Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
gniewliwosci 1
gniezdzie 2
gnój 1
go 138
goddam 1
godne 1
godnosci 1
Frequency    [«  »]
148 juz
148 tak
139 tylko
138 go
131 mu
123 ja
117 jakby
Henryk Sienkiewicz
Nowele

IntraText - Concordances

go

    Nowela
1 Janko| pod cudzą strzechą, może go tam i kochała po swojemu, 2 Janko| za bedłkami do boru. Że go tam kiedy wilk nie zjadł, 3 Janko| cała wieś gra. Jak posłali go do roboty, żeby gnój rozrzucał, 4 Janko| grał w widłach.~Zobaczył go tak raz karbowy, stojącego 5 Janko| co się to zdało! Nazywali go ludzie "Janko Muzykant"!... 6 Janko| mógł, tylko słuchał i Bóg go jeden wie, jakie on i w 7 Janko| kościoła matka nie mogła go brać, bo jak, bywało, zahuczą 8 Janko| patrzył. To strach zatrzymywał go na miejscu, to jakaś nieprzezwyciężona 9 Janko| nieprzezwyciężona chęć pchała go naprzód. Czy czary jakie, 10 Janko| cicho i ostrożnie, ale zaraz go strach ogarnął. W łopuchach 11 Janko| świszczący, przy tym ogarnęła go ciemność. Cicha, letnia 12 Janko| przed sądem u wójta.~Mieliż go tam sądzić jako złodzieja?... 13 Janko| miłosierdzia nad dziećmi. Niech go tam weźmie stójka, niech 14 Janko| Stacha, co był stójką:~- Weź go ta i daj mu na pamiątkę.~ 15 Janko| nim zrobią? Dopiero jak go Stach w stodole wziął garścią, 16 Janko| krzyknął:~- Matulu! - i co go stójka rózgą, to on - "Matulu! 17 Janko| zabrała chłopaka, ale musiała go zanieść do domu... Na drugi 18 Janko| kochania...~Jakoż nie wydarła go, bo gdy podniósłszy się 19 1 | On je chwacki, ale ty go sobie z głowy wybij. Ni 20 1 | co komu przeznaczone, to go nie minie, i westchnęła 21 1 | dobrze mu się wiodło, zdjęła go tedy rozpacz straszna i 22 1 | widziały. Chłopa kusili, go skusili. A jemu tu po co 23 1 | morska przerażały ich. Nikt go nie mógł zrozumieć ani on 24 1 | jak rzeczą jaką; popychano go jak kamień przy drodze; 25 1 | niczemu. Chwilami ogarniała go obawa, że może te "pogany", 26 1 | wszystko to, co widział, co go otaczało, nie mogło mu się 27 1 | złe duchy, które ciągnęły go dalej i dalej od Lipiniec.~ 28 1 | konie obrządzał, czy może go ze dworu z saniami gdzie 29 1 | okręcił nim naokoło, porwał go w górę i cisnął nim w otchłanie. 30 1 | pieniądze, i obiecał, że nie da go oszukać, więc też Wawrzon 31 1 | olbrzymi ciężar wtłacza go w ziemię, że chyba gniew 32 1 | dygocącej od zimna obudził go jakby z odurzenia...~- Tatulu!~- 33 1 | choć nad tobą...~Ale już go nie słyszała. Oparłszy głowę 34 1 | dokąd się udał, wyśmiewano go, odpychano, potrącano, bito; 35 1 | wszystko, gdyby znękała go choroba, gdyby dzieci wygnały 36 1 | choroba, gdyby dzieci wygnały go z chałupy, to... kosztur 37 1 | opuścił Lipińce?" Czemu? Bo go Bóg opuścił. Niósłby chłop 38 1 | wszystkim myślał, to czuł, że go nie tylko Bóg opuścił, ale 39 1 | tęsknota za Lipińcami. Dręczyła go dniem i nocą, a dręczyła 40 1 | się krwawi. Chłop czuł, że go coś jak w ziemię wgniata. 41 1 | za co węgla kupić. Często go tam poszturchali przy tym 42 1 | i o tej tęsknocie, która go najbardziej ze wszystkiego 43 1 | muszlami, ale nie mogli go obić. Deszczułek różnych 44 1 | pchać koła. Ciężko było, go w krzyżach zabolało, ale 45 1 | wypchanymi tytuniem.~Ujrzawszy go dziewczyna zlękła się bardzo. 46 1 | zbliżywszy się ku niemu podjęła go cicho pod nogi i pocałowała 47 1 | gdy rzekł znowu:~- Czemuś go nie prosiła, ciemięgo?~Ona 48 1 | Prosiłam.~- Pod nogi go podjęłaś?~- Podjęłam.~Wawrzon 49 1 | ani się rusz. Pójdę ja go prosić, żeby choć gajdoki 50 1 | sznur był krótki, z łokieć go nie staje:~Marysia nieboga 51 1 | męczyła.~W ciemności nie mogła go dojrzeć, choć oczy jej szeroko 52 1 | człowiekiem klęczy i po nogach go całuje.~W Ameryce to niebywała 53 1 | które palił, zaczął gryźć go w oczy, bo przetarł je kułakami 54 1 | nieba.~Gdy jedli, radowało go to widocznie bardzo. Potem 55 1 | widocznie dym z cygara gryzł go w oczy, bo je sobie często 56 1 | jakim sposobem nie rozbili go stepowi awanturnicy, dlaczego 57 1 | tego nie będziesz, bo ja go zabiję. Moją musisz być 58 1 | wstąpiła im w serce. Ci, co go znali jeszcze z Teksasu, 59 1 | po parę miesięcy w domu go nie bywało, a zawsze wracał 60 1 | zdrów, cały. Przezywano go Czarnym, bo tak był opalony 61 1 | mu dawał jeść i pić, bór go odziewał. Gdy więc zaczęli 62 1 | okopconą dymem i groźną. Gdy go otoczono kołem, oparł się 63 1 | gorączkę, chwilami opuszczała go, ale słabnął. Za dużo już 64 1 | choćby zobaczyć!~Tu gorączka go ogarnęła i począł mówić: " 65 1 | Orlik wiosłował i łzy dusiły go za gardło...~Wieczorem wypogodziło 66 1 | powietrze inne, kochane zalatuje go od stron rodzinnych... Co 67 1 | czołgając się do krzyża obejmuje go rękoma: już jest w Lipińcach. 68 1 | ich kołem. Orlik czuł, że go siły opuszczają, gdy nagle 69 1 | hamował jego ruchy, jakby go coś w tył ciągnęło, wydzierał 70 1 | gwałtowniejsza fala cofnęła go, czasem uniosła w górę, 71 1 | wzywa pomocy. Dosłyszano go, bo plusk stał się szybszy. 72 1 | zanurzvł się znowu. Porwał go potworny wir... Przez chwilę 73 Latar| Falconbridge'owi. Pozostało go tylko wyegzaminować, wskutek 74 Latar| starej chorągwi. Rozwinął go i rzekł:~- Oto świadectwa. 75 Latar| się grosza i zawsze tracił go wbrew wszelkim przewidywaniom 76 Latar| Kalifornii farmę, zgubiła go susza; próbował handlu z 77 Latar| kres jego niepowodzeń. Cóż go bowiem mogło doścignąć jeszcze 78 Latar| natomiast, że prześladują go wszystkie cztery żywioły. 79 Latar| wszystkie cztery żywioły. Ci, co go znali, mówili, że nie ma 80 Latar| potężna a mściwa ręka ściga go wszędzie, po wszystkich 81 Latar| mówić; czasem tylko, gdy go pytano, czyja to miała być 82 Latar| od czasu do czasu tłukła go najstraszliwsza nostalgia, 83 Latar| niegdyś... Na koniec opanowała go tylko jedna myśl: myśl spoczynku. 84 Latar| Czas upływał i utrwalał go w tym przekonaniu. Stary 85 Latar| czynił potem, to otaczała go prawdziwa burza białych 86 Latar| zdrad. Jego wieża chroniła go przed wszelkim złem. Opuszczał 87 Latar| się coraz więcej z tym, co go otaczało. Nie rozumował 88 Latar| przepłynęła ocean i znalazła go, samotnika; na drugiej półkuli, 89 Latar| ich coraz więcej i zaczęły go dziobać lekko i furkotać 90 Latar| Szumy skrzydeł zbudziły go. Wypłakawszy się, miał teraz 91 Latar| wszystko, jak było. Wszystko go pyta: "Pamiętasz?" On pamięta! 92 Latar| domu rodzinnego, bo starła go wojna, nie widzi ojca ani 93 Latar| widzi ojca ani matki, bo go odumarli dzieckiem; ale 94 Sach | mówi do niego, jakby chciał go ułagodzić i uspokoić. Dziki 95 Sach | silnie; chwilami nie widać go wcale, a wtedy Indianin 96 Ozyr | czynach. Nie odstępowałam go ani na chwilę, a ponieważ 97 Ozyr | chwili Głupota chwyciła go za drugą i obie, tamując 98 Ozyr | Egiptu, w gruncie rzeczy go osłabiał, pracując niby 99 Ozyr | jego sławy, ostatecznie go zohydzał, pracując niby 100 Ozyr | przekonanie, że Faraon chce go utrzymać w niewoli. Poderwał 101 Ozyr | przy tym mniej rozumu, niż go posiada pęcherz wielbłąda. 102 Legen| Dopadłszy statku wbiły go na dno morza, potem rzuciły 103 Zpami| na nowo do stolika. Gdym go łajał - prosił się i płakał. 104 Zpami| bo inaczej usunięto by go ze szkół, a Bóg jeden wie, 105 Zpami| było przynajmniej wzmacniać go fizycznie, gimnastykować, 106 Zpami| polski akcent, i kwita! Ja go nie psułem ani rozpieszczałem, 107 Zpami| ani rozpieszczałem, tylkom go rozumiał lepiej od innych; 108 Zpami| innych; żem zaś zamiast łajać go za niepowodzenia, starał 109 Zpami| piersi i depcącą wszystko, co go nauczono czcić i kochać 110 Zpami| toteż pani Maria kochała go nie tylko jak własne dziecko, 111 Zpami| w oczach, a ja, zamiast go powstrzymywać, sam biegłem 112 Zpami| nie powinien płakać, gdy go wyprowadzam na przechadzkę, 113 Zpami| zasiadał do roboty. Zanim go na tym złapałem, kilka nocy 114 Zpami| rady, jak wstać, zawołać go do pokoju i przerobić z 115 Zpami| jeszcze wszystkie lekcje, by go przekonać, że je umiał i 116 Zpami| namiętnym, że długo nie mogłem go uspokoić.~Badałem Owickiego 117 Zpami| zmartwień, którymi karmiły go niepowodzenia i złe stopnie, 118 Zpami| piśmiennym i nie odrobili go. Owickiemu to uszło, bo, 119 Zpami| umyślnie przede mną zadanie, by go nie odrobić, a chłopiec, 120 Zpami| Wieczorem dnia tego widziałem go, jak ścisnąwszy głowę obu 121 Zpami| rękoma, szeptał myśląc, że go nie słyszę: "Boli! boli! 122 Zpami| nie jest; prosił tylko, by go odprowadzić, bo się boi 123 Zpami| z nowym miernym. Dostał go za lekcję, którą umiał doskonale, 124 Zpami| liście i zamiarach odebrania go ze szkół, bom lękał się 125 Zpami| tragiczny; wyglądał tak, jakby go za gardło dusił ustawicznie 126 Zpami| cierpiącego ptaka; potem opanowało go dziwne zamyślenie i senność; 127 Zpami| o niczym. Raz, gdym się go spytał, czy już skończył 128 Zpami| teraz codziennie prowadził go i odprowadzał ze szkoły.~ 129 Zpami| bardzo zimno. Rozebrałem go i położyłem natychmiast 130 Zpami| Amem, ames...~Szarpnąłem go za ramię:~- Michasiu!~Rozbudził 131 Zpami| dostać celujący...~Porwałem go na ręce i zaniosłem do łóżka; 132 Zpami| samym domu, sprowadziłem go więc natychmiast. Nie potrzebował 133 Zpami| siadła przy nim i wzięła go za ręce. Dopiero gdym mu 134 Zpami| Mama!...~Ona chwyciła go za obie ręce i przesiedziała 135 Zpami| Zapomniałam zdjąć kapelusz.~Gdy go zdjęła, serce ścisnęło mi 136 Zpami| oddech jego piersi oddalał go i jakby zasuwał w mrok. 137 Zpami| Michaś umarł.~Nakryłem go kołdrą, którą matka, zrywając 138 Zpami| akcent; każdy z nich mógł go pociągnąć za włosy lub za


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL