Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
pana 94
panami 6
panem 30
pani 256
pania 31
paniami 2
panicza 2
Frequency    [«  »]
262 pod
261 który
258 tam
256 pani
247 troche
246 byla
246 ten
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

pani

    Tom, Rozdzial
1 1, I | zaczęła:~- Piechotą, proszę pani, szłyśmy... a on nas napędził, 2 1, II | ciała czy ducha.~Była to pani Emilia Korczyńska, od lat 3 1, II | dziadach Korczyna. ~Naprzeciw pani domu siedziała kobieta na 4 1, II | zamiast pięknego stroju pani Emilii ubiór jej składał 5 1, II | słabym śmiechem zawołała pani Emilia.~- I bez kapelusza - 6 1, II | ciągle i prawie sam jeden. Pani Emilia z ożywieniem zapytywała: 7 1, II | wielkim już ożywieniem wołała pani domu - pieszo idąca, bez 8 1, II | Nie wierzę - twierdziła pani Emilia.~- To być nie może! 9 1, II | Tereso, tak czy nie? jeżeli pani mię pocałuje, to powiem, 10 1, II | czy niesmak objawiający; pani domu oswojona znać z żartobliwym 11 1, II | mój Boże! Co pan wyrabia!~Pani Emilia z niezwykłą u niej 12 1, II | desperacją zwracając się do pani domu - chyba pani choć w 13 1, II | się do pani domu - chyba pani choć w rączkę pocałować 14 1, II | i podając mu rękę wołała pani Emilia - tylko niech pan 15 1, II | przepłynął chude policzki pani Emilii; cofnęła rękę i z 16 1, II | jest kuzynką państwa...~Pani Emilia dłoń przyłożyła do 17 1, II | zawołał Kirło - widzi pani, jak dobrze się przypatrzył... 18 1, II | zwróciły się ku niej.~- Pani mówi? - cedząc nieco wyrazy 19 1, II | wyrazy zapytał gość.~Może pani Emilia uczuła niewłaściwość 20 1, II | pana w domu naszym?~- Tak, pani - z wytwornym ukłonem odpowiedział 21 1, II | przyjacielem naszym.~- Ja, pani, jestem zawsze najlepszym 22 1, II | jest oryginalną...~- Mąż pani...~- Mąż mój! On zajęty... 23 1, II | towarzyszce żądane przedmioty. Pani Emilia delikatnie, z wdziękiem 24 1, II | Czy świeże powietrze ulgi pani nie przynosi?- ze współczuciem 25 1, II | współczuciem zapytał Różyc. - Może pani okno otworzyć rozkaże?~- 26 1, II | także zaczyna głowa boleć...~Pani Emilia nacierając skronie 27 1, II | migrenę - odpowiedziała pani Emilia i z cicha, zwolna 28 1, II | łagodnie odpowiedziała pani Emilia - wiesz o tym, że 29 1, II | wszystkim zrobiło się duszno. Pani domu coraz bezwładniej chyliła 30 1, II | się w delikatne policzki pani Emilii, a koścista ręka 31 1, II | zwojach jedwabiu. ~- Biedna pani! - szepnął - już ja dziś 32 1, II | wybuchem radości zawołała:~- A! pani już tu, panno Marto! i wszystko 33 1, II | przygotowane! Jakże to dobrze! Pani Emilia była bardzo niespokojną.~- 34 1, II | wdzięcznością odparła towarzyszka pani Emilii.~- A Benedykt w domu?~- 35 1, II | Znowu gniewał się, że pani i Justynka piechotą poszłyście 36 1, II | przyjedzie?... moja droga pani, proszę mi powiedzieć, kto 37 1, II | głębi salonu drzwi od pokoju pani Emilü otworzyły się głośno 38 1, II | zapomnienie... o wszystkim...~Pani Emilia jak do modlitwy ręce 39 1, II | przesadził pokój i zniknął. Pani Emilia bardzo powoli podniosła 40 1, II | młodzieńca, spazmatyczne łkanie pani Emilii, piskliwe wykrzyki 41 1, II | służących dla odprowadzenia pani do pokoju.~Różyc i Kirło 42 1, III| takiej drugiej jesieni...~Pani Emilia smutnie wstrząsnęła 43 1, III| opierał i w ziemię patrzał. Pani Emilia wzniesionym wzrokiem 44 1, III| smutną obojętnością rzekła pani Emilia.~- Ale na koniec - 45 1, III| rękami zakrył...~Od tej pory pani Emilia przestała już i do 46 1, IV | z drugiej słabe zdrowie pani Emilii i sposób życia, jaki 47 1, IV | raz w rok, na imieniny pani domu przypadające w ostatnim 48 1, IV | siostrze pana Benedykta, pani Jadwidze Darzeckiej, całkiem 49 1, IV | comme quoi matka Zygmunta, pani Andrzejowa Korczyńska, tam 50 1, IV | Słyszałem dziś, jak Kirło mówił pani Benedyktowej, że ten Różyc 51 1, IV | ceremonialnymi ukłonami. Pani Andrzejowa, nie podnosząc 52 1, IV | niemu wznosząc odszepnęła.~Pani Emilia wiodąc panie ku głównym 53 1, IV | nieco wyosobniona, siedziała pani Andrzejowa. Na ukłon przedstawianego 54 1, IV | nieosobliwie prowadzi, a pani Andrzejowa żałować już zaczyna, 55 1, IV | w tym samym czasie, co i pani Andrzejowej, opiekuna dla 56 1, IV | zmieniła się, zmieniła, o, moja pani!~W progu salonu pan Benedykt 57 1, IV | postępujące za nią dzieci. Kiedy pani Emilia powstawszy z kanapy 58 1, IV | obok wytwornej i wyniosłej pani Andrzejowej, która jednak 59 1, IV | nie ma...~Toteż na twarz pani Andrzejowej wybiło się trochę 60 1, IV | odpowiedziała:~- A jakże ja, moja pani, mogę tak w każdej chwili 61 1, IV | parskające śmiechem usta; pani Andrzejowa jak grób umilkła; 62 1, IV | Andrzejowa jak grób umilkła; pani Emilia podniosła rękę do 63 1, IV | zgrubiała i sprościała; o moja pani! a jaka z niej przed zamążpójściem 64 1, IV | rząd śnieżnych zębów.~- A pani... Maryniu, będzie mi mówić 65 1, IV | skrzypiec. Przed chwilą pani Emilia uczuła, że dalsze 66 1, IV | żartobliwie zapytał:~- Czy pani nie zazdrosna?~- O kogo? 67 1, IV | zarumieniła się jak wiśnia.~- Pani nie wie? - ciągnął żartowniś - 68 1, IV | pierwsza miłość... a pani zna przysłowie...~Tu przerażającą 69 1, IV | jeszcze lubił niż inne.~Pani Emilia wraz z innymi paniami 70 1, IV | Różyc poskoczył za nią.~- Pani pozwoli, że wyręczę... ~ 71 1, IV | i niosąc ozdobny płaszcz pani domu, z krwistym rumieńcem 72 1, IV | kobiecym. Była to panna służąca pani Emilii, wystrojona i fertyczna, 73 1, V | wszystkim. Wkoło niej wrzało. Pani Andrzejowej ubyło coś z 74 1, V | Benedykta posypały się gromy. Pani Andrzejowa co parę dni wzywała 75 1, V | pokój Mucyku! Kto to taki? Pani jakaś? czego ona...~Z dłoni 76 1, V | nie może - zaprzeczył - pani tak tylko, z łaski swojej... 77 1, V | kontenty jestem, że się pani mój sadek upodobał. Wszystko 78 1, V | sadzenia i starania. Gdyby pani dziesięć lat temu tu przyszła, 79 1, V | dodał:~- A to pewno Janek pani o tym mówił... Żeby nie! 80 1, V | nieco uchylił.~- To może pani będzie łaskawa sadek mój 81 1, V | zbliżył się do Justyny.~- Czy pani nie gniewa się za te... 82 1, V | krzyża nie skończym...~- Czy pani była w parowie Jana i Cecylii? - 83 1, V | spotykać podejrzliwe spojrzenie pani Andrzejowej lub łzą oszklone 84 1, VI | Dlaczegóż nie? - dodał - jeżeli pani żąda posłyszeć historię, 85 1, VI | potem chodząc przy boku swej pani. Wszelako tam bywało: ciężko 86 1, VI | świat przybyłem; ale oto ta pani i małżonka moja z wysokiego 87 2, II | kroki dwu mężczyzn z pokoju pani Emilii ku sali jadalnej 88 2, II | innego działo się w sypialni pani Emilii. Błękitny ten pokój 89 2, II | jeszcze jedna, tuż przy łóżku pani Emilii umieszczona i czytającej 90 2, II | świata. Egipt podobał się pani Emilii do tego stopnia, 91 2, II | z łóżka zerwało wołanie pani Emilii. Było ono tak żałosne, 92 2, II | lampa. W tym łagodnym blasku pani Emilia wiła się na pościeli 93 2, II | lekarzem.~Około południa jednak pani Emilia uspokoiła się znacznie 94 2, II | łóżka matki przybiegła; pani Emilia ogarnęła wzrokiem, 95 2, II | skrzypiec i fortepianu. Pani Emilia po całogodzinnym 96 2, II | winszuję i proszę, abyś pani była pewną, że nikt nade 97 2, II | goręcej szczęścia życzyć pani i szczerszym jej przyjacielem 98 2, II | pokornie poprosił Kirło.~Pani Emilia słuchała była muzyki 99 2, II | pokoju ruch niespodziewany. Pani Emilia dość raźnie i z uśmiechem, 100 2, II | przesiedział prawie godzinę, którą pani Emilia w asystencji Teresy 101 2, II | paniom tej wizyty. Usta pani Emilii drżały powstrzymywanym 102 2, II | z płaczem rzuciła się ku pani Emilii, przysiadłszy na 103 2, II | tego pokoju wpadła.~- Moja pani, moja złota, moja najdroższa, 104 2, II | pokoju wyfrunęła.~W buduarze pani Emilii wnet po wyjściu stamtąd 105 2, II | śmiechem także powtórzyła pani Emilia.~Bawiła łatwowierność 106 2, II | femme veut... - dopomogła pani Emilia.~- Otóż to! A jeszcze 107 2, II | m, jak moja Marynia; bo pani i wyobrazić sobie nie możesz, 108 2, II | przy nim nieco pochylał. Pani Emilii taki mezalians zrazu 109 2, III| przemówiła:~- A koniec taki, że pani Starzyńska masz dwoje dzieci 110 2, III| Troszkę spodziewałem się, że pani dziś do nas przyjdzie, bo 111 2, III| jedno, jak zobaczyłem, że pani tu siedzi, jakby mnie słońce 112 2, III| jej śmiechu sposępniała.~- Pani żartuje - opuszczając ręce 113 2, III| przyciszonym głosem przemówił:~- Co pani takiego? Taka pani raptem 114 2, III| Co pani takiego? Taka pani raptem zrobiła się smętna? 115 2, III| naprzód odkrzyknął, - U pani Starzyńskiej zawsze gęba 116 2, III| których taka głowa, jak pani Starzyńskiej, pojąć nawet 117 2, III| procesować musieli...~- Pani Starzyńska bardzo już wszystko 118 2, III| kontenty, jaki ja kontenty, że pani tak sobie pomyślała - zabrzmiał 119 2, III| do głowy przychodziło, że pani Bóg wie za kogo nas poczyta, 120 2, III| masz, Janku! Jak się ma pani Starzyńska! Brawo, Justynko, 121 2, III| żebym ja był kotkiem, toby pani inaczej mnie przyjmowała, 122 2, III| kobiecie podawał.~- Widzi pani, jak bławatki już posiwiały! 123 2, III| nad życie miłym było. Jak pani myśli, panno Justyno, czy 124 2, III| indyczego krzyku.~Michał, widzi pani, już z rok do Antolki chodzi 125 2, III| mokrzycy, a ta gałązka, widzi pani, ja do rączki pani przyłożę 126 2, III| widzi pani, ja do rączki pani przyłożę i zaraz przylepi 127 2, III| do niej przylgnęła.~- Czy pani doprawdy popłynie z nami 128 2, III| do tego czasu nigdy jej pani nie odwiedziła...~Śmiałość 129 2, III| nie uczułam jak teraz.~- Pani pewno popłynie jutro z nami?~- 130 2, III| cicha mówił:~- Bo to, widzi pani, już ja dziś z twarzy stryja 131 2, IV | tego, kto tędy płynie. Czy pani nie uprzykrzyło się płynąć?~ 132 2, IV | przyczyny zechciało mi się, aby pani na tych piaskach była. Dla 133 2, IV | byłem tych pałaców, i czy pani da wiarę? przekonałem się, 134 2, IV | twarz spłynęło.~- Prawdę pani mówi - wiosło w wodzie zatapiając 135 2, IV | znowu i ręką skinął.~- Co pani wie? - trochę porywczo rzucił.~- 136 2, IV | już przemówił - tak już pani urodziła się i uczyła się 137 2, IV | pagórków wyciągnął.~- Widzi pani, tam, ten trzeci od boru 138 2, IV | dobrze pamięta?~- A jakże! Pani i wiary dać nie może, jak 139 2, IV | przejechali i tam... widzi pani te miejsce, gdzie jodły 140 2, IV | brzegiem, w tym miejscu, gdzie, pani wie, na naszym podwórku 141 2, IV | obaczyłem, że w kąteczku pokoju pani Andrzejowa jak martwa kłoda 142 2, IV | ramienia jej dotknął:~- Niech pani stanie i popatrzy!~Stanęła 143 2, IV | kwitnąca ziemia.~- Niech pani przed siebie patrzy - powtórzył 144 2, IV | których często udzielała jej pani Emilia, ani czytywane wspólnie 145 2, IV | stary, to co innego, ale jak pani do tej pory tak wyżyć mogła, 146 2, IV | zdrowie i siła biją od pani i zdaje się, choć wiadra 147 2, IV | twarz radością zawołał - to pani choć raz okiem na mnie rzuciła! 148 2, IV | Burza nadlatuje. Czy pani nie lęka się? - zapytał.~ 149 2, V | odzywając.~- Wszystkich ich pani po troszku na weselu Elżusi 150 2, V | przypominając zapytał:~- A może by pani herbaty wypiła? My rzadko 151 2, V | złego nie widzę, bo jeżeli pani jest tak łaskawa, że z nim 152 2, V | pochodziła, niewielka z niej była pani... niewielka! Cudze suknie 153 2, V | bym chciał, żeby on przy pani opowiedział jedną historię 154 2, V | niebo i gwiazdy.~- Jeżeli pani chce dobrze widzieć, to 155 2, V | bardzo wyraźnie z sypialni pani Emilii dochodzące głośne 156 2, V | raz jeszcze westchnęła pani Emilia i zapewne łza spłynąć 157 2, V | Niech tylko najdroższa pani nie denerwuje się, nie płacze, 158 2, V | być może... Moja najmilsza pani, proszę zapanować nad sobą 159 2, V | dusi?...~Tego więc wieczoru pani Emilia i jej towarzyszka 160 2, V | błazen Kirło kpił, nawet pani Andrzejowa uśmiechała się 161 3, I | tym domu czy w tym pałacu pani Andrzejowa urodziła się, 162 3, I | Zygmunta. Wizerunek męża pani Andrzejowa posiadała jeden 163 3, I | zaślubiał. Ale w pokojach pani Andrzejowej nie zmieniono 164 3, I | całe dnie czasem schodziły pani Andrzejowej na przypatrywaniu 165 3, I | przyrządami do szycia na kolanach pani Andrzejowej spoczywała. 166 3, I | szkół publicznych. Wtedy pani Andrzejowa w całej wysokości 167 3, I | prowadząc, pustelnicą zupełną pani Andrzejowa zostać nie mogła. 168 3, I | chęci przypodobania się pani domu, pani Andrzejowa o 169 3, I | przypodobania się pani domu, pani Andrzejowa o tym nie myślała. 170 3, I | powiększeniu uległy. Dla pani Andrzejowej była to chwila 171 3, I | prawie pięćdziesięcioletnia, pani Andrzejowa wyglądała na 172 3, I | Twarzy tych dwojga ludzi pani Andrzejowa nie dostrzegała; 173 3, I | drzwi domu prowadzącą. Potem pani Andrzejowa usłyszała lekkie 174 3, I | Nieskończoną już ilość razy pani Andrzejowa zadawała sobie 175 3, I | ziemi, opierał je o ziemię. Pani Andrzejowa splecione ręce 176 3, I | niego zaczęła:~- Dzień dobry pani. Dlaczego pani dziś taka 177 3, I | Dzień dobry pani. Dlaczego pani dziś taka smutna? Czy dlatego, 178 3, I | dlatego, że ktoś malować pani już nie chce? Ktoś jest 179 3, I | niedobry. Wie on dobrze, że pani go kocha, kocha, kocha, 180 3, I | nie chce zapomnieć małego pani uniesienia i nadyma się, 181 3, I | w książkę patrzy, kiedy pani przyszłaś i z całego serca 182 3, I | już pragniesz... Biedna pani! Czy pani już nie kochają? 183 3, I | pragniesz... Biedna pani! Czy pani już nie kochają? O, nie, 184 3, I | nie kochają? O, nie, niech pani tak nie myśli, bo byłoby 185 3, I | cette... rien du tout! Pani Kirłowa, która ma wielki 186 3, I | wbiegając wybuchnęła płaczem.~Pani Andrzejowa siedziała na 187 3, I | nadaremnie tłumionym płaczem do pani Andrzejowej przypadła, dziewczynka 188 3, I | czyniąc. odpowiedzialność pani Andrzejowa czuła i uznawała 189 3, I | ulubione kwiaty swe obejrzeć, pani Andrzejowa powstała i poruszyła 190 3, II | zagadnął:~- Czy to prawda, co pani Fabianowa Bohatyrowiczowa, 191 3, II | się zdarzało nie często, pani Emilia, dość zdrowa, w ładnym, 192 3, II | łagodnie wytłumaczyła pani Emilia.~Benedykt zamruczał:~- 193 3, II | spojrzeniach, i uśmiechach pani Emilii, Teresy, nawet niedorosłej 194 3, II | przez Opatrzność okazany!"~Pani Emilia myśli te nawet słowami 195 3, II | Benedykcie! - z cicha jęknęła pani Emilia.~- A tak - nie zwracając 196 3, II | człowieku... nie mogę... ja...~Pani Emilia usiłowała podnieść 197 3, II | współczuciem przyskakiwał do pani domu ramię jej podając, 198 3, II | także będzie, już ja to u pani Kirłowej uproszę, byleby 199 3, II | na małym gospodarstwie... pani do tego nie przywykła i 200 3, II | dzierżawę trzyma... może pani słyszała?... od Korczyna 201 3, II | Starzyn, mąż dawniejszej pani Jerzowej... A to Alżusi 202 3, II | panna służąca wołając:~- Pani zachorowała i panny Marty 203 3, II | domu pobiegł.~W sypialni pani Emili działy się straszne 204 3, II | pozwolenie wejścia zapytał. Pani Emilia nie tylko synowi 205 3, II | przyszedł, wypowiedział. Pani Emilia najzupełniej zrazu 206 3, II | wtrąciła się i Leonia, ale pani Emilia długo żadnej ulgi 207 3, II | gdy nagle wszystkie, prócz pani Emilii, znajdujące się w 208 3, II | zamiast udać się do pokojów pani Emilii, po wschodach z sieni 209 3, II | oddalonym budynkom. Drzwi pani Emilii były jak zwykle szczelnie 210 3, II | ganek osowieckiego domu. Pani Andrzejowej na odgłos ten 211 3, II | niemożliwym i niesprawiedliwym. Pani Andrzejowa myślała chwilę. 212 3, II | światłach kończącego się dnia pani Andrzejowa ścigała wzrokiem 213 3, II | przerwał stłumiony głos pani Andrzejowej. Czuć w nim 214 3, II | trudno było zgadnąć, czy pani Andrzejowa go słuchała. 215 3, II | koniecznie potrzebuje?~Wtedy pani Andrzejowa głowę podniosła 216 3, III| z tej pamiątki rączkami pani przygotowanej - wymówił 217 3, III| odpowiedź:~- Dobrze. Bo to pani Giecołdowa papirosa zapaliła...~ 218 3, III| chciałbym, byle wiedzieć, o czym pani tak zamyśliła się w tym 219 3, III| nieśmiało, z cicha mówił:~- Pani zapytuje, dla jakiej przyczyny 220 3, III| jarzębiny czarne włoski pani ubierają... i sukienka ta 221 3, III| skrytości wiem i w serduszku pani jak w otwartej książce czytam...~ 222 3, III| ale z zapałem mówił:~- Pani zapytuje, czy doprawdy najpierwsze? 223 3, III| porwał.~- Ja już odgadłem, że pani mnie te pytania zadaje z 224 3, III| być nie może, a tylko to pani z gruntu serca mojego żadnym 225 3, III| winnym się nie sądzę... Czy pani mnie wierzy? Jak zbawienia 226 3, III| słówka tego czekam: czy pani wierzy?~Uczuła, że na jej 227 3, III| we dwoje... moja droga pani... moja złota! swoim czółenkiem... 228 3, III| figury i ognistością oczów pani zadziwiony i oślepiony zostałem...~- 229 3, III| siwym barankiem?~- A pani pamięta, czyja to rączka 230 3, III| głosu, jaki był podtenczas u pani...~Zatrząsła głową:~- Tak, 231 3, III| zaświeci. Niechże mnie tedy pani z łaski swojej powie: czy 232 3, IV | światła: jedno w buduarze pani Emilii, drugie w gabinecie 233 3, IV | poważny, chóralny śpiew. Pani Emilia od stóp do głowy 234 3, IV | zwodzi - zaczął - czy też pani w jedną drogę z nami puścić 235 3, IV | swoją ukazywał:~- Gdyby pani mojej kałamaszce ten honor 236 3, IV | goście przyjeżdżają...~- Ale pani czy przez to ambarasu nie 237 3, IV | całe życie przyjacielem pani ostanę...~Rękę do niego 238 3, IV | mówił - myślałem, że pani może już do domu poszła... 239 3, IV | rozwiewnym westchnieniem.~- Niech pani teraz trochę z echem porozmawia! - 240 3, IV | Justyno! - zaczął Jan - niech pani echu powie te imię, które 241 3, IV | powie te imię, które dla pani najmilsze jest na świecie! 242 3, IV | proszę zawołać tego, kto dla pani miły!...~Pod spadającymi 243 3, V | matce swojej oznajmiła. Pani Emilia, zaledwie przed kwadransem 244 3, V | nie hałasować, bo to by pani Benedyktowej przykrość zrobić 245 3, V | zamknięte drzwi od pokojów pani Emilii sprawiały na nich 246 3, V | zdołała, we drzwiach stanęła pani Emilia, białym, długim, 247 3, V | wszyscy już je przewidywali. Pani Emilia jednak splotła śliczne 248 3, V | dowiedziała się, nie zraziło...~Tu pani Emilia splecione ręce w 249 3, V | szczęście! - dokończyła pani Emilia.~- Doprawdy! Od takiego 250 3, V | zdarzało się bardzo rzadko, pani Emilia wybuchnęła:~- Ależ 251 3, V | zawczasu, zawczasu przyszłej pani Różycowej do nóżek się ścielę! - 252 3, V | bohaterstwo miłości - wtrąciła pani Elmilia.~- Tym większy w 253 3, V | Żartujesz! Ona żartuje!~Pani żartuje!~Widać było jednak 254 3, V | kochaną - odpowiedziała.~Pani Emilii zrobiło się niedobrze. 255 3, V | ma co mówić! macie rację!~Pani Emilia uczuła kłucie w łopatkach, 256 3, V | Otwierając drzwi od buduaru pani Emilii znowu powtórzył:~-


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL