Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
mna 25
mnac 2
mnicha 1
mnie 345
mniej 36
mniejsza 8
mniejszy 1
Frequency    [«  »]
374 ku
363 u
355 te
345 mnie
327 bardzo
324 teraz
310 on
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

mnie

    Tom, Rozdzial
1 1, I | i Bohatyrowicze, którzy mnie kiedyś znali, z bliska nawet 2 1, I | zawsze łamię sobie głowę, aby mnie i ojcu tych kilku własnych 3 1, II | nie powiem! dalibóg! Co mnie panie dadzą za to, ha? Chyba 4 1, II | migreny? prawda? Mój Boże! i mnie także zaczyna głowa boleć...~ 5 1, II | wiem, czy gotują już dla mnie rosół... czuję, że nic innego 6 1, II | domu ani na krok, ale u mnie na polu wcale pięknie... 7 1, II | pantoflem siedzę po uszy... Ale mnie z tym dobrze i jej także... 8 1, II | zmiętym i drgającym czole.~- Mnie się zdaje - rzekł - że oni 9 1, II | tamtejsze majątki dla mnie stracone...~- Wiem o tym, 10 1, II | się tyczy domu, to już do mnie to należy.~- To nic - szeptała 11 1, II | radykalnego lekarstwa.~- Co do mnie - rzekł - znam jedną tylko 12 1, II | Nie - rzekła z cicha - mnie się zdaje, że jedynym lekarstwem 13 1, II | Nieszpetna, co prawda, ale dla mnie niesympatyczna... zimna... 14 1, II | i na dół poleciała... a mnie już na dół nie chciało się 15 1, II | innego stanie się, Franek u mnie ani nosa nie pokaże... Jeden 16 1, II | i do stołu usługuje, i mnie, i panu Benedyktowi... Do 17 1, III| smutnie wstrząsnęła głową.~- Mnie także zeszłoroczna jesień 18 1, III| ciągle ubijać się muszę. Ile mnie kosztuje na przykład to 19 1, III| pochodzi to z nerwów... mnie zaś - no! już tam o wszelkich 20 1, III| jakiegoś czasu bywasz dla mnie tak obojętną? Co ja ci złego 21 1, III| ot, po prostu, jak wroga mnie traktujesz... Nie pierwszy 22 1, III| dawna, ale dziś większy mnie żal zdjął nad tym... Dlaczego 23 1, III| Dlaczego zobojętniałaś tak dla mnie? dlaczego wiecznie czujesz 24 1, III| Czyżbyś naprawdę wymagała ode mnie, abym nieodstępnie przy 25 1, III| Czyżbyś naprawdę tego ode mnie chciała?~- Ależ nie! - żywo 26 1, III| uczuć... a czy jest przy mnie choć jedno serce, które 27 1, III| kochał, nie opuszczałbyś mnie na godziny i dnie całe dla 28 1, III| materialnych interesów. Przy mnie, dla mnie zapominałbyś o 29 1, III| interesów. Przy mnie, dla mnie zapominałbyś o wszystkim, 30 1, III| wymówił:~- Ja... moje... mnie... dla mnie.,. przy mnie..,~ 31 1, III| Ja... moje... mnie... dla mnie.,. przy mnie..,~Po chwili 32 1, III| mnie... dla mnie.,. przy mnie..,~Po chwili wstał. Zdawać 33 1, III| nigdy... Nie jest to już dla mnie nowym odkryciem, tylko że 34 1, III| także nie pozwolę, abyście mnie okradali...~- Za pozwoleniem 35 1, III| wiem, czy ty potrafisz, bo mnie dotąd tylko na służbie doskonale 36 1, III| łatwo; ja pamiętam, jak i mnie smutno było po swojej stronie 37 1, III| ja ciebie nie mam, ani ty mnie... Chciałbym, żebyś ty żył 38 1, III| maliny... Ciocia Marta dała mnie ich dużo, dużo, i ciasteczka 39 1, III| zrobi różnicy żadnej, a mnie, w moim smutnym życiu, przyniesie 40 1, IV | zważał i mówił znowu:~- Mnie to, widzi pan, niezmiernie 41 1, IV | naszych stronach jest... Mnie się zdaje, że jest bardzo 42 1, IV | zwrócił się do Różyca. - Mnie się zdaje, że pan chyba 43 1, IV | bez ojca, to ja wiem, bo i mnie w tym samym czasie, co i 44 1, IV | położyłem się, usnąłem i śni się mnie... uważacie panowie, że 45 1, IV | przypasują... już zaraz i cicho u mnie będzie... Wychodzę, zdaje 46 1, IV | źrenicach.~- Cóż? Strach mnie do szpiku kości przejął... 47 1, IV | to... tamto... i będzie mnie tu ostatni amen! Jak chcesz, 48 1, IV | a cóż? złupić chcą ze mnie pięćdziesiąt dziesięcin 49 1, IV | przez Justynkę, którą do mnie przysyłał. A jakżebym ja 50 1, IV | i nabiał zupełnie już do mnie należą...~-Ostatnie słowa 51 1, IV | nią w swoim Wiedniu, ale u mnie jej pewno nie spotkasz...~ 52 1, IV | szepnął. - Nie chcesz mnie widywać, wiem o tym! Masz 53 1, IV | widywać, wiem o tym! Masz do mnie urazę i pogardzasz mną! 54 1, IV | pamięci? Czy nie przemówisz do mnie nigdy jak do przyjaciela 55 1, IV | zupełnie i nigdy niczym dla mnie nie będziesz... nawet przyjaciółką... 56 1, IV | wyrwała.~- Czego chcesz ode mnie? - zawołała. - Jakim prawem, 57 1, IV | prawem, za co robisz sobie ze mnie zabawkę całego swego życia? 58 1, IV | Marta - Czego ty chcesz ode mnie? - łagodniej zapytała. ~ 59 1, IV | się, kiedy ci wesoło...~- Mnie niewesoło... - odpowiedziała.~- 60 1, V | Korczynie bywałem... ociec mnie tam brał z sobą... ale już 61 1, V | teraz insze jak dawniej. Dla mnie mórg zaorać to tak, jak 62 1, V | Może panienka gniewa się na mnie, że tak śmiele powiedziałem?...~ 63 1, V | i różne myśli przychodzą mnie do głowy. Słonko małego 64 1, V | dobre staranie okazać. Dla mnie zaś nic w gospodarstwie 65 1, V | to stryj Anzelm był dla mnie i ojcem, i matką; ale kiedyściś 66 1, V | się nie mógł. Wtenczas na mnie wszystko spadło: i gospodarstwu, 67 1, V | czasie i ludzie niemało mnie nakrzywdzili...~Machnął 68 1, V | kosiła i orała... Wtedy mnie stryj powiedział, żebym 69 1, V | gniewliwy jak i ociec. Oni mnie streczno-streczni przychodzą, 70 1, V | urodził się, kto by potrafił mnie zbałamucić! Do sąsiada po 71 1, V | powolnością zaczął:~- Niechaj mnie Fabian wielkimi panami oczu 72 1, V | stryjaszek wiedział, jakie mnie dziś szczęście spotkało...~ 73 1, V | do ściany domu. ~- Na co mnie? nie pójdę... kiedy przywiodłeś, 74 1, V | idźże do niej sam...~- Kiedy mnie konie odprząc i nakarmić 75 1, V | oczy błyszczą... czego ty mnie tam ciągniesz?... sam idź!~- 76 1, V | Korczynie kto jeszcze o mnie wspo... wspo.... mi...~Machnął 77 1, V | wiedzieć może; dość, że zwalił mnie z nóg jak kłodę i dziewięć 78 1, V | hipokondrię mam... hipokondrykiem mnie nazywali... Duszna to podobno 79 1, V | Korczyna zobaczyć... Panienka mnie zna! ~- O! już zna! raz 80 1, V | błyszczące oczy. ~- Niechże i mnie będzie pozwolone przywitać 81 1, V | przed całym swoim dworem mnie i Anzelma złodziejami nazwał? 82 1, V | śmierci nie daruję i tego, że mnie złodziejem przezwał, i tych 83 1, V | tych krwawych rublów, co ze mnie na różne sztrafy wycisnął... 84 1, V | Bohatyrowiczami ma, przeze mnie ma. Ja szlachtę do niego 85 1, V | i koszta położy. Dobrze mnie i to. Dobra kozie brzoza. 86 1, V | fortunkę swoją nadwerężę, może mnie głupie ludzie i kląć będą 87 1, V | do Egiptu ubieżał, to i mnie przed tobą ubieżać nie wstyd; 88 1, VI | przyjechał!... To te chłopcy znów mnie zwiedli. Przybiegli i krzyczą: " 89 1, VI | było wykrzyki jego :~- Bóg mnie ubij na duszy i ciele!~A 90 1, VI | ciele!~A drugi raz:~- Niech mnie mizerne ciało opuści, jeżeli 91 1, VI | naszych przepłynęła do nas. Mnie jej nauczył stary Jakub, 92 1, VI | widzi mi się, że ktoś tu dla mnie nowe królestwo gotuje!"~ 93 2, I | przywykłem... Jedyne to już dla mnie wyjście, przez które uciekam 94 2, I | odzywała się, nie patrzała na mnie. Zmieniłem taktykę i zacząłem 95 2, I | jeździsz do Korczyna?~- Bo mnie ta niespodziewana dla mnie 96 2, I | mnie ta niespodziewana dla mnie samego sympatia ożywia trochę, 97 2, II | troszkę... A on popatrzył na mnie i powiada, że to zły kaszel, 98 2, II | powiada, że to zły kaszel, że mnie leczyć się trzeba... Ja 99 2, II | trzeba, jak Boga kocham, mnie nic nie trzeba! Czyż ja 100 2, II | kłopotać?... Nie gniewaj się na mnie, mój mileńki! Może chcesz 101 2, II | i konsole, bo doprawdy, mnie wstyd, że u nas takie 102 2, II | cierpię płóciennych... dla mnie najpiękniejsze z wyzłacanej 103 2, II | uszczęśliwia moją siostrę i mnie wyświadczał dotąd ważną 104 2, II | byłem... może tu kto na mnie gniewać się będzie. ..~- 105 2, II | kto będzie gniewał się na mnie?~- Włóż zaraz czapkę i mów 106 2, II | Witoldu ociec zabronił...~- Mnie nikt zabronić nie może przestawać 107 2, II | była pewną, że nikt nade mnie goręcej szczęścia życzyć 108 2, II | Orzelski i pan Kirło mówili, że mnie w nich było do twarzy...~- 109 2, II | za to, że przytuliliście mnie sierotę i ze słabym zdrowiem...~- 110 2, II | żartował.~- Ona jest dla mnie bardzo dobra... tak czule 111 2, II | pozwala ona tak żartować ze mnie!~A potem z żałosnym westchnieniem:~- 112 2, II | tak kocham, a ona dla mnie nie ma żadnej sympatii!...~ 113 2, II | zresztą sens tak żartować ze mnie? Gdy bym już była taką starą 114 2, II | kocham, a ona żartuje ze mnie! O Boże, jak mię głowa boli! ~ 115 2, III| aniołowie ku pomocy stają! Do mnie nikt nie przyszedł! Niechby 116 2, III| jego. Kpinkują sobie ze mnie, że trzeciego męża mam. 117 2, III| Owszem! Ja temu nie winna, że mnie Pan Bóg towarzyszów życia 118 2, III| ja prawdę mówię. Bo to u mnie dwie rzeczy największy walor 119 2, III| płaczu smaczniejszy. Bieda mnie tylko była z dzieckiem. 120 2, III| miał, z przyczyny córki mnie nie chciał brać. "Bo to 121 2, III| Boże najwyższy! Nie już mnie tak bez kochania i przyjaciela 122 2, III| nosił, karmił, odziewał i do mnie jeszcze przez okazję raz 123 2, III| że pani tu siedzi, jakby mnie słońce przed oczami zaświeciło...~- 124 2, III| Janku?" - to mówi: "Bo to mnie, mamo, ciemno robi się w 125 2, III| Jeszcze tego nie było, żeby mnie kto do czego przymusił!~ 126 2, III| prawie, jak ja. Kiepkują ze mnie ludzie, że kochliwa jestem, 127 2, III| kochliwa jestem, ale o to mnie bynajmniej! Za toż o lenistwo 128 2, III| taka po nim tęskliwa, że mnie, zdaje się, łój roztopiony 129 2, III| obaczę!" Ot, jaki on! do mnie przyrodził się... czuły 130 2, III| snopków, co pod laskiem na mnie czekają, i tu zaszedłem 131 2, III| obok rosnące skubie! Bóg mnie ubij na ciele i duszy, kiedy 132 2, III| Justyny głos Jana - a to już mnie do głowy przychodziło, że 133 2, III| uczył! A panna Antonina czy mnie nie poznaje? Przecież dwa 134 2, III| jaki ja zmęczony! Chyba mnie panna Antonina usieść przy 135 2, III| sierota bezżenny, i nie ma dla mnie komu wieczerzy gotować!~- 136 2, III| własnymi rączkami zgotuje. Czy mnie do tych przynależeć przeznaczono, 137 2, III| kotkiem, toby pani inaczej mnie przyjmowała, bo bardzo kotków 138 2, III| pomoc pana prosić będę.~- Mnie? - zadziwił się Anzelm i 139 2, III| zamyśleniem mówił dalej - ze mnie już żadnej pomocy nikomu 140 2, III| uskuteczniać dobre zamiary. Mnie, w moim zaciszku siedzącemu, 141 2, III| będzie trzeba, to nie ode mnie pan weźmiesz, ale od 142 2, III| do głów podajesz. Owszem. Mnie tylko. dziw brał, skąd to 143 2, III| pan, ja ojca mego... dla mnie ojciec... no, ale nie mówmy 144 2, IV | cościś jej poszeptał, a potem mnie z ziemi na rękach swoich 145 2, IV | całować zaczął. Wprzódy nigdy mnie tak nie całował, bo człowiekiem 146 2, IV | swej nie wytrzymał, cisnął mnie do siebie tak mocno, że 147 2, IV | i mało nie tysiąc razy mnie pocałował. W tej samej minucie 148 2, IV | kopytami piasek grzebiąc. Kiedy mnie ociec całować przestał i 149 2, IV | przeląkłem się, że całego mnie trząść zaczęło, i mocno 150 2, IV | ludzi wcisnęła się do chaty. Mnie znowu trząść zaczęło, kiedy 151 2, IV | targali, on nic. Raptem na mnie spojrzał i łzy potokiem 152 2, IV | Za kołnierz od koszuli mnie schwycił i tak nagle do 153 2, IV | strachu. A potem zaczął do mnie mówić. Z początku niewyraźnie 154 2, IV | czemu, zrozumiałem, że on mnie każe do dworu korczyńskiego 155 2, IV | Obydwóch nie ma!" i spytał się mnie: "Zrozumiałeś?..." Zrozumiałem... 156 2, IV | ciekawie i chmurnie.~- Żałość mnie wtenczas ogarnęła taka, 157 2, IV | drogę znałem dobrze, ociec mnie tam z sobą brał i panna 158 2, IV | i panna Marta często po mnie, przysyłała. Niedługa droga. 159 2, IV | stał i z początku puszczać mnie dalej nie chciał. Ale dziecko 160 2, IV | samego zobaczyłem i zdało się mnie, że na tym cieniu wszystkie 161 2, IV | stały. Nachylił się, poznał mnie i na nogi postawił. "A co?" - 162 2, IV | pory tak wyżyć mogła, dziw mnie bierze.., bo, chwała Bogu, 163 2, IV | to pani choć raz okiem na mnie rzuciła! A ja wtenczas myślałem, 164 2, IV | Rozejrzał się dokoła.~- Co mnie stało się? zdaje się, że 165 2, IV | powiodłem. Ślepota jakaś na mnie napadła... żeby jeszcze, 166 2, IV | nie do stryja tylko i do mnie, ale wspólnie do całej okolicy. 167 2, IV | kiedy kilka lat temu Fabian mnie prześladował, na kłótnie 168 2, IV | Głupiec czy wariat ze mnie! - zawołał - żeby w lesie 169 2, V | się z nikim...~- Taka już mnie czasem oblega zgryźliwość, 170 2, V | go wodzić może. Widać, że mnie panna Justyna tak przemogła.