| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library |
| Stanislaw Przybyszewski Nad Morzem IntraText - Concordances (Hapax - words occurring once) |
Rapsod
1001 3 | zapasach, rozbiły się w pianę, znowu w niebo wyrosły, 1002 3 | południe sypie diamentowy piasek na lekko pomarszczoną toń 1003 1 | karawany ciska lub całe piaskiem zalewa, tak nawet nie szalało 1004 3 | tęskne dumy, które mi stara piastunka śpiewała przędąc len w zimowe 1005 1 | przez które spłynęłaś, pić tchnienie Twego ciała...~ 1006 Mod| Ty, która mi rozrywasz pieczęcie wszelkich tajemnic i czytasz 1007 1 | strącałem ich ze świętych piedestałów, bo nie było mocy, która 1008 3 | straszne jęki rozbitków, piekielny trzask dwóch statków, które 1009 2 | moją duszę, Twoje senne, pięknością upojone oczy -~raz jeszcze 1010 2 | Po nagich ścianach skał pięły się rozkoszne winnice, czarne 1011 1 | myślę o Tobie.~Morze się pieni, u nóg mych łamią się z 1012 1 | płomienniej się przy piersi mojej pieniło.~Ale przyszedł czas, gdy 1013 3 | strzały wzlatywało znów na pieniste ich grzebienie.~Krzyczałem 1014 2 | tryszczącym przepychu ślubny pierścień morza.~Kołysze się u Twych 1015 1 | przesyconej ziemi dech w piersiach zapiera, a gwiazdy płoną 1016 1 | roztopionego złota spadła pierwsza błyskawica... I widzę, jak 1017 3 | I nagle, jak gdy żelazna pięść osadza rozhukanego źrebca 1018 3 | oczy, gdyby dwie wściekłe pięście ziejące zemstą, oczy Jana 1019 1 | słowa, które serce moje pieściło, całowało i tuliło, słowa, 1020 Mod| odkąd koiłaś czarownymi pieśniami smutek mej duszy, a wciąż 1021 2 | takt morza, co Twe stopy pieszcząc oblewa, w szerokich, stepowych 1022 3 | przywiały, głos pełen wabiących pieszczot i nęcących zagadek. Dźwięk 1023 2 | obejmowały Cię fale senną pieszczotą, brały Cię i niosły ku nieznanym 1024 1 | Twego głosu, czuć niepojętą pieszczotę Twej dłoni, oddychać powietrzem, 1025 3 | na szczycie coraz wyżej piętrzącej się fali zakołowało czółno 1026 1 | zmrok się coraz wyżej na nim piętrzy, a ziemia parną miłość słońca 1027 2 | skaliste złomy, coraz wyżej piętrzyło się morze, zbita piana opryskiwała 1028 2 | gdzie niedawno dzikie burze piętrzyły góry piasku i rzucały je 1029 2 | czole, a gwiazdy Twych oczu piją pragnienie w mej krwi.~Czasem 1030 2 | snem, który noc księżycowa, pijana szałem i rozkoszą, śpiewa 1031 3 | szyby okien kajuty biły pijane fale z głuchym jękiem.~Myślałem 1032 2 | gwiazdy, i tak spływa potop pijanych barw, gdy na niebie noc 1033 1 | razem z Tobą w prałonie pił wieczność.~Kochałem Cię - 1034 2 | woni swych ogrodów, którego piłaś w pieśniach oceanu, a promieniłaś 1035 2 | oczy nasze nieśmiertelne piły w świętej ciszy boskości 1036 2 | wtuliła głowę między swe białe pióra i w beznadziejnym smutku 1037 3 | rozerwało gęstą noc i gdyby piorun wpadło do morza.~A teraz 1038 2 | cudu błysnąłem jak słońcem, piorunem słowa, co światy tworzyło 1039 3 | bezkresy lodowe. Błyskiem piorunu zamienia się śnieg i lód 1040 3 | oczach mi prysły krwawe pioruny, ręce opadły, a dusza z 1041 2 | ziemi do drugiego, budowałem piramidy i sprowadzałem na tysiące 1042 2 | w samotnych oazach, jaką płaczą wysmukłe cyprysy nad zapadłymi 1043 1 | naród wszystkie chłosty, plagi i męczarnie, bo otóż otworzyło 1044 3 | roztocze, zasiniała olbrzymia płaszczyzna śniegu.~Bo tak mi tęsknota 1045 3 | wolno, w cichym smutku gdyby płaty śniegu w bezdenne głębie 1046 3 | moje.~Kristianiafjord i Playa dela Mera 1897/1898~ ~ 1047 1 | co w żyły moje lśnieniem pleśni się wświecały.~Ręce moje 1048 2 | sarkofagów, w których świecą pleśnią popioły ciał królewskich, -~ 1049 2 | morze w kipiącym potopie płomieni, zarzuca swe ogniem rozszalałe 1050 2 | piękna, całe miasta stanęły w płomieniach, kiedy lękałaś się ciemności 1051 Mod| moje, nigdy jeszcze nie płomieniała jasność, co Twą skroń wieńczy, 1052 3 | powstanę, będą jak gwiazdy płomienieć nade mną taką wielką mocą, 1053 1 | krzyczących. Widziałem oczy płomieniejące wściekłością zdychających 1054 1 | głucho, coraz silniejszym płomieniem buchała tęsknota za dniem, 1055 3 | tych oczu, tych dwu gwiazd płomienistych. Na całym niebie rozkwitły 1056 1 | wchłaniały, jak co noc ciało Twe płomienniej się przy piersi mojej pieniło.~ 1057 2 | rozwiały.~Z wolna gaśnie płomienny cud, niebo dogorywa, dwie 1058 1 | dzikim rozgwarze blasku, w płomiennym zgiełku diamentów, w tym 1059 3 | ognista nitka wytrysnął naraz płomyk; w jednej chwili rozrasta 1060 1 | piersiach zapiera, a gwiazdy płoną jak krwawe rumieńce febry, 1061 2 | Tak gaśnie w ciemności płonący warkocz spadającej gwiazdy, 1062 Mod| jak się ku mnie wysuwa i w płonącym krzyku chwyta za moją.~Ty, 1063 2 | słyszałem Twój śmiech, jak płonął cichym jaśnieniem w ciemnych 1064 1 | twarzy błądził.~I znowu płonęło milczenie wokół zimnych 1065 3 | długo szukałem.~Oczy jej płonęły jak gwiazdy, a głos jej - 1066 3 | w przeczuciu wieczności płonie królewską potęgą moje szczęście 1067 1 | wolniej i coraz ciszej, płynęłaś jak najskrytsze echo wieczności, 1068 1 | nogą pc ogniem rozpalonych płytach, jeszcze jeden gwałtowny 1069 1 | rzekłaś, czułem tylko gorący pocałunek, co w drżącym pragnieniu 1070 1 | jedyny wir, który wszystko pochłania i moje dziś i moje jutro, 1071 1 | milczenie zapełniło cały pałac, pochłonęło światło i blask, kamienie 1072 2 | kiedy hordy barbarów rzucały pochodnie we wspaniałe świątynie, 1073 1 | świtów i zmroków spowite.~Począłem przeklinać słońce!~W ciemnych 1074 1 | gdy wszechistnienia śniła początek.~I byłem szczęśliwy. Byłem 1075 3 | śpiewa tylko morze.~Tak się poczęła moja święta miłość.~Nigdy 1076 3 | godzina wieczorna, a morze poczęło śpiewać swe święte pieśni, 1077 3 | jak dwa wściekłe szakale, poczęły się mocować w rozszalałych 1078 1 | snop zboża jednym zamachem podcięła.~Na taras w żar pomorem 1079 1 | czarna chmura kłębi się pode mną gniew i grzech życia, 1080 2 | Twe czoło opasał.~Ale gdym podnosił kotwice, gdym żagle rozwijał, 1081 3 | Naprzeciw mnie grało dwóch podróżnych w karty, inni spali wokół 1082 3 | podskoczyły w ostatnich kurczowych podrygach, krzyknęły strasznie i stanęły 1083 3 | krwi trysnęły w górę, oczy podskoczyły w ostatnich kurczowych podrygach, 1084 1 | Asyryjskim Hakumim odebrano podstępem i przemocą chryzolity, co 1085 3 | obszary lodu.~Bo znowuż podszepnęła mi tęsknota moja, że w tej 1086 3 | oczach, głowa jej opadła na poduszkę i znikła w fałdach jedwabnych 1087 1 | przegniła, by ubłagać króla podziemia i śmierci - wszystko, wszystko 1088 2 | jak kwiat w żarach słońca podzwrotnikowego.~W Twych snach wyciągałaś 1089 2 | ognie na wierzchołkach gór pogasły, gdy ostatnie blaski haftowały 1090 Mod| która mi noce burz na dni pogody przemieniasz, w głębiach 1091 3 | morzu - niedościgłe.~Szedłem pogrążony w potwornych snach. Mógłbym 1092 3 | kochanka, które nią wzgardziły. Poiła się ich niemą rozpaczą, 1093 1 | kazałem wbić na krzyż i poiłem się rozkoszą wściekłego 1094 1 | widziałem, i w błędnym szale poiło się jego cudem i w krzyczącym 1095 3 | jego mgieł.~Teraz dopiero pojąłem, że od samego początku było 1096 3 | czy nie przyjdę, czy nie pójdę za nią.~I widziałem te oczy, 1097 3 | Rwało mnie coś, by powstać i pójść, gdzie mnie te oczy powiodą. 1098 2 | morza, aż mi dusza drżała z pokory i strachu przed głosem wieczności, -~ 1099 3 | wszelkie życie w Irwożnej pokorze zamilkło.~I kląkłem przy 1100 3 | rozkładających się zwłok ludzkich pokryło brzeg skalistej wyspy.~Tylko 1101 2 | sitowia, a czeluście i urwiska pokryły się nieprzedartym gąszczem 1102 3 | nie patrzy przez szronem pokryte szyby.~A im dłużej szukałem, 1103 1 | miedziane kopuły moich lasów pokrywa.~ Przyszłaś jak promień, 1104 2 | białej ojczyzny; zbiegłem pół ziemi, ale nie mogłem pochwycić 1105 1 | moim.~Wypalało zboże na polach, suszyło rzeki i jeziora, 1106 1 | szafiry, które kiedyś zdobiły półksiężyc Artemidy, czyste i słodkie 1107 1 | tylko dłoń swą na me czoło położy, że tylko jej uśmiech przez 1108 2 | smutnym uśmiechem w moje półsenne oczy. Twa łkająca ręka głaszcze 1109 3 | je, gdy słońce w upalne południe sypie diamentowy piasek 1110 2 | w ciepłych pieszczotach półzmroku, owianą oddechem rozkwitłych 1111 3 | diamentowy piasek na lekko pomarszczoną toń i w rozszalałym zamęcie 1112 3 | sygnałów i przeraźliwe wycia o pomoc.~Widziałem jeszcze, jak 1113 1 | podcięła.~Na taras w żar pomorem ziejącego słońca wyszła 1114 3 | jedwabnych szalów.~W ścisku, na pomoście prowadzącym do przystani, 1115 3 | elektrycznych lamp, a często w pomroku stojąc nad brzegiem morza, 1116 3 | mną taką wielką mocą, że poniosą mnie przez wszystkie burze 1117 1 | ujrzeć mgłę Twoich oczu - popełniałem zbrodnie, od których mi 1118 2 | w których świecą pleśnią popioły ciał królewskich, -~o cichych 1119 1 | upiorów, zapadają w dziwnie poplątanych łańcuchach w morze, a zieleń 1120 2 | czelustną przepaścią, góry poprzewiercała, ziemię poryła, rzeki wprowadziła 1121 3 | mej chaty.~Nogi jej były poranione i krwawiły.~I obmyłem jej 1122 2 | dziecka w mroźnym styczniowym poranku. Suche zawieje śniegu kłębiły 1123 2 | Tak opada rosa, gdy wiatr poranny przez łąki przewieje.~Tak 1124 2 | Widziałem, jak w brzasku porannym znikło moje potężne państwo 1125 1 | mej mocy, którą światło porodziło; widziałem słońce stojące 1126 2 | czarne moczary i bagna porosły olbrzymim liściem i żółtym 1127 1 | mocy, która by się mojej porównać dała i nie było potęgi, 1128 2 | zwycięskie okręty, kiedy do portu wbiegają.~Tuliłaś się do 1129 1 | Chciałem krzyczeć, chciałem ją porwać w me ramiona, ale jak gdyby 1130 2 | nowe, daremnie niszczyłem porządek wszechrzeczy, rzucałem gwiazdy 1131 2 | wstrząsnęła nim, jakby go z posad wyrwać chciała, w nocy wielkiego 1132 3 | coraz wścieklej, jakby je z posadami chciało na brzeg wyrzucić.~ 1133 1 | się pod nogami usuwa, że posady mego pałacu się zatrzęsły, 1134 1 | od dawna zamarły i lśnią posępną barwą zielonego opalu. Twoje 1135 3 | głębie morza rzucają skały posępne cienie, co w głuchej ciszy 1136 2 | szronem ściętym stepie, posępnie szumiała noc nad grobami, 1137 2 | godziny wsłuchiwałem się w posępny rozgwar morza, aż mi dusza 1138 3 | mej dalekiej ojczyźnie, o posępnych ścierniskach w cichym blasku 1139 1 | mego słońca.~I wysłałem posłańców na wszystkie strony świata, 1140 1 | zapragnąłem mieć taką moc, by móc poślubić wit ze zmrokiem, niepojęte 1141 1 | się zatrzęsły, że ciężka posowa się nad moją głową zarywa.~ 1142 2 | jeszcze, widzę jaśniejącą Twą postać i złoty krąg światła wokół 1143 1 | że Ciebie jego zemście poświęcić muszę.~A Ty siedziałaś w 1144 1 | mękami konania, tysiące poszarpał w kawały święty wóz, na~ 1145 2 | słyszałem raz ostrym wiatrem poszarpaną pieśń nad grobem dziecka 1146 1 | bogami dają.~Całą ziemię poszarpano w kawały, by znaleźć rzadkie 1147 1 | niech mnie zabije!~Nie poszedłem. Dusza moja stępiała w nadmiarze 1148 1 | mój tron i rzekł:~Panie! poszliśmy daleko poza granice Twojego 1149 1 | nocach.~Zapomniałem o mej potędze, zapomniałem o mej mocy, 1150 2 | spadającej gwiazdy, i tak spływa potop pijanych barw, gdy na niebie 1151 2 | opętany orkanem burz, olśniony potopem błyskawic, co na czarnym 1152 2 | chwilę stoi morze w kipiącym potopie płomieni, zarzuca swe ogniem 1153 3 | wrzące lawy ognia swą krew: potopy rzek, jezior i oceanów chłoną 1154 1 | Panie! nie tego słońca mi potrzeba. Daj mi Twoje słońce. Przeklnij 1155 3 | wrosły w olbrzymie ciało; dwa potworne skrzydła zaszumiały: siedziałem 1156 3 | a tysiące ofiar, tysiące potwornie rozkładających się zwłok 1157 3 | niedościgłe.~Szedłem pogrążony w potwornych snach. Mógłbym może wyzdrowieć, 1158 2 | Twe ostatnie spojrzenie.~Powiędły róże, drżą w błękitniejących 1159 3 | czekała, bym ja jej coś powiedział, ale tylko przez błysk chwili. 1160 3 | śniegu.~Bo tak mi tęsknota powiedziała, że w czarnej nocy zobaczę 1161 3 | usta, jakby mi chciała coś powiedzieć, jakby czekała, bym ja jej 1162 2 | wiosło trąci w szklistą powierzchnię jeziora.~Tak gaśnie w ciemności 1163 3 | Wszystkie swoje tajemnice mi powierzyło, swoje oczy, swój głos, 1164 1 | stał się ciałem, rozerwał powietrze od góry do dołu, bo nie 1165 1 | pieszczotę Twej dłoni, oddychać powietrzem, przez które spłynęłaś, 1166 2 | zawieje śniegu kłębiły się w powietrzu, wiatr ciął drzewa i łamał 1167 1 | byłaś tak przezroczystą i powiewną, jak kłosy złotych zbóż 1168 1 | okręt swoje białe skrzydła i powiezie mnie daleko poza trzy morza, 1169 3 | pójść, gdzie mnie te oczy powiodą. Czułem, że gdy powstanę, 1170 1 | które kraje Twoje oblewają, powiozły nas Twe okręty, aż dotarliśmy 1171 1 | mnie spadło. Tylko lśniące powodzie światła kamieni pryskały 1172 3 | i z kielichów gwiazd na powrót do dna spływa, pieśń gór, 1173 1 | ziemia parną miłość słońca z powrotem ku niebu promieni. - Och, 1174 3 | serce. Rwało mnie coś, by powstać i pójść, gdzie mnie te oczy 1175 2 | krzyknąłem: "Stań się!"~l powstałaś!~A ze źródła mej potęgi 1176 3 | powiodą. Czułem, że gdy powstanę, będą jak gwiazdy płomienieć 1177 1 | zapragnął, to w jednej nocy powstawały czarowne ogrody w krąg mych 1178 3 | w mym sercu, z namiętnym pożądaniem tulę do mej piersi twój 1179 3 | jezior i oceanów chłoną pożar wszechświata.~I znowu lśnią 1180 1 | krwawi, raz jeszcze, kiedy pożarem światła się pali na dachach 1181 1 | mojej.~Krwią zachodziły od pożaru słońca. Twe ciało paliło 1182 2 | smutnie zapadało raz słońce późną jesienią. Cały dzień padał 1183 1 | państwo, rozniosę pomór i pożogę po całym świecie, wyniszczę 1184 1 | sklepieniu niebieskim; nowe niebo pragnąłem rozesłać nad ziemią, by 1185 2 | początku, i szukam Cię i pragnę.~Zgasłaś jak błędny ognik, 1186 2 | nie mogło zaspokoić mego pragnienia, nic nie spełniło obietnic 1187 1 | przeżył, gdym razem z Tobą w prałonie pił wieczność.~Kochałem 1188 1 | matkę Twoją, Twoje święte prałono, a straci moc nade mną.~ 1189 1 | zielone hiacynty z czerwonymi pręgami i ciemne jak otchłań jantary, 1190 2 | nieubłagana śmierć. Raz jeszcze próbowała rozwinąć swe skrzydła, raz 1191 1 | pokrywa.~ Przyszłaś jak promień, co się z miliona lat odległej 1192 1 | niebieskim świetle mroku promieniały szafiry swą dziewiczą czystość.~ 1193 2 | mleczna była u stóp naszych, promienie wszystkich gwiazd oplotły 1194 1 | diamentów wślizgiwał się ostrym promieniem wilgotny chłód onyksów, 1195 1 | jeszcze niedawno w gęsty mrok promieniła, i słyszę Twe serce, jak 1196 2 | i żarliwe jak rozmodlona prośba dziecka.~ I rozpieściłem 1197 3 | szalów.~W ścisku, na pomoście prowadzącym do przystani, zniknęła mi 1198 1 | przed Twoim majestatem z próżnymi rękoma.~Więc wziąłem na 1199 1 | powodzie światła kamieni pryskały tysiącznobarwną pianą w 1200 3 | to jawa, czy sen? Bo oto prysło światło w jej oczach, głowa 1201 3 | Struchlałem. W oczach mi prysły krwawe pioruny, ręce opadły, 1202 1 | nie będę żebrać łaski i przebaczenia.~Ale na próżno czekało. 1203 3 | przedśmiertnych.~Dreszcze przebiegały po mym ciele; serce moje 1204 1 | wiedziałem, że słońce dałoby się przebłagać. Nie szedłem się modlić 1205 1 | roztopionego opalu, a lasy przebłyskują omszałym lśnieniem patyny.~ 1206 1 | sercu, jak łopot skrzydeł przebłyskujących wspomnień.~O pani moja - 1207 2 | budzi się morze, a jak echo przebrzmiałego szczęścia rozdżwiękło w 1208 2 | dalekich snów na brzegach przebrzmiewały.~A gdy wszystkie ognie na 1209 3 | oniemiała.~Morze ryczało przeciągłym rykiem, ciskało sio o skały 1210 2 | źrenic i ujrzałaś mnie na przeciwnym brzegu.~Chwilę patrzałaś 1211 2 | wreszcie nadeszła chwila, gdy przeczute tęsknotą słowo miało stać 1212 3 | stara piastunka śpiewała przędąc len w zimowe wieczory.~Parowiec 1213 3 | ptasich skrzydeł w kurczach przedśmiertnych.~Dreszcze przebiegały po 1214 1 | siebie wyłonił, piękność przedstworzenia, gdyśmy oboje w rozkosznym 1215 3 | święta miłość.~Nigdy go przedtem nie widziałem, choć moje 1216 1 | widma, a rozpasane burze w przedwieczne cisze kołyszą.~Z nieznanych 1217 Mod| ciemnej pomroce cichymi rękoma przędziesz mi na zaczarowanych harfach 1218 1 | zbrodnie, od których mi dusza przegniła, by ubłagać króla podziemia 1219 1 | co mi jadem trucizny mózg przegryza.~Ucichło...~Dwa krwawe światła 1220 3 | szelestem spadających liści, przegryzanych jadem jesieni.~Wtedy je 1221 1 | chciwa hiena, słyszałem jego przekleństwa, co jako ogień siarczany 1222 1 | zmroków spowite.~Począłem przeklinać słońce!~W ciemnych komnatach 1223 1 | ściany mój własny głos:~Przeklinam słońce. Nigdy go już ujrzeć 1224 1 | potrzeba. Daj mi Twoje słońce. Przeklnij Twoje słońce, matkę Twoją, 1225 2 | przez łąki przewieje.~Tak przekwita na brzegu ostatni akord 1226 2 | rozwiała, gdy w nocnej ciszy przekwitł ostatni dźwięk, wtedy czołgało 1227 3 | Rozprysła się radość, szczęście przekwitło, dawno już prześniło się 1228 2 | zrębie skalistej wysepki. Już przelewały się fale przez skaliste 1229 Mod| noce burz na dni pogody przemieniasz, w głębiach snu mi jawy 1230 1 | Hakumim odebrano podstępem i przemocą chryzolity, co szały koją, 1231 3 | Odwróciłem głowę.~Noc całą nie przemówiliśmy słowa. Ale czułem, jak jej 1232 Mod| Już tysiąc razy świat się przeobraził, odkąd Twe ostatnie spojrzenie 1233 2 | drogi przez lodowate oceany, przepaliłem ziemię mym światłem aż do 1234 3 | zakołowało czółno ratunkowe i w przepaść się zwaliło, a w czarne 1235 2 | rozwiesiła nad czelustną przepaścią, góry poprzewiercała, ziemię 1236 2 | ścieżynach, a w ciemnych przepaściach rwaliśmy rzadki kwiat paproci.~ 1237 3 | nagle patrzyłem w jakieś przepaściste czeluści, jakaś gwiazda 1238 3 | śniegu cień mej gołębicy, przepływający ponad globem.~Ale nie dostrzegłem 1239 1 | zapartym oddechem oczekiwania w przepotężne zapasy świtu ze zmrokiem.~ 1240 1 | szyi w bolesnym upojeniu.~Przepotężny władco, SłońceSzatanie, 1241 Mod| jesieni, blaski okwitłych przepychów, spiekłe barwy ogniem trawionych 1242 3 | ręce opadły, a dusza z przerażenia oniemiała.~Morze ryczało 1243 3 | rzuciło, ryki sygnałów i przeraźliwe wycia o pomoc.~Widziałem 1244 2 | wbiegają.~Tuliłaś się do mnie przerażona, oczyma Ukrzyżowanego, gdy 1245 1 | pustynią i rajem, święte rzeki przerzynały sinymi bruzdami moje kraje, 1246 3 | Ponad ziejące przepaści przeskakiwało z jednej fali na drugą, 1247 1 | westchnieniem po niebie prześlizgła.~A stała się cisza w sali, 1248 3 | Lat sto, a wszystko się prześni.~Rozprysła się radość, szczęście 1249 1 | mym sercu, cisza bólu, co przestał już być bólem: - to cisza 1250 1 | skały lodu rozluźniają i z przestrachem sądu ostatecznego staczają 1251 1 | pra-początku, co czas i przestrzeń i mnie i Ciebie ze siebie 1252 1 | życia, i widzę, jak się przestrzenie rozszerzają, a cisza wokół 1253 3 | cichym uśmiechem zabłysnęły przestworza, bo znowu wróciło mu serce.~ 1254 1 | niebieskiej godziny, gdy całe przestworze wsłuchuje się z zapartym 1255 2 | niebem bezsiły nad jego przestworzem albo zbiły się w chmurę 1256 1 | przed upojonym wzrokiem przesuwają niepojęte rozkosze raju.~ 1257 1 | pałacu patrzał na morze, przesuwały się okręty przed moimi oczami, 1258 2 | jaśnieniem bladych gwiazd przeświecały, spadła noc z Twych źrenic 1259 1 | w nocy parny upał ogniem przesyconej ziemi dech w piersiach zapiera, 1260 2 | księżycowej; wiele krain przeszedłem, a nie mogłem pochwycić 1261 1 | kamienie, wszystkie morza przeszukano, by znaleźć perły i korale, 1262 2 | którą się wiecznie od nowa przetwarzała, byłem siłą, rozdzielającą 1263 1 | bólu i rozkoszy.~Wiatr Cię przewiał przez morze, jak przewiewa " 1264 1 | przewiał przez morze, jak przewiewa "Anioł Pański" dalekich 1265 1 | rozwierały, jak twarz Twa przezroczyściała i stała się jasną, tak jasną, 1266 1 | dopełniła.~Bo byłaś tak przezroczystą i powiewną, jak kłosy złotych 1267 1 | wświecały.~Ręce moje stały się przezroczyste, a głos mój brzmiał obco 1268 1 | dawno zapomniał, com kiedyś przeżył, gdym razem z Tobą w prałonie 1269 1 | żyjące, które raz już kiedyś przeżyła, gdy wszechistnienia śniła 1270 2 | ziemię płomienną krew ognia, przeżyłem rozkosze raju, grzałem się 1271 2 | mrocznych przeznaczeń.~I znowu przeżywam wielką moc cudu, kiedy po 1272 1 | szale bramy pałacu mego i przyczołgało się przed mój tron.~Zadrżałem.~ 1273 2 | byłem mądrą opatrznością, co przygotowała łono matczyne dla nasienia 1274 3 | palącym pytaniem, czy nie przyjdę, czy nie pójdę za nią.~I 1275 1 | zadumy i tęsknych upojeń przykuć na niebie, gdy w sercu błędne 1276 1 | cieni i mroku. Ziemia nie przynosi owoców, a lud ten nie z 1277 1 | przyszłaś do mnie, z kraju, co przypomina dawno już zapadłe światy. 1278 1 | by Ci słońce Twego kraju przypominało i unicestwiło chytrą moc 1279 1 | liście nenufarów.~Z Grecji przysłano niebieskie szafiry, które 1280 2 | rzucałem gwiazdy na nowe tory, przyspieszałem ich bieg i nowymi światłami 1281 3 | pomoście prowadzącym do przystani, zniknęła mi z oczu.~Szukałem 1282 1 | wróciły z dalekich wypraw, przystąpił najstarszy wódz przed mój 1283 1 | cienia i śmierci, a głos Twój przyświecał w mych snach barwą roztopionego 1284 1 | piersi mojej pieniło.~Ale przyszedł czas, gdy serce me stężało 1285 1 | święte szmaragdy, z których przyszłość czytały, szmaragdy, co w 1286 2 | odczuwała najtajniejsze dale przyszłości, a łaska moja płynęła na 1287 1 | omszałej patyny.~A gdy noce przyszły, noce krótkie i jasne jak 1288 1 | w niebo:~Jam Twoja! Weź, przytul, zabij!~Od tego czasu kochałaś 1289 3 | jakby go mgły z obcych krain przywiały, głos pełen wabiących pieszczot 1290 1 | stworzyć miałem.~Z Indii przywiozły moje okręty olbrzymie diamenty, 1291 2 | pomroce, -~o milczących ptakach, co bezgłośnie z wiecznie 1292 2 | wokół na skałach śpią czarne ptaki złowrogich wróżb, a miliardy 1293 3 | twarzy niby trzepotanie ptasich skrzydeł w kurczach przedśmiertnych.~ 1294 1 | okręty gdyby słabo sklejone pudełka gruchoce, tak nie szaleje 1295 3 | się w jego głąb tysiącem purpurowych języków; nad morzem, co 1296 1 | migoce gdyby krwawy szmat purpury i w ognistych łzach się 1297 2 | tysiące mil wody morza do pustyń piasku, widziałem, jak ziemia 1298 1 | bojownicy moi, których słońce w pustyni wylęgło, czarne plemię olbrzymów, 1299 1 | potęga moja. Panowałem nad pustynią i rajem, święte rzeki przerzynały 1300 2 | królewską koronę, \v złotym pyle słonecznym rozsiały się 1301 3 | wieczności, co na śniegu pysznych gór wyrosło, ulatuje na 1302 1 | nocy rozkwitła ziemia w pysznym bogactwie.~Zemsta moja stępiała, 1303 1 | poza mną trawią ognie moje racje.~A byłem przecież królem!~ 1304 3 | się prześni.~Rozprysła się radość, szczęście przekwitło, dawno 1305 1 | hełmach wykrzykiwało słońce radosne hejnały.~I nic nie było 1306 3 | Córka królewska zaśmiała się radośnie. - Śmierć tych oczu zdjęła 1307 1 | aż naraz dziki kwiat w radosnym krzyku wytrysnął rozwartym 1308 2 | opadła bezsilnie na ostrej rafie skały, wtuliła głowę między 1309 1 | Panowałem nad pustynią i rajem, święte rzeki przerzynały 1310 Mod| barwy ogniem trawionych rajów, -~O jasna moja -~wiele 1311 2 | się tęczowym przepychem rajskie ogrody, gdzie niedawno dzikie 1312 2 | widzę Cię z wyciągniętymi ramionami, z płomienie j ącymi włosami, 1313 3 | stopy i całowałem święte rany.~I odtąd byliśmy zawsze 1314 3 | się fali zakołowało czółno ratunkowe i w przepaść się zwaliło, 1315 2 | oprzędłym pajęczyną, o rdzą przeżartych koronach królewskich, 1316 2 | słupem stawały. Na moich rękach wyniosłem Cię z wiecznego 1317 1 | moim ludem!~To obrzydliwe robactwo, obciągnięte ropiącą się 1318 3 | jesiennych nocy. Myślałem o domu rodzinnym, o gnieździe bocianim, które 1319 2 | groźnych rytmach surm i rogów mosiężnych ciągnęły na wojnę; 1320 3 | jej po wszystkich ulicach rojących się niezliczonym tłumem 1321 1 | silniej bałem się jego zemsty.~Rok cały spędziłem w ciemnym 1322 1 | obrzydliwe robactwo, obciągnięte ropiącą się skórą, to lud mój?!~ 1323 1 | odpadło, strawione ogniem, w ropiących się ochłapach od kości, 1324 2 | obiema rękoma świetlaną rosę roztopionego miesiąca w 1325 1 | rozkoszą kwitnącego bzu w rosie się rozpływa.~Siedzę na 1326 2 | szron na morze.~A z wolna rosni wokół dwóch gwiazd czerwone 1327 3 | głębi do drugiej, jak kropla rosy spadało ze szczytów fal 1328 2 | z tego świata, bo nie ma równej piękności, jak śnić o zmarłym 1329 1 | włosach chwieje się czarna róża. Smutkiem Twego czoła trawiona, 1330 3 | o fale gdyby o paciorki różańca, nad ciemną głębią rozwiesza 1331 3 | ku niebu ciska i o skały rozbija, lub spienione jego bałwany 1332 2 | obok siebie. Tysiąc razy rozbiła skorupę mego ciała i ucieleśniła 1333 1 | nadmiarze bólu.~Aż jednego dnia rozbiło wściekłe plemię ludu mego 1334 3 | w rozszalałych zapasach, rozbiły się w pianę, znowu w niebo 1335 3 | zlewały się straszne jęki rozbitków, piekielny trzask dwóch 1336 2 | i znowu łamie się gniew rozbitych fal, i znowu noc, ciemna 1337 2 | wświeciło jak świetlany rozbłysk szczęścia i smutku i wiecznej 1338 2 | patrzałaś zdumiona, przez chwilę rozbłysła łaska mej miłości ognistym 1339 3 | nim pod świetliste i modre rozbrzaskiem niebo.~A stało się, że razu 1340 3 | błysków wyplata dusza na rozchwiei wodnej iskrzącą tkaninę 1341 1 | cmentarz szkieletów na krzyż rozciągniętych.~Potem już nic nie widziałem.~ 1342 2 | słabe, brudne jaśnienie rozczołgało się z trudem na krańcach 1343 2 | przetwarzała, byłem siłą, rozdzielającą wody od ziemi, byłem rozumem, 1344 1 | radością nad mą niemocą, rozdziera światło mych oczu, tak że 1345 2 | ciszy, w której słyszy się rozdźwięk promieni gwiazd w kształt 1346 2 | przebrzmiałego szczęścia rozdżwiękło w mej duszy Twe ostatnie 1347 2 | ostatnie spojrzenie.~Powiędły róże, drżą w błękitniejących 1348 1 | księżyc swój bieg ukończy, rozepnie mój okręt swoje białe skrzydła 1349 1 | sieć żył, jak gdyby Ci je rozerwać chciała.~I skryłaś się w 1350 1 | grzmot stał się ciałem, rozerwał powietrze od góry do dołu, 1351 3 | rosło, jednym zamachem rozerwało gęstą noc i gdyby piorun 1352 1 | niebieskim; nowe niebo pragnąłem rozesłać nad ziemią, by Ci żaden 1353 1 | śmieje się zgrzytem upiorów, rozgałęzia się w krzew, wrasta w każdy 1354 1 | rozmęcie światła, w dzikim rozgwarze blasku, w płomiennym zgiełku 1355 3 | gdy żelazna pięść osadza rozhukanego źrebca tuż nad skrajem przepaści, 1356 Mod| jeszcze widzę w smutnym rozjęku Twe oczy, jak się żarzą 1357 3 | ofiar, tysiące potwornie rozkładających się zwłok ludzkich pokryło 1358 2 | Twój głos w huku burzy i w rozkołysanej tęsknocie zasypiającego 1359 2 | je w niebo, rozłożyły się rozkosznie łąki i bujne pola złotych 1360 1 | i w ognistych łzach się rozkrapla.~Sam jestem na świecie. 1361 2 | całą wieczność nagie góry, rozkwieciły się tęczowym przepychem 1362 3 | płomienistych. Na całym niebie rozkwitły dwie olbrzymie tarcze światła, 1363 2 | półzmroku, owianą oddechem rozkwitłych róż, tęczą gasnących kwiatów 1364 1 | zmrokiem, niepojęte barwy rozlać po sklepieniu niebieskim; 1365 1 | stanęłaś - i cichy smutek rozlał się na Twym czole:~Panie! 1366 2 | falą promieni wokół Ciebie rozlały. I z wolna stapia się miesiąc 1367 3 | chwili rozrasta się w krzew, rozlewa się w ognisko, leje strumienie 1368 1 | błyskawica po ścianach się rozlewało.~ A milczenie zapełniło 1369 2 | piasku i rzucały je w niebo, rozłożyły się rozkosznie łąki i bujne 1370 1 | gęstymi splotami lian i rozłożystymi liśćmi tysiącletnich palm, 1371 1 | się olbrzymie skały lodu rozluźniają i z przestrachem sądu ostatecznego 1372 2 | duszy czarownym kwieciem się rozmaił.~O, daj mi Twą rękę!~Korzyłem 1373 1 | gdy w sercu błędne sny się rozmajaczą, a jego tęsknota wybiega 1374 1 | czystość.~A w rozszalałym rozmęcie światła, w dzikim rozgwarze 1375 2 | bezsilne i żarliwe jak rozmodlona prośba dziecka.~ I rozpieściłem 1376 2 | ziemi wyczarować. daremnie rozniecałem na niebie tysiącznobarwne 1377 1 | dam Ci całe moje państwo, rozniosę pomór i pożogę po całym 1378 3 | się w jakiejś strasznej, rozpacznej niemocy. Jej usta zbielały, 1379 3 | śpiewały mi oczy, których tak rozpacznie szukałem. Ten raj śpiewało 1380 Mod| mi w sercu błędne ognie rozpalasz i czarne kwiecie ku życiu 1381 Mod| które mi kiedyś w duszy rozpaliłaś.~Ty, która w ciemnej pomroce 1382 1 | niepewną nogą pc ogniem rozpalonych płytach, jeszcze jeden gwałtowny 1383 3 | spieniona pycha, ten sam rozpęd i szał.~Kochało mnie morze 1384 1 | chryzolity, co szały koją, rozpędzają nocne widma, a rozpasane 1385 2 | rozmodlona prośba dziecka.~ I rozpieściłem Twe błagalne spojrzenie 1386 2 | drążkami ze strun cytry rozpłakaną pieśń tęsknoty, ciemną pieśń, 1387 2 | obejmuje, jak przeciągły akord rozpłakanej harfy, a ponad mętną toń 1388 3 | objawiło.~Raz, gdy dusza moja rozpłynęła się w smutku nad morzem 1389 1 | tak białą, że się w słońcu rozpływać zdawała, jeszcze jeden krok, 1390 3 | nieskończonych oddalach rozpływają się pobliża, z lśniących 1391 2 | widział, jak się w pomroce rozpływałaś, widziałem Twe czarne oczy, 1392 2 | co bezgłośnie z wiecznie rozpostartymi skrzydły mkną przez bezsłoneczne 1393 2 | niechybną zgubę, aby tylko mogli rozpostrzeć u Twych stóp rzadki przepych 1394 2 | wdzierają się w chmurną noc i rozpryskują błyszczący szron na morze.~ 1395 3 | upojenia, nocy obłąkania!~Rozpryskujące się meteory wichrzą w mym 1396 3 | a wszystko się prześni.~Rozprysła się radość, szczęście przekwitło, 1397 3 | płomyk; w jednej chwili rozrasta się w krzew, rozlewa się 1398 1 | dzikim triumfie zapory nocy rozrywa.~A coś rwało mnie i szarpało, 1399 Mod| skargą się żali.~Ty, która mi rozrywasz pieczęcie wszelkich tajemnic 1400 3 | z burzą, ostrym kadłubem rozrzynał olbrzymie bałwany, łamał 1401 2 | na niebie noc milczenie rozściela.~I często tak myślę i marzę, 1402 Mod| gwiazdami, któreś w me życie rozsiała, wciąż jeszcze rwą się z 1403 2 | v złotym pyle słonecznym rozsiały się moje pałace i ogrody, 1404 1 | świeci smutnym blaskiem rozstania, czerwone jak szafran. Pod 1405 1 | wolnym i cichym krokiem przez rozstępu jacy się szereg moich wodzów.~ 1406 3 | jako dreszcz wieczności rozświeca się błyskawica nad morzem.~ 1407 2 | płomieni, zarzuca swe ogniem rozszalałe ramiona na niebo, wspina 1408 3 | szakale, poczęły się mocować w rozszalałych zapasach, rozbiły się w 1409 1 | wzrok tygrysa, co swą klatkę rozszarpał, gdy ręce Twe w błędnej 1410 1 | widzę, jak się przestrzenie rozszerzają, a cisza wokół mnie jako 1411 1 | mózgu białe mgły obłędu roztacza.~A było jakby się tysiącznobarwne, 1412 3 | płomiennych snach wykwita.~I znowu roztaczam moje białe, życiem zmęczone 1413 Mod| wszystkich szałach mego życia roztaczasz się tęczą łaski od jednego 1414 2 | tęczą sennych wspomnień roztajemniczyła się ma dusza, w mrocznych 1415 2 | dzieło w białym świetle, gdym roztapiał dale w błękitnych mgłach 1416 3 | krańca morza do drugiego, w roztęsknione ramiona ujmuję jego bólem 1417 3 | niedawno jeszcze lśniły wodne roztocze, zasiniała olbrzymia płaszczyzna 1418 2 | czoła, a naraz, jakbyś się roztopiła w zorzach wieczornych, spłynęłaś 1419 2 | rozdzielającą wody od ziemi, byłem rozumem, który wykreślił dla gwiazd 1420 1 | tuliło, słowa, których nie rozumiałem, ale które dusza moja widziała 1421 2 | włosami, co jak ognista fala rozwarkoczonych komet po niebie się rozwiały.~ 1422 2 | i z drżącym pragnieniem rozwarło się jej łono dla siejby 1423 2 | gdy się ostatnia pieśń rozwiała, gdy w nocnej ciszy przekwitł 1424 2 | rozwarkoczonych komet po niebie się rozwiały.~Z wolna gaśnie płomienny 1425 2 | dumałaś nad brzegiem morza, rozwiana w cichych pieśniach fal, 1426 1 | daleko poza góry, co dziwnie rozwichrzonymi szczytami w niebo krzyczą, 1427 3 | jej ciemne wnętrze i oto rozwiera się dno morskie i wszystka 1428 1 | śmierci coraz szerzej się rozwierały, jak twarz Twa przezroczyściała 1429 2 | ku sobie, żelazne tęcze rozwiesiła nad czelustną przepaścią, 1430 2 | księżyców, nad Twą głową rozwiesiłem niebo cudu i dziwów, a nagą 1431 3 | różańca, nad ciemną głębią rozwiesza żałobne kiry i słyszę, słyszę 1432 2 | całunach nocy, które brzask rozwiewa, a z krzaku głogu opadły 1433 2 | podnosił kotwice, gdym żagle rozwijał, by wyjechać ku Tobie na 1434 2 | śmierć. Raz jeszcze próbowała rozwinąć swe skrzydła, raz jeszcze 1435 1 | bezmiernych obszarach lodu, wtedy rozwinęła tęsknota moja swe spętane 1436 3 | dna. Z ogromnym majestatem rozwinęły się skrzydła jego od jednego 1437 1 | diamentów, w tym krzyku i wirze rozwścieczonego słońca szłaś ku mnie z głęboko 1438 1 | krwawe rumieńce febry, które rozwścieklone serce wszechświata na niebie 1439 1 | było to, jak gdyby listki z róży opadały, gdy ją wiatr muśnie - 1440 1 | jeszcze gra muzyka Twych ruchów niespożytą piękność w mym 1441 1 | gwiazdy płoną jak krwawe rumieńce febry, które rozwścieklone 1442 1 | lud mój z miejsca się nie ruszył.~I jak na dany znak padł 1443 Mod| rozsiała, wciąż jeszcze rwą się z krwi mojej dyszące 1444 2 | i wtłaczało się w duszę rwącą tęsknotą i niepokojem. Nadeszła 1445 2 | w ciemnych przepaściach rwaliśmy rzadki kwiat paproci.~Och, 1446 3 | przerażenia oniemiała.~Morze ryczało przeciągłym rykiem, ciskało 1447 3 | okruchy na siebie rzuciło, ryki sygnałów i przeraźliwe wycia 1448 3 | Morze ryczało przeciągłym rykiem, ciskało sio o skały z hukiem 1449 2 | błyskawic, co na czarnym niebie ryły runy moich przeznaczeń, 1450 1 | poszarpano w kawały, by znaleźć rzadkie a drogie kamienie, wszystkie 1451 2 | moja potęga, by coraz to rzadszy przepych z ziemi wyczarować. 1452 3 | lawy ognia swą krew: potopy rzek, jezior i oceanów chłoną 1453 1 | najstarszy wódz przed mój tron i rzekł:~Panie! poszliśmy daleko 1454 1 | w Twoje ręce, słowa nie rzekłaś, czułem tylko gorący pocałunek, 1455 1 | najgłębszych czeluści pod niebo rzuca, a największe moje okręty 1456 3 | brzemię.~Na głębie morza rzucają skały posępne cienie, co 1457 2 | niszczyłem porządek wszechrzeczy, rzucałem gwiazdy na nowe tory, przyspieszałem 1458 Mod| utracił.~Przed Twe nogi rzucam gwiazdy moje, stopy Twe 1459 3 | skały i córka burz i szału rzuciła się w odmęiy pianą tryskających 1460 1 | Najpotężniejszych mocarzy tej ziemi rzuciłem pod me stopy, bogom się 1461 3 | gdyby dwa okruchy na siebie rzuciło, ryki sygnałów i przeraźliwe 1462 3 | nagle dwie olbrzymie fale. Rzuciły się na siebie jak dwa wściekłe 1463 1 | rozluźniają i z przestrachem sądu ostatecznego staczają się 1464 1 | tajemnej trwodze, jak cała sala w tył uciekać się zdawała, 1465 3 | same bezbrzeżne dale, ta sama spieniona pycha, ten sam 1466 3 | Teraz dopiero pojąłem, że od samego początku było we mnie i 1467 2 | złotych włosów.~Błądziłaś samotna, strojna w przepych mego 1468 2 | pieśń, jaką szumią palmy w samotnych oazach, jaką płaczą wysmukłe 1469 1 | gruchoce, tak nie szaleje Samum, kiedy góry piasku na moje 1470 3 | które kiedyś uplotłem na samym szczycie stodoły, zamajaczyły 1471 2 | omszałym przepychu odwiecznych sarkofagów, w których świecą pleśnią 1472 1 | milczenie wokół zimnych ścian, aż naraz dziki kwiat w 1473 2 | głowie, i w diamentowym dżdżu ścieka na ziemię przez jedwab Twych 1474 3 | na krawędzie nieba, już ścielą gwiazdy na zamilkłej toni 1475 3 | dalekiej ojczyźnie, o posępnych ścierniskach w cichym blasku jesiennych 1476 2 | trawie, osiadł się na szronem ściętym stepie, posępnie szumiała 1477 2 | skał po wąskich a krętych ścieżynach, a w ciemnych przepaściach 1478 3 | fałdach jedwabnych szalów.~W ścisku, na pomoście prowadzącym 1479 1 | jej uśmiech przez jedną sekundę w krew moją się wświeci, 1480 2 | ale tylko przez błysk sekundy, bo już spłynęłaś gdyby 1481 2 | wolna obejmowały Cię fale senną pieszczotą, brały Cię i 1482 2 | się w moją duszę, Twoje senne, pięknością upojone oczy -~ 1483 2 | jawą dnia, złudną tęczą sennych wspomnień roztajemniczyła 1484 2 | wspomnień.~Siedzieliśmy, a w sennym zadumaniu błądziły długo 1485 2 | albo zbiły się w chmurę i siadły na dzikich skałach i w smutnym 1486 2 | siejby życia.~ Pełnymi rękoma siałem zarodki na wiosenną ziemię. 1487 1 | przekleństwa, co jako ogień siarczany na duszę moją się lały.~ 1488 1 | na skroniach nabrzmiała sieć żył, jak gdyby Ci je rozerwać 1489 2 | jak w czasie przypływu siedziała na zrębie skalistej wysepki. 1490 2 | znaleźć Cię nie mogę.~Czasami siedzisz na krawędzi mego łoża i 1491 2 | krwią odkupić.~I jak daleko sięga moja nieśmiertelna dusza, 1492 2 | wróżb, a miliardy gwiazd sieją błyszczący szron na głębie 1493 2 | rozwarło się jej łono dla siejby życia.~ Pełnymi rękoma siałem 1494 Mod| i czytasz runy ukrytych sił, a po wszystkich szałach 1495 2 | nowa przetwarzała, byłem siłą, rozdzielającą wody od ziemi, 1496 3 | stopy, a potem wziąłem ją w silne ramiona i zaniosłem do mej 1497 2 | mewa na coraz nowe, coraz silniejsze fale, czuła, jak śmierć 1498 1 | brzmiał obco i głucho, coraz silniejszym płomieniem buchała tęsknota 1499 3 | wreszcie tam, gdzie niedawno siniały bezdroża śnieżne, zazieleniały 1500 1 | święte rzeki przerzynały sinymi bruzdami moje kraje, a trzy