| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] niczemu 3 niczyja 2 niczym 6 nie 646 nieba 13 niebawem 1 niebem 4 | Frequency [« »] 1085 sie 884 w 780 na 646 nie 604 z 467 ze 426 do | Henryk Sienkiewicz Nowele IntraText - Concordances nie |
Nowela
1 Janko| gromnicę, juże z was nic nie będzie, moja kumo; już wam 2 Janko| ochrzcić; on i dobrodzieja nie doczeka, a - powiada - błogo 3 Janko| będzie, co choć i strzygą się nie ostanie.~Tak mówiąc zapaliła 4 Janko| Ale dusza chrześcijańska nie miała wcale ochoty iść, 5 Janko| kumy: "myślałby kto, kocię nie kocię albo co!"~Posłano 6 Janko| czasem i z głodu, gdy matula nie mieli co włożyć ani do pieca, 7 Janko| bydłem lub, gdy w chałupie nie było co jeść, za bedłkami 8 Janko| boru. Że go tam kiedy wilk nie zjadł, zmiłowanie Boże.~ 9 Janko| palec do gęby wkładający. Nie obiecywali sobie nawet ludzie, 10 Janko| i do roboty był ladaco. Nie wiadomo, skąd się to takie 11 Janko| tak już o niczym innym nie myślał. Pójdzie, bywało, 12 Janko| Zagram ci ja, zagram! nie bój się!~Jakoż czasem sprawiała 13 Janko| krzyczał, obiecywał, że już nie będzie, a taki myślał, że 14 Janko| po zapłociach, to on spać nie mógł, tylko słuchał i Bóg 15 Janko| granie... Do kościoła matka nie mogła go brać, bo jak, bywało, 16 Janko| mgłą zachodzą, jakby już nie z tego świata patrzyły...~ 17 Janko| chodził nocą po wsi i aby nie zasnąć, liczył gwiazdy na 18 Janko| karczmie. Ale przecież chłopak nie do karczmy chodził, tylko 19 Janko| dopóty, dopóki głos stójki nie ozwał się za nim z ciemności: - 20 Janko| się za nim z ciemności: - Nie pójdzieszże ty do domu, 21 Janko| Właził potem za piec i nic nie mówił po całych dniach, 22 Janko| włosienia końskiego, ale nie chciały grać tak pięknie 23 Janko| głębiej i głębiej...~Wcale nie był jak inne dzieci, był 24 Janko| posiadania skrzypek.~Ale ta chęć nie wyszła mu na dobre.~We dworze 25 Janko| szczęścia.~Pewnej nocy nikogo nie było w kredensie. Państwo 26 Janko| Janek ledwie mógł patrzeć na nie. W onym blasku widać było 27 Janko| Idź, Janku! w kredensie nie ma nikogo... idź, Janku!...~ 28 Janko| dziecka i zawołał: "Janku, nie! nie!" Ale lelek odleciał, 29 Janko| i zawołał: "Janku, nie! nie!" Ale lelek odleciał, a 30 Janko| wyraźniej mruczały: "Tam nie ma nikogo!" Skrzypce rozpromieniły 31 Janko| drzwi kredensowych. Już nie okrywają jej czarne łopuchy. 32 Janko| przelatujesz jeszcze raz i wołasz: "Nie! nie!" Janek już w kredensie.~ 33 Janko| jeszcze raz i wołasz: "Nie! nie!" Janek już w kredensie.~ 34 Janko| przesłoniła chmurka i nic już nie było widać ani słychać.~ 35 Janko| chudy, zamorusany, obity, nie wiedzący, gdzie jest i czego 36 Janko| rózgą, żeby na drugi raz nie kradł, i cała rzecz.~- Bo 37 Janko| ku stodółce. Dziecko, czy nie rozumiało, o co chodzi, 38 Janko| czy się zalękło, dość że nie ozwało się ni słowem, patrzyło 39 Janko| razem ucichło dziecko i nie wołało już matuli...~Biedne, 40 Janko| do domu... Na drugi dzień nie wstał Janek, a trzeciego 41 Janko| dziecka i twarz, w której nie zostało kropli krwi. Ów 42 Janko| da! - odrzekła matka; ale nie mogła dłużej mówić, bo nagle 43 Janko| co widzi, że od śmierci nie wydrze swego kochania...~ 44 Janko| swego kochania...~Jakoż nie wydarła go, bo gdy podniósłszy 45 1 | tego "Vaterlandu" nigdy już nie zobaczą, ale mimo to wesołość 46 1 | zobaczą, ale mimo to wesołość nie schodziła im z czoła. Pomiędzy 47 1 | młoda dziewczyna. Oboje, nie rozumiejąc po niemiecku, 48 1 | piany aż do burt statku. Nie mówili do siebie nic, bo 49 1 | mówili do siebie nic, bo nie śmieli. Wawrzon trzymał 50 1 | rogatą, żeby mu jej wiatr nie zerwał, a Marysia trzymała 51 1 | Marysię.~- Nasze chłopaki nie potrafiliby tak - rzekł 52 1 | to w Lipińcach.~Marysia nie odrzekła nic, pomyślała 53 1 | komu przeznaczone, to go nie minie, i westchnęła tęsknie, 54 1 | Ameryki szukać szczęścia, nie pracy; tłok zapanował na 55 1 | więc Wawrzon z Marysią, by nie leźć nikomu w oczy, usiedli 56 1 | Kogo się spytasz, nikt ci nie odpowie po katolicku.~- 57 1 | się rozmawiać?~- Albo to nie mówili, że tam naszego narodu 58 1 | Lipińcach było lepiej.~- Nie bluźniłabyś po próżnicy.~ 59 1 | marki za szkodę. Wawrzon nie chciał dać. Poszli do sądu. 60 1 | Poszkodowany gospodarz żądał już nie tylko za krowę, ale i za 61 1 | wie co należało; że zaś nie miał czym zapłacić, zajęli 62 1 | ile w całych Lipińcach nie było - i z borem, i z łąkami, 63 1 | się oczy śmiały. Wierzył i nie wierzył, ale Niemcowi Żyd 64 1 | pokazywał pieniądze, jakich nie tylko chłopskie, ale i dziedzicowe 65 1 | dziedzicowe oczy jako żywo nie widziały. Chłopa kusili, 66 1 | anielska"? - Nic z tego nie będzie, pomyślał. Niemca 67 1 | teraz do Ameryki.~Ale podróż nie znaczyła mu się tak dobrze, 68 1 | przerażały ich. Nikt go nie mógł zrozumieć ani on nikogo. 69 1 | obco. Oprócz opieki Bożej nie czuł nad sobą innej. Miną 70 1 | dziwił wszystkiemu, ale nie ufał niczemu. Chwilami ogarniała 71 1 | obawy, choć się do nich nie przyznawał, ściskały mu 72 1 | widział, co go otaczało, nie mogło mu się w głowie pomieścić; 73 1 | raźniej, bo on się nikogo nie bał i radę sobie umiał wszędzie 74 1 | jedna wielka zorza i już nie wiadomo było w tych blaskach, 75 1 | przecie drzewo ich rodzime to nie ta strona, w którą jechali, 76 1 | chłopskie serca przedtem nie czuły, to teraz uczuły. 77 1 | jego pracowała, bo biedak nie wiedział, jak ma Marysi 78 1 | niezwykły. Po pięknym zachodzie nie zawsze noc bywa spokojna, 79 1 | które wydychał komin.~Okręt nie kołysał siç wcale. Rzekłby 80 1 | oświetlonym kompasem. Na pokładzie nie było już nikogo z podróżnych. 81 1 | przez chorobę, ten by jej nie poznał. Stary Wawrzon też 82 1 | ile że przez pierwsze dni nie wychodzili wcale oboje na 83 1 | oboje na pokład: myśleli, że nie wolno. Albo zresztą wiedzieli, 84 1 | wiedzieli, co wolno, a co nie? Nie śmieli się prawie ruszyć, 85 1 | wiedzieli, co wolno, a co nie? Nie śmieli się prawie ruszyć, 86 1 | rzeczy. Siedzieli i teraz nie tylko oni, ale i wszyscy 87 1 | wróży burzę. Nikomu zresztą nie było już tajno, że niebezpieczeństwo, 88 1 | zbliża. Wawrzon i Marysia nie mogli się w niczym zmiarkować, 89 1 | której przykrzyło się nic nie robić, zaplatała sobie na 90 1 | to jest? Co to jest?~Ale nie było odpowiedzi. Drugie 91 1 | ostatnia godzina nadeszła. Nie będziewa my grzesznymi oczyma 92 1 | Marysia zrozumiała, że nie ma już ratunku. Myśli różne 93 1 | morzu, niebezpieczeństwo nie jest wielkie. Jakoż upłynęła 94 1 | kładł się na boki, ale nie tonął. Ludzie uspokoili 95 1 | wzywający na śniadanie. Ale nie mogli jeść. Głowy ciążyły 96 1 | jego skostniałej głowie nie mogło się teraz nic pomieścić. 97 1 | przez wodę, ale on nigdy nie myślał, żeby przez tak wielką, 98 1 | dziewczyninej na zatracenie nie podawał, czy to nie grzech 99 1 | zatracenie nie podawał, czy to nie grzech dla katolika z Lipiniec 100 1 | Boża albo inna jaka siła, a nie moc ludzka, z tych przepaści 101 1 | pomyślał, że chyba morze nie kończy się wcale, ale zebrał 102 1 | przewozu?~O dziwo! Majtek nie parsknął śmiechem, ale stanął 103 1 | jakichś wspomnień, które nie mogły od razu w świadomą 104 1 | niemieckim okręcie. Zresztą droga nie miała już trwać długo. Drugiego 105 1 | srebrne i łagodne, toń gładka, nie szumiąca, ale jak okiem 106 1 | Dziwuję się.~Wawrzon jednak nie tylko już podziwiał, ale 107 1 | bo widzę, że mnie Niemiec nie zdurzył...~Marysi też jakoś 108 1 | państwo uśmiechało i sama nie wiedziała, czemu do głowy 109 1 | wpadli jakby we młyn jaki i nie wiedzieli, co począć.~Kaszuba 110 1 | pieniądze, i obiecał, że nie da go oszukać, więc też 111 1 | miasta, że już widać było nie tylko domy, ale i ludzi 112 1 | zapłać! - odrzekli oboje, ale nie było czasu na dłuższe pożegnanie. 113 1 | nieznanego, ogromnego miasta. Nie widzieli nigdy nic podobnego. 114 1 | przechodzili koło nich nawet nie spojrzawszy. Tam nie dziwią 115 1 | nawet nie spojrzawszy. Tam nie dziwią się żadnym twarzom 116 1 | było na okręcie.~Komisarz nie nadchodził. Co poczną, jeśli 117 1 | Co poczną, jeśli wcale nie nadejdzie, jeśli Niemiec 118 1 | moczył.~- Maryś, czy ci nie zimno? - spytał Wawrzon.~- 119 1 | mgle. Oni czekali.~Choćby i nie chcieli czekać, dokąd mieli 120 1 | do koszuli. Ach! komisarz nie przyszedł i nie przyjdzie, 121 1 | komisarz nie przyszedł i nie przyjdzie, bo takich komisarzy 122 1 | bo takich komisarzy wcale nie ma. Niemiec był agentem 123 1 | sztuki i o niczym więcej nie wiedział.~Wawrzon uczuł, 124 1 | odurzenia...~- Tatulu!~- Cichoj! Nie ma miłosierdzia nad nami!~- 125 1 | choć nad tobą...~Ale już go nie słyszała. Oparłszy głowę 126 1 | prostych; dachy i ściany, nie wyciągnięte pod sznur, kupią 127 1 | kałuże w wybojach ulicznych nie wysychają tu prawie nigdy, 128 1 | bowiem emigracja, która nie znajduje chwilowego nawet 129 1 | koszarach Castle-Garden, a nie chce lub nie może pójść 130 1 | Castle-Garden, a nie chce lub nie może pójść do tak zwanych, " 131 1 | czy w wygasłym popiele nie schował się gdzie jaki kartofel 132 1 | kartofli zabrakło. Wcale teraz nie wiedzą, co robić będą i 133 1 | próbował o robotę pytać, ale nie zrozumiano nawet, czego 134 1 | ładować węgiel na okręty, ale nie miał taczek, a zresztą Irlandczycy 135 1 | co to za robotnik, który nie pojmuje, co do niego mówią!? 136 1 | potrącano, bito; więc nic nie znalazł, znikąd grosza nie 137 1 | nie znalazł, znikąd grosza nie mógł zarobić ani wyprosić. 138 1 | że cudzej niedoli nikt nie dojrzał. Tu głowę zawrót 139 1 | brał, ręce opadały, oczy nie mogły pomieścić wszystkiego, 140 1 | pomieścić wszystkiego, co w nie lazło, a myśl jedna drugiej 141 1 | rozpędzone, że każdy, co się nie umiał w tym wirze kręcić, 142 1 | pacierz i powiesić się? Chłop nie mruży oczu przed śmiercią, 143 1 | wszystkim myślał, to czuł, że go nie tylko Bóg opuścił, ale i 144 1 | opuścił, ale i rozum opuszcza. Nie było żadnego światła w tej 145 1 | największego bólu nawet nazwać nie umiał.~Tym największym była 146 1 | dręczyła tym straszniej, że nie wiedział, co to jest, czego 147 1 | jak serce przywrze, to się nie oderwie, a oderwie się, 148 1 | obłąkaniu - kogo? - sam nie wiedział. Oto już gnie się 149 1 | Jezusa, a tu krzyża nigdzie nie ma, nikt nie odpowiada, 150 1 | krzyża nigdzie nie ma, nikt nie odpowiada, tylko miasto 151 1 | dniach jedno ani słowem nie ozwało się do drugiego. 152 1 | Ran jątrzących się lepiej nie tykać. Chyba o tym, że nie 153 1 | nie tykać. Chyba o tym, że nie ma już ani pieniędzy w kieszeni, 154 1 | rady w głowie.~Pomocy też nie doznali od nikogo. Polaków 155 1 | wielu, ale zamożniejszy nikt nie mieszka w okolicach Chattam-square. 156 1 | wzięto ich do szpitali i nie wiadomo, co się z nimi stało. 157 1 | popiele.~- Maryś! - rzekł - nie mogę już wytrzymać i ty 158 1 | mogę już wytrzymać i ty nie wytrzymasz; pójdę nad wodę 159 1 | a może znajdę co zjeść.~Nie odrzekła nic, więc poszedł. 160 1 | Tak robią wszyscy, którzy nie mają za co węgla kupić. 161 1 | tym połowie, ale często nie; czasem trafiało się znaleźć 162 1 | we mgle i szukał, czego nie zgubił, to chwilami zapomniał 163 1 | czarnym błotem i muszlami, ale nie mogli go obić. Deszczułek 164 1 | zjedzenia, ale jako lżejsze, nie przypływały do brzegu, więc 165 1 | przypływały do brzegu, więc ich nie mógł dostać. Chłopaki rzucali 166 1 | dostać. Chłopaki rzucali na nie sznury i w ten sposób przyciągali 167 1 | do siebie; on, że sznura nie miał, więc tylko patrzał 168 1 | tym, że dziewczyna także nie jadła, nie myślał.~Ale los 169 1 | dziewczyna także nie jadła, nie myślał.~Ale los miał mu 170 1 | portu ugrzązł w wyboju i nie mógł się ruszyć. Wawrzon 171 1 | Dziewczyna też półtora dnia nie jadła, to się uraduje. Pan 172 1 | co chwila, czy kartofle nie wypadają mu z zanadrza. 173 1 | kradzenia z wozu spadło. Nie jedliśwa, to będziewa jedli. 174 1 | Marysia od czasu jego wyjścia nie ruszała się ze słomy. Bywało, 175 1 | i zamiatania, ale że się nie mogli z nią rozmówić, że 176 1 | źle spełniała polecenia nie rozumiejąc ich, więc ją 177 1 | dwa dni. Potem niczego już nie szukała i nic nie znalazła. 178 1 | niczego już nie szukała i nic nie znalazła. Po całych dniach 179 1 | do tego przekonania, że nie ma dla nich rady ani ratunku, 180 1 | ogień w piecyku był i głód nie tak, jak dziś dokuczał, 181 1 | piecyku, tak i łez w oczach nie było, bo ile łez miała, 182 1 | mniemaniu, że to ojciec, nie podniosła głowy, dopiero 183 1 | dolara na następny tydzień, a nie mieli już ani centa. Mogła 184 1 | wszystko, że drugi dzień nic nie jedzą, że są głodni i żeby 185 1 | zapłaci - dodała po polsku, nie wiedząc już, co mówić i 186 1 | mówić i robić.~Wielmożny pan nie zrozumiał wprawdzie, że 187 1 | domyślił się, że dolara nie dostanie; domyślił się nawet 188 1 | we framudze domu, by się nie walały w błocie i stanąwszy 189 1 | którzy przechodzili ulicą, nie zaczepiali jej tym razem. 190 1 | Murzynka zapytała ją o coś, ale nie otrzymawszy odpowiedzi poszła 191 1 | koło wozów, a o pojutrze nie myślał w tej chwili, bo 192 1 | rzekł znowu:~- Czemuś go nie prosiła, ciemięgo?~Ona westchnęła:~- 193 1 | wyczerpane siły, ale on jej nie pomógł jakby, zapominał, 194 1 | jakby, zapominał, jakby nie wiedział, że dziewczyna 195 1 | Tatulu! weźta szmaty, bo już nie mogę.~On jakby się zbudził 196 1 | Dyć się przydadzą.~- Nie przydadzą się.~Nagle ujrzawszy, 197 1 | belek siadła na niej, bo nie mogła iść dalej, Wawrzon 198 1 | wianka, prócz rucianego, nic nie ma na świecie i po którą, 199 1 | Ponieważ była chora, więc głód nie dokuczał jej bardzo, ale 200 1 | był krótki, z łokieć go nie staje:~Marysia nieboga warkocza 201 1 | się jej, że warkocza już nie ma i że leci w przepaść. 202 1 | przepaść. Sen pierzchnął. Nie Jaśko siedział przy niej, 203 1 | przy niej, ale Wawrzon, i nie "Dunajec" było widać, ale 204 1 | do domów, tylko ich dwoje nie miało domu.~Coraz większy 205 1 | umarłego. Przez cały czas nie odezwał się do dziewczyny 206 1 | pełzać bardzo ostrożnie, by nie wpaść w wodę.~Amerykańskie 207 1 | sznury od tarana, ale teraz nie było tam nikogo.~Gdy doszli 208 1 | Już tobie głodem dłużej nie mrzeć. Nie pójdzieszże ty 209 1 | głodem dłużej nie mrzeć. Nie pójdzieszże ty pod ludzkie 210 1 | ludzkie progi o chleb prosić, nie będzieszże ty na dworze 211 1 | przytuli. Woda głęboka jest, nie będziesz się męczyła.~W 212 1 | się męczyła.~W ciemności nie mogła go dojrzeć, choć oczy 213 1 | utopię - mówił dalej. - Nie ma poratowania dla nas, 214 1 | ma poratowania dla nas, nie ma miłosierdzia nad nami. 215 1 | miłosierdzia nad nami. Jutro nie będzie ci się chciało jeść, 216 1 | będzie lepiej niż dziś...~Nie! Ona nie chciała umierać. 217 1 | lepiej niż dziś...~Nie! Ona nie chciała umierać. Ona miała 218 1 | Choćbyś krzyczała, nikt cię nie usłyszy. Pchnę cię tylko 219 1 | wszystko dwóch pacierzy nie potrwa.~- Nie chcę, tatulu, 220 1 | dwóch pacierzy nie potrwa.~- Nie chcę, tatulu, nie chcę! - 221 1 | potrwa.~- Nie chcę, tatulu, nie chcę! - wołała Marysia. - 222 1 | Marysia. - Czy wy się Boga nie boicie? Tatulu serdeczny, 223 1 | ja wam uczyniła? Dyć ja nie narzekała na moją niedolę, 224 1 | głęboka, ciemna, a pomoc nie mogła znikąd nadejść, bo 225 1 | dzień nawet prócz robotników nie bywało nikogo.~- Zmiłowania! 226 1 | krzyki. Ale i tak te krzyki nie budziły żadnego echa: pies 227 1 | ramiona, ale ramiona ojca, nie kata, i głowa pada na pierś 228 1 | ramię; ani drgnęła, ani nie otworzyła oczu. Wawrzonowi 229 1 | to się obudzi; inaczej nie.~Mewy zaczęły krążyć nad 230 1 | nad wszystko ukochana.~Ona nie tylko się rozbudziła, ale 231 1 | pakach okrętowych. Szli sami nie wiedząc dlaczego, ale coś 232 1 | i zachwiał się na nogach nie wierząc ani swoim uszom, 233 1 | swój pan. On z głodu umrzeć nie da, on poratuje, on zmarnieć 234 1 | on poratuje, on zmarnieć nie da.~Młody chłopiec, który 235 1 | na gapiów gniewać.~- To nie wasz business - mówił do 236 1 | do Wawrzona i Marysi:~- Nie będziemy na ulicy stali: 237 1 | Głodniście?~- Bez dwa dni niceśmy nie jedli, jeno co dziś znaleźliśwa 238 1 | mieszkania?~- Wygnali.~- Nie macie rzeczy prócz tych, 239 1 | prócz tych, co na sobie?~- Nie mamy.~- Nie macie pieniędzy?~- 240 1 | na sobie?~- Nie mamy.~- Nie macie pieniędzy?~- Nie mamy.~- 241 1 | Nie macie pieniędzy?~- Nie mamy.~- Co będziecie robili?~- 242 1 | Co będziecie robili?~- Nie wiemy.~Stary pan, pytając 243 1 | Nacierpiałaś się, co?~Nie odpowiedziała nic, tylko 244 1 | jedzenia, a gdy odrzekli, że nie śmieją tego przy nim zrobić, 245 1 | opowiedział mu wszystko i nie zataił nic, jako księdzu 246 1 | dobry kraj! Gdym tu przybył, nie miałem nic, a teraz mam 247 1 | chłopom, pilnować roli, nie po świecie się włóczyć. 248 1 | tutejszych naszych osadach?~- Nie słyszałem, wielmożny panie.~- 249 1 | puszczacie? Na miły Bóg! Nie macież ginąć potem!? W Chicago 250 1 | się tobą zajmie. Kartki nie zgub! Chodźcie teraz do 251 1 | wszyscy rozeszli spać, Marysia nie mogła wstrzymać łez widząc, 252 1 | Bożą i wierzyła, że ta ręka nie da jej zginąć; że jak ją 253 1 | wszystko, kręcił głową i nie mógł zrozumieć, że tyle " 254 1 | i ludzi innych, Wawrzon nie mógł wreszcie wytrzymać 255 1 | żółta, ani żadna inna febra nie potrafiłaby przepłynąć takiej 256 1 | ogólnym brzegu rzeki Arkansas nie ma jej dlatego jeszcze, 257 1 | że ogłoszeń w tym kraju nie można brać dosłownie, albowiem 258 1 | było mniemać, że osada ta nie będzie wcale gorsza od tysiąca 259 1 | innych, których powstawanie z nie mniejszą przesadą głoszono.~ 260 1 | Bloody-Arkansas", to jest "krwawy", nie odstraszała zbyt osadników. 261 1 | każdego boku i Mazura za sobą, nie bardzo komu ustąpi, a temu, 262 1 | lazł, gotów krzyknąć:~Dyćwa nie ciarachy! Nie targajta, 263 1 | krzyknąć:~Dyćwa nie ciarachy! Nie targajta, bo żgniema, aż 264 1 | Jakoż kilku ludzi, którzy nie chcąc czekać na całą gromadę, 265 1 | jedną masą. Puszcza tu była nie na śmiech, podszyta czaporalem 266 1 | stłoczone i zbite, że oko nie pobiegło w dal, jako w naszych 267 1 | głębiej, ten nieba nad sobą nie dojrzał i w mroku błądzić 268 1 | praca na całe lata.~Ale nie było nic innego do roboty, 269 1 | ale często trzeba było po nie chodzić daleko. Niektórzy 270 1 | miejscach, gdzie puszcza nie była podszyta i gdzie dęby 271 1 | spadał na osadników, że nie wiadomo było, do czego rąk 272 1 | nigdy w niej poprzednio nie był; inaczej bowiem nie 273 1 | nie był; inaczej bowiem nie byłby nabywał głuchej puszczy, 274 1 | miernicze do Clarcsville, nie pokazali się już w osadzie.~ 275 1 | mniej, a co gorzej, nikt nie wiedział, gdzie jego działka 276 1 | porządkować i spory godzić. Nie wiedziano dobrze, jak pracować. 277 1 | Borowiną, jakim sposobem nie rozbili go stepowi awanturnicy, 278 1 | bardzo blisko od Clarcsville, nie zdjęli skalpu z głowy pana 279 1 | dom chcesz stawiać, to nie potrzebujesz lasu gryźć, 280 1 | wolna powagę i władzę, ale nie zawsze mogli je utrzymać. 281 1 | grajek poczynał wygrywać nie do tańca, ale rozmaite pieśni, 282 1 | opuszczone przez przewodników, nie mogło i nie umiało sobie 283 1 | przewodników, nie mogło i nie umiało sobie dać rady.~Między 284 1 | się im działo. Co bór, to nie bruk nowojorski, a przy 285 1 | nowojorski, a przy tym tam nie mieli nic, tu posiadali 286 1 | tęsknota, tu praca ciężka nie pozwalała myśli od dnia 287 1 | lasu wybrał i nikt mu się nie sprzeciwiał, bo wszyscy 288 1 | to ją dam, ale byle komu nie dam, bo ona je gospodarska 289 1 | lepiej wygodzi, temu dam, nie żadnemu powsinodze.~Kto 290 1 | że ten bór wcale końca nie ma, że dalej straszne w 291 1 | syczą, jakieś głosy wołają: "Nie chodź!", jakieś krzaki niesamowite 292 1 | niesamowite za ubranie łapią i nie puszczają. Pewien chłopak 293 1 | musiał być bawół, ale on nie chciał wierzyć. Tak groźnemu 294 1 | las poszło i więcej ich nie ujrzano. Kilku ludzi zachorowało 295 1 | bitwach przychodziło. Kto nie pocechował bydła, temu inni 296 1 | od siebie jak najdalej. Nie wiadomo było, kto ma wychodzić 297 1 | dotąd twoje." Ale nikt nie wiedział, co jego, co nie 298 1 | nie wiedział, co jego, co nie jego. Słuszne narzekania 299 1 | ostatni grosz w sprawę, nie mieli o czym wracać do dawnych 300 1 | miłosierny, to i teraz nas nie opuści.~Tak mówiąc, podnosiła 301 1 | patrząc na nią mówili:~- I my nie opuściwa cię, Marysiu, zorzo 302 1 | po gościńcu się potoczyć, nie przepływał, nie przelatywał 303 1 | potoczyć, nie przepływał, nie przelatywał i ten jeden 304 1 | opuścił ją niebogę.~Marysia nie mogła nie wiedzieć, że w 305 1 | niebogę.~Marysia nie mogła nie wiedzieć, że w osadzie źle 306 1 | pomoc niebieską nic jej nie mogło odebrać.~Zresztą wspomniała, 307 1 | pacierzach chodzić. Dwa dni nie zważał na to, trzeciego 308 1 | zważał na to, trzeciego nie mógł wstać. Dziewczyna poszła 309 1 | Bóg skarał, gdybym za wami nie była poszła.~- Bym cię jeno 310 1 | poszła.~- Bym cię jeno samej nie zostawił: gdybym cię do 311 1 | jest chłop dobry, on cię nie opuści.~Czarny Orlik, niechybny 312 1 | borem znam i zginąć jej nie dam.~Tak mówiąc patrzył 313 1 | nogom starego, rzekła:~- Nie niewólcie mnie, tatulu! 314 1 | Komuś ślubowała, tego nie będziesz, bo ja go zabiję. 315 1 | zmarniejesz i ty, jeśli cię nie poratuję.~Czarny Orlik nie 316 1 | nie poratuję.~Czarny Orlik nie mylił się: osada marniała. 317 1 | parę miesięcy w domu go nie bywało, a zawsze wracał 318 1 | Meksyku rozbijał, ale to nie było prawdą. Przynosił tylko 319 1 | indyjskie, dopóki mu za nie proboszcz miejscowy klątwą 320 1 | proboszcz miejscowy klątwą nie zagroził. Teraz w Borowinie 321 1 | Borowinie on tylko o nic nie dbał i o nic się nie troszczył. 322 1 | nic nie dbał i o nic się nie troszczył. Bór mu dawał 323 1 | ludzie biegali przerażeni nie wiedząc, czy nie na nich 324 1 | przerażeni nie wiedząc, czy nie na nich idzie pożoga, ale 325 1 | Ludzie w taborze, choć im nie groziło niebezpieczeństwo, 326 1 | się o karabin i rzekł:~- Nie będziecie karczowali. Spaliłem 327 1 | człowieka o kilkanaście kroków nie mógł odróżnić. W nocy zaczął 328 1 | wdzięczności, bo zapłaty wziąć nie chciał, jeno ręki Marysinej 329 1 | schodził, drugiej takiej nie znajdę. Tyś mi jedna na 330 1 | jagnię, w lasy zaniosę, aleć nie poźrę. Tyś moja! tyś jedyna! 331 1 | Lipińcach i o tym, że mu Bóg nie pozwoli ich zobaczyć. Marysia 332 1 | było dla niej goryczą, nie pociechą. Wrócić do Lipiniec, 333 1 | stronę polanki, gdzie drzewa nie były wycięte. Woda dochodziła 334 1 | beczeniem wzywały na pomoc, póki nie znikły, niesione w stronę 335 1 | uderzeniem. Znać było, że to nie zwykły zalew deszczowy, 336 1 | drugą stronę, by się tratwa nie przechyliła, jak zeskoczę...~ 337 1 | jakom ci powiedział, że cię nie opuszczę. Boga mi! Ja was 338 1 | szybkością błyskawicy. Gdzie? nie wiedzieli, ale płynęli. 339 1 | po nim nawet znać trudu nie było. Nad samym rankiem 340 1 | żadnego wierzchołka drzewa nie było widać na widnokręgu. 341 1 | że żadnego pnia w pobliżu nie ma, przestał na chwilę wiosłować 342 1 | Marysia po raz pierwszy nie śmiała mu odpowiedzieć, 343 1 | Maryś! Już ja jutra nie doczekam. Oj! dziewczyno, 344 1 | dziewczyno, dziewczyno! Bogdajbym nie był z Lipiniec wyjeżdżał 345 1 | Lipiniec wyjeżdżał i ciebie nie wywoził. Ale Bóg miłosierny! 346 1 | wrócisz do Lipiniec. Ja już nie wrócę. O Boże, Boże miłosierny, 347 1 | Rodzicielko!" Nagle krzyknął: "Nie wrzucajta mnie w wodę, bom 348 1 | wrzucajta mnie w wodę, bom nie pies"; a potem widocznie 349 1 | Gospodarzu, gospodarzu!... mówić nie może. Jadą dalej. A tam 350 1 | lipiniecka granica. Już nie idą, ale... lecą jakby na 351 1 | tatulu!" Biedna Marysiu, nie wróci on do ciebie! Jemu 352 1 | ją na ratunek. Byle nas nie minęli... Maryś, uratuję 353 1 | czasie Orlik ujrzał, że łódź nie posuwa się naprzód.~Wpłynęli 354 1 | się na tratwę jak długi. Nie było rady. Przez chwilę 355 1 | z tobą tak zrobić, alem nie śmiał, bom cię umiłował. 356 1 | mi chyba zadała co... Ale nie maszże ty mnie poślubić: 357 1 | przewinił?... Krzywdym ci nie zrobił. Ej! Maryś, Maryś! 358 1 | kolana mu tężeją. Pomyślał: ,,Nie dopłynę", ale wtem szepnęło 359 1 | tratwy, ale on nawet o tym nie myślał, bo światło łodzi 360 1 | Niech mnie powieszą, jeśli nie słyszałem wołania o pomoc 361 1 | wołania o pomoc i jeśli nie słyszę znowu.~Za chwilę 362 1 | ale Orlika w tym czółnie nie było.~W dwa miesiące potem 363 1 | Jorku.~A pieniędzy tych nie było dość. Część drogi musiałaby 364 1 | żebrzącą łzami o miłosierdzie. Nie ludzie też znęcali się nad 365 1 | Otworzył jej obcy jakiś, nie znany człowiek.~- Mister 366 1 | jej Jaśko. Ona prócz niego nie ma już nikogo na szerokim 367 1 | szerokim świecie. Jeśli on jej nie przygarnie, jeśli zapomniał, 368 1 | by radzi, ale cóż? Prawa nie pozwalają... zresztą zgorszenie... 369 1 | opuszczały. Czuła, że jeśli zaraz nie pojedzie, to niedługo umrze, 370 1 | ostatni raz, bo jutro sił nie starczy. Postanowiła nie 371 1 | nie starczy. Postanowiła nie prosić, jeno dostać się 372 1 | znajdą, przecież ją w wodę nie wrzucą, a wrzucą, to i cóż? 373 1 | dochowała. Cóż, ty mnie nie znasz?~Biedaczka dostała 374 1 | znasz?~Biedaczka dostała nie gorączki, ale obłąkania. 375 1 | miesiące. Pewnego jednak razu nie przyszła do portu i odtąd 376 1 | przyszła do portu i odtąd nie widziano jej więcej. Gazeta 377 Latar| prawdopodobniejsze, że na drugi dzień nie znaleziono jego łódki, stojącej 378 Latar| słońcem. wodach, prawie nie podobna. Jedynym wówczas 379 Latar| nadzwyczaj sumiennym człowiekiem, nie można więc było przyjmować 380 Latar| nadzwyczaj trudne i bynajmniej nie uśmiecha się rozpróżniaczonym 381 Latar| więźniem. Z wyjątkiem niedzieli nie może on wcale opuszczać 382 Latar| mającej morgę rozległości, nie ma nikogo. Latarnik mieszka 383 Latar| wieczór zaś zapala światło. Nie byłaby to wielka robota, 384 Latar| to wielka robota, gdyby nie to, że chcąc się dostać 385 Latar| sądząc z niebieskich oczu, nie należał do ludzi Południa. 386 Latar| przeciw południowcom, ale tam nie dają krzyżów - więc oto 387 Latar| Próbowaliście różnych zawodów?~- Nie zaznałem tylko spokojności.~- 388 Latar| raz się może taka posada nie zdarzy. Co za szczęście, 389 Latar| jak statek, który jeśli nie wejdzie do portu, to zatonie... 390 Latar| opowiadał sam Falconbridge'owi, nie wspomniał jednak o tysiącznych 391 Latar| co go znali, mówili, że nie ma szczęścia, i tym objaśniali 392 Latar| wszystkich lądach i wodach. Nie lubił jednak o tym mówić; 393 Latar| kilkanaście pchnięć bagnetem, bo nie chciał chwycić za strzemię, 394 Latar| krzyczeć: pardon. Tak samo nie poddawał się i nieszczęściu. 395 Latar| której miał znaczny zapas, nie zostawiwszy sobie ani grama.~ 396 Latar| zawsze był pełen ufności j. nie tracił nadziei, że jeszcze 397 Latar| nadzieje. Wieczny tułacz nie mógł już sobie wymarzyć 398 Latar| i krajach tak, że prawie nie mógł tchu złapać, wyobrażał 399 Latar| szczęściem jest - tylko nie tułać się. Co prawda, to 400 Latar| niedoścignionym. Spodziewać się nie śmiał. Tymczasem niespodzianie 401 Latar| siebie, czy to prawda, i nie śmiał odpowiedzieć: tak. 402 Latar| aspinwalskich zegarach, a on jeszcze nie opuszczał swojej powietrznej 403 Latar| Młodzi ludzie, jeśli się na nie godzą, to po pewnym czasie 404 Latar| się, a z tego zadumania nie budzi latarnika nic, nawet 405 Latar| szczęśliwym, jak nigdy w życiu nie był. Wstawał świtaniem, 406 Latar| w dal morską i oczy jego nie mogły się nigdy nasycić 407 Latar| trwały, to mu już niczego nie brakło. Skawiński rozmarzał 408 Latar| inwalidów, to dlaczegóżby Bóg nie miał wreszcie przygarnąć 409 Latar| lunetę stary mógł dojrzeć nie tylko drzewa, nie tylko 410 Latar| dojrzeć nie tylko drzewa, nie tylko rozłożyste liście 411 Latar| Porządnego mamy latarnika." -"I nie heretyk, chociaż Yankee!" 412 Latar| szczęśliwy, bo zawsze jeszcze nie dowierzał stałemu lądowi. 413 Latar| ten sposób, że nikt jego nie widział ani on nikogo. Jedynym 414 Latar| dla świata. Powodem tego nie była nostalgia, ale właśnie 415 Latar| Zżył się już z myślą, że nie opuści wieży do śmierci, 416 Latar| więcej z tym, co go otaczało. Nie rozumował nad tym, czuł 417 Latar| Przysłonił oczy, jakby im nie wierząc; zdawało mu się, 418 Latar| pensji, z którą zresztą nie miał co robić na wieży. 419 Latar| pierwszej chwili starzec nie mógł pochwytać tych myśli. 420 Latar| je otworzy, sen zniknie. Nie! Rozcięta paczka leżała 421 Latar| zaś imię autora. Imię to nie było Skawińskiemu obce; 422 Latar| do karabina, że i do ręki nie brał książek. W czterdziestym 423 Latar| jakie prowadził, prawie nie spotykał Polaków, a nigdy 424 Latar| południu. Jasnego nieba nie zaciemniała żadna chmurka, 425 Latar| czterdzieści lat dobiegało, jak nie widział kraju, i Bóg wie 426 Latar| kraju, i Bóg wie ile, jak nie słyszał mowy rodzinnej, 427 Latar| łkaniu, jakie nim wstrząsało, nie było bólu, ale tylko nagle 428 Latar| szybko i trochę bezładnie. Nie widzi domu rodzinnego, bo 429 Latar| rodzinnego, bo starła go wojna, nie widzi ojca ani matki, bo 430 Latar| pyta Johns - chórzyście?~- Nie.~- Nie zapaliliście latarni. 431 Latar| Johns - chórzyście?~- Nie.~- Nie zapaliliście latarni. Pójdziecie 432 Latar| mieliźnie, szczęściem, nikt nie utonął; inaczej, poszlibyście 433 Latar| Stary pobladł: istotnie nie zapalił tej nocy latarni. 434 Latar| jakby w obawie, by mu i ona nie zginęła...~ 435 Sach | niedawne. Piętnaście lat temu nie tylko nie stał tu ani jeden 436 Sach | Piętnaście lat temu nie tylko nie stał tu ani jeden dom, ale 437 Sach | w całej bliższej okolicy nie było białych. Natomiast 438 Sach | Harmonii, że osadnicy dłużej nie mogli wytrzymać. Indianie 439 Sach | z głów. Taki stan rzeczy nie mógł trwać. Osadnicy więc 440 Sach | na łowy. Z samego miasta nie ocalił się nikt, głównie 441 Sach | Lesie Umarłych - i odtąd nic nie stało na zawadzie rozwojowi 442 Sach | bogatych kupcach miejscowych nie poznał tych niemiłosiernych 443 Sach | Berlinie lub Monachium, nie zaś na zgliszczach Chiavatty. 444 Sach | gemutlich i o zgliszczach nikt nie myślał. Tego wieczora ludność 445 Sach | przyjazdu. Wiadomo, że cyrki nie zjeżdżają do lada mieściny, 446 Sach | którzy ani razu w życiu nie widzieli Indianina, pokazać 447 Sach | maszerowali groźnie, sami nie wiedząc, dlaczego to robią. 448 Sach | Przed bramą tłumy, które nie mogły się dostać lub nie 449 Sach | nie mogły się dostać lub nie miały za co kupić biletów, 450 Sach | jak w dzień, bo chociaż nie zdołano przeprowadzić do 451 Sach | dziecinne, których oczy niemal nie wychodzą na wierzch z ciekawości. 452 Sach | ciągle po twarzach, nikt już nie zważa. Wśród ich małpich 453 Sach | Ale cóż to?... Wchodzi nie sachem, jeno sam dyrektor 454 Sach | Niemców. Czyżby jeszcze nie zapomniał? Wydawało się 455 Sach | toż oni, Niemcy, także są nie na swojej ziemi, daleko 456 Sach | ziemi, daleko od ojczyzny, i nie myślą o niej więcej niż 457 Sach | którzy przed piętnastu laty nie ulękli się tysiąca tak wyjących 458 Sach | ugina się silnie; chwilami nie widać go wcale, a wtedy 459 Sach | Chwieje się!... pada! - nie! Krótkie, urwane brawo zrywa 460 Sach | niepokój, ale ciszy nikt nie przerywa. Tymczasem sachem 461 Sach | Wężów. Zresztą nikt na to nie zważa. Wszyscy słuchają 462 Sach | Srebrnych Gór. Topory ich nie broczyły się nigdy w krwi 463 Sach | Chiavatty. Bladzi wojownicy nie pokonali Czarnych Wężów 464 Sach | niewiast i dzieci.~I oto nie ma Chiavatty, bo na ich 465 Sach | wołają: stój! stój.... Wodza nie ma! zeskoczył, znikł w wyjściu. 466 Sach | zeskoczył, znikł w wyjściu. Nie spalił cyrku? Gdzież się 467 Ozyr | przewodniczką we wszelkich czynach. Nie odstępowałam go ani na chwilę, 468 Ozyr | nieśmiertelna Niegodziwość. Nie przeczę wcale, że J. E. 469 Ozyr | dlatego, że jest Głupotą, nie potrafi nigdy obalić.~- 470 Ozyr | swój opatrznościowy palec - nie umie tylko budować, często 471 Ozyr | niegodziwe. Wobec tego nie mogę ich rozważać, a zatem 472 Ozyr | rozważać, a zatem żadnej z was nie mogę udzielić głosu. Jakaż 473 Ozyr | spojrzawszy na Psunabudesa nie zdziwiła się wprawdzie, 474 Ozyr | albowiem Mądrość niczemu się nie dziwi, ale uśmiechnęła się 475 Ozyr | czymś ostrzegał, czegoś nie dopuszczał, coś zamykał, 476 Ozyr | krępował i ograniczał.~- Czy nie sądzisz, że to są szelmostwa - 477 Ozyr | na szalę niegodziwości.~- Nie przeczę, o Wszechtreściwy - 478 Ozyr | nigdy w jego zakutej głowie nie postała ani na chwilę myśl, 479 Ozyr | narzucił czepki, nad tym nie był się zdolny zastanowić. 480 Ozyr | zastanowić. Ci wszakże, którzy nie chcieli nosić czepków, mogli 481 Ozyr | rzekł z powagą:~- Łapówki nie dowodzą głupoty.~- Zapewne, 482 Ozyr | głupoty.~- Zapewne, panie, ale nie dorzucaj ich na szalę niegodziwości, 483 Ozyr | słuszność i jako bóg egipski, nie powinienem był o tym zapominać. 484 Ozyr | powinienem był o tym zapominać. Nie dorzucę też nic na żadną 485 Ozyr | nic na żadną szalę, póki nie powiesz, jak postępował 486 Ozyr | wszystkim o to, by te reformy nie były wielkie i głębokie, 487 Ozyr | Egiptu, to łatwo pojmie nie tylko tak przenikliwy umysł, 488 Ozyr | Poderwał władzę Faraona, a nie rozszerzył wolności. Za 489 Ozyr | zawołał Ozyrys - tu już nie ma przynajmniej wątpliwości, 490 Ozyr | łajdactwa czystej wody!~- O! nie tylko łajdactwa - odpowiedziała 491 Ozyr | polityki, tam szachrajstwo nie może wystarczyć, i szachrował, 492 Ozyr | Psunabudes drwił sobie z Egiptu, nie dbał o Faraona, myślał zawsze 493 Ozyr | zyskałby Faraon, a on sam nie tylko nic by z własnych 494 Ozyr | nic by z własnych korzyści nie uronił, ale stałby się jeszcze 495 Ozyr | trzymał je w górze, póki nie uspokoiły się zupełnie. 496 Ozyr | zawołał – głupota i szelmostwo nie przeważają się wzajem ani 497 Ozyr | tutejszych młodszych bogów nie wiedziałby, co z tobą uczynić, 498 Legen| tak wielki i silny, że się nie bał wichrów ani bałwanów, 499 Legen| zwiększyły jeszcze zaufanie. Nie ma (mówiono) takich raf 500 Legen| Przechodziły lata całe - a ona nie tylko sama zdawała się być