~ 171 2, V | żartobliwie znowu zauważył. - Bo mnie się zdaje, że gdyby dziś 172 2, V | którego jakby na skrzydłach mnie odniosło. Co dawniej było - 173 2, V | widoczniej przed oczami staje mnie ta polana leśna z tym swoim 174 2, V | godach, tylko sierotka mały mnie spotyka i tuli się do opiekuna 175 2, V | niego się udałem. Nie było mnie wtenczas więcej nad lat 176 2, V | kochanie tyle prawie dla mnie znaczyło, co życie i szczęście. 177 2, V | trucizny, z Korczyna na mnie ściekły, bo tam mnie objawiły 178 2, V | na mnie ściekły, bo tam mnie objawiły się te widowiska 179 2, V | przyczyny tego despektu, który mnie od niej spotykał, zapytałem. 180 2, V | przekonywać, ale wyrwała się mnie i uciekła. Z płaczem ode 181 2, V | i uciekła. Z płaczem ode mnie uciekła. I sama desperowała, 182 2, V | nietrwałym, marnym.~- Taka mnie ogarnęła zwątpiałość, że 183 2, V | wszystkiego zwątpiałość ta mnie gniotła, bo żadnej już chęci 184 2, V | sierotce myśląc, żeby przy mnie z głodu nie zdechł, a dla 185 2, V | palcem nie kiwnął, bo ciągle mnie na myśli stało: "Na co? 186 2, V | swojej prosząc; o to zaś, co mnie w tym życiu spotka, bynajmniej 187 2, V | po głowie chodziły. Wstyd mnie zdejmował, że mocy nijakiej 188 2, V | niedobrowolnie łzy ciekły mnie z oczu. Którego dnia dźwignę 189 2, V | było, że miłym okiem na mnie patrzała. Nie i nie! Tamta 190 2, V | niezupełnie... niezupełnie, bo mnie zdaje się, że u ludzi wiele 191 2, V | zdołam. Podczas i boleści mnie napadają: cielesne i duszne, 192 2, V | Te wiatry okrutne, które mnie drogę życia zabiegły, przeszumiały, 193 2, V | daleko już znajdują się ode mnie. Więcej ja teraz dobrych 194 2, V | Gdzie Pacenko? Niech mnie pan Szymon zaraz powie, 195 2, V | nieszczęśliwą uczynił, a mnie w g a ń b i e pogrążył...~- 196 2, V | dziadunia, to on pewno do mnie należy... - prędko i plączącym 197 2, V | bardzo proszę. Ciekawość mnie bierze, czy też pan Jakub 198 2, V | Franuś najstarszy... może mnie dziesięć lat było, a jemu 199 2, V | zaszeptał.~- To i co, że pan Jan mnie prosi? - z iskrzącymi z 200 2, V | prośba pana Jana i miała dla mnie walor jaki... ale teraz 201 2, V | to już widzę, że trzeba mnie zawczasu na ubocz schodzić, 202 2, V | wielkimi paniami przestawając mnie za swoją poddankę nie poczytał...~ 203 2, V | upodobać się może, ale już mnie to - bynajmniej!~Anzelm 204 2, V | wypływać zaczęli...~- Już mnie i do domu pora! - wstając 205 2, V | oczy swe mieli utkwione we mnie i we wszystkich tych oczach 206 2, V | domu nie ma... nigdy przy mnie... nigdy tak, jak dawniej... 207 2, V | Winszuję, ale nie zazdroszczę! Mnie lepiej w łóżku leżeć. Starość 208 2, V | przyjechała; Emilka przysłała po mnie, abym przyjęła, bo sama 209 2, V | dwie przesiedziałam, choć mnie z kanapy podnosiło, bo 210 2, V | na Zygmusia i po cichutku mnie zapytała: czy ty już w nim 211 2, V | a przy tym..." i cościś mnie takiego powiedziała, że 212 2, V | za język siebie ukąsiła. Mnie ciekawość wzięła. Dopytywać 213 2, V | naopowiadałam! Może zła koleżanka ze mnie? Teraz możesz spokojnie 214 2, V | ochrypłam, a ona nic powiedzieć mnie nie chce... skryta, harda... 