Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
pamietniki 1
pamietników 1
pamietnym 1
pan 240
pana 94
panami 6
panem 30
Frequency    [«  »]
246 byla
246 ten
242 ona
240 pan
238 domu
232 ani
232 az
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

pan

    Tom, Rozdzial
1 1, I | nie przyjedzie, że go ten pan Różyc do siebie na obiad 2 1, I | dziewczęta.~- A skądżeś to pan wziął tyle dziewcząt? - 3 1, II | prawdziwa gracja, niech pan Różyc powie! Cukierek! Talia 4 1, II | ostrzej błyszczały.~- Niech pan Różyc zaświadczy... Co, 5 1, II | jakaś wiejska dziewczyna... pan zawsze mistyfikować nas 6 1, II | powtórzyła druga kobieta - pan nas zawsze tak mistyfikuje... 7 1, II | To być nie może... Pan zawsze żartuje... - zawtórzyła 8 1, II | doprawdy, panie Kirło... co pan wygaduje?... jakże można? 9 1, II | wygaduje?... jakże można? pan zawsze żartuje...~On jednak 10 1, II | Oj ! oj ! o mój Boże! Co pan wyrabia!~Pani Emilia z niezwykłą 11 1, II | Tereni nie dokuczać! Niech pan jej nie dręczy! dziś 12 1, II | Widzę, że muszę ciekawość pań darmo już zaspokoić. Taki 13 1, II | pani Emilia - tylko niech pan już mówi...~Rączkę sobie 14 1, II | ciotecznej siostry. Ojciec jej, pan Orzelski, przez nieszczęśliwe 15 1, II | na migrenę czy flukcję... Pan Teofil Różyc, panna Teresa 16 1, II | tym względem oświecił...~- Pan Kirło jest w każdym wypadku 17 1, II | przynajmniej znajdujesz pan najzupełniejsze uznanie...~ 18 1, II | uśmiechając się rozpoczął:~- Pan dobrodziej nawet w święto 19 1, II | życie, żyć chcą...~- Może pan ma słuszność - po krótkim 20 1, II | wąsy obywatela.~- Do czego pan ostatnie słowa swe stosujesz?- 21 1, II | głębokim i przejmującym.~- Jak pań myśli?... - zaczął i zawahał 22 1, II | człowieku nieśmiałość.~- Jak pan myśli? - zaczął znowu - 23 1, II | sobie równe. Niechże mi więc pan powie przynajmniej, jak 24 1, II | przynajmniej, jak jest tam, gdzie pan mieszkałeś...~Różyc z niedbałym 25 1, II | zawołał Korczyński. - Pan z urodzenia byłeś wielkim 26 1, II | spojrzeniem wyrzekła:~- Pan zawsze pocieszyć i rozweselić 27 1, II | będziesz miała od razu. Pan Różyc już jest, a dwóch 28 1, II | twarz patrzała. - Co też pan wygaduje! Pan Różyc... gdzieżby 29 1, II | Co też pan wygaduje! Pan Różyc... gdzieżby on tam 30 1, II | tam mógł... taki wielki pan... choć, doprawdy, tak jakoś 31 1, II | Kirły wyrwać.~- Puść mię pan ..., - szeptał i wykrzykiwał 32 1, II | to... gra...~- Puść mię pan... przy damach... przy nieznajomym 33 1, II | flegmatycznie odparł młody pan i malutką piłką począł bardzo 34 1, II | Ej, nie zapalaj się pan tak prędko! - z wyraźnym 35 1, II | filuternym stał się.~- Pamiętasz pan Zygmunta Korczyńskiego, 36 1, II | Romans? - dorzucił pan.~- I jaki! - wybuchnął Kirło.~- 37 1, III| nawet - dodał z uśmiechem - pan Ignacy mógł cię muzyką swoją 38 1, III| sądzą! - zawołał - niech pan na nas skargę podaje... 39 1, III| jednakowoż nieboszczyk pan Andrzej nie tak pewno postępowałby 40 1, III| jeszcze więcej. ~- Nieboszczyk pan Andrzej żył w innych czasach 41 1, III| młodszy i sierdzistszy - niech pan do sądu idzie i nas ciągnie... 42 1, IV | wymówił:~- Tout lasse!~- Ale pan - zwrócił się do Różyca 43 1, IV | uprzyjemnienie czasu masz pan przynajmniej piękny talent - 44 1, IV | teraz płótno przygotowujesz pan... - zaczął hrabia.~I nie 45 1, IV | i urządzenia wprowadzić pan zamierza w swojej Wołowszczyźnie. 46 1, IV | jak dowiedziałem się, że pan w nich sam zamieszkałeś, 47 1, IV | właśnie tacy ludzie jak pan, młodzi i możni... dawać 48 1, IV | znowu:~- Mnie to, widzi pan, niezmiernie interesuje... 49 1, IV | Różyca. - Mnie się zdaje, że pan chyba inaczej myślisz o 50 1, IV | zresztą... artysta! Ale pan pewnie zechcesz zstąpić 51 1, IV | zwrócił się do Różyca:~- Ale pan... - zaczął.~Tu przecież 52 1, IV | fotelowi, na którym w gronie pań, ale milcząca i nieco wyosobniona, 53 1, IV | go na stronę. Niektóre z pań siedzących na kanapie i 54 1, IV | ręku stary Orzelski. ~A co pan piłeś? maraskino? różany? 55 1, IV | Kirło. - No, to kiedy pić pan nic chcesz, idź przynajmniej 56 1, IV | przynajmniej do panienek. Widzisz pan, jaką smutną minę ma panna 57 1, IV | Oj! te procesy! - stęknął pan Benedykt.~- Napłodziło się 58 1, IV | inwentarze - bronił się pan Benedykt. - Planami i wszystkimi 59 1, IV | tej samej chwili jedna z pań na kanapie siedzących i 60 1, IV | moja pani!~W progu salonu pan Benedykt z widocznym i szczególnym 61 1, IV | głosem odpowiedziała:~- Pan Benedykt był tak łaskaw, 62 1, IV | przepadła razem z dziećmi, gdyby pan Benedykt nie pomagał mi 63 1, IV | i globusu. Jedna z tych pań, które ciągle ciche uwagi 64 1, IV | że ten trzydziestoletni pan, który już stracił pół miliona, 65 1, IV | o niej opowiadali... Ale pan może zna inne przysłowie 66 1, IV | stołach do gry zasiadali. Pan Benedykt wraz z innymi gotował 67 1, V | strumieniami łez oblewając. Pan Benedykt mówił niewiele, 68 1, V | usłyszały tony skrzypiec. Pan tego domu powrócił, nie 69 1, V | swej krewnej przywołany pan Benedykt przyjechał, z mnóstwem 70 1, V | nie wiedzieć z kim... Pan Benedykt wpadał w gniewy 71 1, V | dająca utaić się radość.~- Pan Jan Bohatyrowicz? - trochę 72 1, V | kwiatami porosłą drogę.~- Czy pan ojca swego pamięta? - zapytała 73 1, V | pąsowych warg zawołała:~- Pan Jan widać czasu ma dużo, 74 1, V | Ziele dla krów! czy to pan Jan nie poznał? Widać, że 75 1, V | wymówiła prędko:~- Dlaczego to pan Jan niełaskaw nigdy nas 76 1, V | i mucha poniesie to, co pan Korczyński w wyższej instancji 77 1, V | świeżym i pociągającym, a pan Jan tak mię uprzejmie zapraszał...~ 78 1, V | był za defekt, o tym jeden Pan Bóg wiedzieć może; dość, 79 1, V | Bardzo słusznie! I pan Anzelm nie był pewno taki 80 1, V | a nie wiadomo, co by to pan Korczyński powiedział, gdyby 81 1, V | Anzelm już nie pamięta, jak pan Korczyński przed całym swoim 82 1, V | Anzelm nie pamięta, jak pan Korczyński na nas różne 83 1, V | Anzelm nie pamięta, jak pan Korczyński do góry nos podejmuje, 84 1, V | wrogami nie jestem... Niech pan Korczyński żyje i zdrów 85 1, V | ramieniu rękę mu oparł.~- Niech pan Fabian upamięta się... - 86 1, V | to? - krzyknął.~- Niech pan Fabian do upamiętania przyjdzie!- 87 1, V | troszkę tu postoi, znów pan Korczyński na język ojcu 88 1, VI | głosem zapytał:~- A gdzie to pan Jakub idzie?~Małe oczy starca 89 1, VI | a... a... zdaje się... pan Szymon?~- Ja, Szymon, ale 90 1, VI | Ja, Szymon, ale gdzie to pan Jakub idzie?~- Szymon - 91 1, VI | przestał.~- Nie przyjechał? Pan Szymon mówi, że nie przyjechał!... 92 1, VI | się usiłował.~- A... a... pan Szymon gdzie idzie?~- Do 93 1, VI | nieprzebyta puszcza, w której Pan Bóg nasiał co niemiara jezior 94 2, II | myślisz, że jednym ludziom Pan Bóg daje serca, a drugim 95 2, II | miotły, tymczasem, póki Pan Bóg znowu jakiego panicza 96 2, II | się słyszeć szept Marty:~- Pan Darzecki przyjechał z młodszymi 97 2, II | Podobno mi w nich do twarzy... Pan Orzelski i pan Kirło mówili, 98 2, II | twarzy... Pan Orzelski i pan Kirło mówili, że mnie w 99 2, II | zagawędziła się i nie wzięła. Ten pan Kirło taki przyjemny... 100 2, III| wybuchnęła:~- O Jezu! Wszak to pan Michał! A ja myślałam, że 101 2, III| czarny, kudłaty kundel. Pan i pies jednostajnie często 102 2, III| wtedy patrzali sobie w oczy. Pan śmiał się do psa wszystkie 103 2, III| temu nie winna, że mnie Pan Bóg towarzyszów życia odbierał, 104 2, III| lat po ślubie odebrał mi Pan Bóg najwyższy. Tak samo 105 2, III| Jadwiśce nie przyrzekał, a ten pan tej pannie przyrzekał i 106 2, III| swoich białych zębów.~- Pan Fabian widać do hrabiów 107 2, III| przebiegły wesołe błyski - czy to pan Michał nic dziś nie zmęczony, 108 2, III| tylko ciekawość, dlaczego pan Michał na wieczerzę do domu 109 2, III| do domu nie idzie. Czy to pan zwykle wieczerzy nie jada?~- 110 2, III| wewnętrznego pożaru bijącej.~- Pan tego wszystkiego uczy się 111 2, III| szeptać zaczął:~- Ale jaki pan jest podobny do stryja swego, 112 2, III| wszystko takie... jakby pan Andrzej z mogiły powstał...~ 113 2, III| to jest prawda, że kiedy pan w Korczynie osiędziesz, 114 2, III| zwiędnięty żółknie...~- Dziwnie pan smutny jesteś i zdawać się 115 2, III| drzewa wyrastały. Ot, i pan teraz taką prawie jest latorością, 116 2, III| trzeba, to nie ode mnie pan weźmiesz, ale od mego 117 2, III| z ludźmi i radach, które pan dajesz. Ot, wczoraj Walenty 118 2, III| przyszedł do nas i mówił, że pan z usilnością ludzi namawiał, 119 2, III| I Michał rozpowiadał, że pan zbudowanie spólnego młyna 120 2, III| odpychać trzeba.~- Niech pan tego nie mówi, o! niech 121 2, III| tego nie mówi, o! niech pan tego nigdy przede mną nie 122 2, III| przemówił Anzelm.~- Nic to, nic! Pan nie byłeś zbyt śmiałym, 123 2, III| zbyt śmiałym, tylko, widzi pan, ja ojca mego... dla mnie 124 2, III| Kochanowskiego... Niech pan spojrzy na te dwa wyrazy, 125 2, III| głośno przeczytał Witold.~- Pan Tadeusz... Niech pan spojrzy 126 2, III| Pan Tadeusz... Niech pan spojrzy na te dwa wypisane 127 2, III| Ogrody północne... Niech pan spojrzy..:~W ten sposób 128 2, III| on ten ogień, o którym pan tylko co mówił, w sercach 129 2, IV | bardzo jest droga...~- Skąd pan wie o tym? - żywo zapytała.~ 130 2, IV | niemało na niego spadło...~- Pan to wszystko dobrze pamięta?~- 131 2, IV | nadmiar ojca mego polubił pan Andrzej. Ale wtenczas ociec 132 2, IV | pocałował. W tej samej minucie pan Andrzej żegnał się ze swoją 133 2, IV | jego światłości ociec i pan Andrzej jeden przy drugim 134 2, IV | chwilę.~- I więcej nigdy już pan ojca swego nie widział?~- 135 2, IV | drogi... powiedz ty jemu, że pan Andrzej tu..." i na czoło 136 2, IV | Stryj powiedzieć kazał, że pan Andrzej tu..." i na czoło 137 2, IV | kreda, z oczami zamkniętymi. Pan Benedykt tylko obydwoma 138 2, IV | do chaty naszej wszedłem, pan Benedykt i stryj z sobą 139 2, IV | tylko to posłyszałem, że pan Benedykt zapytał się: "A 140 2, IV | kropelce woda ściekała. Pan Benedykt nie zapłakał i 141 2, IV | przyrodził się do ojca swego ten pan Zygmunt Korczyński!...~Urwał, 142 2, IV | Nieraz myślał sobie, że Pan Bóg dał jej tyle piękności 143 2, IV | rzekł:~- Piękne drzewa! Pan Korczyński dobre pieniądze 144 2, IV | tylko myśli i siebie kocha. Pan Korczyński podobno inszym 145 2, IV | błyszczącej gęstwiny.~- Ze też to Pan Bóg takie cudności stwarza!~ 146 2, V | jeżeli Justynka i młody pan Korczyński na nim będą.~ 147 2, V | w dzierżawę weźmie.~- A pan młody? - zapytała Justyna.~ 148 2, V | skończenie świata nastąpi, kiedy pan Anzelm tak się rozruszał! - 149 2, V | że wszystko, co ludziom Pan Bóg dał dobrego, poruszyło 150 2, V | nie dwa tysiące lat temu Pan Jezus równość po świecie 151 2, V | Gdzie Pacenko? Niech mnie pan Szymon zaraz powie, gdzie 152 2, V | chodzę". On zawsze myśli, że pan Anzelm młodym kawalerem 153 2, V | gospodarzem w chacie nieboszczyk pan Szymon. Poszedł i pięknie, 154 2, V | przyjść z pomocą.~- Niech pan Jakub uspokoi się - przemówił 155 2, V | przemówił Anzelm. - Ot, niechaj pan Jakub spokojnie sobie usiędzie 156 2, V | Ciekawość mnie bierze, czy też pan Jakub pamięta jeszcze 157 2, V | jemu dwadzieścia, kiedy go pan Dominik Korczyński, pana 158 2, V | zaszeptał.~- To i co, że pan Jan mnie prosi? - z iskrzącymi 159 2, V | schodzić, aby, broń Boże, pan Jan z wielkimi paniami przestawając 160 2, V | spostrzegł go Jan:~- Ot i pan Witold z Kaziukiem, Walentego 161 2, V | się, ściskali, bratali, pan chłopa w karecie swojej 162 3, I | przyzwyczajeń lepszych, pan Benedykt doradza oddanie 163 3, I | na stole dzwonek.~- Dokąd pan Zygmunt pojechał? - zapytała 164 3, II | ciebie parę drużbantem będzie pan Kazimierz Jaśmont, którego 165 3, II | z Justyną rozmawiał. Ale pan Benedykt na wyraz twarzy 166 3, II | kościstej twarzy, z rąk pan domu przyjąwszy kieliszek 167 3, II | zachichotała.~- Ej, doprawdy! pan zawsze żartuje! kto kiedy 168 3, II | ze sto tysiączków... Ale pan omleciku jeszcze nie brał... 169 3, II | Prawdziwy zaszczyt sprawi pan Różyc kobiecie, którą za 170 3, II | jeżeli panna Justyna i pan Witold na moim weselu będą.~ 171 3, II | przyjechali. Swatem jest pan Starzyński, Janka ojczym. 172 3, II | ale ja również sam sobie pan jestem i znacznym nie będąc 173 3, II | chodził... później już, kiedy Pan Bóg nie pobłogosławił, pożary 174 3, II | głupkowatą i bardzo łagodną.~- Pan Starzyński ze Starzyn, mąż 175 3, II | zagadała:~- Jezu! a toż to pan Starzyński! Bardzo słusznie! 176 3, II | a taki skąpiec, że niech Pan Bóg broni... od gęby sobie 177 3, II | przyjeżdżając czasem nawiedzał... Pan dobrodziej wie, od czego 178 3, II | początku nie miałam... bo pan dobrodziej przypomina pewno 179 3, II | cmokaniem ust całował.~- Niech pan Franciszek tego cmokania 180 3, II | nadrabiając zawołała:~- Pan Michał nie wiadomo co dokazuje, 181 3, II | gniewliwy. Drugiego mnie Pan Bóg bałwana dał, co tylko 182 3, II | szkodliwe ubezpieczenie. Może Pan Bóg dlatego nas grzesznych 183 3, II | naplecie się w gębie...~- Kogo Pan Bóg stworzył, tego nie umorzył, 184 3, II | Elżusinym weselu będzie, pan Starzyński swatem, a panna 185 3, II | entrechat wykonała.~- Widać już Pan Bóg mojej Alżusi takie szczęście 186 3, II | wielka taka, czerwona... czy pan Franciszek ślepy, kiedy 187 3, II | ja palcem pokazuję? Ej! pan Franciszek widać do zrywania 188 3, II | świecie tak! Przeciw komu Pan Bóg, przeciw temu i wszyscy 189 3, II | zapytać: czy to prawda, że pan Różyc stara się o ciebie, 190 3, II | nie mający...~- Zapewne pan Różyc i les beaux restes 191 3, III| zaświeci? Ale widać już Pan Bóg tak chce, żeby jednym 192 3, III| wypatrując. Jedna utrzymywała, że pan Kazimierz pewno od Jadwiśki 193 3, III| wyjść; druga twierdziła, że pan Jaśmont Janka od Jadwiśki 194 3, III| Przepraszam... - mówił - może pan będzie się gniewał, że przy 195 3, III| poufale... ale ślicznie pan orację powiedziałeś... 196 3, III| orację powiedziałeś... Czy pan sam ułożyłeś, czy też...~- 197 3, III| do nóg mu była runęła, a pan młody ze stukiem na kolana 198 3, III| panna młoda a za nią i pan młody prawie już ryczeć 199 3, III| Panna młoda ze swoją swanią! Pan młody ze swoim swatem! Druga 200 3, III| trapienie się, nic nie pomoże. Pan Korczyński twardy jest i 201 3, III| pokrajany!~- Albo to młody pan Korczyński nożem po ciele 202 3, III| otrzeźwiawszy, zaśmiała się:~- A pan Anzelm może myśli, że nie 203 3, III| Bardzo słusznie! tylko niech pan długo tańczy i dobrze trzęsie, 204 3, III| też odpowiedziała:~- Niech pan będzie upewniony, że ja 205 3, III| ucha mu szeptał:~- Niech pan będzie taki łaskaw i z panną 206 3, III| nikt nie prześcignie, nawet pan Jaśmont, który ślicznie 207 3, III| kobiecy odpowiedział:~- Pan Michał wie, że ja od stryja 208 3, III| miała? Ale dlaczego wtedy pan Anzelm tak skołowaciał?~- 209 3, III| przemówiła pierwsza:~- A pamięta pan Anzelm, ile to gości zbierało 210 3, III| mieli?...~- Jak nieboszczyk pan Andrzej wszystkim przewodził, 211 3, III| ona przemówiła znowu:~- A pan Anzelm pamięta, że to ja 212 3, III| rzekł Anzelm.~- Pamięta pan, jakeśmy kiedyś piosenkę 213 3, III| nieszczęśliwym nie zostanie? Może i pan Korczyński dać mu jej nie 214 3, III| zaczął Fabian.~- Abyś pan nas osądził i na śmierć 215 3, III| krzywdzicielem i gardzicielem naszym, pan nam pokazałeś się przyjacielem 216 3, III| nie zaprzeczał temu - że pan Korczyński niejeden raz 217 3, III| sposoby, zaś te, których pan Korczyński używał, po pas 218 3, III| muszę. Srogi na twarzy jest pan Korczyński i język ma gruby...~- 219 3, III| tak będzie! Gdyby jednak pan Korczyński zgodził się poczekać, 220 3, III| swe przekładając. Niechby pan Korczyński kontentował się 221 3, III| rzucił:~- Daremne gadanie! Pan Korczyński tego nie uczyni. 222 3, III| Jednakże ja tak mówię: żeby pan Korczyński po ludzku i po 223 3, III| jej tylko poszukać. Raz pan Korczyński na całe pole 224 3, III| Zobaczyłby podtenczas pan Korczyński, czy my próżniaki 225 3, III| zginienia wyratował. Bo i pan Korczyński nie jak w raju 226 3, III| się rozumieć! Nieboszczyk pan Andrzej to był swój!~- A 227 3, IV | okrzyków złożony.~- Wiwat pan Korczyński! Wiwat pośrednik 228 3, IV | że z tego zasiewku, da Pan Bóg, pięknego plonu doczekamy... - 229 3, IV | struny móc spuścić. Ale pan młody gdzieś się w ostatniej 230 3, IV | Dobrze! Sam sobie ze mnie pan i hetman!~Siadł prosto, 231 3, IV | to spostrzegła.~- Niech pan Jan nie lęka się - zaczęła - 232 3, IV | mnie czernili i wyśmiewali, pan Jan, który miał prawo gniewać 233 3, IV | jego przemknął.~- Niech pan Jan nie udaje i mnie do 234 3, IV | nie zna, co to pany. Co pan Jan winien temu, że w inszej 235 3, V | tam takiego? aha! wiem... pan Różyc... ale poczekaj! niech 236 3, V | te... głupstwo, na które pan dobrodziej pewno pozwolenia 237 3, V | pozwolenia swego nie dasz! Pan dobrodziej opiekunem Justynki 238 3, V | spokojnie jednak rzekł:~- Bądź pan spokojny; jak mieszkałeś 239 3, V | się znacznie.~- Ale widzi pan dobrodziej, zawsze to jakoś 240 3, V | o przyszłość swoją bądź pan spokojny.~Idź na górę, graj


IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL