93-gests | gial-mysla | mysli-plazm | plcio-rozpa | rozpe-traci | trady-zasia | zaspo-zywce
Part
1 Req | rozpocząć...~Zielone Świątki 93~
2 Conf| metafizyczną siłą, przez jaką się absolut i wieczność przejawia.~Był
3 Req | REQUIEM AETERNAM...~trzecia księga Pentateuchu~
4 Req | to olbrzymie geologiczne agens, co wszystkie powstające
5 Conf| niechaj raczej zostanie agitatorem albo założy olbrzymie falansterie,
6 Req | Teraz rozpoczyna się agonia - koniec nadchodzi.~Jakżeż
7 Req | pokoju i szukałem czegoś.~Aha! Papierosa.~Zdawało mi się,
8 Req | bez siły przetworzyć się w akt woli - i cóż z tego?~Za
9 Req | jestem zarówno mistycznym anachoretą i wściekłym zsatanizowanym
10 Req | niej.~To nieskończoność Anaksymandra , co wszystko z siebie wyłoniła,
11 Req | ekstazy z zimną obrachowaną analizą, czasami wierzę ślepo, męczenniczo,
12 Req | wrażeniem mięśni, porządek - anarchią, i rozpoczęła się wściekła
13 Req | ranka<mi chodził do sali anatomicznej.~Wszystko było w porządku
14 Req | A ponad ludem tronował anioł śmierci z błędnym uśmiechem
15 Req | tysiąc ocząt figlarnych aniołków poczęły się uśmiechać -
16 Req | wstrętnej, ohydnej kopulacji anorganicznych i organicznych pierwiastków,
17 Req | żądz, ponad tą potworną apokalipsą płciowości, tą szatańską
18 Req | Szumiała, okrążała mnie apokaliptycznymi skrzydły, a musiałem ją
19 Req | naturę jako apokaliptyczną apoteozę wiecznie drgającego phallosa,
20 Req | zlepionej z zwycięską twarzą Archanioła Michała .~I ten piekielny
21 Req | stworzyła mózg.~To było arcydzieło jej żądnego pragnienia.
22 Req | wyłonił - Ja, Pomazaniec, Ja, Arcypasterz przyjmuję ostatnią świętą
23 Req | większej wartości od zwykłego argonauty, co w chwili płciowego rozpędu
24 Req | żażką płyty szkła -~O qualis artifes pereo!~ ~*~Jesteś jak słaby,
25 Conf| moralności. Nawet najpotężniejsi artyści z małymi wyjątkami nie byli
26 Req | cynicznym kłamstwem panujących - artystokrata z wydelikatnieniem cieplarni,
27 Conf| informacje natury czysto artystycznej do innych pism. I aby to
28 Conf| jaskrawej sprzeczności z działem artystycznym.~A naszym ideałem jest pismo
29 Conf| znajdzie się tysiąc wytwornej arystokracji ducha, szukającej w sztuce
30 Req | wytworne ruchy, Twoje nogi arystokratyczne i Twoje ręce, takie inteligentne,
31 Req | która należała do zubożałej, arystokratycznej familii.~Gdy wspomnę wstecz,
32 Req | jakim był obmalowany lew asyryjski w jakimś muzeum.~Dziwiło
33 Req | przestrzeni i czasu.~Jestem królem asyryjskim z niebosięgną tiarą na głowie,
34 Req | szerokie i głębokie jak atmosfera, co nad światem zaległa.~
35 Req | skurczy się w maleńki, głupi atom -~Gdzieś w bezatmosferyczne
36 Req | rozrodczą, tak że staję się atomem, co sam siebie zapłodnić
37 Req | świat ze siebie wyrzucił, atomy na siebie ciskałem, to zaciekłość,
38 Req | gdy się z dala rozlegną na Ave Maria, płynie czyste, złote,
39 Req | olbrzymi a milczący majestat babilońskich mocarzy , co słowa nie znosił,
40 Req | wyzwolenia.~I idę.~A ty bądź mi zdrowa.~Zniknęłaś z mego
41 Req | bogatymi pękami kwiecia bagniste rośliny mojej duszy - bo
42 Req | wyczerpuje się w mikrokosmie, w bakteriach na to tylko, by stoczyły
43 Conf| on zawsze z natury rzeczy balastem, bo kwestyj społecznych
44 Req | coraz gwałtowniej w dzikich bałwanach wstecz, coś rwało mnie w
45 Req | poprzez szeregi napływających bałwanów.~Widziałem muzykę w palących
46 Conf| ludu to wstrętne i płaskie banalizowanie środków, jakimi się artysta
47 Req | promienie, ale nie jako barwę, tylko w kształt fali odbitej
48 Req | słuchowe zabarwia niepojętymi barwy, z wrażeń powonienia rozsnuwa
49 Req | miednicy. Ciekaw byłem, co będziesz śnić. Lałem coraz silniej,
50 Req | drgania tworzenia, słyszę bełkoczące szepty miłosne ziemi - hermaphrodyty,
51 Req | wyszarpywał, to znowu w bełkoczących jękach, co wszelkie słowo
52 Req | równocześnie z pianą na ustach bełkocze.~A teraz mam wrażenie, jak
53 Req | instynktownie począłem mówić, bełkotać, bez związku, aby się tylko
54 Req | zakopać chcieli, jęczał i bełkotał ku Bogu w obłąkanym śmiechu -
55 Req | ku pomocy.~Wypędzę leniwą bestię mej chuci z jej nory, do
56 Req | maleńki, głupi atom -~Gdzieś w bezatmosferyczne światy, gdzie kształty moje
57 Req | chytrością, pragnieniem cichej, bezbarwnej zadumy, w jakiej tkwią stulecia
58 Conf| mogą i nie powinni dawać za bezcen swoich utworów i wytwarzać
59 Req | kobiece ręce, straszne, bezcielesne, ręce, co ku mnie się wyciągają.~
60 Req | walącego się łańcucha skał w bezdenne przepaści:~Stało się.~Drżałem
61 Req | jego obniżała do dyszących, bezdźwięcznych rzężeń, to znowu wściekłych
62 Req | śmierci, Ty ukochana całą bezgraniczną głębią mej pustki.~Słyszę
63 Req | wtedy odczuwam nieskończone, bezgraniczne szczęście, szerokie i głębokie
64 Req | ciskała się w konwulsjach bezgranicznych porodów i wiecznych rozwojów,
65 Req | przebiegły arystokrata z bezgranicznym bezwstydem i cynicznym kłamstwem
66 Req | rzeczy stał się niepewnym, bezistotnym symbolem, szarą mgłą, nachuchaną
67 Req | rozwojów, wczołgała się w bezliczne formy, rozbijała je jak
68 Conf| uznajemy również żadnej z tych bezlicznych formułek, jakie estetycy
69 Req | myślałem, myślałem.~Uczułem bezmierną litość nad sobą samym. Gorące,
70 Req | rozkoszy sytym zmęczeniem bezmierne obszary traw zaległo.~A
71 Req | nieśmiertelności.~I Was, bezmiernie rozrzutnych - bo w Waszej
72 Req | Oczy wlepiłem w podłogę bezmyślny, oszołomiony straszną pustką
73 Conf| artyście w naszym pojęciu beznarodowość, bo w nim najsilniej przejawia
74 Req | żądnego ciała wytworzyło jakąś bezpłciową atmosferę poza nią, coś,
75 Req | sennym majakiem mej duszy bezpłciowej - dla Was, biedne dzieci
76 Req | wniebowziętym i bezpłciowym.~I ta bezpłciowość w niej samej, a raczej pogwałcone
77 Req | czystym, wniebowziętym i bezpłciowym.~I ta bezpłciowość w niej
78 Req | na zielone pastwisko, na bezpłodne torfiska mej ziemi rodzinnej,
79 Req | głęboki, królewski spokój bezpłodu.~Natura się wyczerpuje;
80 Req | bezpłodna dusza z swym spokojem, bezpoczątkowej wieczności.~Ona, święty
81 Req | coraz bliżej ku sobie - moja bezsiła, niewiara i to straszne
82 Req | kurczowych wysiłkach, a w końcu w bezsilnym oporze zatoczyłem się do
83 Req | Twej boskiej nagości, w bezwstydzie Twego żamego pragnienia,
84 Conf| ideałem jest pismo jednolite, bezwzględne, nie wahające się ani na
85 Req | pragnień, w tej nadludzkiej, bezwzględnej, niebosięgłej wolności płciowej,
86 Req | ślubnym łożem natury, ten biały młody dzień, który Ja, władca
87 Req | rozbiła i żółty piasek jego białym haftem obszywa.~Muszę umrzeć,
88 Conf| być sztuką, a staje się biblia paupeium dla ludzi, którzy
89 Req | zębów porodzoną zaciekłość biblijnego człowieka, co w oczy okrutnemu
90 Req | silnie do mego, że czuję bicie Twego serca na mej piersi
91 Req | pomnę tę rozpaczną walkę biednej matki z swym dzieckiem.~
92 Req | ponad tą całą filisterską biedotą panuje wolna, nieokiełznana,
93 Req | moją, jak w szalonym pędzie biegła przez żyły, widziałem całą
94 Conf| gwiazdy na niebie w ich biegu zastanawiała, był wielkim
95 Req | dnie połączyła się z drugim biegunem; połączenie było dokonane.
96 Req | czym sztuka nie jest, bo bije w niej olbrzymi puls drgającej
97 Req | szalał w konwulsjach płaczu, bił się pięśćmi w piersi, walił
98 Req | piersiową rozbić, a w skroniach biła krew o moje dłonie w dzikich
99 Req | tiarą na głowie, strojny w bisior, brokat i purpurę .~Na mej
100 Req | strumienie na świat cały..~Na mym biurku wazon z kwiatami, których
101 Req | nie chcę nic czuć prócz bladej gorączki Twych członków,
102 Req | gdzie roztrzaskane światy błądzą samotnie i same o siebie
103 Req | moje zsunęły się po twarzy, błąkały się po niej, zdjął mnie
104 Req | niszczyć nie potrzebował.~Jak blask światła połamany przez tysiąc
105 Req | tronował anioł śmierci z błędnym uśmiechem na ustach, straszny
106 Req | pogwałconą, duszę widziała w błocie stratowaną i w dzikiej rozpaczy
107 Req | zmartwychpowstania, tonie w niebieskiej błogości nieba, rozlewa się w topieli
108 Req | słońca pozostanie plamą błota.~Tylko nieś, szarp, rzuć
109 Req | promień słońca, co padł na błotną ulicę i syty, i pijany jej
110 Req | łowić i wędki zastawiać w błotnistej sadzawce, wabiła tak długo,
111 Req | to mniejszych odstępach bluzgało prądy krwi w tętnice, a
112 Req | Jedno tylko rozlewało się błyskawicą poprzez czarną noc spienionych
113 Req | oporze zatoczyłem się do bocznego pokoju.~W ponurym świetle
114 Req | zapracowanych, żądnych bogactw i dóbr, by tylko byt zapewnić
115 Req | zbrodniczą niesumiennością BogaNatury, co ludzi tworzy na to,
116 Req | ślubne zwoje nocy.~A jak bogato obsiana złotymi plemnikami.
117 Req | którego wykwitły chorymi a bogatymi pękami kwiecia bagniste
118 Req | potęgi, one poczucie siły, co bogom się odgraża, morze chłostać
119 Req | chcieli, jęczał i bełkotał ku Bogu w obłąkanym śmiechu - wtedy
120 Req | giął w dwoje, którego ręce bolączkami nabiegły i stopy się rozrosły,
121 Req | straszna groza przed tą bolesną, przerażającą chucią ku
122 Req | ruchem żyjesz, wił się w bolesnej rozpaczy, by Cię od nowa
123 Req | dzikim rykiem, co serce wśród bolesnych drgań z ciała wyszarpywał,
124 Req | dalekiej głębi coś mnie boli. Coś szuka równowagi, albo
125 Req | wiary.~Wiara w Charcota i w boskie dopuszczenie przy opętaniu.~
126 Req | spływa święta powaga i cisza boskiego Mitry .~A otóż nadchodzi
127 Req | mnie - tu leżysz w Twej boskiej nagości, w bezwstydzie Twego
128 Req | siedmiu dniach.~Wiara w bóstwo Chrystusa i w bluźnierstwa
129 Req | niewidzialne ręce pomazańca Bożego wyjęły Przenajświętszy Sakrament
130 Req | z nich wyprowadza, Duch Boży, co się unosił nad wodami,
131 Req | osięgnąć zbawienie?~Ale brak mi wiary, wiary, wiary.~
132 Req | we mnie mieli spocząć w bratnim uścisku, miałaś zebrać i
133 Req | głowie, strojny w bisior, brokat i purpurę .~Na mej piersi
134 Req | latarni poprzez ściekający na brudnych szybach deszcz - a wszystko
135 Req | ulicę i syty, i pijany jej brudnym ciepłem, chcę powrócić do
136 Conf| odkrywa najwstrętniejsze brudy, gdy oczy w niebo wbija
137 Req | rozsadzają i kruszą je.~Jak brutalne światło skwarnego lata zatruwają
138 Req | drgającego phallosa, co w brutalnej, bezgranicznej rozrzutności
139 Req | Słuchaj, wiem, że jestem brutalny, ale nie mogę dłużej żyć
140 Req | mąk, orgiastyczną kadencją brutalnych delirii bólu.~Wrzasnąłem
141 Req | opadła.~I teraz stałem się brutalnym parobkiem.~Pastwiłem się
142 Req | siarczanegó. Szeroka, płomienna bruzda rozdarła niebo na dwoje,
143 Req | połączenia tworzyła, a w świeże bruzdy mej duszy siała trujące
144 Req | pod ciężarem kosztownych brył drogich kamieni i na wozie
145 Req | rozszalałą wściekłością bryzga pierwsze przekleństwo: Szatanie -
146 Req | najkrwawszym szyderstwem w oczy bryzgać.~Matka było to olbrzymie
147 Req | rozwoju, fali, co się już o brzeg rozbiła i żółty piasek jego
148 Conf| tego, czy są dobre lub złe, brzydkie lub piękne.~To właśnie stanowi
149 Conf| dobrem lub złem, pięknem czy brzydotą, czystością czy harmonią,
150 Req | drogich kamieni i na wozie brzytwami najeżonym, pod którym krwawym
151 Req | głazami, z jakich piramidy budowano, a myśli w pełnym, ważkim
152 Req | wszechświata, szarpałaś, budziłaś ją, by ujarzmić ją dla nowej
153 Req | Lilith z głową Sfinksa, bujną grzywą włosów, co ci głęboko
154 Req | wszystkim, co z tej ziemi bujnym kwieciem wytrysło.~I tak
155 Req | myśli rozkołysały się w burzliwy takt jakiejś straszliwie
156 Req | za tą chwilą, w której byliśmy jedno, nierozerwalnie jedno,
157 Req | ujarzmiła, by jej tylko były poddane i wieczny głód jej
158 Req | poprzez wszystkie krańce, bym sam siebie niszczyć nie
159 Req | a panuje ponad wszelkim bytem.~To tęsknota za tą syntezą,
160 Req | pochłania niknące światy i nowe byty z nich wyprowadza, Duch
161 Conf| często w polskich pismach bywa, z dziesiątej ręki od ludzi
162 Req | drwi z siebie i z świata całego.~ ~*~Jestem zupełnie spokojny -
163 Req | wszechnatury i pokazały go światu całemu. A świat padł na oblicze
164 Req | nagle zerwałem się i znowu - całkiem z sił opadłem. Wkucnąłem
165 Req | rozerwała ciągłość, rozdarła całość na cząstki, jeden zmysł
166 Conf| pożytku mydlarza, co po całotygodniowej pracy szuka w niedzielę
167 Req | głowę na Twym łonie, będę całował Twoje długie, piękne ręce -
168 Req | zasypywały mnie gradem kamieni - całowałem jej twarz, kąsałem ją, wssałem
169 Req | falach kołyszą, zlewają, całują w nieziemskiej czystości
170 Req | ramionach - a jest noc.~Całujemy się, że tchu nam braknie,
171 Conf| od ludzi, którzy od lat. całych literaturę śledzą i w niej
172 Req | słodkimi rysami, coś, co by Carlo Dolci z rozkoszą malował.
173 Conf| sztuka-patriotyzm, sztuka mająca jakiś cel moralny lub społeczny przestaje
174 Conf| szczyty.~Sztuka nie ma żadnego celu, jest celem sama w sobie,
175 Req | połowy dojrzewają, skłębiony chaos myśli, podarta sieć uczuć,
176 Req | ale leżały obok siebie w chaotycznej niezgodzie - maleńkie złośliwe
177 Req | wiary, wiary, wiary.~Wiara w Charcota i w boskie dopuszczenie
178 Req | jakiegoś okienka dalekiej chaty i rozlał się w ciepłej nocy
179 Conf| organem dla ludzi leniwych, chcących się orientować pobieżnymi
180 Req | matki z swym dzieckiem.~Chciała je opanować, ujarzmić; wpiła
181 Req | zarazem.~Wżerają się w siebie, chciałyby się przemóc, zgryźć się
182 Req | powstaniu żywcem zakopać chcieli, jęczał i bełkotał ku Bogu
183 Req | robactwo ludzkie - po ludzku, chciwie i ostrożnie według prawa
184 Req | odtwarzacie.~I Was, wiecznie chciwych, zapracowanych, żądnych
185 Req | parzy egipskiego sfinksa z chińskim smokiem, pisze potwornymi
186 Conf| trudno dostępnym.~Dla ludu chleba potrzeba, nie sztuki, a
187 Req | cisza ujęła me serce w swe chłodne dłonie - cisza grobów i
188 Req | nie!~Z drgającą, mózg chłonącą namiętnością, z całym piekielnym
189 Req | oblanej pracy.~Ale obok chłopa, co stulecia całe razem
190 Req | mieszanemu małżeństwu pomiędzy chłopem protestantem a panią katoliczką,
191 Req | wysuszają i rozsadzają chlorofil we wszystkim, co z tej ziemi
192 Req | bogom się odgraża, morze chłostać każe , a w nieznane kraje
193 Req | stoczyć miała - stała się chmurą, co już, już się obrywała
194 Req | żądzy ciągłych powrotów.~Ale choć zginąć muszę, kocham tę
195 Conf| zapłacić za utwory literackie choćby tysiączną część tego, co
196 Req | gdym zimowymi ranka<mi chodził do sali anatomicznej.~Wszystko
197 Req | aż ziemi pędzi w górę chore kwiaty, w które na uwiąd
198 Req | poprzez nią wężykowata linia chorego niepokoju, co się ku górze
199 Req | łąk jesiennych.~Zaraźliwa choroba wyniszczyła połowę ludnościS
200 Req | rozkosze wizji.~I kocham moją chorobę i moje szaleństwo, co się
201 Req | mnie tak wstydliwym, tak chorobliwie przeiczulonym i tak bezgranicznie
202 Conf| przeznaczone dla 'dzieci i ludzi chorujących na uwiąd starczy - ani dla
203 Req | leje się w duszę zmęczonym, chorym spokojem.~Jesteś, jak niebieska
204 Req | zarazy, z którego wykwitły chorymi a bogatymi pękami kwiecia
205 Req | dusza moja swe zwycięstwo.~Chorzała, więdła, schła.~Sama się
206 Req | męczenniczo, jak pierwotny chrześcijanin, a równocześnie wyszydzam
207 Conf| mistycznym Królem-Duchem, chwałą i wniebowstąpieniem narodu.~
208 Req | nędznym łachmanem ciała - chwycić Cię teraz w rozszalałej
209 Req | szlachetnymi rysami mej matki.~I chwyciłaś mnie w Twe ramiona, spętałaś
210 Req | śmiertelny strach.~I nagle chwyciłem oburącz krawędź łóżka: na
211 Req | w szerokich kołach - już chwyta, obejmuje mnie; wyrywam
212 Req | Oceanie, drugą zdajesz się chwytać krańce ziemskiego globu,
213 Req | zaprzepaszczam się, a wtedy chwytałem rozpacznie naokoło siebie,
214 Req | swoją prawością, naiwną chytrością, pragnieniem cichej, bezbarwnej
215 Req | wrażeń - a czy pasmo tej ciągłości logicznie się rozwija, czy
216 Req | nasienny golf światła i żądzy ciągłych powrotów.~Ale choć zginąć
217 Req | wołem w tym samym jarzmie ciągnął pług po kamienistej giebie,
218 Req | uchwycić nie mogłem; a teraz ciągnąłem powoli, powoli - o, to była
219 Conf| niego, z ziemi rodzinnej ciągnie artysta najżywotniejszą
220 Req | i w tej spójności dusz i ciał, w tym stopieniu się mego
221 Req | Karna, słowo Jana, co się ciałem stało.~A wtedy z dziką rozpustą
222 Req | chytrością, pragnieniem cichej, bezbarwnej zadumy, w jakiej
223 Req | przenikliwie, a potem rozśmiały się cicho ku sobie.~Spełniło się to,
224 Req | pereo!~ ~*~Jesteś jak słaby, cichy, srebrny promień światła,
225 Req | począłem ją lać do miednicy. Ciekaw byłem, co będziesz śnić.
226 Req | spojrzenie czułem teraz cieleśnie na całej skórze - straszne,
227 Req | potopem zalać miała.~A w tym cielesnym straszliwym refrenie "Wybaw
228 Req | przemienione, pnące się z odętymi cielskami ku straszliwej Sodomie nieba.~
229 Req | jest głębokie jak świat, ciemne jak noc, a panuje ponad
230 Req | miliona gwiazd w północnej ciemni.~Pomnę: siedziałem bez ruchu,
231 Req | mogło być.~Było zupełnie ciemno; straszna, ciemna, jak czarna
232 Req | rozkosz, co się kołysała na ciemnoniebieskiej, zwiewnym złotem obszytej
233 Req | łodyga kwiatu w wilgnej cieni, mogłem Cię tylko pić oczyma,
234 Req | drżało, i rzucało dziwne cienie na twarz kobiety.~Przykucnąłem,
235 Req | im przeciekać przez jakiś cieniuteńki otwór, widziałem krople
236 Req | artystokrata z wydelikatnieniem cieplarni, które tylko stulecia najdoskonalszego
237 Req | dalekiej chaty i rozlał się w ciepłej nocy jesiennej na łąki,
238 Req | syty, i pijany jej brudnym ciepłem, chcę powrócić do prasłońca,
239 Req | przypalę jej krzyże, wbiję jej ciernie mego bólu w stopy, że ryczyć
240 Req | delirium miłości. - Przestanę cierpieć w zwycięskich dytyrambach
241 Req | na przekór głupiemu prawu ciężaru i materii -~Ponieś na rozkołysane
242 Req | że wszystko jest snem i ciężką zmorą, że cała ta tak nazwana
243 Req | zwala jak w lej, gdy się ciężki kamień w wodę rzuci - gdy
244 Req | Twe ramiona, spętałaś mnie ciężkimi zwojami Twoich włosów, jedną
245 Req | nadeszła chwila ostatniego ciosu.~- Trudno, nie mogłaś mi
246 Req | wieczny głód jej żądz koiły.~I ciskała się w konwulsjach bezgranicznych
247 Req | wyrzucił, atomy na siebie ciskałem, to zaciekłość, z jaką się
248 Conf| przejawów, równie silną w cnocie czy w zbrodni, w rozpuście
249 Conf| rozpasaniem, zbrodnią czy cnotą.~Artysta odtwarza zatem
250 Req | natychmiast usnęłaś? Wiesz, com wtedy robił Boże najdroższy -
251 Conf| CONFITEOR~ ~Przystępując do rozwinięcia
252 Req | Ty stałaś się piekielną córką, szatańską Lilith z głową
253 Req | rozkoszuję się niesłychanym cudem olbrzymiego światopoglądu.~
254 Req | serca ludu rozpiera, drżenie cudu przeniknąć świat cały, jak
255 Req | się śmiał - śmiałem się cynicznie, dziko, z całym strasznym,
256 Req | górze wiła, coraz gęstsza, czarniejsza, coraz szybsza i niespokojniejsza,
257 Req | rozlała przerażająca powódź czarnoczerwonej krwi, a w uszach straszliwy,
258 Req | to przecież nie ja, i to czarny paletot, co wisiał w rogu,
259 Req | łona wykwitliśmy gdyby dwa czarodziejskie kwiaty, co noc jedną tylko
260 Conf| kalać się nie może.~Naród to cząstka wieczności i w nim tkwią
261 Req | ciągłość, rozdarła całość na cząstki, jeden zmysł rozczłonkowała
262 Req | oczekiwania, drżący i świętą czcią przejęty czuł, że nadchodzi
263 Req | drżącymi, dyszącymi palcami to, czegom dotychczas schwycić nie
264 Req | że muszę się jej dotknąć, czekałem tylko sankcji mózgu.~I mózg
265 Conf| zupełnie nowego, ale stojąc na czele pisma, któremu się charakter
266 Req | się na oślep w przepastne czeluście przestrzeni i czasu.~Jestem
267 Req | tkwię, z której siłę moją czerpię, wysuszają i rozsadzają
268 Req | miażdżących uściskach, krwawą czerwień zmartwychpowstania zalewała
269 Req | wydają mi się w kształt czerwonawych łun wzdłuż fioletowych glorii ,
270 Conf| literackie choćby tysiączną część tego, co płaci za obrazy,
271 Req | licznymi pasmami, pojedyncze części przeistoczyła na zmysły.
272 Req | prócz bladej gorączki Twych członków, nic słyszeć, jeno wściekłą
273 Req | pewne obowiązki względem człowieczeństwa, do którego przecież zaliczać
274 Conf| święty próg, ale się myli. Człowiek nie uznający żadnych praw,
275 Conf| wszechrzeczy, czyta zwykłemu człowiekowi ukryte runy, obejmuje wszechrzecz
276 Req | uśpić, pot lał mi się z czoła, zimny, wilgotny pot; miałem
277 Req | pięśćmi w piersi, walił czołem o posadzkę i krzyczał bezustannie:~
278 Req | stworzyłem.~Zimny dreszcz poranny czołga się po mym ciele:~Nadszedł
279 Req | krawędź łóżka: na podłodze czołgała się rozwiewna jaśń światła.~
280 Req | Coraz bliżej; jak pantera czołgałem się ku trumnie - teraz już
281 Req | jak się wwijały wężowym czołgiem w krew moją, jak serce w
282 Req | urywały - raz - dwa - trzy - cztery... a za każdą rażą słyszałem,
283 Req | i świętą czcią przejęty czuł, że nadchodzi tajemna chwila,
284 Req | którego nie kochała.~I tak czuła się pogwałconą, duszę widziała
285 Req | obudziłaś. Pytałem Ci się czule, coś śniła, i cieszyłem
286 Req | jakiegoś nadmózgu, patrzę na czynność, na tę biedną mozolną pracę
287 Req | rozlegną na Ave Maria, płynie czyste, złote, gasnące, i długo
288 Conf| sięgać po informacje natury czysto artystycznej do innych pism.
289 Req | zlewają, całują w nieziemskiej czystości i żarliwym nabożeństwie.~
290 Conf| wnika w istotę wszechrzeczy, czyta zwykłemu człowiekowi ukryte
291 Conf| dla ludzi nie umiejących czytać,~ale dla artystów - niestety
292 Conf| nieuczciwą konkurencję, a czytającą publiczność trzeba do tego
293 Req | swym płomienistym mieczem.~Czyż i ja byłem pomiędzy nimi?~
294 Req | embriologii.~Nie! to nie da się połączyć!~Nie ma ratunku!~
295 Conf| ten, to ipse philosophus, daemon, Deus et omnia .~Artysta
296 Req | wszystkim jego płodem -~teraz daję Ci moją duszę z powrotem.~
297 Req | a oddalenie od ziemi nie dalej jak ostrze dogmatu o protoplazmie,
298 Req | pragnieniu śmierci.~Jakieś dalekie wspomnienie prześlizgło
299 Req | na Cię jak na coś obcego, dalekiego, tysiące mil ode mnie odległego -
300 Conf| Życie" pogrześć się nie dało, a dziś silniejsze niż kiedykolwiek,
301 Req | zimnej, roztopionej stali damasceńskiej, a naraz rozkwituje łuną
302 Req | Wiara w Kant-Laplace i Darwina, a równocześnie w stworzenie
303 Conf| granicą by pismo nasze nie dawało informacyj, jak to często
304 Req | przerażony krzyk dzieci - włosy dębem stawały i mózg się mącił,
305 Req | widzę ustawicznie smagłą, delikatną kobietę z nieskończenie
306 Req | stała się osobnym bólem.~Delikatny, długi rząd z długimi przeźroczystymi
307 Req | głęboko w czoło wrastają, i z delikatnymi, szlachetnymi rysami mej
308 Req | orgiastyczną kadencją brutalnych delirii bólu.~Wrzasnąłem jak zwierzę,
309 Req | szpilkującego bólu naszego delirium miłości. - Przestanę cierpieć
310 Conf| jest miana artysty.~Sztuka demokratyczna, sztuka dla ludu, jeszcze
311 Conf| ani "piękno", ani ein Teil der Erkenntniss, jak ją Schopenhauer
312 Req | oczach moich prysnął grad deszczu siarczanegó. Szeroka, płomienna
313 Conf| ipse philosophus, daemon, Deus et omnia .~Artysta nie jest
314 Req | niezgodzie - maleńkie złośliwe diabliki stały naprzeciwko siebie,
315 Req | Na mej piersi słońce z diamentów, uginam się pod ciężarem
316 Req | wszelkie słowo w krtani dławią, to znowu w stekach i rozpacznych
317 Req | tak długo walczyłem.~Noc dławiła, dusiła dzień w śmiertelnych,
318 Req | grzechotnika, z dziwnie latającym, długim językiem. Słyszałem dokładnie
319 Req | spocząć, a tysiące stuleci nie dłużę] żyć jak jeden moment, a
320 Req | jestem brutalny, ale nie mogę dłużej żyć z Tobą, stałaś mi się
321 Req | mej duszy ukrytych. Linie dnia spływają z linią nocy, nad
322 Req | stworzenie świata w siedmiu dniach.~Wiara w bóstwo Chrystusa
323 Req | przepastnej studni widzę na jasnym dniu odbicie miliona gwiazd w
324 Req | posłużyć ku doskonalszemu doborowi płciowemu, by nowy i doskonalszy
325 Req | zapracowanych, żądnych bogactw i dóbr, by tylko byt zapewnić Waszym
326 Conf| niezależnie od tego, czy jest dobrem lub złem, pięknem czy brzydotą,
327 Conf| ich przypadkowym złym lub dobrym oddziaływaniem, czy to na
328 Req | światem zaległa.~Rozumiem dobrze, że koniec nadchodzi. Wiem,
329 Conf| metafizyczną, tworzy nowe syntezy, dociera jądra wszechrzeczy, wnika
330 Req | ziemi nie dalej jak ostrze dogmatu o protoplazmie, ostrze,
331 Req | gęstą umbrę dżdżylo słabe dogorywające światło - i wtedy czułem,
332 Req | trumnie trup kobiecy.~Gromnice dogorywały; światło było niespokojne,
333 Req | duszy mojej tylko do połowy dojrzewają, skłębiony chaos myśli,
334 Req | wio!~I coraz silniej i dokładniej czułem trupie ręce: jak
335 Req | się, że mózg Twój z taką dokładnością odpowiada na podrażnienia
336 Req | mną, a ja tobą, mieliśmy dokonać święte misterium, by stworzyć
337 Req | biegunem; połączenie było dokonane. W oczach moich pryskały
338 Req | snopy gwiezdnych promieni w dół spływają, gdyby struny o
339 Req | boleśnie głęboko?~Gdzieś z dołu dolatywały nas dźwięki jakiejś pijanej
340 Req | rysami, coś, co by Carlo Dolci z rozkoszą malował. Pomnę,
341 Req | pomarszczoną toń rzeki. Gdzieś w dole odbija się złotym połyskiem,
342 Req | co było górą, stało się dołem, dźwięk - barwą, środowisko -
343 Req | boleśnie głęboko?~Gdzieś z dołu dolatywały nas dźwięki jakiejś
344 Req | prawdopodobnie zapalono lampę w domu przeciwległej ulicy.~I rozbiegło
345 Req | niebieskie morze oceanu położy i doń się przytuli - a otóż nagle
346 Req | Wiara w Charcota i w boskie dopuszczenie przy opętaniu.~Wiara w Kant-Laplace
347 Req | uscenizować taką biedną miłostkę dorastających młodzieńców...~Ofelio, idź
348 Req | straszliwy lęk rozszarpywał doreszty kłębek mych myśli, rozstrzępiał
349 Conf| duchu, tej pragną tylko dorobkiewicze.~Artysta, który się skarży,
350 Req | wytworzyć, co by jakąś nową i doskonalszą orgią lubież jej nasycić
351 Req | istoty, coraz wyższe, coraz doskonalsze wytworzyć, co by jakąś nową
352 Req | które miały posłużyć ku doskonalszemu doborowi płciowemu, by nowy
353 Conf| natury rzeczy jest trudno dostępnym.~Dla ludu chleba potrzeba,
354 Conf| poważnej nauki przynosi według doświadczeń jak najgorsze rezultaty.~ ~
355 Req | jak by to coś w mej duszy doszczętnie wyrwać, jak by to zębami
356 Req | tkwiło głęboko, czułem coraz dotkliwiej, a wyrwać to musiałem -
357 Req | teraz, że muszę się jej dotknąć, czekałem tylko sankcji
358 Req | rozpyliło się przy moim dotknięciu - a Ty tu przy mnie - tu
359 Conf| Kilka jeszcze szczegółów, dotyczących technicznej strony redakcji.~
360 Req | rozkoszne obrazy, a z uczuć dotyku wytwarza niewypowiedziane
361 Req | uczucie, jakiego często doznawałem, gdym zimowymi ranka<mi
362 Req | się obrazami, które żądze drażnią, może w sobie wywołać ekstazę
363 Req | rozpusta porodziła, będę ją drażnił, smagał, siepał, aż znowu
364 Req | i ustawicznie zmysły me drażniła.~Zawsze było coś we mnie,
365 Req | Ciebie stworzyłem.~Zimny dreszcz poranny czołga się po mym
366 Req | ukajać w czołgających się dreszczach upojenia, aż się światło
367 Req | ciało moje przewinęły zimne dreszcze - czułem, jak krtań się
368 Req | pochłonie - ale nie - nie!~Z drgającą, mózg chłonącą namiętnością,
369 Req | żarliwe, ostatnią iskrą życia drgające:~Wybaw nas, Panie!~Pomnę:
370 Req | apokaliptyczną apoteozę wiecznie drgającego phallosa, co w brutalnej,
371 Req | bije w niej olbrzymi puls drgającej chuci, nasienny golf światła
372 Req | roziśniony, jasną przyszłością drgający dzień.~Ale kocham, kocham
373 Req | co serce wśród bolesnych drgań z ciała wyszarpywał, to
374 Req | elektryczny sam ze sobą spaja, drobinom pary od siebie odbijać się
375 Req | A zresztą - to wszystko drobnostka, rzecz nic nie znacząca.~
376 Req | świetlanych plamek, co się na drobnych falach kołyszą, zlewają,
377 Conf| śledzi ją na wszystkich drogach, wybiega za nią we wieczność
378 Conf| miał chleb, to sam sobie drogę znajdzie.~Zwlekać sztukę
379 Req | otworzyło jej nowe tory i drogi.~Kocham Twoją zbrodniczość,
380 Req | ciężarem kosztownych brył drogich kamieni i na wozie brzytwami
381 Req | nie znosił, bo słowo było drogie i kosztowne, i straszne,
382 Req | zbrodniczość, bo jedno jakoż i drugie są tylko pomocniczą funkcją
383 Conf| od jednej wieczności do drugiej, nie zna ni granic, ni praw,
384 Req | jego dnie połączyła się z drugim biegunem; połączenie było
385 Req | iskry elektrycznego światła.~Druty połączenia spopielały się
386 Req | szyderstwem sieka i kpi, i drwi z siebie i z świata całego.~ ~*~
387 Req | i z nieskończenie cichą, drżącą gdyby pierze edredonoweT,
388 Req | strachu: pełen oczekiwania, drżący i świętą czcią przejęty
389 Req | potrącać, w których może drżał kawałek duszy w ślubnym
390 Req | rozumiesz mnie?~Czułem, jak drżała na całym ciele, wyprężyła
391 Req | niespokojne, pryszczało i drżało, i rzucało dziwne cienie
392 Req | co serca ludu rozpiera, drżenie cudu przeniknąć świat cały,
393 Req | nieskończenie lekkim, miękkim drżeniem.~Gdym Cię po raz pierwszy
394 Req | czarna, zgangrenowana rana - drży, trzęsie, obrywa się, spada
395 Req | szum, jak gdyby tabun złych duchów powietrze przerywał, i jakiś
396 Req | się rozrosły, żyje we mnie dumny arystokrata, którego ojcowie
397 Req | Och, kocham hardą pogardę dumy, z posiewu smoczych zębów
398 Req | walczyłem.~Noc dławiła, dusiła dzień w śmiertelnych, miażdżących
399 Req | siebie i w tej spójności dusz i ciał, w tym stopieniu
400 Req | duszy wchłaniały się gdyby dwie gwiazdy w rozpaczną czerń
401 Conf| Zamieniając "Życie" na dwutygodnik, nie zmieniliśmy warunków
402 Req | blaskiem opary powstające z dymiących się łąk jesiennych.~Zaraźliwa
403 Req | krwawiącej się duszy, zemstą dyszącego, zgwałconego ciała zostałem
404 Req | fal, głos jego obniżała do dyszących, bezdźwięcznych rzężeń,
405 Req | farsie mego pragnienia, w dyszącym Hallelujah mej lubieży!~
406 Req | zupełnie tak będę krzyczał i dyszał - nie zrobisz tego! nie
407 Req | rewolwerem przy skroni i dyszałem.~Nie rób tego, nie rób tego!
408 Req | Przestanę cierpieć w zwycięskich dytyrambach chuci, wyjącym pienieniu
409 Req | eksperymenty snu. Wziąłem dzbanek wody i począłem ją lać do
410 Req | poprzez zieloną, gęstą umbrę dżdżylo słabe dogorywające światło -
411 Conf| wędrowni, a nie sztuka.~Działać na społeczeństwo pouczająco
412 Conf| odkrywał ich wzajemne na siebie działanie, a z wiedzy tej tworzył
413 Conf| jaskrawej sprzeczności z działem artystycznym.~A naszym ideałem
414 Conf| sądzimy, że usunięcie tego działu nikomu przykrości nie sprawi,
415 Req | się stać nierządnicą lub dzieciobójczynią, ja, zbrodniarz, napisałem
416 Req | w mózgu popękają.~Biedne dziecko. Twe łono matczyne Cię oszukało -
417 Req | zawiązku rozłam, jaki już dziedziczny charakter moją duszę z równowagi
418 Conf| historii lub wykładów z dziedziny społecznej i etycznej, w
419 Req | wie nigdy, co się z nim dzieje. Stany duszy zmie j nią
420 Req | odwieczny zbrodniarz, twórca dziejów, duch rozwoju niszczenia
421 Conf| zawsze potrzebowali dla dziel swych płaszczyka moralno-narodowego.
422 Conf| polskich pismach bywa, z dziesiątej ręki od ludzi mało albo
423 Req | hermaphrodyty, świętej, samczej dziewicy, otulonej w ślubne zwoje
424 Req | rozpalonymi ustami w Twoją pierś dziewiczą i piję z Twoich żył mleko
425 Req | naród oszalał.~Słyszę tylko dziki ryk, szatański skowyt, jakby
426 Req | jadowitych kąsaniach bólu, orgia dzikiego rżenia wściekłego ogiera
427 Req | asyryjski w jakimś muzeum.~Dziwiło mnie tylko, że widziałem
428 Req | pryszczało i drżało, i rzucało dziwne cienie na twarz kobiety.~
429 Req | paszczęka grzechotnika, z dziwnie latającym, długim językiem.
430 Req | Usta moje ułożyły się w dziwny sposób, począłem parskać,
431 Req | Podałem się z rozkoszą dziwnym majaczeniom.~Wszystkie moje
432 Req | coraz silniej.~Każda kreska dźwiękowa stała się osobnym bólem.~
433 Req | Teraz powinny zadzwonić dzwonki w długich odstępach po trzykroć
434 Req | jak dźwięki mosiężnych dzwonów, gdy się z dala rozlegną
435 Req | chwili zgrzyt pękniętego dzwonu.~- Jesteś przecież rozsądna,
436 Req | Wybaw nas, Panie!" jęczały dzwony, ryczały strachem wielkiego
437 Req | cichą, drżącą gdyby pierze edredonoweT, miękką harmonią świat cały
438 Req | świątyń z Lahore , parzy egipskiego sfinksa z chińskim smokiem,
439 Conf| nie jest ani "piękno", ani ein Teil der Erkenntniss, jak
440 Req | i zacząłem robić z Tobą eksperymenty snu. Wziąłem dzbanek wody
441 Req | drażnią, może w sobie wywołać ekstazę śmiesznego okłamywania się
442 Req | we mnie rozkosz upojonej ekstazy z zimną obrachowaną analizą,
443 Req | trzeszczące, zielone iskry elektrycznego światła.~Druty połączenia
444 Req | siła, z jaką się strumień elektryczny sam ze sobą spaja, drobinom
445 Req | najpierwotniejsze fakta embriologii.~Nie! to nie da się połączyć!~
446 Conf| jedynie tylko ze strony swej energii, zupełnie niezależnie od
447 Req | tajemnicę, wściekły tryumf epileptycznej chuci, raz jeszcze przeżyję
448 Conf| piękno", ani ein Teil der Erkenntniss, jak ją Schopenhauer nazywa,
449 Req | podrywają się w bolesnym erotyzmie rozkoszy.~Silniej - głębiej -
450 Conf| bezlicznych formułek, jakie estetycy stawiali, począwszy od Platona ,
451 Conf| różnorodne sądy i wyroki estetyczne, nie myślimy również, że
452 Conf| zasadniczy punkt naszej estetyki. Sztuka wczorajsza była
453 Conf| niepotrzebne sięgać do zdań estetyków, uważamy za zbyteczne zbijać
454 Conf| philosophus, daemon, Deus et omnia .~Artysta nie jest
455 Req | rozkołysane morze rytmów eteru -~Na jakąś gwiazdę o miliardy
456 Req | całe łączyły.~To siła, co w eterze się rozpaliła pragnieniem,
457 Conf| ani prawa społeczne, ani etyczne, nie zna przypadkowych odgraniczeni
458 Conf| z dziedziny społecznej i etycznej, w tej melancholijnej i
459 Req | przyzwyczajony dotychczas do europejskich wymiarów, obejmuje teraz
460 Req | stepów świętego Iranu w europejskie niziny i ujarzmili głupich
461 Req | płciowości, tą szatańską ewangelią zmysłów - wysoko ponad zapładnianiem
462 Req | nieznanego Jutra, rękojmią nowej ewolucji i wiecznego powrotu.~Teraz
463 Req | Was, biedne dzieci samicy Ewy -Ja - Pan miałbym żyć?!~
464 Req | Panny i w najpierwotniejsze fakta embriologii.~Nie! to nie
465 Req | plamek, co się na drobnych falach kołyszą, zlewają, całują
466 Conf| agitatorem albo założy olbrzymie falansterie, o jakich Fourieru marzył,
467 Req | swych fal rozkiełznać, jedną falę z drugą połączyć w wściekłym
468 Req | zubożałej, arystokratycznej familii.~Gdy wspomnę wstecz, widzę
469 Req | skrzydły krzyczącymi radosne fanfary, skrzydły, co w dzikiej
470 Req | Cię teraz w rozszalałej farsie mego pragnienia, w dyszącym
471 Req | stron zlatują się ludzie z fasami i kubełkami, by ogień gasić.~
472 Req | okresu węgla kamiennego , fauny czasu kredowego ; teraz
473 Req | śmierci i bezmyślnie, w febrycznych drganiach powtarzałem bezustannie:~
474 Req | już wypłacze: tysiąc ocząt figlarnych aniołków poczęły się uśmiechać -
475 Req | szczotkować.~Spojrzała na mnie z figlarnym uśmiechem, ale ja byłem
476 Req | skąpstwem, ponad tą całą filisterską biedotą panuje wolna, nieokiełznana,
477 Req | szerokiego, palącego się morza fioletów i purpury, a w to morze
478 Req | czerwonawych łun wzdłuż fioletowych glorii , co okalają głowy
479 Req | popadłem w jakiś rodzaj fizjologicznego jasnowidzenia, widziałem
480 Req | rozkoszowało obłąkańczym przepychem flory z okresu węgla kamiennego ,
481 Conf| to nową myślą, czy nową formą najmłodszą generację artystów,
482 Req | by się w coraz to nowych formach rozwoju objawić - ponad
483 Req | w nieskończonym rozwoju formacji, w jakich się chuć w coraz
484 Req | wczołgała się w bezliczne formy, rozbijała je jak skorupy
485 Conf| olbrzymie falansterie, o jakich Fourieru marzył, bo królestwo ubogich
486 Req | drugie są tylko pomocniczą funkcją Twej płci, nią uchwyciłaś
487 Req | że czułem, jak mi potężne galwaniczne strumienie wyżerały oczy,
488 Req | fasami i kubełkami, by ogień gasić.~Jej spojrzenie czułem teraz
489 Req | chwilami bolało.~To znowu gasła pożoga, a wtedy uczuwałem,
490 Req | Maria, płynie czyste, złote, gasnące, i długo jeszcze przebrzmiewa
491 Req | się widzi interferencje gazowych latarni poprzez ściekający
492 Req | nieokiełznana, rozrzutna, jak obłoki gazu rozlewna, ~moja wielka,
493 Req | że naśladuję trupa.~To gazy pośmiertne, krzyknęło coś
494 Req | coś mi mą płeć pożarła, gdzież jesteś teraz?~Mózgu, ty
495 Req | moim bogiem, moim ojcem, gdzieżeś się ukrył, teraz kiedy na
496 Req | piekło, wybuch tysiąca gejzerów.~W głowie rozszalał się
497 Conf| czy nową formą najmłodszą generację artystów, postawić pismo
498 Req | Matka było to olbrzymie geologiczne agens, co wszystkie powstające
499 Req | okrucieństwem płci, co człowieka z gęsią skojarza -~ponad zbrodniczą
500 Req | się ku górze wiła, coraz gęstsza, czarniejsza, coraz szybsza
|