| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] hurbie 1 hurtem 1 hymnem 1 i 7478 í 4 i-trudniej 1 ich 230 | Frequency [« »] ----- ----- ----- 7478 i 3974 sie 3537 z 3534 w | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances i |
Tom, Rozdzial
5001 3, I | niedościgniony, w potęgę i dobroć najwyższą i opiekuńczą 5002 3, I | potęgę i dobroć najwyższą i opiekuńczą stanowiła niezbędną 5003 3, I | niezbędną potrzebę jej duszy i nie tylko nie zachwiała 5004 3, I | pełnym samotnych rozmyślań i cierpień dościgła niezwykłej 5005 3, I | zdmuchnięte świece gasnąć mogły i na zawsze; bo myślała, że 5006 3, I | stworzeniu swemu przeczucia i pragnienia nieskończoności, 5007 3, I | wszystkie jego wielkie dążenia i dzieła. Wierzyła więc niezłomnie 5008 3, I | zaświatowe istnienie Andrzeja i zrazu nieśmiało, potem z 5009 3, I | czy miłość jej trwałością i siłą swoją nie okupiła sobie 5010 3, I | wniknięcia w krainę nieznaną i dosięgnięcia tego, ku któremu 5011 3, I | cel niedościgły, ale długo i wyłącznie myśli i uczucia 5012 3, I | długo i wyłącznie myśli i uczucia człowieka na sobie 5013 3, I | zdaje się ku niemu zstępować i przybliżać. Przez długie 5014 3, I | żałobnego stroju, pomimo woli i wiedzy przemawiać nieraz 5015 3, I | Przemawiała czasem z zupełną i dziwnie uszczęśliwiającą 5016 3, I | słyszał tego, co ona mówiła i opowiadała jemu - nie tylko 5017 3, I | nie tylko o sobie, ale i o tym, co on na ziemi najbardziej 5018 3, I | ziemi najbardziej kochał i za co śmierć poniósł. Był 5019 3, I | tęsknot, pragnień, obaw i tego błysku szczęścia, który 5020 3, I | potem, gdy przekonała siebie i innych, że ani przeszłości 5021 3, I | starannie kształcona, grać i rysować umiejąca nie posiadała 5022 3, I | nią odkrycie to zgłębić i sprawdzić. Może zresztą 5023 3, I | nie było możebnym. Od razu i niezłomnie uwierzyła w miłą 5024 3, I | czego spodziewała się zawsze i co koniecznie stać się musiało. 5025 3, I | stać się musiało. Zawsze i silnie przekonaną była, 5026 3, I | przekonaną była, że w synu jej i Andrzeja prędzej lub później 5027 3, I | rodziców przez naturę wzięta i na jego czole w gwiazdę 5028 3, I | inaczej być nie mogło: syn jej i Andrzeja człowiekiem pospolitym, 5029 3, I | takim, jacy składają szare i bezimienne tłumy, być nie 5030 3, I | mógł. Bez zdziwienia więc i uniesień, ale z wewnętrzną, 5031 3, I | talencie Zygmunta przyjęła i odtąd całe otoczenie jego, 5032 3, I | już pierwiastkami wykwintu i piękna przesycone, skierowanymi 5033 3, I | nim estetycznych zdolności i gustów.~Pełne delikatnego 5034 3, I | Pełne delikatnego wdzięku i wybujałych wymagań dziecko, 5035 3, I | domu czy pałacu wzrastające i tak od otaczającego je świata 5036 3, I | geniuszu poczytywaną. Biegli i coraz kosztowniejsi nauczyciele 5037 3, I | każdy szczegół własnej osoby i codziennego życia tak wyjątkowym 5038 3, I | najbliżej otaczało, starania swe i uwielbienia skupiało na 5039 3, I | uwielbienia skupiało na nim, i tak z kolei on własne swoje 5040 3, I | kolei on własne swoje myśli i rojenia na samym sobie skupiał. 5041 3, I | niegodnym uwagi, nawet brudnym i wstrętnym. Nad sobą widział 5042 3, I | wszystkich, których widywał, i dla samego siebie w oczekiwaniu, 5043 3, I | ma gładką skórę na twarzy i rękach, estetyczne ubranie 5044 3, I | rękach, estetyczne ubranie i zna się na sztukach pięknych. 