| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] tchórz 1 tchórzem 1 tchu 5 te 355 teatrze 1 techniczne 2 technicznych 1 | Frequency [« »] 375 go 374 ku 363 u 355 te 345 mnie 327 bardzo 324 teraz | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances te |
Tom, Rozdzial
1 1, I | niezwykle wysoką, a wysokość tę zwiększała jeszcze chudość 2 1, I | ognistość i przenikliwość oczu. Te oczy zdawały się być jedynym 3 1, I | pomiędzy tymi wzgórkami, te głupie chłopy wzięli mię 4 1, I | zauważyła:~- Przecież cioci te niemądre gadania nic nie 5 1, I | by przypuścić, że postawę tę przybrał nie z konieczności, 6 1, II | było o tych, którzy sadzili te ogromne drzewa i żyli w 7 1, II | Wnętrze domu posiadało te same, co i dwór cały, cechy 8 1, II | czterech oknach, salonu. Oba te pokoje dostatecznie zapełniały 9 1, II | brodzie błyszczącą. Brzydką tę twarz oświecała wielka i 10 1, II | Czasy są ciężkie. Ja zresztą te strony znam tak mało... 11 1, II | przybyszem jestem...~- Nie o te strony idzie - żywo podjął 12 1, II | kompozycję muzyczną.~Kirle te skomplikowane i pracowicie 13 1, II | Różyc, ze zdumieniem na tę scenę patrzał i nie tylko 14 1, III| Organizmy ludzkie - biedne te gąbki, które stosownie do 15 1, III| wszelki wypadek!~Na koniec w te starania byłego ucznia akademii 16 1, III| gorączką i burzą przeleciały im te dwa lata! Stojące wody społeczne 17 1, III| gwarem, zapałem zleciały mu te dwa lata! ~Wszystko to po 18 1, III| niezmiernych urodzajów na te kije, które w koła gospodarstw 19 1, III| przy tobie posiedzę... Uf! te żniwa! nim je człowiek przebędzie, 20 1, III| znowu Benedykt - rzeczy te są bardzo zrozumiałe i do 21 1, III| odzieży. Wprawdzie wszystkie te zmiany nie zaszły nagle, 22 1, III| pozwól powiedzieć sobie, że te twoje "kwiaty na piaskach", " 23 1, III| postępowałby z nami!~Słowa te ukłuły Korczyńskiego. Zmiękł, 24 1, III| rozszarpałoby w mgnieniu oka tę większą rybę. Tego dnia 25 1, III| z ludźmi nie będzie. O, te kłótnie!~"Gdybym magnatem 26 1, III| choć raz na trzy lata, w te strony przyjechać, bo jeżeli 27 1, III| Co, tatku?~- Lubisz ty te malutkie, białe motylki?~- 28 1, III| największą ochotą. Może nawet tę sumę otrzymywać w dwóch 29 1, III| ustępstwa, ale pieniądze te musi posiadać w swym ręku 30 1, III| swoje gniazdko, to jest te pokoje, w których najwięcej 31 1, III| robótkami. Będzie więc sobie za te pieniądze przyozdabiać swoje 32 1, III| Stopniowo i coraz prędzej te czterdzieści włók gorsze 33 1, III| kilku tysięcy przez całą tę pracę otrzymywanego dochodu 34 1, IV | szeptał; widocznie towarzyszkę tę wybrał sobie dla żartu i 35 1, IV | Polędwica trochę nie te... ale kurczęta i szparagi... 36 1, IV | że ten Różyc w tobie... te... a i Zygmuś znowu dojeżdżać 37 1, IV | już żonaty... ale serce to te... nie sługa... wiem ja 38 1, IV | ambarasująco... poznawszy te wszystkie miejsca, o których 39 1, IV | Witold Korczyński na przerwy te nie zważał i mówił znowu:~- 40 1, IV | drgającym czołem, że drgania te dosięgały skóry czaszki 41 1, IV | sprzeciwiła się pierwsza - tę Darzecką, co to wypadkiem 42 1, IV | ten wypił, to nie mógłbym te...~- Czego byś nie mógł? - 43 1, IV | uwagami i wykrzykami mowę tę przerywali. Najbardziej 44 1, IV | stół uderzył i zawołał:~- Te gazety, moi panowie, to 45 1, IV | gryziony sąsiad - co tam te Prusaki! bez Prusaków najbliżsi 46 1, IV | leśnictwem wytoczyli!...~- Oj! te procesy! - stęknął pan Benedykt.~- 47 1, IV | takiego coś ma w sobie... te szare oczy przy czarnych 48 1, IV | jakby, oczy swe wlepiając w tę wysoką i pysznie rozwiniętą 49 1, IV | wstrzymywane łzy. Zarazem, ładną tę i świeżą jak wiosna twarz 50 1, IV | przestał. Znać było, że tę rozrywkę namiętniej jeszcze 51 1, IV | takie same spojrzenie, jak te, które raz już, przed kwadransem, 52 1, IV | niedołężną. Jednak wschody te były dla niej straszne... 53 1, IV | jakim byłam wtedy, kiedy mię te wszystkie twoje piękne... 54 1, V | pełnym trudów i przeszkód. Te przeszkody przełamywano 55 1, V | przeciwności rozdrażniane były te wzruszenia, tym więcej i 56 1, V | jeszcze wyobrazić sobie mogła tę kobietę, chudą i zwinną, 57 1, V | czciła. Ale kiedy potem tę nawet lubianą przez siebie 58 1, V | i zięć prędko pomarli i tę jedną wnuczkę jemu zostawili. 59 1, V | Z niepokojem patrzał na tę, tak mu z pozoru obcą kobietę, 60 1, V | niewysoką bramę. Przez bramę tę właśnie Justyna ujrzała 61 1, V | i jabłoni. Gdzieniegdzie te wysmukłe i z widoczną starannością 62 1, V | Dobrze jemu zapamiętało się te niedołęstwo moje, bo wiele 63 1, V | bywają i insze wiatry, nie te, co w polu świszczą, ale 64 1, V | co w polu świszczą, ale te, co przez drogę życia człowieka 65 1, V | byłoby myśleć, że słowa te były pacierzem, który odmawiał 66 1, V | urągliwego, kiedy słowa te wymawiał, a przed jej wzrokiem, 67 1, V | zupełnie taki sam, jak te, które miały na sobie Domuntówna 68 1, V | przypomniała sobie to koromysło i te dwa ciężkie wiadra z wodą, 69 1, V | było, że ten, kto słowa te nucił, smutny był czy nadąsany.~ 70 1, V | Czy pani nie gniewa się za te... nieprzyjemności, które 71 1, V | że coś o miejscu nazwę tę noszącym słyszała, ale nie 72 1, VI | rozdzielały pomiędzy sobą te zagrody, które nie stały 73 1, VI | siecią płotów i ścieżek. Te ostatnie w niezliczonych 74 1, VI | obrazek za obrazkiem, zagrody te ukazywały się jedna za drugą, 75 1, VI | nie przyjedzie! To tylko te złe chłopcy Ładysiowe dziadunia 76 1, VI | że nie przyjechał!... To te chłopcy znów mnie zwiedli. 77 1, VI | chrześcijańską wiarę, kiedy w te strony przyszła para ludzi...~ 78 1, VI | ręku z dala i biernie na tę scenę patrzał.~- Poszedłbyś 79 1, VI | podstawa, na której stały te zagrody, ulegała tu licznym 80 1, VI | święty i najdroższy; że w tę przepaść zieleni i kwiatów 81 1, VI | wysokie góry. Zrazu ściany te miały pozór nagich, piaszczystych 82 1, VI | w tym miejscu ziemię na tę ogromną szczelinę rozłamało, 83 1, VI | wilgocią przejęte zabarwiało tę łąkę zielonością wiecznie 84 1, VI | roślinnym tłumom wyściełającym te wysokie góry. Jednak łagodne 85 1, VI | i bardzo lubi historię tę opowiadać. Trzeba go tylko 86 1, VI | jeżeli pani żąda posłyszeć tę historię, to o moją fatygę 87 1, VI | Chrześcijańską wiarę, kiedy w te strony przyszła para ludzi. 88 1, VI | upatrzyli sobie właśnie te miejsce, gdzie teraz ten 89 1, VI | czego do dzisiejszego dnia te parowy pamiątką ostały. 90 1, VI | ustępując. Król pojrzał przez te szerokie otwory, krzyknął 91 1, VI | się i głos mu zadrżał.~- Te... te... ten sam! - powtórzył.~- 92 1, VI | głos mu zadrżał.~- Te... te... ten sam! - powtórzył.~- 93 1, VI | Więcej niźli stuletnie te starce. szli same przez 94 1, VI | życie podzielać". ~Odpowiedź tę posłyszawszy król myślał 95 1, VI | bohatyrem mężnym, który tę oto ziemię dzikiej puszczy 96 1, VI | prawie nie da wiary, że i tę historię fundatorów naszych 97 2, I | Nie znaczyło to wcale, by te dziewczęta o cokolwiek obwiniać 98 2, I | innych sąsiadów, którzy za tę cenę wełnę swą sprzedawali, 99 2, I | wykwintnemu panu ścisnąć tę opaloną, widoczne ślady 100 2, I | po ziemi. Mniejsza już o te tasiemki, ale chłopca odwiązać 101 2, I | mogę...~- Niechże ci więc te przyzwyczajenia brużdżą 102 2, I | krótko rzekł Różyc.~Słowa te z prostotą wymówione ułagodziły 103 2, I | dowodem jest ta admiracja i te rzetelne .przywiązanie, 104 2, I | papa Orzelski? Czy ja bym tę chińską figurkę na kominku 105 2, I | właśnie dlatego propozycję tę zrobiłeś... ale widzisz... 106 2, I | prawdziwie dobrego rządcy, zrób tę propozycję Korczyńskiemu. 107 2, II | rozeszło! Znałam ja kiedyś i te zapachy... Uf... nie mogę...~ 108 2, II | śpiewając im grubym swym głosem te stare pieśni, które z dala 109 2, II | pilnie rozmowom przez obie te osoby prowadzonym. Istotnie, 110 2, II | mówił dalej: - Właściwie, te kilkanaście tysięcy rubli 111 2, II | pogwałcić w najmniejszej rzeczy te węzły, te sympatie, te najlepsze 112 2, II | najmniejszej rzeczy te węzły, te sympatie, te najlepsze chęci, 113 2, II | rzeczy te węzły, te sympatie, te najlepsze chęci, które uczuwa 114 2, II | nagie ciernie w rozmowę tę wpadły trzy panienki. Trzymając 115 2, II | z rodzajem osłupienia na te trzy śliczne istotki patrzał, 116 2, II | stanowisku, tak, sta-no-wis-ku. Tę sumkę właśnie, o którą z 117 2, II | zawsze byłem zdania, że te powiększanie domu, te oranżerie 118 2, II | że te powiększanie domu, te oranżerie i te wojaże były 119 2, II | powiększanie domu, te oranżerie i te wojaże były dla was wcale 120 2, II | przychodzi mi kłopotać cię o tę sumkę... Ale znam cię, kochany 121 2, II | eksplikował się z przyczyn, które tę wypłatę czynią dla niego 122 2, II | powiedzieć można... ge-nial-ny!~Te pochwały synowcowi jego 123 2, II | podobna wymagać, aby go te rzeczy... te małe i niziutkie 124 2, II | wymagać, aby go te rzeczy... te małe i niziutkie rzeczy 125 2, II | rozmówić. Innym razem może by tę rozmowę na później odłożył, 126 2, II | starły się z sobą i scenę tę wykrzesałyły. Byli bardzo 127 2, II | wielkich, podłużnych oczu. Te to właśnie połączenie dziecięcej 128 2, II | Justysiu? cukierek!~A teraz te... może sobie rapsodie zagramy... 129 2, II | bifsztyk u nas robią nie te...~Z tymi słowami, wyprostowany, 130 2, II | Zamyślenie jej, marzenie, tę nutę dalekiej pieśni, którą 131 2, II | polepszenia zdrowia. Zmiany te zachodziły w niej pomimo 132 2, II | przybycie jego obudziło w niej tę samą siłę, jaką przed kilku 133 2, II | stara panna. - Na co ci te kokardy? owszem, pożyczę, 134 2, II | Kirły widać było, że rzecz tę uważał za bardzo ważną dla 135 2, II | literami: Z. K. Wczoraj książkę tę wraz z małym, pachnącym 136 2, II | Justyno moja! Weź do ręki tę książkę, idź do grabowej 137 2, II | pochylonymi, z oczami utkwionymi w te francuskie wiersze, tam, 138 2, II | Dwie jej łzy upadły na dwa te wiersze. Wyobraźnia ujrzała 139 2, II | trahi...~Tym razem wiersze te uderzyły w nią czymś innym 140 2, II | Jan i Cecylia!~Dwa te imiona Justyna prawie głośno 141 2, II | zielonych miedzach rośliny te zrywając. Zawsze je lubiła, 142 2, II | Teraz Justyna pamięta całą tę lekcję wziętą z tak rumianych, 143 2, III| szerokim czołem, nie mógł na tę porę przywdziać nowego obuwia, 144 2, III| powitanie wyciągnęła. On tę rękę w obie dłonie pochwycił 145 2, III| jego twarzy ten zasęp i tę smętliwość, o których opowiadała 146 2, III| ilością barw jaśniejące, te poznawane z bliska widoki, 147 2, III| to nie słuchaj tego, co te sroki kraczą! Taka sama 148 2, III| bogatym wianem wniesie, razem tę ziemię złotymi plony okrywać 149 2, III| zwierzchnika swego gorliwość tę zdwoiła. Nawet wielki, pleczysty 150 2, III| na ciele i duszy, kiedy te chamy ćwierci mego prawowitego 151 2, III| krzywdy ludziom robić umie... Te pólko Jankowe był już sobie 152 2, III| jaki kwadransik i calutkie te pólko Jankowi ogólim! Żwawo, 153 2, III| niech już odpoczną sobie, te miłe, śliczne rączki... 154 2, III| Michał nic dziś nie zmęczony, te aż tu jeszcze dokazywać 155 2, III| przyszedłem w nadziei, że na tę wieczerzę zaproszony będę, 156 2, III| trochę zmęczonym czołem, tę miała właściwość, że jakimikolwiek 157 2, III| kwiatek to zajęczy lenek, a te żółte, takie jak prawie 158 2, III| idzie do wojska służyć...~- Te kieliszeczki, takie prawie 159 2, III| pochodząca. Jan patrząc na tę różową szramę, tak jakby 160 2, III| okien domu.~- Ja panu zaraz te książki pokażę - mówił - 161 2, III| zwany przeciwek, dlatego tę nazwę noszący, że sień go 162 2, III| zniszczonej oprawie. Po te książki Anzelm rękę wyciągnął 163 2, III| Niech pan spojrzy na te dwa wyrazy, co na boku wypisane.~- 164 2, III| Niech pan spojrzy na te dwa wypisane wyrazy...~- 165 2, III| takie słowa... śpiewałem ja tę piosenkę, często śpiewałem, 166 2, IV | olśniewających świateł. Chwilami te ogniska wyrzucające z siebie 167 2, IV | przekonałem się, że one tam sobie, te ptaki, prawdziwe pokoje 168 2, IV | powierzchnia wody, tak piaski te pokryte były nieskończonymi 169 2, IV | chodzić, bo raz, jak przez te piaski szedł, twarzą wprost 170 2, IV | wtedy po swoim wskrzeszeniu te miejsce zobaczył, przez 171 2, IV | dalej:~- Dla mojej pamięci te miejsce jest bardzo ważne, 172 2, IV | nieduży... Wszyscy przez te piaski przeszli, przejechali, 173 2, IV | wierzchu. Podobno też za tę pochmurność i za te utapianie 174 2, IV | też za tę pochmurność i za te utapianie się w myślach 175 2, IV | tam panna Marta, która w tę porę młoda jeszcze była, 176 2, IV | obok pana Andrzeja przez te piaski jechał. Widać bardzo 177 2, IV | przejechali i tam... widzi pani te miejsce, gdzie jodły mieszają 178 2, IV | pioruny zebrały się i w te miejsce biły. Słowik już 179 2, IV | samym wieczorem grzmoty te zaczęły pomału ustawać, 180 2, IV | Obydwóch nie ma!" Tylko co zaś te dwa słowa wymówiłem, jak 181 2, IV | różnobarwnych wyhaftowanego. Te paprociowe liście, strzępiaste, 182 2, IV | zieloności umalowane, i te wyglądające spod nich lub 183 2, IV | zakreślając nieustannie te same malutkie kółka; uczucia 184 2, IV | skrzydła lub siwe wrony, te kumochy lasu, osiądą na 185 2, IV | Jana i Cecylii i na Mogile. Tę mękę już od lat kilku sprawiało 186 2, IV | albo miał ochotę zaśpiewać tę piosenkę:~Wyszła dziewczyna, 187 2, IV | obaczywszy nie mógł wytrzymać i tę piosenkę do niej zaśpiewał. 188 2, IV | Czytaliby więcej i częściej, ale te książki, co u stryja są, 189 2, IV | pierwszy raz w życiu ptaki te widziała.~- To są morskie 190 2, IV | rozpowiadaniu jakim zobaczyć te morza, te kraje, te cudności 191 2, IV | jakim zobaczyć te morza, te kraje, te cudności i dziwy..,~- 192 2, IV | zobaczyć te morza, te kraje, te cudności i dziwy..,~- Razem 193 2, V | nie używają inszych jak te, które utkają same, a która 194 2, V | wszystkie trzy oglądały te wyroby jej rąk: suknie, 195 2, V | pokorny byłem, bo kiedy już te rzeczy obróciły się na złą 196 2, V | bo tam mnie objawiły się te widowiska senne, po których 197 2, V | gorszy może od tego, który w te czasy niektórzy panowie 198 2, V | przemienić się mamy", i te słowa nigdy już z głowy 199 2, V | dziewięć lat potem przez tę chorobę gnieciony, której 200 2, V | poufałości z nimi żyjąc.~- Te wiatry okrutne, które mnie 201 2, V | trudno byłoby poznać w niej tę Jadwiśkę Domuntównę, która 202 2, V | pan Jakub pamięta jeszcze tę historię, co bratu Franciszku 203 2, V | tyle ostała. Przyszli my w te miejsce, pojrzeli i tylko 204 2, V | szybko zgarniali do worów tę skrzydlatą zamieć, która 205 2, V | osypany, w milczeniu i pilnie tę samą robotę co i towarzysze 206 2, V | zmarszczek, ileż zmarszczek tę twarz okrywało! Tworzyły 207 2, V | przy tym i schłopieję! Skąd te moje królestwo pochodziło? 208 2, V | i dla innych, dla siebie te tylko, które w prezentach 209 2, V | i za dach własny, i za te dzieciaki, które by może 210 2, V | hasło podający, tak ptaki te wśród powszechnego uśpienia 211 2, V | trzymała w ręku lampę... lampę tę samą, która wczorajszego 212 2, V | czy marzenie niosły jej te pocałunki nie od gwiazdy 213 3, I | podniosłości życia. Za dumę tę, nie rodową, nie majątkową, 214 3, I | historiach myśleć mogła. Może te dawne historie rządziły 215 3, I | sobie wybrała.~Jakie były te zajęcia i ten tryb życia 216 3, I | złośliwie szeptali, że na te różne odnawiania, ozdabiania, 217 3, I | wzniosłymi pobudkami cechę tę swoją nie tylko usprawiedliwiając, 218 3, I | człowiek świeżo w okolice te przybyły, więc nie uprzedzony, 219 3, I | uderzył ją wyraz kaprysu te wargi otaczający. Uczyniła 220 3, I | artystą?