| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] omyle 1 omylka 1 on 310 ona 242 one 40 onegdaj 2 oni 53 | Frequency [« »] 247 troche 246 byla 246 ten 242 ona 240 pan 238 domu 232 ani | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances ona |
Tom, Rozdzial
1 1, I | płócienny kołnierz miała ona na sobie czarną spódnicę, 2 1, I | przybranej rubaszności, nie miała ona przy tym na sobie ani kapelusza, 3 1, I | miłością przyglądała się ona uzbieranej przed chwilą 4 1, I | przenikliwej woni, którą też ona od chwili do chwili wciągała 5 1, I | żeby tak pchły pieścić, jak ona swoje choroby pieści, toby 6 1, II | pokój ten napełniająca. Była ona duszną i pełną zmieszanych 7 1, II | słodkiej rezygnacji splatała je ona i opuszczała na suknię albo 8 1, II | zupełnie już nieładna, była ona zarówno szczupłą i delikatną, 9 1, II | przywiędłymi usty. Uśmiechała się ona w ten sposób do dwu z obu 10 1, II | głównie zabawiać ją usiłował i ona też więcej i czulej na niego 11 1, II | Kirły na osobie, której ona uczynioną została. W owalnej 12 1, II | pokierować trudno... Jest ona zresztą dobrą, bardzo dobrą, 13 1, II | nauczycielka mojej córki, gdy była ona malutką... Wszakże to drugi 14 1, II | się Kirło.~- O, Marta... Ona taka biedna.., zgorzkniała... 15 1, II | Justyna...~- O, Justynka! ona tak jest oryginalną...~- 16 1, II | do roboty? Albo ja, albo ona... A ponieważ ona chciała...~ 17 1, II | albo ona... A ponieważ ona chciała...~Korczyński uśmiechnął 18 1, II | nic - szeptała Teresa ale ona zawsze o wszystko niespokojna. 19 1, II | żółtą szyję towarzyszki. Ale ona gwałtownie wyrwała się z 20 1, II | jedno z okien domu. Mało ich ona obchodziła. Nagle Różyc 21 1, II | na obiad będzie, ale czy ona kiedy po ludzku do kogo 22 1, II | u którego szczytu stała ona w otwartym oknie. Potem, 23 1, III| Martę Korczyńską. Miała ona podówczas lat dwadzieścia 24 1, III| w okolicznej mowie była ona jedynym grobowcem najstarszego 25 1, III| niezapomnianą rozmowę. Tym razem ona to weszła do gabinetu jego 26 1, III| wypłacał jej procent, który ona użyć chce na osobiste swe 27 1, III| lekka końcami swych palców. Ona też odwróciła się szybciej 28 1, IV | sposób życia, jaki wiodła ona od lat już wielu, nie dozwalałyby 29 1, IV | w gospodarskich pracach, ona lękała się ruchu, gwaru 30 1, IV | zgodzić się nie chcieli, aby ona tak wcześnie za mąż wychodziła; 31 1, IV | przenosi czułość męża, że ona, dość posażna, świetnie 32 1, IV | jak dąć się i stroić... Ona także synowczykowi poduszeczki 33 1, IV | ruchliwych i wesołych główek. Ona wesołą nie była. Już Darzeckie 34 1, IV | dzieci ani wyciągnąć...~Ona, z podniesionym ku niemu 35 1, IV | wyrazem, że prędko spuściła ona oczy i ani razu już ich 36 1, IV | krześle obok Kirłowej usiadł. Ona przyjaźnie i poufale uśmiechając 37 1, IV | Twierdząco skinęła głową.~- Bywa ona u ciebie?~Znów głową kiwnęła 38 1, IV | znowu - żebyś wiedziała, jak ona mi się podoba!... Ślicznie 39 1, IV | położył znaczący nacisk. Ona stała przed nim ze spuszczonymi 40 1, IV | w ogóle sztuk pięknych. Ona słuchała go wciąż w nieruchomej 41 1, IV | do Korczyna przyjeżdża, ona bywa najczęściej niewidzialną 42 1, IV | prędko zamarł uśmiech i sama ona zmartwiała jakby, oczy swe 43 1, IV | pomoc swą ofiarowało, ale ona jej nie przyjęła. Bardzo 44 1, IV | twemu sumieniu powierzonym. Ona cię kocha... a moja dusza.~ 45 1, V | to skracając zwracała się ona w różne kierunki; zdawało 46 1, V | myślała wcale o tym, dokąd ją ona zawiedzie. Więcej instynktownie 47 1, V | ciążyć nie powinien, że ona, w imię Andrzeja, prosi 48 1, V | postanowieniem syna. Mogła ona z wielką dobrocią i hojnością 49 1, V | ludzie, jak on, z takimi, jak ona, dziewczętami romansują 50 1, V | sama to przyznawała - była ona nie wiedzieć kim!~Obu dłońmi 51 1, V | obawy. Pomyślał może, że ona chce z niego żartować.~- 52 1, V | mężczyzny?... I wszystko ona robić zdoła, taka silna... 53 1, V | taki? Pani jakaś? czego ona...~Z dłoni sobie daszek 54 1, V | proszęż iść... prędko... ona w gościnę do nas przyszła... 55 1, V | Jakim sposobem pochwyciła ona tego człowieka prostego 56 1, V | słyszanych w dalekich krajach. Ona tego człowieka kiedyś bardzo 57 1, V | ja wody przyniosę niźli ona - jakby usprawiedliwiając 58 1, V | po córkę. Nie zlękła się ona bynajmniej, tylko umilkła, 59 1, V | stąd iść ani tam wracać. Co ona tam będzie robić? Znowu 60 1, V | własnego wzruszenia! Po co tam ona? komu potrzebna? Kto jej 61 1, VI | chcemy - odpowiedział Anzelm.~Ona dygnęła znowu. ~- O subiekcję 62 1, VI | otwartemu oknu w którym ona stała. Ale to przypomnienie 63 1, VI | opowiadał ją drugiemu i tak ona z daleka, jak czeka przez 64 1, VI | najczęściej w pospólstwie bywa, a ona, czy to szła, czy to stała, 65 1, VI | oprawiał kłody i budował, a ona zbierała orzechy i dzikie 66 1, VI | matka ludzkiego rodu miała ona podobno włosy złociste i 67 1, VI | jakich już teraz wcale ona nie ma. Do tego i lubości 68 1, VI | mógł, ale .rozpoznał, gdzie ona płynęła, po wysokiej, piaszczystej 69 1, VI | długim kiju oprawionym; ona zsiwiałe włosy po pas rozpuściwszy 70 1, VI | ziemi pełnili zadania; że ona także z ochotą i dumą poszłaby 71 1, VI | mężczyznę, który, tak jak ona, stał wsparty o drzewo i 72 2, I | głowy skręconym - zaglądała ona do dzieży, w której dziewczyna 73 2, I | jak len, jasne włosy: i ona sama, i szesnastoletnia 74 2, I | napomnienia, o które znowu ona wcale nie dba. Wtem potknęła 75 2, I | Pójdzie precz ze szkoły i co ona z nim potem zrobi? Pojechała 76 2, I | osiemnaście rubli za pud wełny, a ona żądała po dwadzieścia. Coraz 77 2, I | bielizną i zapach mydlin, a ona sama w starym tołubku i 78 2, I | którym z gościem swym zasiąść ona może! Pobiegła ku kanapie, 79 2, I | przebiegły gorączkowe błyski. Ona słuchała go ze zdziwieniem 80 2, I | irytacją wołała - z czego ona, na nieszczęście swoje, 81 2, I | i doprawdy, zjawiła się ona bardzo w porę, kiedym już 82 2, I | zbałamucić Przeszła już ona przez smutne doświadczenie, 83 2, I | Dwieście razy! - poprawił.~Ale ona żartobliwej poprawki tej 84 2, I | Trudno... nie podobna!~Ona z bólem na niego patrzała.~- 85 2, I | mówienia nie stracił, ani ona przestała go słuchać z ciekawością 86 2, I | miał pozór nauczyciela, ona uczennicy; wyglądali jeszcze 87 2, I | oczami pod dziecinnym czołem; ona szła z pochyloną nieco głową, 88 2, II | że aż potem chorowali, a ona doglądała ich znowu, leczyła, 89 2, II | takie rzeczy, które usłyszeć ona pragnęła zawsze f których 90 2, II | to mię boli, bo nie jest ona ani złą, ani głupią, ale 91 2, II | domowym koncercie, oznajmiła ona, że z podaniem obiadu na 92 2, II | powinszowania i oświadczenia brała ona za nową formę drwin wesołego 93 2, II | dowiedziawszy się, że znajduje się ona w swoim pokoju, jak wicher 94 2, II | przed lustrem kobietę. Ale i ona sama przystrajać się i mizdrzyć 95 2, II | wyrzucać, że z niej żartował.~- Ona jest dla mnie bardzo dobra... 96 2, II | niespodziewanym, o którym nawet marzyć ona nie mogła, ale ta strona 97 2, II | jej zrobiłam, że pozwala ona tak żartować ze mnie!~A 98 2, II | westchnieniem:~- Ja ją tak kocham, a ona dla mnie nie ma żadnej sympatii!...~ 99 2, II | tak kocham, tak kocham, a ona żartuje ze mnie! O Boże, 100 2, II | Pewno już pora minęła, a ona zagawędziła się i nie wzięła. 101 2, II | od wszystkich wiedziała ona, że w wieści przez Kirłę 102 2, II | to szczęście. Nazywa się ona szczęściem dlatego, że wróży 103 2, II | wzięła, Przez chwilę szemrała ona w jej ręku, jakby była złotawą 104 2, III| mężczyzn i kobiet. Była ona tak liczną, bo składało 105 2, III| siestrę. Hoduj ty ją, a ona tobie do pomocy stanie". 106 2, III| przed nią mrowiska ludzi, Ona także od dnia tego, w którym 107 2, III| którą od dawna widywała ona, ilekroć przymknąwszy oczy 108 2, III| zachwycenia, w której prostowała ona swą kibić tak, jakby sama, 109 2, III| powrócił, sierp trzymał w ręku. Ona podniosła się z niskiego 110 2, III| pierwszy śpiewak w okolicy, a ona pierwsza śpiewaczka. I na 111 2, III| tamtym pod lipami, który ona jemu bogatym wianem wniesie, 112 2, III| tej przyczyny i nazywa się ona lepka.~Ostrożnie, z uśmiechem, 113 2, III| oka w twarz jej spojrzał. Ona zamyślonym wzrokiem daleko 114 2, IV | chwili zapominać się zdawał; ona, przeciwnie, ku niemu zwrócona, 115 2, IV | pagórek ten Justynie ukazał, ona też milcząc skinęła głową; 116 2, IV | wspomnieniem nie sięgała ona żadnej z tych ognistych 117 2, IV | uczynił kroków parę, gdy ona przed nim stanęła i z pochylonym, 118 2, IV | usty. Gdy wyprostował się i ona podniosła powieki, oczy 119 2, IV | bezludne; który, tak jak ona, kochając naturę znał ją 120 2, IV | zżył się z nią ściślej niż ona; który w ukrytych przed 121 2, IV | wydać by się mogła, powstała ona niezawodnie w głowie tej 122 2, IV | i duszy, nikomu na myśl ona nie przychodziła. Była ubogą 123 2, IV | życiowej nicości, które ona sobą przedstawiała. Nigdy 124 2, IV | nawet, że nie pojmuje, jak ona taką mękę wytrzymać może, 125 2, IV | domyślał się, że nie była ona szczęśliwą; od ludzi to 126 2, IV | A zdarzało się czasem. Ona go nie widziała, lecz on 127 2, IV | niej zaśpiewał. Ale pewno ona wtedy ani patrzała na niego, 128 2, IV | jej pomóc towarzyszce. Ale ona już także znajdowała się 129 2, IV | towarzyszkę, którą okryła ona od szyi do stóp, a sam u 130 2, V | progu podeszły, a gdy im ona rękę na powitanie podała, 131 2, V | wilk tu. Bardzo słusznie!~- Ona do Justynki ma wielką prośbę - 132 2, V | odwracając rękę jej odepchnęła.~- Ona Justynkę chce na wesele 133 2, V | późniejsze, dlatego może ona przy żniwach dzieciom pomagać, 134 2, V | zauważył Jan a z tej racji jest ona taką, że matka zawsze wesołą 135 2, V | wszystko zepsuć może, a ona kiedy nie uczyła się, jak 136 2, V | szramę zapytał, czy pochodzi ona od sierpa, a otrzymawszy 137 2, V | no... no... wina!~Ale ona z czoła i ramion wilgotne 138 2, V | choć z pańskiej familii ona pochodziła, niewielka z 139 2, V | ślepego przecież patrzała ona swymi takimi ognistymi oczami 140 2, V | pannę spojrzał: nie! Szpetna ona nie była ani głupia i to 141 2, V | kierowała parą koni. Teraz miała ona na sobie suknię z wełnianej 142 2, V | miał taki uśmiech, jakiego ona nie widziała u niego nigdy, 143 2, V | zaczerwieniwszy się, jak to ona czerwieni się zawsze, za 144 2, V | Justynko? Już postanowił, a ona, zdaje się, dlatego tylko 145 2, V | gadania aż ochrypłam, a ona nic powiedzieć mnie nie 146 2, V | tuląc szeptała Justyna. Ale ona zwracając ku niej swą żółtą 147 2, V | floresy wyrzeźbionym? To ona sama... ona... w krótkiej, 148 2, V | wyrzeźbionym? To ona sama... ona... w krótkiej, kraciastej 149 2, V | ale bez dnia i słońca, a ona górą płynęła i szeroki widnokrąg 150 2, V | przezroczystym zmroku; a ona płynąc górą trzymała w ręku 151 3, I | demokraty i patrioty, była mu ona powiernicą, pomocnicą, wspólniczką, 152 3, I | wesoło jej to pobłażał; ona zgryzioną i upokorzoną się 153 3, I | na jedyny rozdział, który ona stawiła pomiędzy nią a ukochanym 154 3, I | jest i być ma prawo, i że ona to może stanowi całą rację 155 3, I | onieśmielało i odstręczało, a ona nie czyniła nic, aby ku 156 3, I | dnia sierpniowego siedziała ona u wielkiego okna w głębokim 157 3, I | udział, tym czynniejszy, że ona po szczerze i gorliwie przedsiębranych 158 3, I | myśl nasunąć usiłował, ale ona zdawała się nie słyszeć 159 3, I | że nie uczyni tego nigdy. Ona, ona miałaby jedyne dziecko 160 3, I | uczyni tego nigdy. Ona, ona miałaby jedyne dziecko swoje 161 3, I | materialnym użyciem! Nie gardzi ona tłumem, owszem, namiętnie 162 3, I | dlatego też życzy sobie ona i prosi, aby ją nimi więcej 163 3, I | wyosobnionym, nie zdawała ona z tego przed sobą dokładnej 164 3, I | bo z czasem stać się mu ona może puklerzem przeciw wszelkiemu 165 3, I | przemawiało goręcej, niżby ona spodziewać się albo nawet 166 3, I | rzęsiste, gorące łzy. Nie, ona zapomnieć nie mogła ani 167 3, I | samolubnych uciech, miałaby ona własnymi rękoma zdruzgotać 168 3, I | po nim! Jak to! miałaby ona, jak najpospolitsza z niewiast, 169 3, I | ziemi przedłuży, jeżeli ona wyrzuci ją z siebie? Kto 170 3, I | udział w jego ofierze, jeżeli ona go się zrzeknie? Kto myślą 171 3, I | stronach ponurych, jeżeli ona w słoneczne, kwieciste odleci? 172 3, I | dokładnością linii. Milczał; ale ona do niego mówiła. Co i jak 173 3, I | Ale nie powtórzyła się ona nigdy, tak jak nie powtórzył 174 3, I | niemniej pozostawiła w niej ona ślad niestarty i z upływem 175 3, I | ludzi nie słyszał tego, co ona mówiła i opowiadała jemu - 176 3, I | dbał o nią, nie istniała ona dla niego. W zamian rósł 177 3, I | Wyżyje czy nie wyżyje?" Ona widziała ludzi umierających 178 3, I | tylko to, co poczytywała ona za życie człowieka, ale 179 3, I | nawet nie słyszeć tego, co ona do niego mówiła, wprawdzie 180 3, I | powtórzył:~- Impossible! Co? ona, ten model na silną Dianę, 181 3, I | Orzelskiej... Bo czymże ona była? Córką opasłego, idiotycznego 182 3, I | Andrzejowa czuła i uznawała sama. Ona to na wezwanie Zygmunta 183 3, I | przyszłość świetną. Miałażby ona teraz, z winy jej syna, 184 3, I | byłby ją pojął za żonę! Ona małżeństwa tego nie chciała, 185 3, II | ciekawie zapytał Witold~Ale ona spłonioną twarz ku polu 186 3, II | spostrzegłszy, że ku karafce rękę ona wyciąga, z pośpieszną, lecz 187 3, II | na myśl, że jeśli wyjdzie ona za Różyca, kłopot ten oszczędzonym 188 3, II | nim Zofia tyle nagadała... ona krewna pana młodego i zaproszona... 189 3, II | panna Marta, taka sroga, ale ona nie zlękła się jej wcale, 190 3, II | arystokrat. Ale on sobie, a ona sobie. U ojca rodzonego 191 3, II | świecie nie ma, którego by ona lękać się mogła.~Ciekawie 192 3, II | słodkości pokosztuje. Ale ona wie bardzo dobrze, o co 193 3, II | rozum na drodze straciła?" A ona: "Niech jegomość mnie podziękuje, 194 3, II | ze sobą poczęli, a raczej ona szeptała, on zaś z pokornym 195 3, II | pracowitego dnia letniego, ona usnęła Niewiele przed południem 196 3, II | Owszem, moja mamo, powinna ona wszystko widzieć i słyszeć, 197 3, II | Same córki tylko mając ona za synami braci przepada, 198 3, II | sam interesami rządzi, ale ona ma nad nim wpływ wielki, 199 3, II | jego był trochę świszczący. Ona ręce z robotą na kolana 200 3, II | chciał ująć jej rękę, ale ona krzesło swe cofnęła i ramiona 201 3, II | się ku niej Zygmunt.~Ale ona rozkazującym gestem usunęła 202 3, II | przyjeżdżałeś... Czy wystarczyłaby ona zawsze?... Może tak... może 203 3, II | jej dotknął ramieniem. Ale ona gibkim i oburzonym ruchem 204 3, II | zaciśnięte zęby wymówiła:~- On, ona i trzecia! Zupełnie jak 205 3, II | uświęca... - zaczął.~Ale ona mu przerwała:~- Zmień nazwę, 206 3, II | ale nie wystarcza mi ona.... do duchowych moich potrzeb 207 3, II | ożenienia się z Justyną i gdyby ona była teraz twoją żoną, czułbyś 208 3, II | który utrzymywał jej życie. Ona rozumiała, co tam gaśnie, 209 3, III| dostanie dudka na kościele, bo ona już dawno sobie Jana Bohatyrowicza 210 3, III| mirtem Justynie podawał, ona w zamian położyła na niej 211 3, III| salę do tańca. Mieściła się ona w stojącym tuż przy drodze 212 3, III| głosy - toż to Jadwiśka! Czy ona rozumu pozbyła się, aby 213 3, III| prawili, o coś prosili, a ona opierała się, przecząco 214 3, III| ko... ko... pa... lat..~A ona także zaczęła:~- Góra z 215 3, III| wstrząsnął, kędyś w bok spojrzał. Ona zarumieniła się tak, jak 216 3, III| zaniemeński bór úukazywał. Ona wszystkim ściskała ręce, 217 3, III| zdziwienie, że ją tu widzą... Ona wszystkich powitawszy na 218 3, III| wesołość i poufałość. O! ona wiedziała, jak z tymi ludźmi 219 3, III| tańca ją zaprosił, a gdy ona w znak przyzwolenia lekko 220 3, III| i zatrzymanym został, a ona zaledwie parę kroków na 221 3, III| zapytał, czy da wiarę, że ona jemu aż trzy razy śniła 222 3, III| stronę, gdzie stał Janek; ona zaś zaczerwieniła się jeszcze 223 3, III| nie błysnęło. To zaś, że ona przylepiła się do mnie jak 224 3, III| się jak w febrze, poszła ona dziadunia swego szukać i 225 3, III| śmiać się ze mnie zaczęli?~Ona z cicha zachichotała:~- 226 3, III| potwierdził Anzelm.~Potem ona przemówiła pierwsza:~- A 227 3, III| Anzelm.~Po paru minutach ona przemówiła znowu:~- A pan 228 3, III| mu jej nie zechce? Może i ona sama w ostatnim momencie 229 3, IV | opłacił... drugiego zawiodła ona tam, gdzie honor i ludzką 230 3, IV | aniołowie do nieba zabierali, to ona by patrzała, czy nie ma 231 3, IV | jej spotkanie pośpieszył. Ona szła prędko, więc spotkali 232 3, IV | przemknęło przykre wrażenie. Ona to spostrzegła.~- Niech 233 3, IV | nieruchomych wodach rzeki. Więc i ona od dalekiego zakrętu płynęła 234 3, V | ale zapewne od dawna już ona nie śpi, szyje może albo 235 3, V | ale jeżeli tylko będzie ona pomyślną; natychmiast sam 236 3, V | Jestem pewna, że byłaby z nim ona szczęśliwą, bo to złote 237 3, V | pisze się w rejestr. Jaką ona była, to była, ale żałuje 238 3, V | jak to? kto to? Żartujesz! Ona żartuje!~Pani żartuje!~Widać 239 3, V | chciała, on rękę jej, którą ona wnet usunęła, pochwycił.~- 240 3, V | zaś sprzyja mnie, lubi... ona zawsze najwięcej ze wszystkich 241 3, V | ludzi, pomiędzy których ona idzie...~Zająknęła się, 242 3, V | nie puszczę... Facecja! ona niepotrzebna! Przez całe