215 2, V | on sam tobie mówił... o mnie mówił... wspominał?... naprawdę 216 2, V | pięknie prosił: "Kochaj ty mnie choć troszkę i nazywaj mnie 217 2, V | mnie choć troszkę i nazywaj mnie po imieniu, Wasylku! czy 218 2, V | Czasem łzy gradem leją się mnie po twarzy, ale oni myślą, 219 2, V | zgrubiejesz, schłopiejesz!" To mnie i najwięcej odstręczyło 220 2, V | zapomniałam, o tym już tylko mnie i Panu Bogu wiadomo. Dość, 221 2, V | A przy tym sława i honor mnie należy za to, że wyratowałam 222 2, V | ja chora. Zdrowszej ode mnie na świecie nie ma. Dajcie 223 3, I | miłość własną. Popatrz na mnie długo, dobrze, serdecznie, 224 3, I | Miło mi zawsze, gdy blisko mnie jesteś...~Twarz i nawet 225 3, I | aby zaraz przyszedł do mnie.~Po odejściu służącego długo 226 3, II | lepiej i więcej wiesz ode mnie...~Spojrzał na nią z boku 227 3, II | ukończeniu nauk do domu wracając mnie już tu nie znalazł... abym 228 3, II | to... tamto... Andrzej! i mnie byłoby lepiej, i tobie...~- 229 3, II | lepiej... bo gdybyś miał do mnie przywiązanie...~- Wątpisz 230 3, II | nim zawołał:~- Widziu, i mnie weźcie na te wesele! już 231 3, II | weźcie na te wesele! już mnie o nim Zofia tyle nagadała... 232 3, II | skarżyła się dziewczynka - mnie tak nudno, nudno ciągle 233 3, II | głosem prosić zaczęła:~- Weź mnie, Widziu, na te wesele... 234 3, II | znajomi! Ale... czy poznaliby mnie teraz? Czy ja bym ich poznała? 235 3, II | oni troszkę i bogatsi ode mnie, ale ja również sam sobie 236 3, II | małych oczu nabiegły.~- A to mnie tak moja imość wystrychnęła... - 237 3, II | A ona: "Niech jegomość mnie podziękuje, bo zielony kolor 238 3, II | ta krwawa woda najwięcej mnie zgubiła... przy tym nie 239 3, II | mają i we troje żyją... a u mnie i dwunastu morgów może nie 240 3, II | pracowity, posłuszny, choć, do mnie przyrodziwszy się, gniewliwy. 241 3, II | się, gniewliwy. Drugiego mnie Pan Bóg bałwana dał, co 242 3, II | wtrącił Starzyński.~- Bóg mnie ubij na ciele i duszy, jeżeli 243 3, II | materii na ścianach, ale mnie o to bynajmniej! I przed 244 3, II | poszedł już prosić, aby mnie pozwoliła na wesele pójść 245 3, II | Myślałem o tym, ojcze, dlaczego mnie nigdy, ani w dzieciństwie, 246 3, II | wymówił - czy nie uważasz mnie nawet godnym rozmowy z sobą?~ 247 3, II | prośbę!~- Ty, ojcze, do mnie? prośbę? Rozkazuj tylko...~ 248 3, II | może... Cóż? zrobisz to dla mnie, Widziu?~Ciężka chmura okryła 249 3, II | powitał:~- W szczęśliwy dla mnie dzień przyjechałeś, Zygmusiu! 250 3, II | to suma ogromna, a i dla mnie także niemało znaczy... 251 3, II | Niech nie zaczynają! I mnie przecież ten proces kosztował, 252 3, II | nich to dobra lekcja, a dla mnie tysiąc rubli... fiu, fiu! 253 3, II | silne wrażenia wywierać na mnie może to tylko, co jest nowym, 254 3, II | jakim prawem zapytujesz mnie o to, wówczas na pytanie 255 3, II | każdym twoim zbliżeniu się do mnie czułam, że wszystko wraca... 256 3, II | cała przeszłość moja do mnie wraca! Boże! jak ja cierpiałam! 257 3, II | która by... która by mnie wtrąciła w ostateczne już 258 3, II | ludzka, nie wiem, odtrącała mnie wtedy od ciebie, broniła 259 3, II | przy wielu gościach do mnie mówiłeś... twoja żona, kuzynie, 260 3, II | powiedział... patrzała na mnie. na ciebie, i w oczach jej 261 3, II | uczyniła, aby miała przeze mnie płakać? Ja nie chcę, by 262 3, II | chcę, by ktokolwiek przeze mnie płakał! Wtedy kuzynie, zlękłam 263 3, II | zdaje mi się, że wszystko we mnie zamarło. Nie mam żadnego 264 3, II | Moja matka wszystko dla mnie uczyni. Klotylda jest dzieckiem, 265 3, II | uniesieniem zawołała:~- Za kogo mnie masz, kuzynie? O czym mówiłeś? 266 3, II | kuzynie, abyś zdanie swoje o mnie zmienił. Upewniam cię, że 267 3, II | ciebie, nie pozostało we mnie nic wcale, prócz prostej 268 3, II | o rzeczach mających dla mnie wagę wielką, niezmierną...~ 269 3, II | potrzeb może wymagać tego ode mnie?~Ręce szeroko rozpostarł, 270 3, II | ginę, wszystko, co jest we mnie wyższego, idealnego, przemienia 271 3, II | trwogę.~- Zygmusiu, chodź do mnie... chodź tu... bliżej!~A 272 3, II | Klotylda daleko jest dla mnie stosowniejszą... bo delikatniejsza, 273 3, II | tylko przyjemnościach życia? Mnie idzie o coś wyższego, ważniejszego... 274 3, II | sukni splotła.~- Nie karz ty mnie za mój błąd mimowolny... 275 3, II | Tak, moja mamo. Niech mama mnie przebaczy, ale ja mam prawo 276 3, III| zniszczenia i wstydu, jaki mnie wprędce spotka, doczekał! 277 3, III| do śmierci smutku! Żeby mnie ziemia pochłonęła, nim koniec 278 3, III| spodziewałem się, że taki los na mnie padnie i że na starość przemienię 279 3, III| podczas takie wątpliwości mnie oblegają, że ni to żywy, 280 3, III| widziało! - sarknęła. - Proszę mnie pozwolić przejść, bo z moimi 281 3, III| się i młodymi twymi latami mnie od szczęścia odgradzają. 282 3, III| mozołami okryję, a Antolka przy mnie zbytecznych męczarni nie 283 3, III| stryja i brata zależę. Oni mnie wyhodowali, nijakiej krzywdy 284 3, III| jej chcąc pokazać! Czyż mnie tyle nawet nie wolno, co 285 3, III| co gołębiowi? Jak cudzemu mnie przy Antolce siedzieć wonno, 286 3, III| czy napiszesz kiedy do mnie?~Czy kiedy przyślesz mi 287 3, III| dyszkantem zanucił: ~Świat mnie cały przy tobie staniał 288 3, III| Ja już odgadłem, że pani mnie te pytania zadaje z przyczyny 289 3, III| że ona przylepiła się do mnie jak smoła i ściga mię swoim 290 3, III| trzeba, bo od dzieciństwa mnie znając przyzwyczaić się 291 3, III| się nie sądzę... Czy pani mnie wierzy? Jak zbawienia duszy 292 3, III| pozwoleniem wszystkich panów, mnie także słówko w tym zamieszaniu 293 3, III| bo nie od kogo, tylko ode mnie wszystko poszło. Ja nie 294 3, III| Domuntówna przez złość na mnie kamień rzuciła, bo to jest 295 3, III| tylko dla zabawy, żeby mnie nastraszyć, a później z 296 3, III| mojego strachu drwinkować. Mnie się zdaje, że takiego żartu, 297 3, III| wszyscy śmiać się ze mnie zaczęli?~Ona z cicha zachichotała:~- 298 3, III| pamięta, czyja to rączka mnie na pagórku piaszczystym 299 3, III| konik osiodłany!~Przy kim mnie porzucisz, mój Jasiu kochany?~ 300 3, III| pogodniej zaświeci. Niechże mnie tedy pani z łaski swojej 301 3, III| wąsy najeżył.~- Niechaj mnie darowanym będziezawołał - 302 3, III| zawołał - czegóż wy ode mnie chcecie? co ja na to poradzić 303 3, III| się - wołał - że gorzko mnie jest na starość Łazarzem 304 3, III| dobitnie mówić zaczął:~- Do mnie ani do mojej okolicy ten 305 3, IV | moje pismo nie zaszczyciłeś mnie odpowiedzią. Ja jednak piszę, 306 3, IV | życia przedłużyć raczy, może mnie kiedy i z krzesłem w senacie 307 3, IV | plecy. Ot tak, powiodło się mnie na służbie, za co dla naszego 308 3, IV | Benedykt oczami błysnął.~- Na mnie, cóż? Czy kogo na drodze 309 3, IV | pewnych stron życia, dla mnie nad życie droższych, dotykamy!... 310 3, IV | ciężar stupudowy spadł ze mnie, kiedy wszystko przed tobą 311 3, IV | będziesz! Moja natura! I mnie to stanie przy swoim kością 312 3, IV | smutnie.~- Andrzej by na mnie za to nożem cisnął! Ale 313 3, IV | wejrzeniem witał.~- Czy mnie próżna nadzieja zwodzi - 314 3, IV | dziękuję - odrzekła - ale mnie teraz na zabawy nie w czas. 315 3, IV | zostałem! Dobrze! Sam sobie ze mnie pan i hetman!~Siadł prosto, 316 3, IV | odpowiedziała - że kiedy wszyscy mnie czernili i wyśmiewali, pan 317 3, IV | gniewać się i dekrety na mnie wydawać, ujął się i obronił. 318 3, IV | kamienia tylko zażartować ze mnie chciała.~Szkarłatem oblała 319 3, IV | Niech pan Jan nie udaje i mnie do kłamstwa nie kusi. Co 320 3, IV | odszepnęła - spodziewam się, że i mnie Bóg nie opuści...~- A wprędce 321 3, IV | świecie nie tkwiła, to i mnie go nie ominąć...~- Tedy 322 3, IV | życzę, a proszę, żeby do mnie nijakiego gniewu nie miała...~- 323 3, V | tu o los Justynki, który mnie także obchodzi...~Teresa 324 3, V | Teofil Różyc, prosi przeze mnie o rękę Justynki. Osobiście 325 3, V | i zobowiązujące względem mnie postąpienie. Wiem jednak, 326 3, V | kończyła Justyna - już by mnie przyjęcie tej ofiary, za 327 3, V | ty, co przez dumę nic ode mnie przyjąć nie chciałaś, kiedy 328 3, V | żalu odrzucę to, co ani mnie, ani, jak mi się zdaje, 329 3, V | Pamiętaj - rzekł - że masz we mnie brata, nie tylko ze krwi, 330 3, V | komu, Widziu, aby Marty do mnie poprosił.~A do Justyny zwrócił 331 3, V | twarz mu popatrzyła.~- Czy mnie słuch myli, czy istotnie 332 3, V | dlatego, aby zniknąć dla mnie, abym ja zniknął dla ciebie!~ 333 3, V | widmo zamordowanej przeze mnie istoty zawsze widziałbym 334 3, V | czymś ważnym, bardzo dla mnie i dla ojca ważnym.~Grać 335 3, V | otulona.~- Przysyłałeś po mnie, Benedykcie - zaczęła - 336 3, V | Justynka zaś sprzyja mnie, lubi... ona zawsze najwięcej 337 3, V | najwięcej ze wszystkich mnie lubiła... Przy tym i tych 338 3, V | pewno już niedługo, oni dla mnie sami cztery deski zbiją 339 3, V | sami poniosą... ot, czego mnie chce się... Justynka i Janek 340 3, V | myślałam, że stary grat ze mnie, nikomu tutaj niepotrzebny, 341 3, V | potrzebną jestem i jeżeli ty mnie, jak brat siostrę, lubisz?... 342 3, V | Oj, królu mój, jakże ty mnie pocieszyłeś, jak uszczęśliwiłeś! 343 3, V | tobie potrzebna, jeżeli ty mnie lubisz i szanujesz, leczyć 344 3, V | postawić gdzie nie ma... mnie tam te... te... te... to... 345 3, V | ofiaruję. Zresztą, macie u mnie swoją sumkę, którą Justysi


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL