Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
myslalem 3
mysle 3
mysli 4
na 171
nabiera 1
nabrzmiala 1
nad 49
Frequency    [«  »]
355 w
311 i
273 sie
171 na
159 a
140 jak
118 z
Stanislaw Przybyszewski
Nad Morzem

IntraText - Concordances

na

    Rapsod
1 Mod| cichymi rękoma przędziesz mi na zaczarowanych harfach ciężką 2 Mod| morzu tonąc, iskrzą się na zachodzie krwawą rosą, o 3 Mod| Ty, która mi noce burz na dni pogody przemieniasz, 4 Mod| w blady uśmiech, co tlał na Twych ustach, i słyszę, 5 Mod| jak teraz, kiedym Cię już na zawsze utracił.~Przed Twe 6 1 | potęga moja.~Dziś siedzę na złomach skał, patrzę na 7 1 | na złomach skał, patrzę na morze i myślę o Tobie.~Morze 8 1 | się rozkrapla.~Sam jestem na świecie. Sam jedyny. Sam, 9 1 | ponad wszelką burzą i bólem. Na szczycie najwyższych gór 10 1 | Ucichło...~Dwa krwawe światła na morzu. Dwa krwawe słońca, 11 1 | rosie się rozpływa.~Siedzę na skałach i myślę o Tobie, 12 1 | Twój cień wywołali, ale na próżno kreślili czarodziejskie 13 1 | kreślili czarodziejskie znaki, na próżno palili perły i myrhę 14 1 | śmierci - wszystko, wszystko na próżno.~Szatanie! Wykreśl 15 1 | wpijają, jak ręce jej dyszą na mej szyi w bolesnym upojeniu.~ 16 1 | mego, że tylko dłoń swą na me czoło położy, że tylko 17 1 | łaski u Ciebie, i wiem, że na próżno...~Na próżno! Tam 18 1 | i wiem, że na próżno...~Na próżno! Tam poza mną trawią 19 1 | niewolników rzucały się przede mną na kolana i w niemej trwodze 20 1 | miary sypało szczodrą dłonią na syna swego.~Po wszystkich 21 1 | tarasu mego pałacu patrzał na morze, przesuwały się okręty 22 1 | się pod ich ciężarem, a na ich srebrnych tarczach i 23 1 | dotarliśmy do granic świata. I tu na zrębie świata, gdzie ziemia 24 1 | a słońce stoi nieruchomo na niebie gdyby olbrzymi topaz. 25 1 | próżnymi rękoma.~Więc wziąłem na okręt dziewicę z tego kraju, 26 1 | jasna, jak gdyby słońce się na niej stopiło, a głos jej 27 1 | widziałem słońce stojące na niebie gdyby olbrzymi topaz, 28 1 | gdyby olbrzymi topaz, a na ścianach zdawały się wyrastać 29 1 | słoneczny, padłem przed Tobą na twarz, a Ty, niewolnico 30 1 | miliona lat odległej gwiazdy na ziemię zabłąka.~Spłynęłaś, 31 1 | Spłynęłaś, jak sny spływają na serce, syte bólu i rozkoszy.~ 32 1 | tak smutnie, jak noc, gdy na zbolałe serca krwawym smutkiem 33 1 | rozwścieklone serce wszechświata na niebie wypieka.~Twoje oczy 34 1 | paliło się jak w gorączce, a na skroniach nabrzmiała sieć 35 1 | gdy zmrok się coraz wyżej na nim piętrzy, a ziemia parną 36 1 | tęsknych upojeń przykuć na niebie, gdy w sercu błędne 37 1 | słońca.~I wysłałem posłańców na wszystkie strony świata, 38 1 | niesłychane skarby: kamienie, na których się kleiła jeszcze 39 1 | szłaś ku mnie z głęboko na piersi spuszczoną głową, 40 1 | cichy smutek rozlał się na Twym czole:~Panie! nie tego 41 1 | Było, jakby całe niebo na mnie spadło. Tylko lśniące 42 1 | żarem mego słońca namiętnie na mej piersi oddychało, a 43 1 | szczęśliwy.~A słońce czekało na mnie, czekało. Od rana do 44 1 | rana do późnej nocy czekało na swego syna.~I szło wolniej 45 1 | niezadługo znowu wypalać zemstę na mojej ziemi.~Co dzień stało 46 1 | łaski i przebaczenia.~Ale na próżno czekało. Co dzień 47 1 | olbrzymiego miasta, wybiegał na morze, rwał się daleko poza 48 1 | pożarem światła się pali na dachach mego miasta, raz 49 1 | kryształowych kwiatach, którem Ci na ścianach kazał wyżłobić, 50 1 | państwie moim.~Wypalało zboże na polach, suszyło rzeki i 51 1 | co jako ogień siarczany na duszę moją się lały.~Alem 52 1 | się lały.~Alem nie wyszedł na taras, choć wiedziałem, 53 1 | miejsca się nie ruszył.~I jak na dany znak padł krzyżem cały 54 1 | dzikim przerażeniu patrzałem na olbrzymi cmentarz szkieletów 55 1 | olbrzymi cmentarz szkieletów na krzyż rozciągniętych.~Potem 56 1 | tylko, jak mnie wynoszono na taras, oczy moje błąkały 57 1 | Daj nam białą niewolnicę! Na krzyż z nią! Na krzyż! Słońcu 58 1 | niewolnicę! Na krzyż z nią! Na krzyż! Słońcu w ofierze!~ 59 1 | Samum, kiedy góry piasku na moje karawany ciska lub 60 1 | jednym zamachem podcięła.~Na taras w żar pomorem ziejącego 61 1 | bólem skrzywiona.~Z rękoma na krzyż szła wolno ku mnie.~ 62 1 | ludem.~Tysiące kazałem wbić na krzyż i poiłem się rozkoszą 63 1 | poszarpał w kawały święty wóz, na~ jeżony brzytwami, paliłem 64 2 | mrocznych czeluściach wykwitają na nagich gałęziach ciężkie 65 2 | kiście złotego kwiecia, wokół na skałach śpią czarne ptaki 66 2 | gwiazd sieją błyszczący szron na głębie morza.~Nigdy Cię 67 2 | zeschłej trawie, osiadł się na szronem ściętym stepie, 68 2 | deszcz. Cały dzień jęczał na brudnych szybach okien, 69 2 | rozczołgało się z trudem na krańcach nieba i zanikło.~ 70 2 | czasie przypływu siedziała na zrębie skalistej wysepki. 71 2 | przerażeniu patrzała drżąca mewa na coraz nowe, coraz silniejsze 72 2 | jeszcze opadła bezsilnie na ostrej rafie skały, wtuliła 73 2 | łamał ich zmarzłe korony, a na małą trumienkę spadały grudy 74 2 | mi Twą rękę!~I spojrzyj na mnie!~Widziałem wszystkie 75 2 | piramidy i sprowadzałem na tysiące mil wody morza do 76 2 | moc cała, kiedy Twój wzrok na moją duszę pada, czarowne 77 2 | zapomnienie!~O, spojrzyj na mnie, jak w onej ciemnej 78 2 | raz jeszcze spojrzyj tak na mnie!~I przemów do mnie!~ 79 2 | Chętnie słuchałem, kiedy na tarasie mego pałacu, w świetle 80 2 | rogów mosiężnych ciągnęły na wojnę; długie godziny wsłuchiwałem 81 2 | zadrgał dźwięk Twego głosu na strunach mego serca...~Wszystko 82 2 | oparach wilgotnych łąk, na mojej głowie stopiło słońce 83 2 | rozpryskują błyszczący szron na morze.~A z wolna rosni wokół 84 2 | falami ognia i kołyszą się na nim płomienną lawą.~A dwie 85 2 | noc i leją potoki ognia na morze.~I chwilę stoi morze 86 2 | ogniem rozszalałe ramiona na niebo, wspina się na jego 87 2 | ramiona na niebo, wspina się na jego krańcach w górę, a 88 2 | zbiły się w chmurę i siadły na dzikich skałach i w smutnym 89 2 | wszechrzeczy, rzucałem gwiazdy na nowe tory, przyspieszałem 90 2 | daremnie zmieniałem noc na dzień, gasiłem światło i 91 2 | dzień, gasiłem światło i na nowo je wzniecałem, ale 92 2 | smutny i zmęczony patrzałem na mój bezpłodny trud.~ wreszcie 93 2 | przyszłości, a łaska moja płynęła na Ciebie, płynęła, moc 94 2 | moc i piękno, i byłaś tym na ziemi, czym ja byłem na 95 2 | na ziemi, czym ja byłem na niebie.~Kochającymi rękoma 96 2 | Kochającymi rękoma sypałem na Ciebie smętny blask zadumanych 97 2 | stopiłem odwieczny śnieg na szczytach gór, zwaliłem 98 2 | Pełnymi rękoma siałem zarodki na wiosenną ziemię. A gdzie 99 2 | wyczarować. daremnie rozniecałem na niebie tysiącznobarwne ognie 100 2 | gdyby nikłe jaśnienie mgieł na mrocznych dalach.~Widziałem 101 2 | co echem dalekich snów na brzegach przebrzmiewały.~ 102 2 | przebrzmiewały.~A gdy wszystkie ognie na wierzchołkach gór pogasły, 103 2 | brzegom.~Jak we śnie szłaś na morzu, Twe oczy szeroko 104 2 | Twych źrenic i ujrzałaś mnie na przeciwnym brzegu.~Chwilę 105 2 | przewieje.~Tak przekwita na brzegu ostatni akord fal, 106 2 | potop pijanych barw, gdy na niebie noc milczenie rozściela.~ 107 2 | umarłaś, ale wciąż Cię widzę, na jawie i we śnie, w słonecznych 108 2 | nie mogę.~Czasami siedzisz na krawędzi mego łoża i patrzysz 109 2 | mej krwi.~Czasem widzę Cię na spienionej grzywie fal, 110 2 | żarze południa biała piana na złotych splotach Twych włosów.~ 111 2 | nocy księżycowej widzę Cię na zrębach skał, słyszę Twe 112 2 | wolna stapia się miesiąc na Twej głowie, i w diamentowym 113 2 | diamentowym dżdżu ścieka na ziemię przez jedwab Twych 114 2 | rozwijał, by wyjechać ku Tobie na morze, ku Tobie, święta 115 2 | cień ziemi, rozwiałaś się na niebie i zatonęłaś w świtach 116 2 | przecież siedziałaś obok mnie na tronie niebieskim. Droga 117 2 | olśniony potopem błyskawic, co na czarnym niebie ryły runy 118 2 | przeznaczeń, niosłem Cię na mej piersi, niosłem Cię, 119 2 | ponad ludami i obszarami, na Twoje życzenie szło tysiące 120 2 | gdy już słupem stawały. Na moich rękach wyniosłem Cię 121 2 | a przy mym boku jechałaś na koniu w stal okutym, kiedym 122 2 | którym stoi moja chata.~Och, na tym brzegu spędziliśmy długie 123 2 | rzadki kwiat paproci.~Och, na tym brzegu czułem w mej 124 2 | szałem i rozkoszą, śpiewa na lśniących roztoczach wód.~ 125 3 | bocianim, które kiedyś uplotłem na samym szczycie stodoły, 126 3 | karty, inni spali wokół na ławkach; na wpół śpiący 127 3 | spali wokół na ławkach; na wpół śpiący wpatrzyłem się 128 3 | serce, tuliły je i całowały.~Na chwilę zadrgały jej usta, 129 3 | oczach, głowa jej opadła na poduszkę i znikła w fałdach 130 3 | jedwabnych szalów.~W ścisku, na pomoście prowadzącym do 131 3 | gazowych latarni, gdy się na nie patrzy przez szronem 132 3 | dwu gwiazd płomienistych. Na całym niebie rozkwitły dwie 133 3 | dwoje tych oczu.~Przede mną na złotej misie leżały oczy, 134 3 | krwią obryzgane ramiona na niebo zarzuca, a olbrzymia 135 3 | ogniu stojąca kępa koralowa, na całym wschodzie czerwoną 136 3 | Wtedy się morze wspina na niebo, wgryza się w jego 137 3 | kwitną czarowne ogrody. Na niebie wichrzą się fantastyczne 138 3 | sypie diamentowy piasek na lekko pomarszczoną toń i 139 3 | bałwany gdyby potoki lawy na brzeg wyrzuca -~ale nade 140 3 | kiedy smutek tęsknoty na duszę spływa z tajemniczym 141 3 | kocham najwięcej, siedzę na stromych ścianach skał i 142 3 | otchłanie swoje ciemne brzemię.~Na głębie morza rzucają skały 143 3 | się morze lśniącymi mgłami na krawędzie nieba, już ścielą 144 3 | nieba, już ścielą gwiazdy na zamilkłej toni swe blade 145 3 | z kwiecia wieczności, co na śniegu pysznych gór wyrosło, 146 3 | pysznych gór wyrosło, ulatuje na ciemne morze oddech pieśni.~ 147 3 | się z wolna cichą modlitwą na wodę, drżącymi palcami trąca 148 3 | wykwita i z kielichów gwiazd na powrót do dna spływa, pieśń 149 3 | nad brzegiem morza, padła na twarz i zapłakała niemą 150 3 | jakby je z posadami chciało na brzeg wyrzucić.~W obłędnym 151 3 | obłędnym strachu wybiegłem na skały.~Wyżej ponad najwyższe 152 3 | olbrzymie fale. Rzuciły się na siebie jak dwa wściekłe 153 3 | morze gdyby dwa okruchy na siebie rzuciło, ryki sygnałów 154 3 | Widziałem jeszcze, jak na szczycie coraz wyżej piętrzącej 155 3 | czarne kłęby chmur, które noc na szał morza stoczyła, wgryzał 156 3 | Wróciłem do chaty. Spojrzała na mnie pytaniem, jakim się 157 3 | grzmotów olbrzymie bałwany na naszą chatę. Oczy nasze 158 3 | w tył targnęło, wybiegła na skały i córka burz i szału 159 3 | tęsknocie. Wdzieram się na najwyższe góry, a na potężny 160 3 | się na najwyższe góry, a na potężny rozkaz mój staczają 161 3 | że w czarnej nocy zobaczę na lśniącym śniegu cień mej 162 3 | nie dostrzegłem cienia.~I na potężny rozkaz mój staczają 163 3 | strumienie ognistych warów na bezkresy lodowe. Błyskiem 164 3 | tętnicami swe blade światło na dno oceanów.~Nigdy jeszcze 165 3 | Nikogo już nie znosiło na swych falach, niszczyło 166 3 | ciemnej nocy wypłynąłem na jego bezdenne otchłanie. 167 3 | przeskakiwało z jednej fali na drugą, staczało się z jednej 168 3 | strzały wzlatywało znów na pieniste ich grzebienie.~ 169 3 | skrzydła zaszumiały: siedziałem na grzbiecie ogromnego ptaka, 170 3 | spiekota słońca dogorywa na widnokręgach nieba, kojącym 171 3 | lśniących błysków wyplata dusza na rozchwiei wodnej iskrzącą


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL