Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Stanislaw Przybyszewski
Nad Morzem

IntraText - Concordances

(Hapax - words occurring once)
wtuli-zywot

     Rapsod
2001 2 | bezsilnie na ostrej rafie skały, wtuliła głowę między swe białe pióra 2002 3 | trzęsie się. Coraz głębiej wwierca się serce w jej ciemne wnętrze 2003 1 | rozmajaczą, a jego tęsknota wybiega daleko poza wszelkie dale, 2004 1 | mego olbrzymiego miasta, wybiegał na morze, rwał się daleko 2005 3 | Naraz coś w tył targnęło, wybiegła na skały i córka burz i 2006 3 | wyrzucić.~W obłędnym strachu wybiegłem na skały.~Wyżej ponad najwyższe 2007 2 | sterczały najeżonym grzebieniem, wybiegły w niebo dziewicze lasy olbrzymich 2008 2 | nenufarów; wokół jezior wybujały lasy, trzciny i sitowia, 2009 3 | ryki sygnałów i przeraźliwe wycia o pomoc.~Widziałem jeszcze, 2010 3 | serca ziemi.~Dusza moja wyciąga długie, drżące ręce w bolesnej 2011 2 | podzwrotnikowego.~W Twych snach wyciągałaś swe blade ręce ku nieznanemu 2012 2 | wodnych bezdroży widzę Cię z wyciągniętymi ramionami, z płomienie j 2013 3 | jednostajny huk maszyn, w wycie trąb dających sygnały. Naraz 2014 2 | rzadszy przepych z ziemi wyczarować. daremnie rozniecałem na 2015 2 | bluszczu.~Ale nadaremnie wyczerpywała się moja potęga, by coraz 2016 1 | serce.~ Kapłankom Galów wydarto ich święte szmaragdy, z 2017 3 | dwie ściany wodne gdyby dwa wydęte żagle wrosły w olbrzymie 2018 3 | spostrzegłem naraz, jak łódź moja wydłuża się, rośnie w nieskończoność 2019 3 | Nagle stała się cisza. Morze wygładziło się jak bezchmurne niebo.~ 2020 1 | pałacem i czekało, czy nie wyjdę, czy się do niego modlić 2021 2 | gdym żagle rozwijał, by wyjechać ku Tobie na morze, ku Tobie, 2022 1 | czarne plemię olbrzymów, wykarmionych mlekiem lwic, a gdy przed 2023 1 | mnie i szarpało, moje serce wykradało się poza morze, chłonęło 2024 1 | wszystko na próżno.~Szatanie! Wykreśl mnie z księgi żywota, wpisz 2025 2 | ziemi, byłem rozumem, który wykreślił dla gwiazd niezmienne tory, 2026 1 | srebrnych tarczach i hełmach wykrzykiwało słońce radosne hejnały.~ 2027 2 | w mrocznych czeluściach wykwitają na nagich gałęziach ciężkie 2028 1 | których słońce w pustyni wylęgło, czarne plemię olbrzymów, 2029 1 | mnie i Ciebie ze siebie wyłonił, piękność przedstworzenia, 2030 2 | stawały. Na moich rękach wyniosłem Cię z wiecznego miasta, 2031 1 | pożogę po całym świecie, wyniszczę całe plemię ludzkie...~Ha, 2032 1 | Czułem tylko, jak mnie wynoszono na taras, oczy moje błąkały 2033 1 | morze, by niezadługo znowu wypalać zemstę na mojej ziemi.~Co 2034 1 | zagładę w państwie moim.~Wypalało zboże na polach, suszyło 2035 1 | serce wszechświata na niebie wypieka.~Twoje oczy patrzały z pytaniem, 2036 3 | pobliża, z lśniących błysków wyplata dusza na rozchwiei wodnej 2037 3 | I jednej ciemnej nocy wypłynąłem na jego bezdenne otchłanie. 2038 3 | Kornie opadły bałwany i morze wypogodziło się do dawnej piękności 2039 1 | moich wróciły z dalekich wypraw, przystąpił najstarszy wódz 2040 1 | na ścianach zdawały się wyrastać olbrzymie martwe paprocie. 2041 3 | co z niebem się zlało, wyrastają złote pałace, kwitną czarowne 2042 3 | co na śniegu pysznych gór wyrosło, ulatuje na ciemne morze 2043 2 | wstrząsnęła nim, jakby go z posad wyrwać chciała, w nocy wielkiego 2044 3 | drży serce, świeżo z piersi wyrwane.~Naraz coś w tył targnęło, 2045 3 | posadami chciało na brzeg wyrzucić.~W obłędnym strachu wybiegłem 2046 2 | siedziała na zrębie skalistej wysepki. Już przelewały się fale 2047 1 | jeszcze jeden gwałtowny wysiłek: stała się tak białą, że 2048 1 | chytrą moc mego słońca.~I wysłałem posłańców na wszystkie strony 2049 2 | samotnych oazach, jaką płaczą wysmukłe cyprysy nad zapadłymi grobami; 2050 3 | pokryło brzeg skalistej wyspy.~Tylko ja, ja jedyny, Ja, 2051 1 | rozpalonego słońca, co rzeki wysusza, przyszłaś do mnie tak cicho 2052 1 | moją się lały.~Alem nie wyszedł na taras, choć wiedziałem, 2053 3 | nad lśniącym lodem, że wytryśnie jako płomień, jeżeli serce 2054 1 | magów, by mi tylko Twój cień wywołali, ale na próżno kreślili 2055 3 | potwornych snach. Mógłbym może wyzdrowieć, gdybym mógł zabić, unicestwić 2056 1 | którem Ci na ścianach kazał wyżłobić, a chorzał od zimnego blasku 2057 3 | Kocham je, gdy świt się wyzwala z lubieżnych uścisków nocy, 2058 3 | nieba do drugiego, morzeptak wzbił się ponad obłoki - i nagle 2059 2 | błędne bezdroża ciemności wżerało się blade światło dalekiej 2060 3 | oczy kochanka, które nią wzgardziły. Poiła się ich niemą rozpaczą, 2061 1 | go już ujrzeć nie chcę!~I wzięłaś moją głowę w Twoje ręce, 2062 3 | gardziele wirów i lotem strzały wzlatywało znów na pieniste ich grzebienie.~ 2063 1 | I słyszę tajemny szum - wzmaga się i opada; chwilami słyszę 2064 2 | gasiłem światło i na nowo je wzniecałem, ale nic nie mogło zaspokoić 2065 3 | serce do snu, a budząc się wznosiłem się wraz z nim pod świetliste 2066 1 | niecą, a przed upojonym wzrokiem przesuwają niepojęte rozkosze 2067 3 | wyzdrowieć, gdybym mógł zabić, unicestwić dwoje tych oczu.~ 2068 1 | Jam Twoja! Weź, przytul, zabij!~Od tego czasu kochałaś 2069 1 | słońce! Pozwól, niech mnie zabije!~Nie poszedłem. Dusza moja 2070 1 | Tobą, by mi Cię słońce nie zabiło.~I zapragnąłem mieć taką 2071 1 | odległej gwiazdy na ziemię zabłąka.~Spłynęłaś, jak sny spływają 2072 3 | majestatu.~I cichym uśmiechem zabłysnęły przestworza, bo znowu wróciło 2073 1 | zobaczyć, raz jeszcze, gdy pod zachód czerwoną łuną nad morzem 2074 Mod| morzu tonąc, iskrzą się na zachodzie krwawą rosą, o nocach, co 2075 Mod| się żarzą w nieziemskim zachwycie i jasną rękę widzę, jak 2076 3 | grzebienie.~Krzyczałem z zachwytu nad igraszką, jaką morze 2077 2 | spłynęłaś gdyby cień ziemi w zaćmieniu słońca i zlałaś się z czarnym 2078 1 | rozesłać nad ziemią, by Ci żaden dzień białym światłem duszy 2079 1 | światłem duszy nie mącił, a żadna noc nie kiełznała Twego 2080 1 | wściekłością zdychających jaguarów, żądnych msty i mordu, a w krwiożerczym 2081 3 | jeżeli serce jej jeszcze żądnym pragnieniem ku mnie bije.~ 2082 2 | słyszałem ludzi, ale nigdy nie zadrgał dźwięk Twego głosu na strunach 2083 3 | je i całowały.~Na chwilę zadrgały jej usta, jakby mi chciała 2084 1 | przyczołgało się przed mój tron.~Zadrżałem.~Co się stało z moim ludem!~ 2085 2 | gwiazd...~Tak siedzieliśmy zadumani i cisi, śniliśmy snem nie 2086 2 | sypałem na Ciebie smętny blask zadumanych gwiazd, kąpałem Cię w świetlistych 2087 Mod| zaczarowanych harfach ciężką zadumę o chwilach rozkoszy, co 2088 1 | gdy ręce Twe w błędnej zadumie błądziły po strunach harfy, 2089 1 | godzinę, niebieską godzinę zadumy i tęsknych upojeń przykuć 2090 2 | smutne widziałem pola w Zaduszki. Wiatr miótł przed sobą 2091 1 | w ciemnej otchłani Twej żądzy konała tęsknota.~Bo czułaś 2092 3 | wabiących pieszczot i nęcących zagadek. Dźwięk jego zdawał się 2093 2 | błękicie brzasku,~Znikłaś, zagasłaś, a może umarłaś, ale wciąż 2094 1 | światło i blask, kamienie zagasły, a w głuchej ciszy słyszałem 2095 1 | szczęśliwy, chociaż czułem, że zagłada nade mną wisi, że zbliżają 2096 1 | słońce i lęgło mór, głód i zagładę w państwie moim.~Wypalało 2097 3 | Krzyczałem, gwizdałem, by strach zagłuszyć, ale wciąż czułem, jak to 2098 3 | gołębica burzą w dalekie strony zagnana, przyszła jak zbłąkana mewa, 2099 1 | przed tarasem mego pałacu zagrzmiały trąby niezliczonych hufców, 2100 1 | zapragnąłem mieć taką moc, by zakląć niebo w chwili, gdy zmrok 2101 1 | w metalowe zwierciadła, zaklęte przez najpotężniejszych 2102 3 | wyżej piętrzącej się fali zakołowało czółno ratunkowe i w przepaść 2103 1 | się skórą, to lud mój?!~ Zakryłem oczy i krzyknąłem w strasznym 2104 3 | tarcze światła, czerwoną mgłą zalegały krańce ziemi, w końcu 2105 Mod| głos Twój ciemną skargą się żali.~Ty, która mi rozrywasz 2106 3 | ciemną głębią rozwiesza żałobne kiry i słyszę, słyszę świętą 2107 2 | kiedy ziemia i morze w żałobnej pomroce spłynęły!~Milczeliśmy, 2108 3 | spływa, pieśń gór, co łka w żałobnym omdleniu morza, to wszystko 2109 3 | samym szczycie stodoły, zamajaczyły mi tęskne dumy, które mi 2110 1 | gdyby wszystko życie we mnie zamarło, stałem nieruchomo i patrzałem.~ 2111 1 | światy. Twoje morza od dawna zamarły i lśnią posępną barwą zielonego 2112 2 | przez bezsłoneczne dale, -~o zamarłych miastach, których cichego 2113 3 | pomarszczoną toń i w rozszalałym zamęcie światła gdyby święta monstrancja 2114 3 | lodowe. Błyskiem piorunu zamienia się śnieg i lód w jedno 2115 2 | dziwów, a nagą ziemię w raj zamieniłem.~A z woli mej poryła woda 2116 1 | nowe koryta, a pustynie zamieniono w rozkoszne raje. Gdym zapragnął, 2117 3 | nieba, już ścielą gwiazdy na zamilkłej toni swe blade sny, niby 2118 3 | życie w Irwożnej pokorze zamilkło.~I kląkłem przy niej, całowałem 2119 1 | zwie moim ludem, a potem zamknąłem się w najtajniejszych głębiach 2120 1 | niewolnica. Oczy jej były zamknięte, a twarz bólem skrzywiona.~ 2121 1 | noc tak ciemna i dżdżysta.~Zamykam oczy i słucham.~I słyszę 2122 2 | przez jedwab Twych włosów.~A zamyślona, z cichym uśmiechem chwytasz 2123 2 | trudem na krańcach nieba i zanikło.~Tak smutną widziałem raz 2124 1 | ogrody w krąg mych pałaców, a zanim miesiąc dwa razy swój bieg 2125 3 | wziąłem w silne ramiona i zaniosłem do mej chaty.~Nogi jej były 2126 3 | jak dwa krwawe słońca, zanurzało się w morzu - niedościgłe.~ 2127 1 | zdawało mi się, że noga moja zapada się w odwiecznych mchach, 2128 1 | co przypomina dawno już zapadłe światy. Twoje morza od dawna 2129 2 | spowitej, w gasnących czarach zapadłego słońca widziałem Cię - ale 2130 Mod| moja -~już tyle razy słońce zapadło, odkąd koiłaś czarownymi 2131 3 | głuchej ciszy strzegą grobu zapadłych słońc.~Już wspina się morze 2132 2 | płaczą wysmukłe cyprysy nad zapadłymi grobami; z szumem stalowych 2133 3 | widziałem te oczy, jak się zapalały, jak błyszczały gdyby węgle 2134 1 | przestworze wsłuchuje się z zapartym oddechem oczekiwania w przepotężne 2135 1 | oczekiwania w przepotężne zapasy świtu ze zmrokiem.~I szłaś 2136 3 | Parowiec cofał się, by nowym zapędem szturmować spienione wiry 2137 1 | zdawała, jak mglisty blask zapełniał komnatę...~Naraz stanęłaś.~ 2138 1 | rozlewało.~ A milczenie zapełniło cały pałac, pochłonęło światło 2139 1 | przesyconej ziemi dech w piersiach zapiera, a gwiazdy płoną jak krwawe 2140 3 | morza, padła na twarz i zapłakała niemą modlitwą.~Wokół stała 2141 2 | zielonym blasku starością zapleśniałych wspomnień.~Siedzieliśmy, 2142 1 | wspomnienie czegoś, com dawno zapomniał, com kiedyś przeżył, gdym 2143 3 | namiętnym uścisku naszych dusz zapomnieliśmy o piękności morza.~A morze 2144 2 | kielichem pije tęczę niebieską - zapomnienie!~O, spojrzyj na mnie, jak 2145 1 | jeszcze, gdy w dzikim triumfie zapory nocy rozrywa.~A coś rwało 2146 1 | jękiem mej duszy. Czuję, jak zapuszcza korzenie w najtajniejsze 2147 1 | zamachem podcięła.~Na taras w żar pomorem ziejącego słońca 2148 2 | w tęsknocie jak kwiat w żarach słońca podzwrotnikowego.~ 2149 2 | łkającej tęsknoty, bezsilne i żarliwe jak rozmodlona prośba dziecka.~ 2150 2 | Pełnymi rękoma siałem zarodki na wiosenną ziemię. A gdzie 2151 1 | posowa się nad moją głową zarywa.~Było, jakby całe niebo 2152 Mod| rozjęku Twe oczy, jak się żarzą w nieziemskim zachwycie 2153 3 | jak błyszczały gdyby węgle żarzące, widziałem je, świetliste 2154 3 | jeszcze lśniły wodne roztocze, zasiniała olbrzymia płaszczyzna śniegu.~ 2155 1 | pałacu, ciężkim jedwabiem zasłoniłaś okna, a wszelki odgłos głuszyłaś 2156 3 | słupem.~Córka królewska zaśmiała się radośnie. - Śmierć tych 2157 2 | wzniecałem, ale nic nie mogło zaspokoić mego pragnienia, nic nie 2158 3 | chwili. Znowu twarz jej zastygła.~Tylko jej oczy błyszczały 2159 1 | jakby się tysiącznobarwne, zastygłe gwiazdy zlały w jedno olbrzymie 2160 2 | w rozkołysanej tęsknocie zasypiającego morza, widzę, słyszę Cię, 2161 3 | ciało; dwa potworne skrzydła zaszumiały: siedziałem na grzbiecie 2162 2 | rozwiałaś się na niebie i zatonęłaś w świtach błękitu.~Po wszystkich 2163 2 | morzem.~Głębia walczy z zatorami, wyrzuca w górę czarne odmęty, 2164 1 | uszach gdyby kipiący war zatorów. I nie wiem, czy to we mnie, 2165 3 | niespokojnie, jak do lotu.~I naraz zatrzepotały skrzydła i z wolna oddzieliło 2166 1 | że posady mego pałacu się zatrzęsły, że ciężka posowa się nad 2167 2 | jej najskrytsze tajnie, zatrzymywała gwiazdy w ich biegu, odczuwała 2168 2 | styczniowym poranku. Suche zawieje śniegu kłębiły się w powietrzu, 2169 2 | myśli błądziły nad oceanem, zawisły niebem bezsiły nad jego 2170 2 | szybach okien, jęczał, łkał i zawodził, a niebo zwieszało się nad 2171 3 | bezwładnie w mych objęciach, zawrzało morze straszną burzą.~Struchlałem. 2172 3 | ciągłych zapasach z obłąkaną zazdrością morza.~A stało się, że morze 2173 3 | siniały bezdroża śnieżne, zazieleniały posępnym opalem bezkresne 2174 2 | odnaleźć Twej białej ojczyzny; zbiegłem pół ziemi, ale nie mogłem 2175 3 | rozpacznej niemocy. Jej usta zbielały, a drżała tak, jako drży 2176 2 | nad jego przestworzem albo zbiły się w chmurę i siadły na 2177 2 | wyżej piętrzyło się morze, zbita piana opryskiwała białe 2178 1 | innych światach, oczy Twe zbladły i zwróciły się ku duszy, 2179 3 | strony zagnana, przyszła jak zbłąkana mewa, która szuka miejsca, 2180 1 | chwilami słyszę go gdyby zbłąkane echo z nieskończonych oddali, 2181 2 | fale, czuła, jak śmierć się zbliża, straszna, nieubłagana śmierć. 2182 1 | zagłada nade mną wisi, że zbliżają się chmury, pełne czerwonych 2183 2 | ludzkości. Najrozleglejsze dale zbliżyła ku sobie, żelazne tęcze 2184 1 | kosa cały naród gdyby snop zboża jednym zamachem podcięła.~ 2185 1 | państwie moim.~Wypalało zboże na polach, suszyło rzeki 2186 1 | Twoich oczu - popełniałem zbrodnie, od których mi dusza przegniła, 2187 2 | wieczności do życia Cię zbudziło:~Bo byłem bogiem.~Byłem 2188 1 | gdyby olbrzymi topaz. Dzień zda się być wiecznym mrokiem, 2189 2 | a ze wszech stron niebo zdaje się wchłaniać w swe głębie 2190 3 | nęcących zagadek. Dźwięk jego zdawał się nie mieć żadnego początku, 2191 1 | olbrzymi topaz, a na ścianach zdawały się wyrastać olbrzymie martwe 2192 3 | radośnie. - Śmierć tych oczu zdjęła urok z jej serca.~Takim 2193 3 | serce moje straszną trwogą zdjęte w krtań mi wrastało. Krzyczałem, 2194 1 | niebieskie szafiry, które kiedyś zdobiły półksiężyc Artemidy, czyste 2195 2 | brzegu.~Chwilę patrzałaś zdumiona, przez chwilę rozbłysła 2196 1 | płomieniejące wściekłością zdychających jaguarów, żądnych msty i 2197 1 | modlić nie będę, czy nie będę żebrać łaski i przebaczenia.~Ale 2198 1 | Ja król, Ja wielki mocarz żebrzę łaski u Ciebie, i wiem, 2199 3 | wirów.~I nagle, jak gdy żelazna pięść osadza rozhukanego 2200 2 | dale zbliżyła ku sobie, żelazne tęcze rozwiesiła nad czelustną 2201 1 | wiedział, że Ciebie jego zemście poświęcić muszę.~A Ty siedziałaś 2202 1 | dzień silniej bałem się jego zemsty.~Rok cały spędziłem w ciemnym 2203 2 | szczęścia, jak gasnący dźwięk zerwanych strun - i szukałem Cię - 2204 2 | liście drzew, gwizdał w zeschłej trawie, osiadł się na szronem 2205 1 | czerwieniały spalone gdyby jedna zgangrenowana rana, ciało ludu mego odpadło, 2206 2 | i szukam Cię i pragnę.~Zgasłaś jak błędny ognik, rozwiałaś 2207 1 | rozgwarze blasku, w płomiennym zgiełku diamentów, w tym krzyku 2208 2 | i otulał ziemię w czarne żgło nocy, gdy jedna wieczność 2209 1 | śmieje się dziko, śmieje się zgrzytem upiorów, rozgałęzia się 2210 2 | niewolników w niechybną zgubę, aby tylko mogli rozpostrzeć 2211 1 | Na taras w żar pomorem ziejącego słońca wyszła wolnym i cichym 2212 1 | poplątanych łańcuchach w morze, a zieleń Twych lasów, to omszała 2213 1 | wilgotny chłód onyksów, zielonawa roztęcz topazów tańczyła 2214 1 | Twoje lasy, jak szeleściły w zielonawym blasku omszałej patyny.~ 2215 1 | agaty z białymi żyłkami, zielone hiacynty z czerwonymi pręgami 2216 1 | zamarły i lśnią posępną barwą zielonego opalu. Twoje góry, pełne 2217 1 | jak obce echo odbił się o zimne ściany mój własny głos:~ 2218 1 | kazał wyżłobić, a chorzał od zimnego blasku kosztownych kamieni, 2219 1 | płonęło milczenie wokół zimnych ścian, naraz dziki kwiat 2220 3 | piastunka śpiewała przędąc len w zimowe wieczory.~Parowiec cofał 2221 1 | jaśniejących wieczorach zimowych. Nie słyszy się wtedy dźwięku, 2222 2 | Cię szukałem, całą ziemię zjechałem, a znaleźć Cię nie mogłem.~ 2223 2 | ziemi w zaćmieniu słońca i zlałaś się z czarnym milczeniem 2224 3 | morzem, co z niebem się zlało, wyrastają złote pałace, 2225 1 | tysiącznobarwne, zastygłe gwiazdy zlały w jedno olbrzymie martwe 2226 2 | smutną widziałem raz mewę ze złamanym skrzydłem, jak w czasie 2227 3 | pierścieniem wieczności zlewał się ze sobą.~Naraz dusza 2228 3 | w ogłuszający huk morza zlewały się straszne jęki rozbitków, 2229 1 | w krtań, czasami rozpacz żłobiła długą, upiorną ręką głębokie 2230 1 | potęga moja.~Dziś siedzę na złomach skał, patrzę na morze i 2231 2 | gałęziach ciężkie kiście złotego kwiecia, wokół na skałach 2232 3 | tych oczu.~Przede mną na złotej misie leżały oczy, dziko 2233 2 | słońce królewską koronę, \v złotym pyle słonecznym rozsiały 2234 3 | znowu zlewają się gwiazdy złotymi tętnicami swe blade światło 2235 2 | skałach śpią czarne ptaki złowrogich wróżb, a miliardy gwiazd 2236 2 | zlewają się z jawą dnia, złudną tęczą sennych wspomnień 2237 2 | równej piękności, jak śnić o zmarłym przepychu, oprzędłym pajęczyną, 2238 2 | ciął drzewa i łamał ich zmarzłe korony, a na małą trumienkę 2239 3 | roztaczam moje białe, życiem zmęczone skrzydła od jednego krańca 2240 2 | krzyżowałem ich drogi, daremnie zmieniałem noc na dzień, gasiłem światło 2241 1 | opalu. Twoje góry, pełne zmor i upiorów, zapadają w dziwnie 2242 1 | niebo z mrocznych świtów i zmroków spowite.~Począłem przeklinać 2243 2 | ziemię objęła, tysiącem zmysłów wnikła w jej najskrytsze 2244 1 | nie ruszył.~I jak na dany znak padł krzyżem cały mój lud 2245 1 | kreślili czarodziejskie znaki, na próżno palili perły 2246 1 | dniach trwającej rozpaczy znalazłem słońce, które by Ci słońce 2247 1 | w mroczny cień.~Łupu nie znaleźliśmy żadnego, bo to jest kraj 2248 3 | jej opadła na poduszkę i znikła w fałdach jedwabnych szalów.~ 2249 2 | mgieł w błękicie brzasku,~Znikłaś, zagasłaś, a może umarłaś, 2250 2 | jak w brzasku porannym znikło moje potężne państwo w mglistych 2251 3 | prowadzącym do przystani, zniknęła mi z oczu.~Szukałem jej, 2252 1 | niewolników, ale z radością znosił naród wszystkie chłosty, 2253 3 | miłością. Nikogo już nie znosiło na swych falach, niszczyło 2254 3 | lotem strzały wzlatywało znów na pieniste ich grzebienie.~ 2255 3 | bezkresne obszary lodu.~Bo znowuż podszepnęła mi tęsknota 2256 3 | powiedziała, że w czarnej nocy zobaczę na lśniącym śniegu cień 2257 1 | tęskniłem!~Tylko raz je jeszcze zobaczyć, raz jeszcze, gdy pod zachód 2258 2 | porosły olbrzymim liściem i żółtym kwieciem wodnych róż i nenufarów; 2259 2 | jakbyś się roztopiła w zorzach wieczornych, spłynęłaś w 2260 2 | księżycowej widzę Cię na zrębach skał, słyszę Twe ciemne 2261 3 | pięść osadza rozhukanego źrebca tuż nad skrajem przepaści, 2262 3 | światłem miesiąca wokół zrębów ziemi i znowu zlewają się 2263 2 | przeświecały, spadła noc z Twych źrenic i ujrzałaś mnie na przeciwnym 2264 1 | mrokiem, a z niewidzialnych źródeł promieni ziemia mętne światło, 2265 2 | się!"~l powstałaś!~A ze źródła mej potęgi spływała bezgraniczna 2266 2 | moc Twoja mojej się zrównała.~Dałem Ci moc i piękno, 2267 2 | nocach, całe miasta z ziemią zrównałem, byś mogła widzieć moje 2268 2 | byłem razem z Tobą.~A naraz zrozumiałem.~Naraz wiem wszystko.~Nie 2269 2 | śnieg na szczytach gór, zwaliłem lodowce w morze, gorącym 2270 3 | ratunkowe i w przepaść się zwaliło, a w czarne kłęby chmur, 2271 3 | dusza moja swe białe, burzą zwichrzone skrzydła, od jednego krańca 2272 1 | niewolnicze plemię, co się zwie moim ludem, a potem zamknąłem 2273 2 | Wiatr miótł przed sobą zwiędłe liście drzew, gwizdał w 2274 1 | ręce wczarowały w me myśli zwiędły smutek Twego kraju cienia 2275 1 | kadziach. Patrzałem w metalowe zwierciadła, zaklęte przez najpotężniejszych 2276 2 | łkał i zawodził, a niebo zwieszało się nad głową ołowianym 2277 3 | ciemnej, jesiennej nocy zwisła bezwładnie w mych objęciach, 2278 3 | potwornie rozkładających się zwłok ludzkich pokryło brzeg skalistej 2279 1 | światach, oczy Twe zbladły i zwróciły się ku duszy, wsłuchane 2280 3 | kobiety, nieruchomo ku mnie zwróconą, bladą i jasną jak światło 2281 2 | byś mogła widzieć moje zwycięskie okręty, kiedy do portu wbiegają.~ 2282 1 | syna.~I szło wolniej jak zwykle, około południa zdawało 2283 3 | znowu roztaczam moje białe, życiem zmęczone skrzydła od jednego 2284 Mod| rozpalasz i czarne kwiecie ku życiu niecisz -~O jasna moja -~ 2285 2 | ludami i obszarami, na Twoje życzenie szło tysiące moich niewolników 2286 2 | o miastach bez cieni, co żyją odblaskiem niewidzialnych 2287 1 | dusza moja widziała nagie i żyjące, które raz już kiedyś przeżyła, 2288 1 | skroniach nabrzmiała sieć żył, jak gdyby Ci je rozerwać 2289 3 | mnie morze i długie lata żyłem z nim razem, jego cichą 2290 1 | czarne agaty z białymi żyłkami, zielone hiacynty z czerwonymi 2291 1 | kosztownych kamieni, co w żyły moje lśnieniem pleśni się 2292 1 | Szatanie! Wykreśl mnie z księgi żywota, wpisz mnie w księgę śmierci


wtuli-zywot

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL