Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
itp 4
iz 16
izdebce 1
ja 159
jacys 2
jada 1
jadacy 1
Frequency    [«  »]
184 przez
177 za
161 tego
159 ja
154 juz
149 mnie
137 by
Józef Pilsudski
Bibula

IntraText - Concordances

ja

    Rozdzial
1 Wstep| formę felietonową. Wybrałem nie tylko dlatego, że była 2 1 | nielegalnej. Trzeba było ludziom wpychać w ręce, 3 1 | wpychać w ręce, namawiać, by przeczytano, przekonywać, 4 1 | przyzwyczajali się mieć w ręku, tak, po pewnym 5 1 | ręki, musieliśmy podrzucać , wpychać do kieszeni, a 6 1 | wiem tylko, że odbywał i pieszo, i furmankami i 7 1 | takiej książki i odkładają na stół lub etażerkę, mrucząc: " 8 1 | bagatela"), niekiedy zabiorą z sobą, lecz nigdy o taka, " 9 1 | przecie takie rzeczy czytają, ja sam z ciekawością przeczytałem 10 1 | ograniczyło się jedynie , jak nazwałem, półlegalną bibułą. 11 1 | żeby raz nareszcie nam przysłali.~- Aha! - zawołałem - 12 2 | lej trzeciej linii muszę uwzględnić i zająć się nią 13 2 | zakazom carskim przekraczać sam lub z zabronionym towarem. 14 2 | miejscu lasem i musiałem przebywać późnym wieczorem. 15 2 | szukali na drodze, oświetlając latarką. Jeden z nich podjechał 16 2 | zbyt źle mówił po polsku, a ja znowu nie umiałem po litewsku.~ 17 2 | przedstawia to sobie tak, jak ja to sobie wyobrażałem na 18 2 | powodu tych paru śrubek - i ja, i oni stracimy na to mnóstwo 19 2 | też, przeciwnie, stanowią mało zaludnione bory - wszędzie 20 2 | Leżcie sobie tutaj i śpijcie, ja pojadę do N., a wracając, 21 2 | mnie pan tu, kiej psa. I ja katolik i pan katolik, i 22 2 | katolik i pan katolik, i ja kontrabanda i pan kontrabanda.~ 23 2 | do mnie ze śmiechem.~- I ja kontrabanda, i pan kontrabanda! - 24 2 | pan kontrabandę, czy nie. Ja mam zarobek, a przy panu 25 2 | zanik granicy. Przechodzą one równie łatwo, jak pruskie 26 2 | jego opieką przewieziemy do domu kuzyna. Omówiliśmy 27 2 | więc umówiliśmy się, że ja porucznika nie odstąpię, 28 2 | opiekował bibułą i zapakuje do wozu.~Ruszyliśmy. Na 29 2 | Usadowiliśmy się na wozie - ja, naturalnie, z brzegu, gdzie 30 2 | Może będę zmuszony zejść i ja, i zostawię w ten sposób 31 2 | bibułę przez granicę, wywieść z pasa pogranicznego bez 32 2 | strach swej "ofiary", by przykuć do taczki na dłużej.~ 33 2 | zdziwionej kobiety i wyrzucił za drzwi. Po tym wypadku 34 2 | czy więcej. Jak, u licha, ja to powiozę?~- Już ty się 35 2 | bój, - śmiał się X., - już ja ci to urządzę, obmyśliłem 36 2 | zapalając się w skardze, - ile ja tu o każdego z was się niepokoję. 37 2 | chcę tego! Urządzimy tak. Ja zajadę do miasteczka... 38 2 | droga... o, widzisz, stąd widać, - prowadzi do fabryki. 39 2 | musiała kłamać przed ludźmi i ja jej nie uprzedzałem, że 40 2 | Pan dawno zna pana X.?~- Ja? - odpowiedział pytaniem. - 41 2 | świecie. Pan może sądzi, że ja nie czuję? Nie, ja czuję!~ 42 2 | sądzi, że ja nie czuję? Nie, ja czuję!~Co właściwie czuł 43 2 | dyskretnie się usunął na bok.~- Ja mam malutki interes do załatwienia - 44 2 | Jeszcze pół godzinki i ja pana uwolnię. Już wieczór 45 2 | wie, może za chwilę, gdy ja tu będę jeszcze spokojnie 46 2 | mój drogi, wybacz, ale ja wasz obstalunek przerobię.~- 47 2 | ciężko, daj mi jedną kolumnę. Ja do tego rodzaju spacerów 48 2 | Ona jedzie do Warszawy. Ja odprowadzę was do stacji 49 2 | wystarczy?~- Wypisaliśmy już na granicę Y-ka. Na razie 50 2 | gospodarza domu. Do tego ja sam, bezimienny towarzysz 51 2 | zażenowany, - może. Ale cóż ja na to poradzę? U siebie 52 2 | naturalnie, wyjadą stąd. Jak ja wówczas urządzę się ze składem, 53 2 | łatwość wywiezienia jej stąd. Ja nie mogę sobie pozwalać 54 2 | dla was jest do niczego. Ja tu przebierać nie mogę. 55 2 | będzie to bezpieczniej. Co? Ja przeczytam jeszcze "Robotnika", 56 2 | przyznam ci się, że i ja wolę być z tobą. Ale pamiętaj! - 57 2 | przysyłajcie go do mnie. Już ja go przeprawię szczęśliwie 58 2 | dobrodzieju? - cedził zwolna. - Ja to wiem, ja to rozumiem. 59 2 | cedził zwolna. - Ja to wiem, ja to rozumiem. Wielkie rzeczy 60 2 | będzie, panie dobrodzieju! Ja to rozumiem.~Wydał mi się 61 2 | niejasnego, niewyraźnego: "Ja to rozumiem". Uścisnąłem 62 2 | pana.~- Toż to właśnie! I ja to dyrektorowi mówiłem. 63 2 | składzie nadgranicznym. Trzeba stamtąd wywieźć. by doszła 64 2 | jakie bibuła i ludzie, przewożący, mają do zwalczenia 65 3 | naczalstwo" stawi, żeby ja łapać.~- Jakżeż ty, chłopcze, 66 3 | bez napisu, książki, tak ja do "naczalstwa". Książki - 67 3 | sprawa. Mnie co! Kazano, ja patrzę - mówił, spostrzegając 68 3 | się pochylił na bok. No, ja do niego: co tam masz, rozwiąż! 69 3 | to, ni sio. Ocet - mówi. Ja na niego. Ocet! ot "naczalstwo" 70 3 | kontrabanda będzie złapana. Ja przynajmniej z obserwacji 71 3 | niemiecku, potakiwał mi.~- Ja, ja, kontrabanda iszczem - 72 3 | niemiecku, potakiwał mi.~- Ja, ja, kontrabanda iszczem - powtarzał 73 3 | walizki bez zamka i obwiązał sznurami w bardzo gruntownie 74 3 | nadgranicznych. Przytaczam tu:~Gdy pakowność cnota 75 4 | mogą dla produkcji, jak nazywamy żartobliwie, rzemieślniczej 76 4 | po ową bibułę, wpakowali w worki i z tajemniczymi, 77 4 | hipotezy. Jedni umieszczali w piwnicach, inni - na strychach, 78 4 | z góry była tylko ta, że ja na noc nie wychodziłem. 79 4 | herbatę, żona pod pozorem, że ja nikomu oprócz niej nie pozwalam 80 4 | wychodziła z domu, zastępowałem w tym obowiązku i przenosiłem 81 4 | Zaraz po rannej herbacie ja z Karolem wynosiliśmy się 82 4 | tylko jeden człowiek, musiał przesuwać, podnosząc z kolei 83 4 | do nas żandarmi. Oglądano z pewnym podziwem i szacunkiem. 84 4 | Robota to przykra, gdy się wykonywa zwyczajnym nożem. 85 4 | inni redaktorowie, lecz ja nieraz suszyłem sobie głowo 86 4 | pójść do kuchni i zająć przez czas wynoszenia pakunków. 87 4 | innej pracy, i otrzymuje przy okazji razem z innymi 88 4 | prawdopodobnie lepiej, niż ja, znał okoliczne sklepy i 89 4 | fabryki - mówi, - dobrze, ja o tym muszę napisać. Lecz, 90 4 | Autor odezwy, napisawszy w żargonie, przepisał ją 91 4 | ją w żargonie, przepisał literami łacińskimi, zgodnymi 92 4 | nieszczęsna literę "e", zastępując jakąś inną i ułożył odezwę 93 4 | takiej drobnostki. Lecz ja pomimo woli obok jakiejś 94 5 | interes!? Wierzę, ale co ja na to poradzę?~Więc po otrzymaniu " 95 5 | bibułę dla niego. Pan mu odda.~Nie skończyłem jeszcze 96 5 | się, - nie wiem. A co?~- I ja nie wiem - mówił ku memu 97 5 | nieco wyższą od otaczających domów i przy bramie sterczy 98 5 | głosem.~- Przepraszam pana, ja od pana Stanisława - mówi 99 5 | szewcem? Bacewiczem? Ja nie żaden szewc i nie Bacewicz, 100 5 | pod nos towarzyszowi, - ja pana na policję odeślę! 101 5 | nazwiesz trochę sentymentalnym, ja nabieram zawsze odwagi do 102 5 | ilości bibuły wywoziło się w walizce lub wynosiło na 103 5 | akcentem. - Bibuła? Dawajcie mnie, już ja się nią zaopiekuję. 104 5 | Bibuła? Dawajcie ją mnie, już ja się nią zaopiekuję. U mnie 105 5 | Bibułę brał i rozlokowywał u różnych znajomych. Lecz 106 5 | dwa, trzy pudy, wtedy gdy ja z otrzymanych w Warszawie 107 5 | Michałek wraz z nim odwoził do "jednej pani".~- Możesz 108 5 | pani".~- Możesz pan stamtąd wydobyć? - pytam.~- Dobrze, - 109 5 | z panów ze mną pojedzie, ja wyniosę od tej pani bibułę, 110 5 | zaczeka - twierdził chłopak, - ja zaraz wrócę.~Po kilku minutach 111 5 | walizka zawiera, zostawił na pewien czas na przechowanie. 112 5 | widocznie rewolucjonistką, ja bytem na Syberii - wniosek 113 5 | Powiada, ma kłopot i że ja pomóc muszę. Ja na to - 114 5 | kłopot i że ja pomóc muszę. Ja na to - i owszem.~Przyznała 115 5 | nosić coś kobieta, poniosę i ja. Ale pytam, czy nie lepiej 116 5 | doczekawszy się rana, wyniosła natychmiast dalej.~Takie 117 5 | łagodnego tonu rozmiękłam i ja.~- Przepraszam pana - rzekłam, - 118 5 | jak je mam odebrać.~- Nie! ja pani tak nie wypuszczę! - 119 5 | przeczytać broszurkę, obiecuje dostarczyć. Gdyby to zapotrzebowanie 120 5 | żadnej trudności przenieść w kieszeni lub nawet zniszczyć 121 5 | się w walizce, i otworzył przy nim. Zakłopotanie biednego 122 5 | wyciągnąć z N. N. brunetkę, com posiał ostatnim razem. Wspaniała 123 5 | szelmy z zajazdu golowi nam zaprzepaścić na amen!~ 124 5 | nie warta, ale pożyczyłem u Z. i ten ananas gwałtownie 125 5 | znajdziemy nigdzie pomocy. Zawieź chociażby do kogokolwiek 126 6 | oknem, tak, że nie tylko ja widziałem wnętrze ubogiego 127 6 | kieszeni książeczkę, pokazałem przez okno górnikowi i położyłem 128 6 | kieszeni książeczkę i zamierzał położyć koło okna, wpadł 129 6 | ludziom z nieba, otrzymują oni bez zaciągania przy 130 6 | bibułą zrobi - zniszczy , czy puści dalej, odda ją 131 6 | ją, czy puści dalej, odda w ręce władzy rządowej lub 132 6 | przez towarzyszów, musiał ja zabrać, lecz wobec milczenia 133 6 | gazetę czytasz, chwalisz , a złamanego szeląga od 134 6 | wyruszali za miasto, by wetknąć gdziekolwiek na wsi. Naturalnie, 135 6 | odbiorców. Ci przeważnie biorą nie dla siebie, lecz dlatego, 136 6 | o poprawkę w nim, tobym zrobił w kierunku powiększenia 137 6 | rzecz wyjaśnić czy nawet rozstrzygnąć. Bawiło mię 138 6 | żandarmerię i uprzedzić w wyszukaniu winowajców.~ 139 6 | usprawiedliwiał się nieborak - ja wcale nie rozrzucałem tych 140 6 | rozrzucałem tych papierków. Ja tylko chciałem zedrzeć jeden 141 6 | policmajster. - Kto pozwolił? Ja tobie, łajdaku, pokażę, 142 6 | swej godności naczelnik - ja tobie!~Pan naczelnik porzuca 143 6 | rozpytywali się o nią, starali się dostać.~Rzucające się w 144 6 | widząc, że się uśmiecham, - ja w innym jestem położeniu, 145 6 | Dobrze, że nie ośm, ale ja pytam pana, jaki jest nastrój? 146 6 | zbrodniczego knowania.~- Mieliśmy, ja z innym towarzyszem - mówił 147 6 | miałem w ręku i zaczepiłem o parę kamieni na drodze. 148 6 | zabrzęczał "on" swym nożem, ja zaraz w nogi. Odważni ludzie 149 6 | umknął od prześladowców. Lecz ja, nic nie wiedząc, schwyciłem 150 Zakon| legalnej, a wpływem może przerastającą. Wbrew gwałtom 151 Zakon| narodzinach w Londynie.~Pisał emigrant, tułacz, obce wycierający 152 Zakon| wycierający kąty. Pisał gdzieś w górzystej Szwajcarii, 153 Zakon| chłopów z nad Wisły. Składali w Londynie zecerzy, również 154 Zakon| przygód, historię. Tuliła może do gorącego łona opakowana 155 Zakon| chłopskich. Przyjmowano różnie: uśmiechem pobłażliwości, 156 Zakon| jej wyrazów, wyciągnięto skądś z ukrycia, być może 157 Zakon| jej bezsilności. Rzucono pogardliwie na stół, ją - 158 Zakon| ją pogardliwie na stół, - córkę swobody - umieszczono 159 Zakon| tym samym położeniu byłem ja, jej towarzysz broni, świadek


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL