Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
zdziwil 1
zdziwila 1
zdziwione 1
ze 467
zebach 1
zeber 1
zebów 1
Frequency    [«  »]
780 na
646 nie
604 z
467 ze
426 do
348 a
328 to
Henryk Sienkiewicz
Nowele

IntraText - Concordances

ze

    Nowela
1 Janko| chociaż tak słabo i żałośnie, że jak mówiły kumy: "myślałby 2 Janko| jeść, za bedłkami do boru. Że go tam kiedy wilk nie zjadł, 3 Janko| obiecywali sobie nawet ludzie, że się wychowa, a jeszcze mniej, 4 Janko| Chłopak krzyczał, obiecywał, że już nie będzie, a taki myślał, 5 Janko| nie będzie, a taki myślał, że tam coś w boru grało... 6 Janko| wsi, i pewno myślał sobie, że cała wieś gra. Jak posłali 7 Janko| to odbierał szturchańców, że w końcu wyglądał jak obite 8 Janko| oczy, bo mu się zdawało, że to niedostępna jakaś dla 9 Janko| której niegodzien tknąć, że to jakieś jego najdroższe 10 Janko| serce drżało na myśl ze szczęścia.~Pewnej nocy nikogo 11 Janko| oświecone były tak mocno, że Janek ledwie mógł patrzeć 12 Janko| chodzi, czy się zalękło, dość że nie ozwało się ni słowem, 13 Janko| chłopczyka miała odejść. Dobrze, że choć w chwilę śmierci odchodziła 14 Janko| jak człowiek, co widzi, że od śmierci nie wydrze swego 15 1 | bałwanu wynurzył się tak, że dno było mu widać, a 16 1 | wołania ich mieszały się ze świstem piszczałek miczmeńskich 17 1 | Vaterland!?" i może myśleli, że tego "Vaterlandu" nigdy 18 1 | silniej, wykrzykując po cichu ze strachu. Po niejakim czasie 19 1 | sercu, bo sobie pomyśleli, że "ono takuteńkie jak w Lipińcach". 20 1 | pomyślała sobie tylko, że co komu przeznaczone, to 21 1 | tak silnie burzyć wodę, że cały statek drżał od 22 1 | rozmawiać?~- Albo to nie mówili, że tam naszego narodu chmara 23 1 | Ameryki, i jak się to stało, że jechał. Jak się stało? Oto 24 1 | się Bóg wie co należało; że zaś nie miał czym zapłacić, 25 1 | były do roboty. Opóźnił się ze zwózką, potem też zaczęły 26 1 | snopach, więc pomyślał, że przez jedną szkodę w koniczynie 27 1 | chudoba pójdzie na marne, że stracił tyle pieniędzy, 28 1 | inwentarza, całoroczny plon i że na przednówku chyba ziemię 29 1 | pójdą po proszonym chlebie.~Że zaś przedtem chłop był dostatni 30 1 | pachciarz wtórował i mówił, że tam rząd daje ziemi każdemu, " 31 1 | jedną szkodę stracił tyle, że parobka mógłby za to utrzymać. 32 1 | odpychano na sam koniec, tak że i głodem przyszło nieraz 33 1 | Chwilami ogarniała go obawa, że może te "pogany", jak nazywał 34 1 | pomieścić; więc nic dziwnego, że gdy siedział teraz oto na 35 1 | Smolak, koniucha, dawał znać, że widzi, jako się żuraw chyli 36 1 | jako się żuraw chyli i że zaraz nadejdzie z "potrawów". 37 1 | zadudniało, nadjechał, zeskoczył ze źrebca, potrząsnął konopną 38 1 | oczy i zdawało się jej, że Smolak znowu szepce do niej 39 1 | stanie, to stanie się i ze mną; jedno nam życie i jedna 40 1 | zawzięty, więc wierzyła, że co rzekł, to i spełni. Ot, 41 1 | konie obrządzał, czy może go ze dworu z saniami gdzie posłali, 42 1 | Marysia uczuli też oboje, że choć ich tam wiatr niesie 43 1 | siç wcale. Rzekłby kto, że fala osłabła i rozlała się 44 1 | zbliżał. Chwilami zdawało się, że ktoś wołał z ciemności, 45 1 | słysząc takie gwary mówią, że to burza zwołuje z piekieł 46 1 | też zżółkł jak wosk, ile że przez pierwsze dni nie wychodzili 47 1 | oboje na pokład: myśleli, że nie wolno. Albo zresztą 48 1 | z emigrantów wiedzieli, że wróży burzę. Nikomu zresztą 49 1 | zresztą nie było już tajno, że niebezpieczeństwo, a może 50 1 | tapczanów, rzucało nimi tak, że chwilami uderzali o ściany. 51 1 | przeraźliwe, zdawało się, że lada chwila belki i deski 52 1 | Wawrzynowi i Marysi zdawało się, że to już przychodzi ciemność 53 1 | múwił, Marysia zrozumiała, że nie ma już ratunku. Myśli 54 1 | okrutny ściskał jej serce tak, że poczęła szlochać głośno. 55 1 | Zdawało się wszystkim, że to już koniec.