~Spokojną zwykle tę twarz kobiecą wykrzywił 221 3, I | krzewiastych zarośli, które tę łąkę czyniły podobną do 222 3, I | widział przed kilku dniami; te same misterne rysunki liści, 223 3, I | misterne rysunki liści, te same ciekawe oświetlenia 224 3, I | prostu lenił się fatygę tę ponosić i nie widział najmniejszej 225 3, I | różne z sobą ludzkości: tę, którą składali tacy ludzie, 226 3, I | składali tacy ludzie, i tę, do której on i jemu podobni 227 3, I | mgnienie oka nie pomyślał, że te meteory, miraże, ułudy jego 228 3, I | tiens! Clotilde! pokaż mi tę książkę, którą trzymasz... 229 3, I | wprzódy, błyskały.~- Książkę tę - zaczęła zwolna - odwieziono 230 3, I | szukając. Ta, której poezje te przesłał pragnąc przez nie 231 3, I | drobnych jej ust sypały się te wszystkie złośliwe i obelżywe 232 3, I | obowiązkiem nie było. Ale te dzieci czysto, na tę przynajmniej 233 3, I | Ale te dzieci czysto, na tę przynajmniej chwilę, ubrane, 234 3, I | niewidzialnej łączni, którą przez tę pracę wytwarzała pomiędzy 235 3, I | odpowiedzialną czyniąc. Tę odpowiedzialność pani Andrzejowa 236 3, I | go była w parku. A teraz te wycieczki do Korczyna? Kochałżeby 237 3, I | usłyszawszy odpowiedź, która jej tę nadzieję odbierała, po chwilowym 238 3, II | głęboko. Od jakiegoś czasu te same myśli przechodziły 239 3, II | chusteczce wyhaftujesz i tę chusteczkę ofiarujesz mu 240 3, II | Benedykt, jakby właśnie próbę tę chciał udaremnić, więcej 241 3, II | ci z pensji wytrącę...~Na te słowa chłop krępy, w siermiędze 242 3, II | się, jak je naprawiano. Tę można będzie naprawić w 243 3, II | w dudkę gwizdać...~Słowa te wymówiwszy koniec wąsa do 244 3, II | fortunka... caca... Żeby to te... mieć... choć dziesiątą 245 3, II | podchwycił Kirło - żeby to te... cha! dziesiątą część... 246 3, II | okazany!"~Pani Emilia myśli te nawet słowami wyraziła:~- 247 3, II | człowiekiem... tylko... te wielkie bogactwa, które 248 3, II | które takie frukta rodzą, te... te... to... tamto...~ 249 3, II | takie frukta rodzą, te... te... to... tamto...~Chciał 250 3, II | Ręką machnął i dokończył:~- Te wielkie fortuny niechby 251 3, II | Czy ty, Justynko, za te dziurawe sito pójdziesz?~ 252 3, II | Widziu, i mnie weźcie na te wesele! już mnie o nim Zofia 253 3, II | Weź mnie, Widziu, na te wesele... potańczyć chce 254 3, II | dziecka kurczyć się musi. Żeby te procesy licho wzięło!~Kiedy 255 3, II | dziękuję, że otrzymać mogłem tę promocję, której tak często 256 3, II | z dostatków takich na te małe gospodarstwo przyszłam; 257 3, II | Straszna gadzina histerii tę formę dziś przybrała, aby 258 3, II | więc i dla ciebie teraz tę łaskę zrobiła... Wprawdzie 259 3, II | pół godzinki do bab, a ja tę odpowiedź zaraz napiszę... 260 3, II | to dusza moja, Zygmuncie? Te moje ręce, które w swoich 261 3, II | oburzoną... oh, comme je te connais, ma petite, chére 262 3, II | nie tylko ją jedną, bo i tę także duszę kobiecą, z którą 263 3, II | kąpała się w tym czarze, i tę drugą, prawie dziecinną 264 3, II | łonie sztuki... że przez te lata zupełnie odwykłem od 265 3, II | mię jak globus histericus tę biedną panią Benedyktową...~ 266 3, II | odpowiedziała:~- Nigdy. Ja na te rzeczy nigdy zimno patrzeć 267 3, II | sobie nie pozostawiająca. W tę drugą mogiłę kładły się 268 3, II | na tle krwawego obłoku. W te rysy wpatrzyła się ze stokroć 269 3, III| zawiesistego mazura podobnym. Tę huczną muzykę głosem przenosząc 270 3, III| wesołym okiem i łaskawą ręką te mirty przyjąć i drużbującym 271 3, III| poufale... ale ślicznie pan tę orację powiedziałeś... Czy 272 3, III| małżeńskie gody wyprawił!~Słowa te były kroplą przepełniającą 273 3, III| Zaniewscy, hej! siadać na tę bryczkę... tam... za asystą!...~ 274 3, III| ubiega...~Fabiana wymówki te nade wszystko już mieszały 275 3, III| niewiastami zrobił się na te słowa ruch wstydliwy i ironiczny. 276 3, III| podówczas w sobie przyniosła, że te uczucia, których doznała 277 3, III| zaczepiając i wszystkie te ułamki jednej całości jakoby 278 3, III| jeszcze niż przedtem:~- Cudnie te jarzębiny czarne włoski 279 3, III| róże na tym wachlarzu! A te złotne liście zupełnie takie, 280 3, III| Boskiej na ołtarzu...~Jadwigę te oględziny i dziwowania się 281 3, III| będzie upewniony, że ja o tę osobę tak dbam, jak pies 282 3, III| napojone łagodnie muskało te głowy tańcem i śpiewem rozgrzane. 283 3, III| zdolną zrozumieć i kochać te zadania, które kobieta oświecona 284 3, III| ciągle w jedną stronę, w tę mianowicie, kędy opodal 285 3, III| już odgadłem, że pani mnie te pytania zadaje z przyczyny 286 3, III| Powiedzieć by to mogły te stare wspomnienia, które 287 3, III| jakaś skarbnica pieśni i w tę kotlinę wysokimi ścianami 288 3, III| od świata odgrodzoną, na tę szeroką i poważną rzekę 289 3, III| Pamięta pan, jakeśmy kiedyś tę piosenkę razem śpiewali?... - 290 3, III| zachodzi, drugie wschodzi. Może te słońce, które nam smętnie 291 3, III| popijane miód i piwo twarze te oblewały ogniem i potem, 292 3, III| choroby są różne sposoby, zaś te, których pan Korczyński 293 3, III| słowem, dobrowolną umową te sporki zakańczać, nigdy 294 3, III| Witold pochylił się nagle i te biedne, spracowane, zrozpaczone 295 3, III| gospodarstwo jego płynęło. Ot, te same kawalery i panny, co 296 3, III| z tego wyniknęła. Alboż te kawałki ziemi, co u niego 297 3, III| lat, z ojca na syna, my tę ziemię rękoma naszymi drapiem 298 3, IV | dawno, dawno było, kiedy te dźwięki i te słowa o jego 299 3, IV | było, kiedy te dźwięki i te słowa o jego młode, świeże, 300 3, IV | biurkiem i wpatrzył się w te śnieżne, skrzydlate stworzonka. 301 3, IV | równie ciężki i ponury. Te motylki, tak samo jak teraz, 302 3, IV | rzucił list na biurko. Jak te motylki fruwają, fruwają 303 3, IV | rozpoznał ten słodki egoizm i tę wdzięku pełną niedołężność 304 3, IV | Kochasz ty Niemen? lubisz ty te motylki? lubisz ten bór 305 3, IV | pokoju, otworzyły się drzwi - te same, co wówczas - do gabinetu 306 3, IV | współczucie? Ale to współczucie, te święte dla nas idee, razem 307 3, IV | zielono ci w głowie... O, te idee, te ideały... te... 308 3, IV | w głowie... O, te idee, te ideały... te... to, tamto... 309 3, IV | O, te idee, te ideały... te... to, tamto... które tych 310 3, IV | ciała i nędzy ducha?~Słowa te niezmożoną siłą pociągnęły 311 3, IV | mogile leży!~Teraz dopiero te łzy, które napełniały mu 312 3, IV | strzaskanego statku pozostałą. Na tę pracę, acz poziomą i ciasną, 313 3, IV | mu było ze czcią całować te ręce, których nie wybieliły 314 3, IV | lata zdawało mi się, że i te marzenia, jak wszystkie 315 3, IV | gadanina. On był z nas na te rzeczy zawsze najobojętniejszy... 316 3, IV | Fabian pozbywszy się na tę chwilę obowiązków gospodarza 317 3, IV | wózków konie, a czynność tę spełniali sami ich właściciele, 318 3, IV | bryczkę państwa młodych; potem te, którymi według zwyczaju 319 3, IV | najbliższy krewny spełnić tę czynność musi. Ale Elżusia 320 3, IV | dowodziła, że wszystkie te porządki i ordynki są przesądami 321 3, IV | mam pewnym będąc, że przez te rzucenie kamienia tylko 322 3, IV | spłynęły i na świecie przygasły te wielkie blaski, które każdy 323 3, IV | niech pani echu powie te imię, które dla pani najmilsze 324 3, V | wszedłszy płaszcz, naśladujący te, które tego lata nosili 325 3, V | natychmiast!~Nikogo słowa te nie zadziwiły, bo wszyscy 326 3, V | Benedykt, którego oświadczyny te najmniej zdawały się zachwycać.~- 327 3, V | bawił się i chwilami tylko w tę swoją nieszczęsną apatię 328 3, V | no! - mruknął Benedykt - te filozofie co innego, a twój 329 3, V | Androny! - zawołał Benedykt - te wszystkie cuda, tajemniczości, 330 3, V | kto by tu niestosowność tę znalazł, sądziłby z pozorów. 331 3, V | poczekaj! niech wprzódy te... serenadkę skończę!~Justyna 332 3, V | się błogo.~- A co?... caca te... serenadka!~Tymczasem 333 3, V | progu zawołał - to jest te... głupstwo, na które pan 334 3, V | dobrodzieja córkę moją taka te... kompromitacja spotkała...~ 335 3, V | wyjdzie...~- Wyjdzie! za te... a panu Różycowi, który 336 3, V | panu Różycowi, który jest te... całą gębą panem, odmówiła! 337 3, V | panie dobrodzieju, ja... te... te... co zrobię? czy 338 3, V | dobrodzieju, ja... te... te... co zrobię? czy ja za 339 3, V | zrobię? czy ja za nią do te... te... te... prostej chaty 340 3, V | czy ja za nią do te... te... te... prostej chaty pójdę? 341 3, V | ja za nią do te... te... te... prostej chaty pójdę? 342 3, V | Ja, panie dobrodzieju, te... te... te... te... nie 343 3, V | panie dobrodzieju, te... te... te... te... nie przywykłem... 344 3, V | dobrodzieju, te... te... te... te... nie przywykłem... 345 3, V | dobrodzieju, te... te... te... te... nie przywykłem... tam 346 3, V | gdzie nie ma... mnie tam te... te... te... to... głodem 347 3, V | nie ma... mnie tam te... te... te... to... głodem zamorzą!~ 348 3, V | mnie tam te... te... te... to... głodem zamorzą!~ 349 3, V | dobrodziej, zawsze to jakoś nie te... aby panienka taki mezalians 350 3, V | zaczął - serce nie... te... jeżeli z mojej strony 351 3, V | mojej strony były jakie te... to przez te...~- No - 352 3, V | były jakie te... to przez te...~- No - przerwał Benedykt - 353 3, V | niech już sobie Justynka te... ale zawsze to nie wypada, 354 3, V | aby panienka za jakiegoś te... te... nie wypada... nie 355 3, V | panienka za jakiegoś te... te... nie wypada... nie wypada!~