydęte ich żagle w kształcie chmurek, całe 266 1 | kształcie chmurek, całe w promieniach, lśniły oślepiającą 267 1 | pieniąc za sobą wodę. Szły w stronę, gdzie leżały Lipińce, 268 1 | na ten brzeg daleki. Toć w Jego ręku było im wrócić 269 1 | przecie statków odpływa w tamtą stronę, a odpływa 270 1 | Marysi jeszcze raz poleciała w stronę Lipiniec i Jaśka 271 1 | pamięta? Ona pamięta, bo w szczęściu się tylko zapomina, 272 1 | szczęściu się tylko zapomina, w niedoli zasię, w osamotnieniu 273 1 | zapomina, w niedoli zasię, w osamotnieniu myśl tak obwija 274 1 | Kasia z chłopskiej piosenki, w "Dunajec głęboki" i zaraz 275 1 | warkocza już nie ma i że leci w przepaść. Sen pierzchnął. 276 1 | ukojenie wielkie rozlane były w powietrzu: zdawało się, 277 1 | będziewa spali.~Poszli. W ciemności zupełnej musieli 278 1 | ostrożnie, by nie wpaść w wodę.~Amerykańskie wiązania 279 1 | wstawaj!~Było coś takiego w tym wołaniu, iż rozbudziła 280 1 | nie będziesz się męczyła.~W ciemności nie mogła go dojrzeć, 281 1 | jaką daje młodość. Cała w niej dusza wzdrygnęła się 282 1 | będzie topielcem, że pójdzie w jakąś ciemność, że będzie 283 1 | ciemność, że będzie leżała w wodzie, wśród ryb i gadów, 284 1 | dnie szlamistym. Za nic w świecie! Nieopisany wstręt 285 1 | wstręt i strach ogarnęły ją w tej chwili, a rodzony ojciec 286 1 | rodzony ojciec mówiący tak w ciemności wydał się jej 287 1 | tych rąk, które ją spychały w przepaść. Ale jego to wszystko 288 1 | podniecać. Spokój jego przeszedł w obłęd: zaczął rzęzić i chrapać. 289 1 | koniec portu, na którym w dzień nawet prócz robotników 290 1 | wołała przeraźliwie Marysia.~W tej chwili jedną ręką pociągnął 291 1 | rusztowania, drugą począł bić w głowę, by przytłumić jej 292 1 | echa: pies tylko jakiś wył w dali.~Dziewczyna uczuła, 293 1 | Marysia uczuła, że leci w przepaść.~Jakoż spadła z 294 1 | Matka Boska uśmiechnięta w jasności wielkiej. Ona na 295 1 | ręce, które spychają ją w wodę, chwytają teraz jej 296 1 | siłą nadludzką ciągną ją w górę. Już znowu czuje pod 297 1 | poczuł, że oddycha. Serce w niej biło, choć słabo; zrozumiał 298 1 | pieścić i jakby utulać. W tych blaskach i w wianku 299 1 | utulać. W tych blaskach i w wianku jasnych włosów, porozwiązywanych 300 1 | nadzieja zaczęła mu wstępować w serce.~Jakoż siność ustępowała 301 1 | dzień miał być wyjątkowy w dniach ich niedoli, bo ledwo 302 1 | między dwie belki chustkę, a w niej zawinięty chleb, gotowaną 303 1 | Kto położył tę żywność? W ich mniemaniu Ten, co o 304 1 | głównych doków. Wstąpiły w nich nowe siły. Doszedłszy 305 1 | codziennych zatrudnień. W jednej takiej bramie ukazał 306 1 | uśmiechająca się do nich przyjaźnie w Nowym Jorku to był dziw, 307 1 | skąd, ludzie?~Jakby piorun w nich uderzył. Chłop zamiast 308 1 | Poznania.~- Co wy tu robicie?~- W nędzy, w głodzie i w niedoli 309 1 | wy tu robicie?~- W nędzy, w głodzie i w niedoli srogiej 310 1 | W nędzy, w głodzie i w niedoli srogiej żyjewa, 311 1 | klęczy i po nogach go całuje.~W Ameryce to niebywała rzecz! 312 1 | które palił, zaczął gryźć go w oczy, bo przetarł je kułakami 313 1 | znowu zaczął widocznie gryźć w oczy.~W tej samej chwili 314 1 | widocznie gryźć w oczy.~W tej samej chwili przynieśli 315 1 | Gdy się zbliżyła, wziął w obie ręce jej głowę i pocałował 316 1 | jej głowę i pocałował ją w czoło.~Potem myślał przez 317 1 | tak okropnie zaczął gryźć w oczy, że źrenice zaszły 318 1 | mieli: pójdą na dziady. W służbie z dziewczyną Bóg 319 1 | Nie macież ginąć potem!? W Chicago jest takich jak 320 1 | ze dwadzieścia tysięcy, w Milwaukee tyleż, w Detroit 321 1 | tysięcy, w Milwaukee tyleż, w Detroit sporo, w Bufallo 322 1 | tyleż, w Detroit sporo, w Bufallo sporo. Pracują po 323 1 | Zakładają jakiś nowy Poznań w stepach w Nebrasce, ale 324 1 | jakiś nowy Poznań w stepach w Nebrasce, ale to daleko. 325 1 | drogo kosztuje. Panna Maria w Teksasie także daleko. Do 326 1 | wam bilety darmo, a co dam w rękę, to schowacie na gospodarstwo.~ 327 1 | teraz nową osadę~Borowina w Arkansas. Jest to piękny 328 1 | widocznie dym z cygara gryzł go w oczy, bo je sobie często 329 1 | Chłop czuł sto dolarów w kieszeni i o biedzie zupełnie 330 1 | to zupełnie inaczej niż w Nowym Jorku. Były pola i 331 1 | wielkimi szmatami zupełnie jak w Polsce. Na ten widok Wawrzonowi 332 1 | znikły, a kraj roztworzył się w szeroki pusty step. Wiatr 333 1 | stepem, wpatrując się pilnie w trawę. Pociąg rwał naprzód, 334 1 | tylko; ale między stacjami i w bok ani żywego ducha. Wawrzon 335 1 | i noc. Rankiem wjechali w bory, w których drzewa były 336 1 | Rankiem wjechali w bory, w których drzewa były pookręcane 337 1 | bór tak gęsty, że chyba w niego siekierą jak w ścianę 338 1 | chyba w niego siekierą jak w ścianę bić. Nieznane ptactwo 339 1 | Nieznane ptactwo świergotało w tych zielonych gąszczach. 340 1 | Borowiny.~Porzucamy ich w tej chwili. Drugi okres 341 1 | Trzeci miał się odgrywać w lasach, wśród huku siekier 342 1 | lasach, wśród huku siekier i w ciężkim znoju osadniczego 343 1 | osadniczego życia. Czy mniej w nim było łez, cierpień i 344 1 | i angielskie, wychodzące w Nowym Jorku, Chicago, Bufallo, 345 1 | polską, głosiły urbi et orbi w ogólności, a polskim osadnikom 346 1 | ogólności, a polskim osadnikom w szczególności, że kto by 347 1 | się zapisuje na działkę w raju ziemskim, czyli w Borowinie. 348 1 | działkę w raju ziemskim, czyli w Borowinie. Ogłoszenia mówiły, 349 1 | Ogłoszenia mówiły, że Arkansas, w którym ma stanąć Borowina, 350 1 | jeszcze, ale najzdrowszym w świecie. Wprawdzie miasteczko 351 1 | takiego składu rzeczy osadnicy w Borowinie mieszkać będą 352 1 | czerwonoskórymi od zachodu, w pasie zupełnie neutralnym, 353 1 | pójdzie na place do sprzedania w cenie mniej więcej tysiąca 354 1 | żelazna i słupy telegraficzne w kształcie krzyżów, tam owe 355 1 | nadawanych kolejom przez rząd w krajach pustych miała zapewnić, 356 1 | znajdować na linii drogi leżała w głuchej pustyni, do której 357 1 | wiadomo jest, że ogłoszeń w tym kraju nie można brać 358 1 | kosztem owoców, tak i reklama w amerykańskich gazetach tak 359 1 | jednak na bok wszystko, co w ogłoszeniach o Borowinie 360 1 | zapisało się na osiedleńców w mającej powstać osadzie. 361 1 | którzy pracowali po fabrykach w Chicago i Milwaukee i którzy 362 1 | jąć się pługa i siekiery w przestronnych polach, borach 363 1 | Ci, którym było za gorąco w Pannie Marii w Teksas lub 364 1 | za gorąco w Pannie Marii w Teksas lub za zimno w Minnesocie, 365 1 | Marii w Teksas lub za zimno w Minnesocie, lub za wilgotno 366 1 | Minnesocie, lub za wilgotno w Detroit, lub za głodno w 367 1 | w Detroit, lub za głodno w Radomiu w Illinois, połączyli 368 1 | lub za głodno w Radomiu w Illinois, połączyli się 369 1 | ten obfituje dotychczas w drapieżnych Indian, w tak 370 1 | dotychczas w drapieżnych Indian, w tak zwanych outlawów, czyli 371 1 | rozbójników zbiegłych spod prawa, w zdziczałych skwaterów, wycinających 372 1 | rządowym nad Red-River, i w różnych innych awanturników 373 1 | Mazur, gdy czuje sękacza w łapie, a zwłaszcza jeszcze 374 1 | a temu, co by mu nadto w drogę lazł, gotów krzyknąć:~ 375 1 | trzymać razem i osiadać w ten sposób, by Maciek Maćkowi 376 1 | by Maciek Maćkowi mógł w każdej chwili z kłonicą 377 1 | całą gromadę, puścili się w pojedynkę, zginęło bez wieści, 378 1 | czaporalem z dołu, powikłana w górze lianami, które przeskakując 379 1 | zbite, że oko nie pobiegło w dal, jako w naszych lasach: 380 1 | nie pobiegło w dal, jako w naszych lasach: kto się 381 1 | nieba nad sobą nie dojrzał i w mroku błądzić musiał, i 382 1 | jaki taki przeżegnał się, w ręce splunął, chwycił toporzysko, 383 1 | było słychać huk siekier w tym arkansaskim lesie, a 384 1 | brzegiem której miały stanąć w kwadrat chałupy, na środku 385 1 | osadnicze. Wozy te ustawiono w trójkąt, by w razie napadu 386 1 | ustawiono w trójkąt, by w razie napadu można w nich 387 1 | by w razie napadu można w nich się bronić jak w fortecy. 388 1 | można w nich się bronić jak w fortecy. Za wozami na pozostałej 389 1 | obrębem naokoło ognisk.~W dzień kobiety i dzieci zostawały 390 1 | kobiety i dzieci zostawały w taborze, obecność zaś mężczyzn 391 1 | rozbrzmiewał cały las. Nocami wyły w gąszczach dzikie zwierzęta, 392 1 | się zapasami zakupionymi w Little-Rock lub Clarcsville, 393 1 | zamiast iść spać puszczała się w taniec. Jakiś grajek przywiózł 394 1 | sposób amerykański, brzękając w blaszane miski. Życie uchodziło 395 1 | blaszane miski. Życie uchodziło w pracy ciężkiej gwarnie, 396 1 | karczunek, zaczęli orać w miejscach, gdzie puszcza 397 1 | pierwszy raz rozległy się w nim nawoływania:~- Heć, 398 1 | nawoływania:~- Heć, kso, byś!~W ogóle jednak taki nawał 399 1 | od kolei na wiarę i nigdy w niej poprzednio nie był; 400 1 | Clarcsville, nie pokazali się już w osadzie.~Wkrótce wyszło 401 1 | Grünmańskiego. Ten pan Grünmański w Cincinnati, np., gdzie mieszkają 402 1 | się krócej: Grünman, ale w Borowinie dodał sobie "ski" 403 1 | sposobem wóz ten przejechał w całości niebezpieezną pustynię 404 1 | nader błahe powody. Oto w osadnikach obudził się jakiś 405 1 | parobczak spod Chicago. - U nas, w Illinois, gdzie spojrzysz, 406 1 | szyngiels, albo ci łeb umoczę w kryku, kiedy się sierdzisz. 407 1 | W osadzie źle się po prostu 408 1 | Przychodziło do bitew, w których towarzysze z jednych 409 1 | zawsze mogli je utrzymać. W chwilach tylko niebezpieczeństw 410 1 | chłopi rzucili się za nimi w pogoń hurmem i bez chwili 411 1 | boru wtórował mu, płomień w ogniskach sykał i strzelał 412 1 | wszystko coraz bardziej w osadzie. Bezład powiększał 413 1 | Dostawszy się do Arkansas mieli w Borowinie dzielić losy innych. 414 1 | inwentarza trochę, nabytego tanio w Clarcsville, i trochę porządków 415 1 | dziewczyna musiała chusty w strumieniu prać, ogień rozniecać, 416 1 | jakiej nabyła przez nędzę w Nowym Jorku. Gorący powiew 417 1 | przyskakiwali do siebie z pięściami, w tym tylko byli zgodni, że 418 1 | stronie. Niejeden też mu w ścinaniu drzewa i obrabianiu 419 1 | i obrabianiu belek albo w zakładaniu na zręby pomagał, 420 1 | lepiej nawet niż innym, a w ogóle byłoby wcale dobrze, 421 1 | co zrobiono, było fraszką w porównaniu z tym, co należało 422 1 | Ci, którzy się zagłębiali w chaszcze, przynosili dziwaczne 423 1 | nie ma, że dalej straszne w nim bagna, bajora i jakaś 424 1 | położeniu grozy przesąd dodawał. W kilka dni po widzeniu diabła 425 1 | zdarzało się, że dwóch zuchów w las poszło i więcej ich 426 1 | stopnia, że do ran i krwi w bitwach przychodziło. Kto 427 1 | ogarniała ludzi. Huk siekier w lesie się zmniejsza, bo 428 1 | włożywszy ostatni grosz w sprawę, nie mieli o czym 429 1 | oczy do góry ku gwiazdom i w blaskach ogniska wyglądała 430 1 | kraj świata, jeden Jaśko w Lipińcach. Ale ten, choć 431 1 | nie mogła nie wiedzieć, że w osadzie źle się dzieje, 432 1 | osadzie źle się dzieje, ale w takiej już była toni, z 433 1 | jej dusza stała się jasna w niedoli, że ufności w pomoc 434 1 | jasna w niedoli, że ufności w pomoc niebieską nic jej 435 1 | wspomniała, że stary pan w Nowym Jorku, który im pomógł 436 1 | otucha jakaś wstąpiła im w serce. Ci, co go znali jeszcze 437 1 | bo to był myśliwiec nawet w Teksasie sławny. Chłop to 438 1 | sławny. Chłop to był istotnie w stepach zdziczały i silny 439 1 | jak dąb. Na niedźwiedzia w pojedynkę chodził. W Sant-Antonio, 440 1 | niedźwiedzia w pojedynkę chodził. W Sant-Antonio, gdzie przedtem 441 1 | pustynię, to po parę miesięcy w domu go nie bywało, a zawsze 442 1 | klątwą nie zagroził. Teraz w Borowinie on tylko o nic 443 1 | głowy, on zaczął wszystko w ręce brać i rządzić się, 444 1 | lasu.~Noc już zapadła, gdy w czarnej dali leśnej ludzie 445 1 | się pali! - zaczęto wołać w taborze.~Chmary ptactwa 446 1 | kracząc, świergocąc. Bydło w obozie zaczęło ryczeć żałośnie, 447 1 | tylko od polanki. Tymczasem w dali zabłysła druga czerwona 448 1 | pękały z hukiem armatnim w płomieniach. Czerwone węże 449 1 | zaczerwieniło się, jakby w nim drugi był pożar. Zrobiło 450 1 | pożar. Zrobiło się widno jak w dzień. Potem wszystkie płomienie 451 1 | wszystkie płomienie zlały się w jedno morze ognia i szły 452 1 | napełniły powietrze. Ludzie w taborze, choć im nie groziło 453 1 | strony pożaru pokazał się w skrach i blasku Czarny Orlik.~ 454 1 | ciele, bo łuna świeciła w oczach Orlika i cały wydał 455 1 | Bogu, że Jaśko był daleko, w Lipińcach.~Pożoga tymczasem 456 1 | na kształt mgły zawisła w powietrzu, tak że człowiek 457 1 | kroków nie mógł odróżnić. W nocy zaczął padać deszcz, 458 1 | który wkrótce przeszedł w straszliwą ulewę. Być może, 459 1 | tego była to pora wiosenna, w czasie której na dalszym 460 1 | biegu Missisipi tudzież w widłach rzeki Arkansas i 461 1 | tego i parowanie wód, które w Arkansas pokrywając w kształcie 462 1 | które w Arkansas pokrywając w kształcie błot, małych jezior 463 1 | powodu topnienia śniegów w dalekich górach. Cała polanka 464 1 | i zmieniła się stopniowo w wielką sadzawkę. Ludzie, 465 1 | żądał.~- Czy to ja jedna w świecie? - wypraszała się 466 1 | cię wezmę jak wilk jagnię, w lasy zaniosę, aleć nie poźrę. 467 1 | poszedł jak zwykle do boru, w taborze rozległ się krzyk 468 1 | przetarli ze snu oczy, ujrzeli w ciemności, jak okiem sięgnąć, 469 1 | pędem wielkim.~Krzyk powstał w całym obozie. Kobiety i 470 1 | póki nie znikły, niesione w stronę drzew. Deszcz lał 471 1 | Daleki szum zmienił się w ogromny gwar i huk rozwścieczonych 472 1 | Ratunku!", zamkniętych w nim kobiet, kilka ciemnych 473 1 | ratujących, okręciła i poniosła w las na zgubę. Na innych 474 1 | postacią przemknęła, rzucana w górę i na dół, chwilami 475 1 | wysunęła się z wody i zapadła w nią na zawsze.~Coraz wścieklejszy 476 1 | całej polanki i poniosła w stronę lasu, tam uderzyła 477 1 | drugie i wepchnąwszy wreszcie w łożysko strumienia poniosła 478 1 | łożysko strumienia poniosła w dal i ciemność.~Dziewczyna 479 1 | tylko widać z wody, ale w tej samej chwili z owego 480 1 | gałąź z drzewa, obrobił ją w mgnieniu oka, potem wypchnął 481 1 | widząc, że żadnego pnia w pobliżu nie ma, przestał 482 1 | wielkie, ulga wieczysta. W samo południe obudził się 483 1 | krzyknął: "Nie wrzucajta mnie w wodę, bom nie pies"; a potem 484 1 | wypogodziło się. Słońce w chwili zachodu pokazało 485 1 | zalaną okolicą i odbiło się w wodzie długą, złocistą taśmą. 486 1 | tamtej ziemi", ale potem w obłędzie gorączki zdało 487 1 | śpiewają. Potem widzi ten port w Hamburgu, z którego wyjechał, 488 1 | miasta różne migają mu w oczach, mowa niemiecka brzmi 489 1 | szare i kościoły. Tam chłop w baraniej czapce chodzi za 490 1 | kwitnie... chrabąszcze brzęczą w powietrzu... w Przyręblach 491 1 | chrabąszcze brzęczą w powietrzu... w Przyręblach dzwonią na Anioł 492 1 | obejmuje go rękoma: już jest w Lipińcach. Tak jest. On 493 1 | Lipińcach. Tak jest. On już w Lipińcach, bo tylko martwe 494 1 | do ciebie! Jemu za dobrze w Lipińcach.~Nadeszła noc. 495 1 | tylko topiel wodną.~Wpłynęli w łożysko jakiejś większej 496 1 | światło!~Marysia spojrzała w kierunku, w którym wyciągał 497 1 | Marysia spojrzała w kierunku, w którym wyciągał rękę. Istotnie 498 1 | którego smuga odbijała się w wodzie.~- To łódź z Clarcsville! - 499 1 | wysileniem. Jakoż ogień rósł im w oczach, a w czerwonym jego 500 1 | ogień rósł im w oczach, a w czerwonym jego świetle zarysowało