Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
utracil 1
utracilem 1
v 1
w 355
wabi 1
wabiacych 1
wabil 1
Frequency    [«  »]
-----
-----
-----
355 w
311 i
273 sie
171 na
Stanislaw Przybyszewski
Nad Morzem

IntraText - Concordances

w

    Rapsod
1 Mod| MODLITWA~Ty, która w czarne sny moje świetlanymi 2 Mod| serce nad gwiazdami, któreś w me życie rozsiała, wciąż 3 Mod| szczęściu, które mi kiedyś w duszy rozpaliłaś.~Ty, która 4 Mod| duszy rozpaliłaś.~Ty, która w ciemnej pomroce cichymi 5 Mod| przewiały, o słońcach, co w morzu tonąc, iskrzą się 6 Mod| duszy, a wciąż jeszcze widzę w smutnym rozjęku Twe oczy, 7 Mod| Twe oczy, jak się żarzą w nieziemskim zachwycie i 8 Mod| jak się ku mnie wysuwa i w płonącym krzyku chwyta za 9 Mod| dni pogody przemieniasz, w głębiach snu mi jawy gasisz, 10 Mod| głębiach snu mi jawy gasisz, w bezbrzeżne dale odsuwasz 11 Mod| odsuwasz pobliża - która mi w sercu błędne ognie rozpalasz 12 Mod| widzę, jak dwie łzy spłynęły w blady uśmiech, co tlał na 13 Mod| snów mych czarnym kirem, a w ręce Twoje kładę me serce - 14 1 | oddali, to znowu wre mi w uszach gdyby kipiący war 15 1 | jak zapuszcza korzenie w najtajniejsze głębie mego 16 1 | rośnie, jak naraz rozkwita w wielki kwiat boleści. A 17 1 | upiorów, rozgałęzia się w krzew, wrasta w każdy mój 18 1 | rozgałęzia się w krzew, wrasta w każdy mój nerw, ssie rozkosz 19 1 | gdyby krwawy szmat purpury i w ognistych łzach się rozkrapla.~ 20 1 | szczycie najwyższych gór stoję w odwiecznym śniegu, odziany 21 1 | odwiecznym śniegu, odziany w najtajniejsze dale życia, 22 1 | ostatecznego staczają się w dół. A trzask i łoskot i 23 1 | ja sam stoję niewzruszony w tym strachu i gniewie i 24 1 | morzu. Dwa krwawe słońca, w których dwie wieczności 25 1 | przedstworzenia, gdyśmy oboje w rozkosznym spowiciu spoczywali.~ 26 1 | spowiciu spoczywali.~Cisza w mym sercu, cisza bólu, co 27 1 | który kiedyś promieniłaś w parne noce mej ojczyzny.~... 28 1 | jasną, jak dusza dziecka, w której się święta ofiara 29 1 | jak kłosy złotych zbóż w drgającym żarze południa.~ 30 1 | rozkoszą kwitnącego bzu w rosie się rozpływa.~Siedzę 31 1 | Cię widzieć, jak idziesz w mrocznym blasku przez moje 32 1 | ciemne komnaty, jak nikniesz w lesie olbrzymich filarów 33 1 | próżno palili perły i myrhę w olbrzymich kadziach. Patrzałem 34 1 | olbrzymich kadziach. Patrzałem w metalowe zwierciadła, zaklęte 35 1 | księgi żywota, wpisz mnie w księgę śmierci i hańby wiecznej, 36 1 | rozkosze, jak pierś jej się w moją wpala, jak usta jej 37 1 | wpala, jak usta jej się w moje wpijają, jak ręce jej 38 1 | ręce jej dyszą na mej szyi w bolesnym upojeniu.~Przepotężny 39 1 | uśmiech przez jedną sekundę w krew moją się wświeci, a 40 1 | się przede mną na kolana i w niemej trwodze korzyły się 41 1 | zapragnął, to wprowadzono rzeki w nowe koryta, a pustynie 42 1 | koryta, a pustynie zamieniono w rozkoszne raje. Gdym zapragnął, 43 1 | raje. Gdym zapragnął, to w jednej nocy powstawały czarowne 44 1 | powstawały czarowne ogrody w krąg mych pałaców, a zanim 45 1 | wszelki blask i wszelka moc w proch się kruszyła.~Co dzień 46 1 | bojownicy moi, których słońce w pustyni wylęgło, czarne 47 1 | się kończy, wkroczyliśmy w jakiś dziwny kraj.~Blask 48 1 | co niechętnie się wgryza w mroczny cień.~Łupu nie znaleźliśmy 49 1 | jak pieśń, którą wiatr w wieczornym zmroku przez 50 1 | perły deszczu jesiennego w ciemnej nocy łkały - było, 51 1 | prześlizgła.~A stała się cisza w sali, cisza niebieskiej 52 1 | zapartym oddechem oczekiwania w przepotężne zapasy świtu 53 1 | Czułem, jak się cofałem w tajemnej trwodze, jak cała 54 1 | tajemnej trwodze, jak cała sala w tył uciekać się zdawała, 55 1 | poszum wiatru jesiennego w nagim parku, a słodkie jak 56 1 | słodkie jak jaśnienie morza w ciemnych nocach.~Zapomniałem 57 1 | bezgraniczne państwo stopiło się w spowiciu naszych oczu w 58 1 | w spowiciu naszych oczu w jeden marny pył słoneczny, 59 1 | Pod Twoim niebiem szłaś w tej wiecznej pomroce, jak 60 1 | wiecznej pomroce, jak się idzie w dziewiczych lasach moich 61 1 | zmor i upiorów, zapadają w dziwnie poplątanych łańcuchach 62 1 | dziwnie poplątanych łańcuchach w morze, a zieleń Twych lasów, 63 1 | Pański" dalekich dzwonów w śniegiem jaśniejących wieczorach 64 1 | dźwięku, ale czuje się dzwony w sercu, jak łopot skrzydeł 65 1 | moja - przyszłaś do mnie w słoneczne cuda mojego państwa, 66 1 | słoneczne cuda mojego państwa, w straszne żary do biała rozpalonego 67 1 | O pani moja - przyszłaś w moje kraje, gdzie nawet 68 1 | moje kraje, gdzie nawet w nocy parny upał ogniem przesyconej 69 1 | ogniem przesyconej ziemi dech w piersiach zapiera, a gwiazdy 70 1 | pełnym lęku i przestrachu, w te słoneczne odmęty ojczyzny 71 1 | Twe ciało paliło się jak w gorączce, a na skroniach 72 1 | rozerwać chciała.~I skryłaś się w najdalszych głębiach mego 73 1 | odgłos głuszyłaś dywanami, w których nogi tonęły.~Jeszcze 74 1 | ruchów niespożytą piękność w mym sercu.~A w Twych jasnych 75 1 | piękność w mym sercu.~A w Twych jasnych włosach chwieje 76 1 | czoła trawiona, chwieje się w bladym jaśnieniu Twych włosów.~ 77 1 | przeżył, gdym razem z Tobą w prałonie pił wieczność.~ 78 1 | Cię - Ciebie jedyną - i w strasznej trwodze czuwałem 79 1 | taką moc, by zakląć niebo w chwili, gdy zmrok się coraz 80 1 | upojeń przykuć na niebie, gdy w sercu błędne sny się rozmajaczą, 81 1 | rozwichrzonymi szczytami w niebo krzyczą, daleko poza 82 1 | poza morza, co się same w siebie zapadają, daleko 83 1 | Począłem przeklinać słońce!~W ciemnych komnatach siedziałem 84 1 | widziałem, jak oczy Twe w przeczuciu śmierci coraz 85 1 | twarz dziewicy, konającej w upojeniu miłosnym.~ wreszcie 86 1 | przyszłość czytały, szmaragdy, co w sercu płomienie miłości 87 1 | widma, a rozpasane burze w przedwieczne cisze kołyszą.