| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] siadly 1 sialem 1 siarczany 1 sie 273 siebie 7 siec 1 siedze 3 | Frequency [« »] ----- 355 w 311 i 273 sie 171 na 159 a 140 jak | Stanislaw Przybyszewski Nad Morzem IntraText - Concordances sie |
Rapsod
1 Mod| jasna moja -~wiele bólu się prześniło, odkąd Cię po 2 Mod| rozsiała, wciąż jeszcze rwą się z krwi mojej dyszące ręce 3 Mod| co w morzu tonąc, iskrzą się na zachodzie krwawą rosą, 4 Mod| smutnym rozjęku Twe oczy, jak się żarzą w nieziemskim zachwycie 5 Mod| i jasną rękę widzę, jak się ku mnie wysuwa i w płonącym 6 Mod| Już tysiąc razy świat się przeobraził, odkąd Twe ostatnie 7 Mod| głos Twój ciemną skargą się żali.~Ty, która mi rozrywasz 8 Mod| szałach mego życia roztaczasz się tęczą łaski od jednego nieba 9 Mod| nigdy jeszcze nie wichrzyły się taką burzą gwiazdy moje, 10 1 | morze i myślę o Tobie.~Morze się pieni, u nóg mych łamią 11 1 | pieni, u nóg mych łamią się z głuchym łoskotem olbrzymie 12 1 | słyszę tajemny szum - wzmaga się i opada; chwilami słyszę 13 1 | czuję, jak szum ten staje się czarnym jękiem mej duszy. 14 1 | kwiat boleści. A śmieje się dziko, śmieje się zgrzytem 15 1 | śmieje się dziko, śmieje się zgrzytem upiorów, rozgałęzia 16 1 | zgrzytem upiorów, rozgałęzia się w krzew, wrasta w każdy 17 1 | purpury i w ognistych łzach się rozkrapla.~Sam jestem na 18 1 | dale życia, i widzę, jak się przestrzenie rozszerzają, 19 1 | jak czarna chmura kłębi się pode mną gniew i grzech 20 1 | i grzech życia, a lejąc się gdyby strumień roztopionego 21 1 | błyskawica... I widzę, jak się olbrzymie skały lodu rozluźniają 22 1 | sądu ostatecznego staczają się w dół. A trzask i łoskot 23 1 | trzask i łoskot i grzmot stał się ciałem, rozerwał powietrze 24 1 | których dwie wieczności się stopiły: - to Twoje oczy...~ 25 1 | dusza dziecka, w której się święta ofiara chrztu dopełniła.~ 26 1 | rozkoszą kwitnącego bzu w rosie się rozpływa.~Siedzę na skałach 27 1 | rozkosze, jak pierś jej się w moją wpala, jak usta jej 28 1 | moją wpala, jak usta jej się w moje wpijają, jak ręce 29 1 | jedną sekundę w krew moją się wświeci, a dam Ci całe moje 30 1 | Miliony niewolników rzucały się przede mną na kolana i w 31 1 | w niemej trwodze korzyły się przed synem słońca i światła.~ 32 1 | rzuciłem pod me stopy, bogom się odgrażałem, strącałem ich 33 1 | nie było mocy, która by się mojej porównać dała i nie 34 1 | nie było potęgi, która by się z moją mierzyć mogła.~Bo 35 1 | blask i wszelka moc w proch się kruszyła.~Co dzień trzy 36 1 | dzień trzy razy modliłem się do słońca, bom kochał słońce, 37 1 | wszystkich morzach dęły się białe żagle mych okrętów, 38 1 | patrzał na morze, przesuwały się okręty przed moimi oczami, 39 1 | hufców, to ziemia uginała się pod ich ciężarem, a na ich 40 1 | było pod słońcem, co by się nie korzyło przed moją potęgą.~ 41 1 | zrębie świata, gdzie ziemia się kończy, wkroczyliśmy w jakiś 42 1 | olbrzymi topaz. Dzień zda się być wiecznym mrokiem, a 43 1 | mętne światło, co niechętnie się wgryza w mroczny cień.~Łupu 44 1 | naszego świata.~ Alem bał się, o Panie, stanąć przed Twoim 45 1 | jasna, jak gdyby słońce się na niej stopiło, a głos 46 1 | najskrytsze uczucie, które się jeszcze myślą nie skalało.~ 47 1 | krokiem przez rozstępu jacy się szereg moich wodzów.~Pomnę: 48 1 | łkały - było, jak gdyby się cała wieczność głębokim 49 1 | niebie prześlizgła.~A stała się cisza w sali, cisza niebieskiej 50 1 | całe przestworze wsłuchuje się z zapartym oddechem oczekiwania 51 1 | coraz bliżej... Czułem, jak się cofałem w tajemnej trwodze, 52 1 | cała sala w tył uciekać się zdawała, jak mglisty blask 53 1 | topaz, a na ścianach zdawały się wyrastać olbrzymie martwe 54 1 | bezgraniczne państwo stopiło się w spowiciu naszych oczu 55 1 | niewolnico moja, stałaś się panią i królową moją.~Przyszłaś 56 1 | tej wiecznej pomroce, jak się idzie w dziewiczych lasach 57 1 | Przyszłaś jak promień, co się z miliona lat odległej gwiazdy 58 1 | wieczorach zimowych. Nie słyszy się wtedy dźwięku, ale czuje 59 1 | wtedy dźwięku, ale czuje się dzwony w sercu, jak łopot 60 1 | słońca. Twe ciało paliło się jak w gorączce, a na skroniach 61 1 | rozerwać chciała.~I skryłaś się w najdalszych głębiach mego 62 1 | jasnych włosach chwieje się czarna róża. Smutkiem Twego 63 1 | czoła trawiona, chwieje się w bladym jaśnieniu Twych 64 1 | niebo w chwili, gdy zmrok się coraz wyżej na nim piętrzy, 65 1 | gdy w sercu błędne sny się rozmajaczą, a jego tęsknota 66 1 | krzyczą, daleko poza morza, co się same w siebie zapadają, 67 1 | przeczuciu śmierci coraz szerzej się rozwierały, jak twarz Twa 68 1 | przezroczyściała i stała się jasną, tak jasną, jak twarz 69 1 | Twych komnatach gromadziły się niesłychane skarby: kamienie, 70 1 | skarby: kamienie, na których się kleiła jeszcze krew kapłanów 71 1 | obłędu roztacza.~A było jakby się tysiącznobarwne, zastygłe 72 1 | agatów i orytów zlewała się smętna a bolesna toń światła 73 1 | dytyramby diamentów wślizgiwał się ostrym promieniem wilgotny 74 1 | i cichy smutek rozlał się na Twym czole:~Panie! nie 75 1 | mną.~Drgnąłem. Zdawało mi się, że ziemia mi się pod nogami 76 1 | Zdawało mi się, że ziemia mi się pod nogami usuwa, że posady 77 1 | usuwa, że posady mego pałacu się zatrzęsły, że ciężka posowa 78 1 | zatrzęsły, że ciężka posowa się nad moją głową zarywa.~Było, 79 1 | olbrzymia błyskawica po ścianach się rozlewało.~ A milczenie 80 1 | odpowiedzieć, a jak obce echo odbił się o zimne ściany mój własny 81 1 | nade mną wisi, że zbliżają się chmury, pełne czerwonych 82 1 | Czasami krzyk strachu wdzierał się w krtań, czasami rozpacz 83 1 | około południa zdawało się stać nieruchomo, a tylko 84 1 | czekało, czy nie wyjdę, czy się do niego modlić nie będę, 85 1 | i co dzień silniej bałem się jego zemsty.~Rok cały spędziłem 86 1 | mną, w sobie, boś odtąd się stała ojczyzną moją.~Twoje 87 1 | przy Tobie, to zdawało mi się, że noga moja zapada się 88 1 | się, że noga moja zapada się w odwiecznych mchach, a 89 1 | skrzydła, mój wzrok błąkał się po księżycem oblanych dachach 90 1 | wybiegał na morze, rwał się daleko poza krańce nieba, 91 1 | poza krańce nieba, targał się ku słońcu, ku słońcu, co 92 1 | czerwoną łuną nad morzem się krwawi, raz jeszcze, kiedy 93 1 | jeszcze, kiedy pożarem światła się pali na dachach mego miasta, 94 1 | szarpało, moje serce wykradało się poza morze, chłonęło słońce, 95 1 | i w błędnym szale poiło się jego cudem i w krzyczącym 96 1 | oczy Twe głębiej i goręcej się w me serce wchłaniały, jak 97 1 | noc ciało Twe płomienniej się przy piersi mojej pieniło.~ 98 1 | żyły moje lśnieniem pleśni się wświecały.~Ręce moje stały 99 1 | wświecały.~Ręce moje stały się przezroczyste, a głos mój 100 1 | w jedną pustynię światła się stapia.~A z bolesnym smutkiem 101 1 | mą duszę, ręce Twe stały się obce i dumały o innych światach, 102 1 | oczy Twe zbladły i zwróciły się ku duszy, wsłuchane w jej 103 1 | strawione ogniem, w ropiących się ochłapach od kości, a przed 104 1 | siarczany na duszę moją się lały.~Alem nie wyszedł na 105 1 | wiedziałem, że słońce dałoby się przebłagać. Nie szedłem 106 1 | przebłagać. Nie szedłem się modlić do słońca, bom wiedział, 107 1 | pałacu mego i przyczołgało się przed mój tron.~Zadrżałem.~ 108 1 | mój tron.~Zadrżałem.~Co się stało z moim ludem!~To obrzydliwe 109 1 | robactwo, obciągnięte ropiącą się skórą, to lud mój?!~ Zakryłem 110 1 | precz!~Ale lud mój z miejsca się nie ruszył.~I jak na dany 111 1 | taras, oczy moje błąkały się w błędnym przerażeniu po 112 1 | państwie lęgło.~A naraz stała się cisza.~Jak gdyby niewidzialna 113 1 | gwałtowny wysiłek: stała się tak białą, że się w słońcu 114 1 | stała się tak białą, że się w słońcu rozpływać zdawała, 115 1 | Całymi miesiącami pastwiłem się w dzikim obłędzie nad moim 116 1 | kazałem wbić na krzyż i poiłem się rozkoszą wściekłego tygrysa 117 1 | męczarnie, bo otóż otworzyło się niebo nad mym państwem, 118 1 | krwiożerczym pragnieniem pastwiła się nad moim ludem, obezwładniała 119 1 | to niewolnicze plemię, co się zwie moim ludem, a potem 120 1 | ludem, a potem zamknąłem się w najtajniejszych głębiach 121 2 | tęsknoty. Sny mych nocy zlewają się z jawą dnia, złudną tęczą 122 2 | wspomnień roztajemniczyła się ma dusza, w mrocznych czeluściach 123 2 | zeschłej trawie, osiadł się na szronem ściętym stepie, 124 2 | bezdroża ciemności wżerało się blade światło dalekiej chaty.~ 125 2 | zawodził, a niebo zwieszało się nad głową ołowianym całunem 126 2 | beznadziei, i wtłaczało się w duszę rwącą tęsknotą i 127 2 | brudne jaśnienie rozczołgało się z trudem na krańcach nieba 128 2 | wysepki. Już przelewały się fale przez skaliste złomy, 129 2 | złomy, coraz wyżej piętrzyło się morze, zbita piana opryskiwała 130 2 | fale, czuła, jak śmierć się zbliża, straszna, nieubłagana 131 2 | Suche zawieje śniegu kłębiły się w powietrzu, wiatr ciął 132 2 | zaćmieniu słońca i zlałaś się z czarnym milczeniem nocy.~ 133 2 | jedno spojrzenie wpłakało się w mą duszę, spojrzenie, 134 2 | duszy czarownym kwieciem się rozmaił.~O, daj mi Twą rękę!~ 135 2 | daj mi Twą rękę!