| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] jegomosc 2 jegomosci 1 jeh 1 jej 91 jeknawszy 1 jela 1 jeleni 1 | Frequency [« »] 95 tym 92 jest 92 nad 91 jej 89 by 87 ich 83 tam | Henryk Sienkiewicz Nowele IntraText - Concordances jej |
Nowela
1 Janko| kredensowych. Już nie okrywają jej czarne łopuchy. Na progu 2 Janko| dłużej mówić, bo nagle z jej twardej piersi buchnęła 3 1 | za czapkę rogatą, żeby mu jej wiatr nie zerwał, a Marysia 4 1 | aż cały statek drżał od jej ruchów. Ale kołysanie ustało 5 1 | za krowę, ale i za koszta jej utrzymania, a koszta rosły 6 1 | Kasia wodę brała" - i czegoś jej było tak tęskno, jakby jaskółce 7 1 | potrząsnął konopną czupryną, a co jej mówił, to wspominała jakby 8 1 | Przymknęła oczy i zdawało się jej, że Smolak znowu szepce 9 1 | sala czwartej klasy. Pułap jej schodził się prawie z bokami 10 1 | wynędzniałą przez chorobę, ten by jej nie poznał. Stary Wawrzon 11 1 | cała sala, co powiększało jej nieład i smutny widok. Pościel, 12 1 | głębi sali, w najwęższym jej miejscu. Zatem niedaleko 13 1 | Myśli różne przelatywały jej przez głowę, a w duszy krzyczało 14 1 | I żal okrutny ściskał jej serce tak, że poczęła szlochać 15 1 | spojrzał na dziewczynę, na jej jasną jak len głowę i coś, 16 1 | czemu do głowy przyszła jej piosenka, jaką w Lipińcach 17 1 | sama to niby Marysia, ale jej rumiane niegdyś policzki 18 1 | wielkie i zapatrzone. Znać na jej twarzy wpływ zgniłego powietrza, 19 1 | Jaśku koniusze. Ślubował on jej wprawdzie i mówił: "Gdzie 20 1 | córko!" Jakież to teraz jej wiano, Łachmany. Psy by 21 1 | Cichaj, zbereźniku!" I tak jej było dobrze, tak wesoło 22 1 | precz, bo się wstydam!" Gdy jej to czasem przypominały płomienie, 23 1 | płomienie, to łzy zalewały jej twarz; ale teraz jak ognia 24 1 | tyle wypłakała. Czasem jej się też zdało, że spływają 25 1 | wielkie i wyczerpanie, brakło jej siły nawet do rozmyślań; 26 1 | wyprowadził na ulicę i rzuciwszy jej pod nogi rzeczy, potem z 27 1 | przechodzili ulicą, nie zaczepiali jej tym razem. W izbie było 28 1 | podkute, kości wystawały jej z policzków. Wyglądała jak 29 1 | Były dość ciężkie jak na jej wyczerpane siły, ale on 30 1 | wyczerpane siły, ale on jej nie pomógł jakby, zapominał, 31 1 | więc głód nie dokuczał jej bardzo, ale z męki i osłabienia 32 1 | przymykała je znowu. Śniło się jej, że błądząc po jakichś rozpadlinach 33 1 | zbudziła się, bo zdało się jej, że warkocza już nie ma 34 1 | nikogo.~Gdy doszli na sam jej kraniec, Wawrzon rzekł:~- 35 1 | mogła go dojrzeć, choć oczy jej szeroko rozwarły się z przerażenia.~- 36 1 | tak w ciemności wydał się jej jakimś złym duchem.~Przez 37 1 | jego ręce spoczywały na jej wychudłych ramionach, a 38 1 | bić w głowę, by przytłumić jej krzyki. Ale i tak te krzyki 39 1 | słabnie. Na koniec nogi jej trafiły na próżnię, ręce 40 1 | straszno powiedzieć, począł jej rękę odczepiać.~Tłum myśli, 41 1 | zwichrzonego ptactwa, przelatywał jej przez głowę na kształt obrazów 42 1 | ją w wodę, chwytają teraz jej mdlejące dłonie i z jakąś 43 1 | sen! sen!~I zrobiło się jej tak dobrze, jasno, spokojnie, 44 1 | Myślał, że umarła. Wysmukła jej postać leżała bez ruchu; 45 1 | umiera, ale przyłożywszy jej rękę do ust poczuł, że oddycha. 46 1 | siebie sukmanę przykrył nią jej nogi i nadzieja zaczęła 47 1 | siność ustępowała z wolna z jej twarzy, policzki poróżowiały 48 1 | zbliżyła, wziął w obie ręce jej głowę i pocałował ją w czoło.~ 49 1 | własnymi rękoma przygotowuje jej pościel. Ach! jacyż to dobrzy 50 1 | wierzyła, że ta ręka nie da jej zginąć; że jak ją z niedoli 51 1 | brzegu rzeki Arkansas nie ma jej dlatego jeszcze, że sąsiedzi, 52 1 | stanęły zręby domów, cała zaś jej powierzchnia pokryła się 53 1 | leśne zacierały stopniami na jej twarzy ślady choroby, jakiej 54 1 | złotawym odblaskiem bladą jej twarzyczkę. Młodzi chłopcy 55 1 | przepaści Bóg ją wydobył, taka jej dusza stała się jasna w 56 1 | ufności w pomoc niebieską nic jej nie mogło odebrać.~Zresztą 57 1 | i tu się przedostać, dał jej swoją kartę rzekłszy, że 58 1 | się z borem znam i zginąć jej nie dam.~Tak mówiąc patrzył 59 1 | oczach Orlika i cały wydał jej się strasznym.~Pierwszy 60 1 | nim, i nad sobą. To, że jej Orlik obiecywał, iż byle 61 1 | rzeka Arkansas i wszystkie jej dopływy musiały wylać. Była 62 1 | ratunek; ale odpowiadały jej tylko uderzenia fali dżdżystej, 63 1 | dusza poleciała tam, gdzie jej szczęście i spokój.~Próżno 64 1 | dzielny. Ale wkrótce zniknął jej z oczu. Płynął do łodzi 65 1 | przejechać przez nią i zgnieść jej wątłe ciało, jak każdy wóz 66 1 | spod Poznania.~Otworzył jej obcy jakiś, nie znany człowiek.~- 67 1 | i wróci do Lipiniec. Tam jej Jaśko. Ona prócz niego nie 68 1 | szerokim świecie. Jeśli on jej nie przygarnie, jeśli zapomniał, 69 1 | wrzucą, to i cóż? Jedno jej, jak umierać, jeśli umierać 70 1 | portu i odtąd nie widziano jej więcej. Gazeta tylko policyjna 71 Sach | czasem stał się pierwszym jej akrobatą. Zresztą Hon. M. 72 Sach | Opuncia-Gasse, zaniepokojona jej widokiem, pochyla się do 73 Ozyr | wszystko przenika, i rozkażę jej, aby mi przedstawiła w krótkich 74 Legen| swój pokład.~Ślepa wiara w jej siłę zwiększała się z dniem 75 Zpami| to poradzę? A wreszcie co jej to szkodzi? Nie chcę od 76 Zpami| Od sześciu lat byłem w jej domu, byłem przy śmierci 77 Zpami| domu, byłem przy śmierci jej męża, widziałem ją nieszczęśliwą, 78 Zpami| cel, a to: nie zmartwić jej, pokazać dobrą cenzurę, 79 Zpami| wywołać uśmiech szczęścia na jej usta.~Gdy mu się udało dostać 80 Zpami| panią, i szczęście, jakie jej sprawi powrót chłopca z 81 Zpami| i zaklęcia nie posłałem jej pani Marii.~- Drogi panie! - 82 Zpami| pani Marii i przedstawił jej stan rzeczy. Jakoż nadzieje 83 Zpami| ból, jak to może podkopać jej wątłe zdrowie.~Ksiądz z 84 Zpami| głosem: "Mamo! mamo!" - jakby jej błagał o przebaczenie.~Ale 85 Zpami| z odpowiedzi uczułem, że jej miłość własna macierzyńska 86 Zpami| przedpokoju, zwiastował mi jej przybycie. Jakoż otworzywszy 87 Zpami| kwefem, jak płótno; palce jej z niezwykłą siłą wsparły 88 Zpami| Dopiero gdym zwrócił na to jej uwagę, rzekła:~- Prawda. 89 Zpami| gdziekolwiek się ruszyła, ale znowu jej nie poznawał. Wieczorem 90 Zpami| odstąpić zwłok, a ciągle jej sił brakło. Zemdlała, gdy 91 Zpami| ustawiano katafalk. Rozpacz jej stykała się co chwila z