~ 88 1 | Całą ziemię poszarpano w kawały, by znaleźć rzadkie 89 1 | znaleźć perły i korale, a w ciemnych Twych komnatach 90 1 | umarłych wskrzeszają, oryty, co w sercu nędzarza jad rozkoszy 91 1 | zastygłe gwiazdy zlały w jedno olbrzymie martwe słońce.~ 92 1 | światła fioletowych ametystów. W pyszne świetlane dytyramby 93 1 | gwiazdach śniły szmaragdy, a w niebieskim świetle mroku 94 1 | swą dziewiczą czystość.~A w rozszalałym rozmęcie światła, 95 1 | rozszalałym rozmęcie światła, w dzikim rozgwarze blasku, 96 1 | dzikim rozgwarze blasku, w płomiennym zgiełku diamentów, 97 1 | płomiennym zgiełku diamentów, w tym krzyku i wirze rozwścieczonego 98 1 | pryskały tysiącznobarwną pianą w moich oczach.~A wciąż czułem 99 1 | blask, kamienie zagasły, a w głuchej ciszy słyszałem 100 1 | chcę!~I wzięłaś moją głowę w Twoje ręce, słowa nie rzekłaś, 101 1 | tylko gorący pocałunek, co w drżącym pragnieniu po mej 102 1 | ścian, naraz dziki kwiat w radosnym krzyku wytrysnął 103 1 | wytrysnął rozwartym łonem w niebo:~Jam Twoja! Weź, przytul, 104 1 | mej piersi oddychało, a w krew moją wśpiewałaś mi 105 1 | krzyk strachu wdzierał się w krtań, czasami rozpacz żłobiła 106 1 | upiorną ręką głębokie bruzdy w mej duszy, ale byłem szczęśliwy.~ 107 1 | tylko niechętnie zapadało w morze, by niezadługo znowu 108 1 | zemsty.~Rok cały spędziłem w ciemnym grobie pałacu.~Nigdy 109 1 | wokół mnie, nade mną, w sobie, boś odtąd się stała 110 1 | Twoje spojrzenie wcałowało w serce moje upiorną godzinę 111 1 | truciznę, Twoje ręce wczarowały w me myśli zwiędły smutek 112 1 | a głos Twój przyświecał w mych snach barwą roztopionego 113 1 | że noga moja zapada się w odwiecznych mchach, a ze 114 1 | Twoje lasy, jak szeleściły w zielonawym blasku omszałej 115 1 | rozszarpał, gdy ręce Twe w błędnej zadumie błądziły 116 1 | miasta, raz jeszcze, gdy w dzikim triumfie zapory nocy 117 1 | tak dawno nie widziałem, i w błędnym szale poiło się 118 1 | szale poiło się jego cudem i w krzyczącym uniesieniu witałem 119 1 | tłumiłem rozpacz mej duszy, a w ciemnej otchłani Twej żądzy 120 1 | tęsknota.~Bo czułaś walkę w mym sercu. Za każdym razem, 121 1 | Twe głębiej i goręcej się w me serce wchłaniały, jak 122 1 | czas, gdy serce me stężało w krzyku za słońcem.~Wzrok 123 1 | słońcem.~Wzrok mój błądził w mrocznej sali po kryształowych 124 1 | kosztownych kamieni, co w żyły moje lśnieniem pleśni 125 1 | kiedy całe państwo moje w jedną pustynię światła się 126 1 | się ku duszy, wsłuchane w jej straszną gędźbę.~Nad 127 1 | lęgło mór, głód i zagładę w państwie moim.~Wypalało 128 1 | odpadło, strawione ogniem, w ropiących się ochłapach 129 1 | poświęcić muszę.~A Ty siedziałaś w najciemniejszym kącie komnaty, 130 1 | mych i jękłaś:~Idź, idź w słońce! Pozwól, niech mnie 131 1 | poszedłem. Dusza moja stępiała w nadmiarze bólu.~ jednego 132 1 | wściekłe plemię ludu mego w spienionym szale bramy pałacu 133 1 | Zakryłem oczy i krzyknąłem w strasznym gniewie: Precz 134 1 | lud przed moim tronem i w dzikim przerażeniu patrzałem 135 1 | taras, oczy moje błąkały się w błędnym przerażeniu po głowach 136 1 | żądnych msty i mordu, a w krwiożerczym szale ryczał 137 1 | z nią! Na krzyż! Słońcu w ofierze!~Tak nie szaleje 138 1 | słońce, kiedy mór i głód w moim państwie lęgło.~A naraz 139 1 | zamachem podcięła.~Na taras w żar pomorem ziejącego słońca 140 1 | krzyczeć, chciałem porwać w me ramiona, ale jak gdyby 141 1 | stała się tak białą, że się w słońcu rozpływać zdawała, 142 1 | miesiącami pastwiłem się w dzikim obłędzie nad moim 143 1 | konania, tysiące poszarpał w kawały święty wóz, na~ jeżony 144 1 | daleko poza trzy morza, a w jednej nocy rozkwitła ziemia 145 1 | jednej nocy rozkwitła ziemia w pysznym bogactwie.~Zemsta 146 1 | ludem, a potem zamknąłem się w najtajniejszych głębiach 147 1 | któreś jeszcze niedawno w gęsty mrok promieniła, i 148 1 | Twej ojczyzny, gdzie słońce w zmroku rozpływa czerwone 149 1 | daleko poza trzy morza, w nową ojczyznę księżycową, 150 2 | roztajemniczyła się ma dusza, w mrocznych czeluściach wykwitają 151 2 | Tak smutne widziałem pola w Zaduszki. Wiatr miótł przed 152 2 | zwiędłe liście drzew, gwizdał w zeschłej trawie, osiadł 153 2 | szumiała noc nad grobami, w upiornym milczeniu stały, 154 2 | nagie topole nad drogą, a w błędne bezdroża ciemności 155 2 | beznadziei, i wtłaczało się w duszę rwącą tęsknotą i niepokojem. 156 2 | złamanym skrzydłem, jak w czasie przypływu siedziała 157 2 | opryskiwała białe ciało ptaka, a w niemym przerażeniu patrzała 158 2 | między swe białe pióra i w beznadziejnym smutku czekała 159 2 | pieśń nad grobem dziecka w mroźnym styczniowym poranku. 160 2 | zawieje śniegu kłębiły się w powietrzu, wiatr ciął drzewa 161 2 | jęczały ostatnią kołysankę.~W niebieskiej godzinie, bólem 162 2 | bólem i tęsknotą spowitej, w gasnących czarach zapadłego 163 2 | spłynęłaś gdyby cień ziemi w zaćmieniu słońca i zlałaś 164 2 | spojrzenie wpłakało się w duszę, spojrzenie, pełne 165 2 | pochwycić Twego wzroku, co w mojej duszy czarownym kwieciem 166 2 | poryła, rzeki wprowadziła w nowe koryta, w marmurze 167 2 | wprowadziła w nowe koryta, w marmurze wskrzesiła życie 168 2 | wskrzesiła życie i piękność, w twardym granicie haftowała 169 2 | cuda i piękność tej ziemi. W łonie wieczności widziałem 170 2 | olbrzymie słońce, gdy lało w nagą ziemię płomienną krew 171 2 | rozkosze raju, grzałem się w blasku, jaki królewska korona 172 2 | wszechistnienie stanęło w pożarze - ale czym mi cała 173 2 | duszę pada, czarowne kwiecie w niej budzi, co z szeroko 174 2 | O, spojrzyj na mnie, jak w onej ciemnej nocy, kiedy 175 2 | nocy, kiedy ziemia i morze w żałobnej pomroce spłynęły!~ 176 2 | dumały: ~o wiecznej ciszy, w której słyszy się rozdźwięk 177 2 | rozdźwięk promieni gwiazd w kształt gasnących strun, -~ 178 2 | odwiecznych sarkofagów, w których świecą pleśnią popioły 179 2 | cichych morzach, co śpią w martwej jak lustro, czystej 180 2 | wspomnień.~Siedzieliśmy, a w sennym zadumaniu błądziły 181 2 | Twoje oczy, wświeciły się w moją duszę, Twoje senne, 182 2 | na tarasie mego pałacu, w świetle księżyca, jakaś 183 2 | pieśń, jaką szumią palmy w samotnych oazach, jaką płaczą 184 2 | me serce, gdy me wojska w groźnych rytmach surm i 185 2 | godziny wsłuchiwałem się w posępny rozgwar morza, 186 2 | bogaty przepych mych dumań, a w me sny wplata pałające żary 187 2 | długim snem.~Widziałem, jak w brzasku porannym znikło 188 2 | znikło moje potężne państwo w mglistych oparach wilgotnych 189 2 | walczy z zatorami, wyrzuca w górę czarne odmęty, dwie 190 2 | dwie gwiazdy wdzierają się w chmurną noc i rozpryskują 191 2 | czerwone tęcze, sklebiają sio w chmury, leją się po niebie 192 2 | wściekłe ogniska, wdrażają się w niebo gdyby dwa olbrzymie 193 2 | dwa olbrzymie kratery, drą w strzępy ciemną noc i leją 194 2 | morze.~I chwilę stoi morze w kipiącym potopie płomieni, 195 2 | wspina się na jego krańcach w górę, a ze wszech stron 196 2 | niebo zdaje się wchłaniać w swe głębie ogniem buchające 197 2 | ogniem buchające wary.~A w tym pożarze wodnych bezdroży 198 2 | światła wokół Twej głowy.~W takim świętym blasku raz 199 2 | wokół mnie krążyły światy w niezmiennym pędzie, byłem 200 2 | przestworzem albo zbiły się w chmurę i siadły na dzikich 201 2 | siadły na dzikich skałach i w smutnym zadumaniu patrzały 202 2 | smutnym zadumaniu patrzały w słoneczność bezprzestrzennych 203 2 | A gdym kąpał moje dzieło w białym świetle, gdym roztapiał 204 2 | świetle, gdym roztapiał dale w błękitnych mgłach zmroku, 205 2 | światła i otulał ziemię w czarne żgło nocy, gdy jedna 206 2 | z posad wyrwać chciała, w nocy wielkiego cudu błysnąłem 207 2 | słowa, co światy tworzyło i w proch je kruszyło, i z wielką 208 2 | spływała bezgraniczna łaska w Twoją duszę, całą ziemię 209 2 | tysiącem zmysłów wnikła w jej najskrytsze tajnie, 210 2 | tajnie, zatrzymywała gwiazdy w ich biegu, odczuwała najtajniejsze 211 2 | zadumanych gwiazd, kąpałem Cię w świetlistych roztoczach 212 2 | i dziwów, a nagą ziemię w raj zamieniłem.~A z woli 213 2 | woli mej poryła woda ziemię w szerokie bruzdy, stopiłem 214 2 | szczytach gór, zwaliłem lodowce w morze, gorącym strumieniom 215 2 | góry piasku i rzucały je w niebo, rozłożyły się rozkosznie 216 2 | najeżonym grzebieniem, wybiegły w niebo dziewicze lasy olbrzymich 217 2 | Widziałem Cię smutną i cichą w ciepłych pieszczotach półzmroku, 218 2 | widziałem, jak błądziłaś w zaczarowanych ogrodach wśród 219 2 | brzegiem morza, rozwiana w cichych pieśniach fal, co 220 2 | ostatnia pieśń rozwiała, gdy w nocnej ciszy przekwitł ostatni 221 2 | szeroko rozwarte błądziły w mrocznych dalach, a przez 222 2 | Błądziłaś samotna, strojna w przepych mego raju, a serce 223 2 | raju, a serce Twe więdło w tęsknocie jak kwiat w żarach 224 2 | więdło w tęsknocie jak kwiat w żarach słońca podzwrotnikowego.~ 225 2 | słońca podzwrotnikowego.~W Twych snach wyciągałaś swe 226 2 | Boga, którym oddychałaś w woni swych ogrodów, którego 227 2 | swych ogrodów, którego piłaś w pieśniach oceanu, a promieniłaś 228 2 | oceanu, a promieniłaś go w dale światłem, co Cię opływało.~ 229 2 | naraz, jakbyś się roztopiła w zorzach wieczornych, spłynęłaś 230 2 | zorzach wieczornych, spłynęłaś w górę.~Tak opada rosa, gdy 231 2 | gdy dalekie wiosło trąci w szklistą powierzchnię jeziora.~ 232 2 | powierzchnię jeziora.~Tak gaśnie w ciemności płonący warkocz 233 2 | rozwiałaś się jak opary mgieł w błękicie brzasku,~Znikłaś, 234 2 | widzę, na jawie i we śnie, w słonecznych roztoczach i 235 2 | mrokach. Słyszę Twój głos w huku burzy i w rozkołysanej 236 2 | Twój głos w huku burzy i w rozkołysanej tęsknocie zasypiającego 237 2 | patrzysz ze smutnym uśmiechem w moje półsenne oczy. Twa 238 2 | Twych oczu piją pragnienie w mej krwi.~Czasem widzę Cię 239 2 | spienionej grzywie fal, gdy w czasie przypływu morze brzegi 240 2 | diamentowy szron błyszczy w żarze południa biała piana 241 2 | splotach Twych włosów.~A w blasku nocy księżycowej 242 2 | słyszę Twe ciemne pieśni w takt morza, co Twe stopy 243 2 | stopy pieszcząc oblewa, w szerokich, stepowych rytmach 244 2 | miesiąc na Twej głowie, i w diamentowym dżdżu ścieka 245 2 | rosę roztopionego miesiąca w milczenie morza, co się 246 2 | obiema rękoma diamentowy pył w połamaną falę gwieździstych 247 2 | wolna rozkwita wokół Ciebie w skrami tryszczącym przepychu 248 2 | Cię, wznosi się kręgiem w górę, wplata się w Twe włosy 249 2 | kręgiem w górę, wplata się w Twe włosy i jakby diadem 250 2 | i kocham Cię, jaśniejącą w kaskadach światła, rozkwitłą 251 2 | kaskadach światła, rozkwitłą w tęczach nocy polarnej, bogatą 252 2 | morza, tom widział, jak się w pomroce rozpływałaś, widziałem 253 2 | Twe czarne oczy, jak gasły w oddali, a jaśniejąca toń 254 2 | przebrzmiałego szczęścia rozdżwiękło w mej duszy Twe ostatnie spojrzenie.~ 255 2 | spojrzenie.~Powiędły róże, drżą w błękitniejących całunach 256 2 | się na niebie i zatonęłaś w świtach błękitu.~Po wszystkich 257 2 | nasze nieśmiertelne piły w świętej ciszy boskości niepokalane 258 2 | dziecię, i szukałem miejsca, w którym mógłbym Cię do snu 259 2 | tysiące moich niewolników w niechybną zgubę, aby tylko 260 2 | piękna, całe miasta stanęły w płomieniach, kiedy lękałaś 261 2 | kiedy lękałaś się ciemności w bezsennych nocach, całe 262 2 | mym boku jechałaś na koniu w stal okutym, kiedym w świat 263 2 | koniu w stal okutym, kiedym w świat ciągnął, by grób święty 264 2 | a krętych ścieżynach, a w ciemnych przepaściach rwaliśmy 265 2 | Och, na tym brzegu czułem w mej dłoni gorejącą Twą rękę, 266 2 | płonął cichym jaśnieniem w ciemnych nocach, a sny Twoje 267 2 | pierwszy Twe spojrzenie się w duszę wświeciło jak świetlany 268 3 | szalało. Parowiec szamotał się w wściekłych zapasach z burzą, 269 3 | o posępnych ścierniskach w cichym blasku jesiennych 270 3 | piastunka śpiewała przędąc len w zimowe wieczory.~Parowiec 271 3 | mnie grało dwóch podróżnych w karty, inni spali wokół 272 3 | śpiący wpatrzyłem się chwilę w obce twarze, wsłuchiwałem 273 3 | twarze, wsłuchiwałem się w jednostajny huk maszyn, 274 3 | jednostajny huk maszyn, w wycie trąb dających sygnały. 275 3 | drobne, błagalne ręce ujęły w drżących pieszczotach moje 276 3 | wpiły się głębiej jeszcze w me serce. Rwało mnie coś, 277 3 | wiem, jak długo oczy nasze w tym spowiciu milczały. Nie 278 3 | sen? Bo oto prysło światło w jej oczach, głowa jej opadła 279 3 | opadła na poduszkę i znikła w fałdach jedwabnych szalów.~ 280 3 | fałdach jedwabnych szalów.~W ścisku, na pomoście prowadzącym 281 3 | ludzi.~Dopatrywałem się jej w każdej kobiecie; zdawało 282 3 | zdawało mi się, że widzę w każdym oknie, jak za mną 283 3 | elektrycznych lamp, a często w pomroku stojąc nad brzegiem 284 3 | zalegały krańce ziemi, w końcu dwoje tych oczu, jak 285 3 | krwawe słońca, zanurzało się w morzu - niedościgłe.~Szedłem 286 3 | niedościgłe.~Szedłem pogrążony w potwornych snach. Mógłbym 287 3 | zemstą, wreszcie wbiła w nie ostrą, złotą igłę. Dwie 288 3 | Dwie nitki krwi trysnęły w górę, oczy podskoczyły w 289 3 | w górę, oczy podskoczyły w ostatnich kurczowych podrygach, 290 3 | żadnego początku, a spływał w nieskończoność, pierścieniem 291 3 | który teraz wabił me serce w odległe dale, ten głos wśpiewał 292 3 | dale, ten głos wśpiewał i w jej duszę swoje ciemne gwiazdy.~ 293 3 | śniło swe błędne sny gdzieś w roztoczach jego mgieł.~Teraz 294 3 | olbrzymia korona, gdyby w ogniu stojąca kępa koralowa, 295 3 | wspina na niebo, wgryza się w jego głąb tysiącem purpurowych 296 3 | ciosane, kielichy orchidei w olbrzymie kiście spowite.~ 297 3 | spowite.~Kocham je, gdy słońce w upalne południe sypie diamentowy 298 3 | lekko pomarszczoną toń i w rozszalałym zamęcie światła 299 3 | je, gdy burza je chwyta w swe wściekłe ramiona, ku 300 3 | dalekich dzwonów wolno, w cichym smutku gdyby płaty 301 3 | smutku gdyby płaty śniegu w bezdenne głębie spadają -~ 302 3 | pokrytych gór, stacza noc w czarne otchłanie swoje ciemne 303 3 | skały posępne cienie, co w głuchej ciszy strzegą grobu 304 3 | krwawa błyskawica i spadła w milczenie, co się wokół 305 3 | spływa, pieśń gór, co łka w żałobnym omdleniu morza, 306 3 | do drugiego; ujęła morze w swe ramiona, i pierś przy 307 3 | ramiona, i pierś przy piersi, w rozkosznym spowiciu, spoczęło 308 3 | Rozpryskujące się meteory wichrzą w mym sercu, z namiętnym pożądaniem 309 3 | spiekły zmrok, i piję, chłonę w chciwym pragnieniu moje 310 3 | Przyszła jak gołębica burzą w dalekie strony zagnana, 311 3 | wielka, jakby wszelkie życie w Irwożnej pokorze zamilkło.~ 312 3 | stopy, a potem wziąłem w silne ramiona i zaniosłem 313 3 | bezgłośnie błyskawice.~Ale w odmęcie naszego szczęścia, 314 3 | odmęcie naszego szczęścia, w parnych splotach ciał naszych, 315 3 | parnych splotach ciał naszych, w namiętnym uścisku naszych 316 3 | szalało.~Razu pewnego, gdy w ciemnej, jesiennej nocy 317 3 | jesiennej nocy zwisła bezwładnie w mych objęciach, zawrzało 318 3 | straszną burzą.~Struchlałem. W oczach mi prysły krwawe 319 3 | chciało na brzeg wyrzucić.~W obłędnym strachu wybiegłem 320 3 | szakale, poczęły się mocować w rozszalałych zapasach, rozbiły 321 3 | rozszalałych zapasach, rozbiły się w pianę, znowu w niebo wyrosły, 322 3 | rozbiły się w pianę, znowu w niebo wyrosły, a w ogłuszający 323 3 | znowu w niebo wyrosły, a w ogłuszający huk morza zlewały 324 3 | zakołowało czółno ratunkowe i w przepaść się zwaliło, a 325 3 | przepaść się zwaliło, a w czarne kłęby chmur, które 326 3 | oczy jej wpiły się chciwie w duszę, pełne lęku i przestrachu. 327 3 | wpijały się bólem i niemocą w ciemną noc.~Odtąd gasła 328 3 | nasza miłość i bezwładniała w ciągłych zapasach z obłąkaną 329 3 | Oczy nasze spotkały się w jakiejś strasznej, rozpacznej 330 3 | piersi wyrwane.~Naraz coś w tył targnęło, wybiegła na 331 3 | burz i szału rzuciła się w odmęiy pianą tryskających 332 3 | dusza moja rozpłynęła się w smutku nad morzem uczułem 333 3 | me piersi, widziałem, jak w morzu tonie, jak w szybkim 334 3 | jak w morzu tonie, jak w szybkim pędzie ponad nim 335 3 | trzepotanie ptasich skrzydeł w kurczach przedśmiertnych.~ 336 3 | moje straszną trwogą zdjęte w krtań mi wrastało. Krzyczałem, 337 3 | głębiej wwierca się serce w jej ciemne wnętrze i oto 338 3 | wyciąga długie, drżące ręce w bolesnej tęsknocie. Wdzieram 339 3 | szczytów lawiny śnieżne w morskie odmęty, tam, 340 3 | tęsknota powiedziała, że w czarnej nocy zobaczę na 341 3 | podszepnęła mi tęsknota moja, że w tej czarnej nocy ujrzę 342 3 | wytrysnął naraz płomyk; w jednej chwili rozrasta się 343 3 | jednej chwili rozrasta się w krzew, rozlewa się w ognisko, 344 3 | się w krzew, rozlewa się w ognisko, leje strumienie 345 3 | zamienia się śnieg i lód w jedno morze ognia, święte 346 3 | spadało ze szczytów fal w bezdenne gardziele wirów 347 3 | moja wydłuża się, rośnie w nieskończoność od jednego 348 3 | ciałem, jak ciepła krew w nim krążyć poczyna.~Z obu 349 3 | dwa wydęte żagle wrosły w olbrzymie ciało; dwa potworne 350 3 | obłoki - i nagle patrzyłem w jakieś przepaściste czeluści, 351 3 | śniegiem pokrytych gór, w czarne otchłanie swoje ciemne 352 3 | się błyskawica nad morzem.~W nieskończonych oddalach 353 3 | iskrzącą tkaninę snów, a w przeczuciu wieczności płonie 354 3 | ciemnych głębin jego tajemnic w płomiennych snach wykwita.~ 355 3 | krańca morza do drugiego, w roztęsknione ramiona ujmuję


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL