| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] bydleciu 1 bydletami 1 bydlo 3 byl 288 byla 246 bylaby 5 bylabym 3 | Frequency [« »] 302 niej 301 nad 290 tu 288 byl 282 kiedy 281 znowu 275 nim | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances byl |
Tom, Rozdzial
1 1, I | I~Dzień był letni i świąteczny. Wszystko 2 1, I | kilkudziesięciu dworków małych. Był to wraz z brzegiem rzeki 3 1, I | Ubiór ten uzupełnionym był przez stary kapelusz słomiany, 4 1, I | zaczęła kaszlać. Kaszel jej był gruby, chrypliwy, głośny, 5 1, I | Ta łopata, uważasz, to był mój kapelusz na słońcu błyszczący... 6 1, I | złości. Już ja to wiem, bo był czas, że i sama tak uderzyłam 7 1, I | inaczej niż wprzódy. Nie był to głuchy i do cichego grzmotu 8 1, I | tłustych, z których jeden był kasztanowaty z konopiastą 9 1, I | współtowarzyszkom podróży. Był to mężczyzna trzydziestoletni, 10 1, I | ciszej trochę niż zwykle.~- Był, uważasz, taki czas krótki, 11 1, I | się... Jednakowoż jaki to był kiedyś mężczyzna... przystojny, 12 1, I | dwadzieścia dwa... trzy... Jaki to był gwar u nas, jakie życie 13 1, II | skręcająca się za bór ciemny.~Nie był to dwór wielkopański, ale 14 1, II | kamieni. Stary dom niskim był i widocznie z każdym rokiem 15 1, II | na drugiego patrzała. Nie był jednak ponętnym. Średniego 16 1, II | nowego sąsiada naszego... Gdy był u nas po raz pierwszy, leżałaś 17 1, II | wyniszczoną i cierpiącą. Wysoki był i bardzo cienki, na małej 18 1, II | niespełna kwadrans stół był już na dziesięć osób nakrytym 19 1, II | samej rzeczy wyglądającego. Był to staruszek średniego wzrostu, 20 1, II | Temperament! temperament! Był, ale już wywietrzał.~Czarne, 21 1, II | obszernego strychu urządzonym był wąski korytarz z dwoma naprzeciw 22 1, II | do Ignacego Orzelskiego i był zarazem sypialnią nocujących 23 1, II | zawołają, trzeba, aby ojciec był już ubrany.., Lepiej może 24 1, II | z tych dwu ludzi ubrany był w kurtę z siermięgowego 25 1, III| napoleońskiego legionisty, był przez czas jakiś jej wychowańcem. 26 1, III| bliskiej przyszłości zajrzał był wróżbiarz jaki, na całe 27 1, III| Korczyński wróżbiarzem nie był i wszystkiego, co w bliskiej 28 1, III| gdyby ktokolwiek rozwinął był przed nim obraz przeznaczeń 29 1, III| Najognistszym z braci Korczyńskich był najstarszy, Andrzej. Mężem 30 1, III| ludzi zachodzących. Andrzej był synem obywatelskim, w dostatkach 31 1, III| przestrzeni, w szkole żadnej nie był, ziemię swą własnymi rękami 32 1, III| będąc, wcale bogatym nie był... Nie będąc tchórzem i 33 1, III| wychowaną i w której serdecznie był zakochanym, zachciało mu 34 1, III| ożenieniem się swym przedsięwziął był Benedykt. Teraz dość było 35 1, III| bronić? Gdybym magnatem był, jak Boga kocham, nie dochodziłbym 36 1, III| wcale poznała i pokochała. Był on wtedy młodzieńcem zgrabnym, 37 1, III| muskuły; pleczysty teraz był, stąpał ciężko, kark miał 38 1, III| ten stał się takim, jakim był teraz, ani rozumiała, ani 39 1, III| zawołała:~- O! gdybyś się ty był tak nie zmienił, Benedykcie, 40 1, III| przestankami czytać go zaczął. Był to list brata jego Dominika, 41 1, III| kłótnie!~"Gdybym magnatem był, jak Boga kocham, nie dochodziłbym 42 1, III| dziecka pocałunkiem zamknął. Był to jedyny sposób powstrzymania 43 1, III| i świeże usta jego syna. Był to swawolnik i wisus, jakich 44 1, III| niemu wyciągnęła.~Gdyby on był wtedy pochwycił ją w objęcia 45 1, III| że zapominał mówić, tak był milczącym. Kiedy zaś rozgadał 46 1, IV | Korczyna znaczna ilość gości. Był to już zwyczaj przyjęty 47 1, IV | jeszcze Teofil Różyc siedział był przy stole obok małej, zgrabnej, 48 1, IV | innych odległości.~- Dobry był obiad - mruczał stary - 49 1, IV | przedstawionym; wiedząc więc, kim był ten, kto go teraz z widocznym 50 1, IV | tym niż Zygmuś... on tak był wychowany... zresztą... 51 1, IV | w jakie położenie popadł był kiedyś, kiedy to zamierzał 52 1, IV | przed trzema laty wyszedł był spod pędzla jej syna, podniosła 53 1, IV | niewymownej tkliwości i słodyczy. Był to jednak przelotny błysk, 54 1, IV | uśmiech otwierał wąskie usta. Był w tej chwili upostaciowaniem 55 1, IV | pięknej... ho, ho! Kiedyś był sławnym z tego... a i teraz 56 1, IV | miesiącami naczytałem się był wieczorem o wojnach takich, 57 1, IV | odpowiedziała:~- Pan Benedykt był tak łaskaw, że zapraszał 58 1, IV | je podnosiła, wzrok jej był tak samo jak przedtem znużony 59 1, IV | nim dziwna zmiana. Opuścił był salon osłabionym krokiem, 60 1, IV | razu już ich nie podniosła. Był to wzrok taki, jakim śmiały 61 1, IV | na tym, kuzynku, gdybyś był sobie parafianinem.~Nagle 62 1, IV | istotnie muzyki słuchał on był stojąc w pozie jakby z przyzwyczajenia 63 1, IV | Sto lat może garnitur był cały, a teraz, masz!... 64 1, V | przepadało wiele kobiet, nie był zawsze takim, jakim stał 65 1, V | ukrywał. W zamian pamiętnym był dla niej dzień, w którym 66 1, V | rozległ się głos ludzki. Był to silny i czysty głos męski, 67 1, V | parę koni, z których jeden był kasztanowaty, z konopiastą 68 1, V | dodał - to stryj Anzelm był dla mnie i ojcem, i matką; 69 1, V | żeby całkowicie wariatem był, ale troszkę... Jadwiśka 70 1, V | obraz tylko co ujrzany. Był to raczej mały i skromny 71 1, V | przestrzeni stojący, niski był, szary, słomą pokryty, z 72 1, V | dużym tym ogrodzie, który był zarazem owocowym, warzywnym 73 1, V | się ku niej człowieka. Nie był on dla niej całkiem nie 74 1, V | opowiedzieć trudno... A co to był za defekt, o tym jeden Pan 75 1, V | słusznie! I pan Anzelm nie był pewno taki smętny, kiedy 76 1, V | pewno taki smętny, kiedy był młody - odcięła się Elżunia. ~- 77 1, V | stanął. Średniego wzrostu był, krępy, w surducie z grubego 78 1, V | kto słowa te nucił, smutny był czy nadąsany.~Fabian przyśpieszył 79 1, V | jak zwykle bywało, gdy był zdziwionym albo wzruszonym.~ 80 1, VI | dala można by mniemać, że był to tylko gęsty pas roślinności, 81 1, VI | wysokich lip. Lecz w ogólności był to rój ludzki do roju pszczół 82 1, VI | para ludzi, z których jeden był małym, przygarbionym starcem, 83 1, VI | zwiędłej postaci. Nie mógłby był pewnie ustać na plączących 84 1, VI | objaśnił Jan Justynę - to był mój dziadunio, stryja i 85 1, VI | czterema oknami, zaledwie był widzialnym zza gęstwiny 86 1, VI | jakiegoś świrna.~- Wygon nie był nigdy nasz i święcie do 87 1, VI | rozpoznać, że to grobowiec.~Był to grobowiec bardzo prosty 88 1, VI | odległych czasów. Krzyż był tak spróchniały, że rychłym 89 1, VI | ich była nierówna, bo on był ciemnej twarzy i bardzo 90 1, VI | August nazywany. Zapalczywy był on myśliwiec i właśnie w 91 1, VI | wszystkiemu, co tu obaczył. Młody był podonczas i tylko co na 92 1, VI | na tron swój wstąpił. Koń był pod nim arabski, ognisty, 93 1, VI | sobą mieli, piękniejszy był od drugiego, a od kolorów 94 1, VI | legniesz pospolitakiem. Ale żeś był bohatyrem mężnym, który 95 2, I | urodzajne ogrody warzywne. Gaj był świeży, czysty, z grubymi 96 2, I | kiedyś do Olszynki należała. Był to więc kiedyś mająteczek 97 2, I | sióstr, na które przecież był głuchy, z rozrzuconymi włosami, 98 2, I | więcej dziesięć pudów wełny. Był to jedyny grosz, który wpływał 99 2, I | należał, a teraz pod dach był uprowadzonym, śmiały się 100 2, I | spostrzegać kłopotu, którego był przyczyną, i twarzą ku wieszadłom 101 2, I | dziecka, ale wyraz oczu jego był smutny. Na koniec, uwolniony 102 2, I | przerwał - gdybym się był urodził bardzo głupim.~- 103 2, I | trudnego do odgadnięcia! Gdybyś był głupcem, nie dbałbyś o nic 104 2, I | znane, jak nie znanym dlań był cały rozległy rząd podobnych 105 2, I | w przeszłym roku dostał był tak silnego zapalenia, że 106 2, I | i chciałby, aby tym kimś był mąż jej, Bolesław Kirło. 107 2, I | jakim patrzył na krewną swą, był bardzo podobnym do wyrazu 108 2, I | warzywnych ogrodów powracały. Był to wijący się pośród zielonej 109 2, II | kłucie w piersi. Może to nie był tylko atak nerwowy, ale 110 2, II | przemawiał, powściągliwym był także, jakby starannym, 111 2, II | znowu Benedykt; a głos jego był istotnie bardzo pokornym. - 112 2, II | bym tak chciała, aby nasz był choć taki, jak tamten...~- 113 2, II | rację przyznawał: winien był siostrze kilkanaście tysięcy 114 2, II | zawołał - czemuś; to nie był łaskaw porozmawiać trochę 115 2, II | wujem tak, jak gdyby to był twój koleżka, z którym wolno 116 2, II | na ojca wzrok podniósł, był on pełen żalu i dręczącego 117 2, II | po chwili dopiero zdolnym był wymówić:~- A toż co? skąd? 118 2, II | za co lubi go i szanuje; był wdzięcznym mu istotnie za 119 2, II | przede wszystkim zdziwienie. Był przecież i rozgniewanym.~- 120 2, II | Benedykt sam sobie nie zadał był nigdy i które dlatego właśnie 121 2, II | Milcz!~Tym razem wykrzyk był tak namiętny i głośny, że 122 2, II | dziedzińca pocwałował. Wybornym był jeźdźcem; wysoki, silny, 123 2, II | podobnym. Ale dziś dalekim był bardzo od poetyzowania tej 124 2, II | w nim trwać mogło, Dzień był taki pogodny, upalny, Niemen 125 2, II | postąpiła, chód jej powolnym był i trochę jeszcze osłabionym, 126 2, II | stosunek bardzo osobliwy. Był to jej przyjaciel, wielbiciel, 127 2, II | interesujący. O tym, że był także bogatym, nie myślała 128 2, II | niemal wyraz tej książki był d1a niej niby zmartwychwstającym 129 2, III| perkalu. Bardzo też biednym był ten, który, jak ów Ładyś 130 2, III| mielą! Z drogi, hrabiowie!~Był to nadjeżdżający syn Fabiana, 131 2, III| jak długi rozciągnął się był na ścierni i leniwą rękę 132 2, III| samotna para ludzi. Mężczyzna był tam bosy i cały odziany 133 2, III| wypadło, z nimi nie rozmawiał. Był to najuboższy z Bohatyrowiczów, 134 2, III| gołębie, ale wdowcem on był, gromadę wielką w chacie 135 2, III| dwadzieścia, a jej sześć. Anzelm był strasznie gniewny. "Dla 136 2, III| próbowała mówić jeszcze - był taki czas, że pomiędzy nimi 137 2, III| Oj, to źle! trzeba, żeby był! Ale ja cościś słyszałam, 138 2, III| ja cościś słyszałam, że i był... tylko... niestały! Bo 139 2, III| Julek, który przedtem stanął był na zagonie jak słup nieruchomy 140 2, III| puścili się za ojcem. Czas też był, aby z pomocą mu pośpieszyli, 141 2, III| umie... Te pólko Jankowe był już sobie przywłaszczył, 142 2, III| przywłaszczył, kiedy Janek był mały, a Anzelm chory, aż 143 2, III| Adamowi widły, które mu z rąk był wydarł ocierał pot z twarzy 144 2, III| jednacz jaki!~Zaperzony był jeszcze, na czole miał czerwoną 145 2, III| polu wybuchający strwożył był Justynę tak bardzo, że sierp 146 2, III| uczuć. Niesmak odmalował się był na jej pąsowych ustach, 147 2, III| Walentych, nawet u Ładysiów raz był, a o nas zapomniał.~- A 148 2, III| wieczorniki i wysokie malwy. Ogród był pełen świegotu ptastwa i 149 2, III| zagrodzie swej za to cichy był jak otaczająca go tutaj 150 2, III| ludzi Anzelm poznał od razu. Był to fanfaron i elegant Michał, 151 2, III| przeszłej zimy widocznym był aspirantem . Ale drugi... 152 2, III| raczej domyślił się, kim on był, i mimowolnym, instynktowym 153 2, III| rozmowę ciągnął:~- A żebym ja był kotkiem, toby pani inaczej 154 2, III| obojętny, jakby on tylko był człowiekiem z duszą przez 155 2, III| szczególnie wyglądającą izdebkę. Był to tak zwany przeciwek, 156 2, III| brzmieniem. Jeden tylko był nieco dłuższy. Zawierał 157 2, III| lat dziesiątki, Istotnie, był on w nich skąpany, wzrósł 158 2, IV | żywiole. Ale zupełnie ludzkim był uśmiech, którym człowiek 159 2, IV | mówił o Julku. Dziwny to był chłopak. Od dzieciństwa 160 2, IV | nierozgarniętość i w familii był on zawsze ostatnim. Toteż 161 2, IV | go nie chce. A jednakowoż był kiedyś taki wieczór, że 162 2, IV | całował, bo człowiekiem był więcej pochmurnym niżeli 163 2, IV | stryj Anzelm, który wesoły był, gadatliwy i cały na wierzchu. 164 2, IV | jeszcze wtenczas niezupełnie był wariatem, wziął stryja za 165 2, IV | przemknęła jej myśl, że był on od niej wielowzględnie 166 2, IV | uczuwał i taką łzawość. Gdyby był mógł, byłby wszystko porzucił 167 2, IV | wojny idą i żeby on dobry był, toby już dawno zamianę 168 2, IV | Korczyński podobno inszym był kiedyś, a potem go coś odmieniło... 169 2, IV | bieda była, kiedy stryj był chory, a on jeszcze mały 170 2, V | ocienione usta. Układ tych ust był tak surowy, jakby wnet otworzyć 171 2, V | to mówiła, przyjacielskim był i wesołym, ale oczy jej, 172 2, V | na niego patrzała. Więc był to ten sam człowiek, któremu 173 2, V | jakby nigdy tetrykiem nie był!~- Ot, i z głupia odezwała 174 2, V | Dnia tego przecież Anzelm był niepospolicie ożywionym, 175 2, V | czas jego życia. Tylko co był świadkiem przeraźliwej zawodności 176 2, V | utracił...~Jednak zbyt młodym był może i zbyt proste, zdrowe 177 2, V | odzyskując mowę zawołała. - Taki był dziś spokojny, grzeczny, 178 2, V | zdarzyło się... Najstarszy był... pięciu nas było... ja 179 2, V | Z pana Dominika dobry był kamrat... dobry... ja o 180 2, V | w dziurach, a czy obuty był, tego i widzieć nie można 181 2, V | kim ten zmarznięty oficer był...~Prawie jednocześnie, 182 2, V | przytomności posłusznym był jej jak dziecko, ku drzwiom 183 2, V | sarknął Anzelm.~Wieczór był ciemny, bo strzępiaste, 184 2, V | gwiazdy otaczają słońce. Był tam wielki Kondeusz, książę 185 2, V | twarzy królewskiej, a jakimże był mój zachwyt, gdy i jej także 186 2, V | takim tonem, jakby tylko co był się ucieszył, a teraz uczucia 187 2, V | obojętnym, a zapewne takim był i istotnie. Jednak gdy odeszła, 188 3, I | było można, że wzniósł go był przed kilkudziesięciu laty 189 3, I | dokoła pałacem nazywany, był po prostu dwupiętrową kamienicą 190 3, I | jego żony mniej zdolnym nie był. On, zakochany w niej i 191 3, I | ogrodu i parku wodziła.~Był to pokój na górnym piętrze 192 3, I | czarny krucyfiks. Klęcznik był z cennego drzewa, pięknymi 193 3, I | wielki, głęboki kosz pełen był płócien i wełnianych materii, 194 3, I | chcąc. Benedykt podobnym był w tym wypadku do ostrożnego 195 3, I | życia jest to, aby syn jej był nad tłum wyższy, czystszy, 196 3, I | myślącej i energicznej. Był to plan obmyślany, wyrozumowany, 197 3, I | i za co śmierć poniósł. Był to jedyny powiernik jej 198 3, I | tylko przyszłego siebie. Był środkowym punktem świata 199 3, I | znawców. Właściwie, nie był to obraz, ale obrazek, rozmiarami 200 3, I | przechadzek jej syna; rozpoczął on był w nim archeologiczne poszukiwania, 201 3, I | dziennikami spiętrzonym stanęła. Był to okrągły stół pośrodku 202 3, I | Monachium. Wizerunek ten był jednym z ustępów jego życia, 203 3, I | płomieniem i skrzydłami. Artystą był przecież, kochał sztukę! 204 3, I | kilku dniami spostrzegł tu był o tej samej godzinie w pewnej 205 3, I | Do tej roboty zapłonął był przed parą miesięcy, ale 206 3, I | fizycznego ruchu schudł był trochę. Myśląc o tym spojrzał 207 3, I | jest to dusza artysty. On był pewny, tak pewny, jak tego, 208 3, I | pochwycił się za włosy... Był to gest gniewu czy rozpaczy, 209 3, I | śpiewu Klotyldy, rozpoczął on był małżeństwem uwieńczone staranie 210 3, I | Zygmusiu...~Głos jej był teraz cichy, zdławiony.~- 211 3, I | jednak na jego wolę, gdyby ją był stanowczo objawił, nie wywierałaby 212 3, II | gdzie mię do robotników był posłał. Biedny, kochany 213 3, II | znalazł... abym już wtedy był tam, gdzie... to... tamto... 214 3, II | stał jak skamieniały. Tak był wzruszony, że ramię mu drżało, 215 3, II | po raz pierwszy usłyszał był od żony pełne zdumienia 216 3, II | tacy, jak on, świat by już był daleko... daleko... A nam 217 3, II | podsmalone? Czy i Witold tam był? Wieczne dziwy! Czy myślicie 218 3, II | śmiejącą się twarzą podobnym był do równo okrzesanego krzaku 219 3, II | wierzchu piwonią. Drugim był młodziutki, dwudziestoparoletni 220 3, II | prowadzi!...~Drugim tym gościem był Witold, który od kilku już 221 3, II | stroju była, bo i dzień był powszedni, a tylko u Fabianostwa 222 3, II | takiego Benedykta, jakim on był w młodości i jakim, niestety, 223 3, II | coraz bardziej. Wolałby już był otwarte, nawet zawzięte 224 3, II | widać było po nim, że gotów był w tej chwili rzucić się 225 3, II | surduta list jakiś wyjął. Był to na poczcie w miasteczku 226 3, II | zaczął. Dom ten znanym mu był od dzieciństwa; a chwilowe 227 3, II | do pokoju, w którym, gdy był dzieckiem i dorastającym 228 3, II | Mówił śpiesznie i głos jego był trochę świszczący. Ona ręce 229 3, II | znam go, znam go od dawna. Był on przekleństwem mego dzieciństwa, 230 3, II | przerznęła czoło. Silnie do głębi był przekonany, że wymaganie, 231 3, II | J'en ai assez!~- Gdybyś był wyjątkiem... Ale... wszyscy 232 3, II | przebaczy... ale mój ojciec był szaleńcem...~- Zygmuncie! - 233 3, II | wielkie, jaskrawe światło. Był to ów pas na niebie, przed 234 3, II | zbałwaniony, podobnym on był do rzeki krwi, po której 235 3, III| III~Dzień był znowu świąteczny i pogodny, 236 3, III| odmienną postać przybrała. Nie był to już, jak przedtem, gęsto 237 3, III| błękitne smugi Niemna.~Ranek był jeszcze, bo może trzech 238 3, III| do człowieka, który choć był ubogim, pokrewieństw i koneksji 239 3, III| błękitne i białe paski. Był tam jeszcze z dorosłymi 240 3, III| dziwne dziwy rozpowiadał. Był także szczupły i siwy jak 241 3, III| głowy śmiało trzymający.~Był to lud, ale lud, który nigdy 242 3, III| piekielną obelgą chłosty. Był to lud, ale lud, za którym 243 3, III| jeszcze nie zgasłe promienie. Był to lud namiętnie, niepohamowanie, 244 3, III| losach i żyłach czujący. Był to lud ogorzały, w obfitym 245 3, III| cały i, jak zwykle, gdy był wzruszonym, w górę spojrzał; 246 3, III| błękitnookiej Cecylki, której był aspirantem, szepnął:~- Nic 247 3, III| tak ukontentowanym bym nie był, jak jestem z tej pamiątki 248 3, III| pochwyconym w czyjeś ramiona. Był to Witold, drugi po nim 249 3, III| szanował i we wszystkim jej był pomocny, zgodny, nieofukliwy, 250 3, III| czarek miodu i piwa, znacznym był i na innych Bohatyrowiczach, 251 3, III| rozstawiając wołał. - Żebym ja był lepiej nagle zginął, niżeli 252 3, III| swat Starzyński wdał się był w długą orację, co słów 253 3, III| postacie: konia i kobiety. Koń był duży, utrzymany dobrze, 254 3, III| tłumliwe gadania; zamknął się był nawet w swoim przeciwku, 255 3, III| tańczy. Istotnie, tancerz był z niego ochotny i zgrabny, 256 3, III| przytomniejszym niż teraz był, pomiędzy sobą to małżeństwo 257 3, III| Nieboszczyk jego ojciec taki był zawsze pogrążony w sobie 258 3, III| czole wspominał:~- Dobry był z pana Dominika kompan... 259 3, III| Pod gruszą stojąc prawie był niewidzialnym, ale w głosie 260 3, III| że postępek Domuntówny był tylko żartem grubowatej 261 3, III| takiego ślicznego głosu, jaki był podtenczas u pani...~Zatrząsła 262 3, III| Niemnie, nikt tu pijanym nie był, ale panujący w świetlicy 263 3, III| swawolnego młodzieńca, jakim był przed godziną, stał się 264 3, III| któż mógł wiedzieć, że był to oszust, skoro tak pięknie 265 3, III| Nieboszczyk pan Andrzej to był swój!~- A jakże! - ozwały 266 3, IV | samotna, jak gdyby pokój ten był pustynią a on jedynym jej 267 3, IV | biurku lampą. Pokój ten był nie tylko pracownią, ale 268 3, IV | Niegdyś, dawno temu, był wieczór bardzo do tego podobny, 269 3, IV | gdybym w uniwersytecie nie był i nauki nie miał, nigdy 270 3, IV | dwóch jego synów, to jeden był jeszcze małym, a drugi, 271 3, IV | ciemno, ponuro. Kiedy to był taki sam wieczór? A! po 272 3, IV | który do dzisiejszego tak był podobnym? Coś go wtedy pocieszyło, 273 3, IV | Benedykt rzucił w mowę syna, był taki gwałt i bólu, i gniewu, 274 3, IV | Blask oczu jego wilgotny był i jakby rozmarzony, postawa 275 3, IV | go milczącym i skrytym. Był czas, w którym dom ten rozlegał 276 3, IV | nieustannie smutny...~Mógł był odejść w wesołe strony, 277 3, IV | własne życie cenił, jemu był winien.~- Ojcze mój! do 278 3, IV | przeleciał. Taki uparty był. Nie mówi już czasem o czymkolwiek, 279 3, IV | widywałem. Trochę obłąkany był, Pacenki jakiegoś, który 280 3, IV | trochę jego gadanina. On był z nas na te rzeczy zawsze 281 3, IV | jego życia ani razu nie był.~- No, no! - rzekł - prawdziwe 282 3, IV | roztaczający się przed nimi widok. Był on wspaniałym i olśniewająco 283 3, V | stryja zapytując. Benedykt był w domu i zaprosił synowca 284 3, V | odparła - brak pracy właśnie był mi od dawna trucizną i wstydem! 285 3, V | śniadanie, a kiedy jedzeniem był zajęty, o niczym z im rozmawiać 286 3, V | postawy mu nie ustąpiło. Był, jak zwykle, żurnalowo ubrany 287 3, V | srebro dźwięcznym śmiechem. Był to śmiech młodej piersi 288 3, V | Niepotrzebna! A cóż ja bym był począł, gdybym ciebie przy