| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] 160 2 2 3 3 1 a 348 aber 1 aby 10 abym 1 | Frequency [« »] 604 z 467 ze 426 do 348 a 328 to 290 ale 242 jak | Henryk Sienkiewicz Nowele IntraText - Concordances a |
Nowela
1 Janko| Ba! - powiada druga - a chłopaka to zara trza ochrzcić; 2 Janko| dobrodzieja nie doczeka, a - powiada - błogo będzie, 3 Janko| mówiąc zapaliła gromnicę, a potem wziąwszy dziecko pokropiła 4 Janko| daję ci na przezwisko Jan, a terazże, duszo "krześcijańska", 5 Janko| opalony, z brzuchem wydętym, a zapadłymi policzkami; czuprynę 6 Janko| popłakiwał cicho z zimna, a czasem i z głodu, gdy matula 7 Janko| ludzie, że się wychowa, a jeszcze mniej, żeby matka 8 Janko| Wszędzie też je słyszał, a jak tylko trochę podrósł, 9 Janko| w boru "grlało". Oj! Oj!~A matka na to:~- Zagram ci 10 Janko| obiecywał, że już nie będzie, a taki myślał, że tam coś 11 Janko| będziewa się weselili", a basetla grubym głosem wtórowała 12 Janko| Okna jarzyły się światłem, a każda belka w karczmie zdawała 13 Janko| drgać, śpiewać i grać także, a Janko słuchał!...~Co by 14 Janko| swoich bosych nogach do domu, a za nim biegł w ciemnościach 15 Janko| jego najdroższe ukochanie. A jednak pożądał ich. Chciałby 16 Janko| robaczki świętojańskie, a wzdłuż zwieszał się smyczek 17 Janko| drzewa, załopotały łopuchy, a Janek jakoby wyraźnie usłyszał:~- 18 Janko| nie!" Ale lelek odleciał, a słowik został i łopuchy 19 Janko| ostrożnie posunał się naprzód, a tymczasem słowik cichuteńko 20 Janko| zwierzątko w zaroślach, a teraz był jak dzikie zwierzątko 21 Janko| ścianie, zrobiło się widno, a potem... Eh! Boże! Słychać 22 Janko| drugi dzień nie wstał Janek, a trzeciego wieczorem konał 23 Janko| poruszały się jeszcze oddechem, a twarz dziecka była jakby 24 Janko| na zielonej, na runi!", a od strugi dochodziło granie 25 Janko| dziecka rozjaśniła się, a z bielejących warg wyszedł 26 1 | czterech dni był już w drodze, a od dwóch minął zielone brzegi 27 1 | padał miejscami i na wodę, a na tym tle perłowym odrzynał 28 1 | że aż dno było mu widać, a szedł naprzód. Fala płynęła 29 1 | Fala płynęła ku niemu, a on ku fali - i rozcinał 30 1 | statek szedł połową pary, a natomiast rozpiął żagle. 31 1 | prostowali w takt do śpiewu, a wołania ich mieszały się 32 1 | nazywał się Wawrzon Toporek, a dziewczyna, Marysia, była 33 1 | mu jej wiatr nie zerwał, a Marysia trzymała się tatula 34 1 | przerwał milczenie:~- Maryś!~- A co?~- Widzisz?~- Widzę.~- 35 1 | co?~- Widzisz?~- Widzę.~- A dziwujesz się?~- Dziwuję 36 1 | zmniejszała się, wiatr ustawał, a przez chmury przedarło się 37 1 | krąg słoneczny, jarzący a promienny, wydał im się 38 1 | Ty jedziesz panią być, a on, jak był koniuchą, tak 39 1 | minie, i westchnęła tęsknie, a tymczasem żagle były już 40 1 | odpowie po katolicku.~- A jakże my będziewa w Ameryce 41 1 | Dziewczynie oczy nabrały łzami, a potem oboje zaczęli rozmyślać 42 1 | za koszta jej utrzymania, a koszta rosły z każdym dniem. 43 1 | zapłacić, zajęli mu konia, a jego za opór skazali do 44 1 | wsiach niby o len zamawiał, a w rzeczy samej ludzi za 45 1 | i z borem, i z łąkami, a chłopu aż się oczy śmiały. 46 1 | Chłopa kusili, aż go skusili. A jemu tu po co zostawać? 47 1 | wodę, oddychał jak smok, a nocą ciągnął za sobą warkocz 48 1 | inne myśli i wspomnienia, a płynęły jako on spieniony 49 1 | zamigotały już na niebie, a ona ciągnęła żurawia śpiewając: " 50 1 | się przeciągle ligawka... A to Jaśko Smolak, koniucha, 51 1 | potrząsnął konopną czupryną, a co jej mówił, to wspominała 52 1 | się po gościńcu potoczę, a znajdę cię, jedyna! Albo 53 1 | nam życie i jedna śmierć, a jakom ci tu nad tą wodą 54 1 | zamarzły żuraw przy studni, a w dali bór, od zorzy czerwony 55 1 | bruzdy i zapienione zagony, a na onych wodnych polach 56 1 | płakanie fal, i poświst wiatru, a tam, przed dziobem statku 57 1 | potem tylko promienie, a potem na całym zachodzie 58 1 | się kończy światłość fal, a zaczyna niebo, powietrze 59 1 | słowami: "Pochwalony!" wita, a "na wieki wieków" odpowiada; 60 1 | rozlegały się ustawicznie, a majtkowie ciągnęli liny. 61 1 | blaski zgasły na morzu, a jednocześnie z wody podniosła 62 1 | chorowody głosów, dalekie, a niezmiernie żałosne i jakby 63 1 | nor ciemnych niż do łóżek, a i cała sala robiła wrażenie 64 1 | jechali dopiero dni cztery, a jednak gdyby ktoś porównał 65 1 | zresztą wiedzieli, co wolno, a co nie? Nie śmieli się prawie 66 1 | tajno, że niebezpieczeństwo, a może śmierć się zbliża. 67 1 | chlebem jeszcze lipinieckim, a dziewczyna, której przykrzyło 68 1 | nagle i równie nagle zniżył, a jednocześnie fala głucho 69 1 | położył statek bokiem, a później okręcił nim naokoło, 70 1 | jęło latać po powietrzn, a szkła w lampach zadźwięczały 71 1 | dzieci, gonitwa za rzeczami, a wśród tego zamieszania i 72 1 | umieszczeni, wzlatywał w górę, a potem spadał jak szalony. 73 1 | Ryk fal powiększał się, a skrzypienie pułapu stało 74 1 | oddychały tylko pośpiesznie, a ręce z wysileniem trzymały 75 1 | straszny sąd iść, niebogo.~A gdy tak múwił, Marysia zrozumiała, 76 1 | przelatywały jej przez głowę, a w duszy krzyczało coś:~- 77 1 | znowu upadło na ziemię, a płomień zgasł. Zrobiło się 78 1 | Boża albo inna jaka siła, a nie moc ludzka, z tych przepaści 79 1 | upływał dzień za dniem, a przed statkiem ciągle widać 80 1 | rzekł:~- Wielmożny panie, a prędko dobijewa do przewozu?~ 81 1 | kołyszącego się na morzu, a gdy statek zbliżył się do 82 1 | wywieszono jedną chorągiew, a na tyle statku drugą, większą.~ 83 1 | gmachem, stojącym w pośrodku, a w dali niby zgęstniała mgła, 84 1 | rozstępować się i ginąć, a na ich tle, w miarę jak 85 1 | przed miastem las masztów, a na ich szczytach tysiące 86 1 | otworzył i patrzał, patrzał, a potem do dziewczyny:~- Maryś!~- 87 1 | dlaboga!~- Widzisz?~- Widzę.~- A dziwujesz się?~- Dziwuję 88 1 | parków, mówił dalej :~- A no! Chwalić Boga! Żeby jeno 89 1 | maku. Ja że w Polsce chłop, a tu będę pan...~W tej chwili 90 1 | włóki tego boru podarował, a na reszcie zbiórkę. Kiej 91 1 | gdy za nią przyjedzie, a ona będzie już dziedziczką? 92 1 | pierwsza klasa, potem druga, a podpokładowi, obładowani 93 1 | się na ulicy.~- Tatulu! a co będziewa robić? - spytała 94 1 | ścianą czekając na komisarza, a tymczasem otoczył ich gwar 95 1 | biegły proste, szerokie, a po ulicach tłumy ludu jakby 96 1 | lub przed kimś uciekali, a jakie przy tym mrowie narodu, 97 1 | tylko nogą na ziemi stanąć, a skończy się ich niedola. 98 1 | przerywany, ciężki, gorączkowy, a we śnie jakby obrazek w 99 1 | wysychają tu prawie nigdy, a małe, szczelnie obudowane 100 1 | zarzucone są całe ulice, a raczej cała pokrywająca 101 1 | zbrodni, nędzy, głodu, łez.~A jednak część ta miasta ruchliwa, 102 1 | koszarach Castle-Garden, a nie chce lub nie może pójść 103 1 | części dla braku roboty, a po części z zamiłowania. 104 1 | snem i jak sen pierzchło, a rzeczywistość przedstawia 105 1 | drobniejsza niż dawniej, a oczy wielkie i zapatrzone. 106 1 | okręty, ale nie miał taczek, a zresztą Irlandczycy podbili 107 1 | skończyły się pieniądze, a zaczynał się głód.~W kraju, 108 1 | ramiona, w górze niebo, a naokoło pola i w onej ciszy 109 1 | usłyszałby jego śpiewanie. A tu w tym mieście huczało 110 1 | wszystkiego, co w nie lazło, a myśl jedna drugiej dogonić. 111 1 | ołtarz ze świecą wychodził; a tu był ostatni między wszystkimi, 112 1 | którą przed sobą widział, a największego bólu nawet 113 1 | Dręczyła go dniem i nocą, a dręczyła tym straszniej, 114 1 | chłopska rwie i wije z męki: a jemu potrzeba było boru 115 1 | rodzinnego nieba zwiesza, a do czego jak serce przywrze, 116 1 | przywrze, to się nie oderwie, a oderwie się, to się krwawi. 117 1 | brzemieniem, już opada, a tu miasto obce huczy i huczy; 118 1 | on jęczy i wzywa Jezusa, a tu krzyża nigdzie nie ma, 119 1 | tylko miasto huczy i huczy, a na tapczanie siedzi dziewczyna 120 1 | dzieci, trzecie było chore, a jednak od dwóch tygodni 121 1 | również źle się działo, a nawet gorzej jeszcze, bo 122 1 | napaliwa choć w piecu, a może znajdę co zjeść.~Nie 123 1 | wyrzucanego ze statków, a przy tym, gdy ot, chodził 124 1 | Przyszedł wreszcie nad wodę, a że to była pora "lunchu", 125 1 | szarpnęły, wóz wyskoczył, a że był czubiasto ładowny, 126 1 | do domu mruczał cicho:~- A no, Bogu najwyższemu niech 127 1 | Myślałem se: ukradnę - a tu bez kradzenia z wozu 128 1 | przyniosła wody, zjadła, co było, a potem całymi godzinami wpatrywała 129 1 | dziedziczką i panią być, a teraz jakże zmieniło się 130 1 | swoją kolonię po ojcach, a ona stała się taką biedną, 131 1 | kościele. Czy przyjedzie? a choćby i przyjechał, to 132 1 | i w Lipińcach szczekały, a jednak tak tam coś ciągnie, 133 1 | środek izby przemocą ciągnął, a ona zasłoniwszy oczy rękoma 134 1 | dolara na następny tydzień, a nie mieli już ani centa. 135 1 | głową, mieszając wyrazy, a zarazem patrząc błagalnie, 136 1 | następnie w ciemnej sieni, a dziewczyna została sama 137 1 | będzie chodził koło wozów, a o pojutrze nie myślał w 138 1 | przyśpieszył jeszcze kroku.~- A ty tu czego stoisz?~- Gospodarz 139 1 | iść, ale zawrócił zaraz, a głos jego stał się głuchy, 140 1 | nóg, podniesione głosy, a potem na ulicę wyleciał 141 1 | wysuwały się daleko nad wodę, a między deskami i belkami 142 1 | ruchem. Mgła też opadła, a pogodne promienie słońca 143 1 | odpływa w tamtą stronę, a odpływa bez nich. Zmęczona, 144 1 | zamykały się na oczach, a wybladła twarz chyliła się 145 1 | zwierzęcy i ptasi z głodu, a zarazem tak rozpaczliwie 146 1 | ogarnęły ją w tej chwili, a rodzony ojciec mówiący tak 147 1 | jej wychudłych ramionach, a głos mówił ciągle z tym 148 1 | Noc była głęboka, ciemna, a pomoc nie mogła znikąd nadejść, 149 1 | przodem, na nim tłum ludzi, a z tego tłumu dwie ręce wyciągają 150 1 | stoi, Jaśko wyciąga ręce, a nad okrętem i nad Jaśkiem 151 1 | między dwie belki chustkę, a w niej zawinięty chleb, 152 1 | najczystszą polszczyzną :~- A wyście skąd, ludzie?~Jakby 153 1 | Tu Marysi głosu zabrakło, a Wawrzon rzucił się plackiem 154 1 | zaraz wziąć do jedzenia, a gdy odrzekli, że nie śmieją 155 1 | gniewał się, wymyślał mu, a gdy doszło do tego, jak 156 1 | przybył, nie miałem nic, a teraz mam kawałek chleba. 157 1 | zostanie? Wyście tu na nic, a przyjechać tu łatwo, wrócić 158 1 | powrotem, koszt wielki, a przy tym do czego wrócą? 159 1 | mogę dać wam bilety darmo, a co dam w rękę, to schowacie 160 1 | to piękny kraj i ciepły, a ziemia prawie pusta. Tam 161 1 | 160 morgów od rządu darmo, a od kolei za małą opłatą - 162 1 | kupił im bielizny i ubrania, a wreszeie zaprowadził do 163 1 | biedzie zupełnie zapomniał, a Marysia czuła nad sobą widomą 164 1 | mniej ludna. Farmy znikły, a kraj roztworzył się w szeroki 165 1 | tatulu?~- Widzisz?~- Widzę.~- A dziwujesz się?~- Dziwuję 166 1 | Poprzednio gazety polskie, a nawet i angielskie, wychodzące 167 1 | urbi et orbi w ogólności, a polskim osadnikom w szczególności, 168 1 | jeść tłusto, żyć długo, a po śmierci na pewno otrzymać 169 1 | między febrą od wschodu a czerwonoskórymi od zachodu, 170 1 | dwa miliony mieszkańców, a ziemia, którą się dziś płaci 171 1 | pustych miała zapewnić, a raczej dopełnić funduszu 172 1 | pomyślnymi, stąd mnóstwo osób, a nawet rodzin polskich rozproszonych 173 1 | i sadzą miast wydostać, a jąć się pługa i siekiery 174 1 | zapasów między czerwonoskórymi a białymi myśliwcami na bawoły 175 1 | gdy czuje sękacza w łapie, a zwłaszcza jeszcze gdy ma 176 1 | nie bardzo komu ustąpi, a temu, co by mu nadto w drogę 177 1 | niż z Warszawy do Krakowa, a co gorsza, trzeba było jechać 178 1 | przeznaczonych na osadę pola i las, a znaleźli tylko las, który 179 1 | bisiory jakie kwieciem okryte, a tak gęste, tak stłoczone 180 1 | w tym arkansaskim lesie, a czasem i pieśni rozlegające 181 1 | Little-Rock lub Clarcsville, a składającymi się z kukurydzowej 182 1 | wygrywał obertasa od ucha, a gdy głos skrzypiec ginął 183 1 | pracy ciężkiej gwarnie, a przy tym bezładnie. Najpierwszą 184 1 | było do dachu nad głową, a więcej przykrzył się karczunek, 185 1 | zapłacili więcej, inni mniej, a co gorzej, nikt nie wiedział, 186 1 | puszcza była najrzadsza, a woda najbliższa. Stąd powstały 187 1 | wielkimi literami: "Saloon", a pod spodem mniejszymi: " 188 1 | pustynię między Clarcsville a Borowiną, jakim sposobem 189 1 | spojrzysz, to je rajbrod, a co karem milkę ujedziesz, 190 1 | gryźć, kupisz lumbe i basta, a u was co?~- U nas jeden 191 1 | niż całe twoje bloki.~- A ty mnie goddam, czego tykasz? 192 1 | byłem syr, to i tu będę syr, a ty coś za jeden?~- Cicho, 193 1 | wytoczył się wysoko nad las, a oni jeszcze słuchali. Ale 194 1 | to nie bruk nowojorski, a przy tym tam nie mieli nic, 195 1 | zakładaniu na zręby pomagał, a stary, że chytry był, poznał, 196 1 | lepiej nawet niż innym, a w ogóle byłoby wcale dobrze, 197 1 | zachorowało na krzyże z wysilenia, a potem rzuciła się na nich 198 1 | przestały wreszcie rąbać, a bór szumiał, jakby się natrząsał 199 1 | niemocy. "Rąb dwa lata, a potem z głodu zamrzyj" mówił 200 1 | mówił chłop do chłopa. A las szumiał, jakby się natrząsał.~ 201 1 | jaki obrazek kościelny.~A chlopaki z Chicago i strzelcy 202 1 | niech się do niego zgłosi, a on ją poratuje zawsze.~Tymczasem 203 1 | Boże, Święty mocny, Święty a nieśmiertelny, zmiłuj się 204 1 | miesięcy w domu go nie bywało, a zawsze wracał zdrów, cały. 205 1 | Przynosił tylko skóry, a czasem i skalpy indyjskie, 206 1 | hucząc odchodziła dalej a dalej; dzień zrobił się 207 1 | zapasy mogły się wyczerpać, a dostać nowych z Clarcsville 208 1 | mnie, przyjdziesz sama, a ja cię wezmę jak wilk jagnię, 209 1 | i koliska, wozy nikły...~A Wawrzon i Marysia? Ta ściana 210 1 | wiatrem...~Namiot zerwało... a i sama tratwa mogła rozbić 211 1 | Głowa jego była odkryta, a twarz mokra i zarumieniona 212 1 | pochowajta, jeśli będzieta mogli, a ciebie niech Orlik do starego 213 1 | mnie w wodę, bom nie pies"; a potem widocznie przypomniało 214 1 | Jedźcie dalej! Boże, Boże! a to już i pola, i grusze 215 1 | mówić nie może. Jadą dalej. A tam co? Miasto Przyręble, 216 1 | tam co? Miasto Przyręble, a za Przyręblami Lipińce. 217 1 | Jeszcze przez tę górkę, a tam już krzyż i drogowskaz, 218 1 | zabłąkanej wśród powodzi tratwie, a dusza poleciała tam, gdzie 219 1 | ogień rósł im w oczach, a w czerwonym jego świetle 220 1 | ludziska się mnie bali, a ja się ciebie zląkłem, i 221 1 | się nad wodę, potem druga, a potem zniknął w topieli...~ 222 1 | pojechała do Nowego Jorku.~A pieniędzy tych nie było 223 1 | kartę.~- Umarł.~- Umarł? A syn... Pan Wiliam?~- Wyjechał.~- 224 1 | Pan Wiliam?~- Wyjechał.~- A panna Joanna?~- Wyjechała.~ 225 1 | i prosić, by ją zabrali, a jeśli się zmiłują, to o 226 1 | przecież ją w wodę nie wrzucą, a wrzucą, to i cóż? Jedno 227 Latar| rezydującego w Panamie, a był to kłopot niemały, raz 228 Latar| jest to życie klasztorne, a nawet więcej niż klasztorne, 229 Latar| drugą stronę międzymorza, a po dniu promiennym nastąpiła 230 Latar| biła falą, pluła pianą - a który jednak zawinął do 231 Latar| namiotu, rozwiewał ognisko, a jego samego niósł na stracenie. 232 Latar| Wierzył, że jakaś potężna a mściwa ręka ściga go wszędzie, 233 Latar| śmiał odpowiedzieć: tak. A tymczasem rzeczywistość 234 Latar| aspinwalskich zegarach, a on jeszcze nie opuszczał 235 Latar| szły aż do stóp wysepki, a wówczas widać było spienione 236 Latar| ciemniejsza i bardziej tajemnicza, a im jest bardziej zmęczony 237 Latar| jeden ogół, woda - to drugi, a wśród tych nieskończoności 238 Latar| ciągłym zadumaniem się, a z tego zadumania nie budzi 239 Latar| czyścił soczewki latami, a potem siadłszy na balkonie, 240 Latar| Aspinwall i jego ruchliwy port, a w nim las masztów, łodzie 241 Latar| gniazd mew, łodzie do żuków, a ludzie poruszali się jak 242 Latar| stawały się jakieś leniwe, a wówczas na lądzie, na morzu 243 Latar| którego używa, jest wyborny, a gdy pomyślał, że będzie 244 Latar| się w załamach skalnych, a wieczorem odprawiały wiece 245 Latar| Dalej, między Aspinwall a Panamą, widać było ogromny 246 Latar| podziwiać ich piękność, a być zasłoniętym od zdrad. 247 Latar| pożyczanego u Falconbridge'a - i szukał w nich skwapliwie 248 Latar| otoczenia nadzwyczaj prostego a wielkiego począł stary tracić 249 Latar| przestawał, istnieć jakoby osoba, a zlewał się coraz więcej 250 Latar| głosem bardzo kochanym, a zapomnianym prawie. Przesiedział 251 Latar| blaskiem popołudniowego słońca, a na niej otwarta już książka. 252 Latar| prawie nie spotykał Polaków, a nigdy książek polskich. 253 Latar| Naprawdę było jakoś uroczyście a cicho i poważnie. Nagle 254 Latar| słyszał mowy rodzinnej, a tu tymczasem ta mowa przyszła 255 Latar| tęsknota poczynała zacierać. A teraz "wracał cudem" - więc 256 Latar| spokój i rozpromienienie, a oczy jego były jakby natchnione. 257 Latar| się na nią z wrzaskiem, a sam wziął znowu książkę. 258 Latar| skałę i przymknął oczy. A wówczas "Ta, co jasnej broni . 259 Latar| szlaki czerwone i złote, a on w tych światłościach 260 Latar| Pamiętasz?" On pamięta! a zresztą widzi: pola przestronne, 261 Latar| krzeszą ognia podkówkami, a jemu tam nudno samemu na 262 Sach | Chiavatta została spaloną, a mieszkańcy bez różnicy wieku 263 Sach | Była jednak i trzecia, a może najważniejsza przyczyna 264 Sach | przypatrują się wozom trupy, a głównie płóciennej zasłonie 265 Sach | rozhukany koń bez uzdy i siodła, a na nim jakby obłok muślinu, 266 Sach | przestaje grać Yankee Doodle, a gra posępną arię Komandora 267 Sach | można wszystko widzieć, a teraz spoglądają z pewnym 268 Sach | wpływ.~Chiavatta, Chiavatta! A toż oni, Niemcy, także są 269 Sach | podobną do głowy orła, a w tej twarzy świecą zimnym 270 Sach | spokojne, niby obojętne - a złowrogie. Wodzi on nimi 271 Sach | chwilami nie widać go wcale, a wtedy Indianin zdaje się 272 Sach | przywozili mięso i skóry bawole, a żony witały ich z radością 273 Ozyr | PAPIRUSU HENRYK SIENKIEWICZ~A gdy umarł w Egipcie syn 274 Ozyr | dwie przekupki z Memfis?.~A na to tak odpowiedział pierwszy 275 Ozyr | odstępowałam go ani na chwilę, a ponieważ i on trzymał się 276 Ozyr | krainie, którą ja władam, a która przeznaczona jest 277 Ozyr | krainie, którą ja władam, a która przeznaczona jest 278 Ozyr | na wyrok Sprawiedliwego.~A Sprawiedliwy wpił swój ptasi 279 Ozyr | się przez czas dłuższy, a wreszcie rzekł:~- Widzę, 280 Ozyr | o Głupoto, będą głupie, a twoje, o Niegodziwości, 281 Ozyr | tego nie mogę ich rozważać, a zatem żadnej z was nie mogę 282 Ozyr | przedstawiła w krótkich a mądrych słowach i żywot 283 Ozyr | chwili przywołał Mądrość, a ta stawiła się natychmiast 284 Ozyr | wewnętrznych nieprzyjaciół, a przy tym nigdy w jego zakutej 285 Ozyr | i pozamykał ich szkoły, a przede wszystkim kazał im 286 Ozyr | do szczytu przebudowane, a za mało uczciwy, by przeprowadzić 287 Ozyr | która w końcu przeważy!~A słowa Mądrości płynęły dalej:~- 288 Ozyr | Poderwał władzę Faraona, a nie rozszerzył wolności. 289 Ozyr | powiększyły się głody w Egipcie, a kraj napełnił się~rozbójnikami.~- 290 Ozyr | Egipt, zyskałby Faraon, a on sam nie tylko nic by 291 Ozyr | Podnieś, o Sprawiedliwy, wagi, a przekonamy się natychmiast.~. . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .~ 292 Ozyr | prowadź, prezyduj, rządź...~...A gdy spełnią się wieki, musi 293 Legen| piana warczała~mu po bokach, a za nim ciągnęła się szeroka 294 Legen| Rzekłbyś: lewiatan fale porze! A czasem pytali załogę "Purpury":~- 295 Legen| Przechodziły lata całe - a ona nie tylko sama zdawała 296 Legen| burty, maszty popróchniały, a żagle zetliły się na powietrzu.~ 297 Legen| Purpura" tonęła naprawdę, a załoga, odwykła od trudów 298 Legen| wichrów i fal spienionych, a potem chwyciwszy, co kto 299 Bajka| pożreć - powiada sęp.~- A cóż ci po mojej zgubie?~- 300 Bajka| twoje istnienie zawadza; a po trzecie, kraczesz innym 301 Bajka| takim, jaki mi Bóg dał, a co do mych uczuć, za cóż 302 Bajka| dobrowolnie swoje gniazdo, a również dobrowolnie dałbyś 303 Zpami| schylona była nad książką, a w ciszy nocnej senny i zmęczony 304 Zpami| zadania od czwartej do ósmej, a potem od dziewiątej do dwunastej, 305 Zpami| chłopiec zapominał pierwszej, a koniugacje greckie, łacińskie, 306 Zpami| usunięto by go ze szkół, a Bóg jeden wie, co by to 307 Zpami| zastąpić powietrza i zdrowia, a dobry lub zły akcent nie 308 Zpami| Wawrzynkiewicz, prywatny nauczyciel, a do tego człowiek chory, 309 Zpami| niej. Co ja na to poradzę? A wreszcie co jej to szkodzi? 310 Zpami| ją nieszczęśliwą, samą, a zawsze dobrą jak anioł, 311 Zpami| sam łagodny zarys brwi, a szczególniej głos prawie 312 Zpami| burze rozwiały fortunę, a to, co zostało, nie jest 313 Zpami| chłopcem mieliśmy jeden cel, a to: nie zmartwić jej, pokazać 314 Zpami| niech pan zgadnie ile?~A gdym udawał, że nie zgaduję, 315 Zpami| uściska mnie, ucałuje, a potem spyta o cenzurę. Ja 316 Zpami| smutną minę naumyślnie, a tu mama czyta: Z religii: 317 Zpami| chłopcu łzy stawały w oczach, a ja, zamiast go powstrzymywać, 318 Zpami| nogami ukochanej matki, a nie wiedział, jak zaradzić 319 Zpami| odpowiedzi zacisnął zęby, a w końcu wybuchnął płaczem 320 Zpami| biedak podwajał wysilenia, a skutek coraz był mniejszy, 321 Zpami| Wszystkich Świętych dają stopnie, a do Bożego Narodzenia może 322 Zpami| te złe stopnie poprawi, a co prawda, łudziłem się 323 Zpami| język i nabierze akcentu, a przede wszystkim, że coraz 324 Zpami| przeszły jest gavisus sum, a wiedział dlatego, że dostawszy 325 Zpami| co wybudowała usilność, a nadmierna ilość przedmiotów 326 Zpami| zadanie, by go nie odrobić, a chłopiec, który był niezdolny 327 Zpami| akcentu i musi się źle uczyć, a jednocześnie przedstawiał 328 Zpami| że dziecko jest słabowite a przeciążone, że mimo największej 329 Zpami| nas od nich przedzielały, a które Michasiowi coraz nowe 330 Zpami| zrobiły się jakby bezwiedne, a głos dziwnie powolny. Stał 331 Zpami| Zalesina czekały od dwóch dni, a list pani Marii, który przyszedł 332 Zpami| słuchać z korzyścią wykładów, a zabierający na próżno miejsce 333 Zpami| kwadrans w przykrym milczeniu, a tymczasem ściemniło się 334 Zpami| położyłem natychmiast do łóżka, a rozbierając patrzyłem z 335 Zpami| uśmiechnął się raz i drugi, a w końcu wargi jego wyszeptały:~- 336 Zpami| błyszczącymi orzechami, a naokoło niej główki dziecinne 337 Zpami| Okna pałały od światła, a całe wnętrze rozlegało się 338 Zpami| Narodzenia zbliżała się, a myśmy drżeli, by to nie 339 Zpami| Umysł jego już odleciał, a teraz on sam już odchodził 340 Zpami| nos jego zaostrzał się, a twarz nabierała jakiejś 341 Zpami| tylko coraz był szybszy, a w końcu stał się podobny 342 Zpami| któremu usta zalewa woda, a potem zamilkł nagle. Ale 343 Zpami| zwłok, i zamknąłem mu oczy, a potem musiałem długo cucić 344 Zpami| chciała odstąpić zwłok, a ciągle jej sił brakło. Zemdlała, 345 Zpami| będzie miało głowę za nisko. A Michaś leżał tymczasem na 346 Zpami| i ustawili na katafalku, a naokoło dwa rzędy świec. 347 Zpami| puszczała światła dziennego, a żółty, migotliwy blask świec 348 Zpami| pociągnąć za włosy lub za ucho; a teraz leżał taki wyższy