| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] yankee 3 yes 2 yorku 5 z 604 za 167 zab 1 zabarwiony 1 | Frequency [« »] 884 w 780 na 646 nie 604 z 467 ze 426 do 348 a | Henryk Sienkiewicz Nowele IntraText - Concordances z |
Nowela
1 Janko| nad wami gromnicę, juże z was nic nie będzie, moja 2 Janko| Chudy był zawsze i opalony, z brzuchem wydętym, a zapadłymi 3 Janko| piecem i popłakiwał cicho z zimna, a czasem i z głodu, 4 Janko| cicho z zimna, a czasem i z głodu, gdy matula nie mieli 5 Janko| biedna komornica, żyjąca z dnia na dzień niby jaskółka 6 Janko| dzieciaki przy rozmowie z ludźmi palec do gęby wkładający. 7 Janko| matka mogła doczekać się z niego pociechy, bo i do 8 Janko| do boru za bydłem albo z dwojakami na jagody, to 9 Janko| tak raz karbowy, stojącego z rozrzuconą czupryną i słuchającego 10 Janko| Muzykant"!... Wiosną uciekał z domu kręcić fujarki wedle 11 Janko| zachodzą, jakby już nie z tego świata patrzyły...~ 12 Janko| niebie lub rozmawiał po cichu z psami, widział nieraz białą 13 Janko| grubym głosem wtórowała z powagą: "Jak Bóg dał! jak 14 Janko| stójki nie ozwał się za nim z ciemności: - Nie pójdzieszże 15 Janko| kot błyszczącymi oczyma z ciemności. Potem zrobił 16 Janko| zrobił sobie sam skrzypki z gonta i włosienia końskiego, 17 Janko| raczej jak jego skrzypki z gonta, które zaledwie brzęczały. 18 Janko| Przykucnięty w łopuchach, z łokciami opartymi o chude 19 Janko| opartymi o chude kolana, z otwartymi ustami patrzył 20 Janko| Biedny, mały, skulony kształt z wolna i ostrożnie posunał 21 Janko| czworakach przed skrzypcami z głową zadartą do góry. Ale 22 Janko| słychać.~Po chwili dopiero z ciemności wyszedł dźwięk 23 Janko| zaspany głos, wychodzący z kąta kredensu spytał gniewliwie:~- 24 Janko| ławnicy, jak stał przed nimi z palcem w gębie, z wytrzeszczonymi 25 Janko| przed nimi z palcem w gębie, z wytrzeszczonymi zalękłymi 26 Janko| patrzył ptak. Albo on wie, co z nim zrobią? Dopiero jak 27 Janko| nim leżały jego skrzypki z gonta.~Nagle twarz umierającego 28 Janko| dziecka rozjaśniła się, a z bielejących warg wyszedł 29 Janko| mogła dłużej mówić, bo nagle z jej twardej piersi buchnęła 30 Janko| powrócili państwo do dworu z Włoch wraz z panną i kawalerem, 31 Janko| państwo do dworu z Włoch wraz z panną i kawalerem, co się 32 1 | statek "Blücher", płynący z Hamburga do New Yorku.~Od 33 1 | wydostał się na pełnię. Z pokładu, jak okiem dojrzeć, 34 1 | ciemniejszą i zlewającą siç z widnokręgiem pokrytym białymi 35 1 | jakby tonął; czasem niknął z oczu, czasem wzniesiony 36 1 | ustawał: wówczas żagle opadały z łopotem, aby następnie znowu 37 1 | piszczałek miczmeńskich i z gorączkowym oddechem komina, 38 1 | czarnego dymu.~Korzystając z pogody pasażerowie powysypywali 39 1 | paltoty i kapelusze podróżnych z pierwszej klasy; na przodzie 40 1 | pod pokładem. Niektórzy z nich siedzieli na ławkach 41 1 | wodę.~Było i kilka kobiet z dziećmi na ręku i blaszanymi 42 1 | aż do pomostu, chwytając z trudnością równowagę i zataczając 43 1 | wesołość nie schodziła im z czoła. Pomiędzy wszystkimi 44 1 | obcych. Kto oni byli - każdy z nas na pierwszy rzut oka 45 1 | niejakim czasie żagle opadły, z wysokiego pomostu rozległa 46 1 | chwacki, ale ty go sobie z głowy wybij. Ni jemu do 47 1 | niemieccy, próżniacy uliczni z różnych miast nadmorskich, 48 1 | na pomoście, więc Wawrzon z Marysią, by nie leźć nikomu 49 1 | rokiem w lato zajęli mu krowę z koniczyny. Gospodarz, który 50 1 | utrzymania, a koszta rosły z każdym dniem. Wawrzon się 51 1 | ziemię będą gryźli oboje z dziewczyną albo pójdą po 52 1 | pić. W karczmie poznał się z Niemcem, co się po wsiach 53 1 | całych Lipińcach nie było - i z borem, i z łąkami, a chłopu 54 1 | nie było - i z borem, i z łąkami, a chłopu aż się 55 1 | podawać? Mali wziąć w rękę kij z jeżem i śpiewać pod kościołem " 56 1 | Panno anielska"? - Nic z tego nie będzie, pomyślał. 57 1 | Hamburgu obdarli ich bardzo z pieniędzy; na statku jechali 58 1 | Niemcy towarzysze drwili z niego i z Marysi. W porze 59 1 | towarzysze drwili z niego i z Marysi. W porze obiadowej, 60 1 | gdy wszyscy cisnęli się z naczyniami do kucharza rozdającego 61 1 | chyli i że zaraz nadejdzie z "potrawów". Jakoż zadudniało, 62 1 | i ja się obrócę; co się z tobą stanie, to stanie się 63 1 | był przy niej i słuchał z nią razem morskiego szumu. 64 1 | nią razem morskiego szumu. Z nim by było weselej i raźniej, 65 1 | spaść musiały? Czy do boru z siekierą pojechał, czy konie 66 1 | obrządzał, czy może go ze dworu z saniami gdzie posłali, czy 67 1 | drzew, stada wron ciągnące z krakaniem od boru ku wsi, 68 1 | boru ku wsi, dymy idące z kominów ku górze, zamarzły 69 1 | uciekające słońce. Dym buchający z komina stał się czerwony, 70 1 | którą jechali, ale tamta, z której odjechali: polska 71 1 | Podróżni zaczęli schodzić z pokładu. Na okręcie panował 72 1 | na morzu, a jednocześnie z wody podniosła się mgła; 73 1 | postacie marynarzy wydawały się z daleka jakby cienie. W godzinę 74 1 | cicha. Nagle wśród tej ciszy z najdalszych krańców widnokręgu 75 1 | zdawało się, że ktoś wołał z ciemności, potem ozwały 76 1 | płaczliwie. Nawoływania te biegły z ciemni i nieskończoności 77 1 | mówią, że to burza zwołuje z piekieł wiatry.~Jakoż zapowiedzi 78 1 | odziany w gumowy płaszcz z kapturem, stanął na wyższym 79 1 | pokładzie nie było już nikogo z podróżnych. Wawrzon z Marysią 80 1 | nikogo z podróżnych. Wawrzon z Marysią zeszli także do 81 1 | jej schodził się prawie z bokami statku, dlatego owe 82 1 | Gdzie tu szukać porównania z pięknymi salonami pierwszej 83 1 | za sobą szkorbut. Wawrzon z dziewczyną jechali dopiero 84 1 | lipiniecką, zdrową, rumianą, z dzisiejszą wynędzniałą przez 85 1 | naczynia blaszane, pomieszane z sobą, rozrzucone były w 86 1 | niepokojem. Doświadczeńsi z emigrantów wiedzieli, że 87 1 | złowróżbne głosy, idące z nieskończoności.~Siedzieli 88 1 | blaszane naczynia, węzełki z rzeczami, tłumoki i narzędzia 89 1 | po podłodze, przewalane z kąta w kąt. Kilku ludzi 90 1 | padło na ziemię; pierze z poduszek jęło latać po powietrzn, 91 1 | chwila belki i deski pękną z trzaskiem.~- Trzymaj się, 92 1 | tylko pośpiesznie, a ręce z wysileniem trzymały się 93 1 | żywioły, mgła pomieszała się z ciemnością, chmury z wodą, 94 1 | się z ciemnością, chmury z wodą, wicher z pianą; fale 95 1 | ciemnością, chmury z wodą, wicher z pianą; fale biły o statek 96 1 | fale biły o statek jak z armat i rzucały nim na prawo, 97 1 | ni nam w ziemi leżeć, ino z wody na straszny sąd iść, 98 1 | jakim. . Jeden głos krzyknął z kąta: "Still!", ale umilkł, 99 1 | wysłuchaj nas!~- Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się 100 1 | odpowiedzi dziewczyny brzmiały z dziwną uroczystością. Niektórzy 101 1 | uroczystością. Niektórzy z emigrantów poodkrywali głowy. 102 1 | spokojniejsze, czystsze. Z zewnątrz do wtóru im wyła 103 1 | drzwi i runął na salę: woda z szelestem rozpłynęła się 104 1 | chwili wszedł oficer służbowy z latarką w ręku, cały mokry 105 1 | nie grzech dla katolika z Lipiniec kusić Pana Boga 106 1 | ogóle istniał jaki brzeg z drugiej strony? Wątpliwości 107 1 | Ośmielili się znów wyjść z Marysią na pokład, ale gdy 108 1 | siła, a nie moc ludzka, z tych przepaści wyratuje.~ 109 1 | błękitną, zlewającą się z niebem. Po onym niebie przelatywały 110 1 | dni! dwa dni! - powtarzał z trudnością marynarz, pokazując 111 1 | Dziękuję pokornie.~- Skąd wy?~- Z Lipiniec.~- Was ist das 112 1 | Odtąd, ilekroć Wawrzon z Marysią byli na pokładzie, 113 1 | uderzył ich oczy. Oto ujrzeli z dala coś kołyszącego się 114 1 | wodzie. Ptactwa też białego z czarnymi skrzydłami chmary 115 1 | całe leciały za statkiem z piskiem i krzykiem. Na pokładzie 116 1 | wyspa Sandy-Hok i druga z wielkim gmachem, stojącym 117 1 | zaświstał przeraźliwie, jakby z radości.~- Co to jest? - 118 1 | ziemię zara kiele miasta z tą ono łączką, bliżej by 119 1 | dziedzictwo. Parobka się z drzewem rano do miasta pośle. 120 1 | Wkrótce drugi statek nadpłynął z samego już miasta przywożąc 121 1 | miasta przywożąc agentów z hotelów i boarding-housów, 122 1 | się ze statku jak pszczoły z ula. Przez wąski mostek 123 1 | głowach. Na ich widok Wawrzon z Marysią żegnali się pobożnie. 124 1 | panował ruch największy; z jednych okrętów zdejmowano 125 1 | włosach, w rogatej czapce z barankiem i ta dziewczyna 126 1 | barankiem i ta dziewczyna z Lipiniec, ubrana w granatową 127 1 | granatową przyjaciółkę, z paciorkami na szyi.~Ludzie 128 1 | całym mieście. Robotnicy z portu, śpiewając ochrypłymi 129 1 | ciemne kominy statków rzucały z sykiem snopy iskier, które 130 1 | od zimna obudził go jakby z odurzenia...~- Tatulu!~- 131 1 | Schodząc w Nowym Jorku z szerokiej ulicy Brodway 132 1 | porysowały się i pokrzywiły z biegiem czasu: dachy na 133 1 | zaklęsły, tynk poodpadał z murów, same zaś mury zapadły 134 1 | drugie rozczochraną dachówką.~Z powodu nadbrzeżnego położenia 135 1 | mieszka, żyje i umiera. Z drugiej strony powiedzieć 136 1 | braku roboty, a po części z zamiłowania. Tu też nocami 137 1 | irlandzkie lub wycia bijących się z sobą na głowy Murzynów. 138 1 | w obdartych kapeluszach, z fajkami w zębach przypatrują 139 1 | w ziemi, o jednym oknie z powybijanymi szybami. Na 140 1 | mu zaraz oczy; chciał się z siekierą do budowy doków 141 1 | gdyby dzieci wygnały go z chałupy, to... kosztur by 142 1 | dałby dziesiątkę; pani z powozu dziecko by wysłała 143 1 | powozu dziecko by wysłała z pieniądzem w różanej rączce 144 1 | pieniądzem w różanej rączce i z wielkimi wpatrzonymi w dziada 145 1 | kręcić, musiał wylecieć z koliska i rozbić się siłą 146 1 | śmiercią, ale co się stanie z dziewczyną? Gdy o tym wszystkim 147 1 | nim chłopska rwie i wije z męki: a jemu potrzeba było 148 1 | tapczanie siedzi dziewczyna z oczyma wpatrzonymi w ziemię, 149 1 | Dziwna rzecz! Siedzieli z dziewczyną ciągle razem 150 1 | tygodni już sypiało wraz z rodzicami pod arkadą mostu, 151 1 | szpitali i nie wiadomo, co się z nimi stało. Drugiej rodzinie 152 1 | poratowania.~Mogli wprawdzie oboje z ojcem, udać się do kościoła 153 1 | ksiądz, alboż mogli się z kim rozmówić, kogoś zapytać? 154 1 | południe, ale mgła wstawała z wody jako zwyczajnie wiosenną 155 1 | domu spotkał wielki wóz z kartoflami, który w drodze 156 1 | zaraz za szprychy i zaczął z woźnicą pchać koła. Ciężko 157 1 | czubiasto ładowny, wysypało się z niego sporo kartofli i wpadło 158 1 | kartofle nie wypadają mu z zanadrza. Skarb niósł wielki, 159 1 | wielki, więc podnosił oczy z wdzięcznością ku niebu i 160 1 | ukradnę - a tu bez kradzenia z wozu spadło. Nie jedliśwa, 161 1 | zamiatania, ale że się nie mogli z nią rozmówić, że źle spełniała 162 1 | dusza rada by wylecieć z niej i lecieć jaskółką chybką 163 1 | przypominały, jako dawniej z innymi dziewczynami siadywała 164 1 | kądzieli. Jaśko wyglądając z alkierza wołał: "Maryś! 165 1 | wówczas, gdy on ją do tańca z kąta na środek izby przemocą 166 1 | posępnej, brudny, obdarty z policzkami wypchanymi tytuniem.~ 167 1 | pozbierawszy jedną ręką węzełki z ich rzeczami, drugą wziął 168 1 | jej pod nogi rzeczy, potem z równą flegmą uchylił drzwi 169 1 | podkute, kości wystawały jej z policzków. Wyglądała jak 170 1 | Przechodzący spoglądali na nią z pewnym rodzajem politowania. 171 1 | Tymczasem Wawrzon zdążał do domu z tym dobrym uczuciem, jakie 172 1 | był zbyt głodny. Ujrzawszy z daleka dziewczynę stojącą 173 1 | Drzewo chłopu wypadło z rąk. Tego już było nadto. 174 1 | i drugi, wreszcie rzekła z prośbą w głosie:~- Tatulu! 175 1 | dziewczyna się waha, krzyknął z wściekłością:~- Rzuć, bo 176 1 | coś niedobrego patrzało mu z oczu. Przez coraz błotnistsze 177 1 | przeszli około budynku z napisem: "Sailor's asilum", 178 1 | ciepłem dwoje nędzarzy. Z wody szło tchnienie wiosny 179 1 | dali zlewała się wdzięcznie z niebem. W tych błękitach 180 1 | dokuczał jej bardzo, ale z męki i osłabienia sen ją 181 1 | przepaściach wpadła, jak owa Kasia z chłopskiej piosenki, w " 182 1 | sznurze;~Ale sznur był krótki, z łokieć go nie staje:~Marysia 183 1 | okręty wypływały na pełnię i z nich to właśnie dochodziło 184 1 | wyraz zwierzęcy i ptasi z głodu, a zarazem tak rozpaczliwie 185 1 | wodę.~Amerykańskie wiązania z desek i belek tworzyły liczne 186 1 | znajdowała się platforma z desek, za nią zaś taran 187 1 | jej szeroko rozwarły się z przerażenia.~- Utopię ja 188 1 | ramionach, a głos mówił ciągle z tym strasznym spokojem:~- 189 1 | na moją niedolę, dyć ja z wami cierpiała głód i zimno... 190 1 | w przepaść.~Jakoż spadła z platformy, po drodze jednak 191 1 | nowojorska; na koniec - co to się z nią dzieje? Widzi jakiś 192 1 | Widzi jakiś okręt ogromny z podniesionym przodem, na 193 1 | przodem, na nim tłum ludzi, a z tego tłumu dwie ręce wyciągają 194 1 | teraz jej mdlejące dłonie i z jakąś siłą nadludzką ciągną 195 1 | ojcowską.~Ocknąwszy się z omdlenia spostrzegła, że 196 1 | odpuści, jako ja odpuszczam...~Z bladej jasności, która od 197 1 | kominy zaczęły się wychylać z cienia i jakoby przybliżać; 198 1 | twarz bladą jak płótno z sinawym cieniem, spokojną 199 1 | umrzeć lada chwila. Jeśli z tumanu porannego wynurzy 200 1 | Mgła ranna rozstępowała się z wolna pod tchnieniem zachodniego 201 1 | Śliczny, różany dzień wstawał z wody, słońce grzało coraz 202 1 | rozbudzić. Wawrzon zdjąwszy z siebie sukmanę przykrył 203 1 | Jakoż siność ustępowała z wolna z jej twarzy, policzki 204 1 | siność ustępowała z wolna z jej twarzy, policzki poróżowiały 205 1 | po prostu tym, że któryś z robotników, pracujący przy 206 1 | ten zwyczaj; ale Wawrzon z Marysią tlumaczyli to sobie 207 1 | Water-street ku Broadway. Z odpoczynkami zeszło im na 208 1 | ruch już panował niemały. Z otwierających się bram wychodzili 209 1 | siwy i wąsaty jegomość z młodym chłopakiem. Wyszedłszy 210 1 | to pan... i swój pan. On z głodu umrzeć nie da, on 211 1 | Młody chłopiec, który był z siwym panem, wytrzeszczał 212 1 | osobnego pokoju zamknął się z nimi i z chłopakiem. Oni 213 1 | pokoju zamknął się z nimi i z chłopakiem. Oni znowu zaczęli 214 1 | ten business! My przecie z jednych stron, my dzieci 215 1 | matki...~Tu widocznie dym z cygara, które palił, zaczął 216 1 | Nad wodą.~- Wygnali was z mieszkania?~- Wygnali.~- 217 1 | gniewliwości wydawał im się aniołem z nieba.~Gdy jedli, radowało 218 1 | Wiliam! przywieziesz mi z domu garść ziemi pod głowę 219 1 | siebie:~- Choćby ich wysłać z powrotem, koszt wielki, 220 1 | pójdą na dziady. W służbie z dziewczyną Bóg wie, co by 221 1 | prawie pusta. Tam gruntu z lasem weźmiesz 160 morgów 222 1 | znajdziecie i innych, którzy z wami pojadą. Zresztą dam 223 1 | Wiliam obchodził się nawet z Marysią jakby z "lady" jaką, 224 1 | się nawet z Marysią jakby z "lady" jaką, czego wstydziła 225 1 | przyszło kilka młodych panienek z grzywkami na czołach, ubranych 226 1 | schyla i po rękach je całuje, z czego się śmiały bardzo. 227 1 | to po polsku, rozmawiał z Marysią i Wawrzonem o dalekich 228 1 | czasu do czasu widocznie dym z cygara gryzł go w oczy, 229 1 | da jej zginąć; że jak ją z niedoli wyprowadziła, tak 230 1 | leśnych widać było ludzi z siekierami. Pociąg leciał 231 1 | giną oczom i zlewają się z niebem. Z okien wagonów 232 1 | i zlewają się z niebem. Z okien wagonów widać było 233 1 | ujrzeli jakichś jeźdźców z piórami na głowach i o twarzach 234 1 | widocznie nazwę obmyślono z góry, wychodząc z zasady, 235 1 | obmyślono z góry, wychodząc z zasady, że gdzie istnieje 236 1 | szczególności, że kto by z nich chciał być zdrowym, 237 1 | leżące na samej granicy, z tamtej strony Missisipi, 238 1 | wielkich trudów wozami.~Z tych zapomnień mogły się 239 1 | czasowe i miały ustać wraz z przeprowadzeniem kolei. 240 1 | ziarnko prawdy trudno czasem z retorycznych plew wyłuskać. 241 1 | innych, których powstawanie z nie mniejszą przesadą głoszono.~ 242 1 | Warunki wydawały się nawet z wielu względów pomyślnymi, 243 1 | Poznańczycy, Galicjanie, Litwini z Augustowskiego i Mazurzy 244 1 | wzdychali do życia, jakie chłop z chłopów powinien prowadzić, 245 1 | pierwszą sposobność, by się z dusznych, zakopconych dymem 246 1 | Illinois, połączyli się z pierwszymi i kilkuset ludzi, 247 1 | część tego Stanu słynną jest z okrutnych zapasów między 248 1 | przecie można dać sobie z tym wszystkim radę. Mazur, 249 1 | jeszcze gdy ma po Mazurze z każdego boku i Mazura za 250 1 | Maćkowi mógł w każdej chwili z kłonicą na pomoc pośpieszyć.~ 251 1 | miasto Little-Rock, ale z Little-Rock do Claresville, 252 1 | najbliższej osady ludzkiej, z którą miała sąsiadować Borowina, 253 1 | Borowina, trochę dalej niż z Warszawy do Krakowa, a co 254 1 | śmiech, podszyta czaporalem z dołu, powikłana w górze 255 1 | na kształt lin i sznurów z drzewa na drzewo tworzyły 256 1 | człowiekowi na 160 morgach, pniaki z ziemi wydrapać, wykroty 257 1 | kwadrat chałupy, na środku zaś z czasem kościół i szkoła. 258 1 | którymi czuwała straż złożona z młodych, zbrojnych parobków. 259 1 | rozlegały się wystrzały z karabinów i wołania: "Bywaj 260 1 | Ludzie, którzy przybyli z dzikich stron teksaskich, 261 1 | myśliwcami i ci dostarczali z łatwością sobie i swym rodzinom 262 1 | Clarcsville, a składającymi się z kukurydzowej mąki i solonego 263 1 | Jakiś grajek przywiózł z sobą skrzypce, na których 264 1 | sobie tymczasowe namioty z płócien pozdzieranych z 265 1 | z płócien pozdzieranych z wozów. Inni, zwłaszcza nieżonaci, 266 1 | chodzić za zwierzyną. Zaraz z początku pokazało się, że 267 1 | pewnego dnia zjawił się jakby z nieba spadły wóz niejakiego 268 1 | dach płócienny, na którym z każdego boku czerniał napis 269 1 | Clarcsville, nie zdjęli skalpu z głowy pana Grünmańskiego, 270 1 | bitew, w których towarzysze z jednych miast lub osad łączyli 271 1 | się przeciwko pochodzącym z innych. Doświadczeńsi, starsi 272 1 | mędrsi zyskiwali wprawdzie z wolna powagę i władzę, ale 273 1 | ranka znowu zaczęli się bić z sobą przy karczunku. Zgoda 274 1 | spuszczali chmurnie głowy i dusze z nich ulatywały za morze. 275 1 | oni jeszcze słuchali. Ale z wyjątkiem tych krótkich 276 1 | dzielić losy innych. Jakoż z początku lepiej się im działo. 277 1 | Nowym Jorku. Gorący powiew z Teksasu opalił i pokrył 278 1 | twarzyczkę. Młodzi chłopcy z Sant-Antonio i znad wielkich 279 1 | przyskakiwali do siebie z pięściami, w tym tylko byli 280 1 | jasnych włosów jak chaber z żyta i że to najładniejsza 281 1 | Ale tam rzeczy psowaly się z dnia na dzień. Ubiegł tydzień 282 1 | było fraszką w porównaniu z tym, co należało zrobić. 283 1 | zrobić. Zielona ściana boru z wolna tylko ustępowała przed 284 1 | puszczają. Pewien chłopak z Chicago dowodził, że widział 285 1 | jak straszny, kudłaty łeb z błota podniósł i tak na 286 1 | taboru uciekł. Osadnicy z Teksas tlumaczyli mu, iż 287 1 | ludzi zachorowało na krzyże z wysilenia, a potem rzuciła 288 1 | szumiał, jakby się natrząsał z ludzkiej niemocy. "Rąb dwa 289 1 | Rąb dwa lata, a potem z głodu zamrzyj" mówił chłop 290 1 | obrazek kościelny.~A chlopaki z Chicago i strzelcy z Teksasu 291 1 | chlopaki z Chicago i strzelcy z Teksasu patrząc na nią mówili:~- 292 1 | że jeden jest tylko taki, z którym by poszła na kraj 293 1 | w takiej już była toni, z takich przepaści Bóg ją 294 1 | Nowym Jorku, który im pomógł z nędzy wstać i tu się przedostać, 295 1 | przynosił. Ludzie uciekali z niej nocami, i co się tam 296 1 | niej nocami, i co się tam z nimi działo, to już trudno 297 1 | Wawrzon zachorował wreszcie z wysilenia. Ból jął mu po 298 1 | mchach i gotowała mu leki z wódką.~- Maryś! - mruczał 299 1 | Orlik, niechybny myśliwiec z Teksasu, który to słyszał, 300 1 | jako dolę własną. Jać się z borem znam i zginąć jej 301 1 | Ale Czarny Orlik, który z borem się znał, utkwił weń 302 1 | bary.~Ludzie popatrzyli z kolei na Orlika i otucha 303 1 | Ci, co go znali jeszcze z Teksasu, mieli do niego 304 1 | mając za sobą wszystkich z Teksasu. Gdy się po suplikacjach 305 1 | Chmary ptactwa podniosły się z łoskotem ze wszystkich stron 306 1 | Obie wkrótce zlały się z pierwszą i pożar huczał 307 1 | dalej i dalej.~Hikory pękały z hukiem armatnim w płomieniach. 308 1 | huczenie ognia, pomieszane z wrzaskiem ptactwa i rykiem 309 1 | bór. Jutro będziecie mieli z tej strony pola, ile kto 310 1 | zwiększają się na wiosnę z powodu topnienia śniegów 311 1 | wyczerpać, a dostać nowych z Clarcsville było niepodobieństwem.~ 312 1 | byle mu ślubowała, to wróci z nią choćby do Lipiniec, 313 1 | nowych fal, płynących jakoby z pędem wielkim.~Krzyk powstał 314 1 | powiększał się i mieszał z okrzykami trwogi, z nawoływaniem 315 1 | mieszał z okrzykami trwogi, z nawoływaniem imion i prośbami 316 1 | cofać przed parciem fali z miejsca na miejsce. Znać 317 1 | stronę drzew. Deszcz lał jak z cebra i każda minuta stawała 318 1 | to topiel, rwanie drzew z korzeniami, łamanie lasów, 319 1 | ciemność, śmierć.~Jeden z wozów, stojący najbliżej 320 1 | postaci męskich rzuciło się z drzew, ale fala porwała 321 1 | łąkę. Chwilami belka jaka z uczepioną ludzką postacią 322 1 | czasem ręka wysunęła się z wody i zapadła w nią na 323 1 | którego czub było tylko widać z wody, ale w tej samej chwili 324 1 | ale w tej samej chwili z owego czuba doszedł głos 325 1 | zeskoczę...~Zaledwie oboje z Wawrzonem uczynili to, co 326 1 | kazano, jakaś postać skoczyła z gałęzi na tratwę.~Był to 327 1 | opuszczę. Boga mi! Ja was i z tej toni wyprowadzę.~Toporkiem, 328 1 | sobie, uciął prostą gałąź z drzewa, obrobił ją w mgnieniu 329 1 | oka, potem wypchnął tratwę z gałęzi i począł wiosłować.~ 330 1 | łożysko strumienia płynęli z szybkością błyskawicy. Gdzie? 331 1 | samym rankiem wydostali się z lasów, bo żadnego wierzchołka 332 1 | spienionej wody zataczały się z rykiem po pustej płaszczyźnie. 333 1 | zarumieniona znojem, zagrzana walką z powodzią, miała taki wyraz 334 1 | rozmowę.~- Co mi tam! Byle z tobą... umiłowana...~- Wiosłuj, 335 1 | dziewczyno! Bogdajbym nie był z Lipiniec wyjeżdżał i ciebie 336 1 | się, jak chciał Marysię z nędzy topić, bo znowu wołał: " 337 1 | i dał mu śmierć pogodną. Z początku powtarzał żałosnym 338 1 | widzi mu się, że stary pan z Nowego Jorku dał na drogę 339 1 | odkupno kolonii, więc oboje z Marysią jadą z powrotem. 340 1 | więc oboje z Marysią jadą z powrotem. Są na oceanie, 341 1 | widzi ten port w Hamburgu, z którego wyjechał, miasta 342 1 | pługiem. On ręce do niego z wagonu wyciąga. Gospodarzu, 343 1 | Przyręblami Lipińce. Idą oboje z Marysią drogą i płaczą. 344 1 | Orlikowi wypadała już tyczka z ręki od wiosłowania i głód 345 1 | błyskał jakoby ogieniek, z którego smuga odbijała się 346 1 | się w wodzie.~- To łódź z Clarcsville! - mówił szybko 347 1 | Jednocześnie wiosłował z największym wysileniem. 348 1 | statku.~Nagle tyczka pękła z natężenia w Orlikowym ręku. 349 1 | lasy poniósł. Myślałem i z tobą tak zrobić, alem nie 350 1 | Ale wkrótce zniknął jej z oczu. Płynął do łodzi po 351 1 | na jaki inny, dopłynąłby z pewnością. Tymczasem mimo 352 1 | mimo nadludzkich usiłowań z wolna tylko mógł się posuwać. 353 1 | Gdyby wrócił, jeszcze by z prądem dopłynął do tratwy, 354 1 | niesiona tym samym prądem, z którym on walczył. Nagle 355 1 | Marysia sama na tratwie, tylko z trupem ojca, patrzyła jak 356 1 | padły...~Wychudła, drżąca z osłabienia ręka targała 357 1 | trochę odżywiła, byłaby z niej ładna dziewczyna. Oni 358 1 | na którym raz już spali z ojcem, owej pamiętnej nocy, 359 1 | jako się w Nowym Jorku z ojcem żywili. Szczęściem, 360 1 | umrze, jak pomarli wszyscy, z którymi ją dola wiązała.~ 361 1 | Pewnego poranku przywlokła się z wysileniem i z tą myślą, 362 1 | przywlokła się z wysileniem i z tą myślą, że to chyba już 363 Latar| jak i dla okrętów idących z New Yorku do Panamy. Zatoka 364 Latar| był to kłopot niemały, raz z tego powodu, że następcę 365 Latar| Latarnik jest niemal więźniem. Z wyjątkiem niedzieli nie 366 Latar| skalistej wysepki. Łódź z Aspinwall przywozi mu raz 367 Latar| to, że chcąc się dostać z dołu do ognisk na szczyt 368 Latar| jak u Kreolów, ale sądząc z niebieskich oczu, nie należał 369 Latar| Stary człowiek wyciągnął z zanadrza spłowiały jedwabny 370 Latar| Ten drugi jest hiszpański z wojny karlistowskiej; trzeci 371 Latar| przeszedłem. Miejsce to jest jedno z takich, jakie najgoręcej 372 Latar| olbrzymich ognisk, podobny z dołu do małego, czarnego 373 Latar| stracenie. Spoglądając teraz z wieżowego balkonu na oświecone 374 Latar| go susza; próbował handlu z dzikimi plemionami, zamieszkującymi 375 Latar| siłę oporu, jaka płynie z prawości serca. W swoim 376 Latar| beksę, gotowego załzawić się z lada powodu. Prócz tego 377 Latar| wiorstowe fale wytaczały się z ciemności i rycząc szły 378 Latar| Tajemnicza mowa oceanu dochodziła z pełni coraz potężniej i 379 Latar| które przysłaniały księżyc. Z zachodu poczynało dąć coraz 380 Latar| mocniej. Bałwany skakały z wściekłością na urwisko 381 Latar| owych okrętach walczyli z nocą, z ciemnością, z falą; 382 Latar| okrętach walczyli z nocą, z ciemnością, z falą; w izbie 383 Latar| walczyli z nocą, z ciemnością, z falą; w izbie zaś spokojnie 384 Latar| nich jak człowiek zbudzony z głębokiego snu. Na wieży 385 Latar| wszystko do siebie. .Wszystko, z czym styka się latarnik, 386 Latar| ciągłym zadumaniem się, a z tego zadumania nie budzi 387 Latar| czasem statki, korzystając z wiatrów, które pasatami 388 Latar| pióropusz dymu. To parowiec z New Yorku wiózł podróżnych 389 Latar| spieniony szlak piany. Z drugiej strony balkonu widział 390 Latar| domki i wieżyczki miasta. Z wysokości latami domki były 391 Latar| białym, kamiennym bulwarku. Z rana lekki wschodni powiew 392 Latar| niczym ciszy. Żółte piaski, z których odpłynęły fale, 393 Latar| promieni słonecznych lały się z nieba na wodę, na piaski 394 Latar| człowiek łatwo oswaja się z lepszym losem, stopniowo 395 Latar| przekonaniu. Stary zżył się z wieżą, z latarnią, z urwiskiem, 396 Latar| Stary zżył się z wieżą, z latarnią, z urwiskiem, z 397 Latar| się z wieżą, z latarnią, z urwiskiem, z ławicami piasku 398 Latar| z latarnią, z urwiskiem, z ławicami piasku i samotnością. 399 Latar| samotnością. Poznał się także i z mewami, które niosły się 400 Latar| nad lasem. Skawiński znał z bliska podobne lasy, gdyż 401 Latar| w nich spędził, słyszał z bliska grobowe głosy wyjców 402 Latar| sprawiało rozkosz patrzeć z wysokości na owe matos, 403 Latar| tylko czasami w niedzielę z rana. Przywdziewał wtedy 404 Latar| mleczna głowa podnosiła się z pewną dumą, gdy słyszał 405 Latar| gdy słyszał przy wyjściu z kościoła, jak Kreole mówili 406 Latar| nich skwapliwie wiadomości z Europy. Biedne stare serce! 407 Latar| przybiła do wysepki, schodził z wieży na gawędę ze strażnikiem 408 Latar| latarni, zapalane co wieczór z taką regularnością, z jaką 409 Latar| wieczór z taką regularnością, z jaką słońce wstaje rankiem 410 Latar| jaką słońce wstaje rankiem z wody w tamtych stronach. 411 Latar| jego wysepce. Zżył się już z myślą, że nie opuści wieży 412 Latar| zlewał się coraz więcej z tym, co go otaczało. Nie 413 Latar| zeszedłszy w godzinę później z wieży, spostrzegł, że prócz 414 Latar| swej miesięcznej pensji, z którą zresztą nie miał co 415 Latar| prawie. Przesiedział chwilę z zamkniętymi oczyma i był 416 Latar| nigdy książek polskich. Z tym większą też skwapliwością 417 Latar| większą też skwapliwością i z tym żywiej bijącym sercem 418 Latar| fale zaledwie bełkotały z cicha, rozpływając się łagodnie 419 Latar| zamkowy~Nowogrodzki ochraniasz z jego wiernym ludem!~Jak 420 Latar| mleczne włosy zmieszały się z piaskiem nadmorskim. Oto 421 Latar| tak zestarzał, tak zżył z samotną skałą i tak zapamiętał, 422 Latar| swej żywności, więc kilka z nich zleciało z wierzchu 423 Latar| więc kilka z nich zleciało z wierzchu latarni aż do niego. 424 Latar| które rzuciły się na nią z wrzaskiem, a sam wziął znowu 425 Latar| ułanem i stoi na widecie: z dala karczma pogląda płonącymi 426 Latar| opar widocznie podnosi się z łąk i obejmuje świat cały 427 Latar| Jeden drugiemu podaje głos z chaty do chaty; wraz i żurawie 428 Latar| żurawie krzyczą już gdzieś z wysoka. Ułanowi jakoś rześko, 429 Latar| pójdzie, jak pójdą inni, z krzykiem i furkotaniem chorągiewek. 430 Latar| świta, świta! Noc blednie: z cienia wychylają się lasy, 431 Latar| widzeń walczą w jego głowie z rzeczywistością. Wreszcie 432 Latar| Pójdziecie precz ze służby. Łódź z San-Geromo rozbiła się na 433 Latar| pokładzie statku idącego z Aspinwall do New Yorku. 434 Sach | mogło obchodzić kolonistów z Berlina, Grundenau i Harmonii? 435 Sach | jest zdzierając im skalpy z głów. Taki stan rzeczy nie 436 Sach | mógł trwać. Osadnicy więc z Berlina, Grundenau i Harmonii 437 Sach | wezwawszy na pomoc Meksykanów z La Ora, napadli na uśpioną 438 Sach | czasie wyszły na łowy. Z samego miasta nie ocalił 439 Sach | Indian, podobało się Niemcom. Z wideł źle uciekać, ale dobrze 440 Sach | Dzięki tej myśli zaraz z Berlina, Grundenau i Harmonii 441 Sach | Szóstego roku znaleziono z drugiej strony wideł kopalnię 442 Sach | mieszkańców. W siódmym roku, z mocy prawa lynch powieszono 443 Sach | dziewiętnastu ostatnich wojowników z pokolenia Czarnych Wężów, 444 Sach | Kolej żelazna łączyła je z Rio del Norte i San Antonio; 445 Sach | wznosiły się trzy szkoły, z tych jedna wyższa. Na placu, 446 Sach | że mieszkańcy dumni byli z jego przyjazdu. Wiadomo, 447 Sach | piętnaście stóp nad ziemią (z towarzyszeniem muzyki) wykona 448 Sach | królów pokolenia i ostatni z pokolenia: l) Spacer. 2) 449 Sach | umierającego starego Indianina z dziesięcioletnim chłopakiem. 450 Sach | chłopakiem. Stary umarł istotnie z ran i wycieńczenia, przed 451 Sach | przygarnęła sierotę, który z czasem stał się pierwszym 452 Sach | Rozumie się, że filistry z Antylopy cisnęli się do 453 Sach | cyrku, aby importowanym z Niemiec żonom i synom, którzy 454 Sach | Indianina, pokazać ostatniego z Czarnych Wężów i powiedzieć: " 455 Sach | wykrzyk podziwu zarówno z ust Amalchen, jak i małego 456 Sach | przez szpary w deskach, z twarzami rozciekawionymi 457 Sach | które w mieście mieszają się z zapachem słodu. W cyrku 458 Sach | ze śpiczastym dachem i z gwiaździstą amerykańską 459 Sach | wymalowana jest bitwa białych z czerwonoskórymi. W chwilach, 460 Sach | oświecone wnętrze bufetu z setkami kufli szklanych 461 Sach | olbrzymi żyrandol, złożony z pięćdziesięciu lamp naftowych, 462 Sach | nie wychodzą na wierzch z ciekawości. Zresztą wszyscy 463 Sach | frisch Bier! - wszyscy z niecierpliwością oczekują 464 Sach | dwóch szeregach przy wejściu z areny do stajen. Przez te 465 Sach | Mathilde, córka piwowara z Opuncia-Gasse, zaniepokojona 466 Sach | młodego grocernika Flossa z tejże ulicy i pyta z cicha: 467 Sach | Flossa z tejże ulicy i pyta z cicha: czy ją kocha jeszcze? 468 Sach | sachem! sachem! przebiega z ust do ust między widzami. 469 Sach | gra posępną arię Komandora z Don Juana, zaciągają drut 470 Sach | straszliwy sachem, ostatni z Czarnych Wężów. Ale cóż 471 Sach | widzieć, a teraz spoglądają z pewnym utęsknieniem na górne 472 Sach | Deana, złożonej przeważnie z Niemców. Czyżby jeszcze 473 Sach | filister, jak i ostatni z Czarnych Wężów.~Rozmyślania 474 Sach | dumny jak król. Płaszcz z białych gronostajów - oznaka 475 Sach | jaguara. Twarz ma jakby wykutą z miedzi, podobną do głowy 476 Sach | staje - i niespodzianie z ust jego wyrywa się pieśń 477 Sach | pięciuset wojowników wychodziło z Chiavatty na ścieżki wojny 478 Sach | łowy wiosenne. Gdy wracali z wojny, zdobiły ich skalpy; 479 Sach | ich skalpy; gdy wracali z łowów, przywozili mięso 480 Sach | bawole, a żony witały ich z radością i tańczyły na cześć 481 Sach | polu sławy i szli polować z duchami ojców do Srebrnych 482 Sach | cisza. Wódz wył dalej:~"Z całego pokolenia zostało 483 Sach | nieludzkie wycie wyrwało się z piersi wodza, zakołysał 484 Sach | potokami płonącej nafty. Z piersi widzów wyrwał się 485 Sach | jeden okrzyk. Ale cóż to? Z areny wołają: stój! stój.... 486 Sach | Schlangen!... Kamień spada z piersi widzów. Więc to wszystko 487 Sach | Jakże odmówić ostatniemu z Czarnych Wężów - w Antylopie, 488 Ozyr | SĄD OZYRYSA~PRZEŁOŻYŁ Z EGIPSKIEGO PAPIRUSU HENRYK 489 Ozyr | któregoś tam Tutmesa 1, z którejś dynastii panującej 490 Ozyr | kłócicie się jak dwie przekupki z Memfis?.~A na to tak odpowiedział 491 Ozyr | tak odpowiedział pierwszy z duchów:~- Ja, panie, jestem 492 Ozyr | rozważać, a zatem żadnej z was nie mogę udzielić głosu. 493 Ozyr | ale uśmiechnęła się jakby z pewnym zadowoleniem i rzekła:~- 494 Ozyr | wreszcie wiadomo, który z tych dwóch duchów ma pomyśleć 495 Ozyr | działaczy państwowych i drwił z zasad, które za studenckich 496 Ozyr | trzeci palec do góry i rzekł z powagą:~- Łapówki nie dowodzą 497 Ozyr | tradycją egipską, że biorą je z zupełnie czystym sumieniem.~- 498 Ozyr | którzy byli ich wrogami. Jaka z tego powstawała karykatura 499 Ozyr | moje wskazać nam mogą, co z nim~uczynić należy.~- Kilka 500 Ozyr | Psunabudes drwił sobie z Egiptu, nie dbał o Faraona,