~Korzyłem się niegdyś przed wszechpotężną 136 2 | Twą białą, wąską dłoń, gdy się jaśniejąca z ciemności ku 137 2 | przeżyłem rozkosze raju, grzałem się w blasku, jaki królewska 138 2 | ale dusze nasze objęły się i splotły, i dumały, dumały: ~ 139 2 | wiecznej ciszy, w której słyszy się rozdźwięk promieni gwiazd 140 2 | Twoje oczy, aż wświeciły się w moją duszę, Twoje senne, 141 2 | długie godziny wsłuchiwałem się w posępny rozgwar morza, 142 2 | pyle słonecznym rozsiały się moje pałace i ogrody, i 143 2 | i ogrody, i znowu łamie się gniew rozbitych fal, i znowu 144 2 | dwie gwiazdy wdzierają się w chmurną noc i rozpryskują 145 2 | sklebiają sio w chmury, leją się po niebie falami ognia i 146 2 | niebie falami ognia i kołyszą się na nim płomienną lawą.~A 147 2 | wściekłe ogniska, wdrażają się w niebo gdyby dwa olbrzymie 148 2 | ramiona na niebo, wspina się na jego krańcach w górę, 149 2 | wszech stron niebo zdaje się wchłaniać w swe głębie ogniem 150 2 | rozwarkoczonych komet po niebie się rozwiały.~Z wolna gaśnie 151 2 | wszechwolą ziemi, przez którą się wiecznie od nowa przetwarzała, 152 2 | przestworzem albo zbiły się w chmurę i siadły na dzikich 153 2 | błyskawicą prześliznęła się przez mą duszę, ogarnął 154 2 | pragnienie czeka swego: "Stań się!"~I długo myślałem o spełnieniu 155 2 | tęsknotą słowo miało stać się ciałem, wola moja ogarnęła 156 2 | wielką mocą krzyknąłem: "Stań się!"~l powstałaś!~A ze źródła 157 2 | płynęła, aż moc Twoja mojej się zrównała.~Dałem Ci moc i 158 2 | drżącym pragnieniem rozwarło się jej łono dla siejby życia.~ 159 2 | gdzie niedawno kruszyły się przez całą wieczność nagie 160 2 | nagie góry, rozkwieciły się tęczowym przepychem rajskie 161 2 | rzucały je w niebo, rozłożyły się rozkosznie łąki i bujne 162 2 | nagich ścianach skał pięły się rozkoszne winnice, czarne 163 2 | czeluście i urwiska pokryły się nieprzedartym gąszczem bluszczu.~ 164 2 | nadaremnie wyczerpywała się moja potęga, by coraz to 165 2 | nad szczytami lasów, gdy się ostatnia pieśń rozwiała, 166 2 | ostatni dźwięk, wtedy czołgało się morze do Twych stóp, z wolna 167 2 | Twego czoła, a naraz, jakbyś się roztopiła w zorzach wieczornych, 168 2 | błędny ognik, rozwiałaś się jak opary mgieł w błękicie 169 2 | stepowych rytmach gwiazd, co się połamaną falą promieni wokół 170 2 | rozlały. I z wolna stapia się miesiąc na Twej głowie, 171 2 | miesiąca w milczenie morza, co się wokół świeci. I chwytasz 172 2 | pierścień morza.~Kołysze się u Twych stóp, odczepia się 173 2 | się u Twych stóp, odczepia się od wód, owija Cię, wznosi 174 2 | od wód, owija Cię, wznosi się kręgiem w górę, wplata się 175 2 | się kręgiem w górę, wplata się w Twe włosy i jakby diadem 176 2 | morza, tom widział, jak się w pomroce rozpływałaś, widziałem 177 2 | toń Twych włosów zlewała się z wolna z uroczyskami morza, 178 2 | uroczyskami morza, kędy się święte cuda spełniały.~Już 179 2 | Już gasną gwiazdy, budzi się morze, a jak echo przebrzmiałego 180 2 | niewidzialną ręką trącone.~Budzi się morze i dzień się budzi, 181 2 | Budzi się morze i dzień się budzi, a jak nikły cień 182 2 | nikły cień ziemi, rozwiałaś się na niebie i zatonęłaś w 183 2 | płomieniach, kiedy lękałaś się ciemności w bezsennych nocach, 184 2 | portu wbiegają.~Tuliłaś się do mnie przerażona, oczyma 185 2 | mego ciała i ucieleśniła się od nowa, ale wciąż byłem 186 2 | pierwszy Twe spojrzenie się w mą duszę wświeciło jak 187 3 | szalało. Parowiec szamotał się w wściekłych zapasach z 188 3 | wieczory.~Parowiec cofał się, by nowym zapędem szturmować 189 3 | na wpół śpiący wpatrzyłem się chwilę w obce twarze, wsłuchiwałem 190 3 | obce twarze, wsłuchiwałem się w jednostajny huk maszyn, 191 3 | oczy błyszczały i wpiły się głębiej jeszcze w me serce. 192 3 | rana do późnej nocy wlokłem się trawiony gorączką i tęsknotą; 193 3 | wszystkich ulicach rojących się niezliczonym tłumem ludzi.~ 194 3 | tłumem ludzi.~Dopatrywałem się jej w każdej kobiecie; zdawało 195 3 | każdej kobiecie; zdawało mi się, że ją widzę w każdym oknie, 196 3 | I widziałem te oczy, jak się zapalały, jak błyszczały 197 3 | nich tęczowe mgły, jakie się widzi wokół gazowych latarni, 198 3 | wokół gazowych latarni, gdy się na nie patrzy przez szronem 199 3 | krwawe słońca, zanurzało się w morzu - niedościgłe.~Szedłem 200 3 | rozkoszą tygrysicy pastwiła się nad nimi córka królewska, 201 3 | które nią wzgardziły. Poiła się ich niemą rozpaczą, ich 202 3 | Córka królewska zaśmiała się radośnie. - Śmierć tych 203 3 | zagadek. Dźwięk jego zdawał się nie mieć żadnego początku, 204 3 | pierścieniem wieczności zlewał się ze sobą.~Naraz dusza ma 205 3 | śpiewa tylko morze.~Tak się poczęła moja święta miłość.~ 206 3 | cudami. Słowo, co morzem się stało.~Kocham je, gdy świt 207 3 | stało.~Kocham je, gdy świt się wyzwala z lubieżnych uścisków 208 3 | wschodzie czerwoną łuną się pali. Wtedy się morze wspina 209 3 | czerwoną łuną się pali. Wtedy się morze wspina na niebo, wgryza 210 3 | wspina na niebo, wgryza się w jego głąb tysiącem purpurowych 211 3 | nad morzem, co z niebem się zlało, wyrastają złote pałace, 212 3 | ogrody. Na niebie wichrzą się fantastyczne paprocie, liście 213 3 | święta monstrancja skrzy się nad morzem.~Kocham je, gdy 214 3 | błękitem spowita, do jego łona się tuli -~kiedy odgłosy dalekich 215 3 | zapadłych słońc.~Już wspina się morze lśniącymi mgłami na 216 3 | wieczności prześliznęła się przez niebo krwawa błyskawica 217 3 | i spadła w milczenie, co się wokół morza święci:~Zapomnij 218 3 | oddech pieśni.~Niby wahająca się ręka wysuwa się z wolna 219 3 | wahająca się ręka wysuwa się z wolna cichą modlitwą na 220 3 | obłąkania!~Rozpryskujące się meteory wichrzą w mym sercu, 221 3 | stęsknione serce do snu, a budząc się wznosiłem się wraz z nim 222 3 | a budząc się wznosiłem się wraz z nim pod świetliste 223 3 | rozbrzaskiem niebo.~A stało się, że razu pewnego, kiedy 224 3 | co od wschodu nad morze się wznosi.~A kiedy wyszła z 225 3 | niemą modlitwą.~Wokół stała się cisza wielka, jakby wszelkie 226 3 | olbrzymie fale. Rzuciły się na siebie jak dwa wściekłe 227 3 | wściekłe szakale, poczęły się mocować w rozszalałych zapasach, 228 3 | rozszalałych zapasach, rozbiły się w pianę, znowu w niebo wyrosły, 229 3 | ogłuszający huk morza zlewały się straszne jęki rozbitków, 230 3 | szczycie coraz wyżej piętrzącej się fali zakołowało czółno ratunkowe 231 3 | czółno ratunkowe i w przepaść się zwaliło, a w czarne kłęby 232 3 | morza stoczyła, wgryzał się bezsilnym drżeniem słaby 233 3 | na mnie pytaniem, jakim się krwawi dogorywająca gazela, 234 3 | dogorywająca gazela, oczy jej wpiły się chciwie w mą duszę, pełne 235 3 | czułem, jak jej oczy wpijały się bólem i niemocą w ciemną 236 3 | zazdrością morza.~A stało się, że morze znowu ciskało 237 3 | chatę. Oczy nasze spotkały się w jakiejś strasznej, rozpacznej 238 3 | córka burz i szału rzuciła się w odmęiy pianą tryskających 239 3 | skrajem przepaści, stała się cisza.~Kornie opadły bałwany 240 3 | bałwany i morze wypogodziło się do dawnej piękności i słonecznego 241 3 | gdy dusza moja rozpłynęła się w smutku nad morzem uczułem 242 3 | o pierś moją gwałtownie się tłucze.~I serce rosło - 243 3 | ziemia - drży - trzęsie się. Coraz głębiej wwierca się 244 3 | się. Coraz głębiej wwierca się serce w jej ciemne wnętrze 245 3 | ciemne wnętrze i oto rozwiera się dno morskie i wszystka krew 246 3 | bolesnej tęsknocie. Wdzieram się na najwyższe góry, a na 247 3 | potężny rozkaz mój staczają się z wszelkich gór szczytów 248 3 | potężny rozkaz mój staczają się wszystkie lodowce ziemi, 249 3 | w jednej chwili rozrasta się w krzew, rozlewa się w ognisko, 250 3 | rozrasta się w krzew, rozlewa się w ognisko, leje strumienie 251 3 | Błyskiem piorunu zamienia się śnieg i lód w jedno morze 252 3 | nad morzem, znowu święci się milczenie światłem miesiąca 253 3 | zrębów ziemi i znowu zlewają się gwiazdy złotymi tętnicami 254 3 | potwornie rozkładających się zwłok ludzkich pokryło brzeg 255 3 | obłędów7. Ja jedyny mogłem się błąkać po jego bezdrożach. -~ 256 3 | fali na drugą, staczało się z jednej głębi do drugiej, 257 3 | swego syna.~Nagle stała się cisza. Morze wygładziło 258 3 | cisza. Morze wygładziło się jak bezchmurne niebo.~I 259 3 | naraz, jak łódź moja wydłuża się, rośnie w nieskończoność 260 3 | nabiera życia, jak staje się ciałem, jak ciepła krew 261 3 | poczyna.~Z obu stron wspięło się morze, a dwie ściany wodne 262 3 | ogromnego ptaka, co rwał się niespokojnie, jak do lotu.~ 263 3 | skrzydła i z wolna oddzieliło się morze, co ciałem się stało, 264 3 | oddzieliło się morze, co ciałem się stało, od dna. Z ogromnym 265 3 | ogromnym majestatem rozwinęły się skrzydła jego od jednego 266 3 | drugiego, morzeptak wzbił się ponad obłoki - i nagle patrzyłem 267 3 | gwiazda dogorywała niby tlący się wiór:~To ziemia!~I znowu 268 3 | kojącym chłodem wznosi się cisza ku błękitom, a jako 269 3 | dreszcz wieczności rozświeca się błyskawica nad morzem.~W 270 3 | nieskończonych oddalach rozpływają się pobliża, z lśniących błysków 271 3 | rozpaczne:~Lat sto, a wszystko się prześni.~Rozprysła się radość, 272 3 | wszystko się prześni.~Rozprysła się radość, szczęście przekwitło, 273 3 | przekwitło, dawno już prześniło się cierpienie. Tylko morze