~Po chwili 56 1 | słowach uspokoił kobiety, że woda dostała się tylko wypadkiem, 57 1 | wypadkiem, potem dodał, że ponieważ statek na pełnym 58 1 | namawiał, mówił mu wprawdzie, że trzeba jechać przez wodę, 59 1 | żeby przez tak wielką, że przez tyle dni i nocy. Myślał, 60 1 | tyle dni i nocy. Myślał, że promem przejedzie, jako 61 1 | przejeżdżał. Gdyby był wiedział, że morze tak ogromne, byłby 62 1 | doliny, znowu pomyśleli, że ich chyba ręka Boża albo 63 1 | Wawrzon naprawdę pomyślał, że chyba morze nie kończy się 64 1 | przedmiotu, rozpoznali, że to była wielka czerwona 65 1 | Narodu tu widać jak maku. Ja że w Polsce chłop, a tu będę 66 1 | się zręcznie, żeby mi choć ze dwie włóki tego boru podarował, 67 1 | Chwała Najwyższemu, bo widzę, że mnie Niemiec nie zdurzył...~ 68 1 | zmienił pieniądze, i obiecał, że nie da go oszukać, więc 69 1 | zbliżył się tak do miasta, że już widać było nie tylko 70 1 | Ludzie zaczęli wysypywać się ze statku jak pszczoły z ula. 71 1 | Celnik, ubrany w szary surdut ze srebrną gwiazdą, poszczypał 72 1 | czekać. Niemiec powiedział, że zara tu nadejdzie od rządu 73 1 | padać deszcz pomieszany ze śniegiem, od wody zaciągnął 74 1 | morskie odmęty. Myśleli, że tylko nogą na ziemi stanąć, 75 1 | ludzkiego poczuli nagle, że im jeszcze samotniej i straszniej, 76 1 | wiedział.~Wawrzon uczuł, że nogi chwieją się pod nim, 77 1 | nogi chwieją się pod nim, że jakiś olbrzymi ciężar wtłacza 78 1 | ciężar wtłacza go w ziemię, że chyba gniew Boży zawisnął 79 1 | mury zapadły w ziemię tak, że okna suteren zaledwie górnym 80 1 | strony powiedzieć można, że jeśli emigracja jest szumowinami 81 1 | wyprosić. Włosy zbielały mu ze zgryzoty, wyczerpała się 82 1 | patrzał tylko przed siebie, że cudzej niedoli nikt nie 83 1 | odtrącające i takie rozpędzone, że każdy, co się nie umiał 84 1 | w niedzielę przed ołtarz ze świecą wychodził; a tu był 85 1 | wiedział jednak dobrze, że każdy dzień będzie coraz 86 1 | wszystkim myślał, to czuł, że go nie tylko Bóg opuścił, 87 1 | dręczyła tym straszniej, że nie wiedział, co to jest, 88 1 | się krwawi. Chłop czuł, że go coś jak w ziemię wgniata. 89 1 | nie tykać. Chyba o tym, że nie ma już ani pieniędzy 90 1 | dwie rodziny polskie, jedną ze Śląska, drugą spod samego 91 1 | ciężka, przejmująca. Mimo że na dworze było już ciepło, 92 1 | zepsutego warzywa, wyrzucanego ze statków, a przy tym, gdy 93 1 | tęsknocie, która go najbardziej ze wszystkiego trawiła. Przyszedł 94 1 | Przyszedł wreszcie nad wodę, a że to była pora "lunchu", więc 95 1 | przyciągali je do siebie; on, że sznura nie miał, więc tylko 96 1 | zjedzenia wydało. O tym, że dziewczyna także nie jadła, 97 1 | szarpnęły, wóz wyskoczył, a że był czubiasto ładowny, wysypało 98 1 | najwyższemu niech będą dzięki, że wejrzał na niedolę naszą. 99 1 | rozpali; gajdoków je tyla, że na dwa razy wstrzyma. Pan 100 1 | miłosierny! Maryśka zaraz ze słomy wstanie, jak się dowie, 101 1 | wstanie, jak się dowie, że mam gajdoki.~Tymczasem Marysia 102 1 | wyjścia nie ruszała się ze słomy. Bywało, że jak Wawrzon 103 1 | ruszała się ze słomy. Bywało, że jak Wawrzon przynosił rano 104 1 | garnków i zamiatania, ale że się nie mogli z nią rozmówić, 105 1 | nie mogli z nią rozmówić, że źle spełniała polecenia 106 1 | znosiła, do tego przekonania, że nie ma dla nich rady ani 107 1 | jednak tak tam coś ciągnie, że ot! dusza rada by wylecieć 108 1 | spokój i radość, i wesele, ze wszystkich ludzi przy nim 109 1 | Czasem jej się też zdało, że spływają do piersi i tam 110 1 | izby. Marysia w mniemaniu, że to ojciec, nie podniosła 111 1 | się dać do zrozumienia, że już wydali wszystko, że 112 1 | że już wydali wszystko, że drugi dzień nic nie jedzą, 113 1 | drugi dzień nic nie jedzą, że głodni i żeby zmiłował 114 1 | nie zrozumiał wprawdzie, że jest wielmożnym, ale domyślił 115 1 | wielmożnym, ale domyślił się, że dolara nie dostanie; domyślił 116 1 | domyślił się nawet tak dobrze, że pozbierawszy jedną ręką 117 1 | odpowiedział jakiś głos ze środka - przyjdę na noc.~ 118 1 | zapominał, jakby nie wiedział, że dziewczyna zaledwie je udźwignąć 119 1 | mogę.~On jakby się zbudził ze snu.~- To je rzuć.~- Dyć 120 1 | przydadzą się.~Nagle ujrzawszy, że dziewczyna się waha, krzyknął 121 1 | było błękitu i światła, że oczy mrużyły się pod 122 1 | przeciw Panu Bogu uczynić, że On, taki miłościw, od nich 123 1 | je znowu. Śniło się jej, że błądząc po jakichś rozpadlinach 124 1 | zbudziła się, bo zdało się jej, że warkocza już nie ma i że 125 1 | że warkocza już nie ma i że leci w przepaść. Sen pierzchnął. 126 1 | powietrzu: zdawało się, że cały świat się raduje, tylko 127 1 | położyła się, na deski i mimo że zaraz opadły ich roje moskitów, 128 1 | wzdrygnęła się do głębin na myśl, że jutro będzie topielcem, 129 1 | jutro będzie topielcem, że pójdzie w jakąś ciemność, 130 1 | pójdzie w jakąś ciemność, że będzie leżała w wodzie, 131 1 | dali.~Dziewczyna uczuła, że słabnie. Na koniec nogi 132 1 | sukmany i Marysia uczuła, że leci w przepaść.~Jakoż spadła 133 1 | z omdlenia spostrzegła, że leży spokojnie przy ojcu, 134 1 | choć było ciemno, dojrzała, że leży krzyżem i że szlochanie 135 1 | dojrzała, że leży krzyżem i że szlochanie głuche, żałosne 136 1 | dobrze, jasno, spokojnie, że usnęła naprawdę.~Noc mijała 137 1 | schylony nad Marysią.~Myślał, że umarła. Wysmukła jej postać 138 1 | Wawrzonowi zdawało się, że i on chyba umiera, ale przyłożywszy 139 1 | jej rękę do ust poczuł, że oddycha. Serce w niej biło, 140 1 | słabo; zrozumiał jednak, że może umrzeć lada chwila. 141 1 | policzkach.~Uczuł raz na zawsze, że to dziecko - to teraz źrenica 142 1 | Tłumaczyło się to po prostu tym, że któryś z robotników, pracujący 143 1 | surduta i trzymając myślał, że chyba za kawał nieba złapał.~ 144 1 | jedzenia, a gdy odrzekli, że nie śmieją tego przy nim 145 1 | nim zrobić, powiedział im, że głupi. Ale mimo tego 146 1 | krzyknął:~- Ja bym cię ze skóry odarł!~Potem do Marysi:~- 147 1 | okropnie zaczął gryźć w oczy, że źrenice zaszły mu jakby 148 1 | Wiliam! idź powiedz siostrze, że będziemy mieli gości na 149 1 | Chicago jest takich jak ty ze dwadzieścia tysięcy, w Milwaukee 150 1 | najlepiej, tym bardziej że mogę dać wam bilety darmo, 151 1 | siebie Marysię, dziwiły się, że taka blada, że taka ładna, 152 1 | dziwiły się, że taka blada, że taka ładna, że ma tak jasne 153 1 | taka blada, że taka ładna, że ma tak jasne włosy, że im 154 1 | że ma tak jasne włosy, że im się do nóg ciągle schyla 155 1 | mogła wstrzymać łez widząc, że panna Jenny własnymi rękoma 156 1 | widomą rękę Bożą i wierzyła, że ta ręka nie da jej zginąć; 157 1 | ręka nie da jej zginąć; że jak z niedoli wyprowadziła, 158 1 | rozpierało tak coś piersi, że miał ochotę krzyczeć: "Hej! 159 1 | głową i nie mógł zrozumieć, że tyle "dobroci", jak nazywał 160 1 | co robiło bór tak gęsty, że chyba w niego siekierą jak 161 1 | się Wawrzynowi i Marysi, że wśród skrętów i bisiorów 162 1 | Przejechali na koniec rzekę ze trzy razy szerszą od Warty, 163 1 | później dowiedzieli się, że się nazywa Missisipi, i 164 1 | góry, wychodząc z zasady, że gdzie istnieje nazwa, tam 165 1 | osadnikom w szczególności, że kto by z nich chciał być 166 1 | Borowinie. Ogłoszenia mówiły, że Arkansas, w którym ma stanąć 167 1 | ma jej dlatego jeszcze, że sąsiedzi, Indianie Choctaws, 168 1 | przed sobą taką przyszłość, że za lat tysiąc Borowina będzie 169 1 | będzie niezawodnie liczyła ze dwa miliony mieszkańców, 170 1 | ogłoszenia zapewniały, że ten waleczny szczep ożywiony 171 1 | sympatią właśnie dla Polaków, że więc należy przewidywać 172 1 | najuprzejmiejsze. Zresztą wiadomo, że gdzie przez lasy i stepy 173 1 | mogilnikach indyjskich; że zaś ziemia pod Borowiną 174 1 | zapewniało osadzie związek ze światem, zbyt dla produktów 175 1 | zapomniały wprawdzie dodać, że kolej ta była dopiero projektowaną 176 1 | była dopiero projektowaną i że właśnie sprzedaż sekcyj 177 1 | tylko różnicę dla Borowiny, że osada zamiast się znajdować 178 1 | kolei. Zresztą wiadomo jest, że ogłoszeń w tym kraju nie 179 1 | gazetach tak się rozrasta, że ziarnko prawdy trudno czasem 180 1 | można jeszcze było mniemać, że osada ta nie będzie wcale 181 1 | białymi myśliwcami na bawoły i ze straszliwego prawa lynch, 182 1 | Skądinąd wiadomo także, że Mazurzy lubią się trzymać 183 1 | tak stłoczone i zbite, że oko nie pobiegło w dal, 184 1 | Przyszedł Jasieńko,~Przyszedł ze dworu:~ ~"Miła Kasieńko,~ 185 1 | roboty spadał na osadników, że nie wiadomo było, do czego 186 1 | z początku pokazało się, że pełnomocnik kolonistów kupił 187 1 | Wkrótce wyszło na jaw, że jedni osadnicy zapłacili 188 1 | była jego tajemnica, dość że przybył i tego samego dnia 189 1 | patriotyzm. Ci, co pochodzili ze stanów północnych, poczęli 190 1 | kosztem osad i osadników ze stron południowych i odwrotnie. 191 1 | czerwonoskórego zbito tak, że wkrótce umarł i najlepsza 192 1 | w tym tylko byli zgodni, że Marysi oczy tak patrzą spod 193 1 | włosów jak chaber z żyta i że to najładniejsza dziewczyna, 194 1 | zręby pomagał, a stary, że chytry był, poznał, co się 195 1 | więc jemu pomagał, myślał, że sobie pomaga.~Wawrzonowi 196 1 | przynosili dziwaczne wieści, że ten bór wcale końca nie 197 1 | bór wcale końca nie ma, że dalej straszne w nim bagna, 198 1 | śpiąca woda pod drzewami, że jakieś dziwotwory tam mieszkają, 199 1 | chłopak z Chicago dowodził, że widział diabła we własnej 200 1 | widzeniu diabła zdarzało się, że dwóch zuchów w las poszło 201 1 | wzrastały do tego stopnia, że do ran i krwi w bitwach 202 1 | coraz widoczniejszą, to że nim słońce wzejdzie, rosa 203 1 | wzrastały. Ludzie mówili, że na puszczę zostali wywiedzeni, 204 1 | Marysi i rzekł:~- Widzęć, że wszyscy tu zmarnieją i my 205 1 | rumiana.~Ona pomyślała sobie, że jeden jest tylko taki, z 206 1 | nie mogła nie wiedzieć, że w osadzie źle się dzieje, 207 1 | stała się jasna w niedoli, że ufności w pomoc niebieską 208 1 | odebrać.~Zresztą wspomniała, że stary pan w Nowym Jorku, 209 1 | jej swoją kartę rzekłszy, że gdy niedola przyciśnie, 210 1 | mieszkał, wiedziano dobrze, że czasem gdy wziąwszy karabin 211 1 | słońca. Mówiono nawet o nim, że na granicy Meksyku rozbijał, 212 1 | lub słońce, które rosło ze straszną szybkością rozlewając 213 1 | podniosły się z łoskotem ze wszystkich stron lasu, krzycząc, 214 1 | przyjazdu dziękowała Bogu, że Jaśko był daleko, w Lipińcach.~ 215 1 | zawisła w powietrzu, tak że człowiek człowieka o kilkanaście 216 1 | straszliwą ulewę. Być może, że pożar wstrząsnąwszy atmosferą, 217 1 | wkrótce, przywożąc wieść, że rzeka wezbrała i że przejazd 218 1 | wieść, że rzeka wezbrała i że przejazd jest niepodobny. 219 1 | swoich, o Lipińcach i o tym, że mu Bóg nie pozwoli ich zobaczyć. 220 1 | nad nim, i nad sobą. To, że jej Orlik obiecywał, 221 1 | lepszym drzewem. Myślała, że tak skończy.~Tymczasem nowy 222 1 | woda!~Gdy ludzie przetarli ze snu oczy, ujrzeli w ciemności, 223 1 | miejsca na miejsce. Znać było, że gwałtowność prądu zwiększa 224 1 | ich uderzeniem. Znać było, że to nie zwykły zalew deszczowy, 225 1 | zwykły zalew deszczowy, ale że rzeka Arkansas i wszystkie 226 1 | rzekł - jakom ci powiedział, że cię nie opuszczę. Boga mi! 227 1 | godziną. Każdy inny byłby padł ze zmęczenia, po nim nawet 228 1 | coraz więcej. Orlik widząc, że żadnego pnia w pobliżu nie 229 1 | miała taki wyraz siły, że Marysia po raz pierwszy 230 1 | śmiała mu odpowiedzieć, że innemu ślubowała.~- Maryś! - 231 1 | biedaczka leżała u wezgłowia ze łkaniem... Orlik wiosłował 232 1 | obłędzie gorączki zdało mu się, że do niej wracał. Ot, widzi 233 1 | wracał. Ot, widzi mu się, że stary pan z Nowego Jorku 234 1 | naprzód, więc Wawrzon czuje, że coraz bliżej jest domu, 235 1 | rzuca się na ziemię i ryczy ze szczęścia, i ziemię całuje, 236 1 | niosło ich kołem. Orlik czuł, że go siły opuszczają, gdy 237 1 | jednak czasie Orlik ujrzał, że łódź nie posuwa się naprzód.~ 238 1 | by dojrzeć, gdzie łódź ze światłem. Czasem gwałtowniejsza 239 1 | oddychał coraz trudniej, czuł, że kolana mu tężeją. Pomyślał: ,, 240 1 | on walczył. Nagle uczuł, że kolana i nogi zesztywniały 241 1 | miesiące potem Marysia wyszła ze szpitala w Little-Rock i 242 1 | wyprosić sobie u konduktorów, że zabierali darmo. Wielu 243 1 | siły opuszczały. Czuła, że jeśli zaraz nie pojedzie, 244 1 | wysileniem i z myślą, że to chyba już ostatni raz, 245 1 | wodzie i pomyślała sobie, że chyba gorączka chwyta. 246 1 | jak dziecko. Trwało tak ze dwa miesiące. Pewnego jednak 247 1 | doniosła dnia następnego, że na samym krańcu portu znaleziono 248 Latar| Pewnego razu zdarzyło się, że latarnik w Aspinwall, niedaleko 249 Latar| wśród burzy, przypuszczano, że nieszczęśliwy musiał podejść 250 Latar| tym prawdopodobniejsze, że na drugi dzień nie znaleziono 251 Latar| niemały, raz z tego powodu, że następcę trzeba było znaleźć 252 Latar| wielka robota, gdyby nie to, że chcąc się dostać z dołu 253 Latar| pustelnicze. Nic też dziwnego, że Mr Izaak Falconbridge był 254 Latar| Czy jesteście obeznani ze służbą morską?~- Trzy lata 255 Latar| zdarzy. Co za szczęście, że byłem w Panamie... Błagam 256 Latar| człowieka starego... Przysięgam, że jestem uczciwy, ale... dość 257 Latar| wyrażały tak gorącą prośbę, że Falconbridge, który miał 258 Latar| przygodach. Miał on nieszczęście, że ilekroć rozbił gdzie namiot 259 Latar| Zdawało się natomiast, że prześladują go wszystkie 260 Latar| Ci, co go znali, mówili, że nie ma szczęścia, i tym 261 Latar| trochę maniakiem. Wierzył, że jakaś potężna a mściwa ręka 262 Latar| gwiazdę polarną i odpowiadał, że to idzie stamtąd... Rzeczywiście, 263 Latar| niepowodzenia jego były tak stałe, że dziwne, i łatwo mogły 264 Latar| zapadł na. nią dlatego, że oddał chorym wszystką swoją 265 Latar| nim jeszcze i to dziwnego, że po tylu zawodach zawsze 266 Latar| ufności j. nie tracił nadziei, że jeszcze wszystko będzie 267 Latar| doczekał się tylko tego, że ubieliły mu głowę. Wreszcie 268 Latar| kresu. Może właśnie dlatego, że szczególne jakieś dziwactwo 269 Latar| wszystkich morzach i krajach tak, że prawie nie mógł tchu złapać, 270 Latar| złapać, wyobrażał sobie, że największym ludzkim szczęściem 271 Latar| już był zwyczajny zawodów, że myślał o tym, jak w ogóle 272 Latar| jakby wybraną dla siebie ze wszystkich na świecie. Nic 273 Latar| świecie. Nic też dziwnego, że gdy wieczorem zapalił swoją 274 Latar| latarnię, był jakby odurzony, że pytał sam siebie, czy to 275 Latar| przekonywał. Mogłoby się zdawać, że pierwszy raz w życiu widział 276 Latar| tygodnie... Majtkowie twierdzą, że czasem, gdy morze bardzo 277 Latar| tak wołać, to być może, że gdy się człowiek zestarzeje, 278 Latar| promieniach słońca tak mocno, że oczy mrużyły się pod 279 Latar| niemoc, pełna słodyczy. Czuł, że ten odpoczynek, którego 280 Latar| wyborny, a gdy pomyślał, że będzie trwały, to mu już 281 Latar| własnym szczęściem, ale że człowiek łatwo oswaja się 282 Latar| ufności, myślał bowiem, że jeśli ludzie budują domy 283 Latar| przyswoiły się wkrótce, że gdy to czynił potem, to 284 Latar| Skawińskiemu wydawało się wówczas, że widzi jeden olbrzymi ogród. 285 Latar| granatową kapotę strażniczą ze srebrnymi guzami, na piersiach 286 Latar| schodził z wieży na gawędę ze strażnikiem Johnsem. Potem 287 Latar| całe tygodnie w ten sposób, że nikt jego nie widział ani 288 Latar| nikogo. Jedynym znakiem, że stary żyje, było tylko znikanie 289 Latar| nostalgia, ale właśnie to, że przeszła i ona nawet w rezygnację. 290 Latar| wysepce. Zżył się już z myślą, że nie opuści wieży do śmierci, 291 Latar| i po prostu zapomniał, że jest jeszcze coś poza nią. 292 Latar| w końcu zdawało mu się, że niebo, woda, jego skała, 293 Latar| znalazł spokój tak wielki, że prawie podobny do pół-śmierci.~ 294 Latar| później z wieży, spostrzegł, że prócz zwykłego ładunku jest 295 Latar| wierząc; zdawało mu się, że śni - książka była polska. 296 Latar| Towarzystwa w New Yorku i że zaraz przesłał Towarzystwu 297 Latar| owym żeglarzom wśród nocy, że coś zawołało na niego po 298 Latar| oczyma i był prawie pewny, że gdy je otworzy, sen zniknie. 299 Latar| Skawińskiemu obce; wiedział, że należy ono do wielkiego 300 Latar| przywykł wówczas do karabina, że i do ręki nie brał książek. 301 Latar| tytułową. Zdało mu się teraz, że na jego samotnej skale poczyna 302 Latar| ukochaną, oddaloną za to, że się już tak zestarzał, tak 303 Latar| wczoraj opuścił: szereg chałup ze światełkami w oknach, grobla, 304 Latar| Cicho! Czujna wideta słyszy, że się ktoś zbliża. Zapewne 305 Latar| Stary otwiera oczy i patrzy ze zdziwieniem na stojącego 306 Latar| latarni. Pójdziecie precz ze służby. Łódź z San-Geromo 307 Latar| poszlibyście pod sąd. Siadajcie ze mną, resztę usłyszycie w 308 Sach | mieszkańców było tym większe, że od czasu założenia miasta 309 Sach | Berlinowi, Grundenau i Harmonii, że osadnicy dłużej nie mogli 310 Sach | i Harmonii? Pewnym jest, że odbierali oni Czarnym Wężom 311 Sach | się nikt, głównie dlatego że miasto leżało' w widłach 312 Sach | oto do cyrku, raz dlatego, że po twardej pracy rozrywka 313 Sach | jak przyjemną, po wtóre, że mieszkańcy dumni byli z 314 Sach | jego przyjazdu. Wiadomo, że cyrki nie zjeżdżają do lada 315 Sach | Słońcem" dowiedział się, że Antylopa była niegdyś Chiavattą - 316 Sach | była niegdyś Chiavattą - i że słynny linochód będzie się 317 Sach | efekt wyzyskać. Rozumie się, że filistry z Antylopy cisnęli 318 Sach | wojowniczym duchem, wracając ze szkoły maszerowali groźnie, 319 Sach | szopa drewniana, okrągła, ze śpiczastym dachem i z gwiaździstą 320 Sach | muzyki. Lina jest tak piękna, że młoda Mathilde, córka piwowara 321 Sach | na koniu, cieszyli się, że siedzą tak blisko, tuż koło 322 Sach | prawom fizyki znajdują, że im niżej, tym duszniej.~ 323 Sach | wyniosłą postać i tak dziką, że przypomina źle oswojonego 324 Sach | przysięgło duchowi ziemi, że się zemści. Że ujrzy trupy 325 Sach | duchowi ziemi, że się zemści. Że ujrzy trupy białych mężów, 326 Ozyr | Niegodziwość. Nie przeczę wcale, że J. E. Psunabudes popełniał 327 Ozyr | godne osła, ale twierdzę, że przede wszystkim był szubrawcem. 328 Ozyr | Głupota, choćby dlatego, że jest Głupotą, nie potrafi 329 Ozyr | wreszcie rzekł:~- Widzę, że obie macie do niego prawo, 330 Ozyr | palec.~- Wierz mi, Głupoto, że prawdziwa Mądrość jest zarówno 331 Ozyr | ograniczał.~- Czy nie sądzisz, że to szelmostwa - przerwał 332 Ozyr | pozwolę sobie zauważyć, że była w tym i głupota tak 333 Ozyr | postała ani na chwilę myśl, że cała jego robota może przynieść 334 Ozyr | powszechny i tak zgodny ze starą tradycją egipską, 335 Ozyr | starą tradycją egipską, że biorą je z zupełnie czystym 336 Ozyr | ludowi wszczepił przekonanie, że Faraon chce go utrzymać 337 Ozyr | przynajmniej wątpliwości, że to łajdactwa czystej 338 Ozyr | głupota jego była tym większa, że się uważał za mądrego. Niezdolny 339 Ozyr | Niezdolny był zrozumieć, że gdzie trzeba wielkiej twórczej 340 Ozyr | więc można by mniemać, że był tylko szują. Ale zważ 341 Ozyr | Ale zważ jednak, panie, że gdyby Psunabudes rządził 342 Ozyr | znów chcesz powiedzieć, że osieł przeważał w nim jednak 343 Ozyr | tobą uczynić, gdyż widzisz, że nawet i Mądrość drapie się 344 Legen| Purpura", tak wielki i silny, że się nie bał wichrów ani 345 Legen| żaglami w słońcu, tak szybko, że piana warczała~mu po 346 Legen| obowiązków i nikt nie wiedział, że statek począł się psować. 347 Legen| ręce im opadły. Poczuli, że śmierć nadchodzi.~I nastała 348 Legen| silniejsze, tak silne, że ryk fal nie mógł ich zagłuszyć.~ 349 Bajka| Mniejsza o to. Wiem tylko, że mam prawo zabić i pożreć 350 Bajka| Prostaku, to chyba nie wiesz, że ja przez dwa lata byłem 351 Zpami| nimem się nie przekonał, że umie wszystko; ale doprawdy 352 Zpami| jego głowę w taki zamęt, że spać nie mógł. Wyłaził tedy 353 Zpami| do mruczenia koniugacyj, że kiedy mi ich brakło, sam 354 Zpami| bo inaczej usunięto by go ze szkół, a Bóg jeden wie, 355 Zpami| drugiej strony widział, że nadmierne wysilenia umysłowe 356 Zpami| tyle do napisania co dzień, że z ręką na sumieniu powiadam: 357 Zpami| profesorowie odpowiadali mi tylko, że dziecko psuję i rozpieszczam, 358 Zpami| dziecko psuję i rozpieszczam, że Michaś widocznie nie dość 359 Zpami| widocznie nie dość pracuje, że ma polski akcent i że beczy 360 Zpami| pracuje, że ma polski akcent i że beczy z lada powodu. Chory 361 Zpami| był przywiązany do matki, że zaś mu powiedziano, matka 362 Zpami| jest nieszczęśliwa, chora i że gdy on będzie jeszcze się 363 Zpami| ciężarem książek, wysilone, ze zmarszczkami w kątach oczu, 364 Zpami| Myślę tylko po prostu, że nauka nie powinna być tragedią 365 Zpami| być tragedią dla dzieci, że łacina nie może zastąpić 366 Zpami| maleńkich istot.~Myślę także, że pedagogia lepiej spełnia 367 Zpami| i kochać w domu... Taki ze mnie obskurant, że pewno 368 Zpami| Taki ze mnie obskurant, że pewno już zdania w tym względzie 369 Zpami| wiedzieć nie będzie. Pamiętam, że ja jestem... ot sobie - 370 Zpami| śmiał oczu podnieść. Ale że samotne serce, miotane życiem, 371 Zpami| mnie oczy, zdawało mi się, że patrzę na nią. Były to też 372 Zpami| ginie też teraz, i myślę, że jakiś dzisiejszy naturalista 373 Zpami| mógłby powiedzieć o nich, że z góry na śmierć skazani, 374 Zpami| dziwić niczemu, ale wyznaję, że z trudnością uwierzyłem, 375 Zpami| powiedziałbym razem z Hamletem, że dzieją się na świecie rzeczy, 376 Zpami| szczęśliwy. Zdawało mi się że w takich razach urósł nagle, 377 Zpami| takich razach urósł nagle, że się rozkurczał; jego chmurne 378 Zpami| węgielki. Zrzucał natychmiast ze swoich wąskich pleców tornister 379 Zpami| zgadnie ile?~A gdym udawał, że nie zgaduję, przybiegał 380 Zpami| Michasiowi nauki, tłumacząc mu, że mamie chodzi bardzo o jego 381 Zpami| naukę, ale także o zdrowie, że więc nie powinien płakać, 382 Zpami| złoty panie, będę zdrów, że strach, i Stanę się taki 383 Zpami| i Stanę się taki duży, że ani mama, ani mała Lola 384 Zpami| przekonywałem się co dzień, że pogodzić naukę ze zdrowiem 385 Zpami| dzień, że pogodzić naukę ze zdrowiem było prawie niepodobieństwem. 386 Zpami| poradzić i liczyłem jedynie, że gdy święta nadejdą odpoczynek 387 Zpami| się czytać w jego twarzy, że skoro tylko wszedł, od pierwszego 388 Zpami| Michaś z nim uczył, mówił, że Michaś głównie dlatego dostaje 389 Zpami| dlatego dostaje złe stopnie, że się nie umie... wyjęzyczyć.~ 390 Zpami| się częściej. Zauważyłem, że gdy wypłakawszy się, siadał 391 Zpami| chłopiec wyobrażał sobie, że kopie grób pod nogami ukochanej 392 Zpami| coraz częstsze. Bojąc się, że gdy się obudzę, każę mu 393 Zpami| lekcje, by go przekonać, że je umiał i że niepotrzebnie 394 Zpami| przekonać, że je umiał i że niepotrzebnie narażał się 395 Zpami| takiego, co przekonywało mnie, że nie sama jednak praca wyczerpywała 396 Zpami| co, Michasiu? - pytałem ze zdziwieniem.~Zamiast odpowiedzi 397 Zpami| wybuchnął płaczem tak namiętnym, że długo nie mogłem go uspokoić.~ 398 Zpami| było żadnej wątpliwości, że polskiemu dziecku trafiało 399 Zpami| ojczystych tradycji, słowem - ze wszystkiego, co w domu nauczano 400 Zpami| serce, ale musiał udawać, że słucha i bierze do serca 401 Zpami| pisała matka - ufam więc, że nie zawiedziesz nadziei, 402 Zpami| jakie w tobie złożyłam, i że staniesz się krajowi i mnie 403 Zpami| cóż mógł poradzić na to, że nie przyszedł na świat z 404 Zpami| wrodzoną łatwością do języków i że nie umiał się po niemiecku 405 Zpami| złożywszy ręce - mama nie wie, że na Wszystkich Świętych dają 406 Zpami| dziecko łudziło się nadzieją, że jeszcze te złe stopnie poprawi, 407 Zpami| łudziłem się i ja. Sądziłem, że wdroży się w rutynę szkolną, 408 Zpami| wdroży się w rutynę szkolną, że przywyknie do wszystkiego, 409 Zpami| przywyknie do wszystkiego, że wprawi się w język i nabierze 410 Zpami| akcentu, a przede wszystkim, że coraz mniej czasu będzie 411 Zpami| których jeden z łaciny. Ze wszystkich uczniów w klasie 412 Zpami| klasie sam tylko wiedział, że od gaudeo czas przeszły 413 Zpami| sum, a wiedział dlatego, że dostawszy poprzednio dwa 414 Zpami| cieszę się". Myślałem, że chłopak zwariuje ze szczęścia. 415 Zpami| Myślałem, że chłopak zwariuje ze szczęścia. Napisał do matki 416 Zpami| szkole wraz z zagrożeniem, że zostanie usunięty.~Przypuszczano 417 Zpami| Przypuszczano oczywiście, że utaił umyślnie przede mną 418 Zpami| powiedzieć w swojej obronie, że i Owicki zapomniał na równi 419 Zpami| Niemcy odpowiedzieli uwagą, że zachęcam chłopca do lenistwa. 420 Zpami| rękoma, szeptał myśląc, że go nie słyszę: "Boli! boli! 421 Zpami| iść do szkoły, ale mówił, że mu nic nie jest; prosił 422 Zpami| o nim stanowcza opinia, że był to chłopiec przesiąknięty " 423 Zpami| doszedł do przekonania, że wysiłki i praca nadaremna, 424 Zpami| wysiłki i praca nadaremna, że on nigdy nie nabierze akcentu 425 Zpami| Michaś tedy niech pamięta, że nie tylko radość, ale i 426 Zpami| Powiedziałem otwarcie i stanowczo, że dziecko jest słabowite a 427 Zpami| słabowite a przeciążone, że mimo największej pracy nie 428 Zpami| nie może sobie dać rady i że prawdopodobnie od świąt 429 Zpami| trzeba je będzie odebrać ze szkół, trzymać na wsi i 430 Zpami| Lubo z odpowiedzi uczułem, że jej miłość własna macierzyńska 431 Zpami| i zamiarach odebrania go ze szkół, bom lękał się dla 432 Zpami| wzruszenia; wspomniałem tylko, że cokolwiek wypadnie, matka 433 Zpami| cokolwiek wypadnie, matka wie, że pracuje, i potrafi jego 434 Zpami| zmartwienia!" Jednakże na myśl, że wkrótce pojedzie na wieś, 435 Zpami| wkrótce pojedzie na wieś, że zobaczy matkę i małą Lolę, 436 Zpami| posłuszny. Gdym mu mówił, że czas na przechadzkę, nie 437 Zpami| zobojętnienie, alem widział, że pod jego pozorem kryła się 438 Zpami| przyzwyczajenia. Znać było, że powtarzając mechanicznie 439 Zpami| sennie: "Ja myślę, panie, że to się na nic nie zdało." 440 Zpami| teraz stale. Wypiękniał tak, że zrobił się prawie podobny 441 Zpami| prowadził go i odprowadzał ze szkoły.~Święta wreszcie 442 Zpami| niecierpliwością. "Słyszałam, że ci, Michasiu, ciężko idzie - 443 Zpami| twoi myśleli tak jak ja, że uczyniłeś wszystko, co było 444 Zpami| co było w twej mocy, i że dobrym sprawowaniem starałeś 445 Zpami| miejsce innym, został usunięty ze szkoły. Przyniósł ten wyrok 446 Zpami| dziecka. Widziałem tylko, że poszedł do okna, stanął 447 Zpami| rzeczy w kuferek, widząc zaś, że Michaś stoi ciągle przy 448 Zpami| się na każdej sylabie - że mama siedzi teraz z Lolą 449 Zpami| jego i swoje rzeczy; potem, że także czułem się niezdrów, 450 Zpami| się i począł mrugać oczyma ze zdziwieniem, patrząc na 451 Zpami| Żyje?~- Tak. Doktor mówił, że jest lepiej.~Odrzuciła woal, 452 Zpami| malignie dumę o Żółkiewskim ze Śpiewów Niemcewicza, chwilami 453 Zpami| zdawało nam się jednak, że chłopiec oprzytomniał, bo 454 Zpami| zdawało się nam stanowczo, że już kona, bo zaczął chrapać 455 Zpami| nagle: myśleliśmy wszyscy, że już uratowany. Sam doktór 456 Zpami| było lepiej. Nad ranem, że to już czwartą noc spędzałem 457 Zpami| spędzałem przy malcu bezsennie i że kaszel dusił mnie coraz 458 Zpami| głos pani Marii. Myślałem, że mnie woła, ale w ciszy nocnej 459 Zpami| bredząc jak w gorączce, że dziecko będzie miało głowę 460 Zpami| Oczy dzieci rozszerzały się ze zdziwieniem na widok świec, 461 Zpami| łokciami, szeptali sobie, że teraz on już o nic nie dba, 462 Zpami| teraz on już o nic nie dba, że gdyby nawet "Herr Inspektor" 463 Zpami| się tak samo spokojnie; że on tam zupełnie, zupełnie 464 Zpami| polsku do małych aniołków ze skrzydełkami pod szyją.~ 465 Zpami| grudki piasku pomieszane ze śniegiem wkrótce skryły 466 Zpami| mnie słyszysz, wiem tylko, że twój dawny nauczyciel kaszle 467 Zpami| nauczyciel kaszle coraz więcej, że mu coraz ciężej, samotniej,


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL