| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] tytulowany 1 tytulu 1 tytuly 1 u 363 ubezpieczenie 1 ubici 1 ubiega 3 | Frequency [« »] 382 sobie 375 go 374 ku 363 u 355 te 345 mnie 327 bardzo | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances u |
Tom, Rozdzial
1 1, I | czasem płacze niemowląt u piersi w chustach niesionych, 2 1, I | krokiem, a długie jej ramiona, u których wisiały ciemne, 3 1, I | kościste ręce, kołysały się u jej boków w tył i naprzód, 4 1, I | faetonie poparadować, i u nas cudzy obiad zjeść... 5 1, I | błękitne albo różowe staniki, á u wszystkich nad uszami i 6 1, I | kierował on końmi stojąc u samego brzegu woza, a można 7 1, I | i Justyna zatrzymały się u brzegu drogi, w cieniu wierzby, 8 1, I | białą chustką i niezwykle u niej przyjaznym głosem krzyknęła:~- 9 1, I | krótki, że ci Bohatyrowicze u nas we dworze bywali i do 10 1, I | trzy... Jaki to był gwar u nas, jakie życie i moje, 11 1, I | brzegiem wysokiej góry, u której stóp w falach swych 12 1, II | drewniane gospodarskie budynki. U zbiegu dwu dróg okalających 13 1, II | ogrodu. Dalej widać było u jednego z krańców ogrodu 14 1, II | salonu piękny fortepian, u okien ze smakiem ustawione 15 1, II | były pąsowe i świeże jak u młodziutkiej dziewczyny. 16 1, II | lekka ufryzowanyni włosami; u oczu połyskiwały szkła binokli. 17 1, II | Pani Emilia z niezwykłą u niej żywością poruszyła 18 1, II | owdowiał. Od tego czasu oboje u nas mieszkają. Justynka, 19 1, II | sąsiada naszego... Gdy był u nas po raz pierwszy, leżałaś 20 1, II | wdzięcznością, ale dodał:~- Nie u wszystkich, niestety, mieszkańców 21 1, II | tego domu...~- Ależ nie! u wszystkich! któż by?...~- 22 1, II | z domu ani na krok, ale u mnie na polu wcale pięknie... 23 1, II | złote w słońcu, a stojący u sterów płytnicy, w białej 24 1, II | względem wszystkie strony u nas są sobie równe. Niechże 25 1, II | tysięcy ma na procencie u pana Benedykta. Cóż to za 26 1, II | malarza, którego spotkaliśmy u Darzeckich?~- Pamiętam, 27 1, II | innego stanie się, Franek u mnie ani nosa nie pokaże... 28 1, II | twarzą patrzał chwilę na dom, u którego szczytu stała ona 29 1, II | cienkim i ostrym głosem u samego brzegu lasu na skoczną 30 1, III| owocowe ogrody zasadzać, u doktorów leczyć się, karczmy 31 1, III| machnął i rzekł:~- Tylko, że u ciebie, Emilciu, pochodzi 32 1, III| smutki. Przestała bywać u sąsiadów, bo byli dawno 33 1, III| charakter...~Z wyjątkową u niej energią wyprostowała 34 1, III| wygadać się przed kim, ani u kogo rady albo pociechy 35 1, III| gniewu i ponurości wzrosło u Korczyńskiego od dnia, w 36 1, IV | łagodzone przez zapuszczone u okien sztory, nadawało tej 37 1, IV | na takie rzeczy uważasz? U ciebie jeszcze fiu! fiu! 38 1, IV | Korczyński najmniej; przy tym u tego ostatniego w układzie 39 1, IV | przypasują... już zaraz i cicho u mnie będzie... Wychodzę, 40 1, IV | Benedykt.~- Napłodziło się ich u nas jak robactwa w mokre 41 1, IV | wybiło się trochę niesmaku, a u boku świekry swej siedząca 42 1, IV | stukającym obuwiu, z wiszącymi u boków czerwonymi rękami, 43 1, IV | niezabudki; gruby i tak jasny jak u matki warkocz wił się po 44 1, IV | skinęła głową.~- Bywa ona u ciebie?~Znów głową kiwnęła 45 1, IV | wypadkiem... spotkali się kiedy u ciebie... Tu nie wypada 46 1, IV | nią w swoim Wiedniu, ale u mnie jej pewno nie spotkasz...~ 47 1, IV | twarzy zatapiał oczy, tak jak u wszystkich Korczyńskich 48 1, IV | smutkiem i rozżaleniem. U stóp wschodów gankowych 49 1, IV | topił w gęstwinie ogrodu. U brzegu ganku gospodyni domu 50 1, IV | dziewczyny. Ale w tej chwili u końca sali rozległ się przy 51 1, V | morza, która zaczynając się u stóp zabudowań dworskich 52 1, V | Była to niska puszcza, u szczytów swych samotna i 53 1, V | Jaworu tam nie było, ale u stóp gruszy polnej urywał 54 1, V | zieloną drogę i szarzejącą u jej końca okolicę. Justyna 55 1, V | górę nad nieśmiałością. Coś u pługa poprawiwszy wyprostował 56 1, V | błysnęły mu dumą czy zapałem i u końca wyoranej bruzdy pług 57 1, V | jednak zatrzymując pług u początku drogi owies przerzynającej 58 1, V | Teraz za to wszystko u nas odmieniło się na dobre, 59 1, V | dopiero odpowiedział:~- Różne u człowieka bywają żądania: 60 1, V | uwierzy, że gospodarstwo u niej idzie niegorzej jak 61 1, V | niej idzie niegorzej jak u jakiego mężczyzny?... I 62 1, V | wyraźniej dawały się słyszeć. U brzegu kończącego się owsa 63 1, V | Jeszcze i czwarty brat u nich jest, Julek, ale taki 64 1, V | schyloną w ukłonie głową stał u bramy wyciągniętym ramieniem 65 1, V | z żółtą za nim ścianą i u samego skłonu nieba ciemną 66 1, V | rozum nie pójdę i nawet u Anzelma jego nie poproszę, 67 1, V | szerścią i wydłużonym tak jak u lisa pyskiem, który dotąd 68 1, V | Bardzo jej upodobało się u nas, przyszła spocząć... 69 1, V | czy co? Ze wszystkim jak u wariata oczy błyszczą... 70 1, V | lat trzy, w kościele... u! zmieniła się, postarzała... 71 1, V | bezwładnym i w bólach trzymał... U doktorów radziłem się ze 72 1, V | każdy ma jednostajną łaskę u Boga i jeden więcej, drugi 73 1, V | świecie.~Kiedy podniosła oczy, u końca dziedzińca zobaczyła 74 1, V | w trzewikach i z długą, u końca zakrzywioną tyczką 75 1, V | i gładkich jej plecach, u końce czerwoną wstążeczką 76 1, V | czerwoną wstążeczką związany. U początku warkocza sterczał 77 1, V | zajęciem zapytywał Justynę u sposoby, w jakie zasadzają 78 1, V | odszepnęła Antolka.~- Krwawa u nas woda - wtrącił Anzelm - 79 1, V | w tej chwili rozległ się u płota głuchy stuk, podobny 80 1, V | na nas różne kondemnacje u sądów wyjednywał? Czy Anzelm 81 1, V | oczami spoglądał. Stało ono u skłonu nieba, w bliskiej 82 1, VI | Szafirowe w środku, bladło ono u skłonów, na zachodzie świecąc 83 1, VI | rzucała zielone girlandy. U końca ogrodów, tuż przy 84 1, VI | ludzkich, które wszystkie u końca tego dnia pogody i 85 1, VI | wyprzężonymi końmi stało u wrót podwórka. Właściciele 86 1, VI | falą spadało aż ku dołowi. U samego szczytu światło słoneczne 87 1, VI | nieskazitelna. Ptaki mieszkały u szczytów tych ścian wysokich, 88 1, VI | nad samym brzegiem parowu, U końca cienistej i w nierówne 89 1, VI | cienkich sosen, z szerokimi u góry koronami, i rozłożysta 90 1, VI | sześciokątnego, grubego u podstaw a zwężającego się 91 1, VI | zniszczenia chronił rozpięty u szczytu gontowy daszek. 92 1, VI | swą podobny do mruczącego u dołu strumienia. Czasem 93 1, VI | wielkich łatwo ubijać było; u góry żył lud wiewiórek, 94 1, VI | góry żył lud wiewiórek, a u dołu w gęstwinach skrywała 95 1, VI | komin wychodził; że nabyć u nich można niektórych takich 96 1, VI | tych synów pojął sobie żonę u rybaków, drugi ją wybrał 97 1, VI | jasne smugi rozciągnięte u zachodu nieba jaskrawo oświecały 98 1, VI | jej harfę, z łaskawą sarną u boku. Płynęła górą, potężna 99 2, I | sieni wielki zamek wiszący u drzwi niskich i wąskich 100 2, I | Penelopy, czyli związywanie u trzewików tasiemek, które 101 2, I | małemu budynkowi, który u końca ogrodów warzywnych 102 2, I | jasnych włosów świeży jak u młodej dziewczyny rumieniec. 103 2, I | że cię widzę... tak dawno u nas nie byłeś!~Widać było, 104 2, I | się z ziemi siedząca dotąd u jej kolan mała Bronia.~- 105 2, I | poważnie prostując swą jak u matki zgrabną i już wysmukłą 106 2, I | oczu, jaki się znajduje u panny Justyny, w jej kibici, 107 2, I | chińską figurkę na kominku u siebie postawił? A francuszczyzna 108 2, I | białym czołem i wiszącymi u piersi binoklami w złotej 109 2, I | garnki lepią. Uczyła się u sąsiadów i sąsiadek, szczególniej 110 2, I | i sąsiadek, szczególniej u Korczyńskiego i Marty; z 111 2, I | pewno tak samo kulawa, jak u Justyny, ale przysłowie 112 2, II | Cha, cha, cha! No, to już u nich familijne! Wiecznie 113 2, II | Pewno tak myślisz, ha? U ciebie serce, bo ty panienka, 114 2, II | serce, bo ty panienka, a u niego kamień, bo to chłop! 115 2, II | na dość długi korytarz, u którego końca znajdowała 116 2, II | ten pokój błękitna lampa u sufitu zwisająca, co nocy 117 2, II | chłopca, polewała wazony u okien i jednocześnie przyrządzała 118 2, II | i fontanną płacze! O nic u żadnej dopytać się nie można!~ 119 2, II | niedorosłe córki Darzeckiego.~- U nas na pensji nawet salon 120 2, II | doprawdy, mnie aż wstyd, że u nas takie nagie ściany... - 121 2, II | mówić mogły; bywały przecież u ciotecznej babki swej, bardzo 122 2, II | przykrością upominam się u ciebie, przeznaczamy z żoną 123 2, II | salony posągami ubierać...~- U nas na pensji są posągi, 124 2, II | potu. Na koniec, Darzecki u jednej z kanap otoczonych 125 2, II | pożyczenie wiadomej sumy u jednego z kapitalistów miejskich, 126 2, II | koniecznie! koniecznie! U moich są za szerokie, prawda?~ 127 2, II | kędyś daleko patrzał; Ale u Benedykta zdziwienie przytłumiło 128 2, II | prawie jak krew czerwoną, i u dołu policzków obrosłych 129 2, II | gapiowatym, a trochę jak u małego dziecka niewinnym 130 2, II | jego towarzysz.~- W domu u was wszyscy zdrowi?~- A 131 2, II | pogodny, upalny, Niemen u stóp wysokiej góry toczył 132 2, II | taki błękitny i złoty, a u brzegu stała łódka mała, 133 2, II | szyneczki.., bo bifsztyk u nas robią nie te...~Z tymi 134 2, II | przeliczyła, i na siedzącą u okna Justynę popatrzała.~- 135 2, II | z pokoju wyszła. Justyna u otwartego okna siedząc naprawiała 136 2, II | francuskie wiersze, tam, u końca ogrodu, w grabowej 137 2, II | klęczącego przed nią i z dumą u jej stóp złożoną pokornie 138 2, II | drogą długą i czystą, a u jej końca móc dwa swe imiona 139 2, II | fugi wyrzniętych wisiadełek u szczytu to drżączka, która 140 2, III| ja prawdę mówię. Bo to u mnie dwie rzeczy największy 141 2, III| siestrę, i wezmę. Co ma u ojczyma w poniewierce ostawać, 142 2, III| poniewierce ostawać, niech lepiej u nas rośnie, a jak troszkę 143 2, III| robotę swą przerwawszy, u samego woza do połowy snopami 144 2, III| postępując naprzód odkrzyknął, - U pani Starzyńskiej zawsze 145 2, III| stronę dwojga ludzi samotnie u brzegu ścierniska pracujących 146 2, III| wszelako bywają objawiane: u jednych pięknie, u drugich 147 2, III| objawiane: u jednych pięknie, u drugich brzydko... ale to 148 2, III| chodzi i do Walentych, nawet u Ładysiów raz był, a o nas 149 2, III| paciorek w koralową oprawę u tych. Przed niewielką kuchenną 150 2, III| puchacza!~Siadł na ławce u pieca stojącej, głowę nisko 151 2, III| głowę nisko zwiesił, ramiona u piersi skrzyżował, nogi 152 2, III| poradzić się także nie było u kogo. Toteż i dowiaduję 153 2, III| skąd to wszystko wzięło się u syna pana Benedykta Korczyńskiego, 154 2, III| wspomnień.~Na długiej ławce u ściany domu stojącej, pod 155 2, III| w domu leżał... Taka już u niego duszna choroba jakaś!~ 156 2, III| zawieszona mała korona cierniowa. U okna, na stole, stał niewielki 157 2, III| to od niego, i tyle tylko u nas światłości jest, ile 158 2, III| Długo przecież trwać to u niego nie mogło i po chwili 159 2, IV | ściana, z nieruchomym borem u szczytu; z drugiej wysoka, 160 2, IV | drugiej wysoka, zielona góra, u której wierzchu białe i 161 2, IV | marglu zaczerwienioną i u samego szczytu wystającą 162 2, IV | mała rybka trzepocząca się u jej końca srebrną iskrą 163 2, IV | skurczyły się mu dwa palce u prawej ręki. Ni z tego, 164 2, IV | piaszczystego dna wystających u lądu stanęło.~- Proszę stanąć 165 2, IV | w wysoką, ciemną ścianę. U stóp zarośli różowate wrzosy 166 2, IV | wyglądał! Twarz miał czarną jak u Murzyna i tylko oczami wilczymi 167 2, IV | wysmukłe, proste, gładkie, u szczytów swych dopiero korony 168 2, IV | mchach i paprociach, w górze, u dołu, wszędzie, biegały, 169 2, IV | kiedy Jan i Justyna stanęli u Mogiły, na której gdzieniegdzie 170 2, IV | uderzyć. Jan z głową odkrytą u stóp Mogiły stojąc zwolna 171 2, IV | widmami oko w oko spotkała się u grobowca Jana i Cecylii 172 2, IV | czym by być mogło piąte u wozu koło. Nikt nawet nie 173 2, IV | większe i ciemniejsze płachty. U spodu boru pogasły wszystkie 174 2, IV | jej ma, ale za to większe u nich gromady, jak u Fabiana 175 2, IV | większe u nich gromady, jak u Fabiana na przykład: dusz 176 2, IV | Pusty żołądek mruczy. I u nich kiedyś bieda była, 177 2, IV | częściej, ale te książki, co u stryja są, dawno poprzeczytywane, 178 2, IV | wodę je zsunął i wiosłem u brzegu zatrzymując do Justyny 179 2, IV | ona od szyi do stóp, a sam u dzioba czółna stojąc wiosłem 180 2, IV | każdym liściu chwastów. U szczytu jej wybuchnął świegot 181 2, IV | światłem gałęziach drzew, które u góry rosły, tańczące z radości 182 2, IV | Justyna wstąpiła na górę i u połowy jej pod rozłożystą 183 2, IV | zaufania. Ufała mu. Gdy stojąc u steru czółna, z brwią ściągniętą, 184 2, IV | wytłumaczył Jan - czasowe u nas ptaki i rzadkie. Nie 185 2, V | wymiecionej dwie naprzeciw siebie u białego sosnowego stołu 186 2, V | stanikach i kolorowych kokardach u szyi, łokciami o stół oparte, 187 2, V | wesołym, ale oczy jej, tak jak u Fabiana, małe i błyszczące, 188 2, V | siostra, ale za to ziemi u nich morgów z piętnaście, 189 2, V | jeden z braci ekonomem u panów różnych służył, a 190 2, V | jak na hurbie (tak się u nich zebranie z tańcami 191 2, V | nie życzę! - z rzadką u niego żywością i żartobliwością 192 2, V | kołnierza widać było koszulę u szyi tasiemką związaną, 193 2, V | niegdyś święcony medalik u szyi zawiesiła i który potem, 194 2, V | Jedną ręką poły kapoty u piersi przytrzymując, drugą 195 2, V | czystych aż do białości desek. U niskiego sufitu grube, wapnem 196 2, V | białych kafel zbudowany, a u dołu mający rząd małych 197 2, V | olchowe, czerwone stoły, a u stołów kilka krzeseł domowej 198 2, V | Wszelako zdarza się na świecie. U Boga i mucha, kiedy każe, 199 2, V | śmiesząc czasem i rozrywając.~- U Boga i ubity, kiedy każe, 200 2, V | niezupełnie, bo mnie zdaje się, że u ludzi wiele czujących i 201 2, V | stryjowi to niezdrowo, a u panny Justyny nawet i łezki 202 2, V | bransolety kołysały się u jej uszu i brzęczały u rąk 203 2, V | się u jej uszu i brzęczały u rąk wielkich i czerwonych. 204 2, V | jakiego ona nie widziała u niego nigdy, a ciągle patrzał 205 2, V | przygryzłszy wargę i ramiona u piersi krzyżując, milcząc 206 2, V | paciorkowe bransolety dzwoniły u jej czerwonych rąk, które 207 2, V | jak wartownik nieporuszony u wrót rodzicielskich stanął... 208 2, V | powiedziawszy, z jedną ręką u zaostrzonego wąsika, a drugą 209 2, V | krepy podobne.~Troje ludzi u połowy góry pod topolą stojących 210 2, V | patrząc takim głosem, jaki u konających bywa, kilka razy 211 2, V | piękną, wprost z rezydencji u krewnych za żonę chce wziąść 212 2, V | więcej o tym dopytać się u niej nie mogłam. O tym już 213 2, V | odeszła, lampę zagasiła i u zamkniętego okna usiadłszy 214 2, V | grobowiec legendowej pary, i u drugiego końca widnokręgu 215 3, I | wyjątkiem ośmiu lat, które jej u boku męża i w jego domu 216 3, I | i w jego domu upłynęły. U początku tych lat wyjechała 217 3, I | szczęściem promieniejącą, u końca ich wróciła wdową, 218 3, I | powściągliwsze, niż powszechnie u kobiet jej wieku i położenia 219 3, I | sierpniowego siedziała ona u wielkiego okna w głębokim 220 3, I | Przed głębokim fotelem u okna wielki, głęboki kosz 221 3, I | piękne jej ciało wiło się u stóp czarnego krzyża w objęciach 222 3, I | trzymał sporą tekę rysunkową, u drugiego zwieszała się mała, 223 3, I | oburzenia, aż przystanąwszy u wspaniale pośród trawnika 224 3, I | samego układu stóp jego u dołu kolumny skrzyżowanych 225 3, I | którą ludzie odczuwają u śmiertelnego łoża swoich 226 3, I | powrócę!~Wyszedł z pracowni. U podjazdu turkotały już koła 227 3, I | leżała rozłożona książka, a u kolan na niskim stołeczku 228 3, I | pokoju i dłużej lub krócej u kolan jej przesiadywali. 229 3, II | długie wąsy szamotały się u piersi. Naprzeciw tej sylwetki 230 3, II | dziedzińca łby pochylające; u drzwi czworaka i wrót stajni 231 3, II | bóle, na białej chusteczce u szyi związanej zawieszoną; 232 3, II | szyi związanej zawieszoną; u końca stołu Orzelski, błogo 233 3, II | a w tych folwarkach, jak u Pana Boga w spiżarni, wszystkiego 234 3, II | słowami, które ojciec jego u końca wieczerzy wymówił, 235 3, II | przyskoczył do stojącej u okna Justyny.~- Wiesz, Justynko - 236 3, II | także będzie, już ja to u pani Kirłowej uproszę, byleby 237 3, II | tak nudno, nudno ciągle u mamy w pokoju siedzieć albo 238 3, II | Justyna przy świetle lampy u otwartego okna stojącej, 239 3, II | Ale on sobie, a ona sobie. U ojca rodzonego mieszka, 240 3, II | ładnie. Ale dziw wielki, że u króla żonka piękna! Bardzo 241 3, II | sąsiedztwie państwo bywali, a u niego nie. Powiedzieć, za 242 3, II | pojednać się, i orędowników u niego chce mieć. Bardzo 243 3, II | owsa i zagonami warzywa, u których kresu iskrzyły się 244 3, II | tu było tak prawie, jak u Anzelma i Jana, jednak daleko 245 3, II | czapkę trzymał, spuszczał u boku. Kobieta, cienka, mizerna, 246 3, II | szła Justyna.~- Śmiecie u nas - tłumaczyła się - zwyczajnie, 247 3, II | Ale przerwał jej mąż:~A u imości wiecznie tylko Giecołdy 248 3, II | okrzesanego krzaku z zasadzoną u wierzchu piwonią. Drugim 249 3, II | chleb, którego spód, tak jak u Anzelma, okrywały wyraźne 250 3, II | tymczasem, nieco z daleka, u węgła domu narzeczonemu 251 3, II | mówiła, głową potakiwał.~Wtem u ogrodzenia z desek rozdzielającego 252 3, II | dzień był powszedni, a tylko u Fabianostwa z powodu odwiedzin 253 3, II | spojrzał i z fantazją poprawił u szyi błękitną chustkę, w 254 3, II | mają i we troje żyją... a u mnie i dwunastu morgów może 255 3, II | współczucia, znajdowała u syna krytykę i przyganę! 256 3, II | przeszedł sień i salon, u drzwi matczynego buduaru 257 3, II | jakiej od dawna już nikt u niego nie widział. Zapominając 258 3, II | młoda panna podniosła się u otwartego okna i robota, 259 3, II | krzesło swe cofnęła i ramiona u piersi skrzyżowała.~- Jest 260 3, II | dusza?~Potem znowu ramiona u piersi krzyżując z podniesioną, 261 3, II | mniemać będzie o tym, że u boku mego staniesz, cóż 262 3, II | Jednocześnie z zaturkotaniem kół u podjazdu muzyka jej umilkła, 263 3, II | Nieprawdaż, najlepsza mamo, że u stóp twoich i u twojego 264 3, II | mamo, że u stóp twoich i u twojego serca dziecinne 265 3, III| plony bogate, lecz już niby u wrót rozpoczynającej się 266 3, III| żeru szukające swe dzioby. U skraju ściernisk, pod laskami, 267 3, III| pociemniałymi drzewami, u których stóp wiły się nikłe 268 3, III| wysoko niezliczone osty, u wierzchołków ubrane w bladoróżowe, 269 3, III| Ale działo się tak tylko u płotów, stodół i stajen; 270 3, III| gaje przerzedziły się i u dołu pustymi przestrzeniami 271 3, III| zaróżowionymi liśćmi, nabrały u szczytów koronkowej prawie 272 3, III| osiodłanych koni stanęło u różnych płotów; może sto 273 3, III| aż na drogę białym pasem u pustego pola sunącą. Na 274 3, III| czarnych i twarzach jak u posągów kształtnych rozpoznawać 275 3, III| kapeluszu i z długim ogonem u wełnianej sukni z bryczki 276 3, III| pierścionek na palcu, a u szyi szpilka z błyszczącym 277 3, III| z błyszczącym szkiełkiem u wędrownego przekupnia nabyta. 278 3, III| chustki i krawaty, a tylko u piersi śnieżne przody koszul 279 3, III| cierpliwego zmęczenia na twarzy, u której wisiały długie, czarne 280 3, III| z szerokimi kołnierzami u szyi i rękami pomarańczową 281 3, III| dwoje ufundują. Tylko że u tego tańca dwa końce. Podobno 282 3, III| równie obszerną była jak u Anzelma i Jana, z mniej 283 3, III| włosów aż do ziemi spadał, u boku swego miała narzeczonego, 284 3, III| Bohatyrowicz z Albertą Starzyńską. U drzwi, przy ścianie, stanęła 285 3, III| krowę sprzeda, a jak Łazarz u bogaczowego progu nie legnie. 286 3, III| obiadem przesiedzieli, bo u początku jego swat Starzyński 287 3, III| śmiechem przerywaną, a u końca Apostoł wypowiadał 288 3, III| stojącym tuż przy drodze u krańca ogrodu gumnie. Stuknęły, 289 3, III| gałęzią.~- Jezu! - w gromadce u wrót gumna stojącej ozwały 290 3, III| mantyli, z liliową kokardą u szyi, trochę przygarbiona, 291 3, III| zadeptał i ze Starzyńską u rękawa jego uczepioną w 292 3, III| który nie tańczył, ale u samych drzwi stojąc spod 293 3, III| ścisk i skoki! Stał tylko u drzwi i to na latarnie, 294 3, III| pokazywał, do Sargasa, który u nóg mu się tulił, czasem 295 3, III| krucze skrzydła czarne i u skroni rozpostarte, z ramieniem 296 3, III| muzykantach stał z ramionami u piersi skrzyżowanymi i poprzeczną 297 3, III| się takim sępem? Może to u nich melancholia i tetryctwo 298 3, III| odrzuciwszy gałązkę jarzębiny u guzika siermiężki umieścił.~ 299 3, III| siermiężki umieścił.~Wtem u wrót gumna zrobił się ruch 300 3, III| pierwszym roku...~Witold go u ściany na stołku sadzał 301 3, III| zupełnie takie, jak w Łunnie u Matki Boskiej na ołtarzu...~ 302 3, III| a że już raz gdzieściś u znajomych widzieli się i 303 3, III| dzierżawczynię bardzo rozgniewało, a u jej sąsiadek wywołało głośne 304 3, III| kawalera, który, z jarzębiną u szarej siermiężki a twarzą 305 3, III| zaczynały przed wschodzącym u dalekiego skrętu rzeki, 306 3, III| zdrowie nadwerężał? Toż i u brata rączek na krzyż nie 307 3, III| Czy chcesz tego? Dobrze?~U białej sukni dwie splecione 308 3, III| zapracować, zasłużyć powinnam!~U brzegu śliwowego gaju stała 309 3, III| zamyśleniu rzekła Justyna.~- U państwa każdą rzecz łatwiej 310 3, III| rozwiewają wiatry niżeli u nas, a do tego wiele też 311 3, III| nadętość i pochmurność panny u wielu przychylność dla niej 312 3, III| wypowie, dowie się, po czemu u nas czupryny targują!~Wojnę 313 3, III| zagrodzie Jadwigi wiodącą, u której końca połyskiwała 314 3, III| dwunastego roku o zmarłym u rodzicielskiego płotu oficerze 315 3, III| całej okolicy zebrawszy i u brzegu postawiwszy... Na 316 3, III| iskrzyły się w zmroku jak u kota. Ale bo też zapraszał 317 3, III| Dobrze!~Czółno to stało u stóp Anzelmowej zagrody, 318 3, III| z żółtym Mucykiem, który u nóg swego pana rozciągnięty 319 3, III| dwojgiem tych steranych, prawie u kresu życia stojących ludzi, 320 3, III| machinalnie głaszczącej psa u nóg mu leżącego, i z głośnego, 321 3, III| głosu, jaki był podtenczas u pani...~Zatrząsła głową:~- 322 3, III| jest na starość Łazarzem u bogaczowego progu żebrzącym 323 3, III| goryczą zaśmiał się ktoś u ściany stojący.~- Trzy rzeczy 324 3, III| wynikała. Bo ja tak mówię: u pana Korczyńskiego dużo 325 3, III| Korczyńskiego dużo ziemni, a u nas dużo rąk; u pana Korczyńskiego 326 3, III| ziemni, a u nas dużo rąk; u pana Korczyńskiego większy 327 3, III| Korczyńskiego większy rozum, a u nas większa siła. Jednego 328 3, III| człowiek i tyle tylko, że u niego warsztat wielki, a 329 3, III| niego warsztat wielki, a u nas maleńkie. Więc ja tak 330 3, III| korzyści osiągnąć nie można, a u żywego trzeba jej tylko 331 3, III| Alboż te kawałki ziemi, co u niego tak jak prawie marnują 332 3, IV | pokój przyległy biegł, ale u drzwi gabinetu zatrzymał 333 3, IV | się ludzkość - a którymi u szczytów miotały podmuchy 334 3, IV | Niemna chórem śpiewanych; u okna białe motylki z lekkim 335 3, IV | jeszcze... Ale jeżeli martwy u nóg twoich padnę, przebaczysz 336 3, IV | Ty i na to gotów jesteś! U was nawet taka zaraza panuje... 337 3, IV | głową schylaną, z dłońmi u czoła, ze zgmatwaną gęstwiną 338 3, IV | słońca kilku weselników u samej krawędzi zielonej 339 3, IV | czasem pokręciły się na toku. U ścian obrosłych chwastami, 340 3, IV | ścian obrosłych chwastami, u płotków, w śliwowym gaju, 341 3, IV | nie ubliży. Tylko jeszcze u końca orszaku jechać koniecznie 342 3, IV | zagrodzie się okręcił, aż u zamkniętych drzwi domu stając 343 3, IV | Dziękuję ci, miły ojcze,~Żem u ciebie chodziła w złocie,~ 344 3, IV | płótno kużelne wąskimi pasami u brzegu gaju rozesłane z 345 3, IV | wóz windował.~Na drodze u wyciągniętych szeregiem 346 3, IV | za to pozwolenie bywania u niej, gdy w orszaku wzniosło 347 3, IV | się z Domuntówną. Stała u samej krawędzi zagonów pokrytych 348 3, IV | jej policzku i na wiszące u szyi końce żałobnej wstążeczki 349 3, IV | utopili wzrok w rozwartej u stóp ich kopalni klejnotów. 350 3, IV | wielkiej, kosmatej czapce u szczytu góry pod rzędem 351 3, V | gromadą przyjeżdżam, ale u Teofila dwa dni bawiliśmy 352 3, V | dziecko zabawiło się trochę. U nas w Olszynce życie bardzo 353 3, V | książek Witolda, usiadła; u kolan jej przykucnęła Bronia, 354 3, V | opuściła się na stojący u biurka fotel mężowski.~- 355 3, V | dwa dni bawiliśmy teraz u niego całą gromadą, a jak 356 3, V | zawołał - niech ja się u niej o wszystko rozpytam!~ 357 3, V | tasiemki bucików i jak długa u stóp matki upadła. Że jednak 358 3, V | pociągniętą. Mała Bronia u stóp jej śniade ramionka 359 3, V | zobaczyła Zygmunta, który u ściany stojąc zwracał ku 360 3, V | ludźmi, teraz na weselu u nich byłaś, widziałaś, słyszałaś - 361 3, V | ofiaruję. Zresztą, macie u mnie swoją sumkę, którą 362 3, V | drogą sunącą białym szlakiem u spłowiałego kobierca pól. 363 3, V | złotowłosy chłopak w głębi ogrodu u wrót podwórka odrosłą trawę