93-gests | gial-mysla | mysli-plazm | plcio-rozpa | rozpe-traci | trady-zasia | zaspo-zywce
Part
501 Req | co się przed panem swym giął w dwoje, którego ręce bolączkami
502 Req | w poduszki, kurczyłem i giąłem się, by nie ulec temu pchaniu,
503 Req | ciągnął pług po kamienistej giebie, co się przed panem swym
504 Req | długo z łepkami w tył wy . giętymi na siebie - patrzały długo,
505 Req | mogłem Cię tylko pić oczyma, głaskać dźwięk Twego głosu, a wzdłuż
506 Req | się w niego, pieściłem, głaskałem, stworzyłem sobie z niego
507 Req | smokiem, pisze potwornymi głazami, z jakich piramidy budowano,
508 Req | Szatanie - Jehovah, co głazy z ziemi wyrywa, by je ku
509 Conf| wnika we wszystkie tajnie i głębie - a są jeszcze ludzie, dla
510 Req | zatronował mój wyniosły, głęboki, królewski spokój bezpłodu.~
511 Req | takt jakiejś straszliwie głębokiej, upiornej muzyki z twarzą
512 Req | oddawać się jego chuci, a w głębokim płciowym wstręcie, w strasznym
513 Req | chwytać krańce ziemskiego globu, by mnie ponieść w kosmiczną
514 Req | tylko były poddane i wieczny głód jej żądz koiły.~I ciskała
515 Req | rozpaczy:~"Od powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj
516 Req | czerwonawych łun wzdłuż fioletowych glorii , co okalają głowy świętych,
517 Req | się wczołgał?~Jak czarna głucha plama wisi słońce przylepione
518 Req | wszystko spoczywa w kornej, głuchej ciszy, bo Ja, Pan, który
519 Req | wielkość skurczy się w maleńki, głupi atom -~Gdzieś w bezatmosferyczne
520 Req | piekielnego życia poprzez szereg głupiego rozwoju.~Jakież to straszne!~
521 Req | szarp, nieś na przekór głupiemu prawu ciężaru i materii -~
522 Req | gdzie przestrzeń staje się głupim urojeniem, a czas sam siebie
523 Req | rozrzutnych - bo w Waszej głupocie tkwi olbrzymi rozpęd i nadmiar
524 Req | stworzyła, by w wiecznej męce, gniewie a bólu znowu się łączyć
525 Req | jej żądnego pragnienia. Gniotła go, kręciła, tworzyła zwoje,
526 Req | spokojem.~Jesteś, jak niebieska godzina świtu, kiedy wschód różowieć
527 Req | drgającej chuci, nasienny golf światła i żądzy ciągłych
528 Req | się ukrył, teraz kiedy na Golgothę i krzyż idę, w jakąś norę
529 Req | światem, ponad tą śmieszną gonitwą za nową orgią chuci, by
530 Req | naraz uczułem jakąś dziką gonitwę, szum, jak gdyby tabun złych
531 Req | nierozerwalnie. To, co było górą, stało się dołem, dźwięk -
532 Req | strumień żądnego, parnego gorąca, płodzącego szału nocy,
533 Req | a Twe drgania rozkoszy gorącymi wężami mnie przebiegają.~
534 Req | skórze - straszne, na śmierć gotowe spojrzenie.~Teraz nadeszła
535 Req | ziemi przykuwało. Na twarzy, grą światła pocentkowanej jak
536 Req | W oczach moich prysnął grad deszczu siarczanegó. Szeroka,
537 Req | ściany i zasypywały mnie gradem kamieni - całowałem jej
538 Conf| najwybitniejsze siły krytyczne za granicą by pismo nasze nie dawało
539 Req | włókno nerwowe, wbiła ją jak graniczne słupki w objętość zdolności
540 Req | władcą i panem.~Spoisty granit mego bytu począł się rysować
541 Req | wszystko, wszystko.~A kiedy grasz, to masz czasami takie wściekłe
542 Req | indyjskiego kacyka, co własny grób opłakuje.~Nie wiem, jak
543 Req | swe chłodne dłonie - cisza grobów i szerokich, zadumanych
544 Req | poprowadziła do wyzwolenia świętego grobu, by mu za nagrodę owieńczyć
545 Req | ponurym świetle jarzących się gromnic leżał w trumnie trup kobiecy.~
546 Req | twarz mówiła obłąkaną mową gromnicznego, niespokojnego światła i
547 Req | padł na oblicze swoje w grozie i strachu: pełen oczekiwania,
548 Req | się po mej głowie - owa groźna fala przypływu rozbiła,
549 Req | rozpaczy i przeraźliwej grozy - ręce gdyby las szkieletów
550 Req | a czas sam siebie w ogon gryzie, bo się rozpostrzeć nie
551 Req | w jej pierś.~Szarpałem, gryzłem trupie ciało, straszliwy
552 Req | burzy w miazgę rozbitą na grzebieniu ostatniej fali płciowego
553 Req | szeroko rozdziawiona paszczęka grzechotnika, z dziwnie latającym, długim
554 Req | stworzone plemię siecze za grzechy przez siebie wszczepione.~
555 Req | teraz posłyszę huk, gdyby grzmot walącego się łańcucha skał
556 Req | Lilith z głową Sfinksa, bujną grzywą włosów, co ci głęboko w
557 Req | ciche i tak głębokie, i tak gwiazdami obsiane...~Niewypowiedziana
558 Req | dzikiej tęsknocie rwą się ku gwiazdom, ponieś tam, gdzie cała
559 Req | ponieś, gdzie gęste snopy gwiezdnych promieni w dół spływają,
560 Req | tak wesoły, tańczyłem i gwizdałem jeden długi, przeciągły
561 Req | w tyle głowy czułem jak gwoźdźmi przybitą, nieskończenie
562 Req | żółty piasek jego białym haftem obszywa.~Muszę umrzeć, bo
563 Req | mego pragnienia, w dyszącym Hallelujah mej lubieży!~A teraz stałem
564 Req | jasyr zawlec.~Och, kocham hardą pogardę dumy, z posiewu
565 Req | siebie wyłoniła, święty ogień Heraklita, który pochłania niknące
566 Req | bełkoczące szepty miłosne ziemi - hermaphrodyty, świętej, samczej dziewicy,
567 Req | szydzącego uśmiechu potwornej hermy głowy Lucyfera, zlepionej
568 Req | rwało się we mnie pożądanie hieny, a w strasznej potędze wyzwalającej
569 Conf| spopularyzowanego podręcznika historii lub wykładów z dziedziny
570 Conf| który łask nie żebrze, tylko hojną ręka je na tłum rzuca i
571 Req | oczach - teraz posłyszę huk, gdyby grzmot walącego się
572 Req | nawrotami krwi, ogłuszała go hukiem jej spienionych fal, głos
573 Req | tworzy już ichtiosaurów ani ichtiodontów, nie tworzy ani stygmarii,
574 Req | zużycia sił.~Nie tworzy już ichtiosaurów ani ichtiodontów, nie tworzy
575 Req | nie zależały. Przychodzą i idą same ze siebie bez związku,
576 Req | artystów, co tylko Wasze ideały rozkoszy i żądz odtwarzacie.~
577 Req | dorastających młodzieńców...~Ofelio, idź do klasztoru! ~*~Na dnie
578 Req | wydłużały, jak gdyby kazano im przeciekać przez jakiś cieniuteńki
579 Req | płakałem pogrzebowym śpiewem indyjskiego kacyka, co własny grób opłakuje.~
580 Conf| ludzkości, czy w pojedynczym indywiduum przejawia.~Sztuka zatem
581 Conf| nie potrzebował sięgać po informacje natury czysto artystycznej
582 Req | sadzawce, wabiła tak długo, aż inna myśl wędkę pochwyciła.~Tak,
583 Req | instynkty Twe płciowe ku innemu zwrócić.~Ale uspokój się:
584 Req | którą przecież na czym innym, na czymś nieskończenie
585 Conf| patriotyzm lub społeczne instynkta za pomocą sztuki, znaczy
586 Req | zwierzę w rozpętaniu dzikich instynktów.~Coś musiałem w sobie zniszczyć,
587 Req | sam do walki wmieszać i instynktownie począłem mówić, bełkotać,
588 Req | arystokratyczne i Twoje ręce, takie inteligentne, długie i wąskie ręce.~O,
589 Req | świętych, tak jak się widzi interferencje gazowych latarni poprzez
590 Conf| syntezy: artysta ten, to ipse philosophus, daemon, Deus
591 Req | przywędrowali z stepów świętego Iranu w europejskie niziny i ujarzmili
592 Req | bolesne, żarliwe, ostatnią iskrą życia drgające:~Wybaw nas,
593 Req | Was, którzy może wcale nie istniejecie, a może tylko jesteście
594 Req | ostatnie krople krwi mego istotnego bytu jako mąż i rodziciel,
595 Req | tego bytu, w którym się istotność cała przejawia w całej swej
596 Conf| przestrzeni, a więc;~odtworzeniem istotności, tj. duszy. I to duszy,
597 Conf| najsilniej przejawia się "istotny", wewnętrzny duch narodu,
598 Req | mistycznej pangenesis stał istotnym, pełnym krwi i żaru: słowo
599 Req | coraz to nowe kształty, nowe istoty, coraz wyższe, coraz doskonalsze
600 Req | ostrze, na którym gdyby ite rożnie ziemię nasadzę i
601 Req | śmiałem się, że myślałem, iż mi wszystkie żyły w mózgu
602 Req | niszczycielka.~To siła, z którą Ja-Bóg, gdym świat ze siebie wyrzucił,
603 Req | snem, rozkosz - obrzydłym jadem, a ból wstrętną pijawką,
604 Req | trujące ziarno szaleju.~I to jadowite nasienie stało się ogniskiem
605 Req | językiem. Słyszałem dokładnie jadowity syk - a może ja sam syczałem.~
606 Req | rozkosz obłędem się staje w jadowitych kąsaniach bólu, orgia dzikiego
607 Req | człowieka, co w oczy okrutnemu Jahveh z rozszalałą wściekłością
608 Req | by zapłodnić jedno głupie jajko samiczki.~O, kocham Was
609 Req | pogłębiła z zawiązku rozłam, jaki już dziedziczny charakter
610 Req | pot; miałem to uczucie, jakiego często doznawałem, gdym
611 Conf| nie może być na usługach jakiejśkolwiek idei, jest panią, praźródłem,
612 Req | szereg głupiego rozwoju.~Jakież to straszne!~A jednak -
613 Conf| płaskie banalizowanie środków, jakimi się artysta posługuje, to
614 Req | obmalowany lew asyryjski w jakimś muzeum.~Dziwiło mnie tylko,
615 Req | Twoją zbrodniczość, bo jedno jakoż i drugie są tylko pomocniczą
616 Req | z zawartymi powiekami.~A jam się śmiał - śmiałem się
617 Req | z logos i Karna, słowo Jana, co się ciałem stało.~A
618 Req | pokoju.~W ponurym świetle jarzących się gromnic leżał w trumnie
619 Req | razem z wołem w tym samym jarzmie ciągnął pług po kamienistej
620 Req | Ponury półzmrok. Gromnice jarzyły się tępym blaskiem jak płonące
621 Conf| stronnym i stał dotychczas w jaskrawej sprzeczności z działem artystycznym.~
622 Req | podłodze czołgała się rozwiewna jaśń światła.~Przerażenie było
623 Req | szczęściem roziśniony, jasną przyszłością drgający dzień.~
624 Req | wspomnienie prześlizgło się cichym jaśnieniem przez moją głowę.~Ujrzałem
625 Req | jakiś rodzaj fizjologicznego jasnowidzenia, widziałem krew moją, jak
626 Req | sobą okowy, by ludy całe w jasyr zawlec.~Och, kocham hardą
627 Req | coraz słabiej odróżniała jawę od snu - ale naraz ułożyło
628 Req | żywcem zakopać chcieli, jęczał i bełkotał ku Bogu w obłąkanym
629 Req | refrenie "Wybaw nas, Panie!" jęczały dzwony, ryczały strachem
630 Req | rozwoju.~Jakież to straszne!~A jednak - stać się musi. Boć tak
631 Req | pierś matczyna, która kiedyś jedne siłę karmiła, tysiące sił
632 Req | za pięknem - za sztuką.~Z jednego łona wykwitliśmy gdyby dwa
633 Conf| naszym ideałem jest pismo jednolite, bezwzględne, nie wahające
634 Req | ognisk sił i to, co było jednolitym, rozpadło się na tysiące
635 Req | całej swej nierozerwalnej jedności.~A gdy przestrzenie uciekać
636 Conf| duszą wszechnatury, a duszę jednostki uważa za przejaw tamtej.~
637 Req | rzeczywiście nieśmiertelna, a w jednym kościele katolickim można
638 Req | I byłaś pierwotnie moim jedynym ideałem płciowym, byłaś
639 Req | przekleństwo: Szatanie - Jehovah, co głazy z ziemi wyrywa,
640 Req | to znowu w bełkoczących jękach, co wszelkie słowo w krtani
641 Req | skorupy i w nowe łączyć jęła, przetwarzała się w wiecznie
642 Req | ziemi narody całe, ziemi jelita powyrywałem: Ja - tak Ja,
643 Req | poczęły być samoistne, jęły się z sobą łączyć i pętać
644 Req | Twych członków, nic słyszeć, jeno wściekłą pogoń mej krwi,
645 Req | rozlał się w ciepłej nocy jesiennej na łąki, ponad mokre, miękkie
646 Req | bo noszę w sobie rozwój jestestwa od samego początku i jestem
647 Req | zdaje się, że widzę rodzime jezioro, i pomnę szklistą, cichą,
648 Req | jestem pomostem do nieznanego Jutra, rękojmią nowej ewolucji
649 Req | jakiejś kawiarni, gdzieś w kącie, w przytłumionym świetle.~-
650 Req | pogrzebowym śpiewem indyjskiego kacyka, co własny grób opłakuje.~
651 Req | symfonię mąk, orgiastyczną kadencją brutalnych delirii bólu.~
652 Req | rozlewały się i syciły mgły kadzideł jasnym złotem, tak jak pierwsze
653 Req | przedrzeć woniejące mgły kadzidła, co z trybularza w szerokich
654 Conf| rozrzucając skarby swego ducha kala swą duszę przez zetknięcie
655 Conf| ponad tłumem, ponad światem, kalać się nie może.~Naród to cząstka
656 Req | rzucę, by się tam z swego kału oczyścić mogła i zbawić
657 Req | jak w lej, gdy się ciężki kamień w wodę rzuci - gdy nie wiem,
658 Req | jarzmie ciągnął pług po kamienistej giebie, co się przed panem
659 Req | przepychem flory z okresu węgla kamiennego , fauny czasu kredowego ;
660 Req | mej duszy przesuwała, na kant je kładła, kruszyła, nowe
661 Req | dopuszczenie przy opętaniu.~Wiara w Kant-Laplace i Darwina, a równocześnie
662 Req | świata.~Rozdzieliłem się; jak kapitan tonącego statku stałem na
663 Req | Panie!~A gdy stary siwy kapłan objął ołtarz obiema rękoma,
664 Conf| nie może być ujętą w żadne karby, nie może być na usługach
665 Req | która kiedyś jedne siłę karmiła, tysiące sił teraz sycić
666 Req | ukochała duszę. Siliła ją karmnym mlekiem swej piersi, była
667 Req | niepojęte, synteza z logos i Karna, słowo Jana, co się ciałem
668 Req | pobudować, skreślałem z karty ziemi narody całe, ziemi
669 Req | kamieni - całowałem jej twarz, kąsałem ją, wssałem się w jej ciało
670 Req | obłędem się staje w jadowitych kąsaniach bólu, orgia dzikiego rżenia
671 Req | dziką, krzyczącą rozkoszą kata.~- Męczę się, od samego
672 Req | nieśmiertelna, a w jednym kościele katolickim można naprawdę osięgnąć
673 Req | chłopem protestantem a panią katoliczką, która należała do zubożałej,
674 Req | najstraszliwszymi męki.~Ta, co kazała Onanowi szukać nowej orgii
675 Req | się wydłużały, jak gdyby kazano im przeciekać przez jakiś
676 Req | widziałem całą gwałtowną pracę w każdej komórce i z przerażeniem
677 Req | instynkty i maże swe oblicze kazirodczym nasieniem -~Astarte, Szatanie! ~
678 Conf| dało, a dziś silniejsze niż kiedykolwiek, materialnie zabezpieczone
679 Req | bez związku, niczym nie kiełznane.~Niektóre wydają mi się
680 Conf| światem, jest Panem Panów, nie kiełznany żadnym prawem, nie ograniczany
681 Conf| trzeba wytknąć zasadniczy kierunek, w jakim się pismo prowadzi.~
682 Conf| tajemnicą, skoro jest potężny.~ ~Kilka jeszcze szczegółów, dotyczących
683 Conf| społecznych nie rozwiązuje się kilku artykułami, a przy tym zatraca
684 Req | stawały i mózg się mącił, kirem obłędu się zakrywał.~A naraz
685 Req | duszy przesuwała, na kant je kładła, kruszyła, nowe i potworne
686 Req | kłamstwo, boć i dusza ma kłamliwa.~Ale podczas gdy Twoje kłamstwo
687 Req | bezgranicznym bezwstydem i cynicznym kłamstwem panujących - artystokrata
688 Req | młodzieńców...~Ofelio, idź do klasztoru! ~*~Na dnie mej duszy spoczywa
689 Req | jak osika, serce chciało klatkę piersiową rozbić, a w skroniach
690 Req | uderzenia. Rzucasz rękę na klawisze z taką mocą i zaciekłością,
691 Req | lęk rozszarpywał doreszty kłębek mych myśli, rozstrzępiał
692 Req | może.~I objąłem żelaznymi kleszczami Twoją szyję, wssałem się
693 Req | trupie ręce: jak długie kleszcze wysuwały się z jakiejś nory
694 Req | rozdartego nieba wydzierają się kobiece ręce, straszne, bezcielesne,
695 Req | coś straszliwego~Umarła kobieta powstała w trumnie w upiornym
696 Req | rzucało dziwne cienie na twarz kobiety.~Przykucnąłem, a w rdzeniach
697 Req | Cię, jak zachodzące słońce kocha łany pszeniczne w parnych
698 Conf| społeczny redagowany przez kogokolwiekbądź zawsze jest stronnym i stał
699 Req | i wieczny głód jej żądz koiły.~I ciskała się w konwulsjach
700 Req | okrąża mnie w szerokich kołach - już chwyta, obejmuje mnie;
701 Req | które patrzała, zaklętym kołem, w którym krążyła i w powrotnych
702 Req | przebłyskujące w oddali koliste linie, gdym wiosłem o nią
703 Req | Ich barwa przypominała mi kolor, jakim był obmalowany lew
704 Req | Było, jakby w głowie mej kołował jakiś poplątany węzeł, wirował
705 Req | którym krążyła i w powrotnych kołowaniach swą najwyższą rozkosz i
706 Req | Upojona rozkosz, co się kołysała na ciemnoniebieskiej, zwiewnym
707 Req | co się na drobnych falach kołyszą, zlewają, całują w nieziemskiej
708 Req | srebrzącą się przestrzenią mgieł kołysze się światło gdyby wahająca
709 Req | poprzez niebo jak wściekłe komety ogniste.~ A z rozdartego
710 Req | gwałtowną pracę w każdej komórce i z przerażeniem czułem,
711 Req | przyjmuję ostatnią świętą komunię.~Głęboka błogość, niebieska
712 Req | straszne~Mene-Tekel, w którym kona mój czas w ostatnich spazmatycznych
713 Req | organy i zwierzęce rżenie konających, i przerażony krzyk dzieci -
714 Req | wreszcie załatwić, coś do końca przemyśleć, coś, przed czym
715 Req | połączenia spopielały się na końcach, skracały się coraz więcej,
716 Req | kurczowych wysiłkach, a w końcu w bezsilnym oporze zatoczyłem
717 Req | jadę i krzyczę:~Hu, hu! Wio koniku, wio!~I coraz silniej i
718 Conf| sposób niegodną i nieuczciwą konkurencję, a czytającą publiczność
719 Req | stałem na szczycie stacji kontrolującej mej świadomości i patrzałem
720 Req | fala przypływu w drganiach konwulsji, a poprzez nią wężykowata
721 Req | ku życiu, groza przed tym konwulsyjnym strachem śmierci i bezmyślnie,
722 Req | robactwa, do wstrętnej, ohydnej kopulacji anorganicznych i organicznych
723 Req | gwiazd i wszystko spoczywa w kornej, głuchej ciszy, bo Ja, Pan,
724 Req | owieńczyć czoło męczenniczą koroną syfilitycznych wrzodów .~"
725 Conf| formułek, żadnych z tych koryt, odnóg i łożysk, w jakie
726 Conf| duszy ludzkiej w to lub owo koryto wpychają, zna on tylko jedynie
727 Conf| wieczności i w nim tkwią korzenie artysty, z niego, z ziemi
728 Req | uczucia krążyły jak wokół kosmicznego jądra.~A chociaż z wolna
729 Req | lejąca się lawa meteora w kosmiczny ocean spłynę:~Rwij, szarp,
730 Req | mnie krzyk ten piekielny kosztował: cieszyłem się z tego; teraz
731 Req | bo słowo było drogie i kosztowne, i straszne, a każde z nich
732 Req | uginam się pod ciężarem kosztownych brył drogich kamieni i na
733 Req | wyszukańszym szyderstwem sieka i kpi, i drwi z siebie i z świata
734 Req | chłostać każe , a w nieznane kraje wiezie z sobą okowy, by
735 Req | stworzyłem sobie z niego krajobraz, tak miękki jak szeroki
736 Req | szybkością, popadają z jednej krańcowości w drugą. Co teraz miłością,
737 Req | nagle chwyciłem oburącz krawędź łóżka: na podłodze czołgała
738 Req | Teraz siadłem znękany na krawędzi łóżka, pochyliłem głowę
739 Req | zaklętym kołem, w którym krążyła i w powrotnych kołowaniach
740 Req | czego wszystkie jej uczucia krążyły jak wokół kosmicznego jądra.~
741 Req | pragnienia. Gniotła go, kręciła, tworzyła zwoje, rozdzieliła
742 Req | kamiennego , fauny czasu kredowego ; teraz pracuje, jak to
743 Req | Milczała.~Pamiętasz Sonatę Kreutzera Tołstoja? To, co mówi o
744 Req | na nogi stawiało, i tak krok za krokiem, w strasznych
745 Req | stawiało, i tak krok za krokiem, w strasznych podrzutach,
746 Req | przestrzeni i czasu.~Jestem królem asyryjskim z niebosięgną
747 Conf| on jest tym mistycznym Królem-Duchem, chwałą i wniebowstąpieniem
748 Conf| jakich Fourieru marzył, bo królestwo ubogich w duchu - to chleb,
749 Req | zatronował mój wyniosły, głęboki, królewski spokój bezpłodu.~Natura
750 Req | myśli w pełnym, ważkim i królewskim sanskrycie, w którym każde
751 Req | zimne dreszcze - czułem, jak krtań się ściskała i z trudem
752 Req | mej duszy, rozsadzają i kruszą je.~Jak brutalne światło
753 Req | bytu począł się rysować i kruszyć.~Zmysły, które miały posłużyć
754 Req | przesuwała, na kant je kładła, kruszyła, nowe i potworne połączenia
755 Req | stulecia protestantyzmu i krwawej, potem oblanej pracy.~Ale
756 Req | wstręcie, w strasznym oburzeniu krwawiącej się duszy, zemstą dyszącego,
757 Req | ręce - u Twych stóp rzucam krwawy ciężar mego panowania ponad
758 Req | brzytwami najeżonym, pod którym krwawym pokosem padają miliony niewolników
759 Req | zmierzchach lata ostatnimi, krwawymi promieniami; niechętnie
760 Req | Twoich żył mleko matczyne z krwią zmięszane.~O, ponieś mnie,
761 Req | Przytulam Twe smagłe ciało krwiożerczej samicy tak silnie do mego,
762 Conf| naszą najwybitniejsze siły krytyczne za granicą by pismo nasze
763 Req | Odsunąłem z wolna moje krzesełko. Patrzała na mnie z tym
764 Req | Pastwiłem się nad nią z dziką, krzyczącą rozkoszą kata.~- Męczę się,
765 Req | rzuciła je w namiętne, krzyczące uściski rodzącej bestii,
766 Req | siedzę na MuffacieM, jadę i krzyczę:~Hu, hu! Wio koniku, wio!~
767 Req | w stekach i rozpacznych krzykach, że żyły w mózgu pękały -
768 Req | trupa.~To gazy pośmiertne, krzyknęło coś we mnie.~Nie, nie! ona
769 Req | rzężeń, to znowu wściekłych krzyków i zgrzytów, kurczyła jego
770 Req | pragnienia przypalę jej krzyże, wbiję jej ciernie mego
771 Req | kształt onego bóstwa starego Ksenophanesa, w którym wszystkie zmysły
772 Req | REQUIEM AETERNAM...~trzecia księga Pentateuchu~Na początku
773 Conf| których to jest mistyką (coś w kształcie spirytyzmu - he, he...).~
774 Req | którego powstałaś, którego kształtem i ruchem żyjesz, wił się
775 Req | sobie tysiączne ramiona, którymi wszystko zagrabiała i w
776 Req | zlatują się ludzie z fasami i kubełkami, by ogień gasić.~Jej spojrzenie
777 Conf| posiadającym tak wysoką kulturę, tak piękną a królewską
778 Req | wszystkich narodów i ich kultury, chwila, gdzie jestem na
779 Req | obiema rękoma, kiedy straszny kurcz płaczu rzucał go na wszystkie
780 Req | której ma chuć w śmiertelnych kurczach skonała, kiedy po raz ostatni
781 Req | podrywach krzyczącej lubieży, kurcze pragnienia ukajać w czołgających
782 Req | podrzutach, podskokach, w kurczowych wysiłkach, a w końcu w bezsilnym
783 Req | konwulsjach bólu szarpał i kurczył, rozpierał mi piersi - a
784 Req | wściekłych krzyków i zgrzytów, kurczyła jego mięśnie, a poprzez
785 Req | wgniatało przemocą w poduszki, kurczyłem i giąłem się, by nie ulec
786 Conf| natury rzeczy balastem, bo kwestyj społecznych nie rozwiązuje
787 Req | Na mym biurku wazon z kwiatami, których całe życie rozgrywa
788 Req | nasienny pył jesiennych kwiatów na wszystkie strony, coś
789 Req | usechł i zwiądł, jak łodyga kwiatu w wilgnej cieni, mogłem
790 Req | chorymi a bogatymi pękami kwiecia bagniste rośliny mojej duszy -
791 Req | wszystkim, co z tej ziemi bujnym kwieciem wytrysło.~I tak zmieniło
792 Req | kwiaty, co noc jedną tylko kwitnąć miały, i z tego samego źródła
793 Req | Sanctus, Sanctus, Sanctus!~l ziemia cicha, niebo zieje
794 Req | dzbanek wody i począłem ją lać do miednicy. Ciekaw byłem,
795 Req | nagą istotę odzianą nędznym łachmanem ciała - chwycić Cię teraz
796 Req | nieskończonym obszarze, co się lada chwilę stoczyć miała - stała
797 Req | okrzyki:~Hu, hu! Jestem ladacznicą Naną, siedzę na MuffacieM,
798 Req | przepotężne masy świątyń z Lahore , parzy egipskiego sfinksa
799 Req | powstające z dymiących się łąk jesiennych.~Zaraźliwa choroba
800 Req | ciepłej nocy jesiennej na łąki, ponad mokre, miękkie żgło
801 Req | zahipnotyzować, uśpić, pot lał mi się z czoła, zimny, wilgotny
802 Req | byłem, co będziesz śnić. Lałem coraz silniej, aż się przelękniona
803 Req | ciała, drgania mych nerwów lały w Cię życie, kiedy stałaś
804 Req | przylepione na niebie...~Eli, Eli lamma sabacthani...~ ~*~Przez
805 Req | prawdopodobnie zapalono lampę w domu przeciwległej ulicy.~
806 Req | dyszącymi palcami; gdyby ostrza lancet wcinałem je w głąb Twej
807 Req | spada i rwie za sobą cały łańcuch gwiazd.~A z rozdartego nieba
808 Req | gdyby grzmot walącego się łańcucha skał w bezdenne przepaści:~
809 Req | zachodzące słońce kocha łany pszeniczne w parnych zmierzchach
810 Req | przeraźliwej grozy - ręce gdyby las szkieletów podrzucały się
811 Conf| się jeszcze panem, który łask nie żebrze, tylko hojną
812 Req | grzechotnika, z dziwnie latającym, długim językiem. Słyszałem
813 Req | podnieść powieki; drżałem i latałem na całym ciele; straszliwy,
814 Req | widzi interferencje gazowych latarni poprzez ściekający na brudnych
815 Req | wszechświatem zleję i jak lejąca się lawa meteora w kosmiczny ocean
816 Req | pragnieniem życia, olbrzymią lawiną rozpostartą na nieskończonym
817 Req | obłokach siarki i ognistej lawy rozpustną twarz z przymkniętymi,
818 Req | pożoga, a wtedy uczuwałem, że lecę w jakąś otchłań, zaprzepaszczam
819 Req | odmętne przepaści zwala jak w lej, gdy się ciężki kamień w
820 Req | wszechświatem zleję i jak lejąca się lawa meteora w kosmiczny
821 Req | stworzyła tysiączne naczynia, lejki, otwory, potworne usta i
822 Conf| mu, podaje mu przeżuty i lekki do strawienia obrok (zapomniałem,
823 Req | mnie owiewa nieskończenie lekkim, miękkim drżeniem.~Gdym
824 Req | mnie - pytała i przesuwała lekko swą piękną rękę po mej głowie.~-
825 Req | panowania, przepychu i lenistwa wyhodować mogą.~I tak musiały
826 Req | teraz ku pomocy.~Wypędzę leniwą bestię mej chuci z jej nory,
827 Conf| chce być organem dla ludzi leniwych, chcących się orientować
828 Req | tworzy ani stygmarii, ani lepidodendronów. Biedne, śmieszne zwierzęta,
829 Req | się - i patrzały długo z łepkami w tył wy . giętymi na siebie -
830 Req | znowu cisza.~Cicha, miękka, letnia błogość. Upojona rozkosz,
831 Req | kolor, jakim był obmalowany lew asyryjski w jakimś muzeum.~
832 Req | obchodzić mogło.~Nie płakałem łez wyzwolenia, płakałem pogrzebowym
833 Req | nadchodzi.~Jakżeż to było?~Leżałem w łóżku; a w tyle głowy
834 Req | łączyły się z sobą, ale leżały obok siebie w chaotycznej
835 Req | a Ty tu przy mnie - tu leżysz w Twej boskiej nagości,
836 Req | znam żadnej przyczynowości, li tylko nieskończoną ciągłość
837 Req | rozdzieliła i znowu połączyła bez; licznymi pasmami, pojedyncze części
838 Conf| wartość przypadkową, nie liczy się z ich przypadkowym złym
839 Req | serca na mej piersi i mogę liczyć jego uderzenia, że strumień
840 Req | piekielną córką, szatańską Lilith z głową Sfinksa, bujną grzywą
841 Req | spektrum, z krzyczącymi pstrymi liniami.~Ich barwa przypominała
842 Req | czuć spływanie rozwiewnych linii twego ciała, ich nieskończoną
843 Conf| powinna zapłacić za utwory literackie choćby tysiączną część tego,
844 Conf| powierzchownie z poszczególnymi literaturami obznajomionych, ale informacyj
845 Conf| ludzi, którzy od lat. całych literaturę śledzą i w niej żyją.~Usunęliśmy
846 Req | myślałem.~Uczułem bezmierną litość nad sobą samym. Gorące,
847 Req | gęsta noc, a na szybach łkał i zawodził w sobie skupiony
848 Req | mnie szalona tęsknota za lodowatymi, trupimi rękoma; wściekła
849 Req | rozrodczy usechł i zwiądł, jak łodyga kwiatu w wilgnej cieni,
850 Req | czy pasmo tej ciągłości logicznie się rozwija, czy nie, to
851 Req | nas niepojęte, synteza z logos i Karna, słowo Jana, co
852 Req | duszą a jej spragnionym łonem - i to, otóż to, że dusza
853 Req | moja, położę głowę na Twym łonie, będę całował Twoje długie,
854 Req | popękają.~Biedne dziecko. Twe łono matczyne Cię oszukało -
855 Req | olbrzymie żagle, że rwą się do lotu; pienie oswobodzenia i tęsknoty
856 Req | tego!~A myśl ta poczęła łowić i wędki zastawiać w błotnistej
857 Req | święty dzień ponad ślubnym łożem natury, ten biały młody
858 Conf| żadnych z tych koryt, odnóg i łożysk, w jakie społeczeństwo olbrzymi
859 Req | nową i doskonalszą orgią lubież jej nasycić mogły.~Aż wreszcie
860 Req | nęciła rozkoszą, syciła lubieżą i żądzą, rozpościerała obrazy
861 Req | zapładniającemu nasieniu.~Czuję lubieżne drgania tworzenia, słyszę
862 Req | światła i patrzała na mnie lubieżnymi, przymrużonymi oczyma.~I
863 Req | uśmiechu potwornej hermy głowy Lucyfera, zlepionej z zwycięską twarzą
864 Req | Wybaw nas, Panie!~A ponad ludem tronował anioł śmierci z
865 Req | choroba wyniszczyła połowę ludnościS i co wieczór zbierał się
866 Req | wiezie z sobą okowy, by ludy całe w jasyr zawlec.~Och,
867 Req | mnie tu wysłało, by sobie i ludziom przynieść szczęście i radość,
868 Conf| nie ograniczany żadną siłą ludzką.~Jest on zarówno święty
869 Conf| ograniczeń, jakie objawy duszy ludzkiej w to lub owo koryto wpychają,
870 Req | siebie poezję i zmusiło ludzkość wejść na nowe ścieżki, otworzyło
871 Req | biedne robactwo ludzkie - po ludzku, chciwie i ostrożnie według
872 Req | się w kształt czerwonawych łun wzdłuż fioletowych glorii ,
873 Req | sobą samym. Gorące, wielkie łzy ściekały mi z oczu. Wtedy
874 Req | dębem stawały i mózg się mącił, kirem obłędu się zakrywał.~
875 Conf| zapleśniałej przeszłości, był magiem, co przenikał najgłębsze
876 Conf| sztuka-patriotyzm, sztuka mająca jakiś cel moralny lub społeczny
877 Req | Podałem się z rozkoszą dziwnym majaczeniom.~Wszystkie moje uczucia
878 Req | nie wiem, czy to był tylko majak jakiegoś urojenia, może
879 Req | może tylko jesteście sennym majakiem mej duszy bezpłciowej -
880 Req | kocham olbrzymi a milczący majestat babilońskich mocarzy , co
881 Req | pogarda, nienawiścią i groźnym majestatem.~Och, kocham olbrzymi a
882 Req | przy oknie w nieziemskim, majestatycznym spokoju.~Nie myślałem o
883 Req | coś straszliwą symfonię mąk, orgiastyczną kadencją brutalnych
884 Conf| poklasku, a skarży się na małe uznanie tłumu, stoi jeszcze
885 Req | ma wielkość skurczy się w maleńki, głupi atom -~Gdzieś w bezatmosferyczne
886 Req | chaotycznej niezgodzie - maleńkie złośliwe diabliki stały
887 Req | by Carlo Dolci z rozkoszą malował. Pomnę, pomnę te rysy, w
888 Conf| najpotężniejsi artyści z małymi wyjątkami nie byli w stanie
889 Req | moje zawdzięczam mieszanemu małżeństwu pomiędzy chłopem protestantem
890 Req | głupich mężczyzn uwieść i mamić, stworzyło kłamstwo moje
891 Conf| artysty - a ile, ile tysięcy mamy tych mydlarzy - nie przeznaczone
892 Req | się z dala rozlegną na Ave Maria, płynie czyste, złote, gasnące,
893 Req | Wiara w Niepokalane Poczęcie Marii Panny i w najpierwotniejsze
894 Req | straszną zagadkę życia na dnie martwego oka, piekielną noc poślubną,
895 Req | odbija i utrwala się na martwej źrenicy ostatnia walka przedśmiertna.~
896 Conf| falansterie, o jakich Fourieru marzył, bo królestwo ubogich w
897 Req | obejmuje teraz przepotężne masy świątyń z Lahore , parzy
898 Req | wszystko.~A kiedy grasz, to masz czasami takie wściekłe uderzenia.
899 Req | tysiąckrotną rozkosz, a pierś matczyna, która kiedyś jedne siłę
900 Conf| silniejsze niż kiedykolwiek, materialnie zabezpieczone będzie nadal
901 Req | głupiemu prawu ciężaru i materii -~Ponieś na rozkołysane
902 Req | przewraca wszystkie instynkty i maże swe oblicze kazirodczym
903 Req | krzyczącą rozkoszą kata.~- Męczę się, od samego początku
904 Req | nagrodę owieńczyć czoło męczenniczą koroną syfilitycznych wrzodów .~"
905 Req | analizą, czasami wierzę ślepo, męczenniczo, jak pierwotny chrześcijanin,
906 Req | porodzony - ja - biedny męczennik Twego przepychu, ty biedny,
907 Req | od samego początku się męczyłem. Pamiętasz, jak pierwszą
908 Conf| zastanawiała, był wielkim mędrcem, który wiedział najtajniejsze
909 Conf| społecznej i etycznej, w tej melancholijnej i pełnej rezygnacji nadziei
910 Req | Twego ciała udzielały się memu, jak się wwijały wężowym
911 Req | Walpurgis-nocą w rozwoju, straszne~Mene-Tekel, w którym kona mój czas
912 Req | już nie będzie.~Wsteczna metamorfoza może się rozpocząć...~Zielone
913 Req | zleję i jak lejąca się lawa meteora w kosmiczny ocean spłynę:~
914 Req | bezistotnym symbolem, szarą mgłą, nachuchaną na szklistą
915 Conf| jest zarzucać artyście "mglistą mistyczność". Sztuka w naszym
916 Req | dzieci samicy Ewy -Ja - Pan miałbym żyć?!~He, he - może dlatego,
917 Req | zdradliwego dziecka.~Co miało być środkiem, stało się
918 Conf| który to robi, niegodny jest miana artysty.~Sztuka demokratyczna,
919 Req | coś we mnie, co się żadną miarą z resztą stanów duszy skojarzyć
920 Req | dusiła dzień w śmiertelnych, miażdżących uściskach, krwawą czerwień
921 Req | stworzyła, miała skonać w miażdżącym uścisku zdradliwego dziecka.~
922 Req | jest pianą, orkanem burzy w miazgę rozbitą na grzebieniu ostatniej
923 Req | zwycięską twarzą Archanioła Michała .~I ten piekielny rozłam,
924 Req | pogoń mej krwi, i nie chcę mieć innego wrażenia, prócz tego
925 Req | mieli, swym płomienistym mieczem.~Czyż i ja byłem pomiędzy
926 Req | wody i począłem ją lać do miednicy. Ciekaw byłem, co będziesz
927 Req | zmieniło złoto swą wartość na miedź, rozprysły wszystkie nadzieje,
928 Req | obcążki do zgangrenowanego miejsca, którego zębami uchwycić
929 Req | sobie z niego krajobraz, tak miękki jak szeroki płaszcz utkany
930 Req | owiewa nieskończenie lekkim, miękkim drżeniem.~Gdym Cię po raz
931 Req | ciała, ich nieskończoną miękkość i rozkosz.~A tęskniłem za
932 Req | płciowym, byłaś mną, a ja tobą, mieliśmy dokonać święte misterium,
933 Req | Pamiętasz? Śniłaś, że w Twoim mieście rodzinnym wybuchł ogień
934 Req | południem zawisła krwawa tarcz miesiąca, a w wodzie przepastnej
935 Req | powonienie - wrażeniem mięśni, porządek - anarchią, i
936 Req | Życie moje zawdzięczam mieszanemu małżeństwu pomiędzy chłopem
937 Req | bytu.~To siła, co sprowadza mieszanie się i rozdzielanie, twórczyni,
938 Req | jej płód; wyczerpuje się w mikrokosmie, w bakteriach na to tylko,
939 Req | mego mózgu - patrzę przez mikroskop, a gdy zachodzi potrzeba
940 Req | obcego, dalekiego, tysiące mil ode mnie odległego - i patrzę
941 Req | leżała, żebrałaś Twą żądzą - milcząca, z zawartymi powiekami.~
942 Req | Och, kocham olbrzymi a milczący majestat babilońskich mocarzy ,
943 Req | przecież wszystko powiedzieć.~Milczała.~Pamiętasz Sonatę Kreutzera
944 Req | widzę na jasnym dniu odbicie miliona gwiazd w północnej ciemni.~
945 Req | uscenizować taką biedną miłostkę dorastających młodzieńców...~
946 Req | się nauczy - tańczyć - na miły Bóg - tańczyć się nauczy!~
947 Req | Zdawało mi się, że wszystko minęło.~Zapaliłem papierosa, ubrałem
948 Req | mieliśmy dokonać święte misterium, by stworzyć nowy, szlachetniejszy,
949 Req | z mego serca.~Miałaś być mistyczną syntezą, w której pan i
950 Req | co się za pomocą jakiejś mistycznej pangenesis stał istotnym,
951 Conf| zarzucać artyście "mglistą mistyczność". Sztuka w naszym pojęciu
952 Req | zniknęło w mej duszy. Ów mistyczny punkt, ku któremu wszystkie
953 Conf| ludzie, dla których to jest mistyką (coś w kształcie spirytyzmu -
954 Req | powaga i cisza boskiego Mitry .~A otóż nadchodzi przepotężna
955 Req | duszę. Siliła ją karmnym mlekiem swej piersi, była dla niej
956 Req | dziewiczą i piję z Twoich żył mleko matczyne z krwią zmięszane.~
957 Req | biedną miłostkę dorastających młodzieńców...~Ofelio, idź do klasztoru! ~*~
958 Req | rozkoszy, a już tętni i wali młotem ból, aż nagle rozgrywa się
959 Req | moją, jak serce w coraz to mniejszych odstępach bluzgało prądy
960 Req | okłamywania się chuci, co mniema, że może kobietę stopić
961 Req | nadmózgu, zdaje się, wolno mi mniemać, że wszystko jest snem i
962 Conf| wiedzy tej tworzył sobie moc, co gwiazdy na niebie w
963 Req | milczący majestat babilońskich mocarzy , co słowa nie znosił, bo
964 Req | rozkoszy.~Silniej - głębiej - mocniej - och! mógłbym tylko pochwycić
965 Req | sama zatamowała źródło swej mocy.~Żyje wprawdzie - żyje jeszcze
966 Conf| rozpuście czy w skupieniu modlitwy.~ ~Artysta, który chce pouczać "
967 Req | dotychczas schwycić nie mógł.~Ha, ha, ha, ha...~Znikło,
968 Req | Obcą mi jesteś, bo tylko to mogłoby Cię rozpoznać, co we mnie
969 Req | jesiennej na łąki, ponad mokre, miękkie żgło mgieł, co
970 Req | nie dłużę] żyć jak jeden moment, a oddalenie od ziemi nie
971 Req | szerokich pasmach płynęły ku monstrancji. Wżerały się do połowy w
972 Conf| zmiennych pojęć, jak pojęcia moralne lub społeczne; zawsze potrzebowali
973 Conf| społeczeństwo pouczająco albo moralnie, rozbudzać w nim patriotyzm
974 Conf| dla dziel swych płaszczyka moralno-narodowego. Sztuka w naszym pojęciu
975 Conf| była na usługach tak zwanej moralności. Nawet najpotężniejsi artyści
976 Conf| sztuka mająca jakiś cel moralny lub społeczny przestaje
977 Req | spiżową skroń strasznego mordercy, który własne, przez siebie
978 Req | szerokiego, palącego się morza fioletów i purpury, a w
979 Req | słońce południa, gdy się morzem światła na niebieskie morze
980 Req | rozwiewna fala; jak dźwięki mosiężnych dzwonów, gdy się z dala
981 Req | oderwać, a wola, pozbawiona motorycznej siły, obezwładnieć musiała.~
982 Req | martwa twarz mówiła obłąkaną mową gromnicznego, niespokojnego
983 Conf| strawienia obrok (zapomniałem, że mówię o artyście, zacząłem mówić
984 Req | ochrypłych dźwięków mej mowy wysłyszałem szydzące, dzikie
985 Conf| jeszcze powtarzam na wszystkie możliwe zarzuty, które nas spotkać
986 Req | na czynność, na tę biedną mozolną pracę mego mózgu - patrzę
987 Req | rozpustną twarz z przymkniętymi, mrugającymi oczyma; usta otwarte jak
988 Conf| rocznik "Życia".~Śpiewano nam msze żałobne od samego początku, "
989 Req | ladacznicą Naną, siedzę na MuffacieM, jadę i krzyczę:~Hu, hu!
990 Req | mój stary pies, gdym go i musiał zabić.~Oparłem głowę na
991 Req | musiała się wojna rozpocząć - musiało się we mnie uczucie od woli
992 Req | lenistwa wyhodować mogą.~I tak musiały wreszcie te wszystkie sprzeczne
993 Req | pogardzam Wami, że żyć musicie, że jesteście tylko nawozem,
994 Req | włosy zawsze w nieporządku - musisz je szczotkować.~Spojrzała
995 Req | obmalowany lew asyryjski w jakimś muzeum.~Dziwiło mnie tylko, że
996 Req | napływających bałwanów.~Widziałem muzykę w palących się pożarną łuną,
997 Conf| w sztuce szukają pożytku mydlarza, co po całotygodniowej pracy
998 Conf| ile, ile tysięcy mamy tych mydlarzy - nie przeznaczone dla '
999 Conf| przeszedł święty próg, ale się myli. Człowiek nie uznający żadnych
1000 Conf| które zapłodnią czy to nową myślą, czy nową formą najmłodszą
|