5045 3, I | innej słyszał wprawdzie i czytywał nieraz, ale nie 5046 3, I | dla niego. W zamian rósł i dojrzewał w absolutnej pewności, 5047 3, I | członków owej znanej mu i pokrewnej ludzkości i że 5048 3, I | mu i pokrewnej ludzkości i że w przyszłości stanie 5049 3, I | jednym z jej ulubieńców i bożyszcz. Przyszłość ta 5050 3, I | się spośród wielu innych i ściągnął na siebie przychylną 5051 3, I | obrazek, rozmiarami drobny i z pomysłem dość pospolitym, 5052 3, I | zdolność. Pospolitość pomysłu i techniczne usterki krytykowano, 5053 3, I | majętny, z bytem niezależnym i dość wysokim towarzyskim 5054 3, I | jego ojca opowiadające. To i drugie sztucznie wydęło 5055 3, I | imieniu młodego malarza i pierwszej roboty, z którą 5056 3, I | wiedzieli nic, a pochwały i zachęty raz jeszcze w ich 5057 3, I | umysłach sztucznemu wydęciu i powiększeniu uległy. Dla 5058 3, I | składać będzie ofiary geniuszu i pracy. Będzie on, wspólnie 5059 3, I | przepaściami unicestwienia i zguby, wytworzą jedną z 5060 3, I | szalała prawie z radości i dumy. Na powierzchowność 5061 3, I | przy świetle lampy obszerny i wysoki pokój oświecającej 5062 3, I | tego pokoju potoki szmerów i woni, dłuższe niż kiedy 5063 3, I | natchnione słowa dziękczynienia i błagania. Tyle lat w tym 5064 3, I | serca wylewała tyle łez i skarg. Teraz o szczęściu 5065 3, I | skarg. Teraz o szczęściu i nadziejach swoich opowiadała 5066 3, I | latach wypełniła się jeszcze i zmężniała; biła z niej niepospolita 5067 3, I | z niej niepospolita siła i powaga. W wielkiej czystości 5068 3, I | powaga. W wielkiej czystości i regularności prawie zakonnego 5069 3, I | cera zachowała delikatność i gładkość drobnymi zmarszczkami 5070 3, I | któremu kształt okrągły i ściany obrazami okryte nadawały 5071 3, I | przedstawiała postać malowniczą i szanowną. Regularny jej 5072 3, I | koronki czarnego czepka i dwa gładkie pasma złotawych 5073 3, I | głowę miała podniesioną i spuszczone powieki.~Jednak 5074 3, I | niemłodej, lecz pięknej i szlachetnej twarzy niewieściej 5075 3, I | kontemplacją rzeczy miłych i pomyślnych, lecz niespokojną 5076 3, I | nad czymś niezrozumiałym i groźnym. Parę razy dłonią 5077 3, I | już uderzył cios bolesny i wszystkie jego nadzieje 5078 3, I | jeszcze z daleka spostrzega i przyczyny jego odgadnąć 5079 3, I | ożeniony do Osowiec wrócił i stale w nich zamieszkał, 5080 3, I | nawet ludzie ten niepokój i gryzącą, choć żadnym słowem 5081 3, I | ujętej w trójkąt dwóch rzek i wzdymającej się łańcuchem 5082 3, I | wszystkimi, zda się, siłami serca i wdzięków usiłując niby iskrę 5083 3, I | co pewna, to że milczący i obojętny. Tak przeszli część 5084 3, I | rękę spod ramienia męża i na chwilę gestem gniewu 5085 3, I | domowi. On nie oglądając się i kroku nie zmieniając poszedł 5086 3, I | biegła wciąż po trawnikach i ścieżkach parku do bladoróżowej 5087 3, I | podobna. Parę razy stanęła i obejrzała się, jakby miała 5088 3, I | o gruby pień jego oparła i po ruchach jej pleców poznać 5089 3, I | biegające szybko wschody i parę salonów; potem jeszcze 5090 3, I | rozgniewaną albo zrozpaczoną - i wszystko ucichło.~Tak było 5091 3, I | wywołać, może coś poradzić i czemuś zapobiec, ale powstrzymywała 5092 3, I | uczuć szanującą uczucia i tajemnice choćby własnego 5093 3, I | choćby własnego dziecka. I teraz także powstała, zwróciła 5094 3, I | wnet przy stole książkami i dziennikami spiętrzonym 5095 3, I | pośrodku pokoju umieszczony i fotelami staroświeckiego 5096 3, I | otoczony. Pośród książek i dzienników stała tam pięknie 5097 3, I | zagięciem warg cienkich i elegancko zaostrzonym wąsem 5098 3, I | splecione ręce na stół opuściła i długo wpatrywała się w ten 5099 3, I | niej doskonałe zachwycenie i wzniecał cudowne nadzieje. 5100 3, I | rysach dostrzegła chłód i uderzył ją wyraz kaprysu 5101 3, I | lecz z długich spostrzeżeń i uwag, które od czasu stałego 5102 3, I | on naprawdę kogokolwiek i cokolwiek kocha?"~Pytanie 5103 3, I | która sama tak niezmiernie i wiernie kochać umiała, posiadało 5104 3, I | umierających z wielkich miłości i czciła ich jak świętych; 5105 3, I | prawie okrytych rysunkami i malowidłami syna w różnych 5106 3, I | za życie człowieka, ale i to, co jest życia płomieniem 5107 3, I | co jest życia płomieniem i skrzydłami. Artystą był 5108 3, I | zdradzające bladość wyobraźni i wielkie wysilenia nierozgrzanej 5109 3, I | pomysłów, mozolność, a przecież i niedokładność wykonania, 5110 3, I | pędzla - nic osobliwego. I było to już wszystko, oprócz 5111 3, I | Drugi po nim nie przybył - i nawet nie zaświtał. Dlaczego? 5112 3, I | kobiecą wykrzywił strach i ból; blade jej czoło zarumieniło 5113 3, I | z nieba bez skazy, suchą i niedawno skoszoną łąką szedł 5114 3, I | a usiewały grupy drzew i krzewiastych zarośli, które 5115 3, I | kierowaną. Pełno tu było blasków i zmroków, rozłożonych na 5116 3, I | który z przyzwyczajenia i z umysłu w zupełnej nawet 5117 3, I | rozstaje się z umiarkowaniem i gracją poruszeń. Szedł coraz 5118 3, I | żurnalowym ubraniu, obcisłym i kosztownym, w płytkim obuwiu, 5119 3, I | które połyskiwało na słońcu, i ukazujących się zza niego 5120 3, I | zwiedzającego ziemię obcą i ukazującą się mu w postaci 5121 3, I | wypadkiem pośród natury dzikiej i nieznanej zabłąkanego.~Teka, 5122 3, I | olch pewne rysunki gałęzi i efekty światła stworzone 5123 3, I | stworzone jakby ku rozkoszy i natchnieniu pejzażysty. 5124 3, I | skierowywał ku niej marzenia i ambicje swoje, by mógł nie 5125 3, I | pięknego zjawiska natury i poświęcenia mu choćby chwil 5126 3, I | dawno nie zaznane ciepło i co prędzej udał się na łąkę. 5127 3, I | stanie się przerwą w nudzie i chłodzie jego życia, a zapewne 5128 3, I | chłodzie jego życia, a zapewne i szczeblem ku dziełom większym. 5129 3, I | coraz więcej wzgardliwym i znużonym, znalazł się tam, 5130 3, I | tam, dokąd dążył. Stanął i patrzał. Było to zupełnie 5131 3, I | ciekawe oświetlenia podłoży i szczytów drzew; ta sama 5132 3, I | godzinami uczuł w sobie, zgasła i nie czuł już nic prócz chłodu 5133 3, I | czuł już nic prócz chłodu i zniechęcenia, które gniotły 5134 3, I | dawna. Oglądał się dokoła i myślał, że wszystko tu takie 5135 3, I | są wprawdzie dość piękne i mogą posłużyć za materiał 5136 3, I | swoją wieczną czułością i nie milknącym szczebiotem 5137 3, I | życia.~Opuścił grupę olch i zmierzał ku okopom, które 5138 3, I | Stanął przed tym otworem i myślał, jak powolną i nudną 5139 3, I | otworem i myślał, jak powolną i nudną jest robota wygrzebywania 5140 3, I | wzbudzały w nim ciekawość i przyjemne rozkołysanie fantazji. 5141 3, I | jeżeli nie czary, ornamenty i posągi, to przecież zawsze 5142 3, I | grudki ziemi, cieszyli się i nużyli, spodziewali się 5143 3, I | nużyli, spodziewali się i zniechęcali, aż zniechęcenie 5144 3, I | zniechęcali, aż zniechęcenie i znużenie przemogło, roboty 5145 3, I | zaniechanymi zostały. Bo i cóż z nich wyniknęło? Po 5146 3, I | do domu rdzą przegryziony i podziurawiony pałasz. Rzeczy 5147 3, I | zapewne znajdować się musiało i badacz historii mógłby z 5148 3, I | dogadzało jego estetycznym i towarzyskim potrzebom. Marniał 5149 3, I | twarzy ma wprawdzie bladą i znużoną, ale postać jego, 5150 3, I | środkowym punkcie, zaokrągla się i pełnieje. Na lat trzydzieści 5151 3, I | pełnieje. Na lat trzydzieści i jeden jest stanowczo zbyt 5152 3, I | odskoczył od rozkopanego wzgórza i daleko żywszym krokiem niż 5153 3, I | ku niemu szli, ale może i ku niemu, a on wolał o wiele 5154 3, I | o wiele zejść im z drogi i skryć się przed nimi w ścianach 5155 3, I | zdarzało. Takie spotkania i rozmowy utrapieniem były 5156 3, I | pod niebem stada obłoków. I więcej jeszcze: bo obłoki 5157 3, I | bo obłoki bywają piękne i on czasem grze ich świateł 5158 3, I | czasem grze ich świateł i barw przypatrywać się lubił, 5159 3, I | ludzie z grubymi kształtami i rysami są zawsze szpetni, 5160 3, I | lenił się fatygę tę ponosić i nie widział najmniejszej 5161 3, I | którą składali tacy ludzie, i tę, do której on i jemu 5162 3, I | ludzie, i tę, do której on i jemu podobni należeli, nie 5163 3, I | przypadkowo, przelotnie i niewiele go to wszystko 5164 3, I | się bardzo nieszczęśliwym i bardzo głodnym.~Pracownia 5165 3, I | pokojem z oknami dającymi tyle i takiego światła, ile i jakiego 5166 3, I | tyle i takiego światła, ile i jakiego wymaga praca malarska. 5167 3, I | różnych: sztalugi z rozpiętym i białą firanką osłoniętym 5168 3, I | rysunków, szkiców, marmurowe i gipsowe posążki, popiersia, 5169 3, I | kawałki spłowiałych makat i staroświeckich materii, 5170 3, I | niedbałością rozstawione i rozrzucone; na koniec, w 5171 3, I | Panowały w nich poezja i powieść, jedna i druga w 5172 3, I | poezja i powieść, jedna i druga w specjalnym i prawie 5173 3, I | jedna i druga w specjalnym i prawie wyłącznym gatunku: 5174 3, I | zresztą zmysłowy Musset, tu i ówdzie Wiktor Hugo, wiele 5175 3, I | myślicielem bajki starego Dumasa i awantury bezmyślnej Braddon; 5176 3, I | krótkiej przechadzce wzdłuż i wszerz pracowni odbytej. 5177 3, I | towarzystwie zapłakanej żony i matki, która wprawdzie z 5178 3, I | niego. Zapłakane oczy żony i przenikliwe spojrzenia matki 5179 3, I | jedyne swoje przeznaczenie i jedyny piedestał, który 5180 3, I | jak od czterech lat zawsze i co dzień, nie mógł wydobyć 5181 3, I | zdawało mu się, że tworzy, i raz nawet coś drobnego, 5182 3, I | nastąpiła impotencja ciągła i zupełna. Wiedział o tym, 5183 3, I | meteory natchnień słabych i niedokrwistych, które raz 5184 3, I | czasem jeden jakiś wysilony i odradzać się nie mogący 5185 3, I | świata oczekiwał wszystkiego i na niego zwalał wszystkie 5186 3, I | każdym kamyku przydrożnym i każdej trawie polnej, w 5187 3, I | każdego ludzkiego oblicza i westchnieniu każdej piersi 5188 3, I | połączona z duszą artysty i w ruch ją wprawiać mogąca, 5189 3, I | pewny, jak tego, iż żył i oddychał, że trzeba mu było 5190 3, I | gonitwy, aby czuć, myśleć i tworzyć. Gdyby świat zewnętrzny 5191 3, I | jakimś wielkim bogactwem i ugodził weń jakimi piorunami 5192 3, I | poprzestawała dawniej na starych i trochę już niedołężnych 5193 3, I | wszystko w domu odnowionym i ulepszonym zostało. Z takiej 5194 3, I | podniebienia wybornymi sosami i słodyczami uczuwało się 5195 3, I | ponętnie ustawionej śród palm i dracen.~Zbliżając się do 5196 3, I | siebie. Czytając o nicości i rozpaczy powszechnego życia 5197 3, I | razy, a zza nich wyglądała i wnet znowu cofała się piękna 5198 3, I | puchy złocistych włosów i różowe astry ubrana. Parę 5199 3, I | razy główka ta zajrzała i cofnęła się, aż na koniec, 5200 3, I | zapłakane jej oczy nieśmiało i prawie pokornie utkwiły 5201 3, I | słowem lub choćby spojrzeniem i zdawał się nawet nie słyszeć 5202 3, I | prawie zawsze, rozgniewała ją i rozżaliła tak bardzo, że 5203 3, I | siły. Z natury była łagodną i łatwo przebaczającą. Pragnęła 5204 3, I | Pragnęła teraz pogodzenia się i choć jednej godziny pogodnego 5205 3, I | zdradzające temperament żywy i namiętny, były teraz bardzo 5206 3, I | zgrabnej kibici opuściła i stała chwilę pośród pracowni, 5207 3, I | zbliżyła się do sztalug i odchylając zawieszone na 5208 3, I | zapomnieć małego pani uniesienia i nadyma się, milczy, w książkę 5209 3, I | patrzy, kiedy pani przyszłaś i z całego serca pogodzić 5210 3, I | ale niestały nie jest... I za cóż miałby przestać panią 5211 3, I | laty ten jej wdzięk wesoły i pełen gracji wprawiał Zygmunta 5212 3, I | pięknej gry na fortepianie i śpiewu Klotyldy, rozpoczął 5213 3, I | staranie się o wypieszczoną i dość posażną jedynaczkę. 5214 3, I | wprawdzie, ale ze znudzenia i lekceważenia więcej niż 5215 3, I | jego głosu frunęła ku niemu i z gracją przed nim przyklękła.~- 5216 3, I | jak teraz rzadko patrzysz, i podaj mi rękę...~Nie tylko 5217 3, I | blisko mnie jesteś...~Twarz i nawet ręce jego pocałunkami 5218 3, I | dobrze! Wezmę sobie książkę i cichutko tam w kątku sobie 5219 3, I | stolika wzięła małą książkę i na palcach szła z nią ku 5220 3, I | Wzięłam ją sama od posłańca i tu położyłam... Musiałeś 5221 3, I | wszystko jedno - odpowiedziała i podjąwszy tomik Leopardiego, 5222 3, I | prawie gorączkowo, na nich i pomiędzy nimi czegoś szukając. 5223 3, I | wspomnienia jej obudzić i uczucia wskrzesić, odesłała 5224 3, I | stanęła mu przed wyobraźnią i dreszcz uczutego wrażenia 5225 3, I | głos kobiecy, trochę ostry i szyderski, przemówił:~- 5226 3, I | nigdy!~- Owszem - sucho i ostro twierdziła młoda kobieta - 5227 3, I | podobała mu się od razu i coraz więcej się podoba. 5228 3, I | tego małżeństwa pracuje, i od pana Kirły słyszałam, 5229 3, I | pracowni, ale oczy miał chmurne i błyskające pod ściągającymi 5230 3, I | wodziła za nim wzrokiem i tym samym co wprzódy, suchym, 5231 3, I | układu, wdzięku, dowcipu i jakiegokolwiek talentu. 5232 3, I | zrobi, gdy się z nią ożeni, i jak ją w świecie będzie 5233 3, I | Dianę! Zapewne, zdrową jest i silną, jakby była przebraną 5234 3, I | kobiety szybko podnosiła się i opadała, gdy z drobnych 5235 3, I | się te wszystkie złośliwe i obelżywe słowa. Roziskrzonymi 5236 3, I | Pociągnął taśmę dzwonka i lokajowi, który zjawił się 5237 3, I | z żalem zawołała.~Ironia i złośliwość, które wrzały 5238 3, I | tylko, że mąż jej odjedzie i cały jej plan dnia szczęśliwie 5239 3, I | Dokąd? - zapytała znowu i ramionami objąć go próbowała, 5240 3, I | Do Korczyna!~Zbladła i znieruchomiała.~- Zygmusiu...~ 5241 3, I | Szybko zwrócił się ku niej i z głębokim zdziwieniem zapytał:~- 5242 3, I | Dlatego zaczęła - dlatego...~I nie dokończyła. Strwożyła 5243 3, I | Dawno nie odwiedzałem stryja i mam do niego interes. Czy 5244 3, I | więc sobie życzysz?~Bladła i rumieniła się na przemian. 5245 3, I | być zupełnie szczerą. Duma i skromność usta jej zamykały. 5246 3, I | przynajmniej weź mię z sobą!~- I to jest niepodobnym - perswadował. - 5247 3, I | dobrze o słabym zdrowiu i dziwactwach stryjenki... 5248 3, I | To prawda - szepnęła mnąc i rozdzierając w palcach cieniutką 5249 3, I | zarzuciła mu tylko ręce na szyję i lgnąc do niego całym swym 5250 3, I | razy po włosach jej powiódł i z tabureta biorąc kapelusz 5251 3, I | zda się, krwi w twarzy, i po kilku dopiero minutach 5252 3, I | przebiegła parę salonów i do pokoju matki męża wbiegając 5253 3, I | dziewczynka w grubej spódniczce i perkalowej chustce na głowie. 5254 3, I | dzieci. W obszernym dworze i wsiach najbliższych pełno 5255 3, I | wchodzili do jej pięknego pokoju i dłużej lub krócej u kolan 5256 3, I | Przechodziło to jej siły i od dawna jut przekonała 5257 3, I | nie raziły wcale jej smaku i przyzwyczajeń, pracując 5258 3, I | rozkosz. Od dawna nieobecny i niepowrotny, nie przestawał 5259 3, I | być dla niej natchnieniem i celem.~Kiedy drzwi otworzyły 5260 3, I | otworzyły się ze stukiem i śliczna kobieta w różowej 5261 3, I | powierzała matce męża swoje obawy i żale, ratunku i rady od 5262 3, I | swoje obawy i żale, ratunku i rady od niej wzywając, a 5263 3, I | odpowiedzialność pani Andrzejowa czuła i uznawała sama. Ona to na 5264 3, I | przez rodziców Klotyldy i wahających się nieco skłoniła 5265 3, I | zdolności starannie rozwijane i które w przyszłości wzrastać 5266 3, I | Wina jego ciężko spadała i na serce jej, i na sumienie. 5267 3, I | spadała i na serce jej, i na sumienie. Wiedziała aż 5268 3, I | cierpienie jej było dotkliwe i nie zasłużone. Drżała na 5269 3, I | mogło to dziecku zbytku i pieszczot, gdyby miłość 5270 3, I | zdeptana, zagasła. Na swoim, i więcej niż na swoim, bo 5271 3, I | tylko już za szczęście, ale i za duszę tej niewinnej dotąd 5272 3, I | duszę tej niewinnej dotąd i kochającej istoty ludzkiej. 5273 3, I | nazywał modelem do Fryny i w której towarzystwie parę 5274 3, I | gdyby ją kochał prawdziwie i silnie, byłby ją pojął za 5275 3, I | wahał się, namyślał, chciał i nie chciał, na koniec odjechał 5276 3, I | chciał, na koniec odjechał i zdawało się, że o wszystkim, 5277 3, I | głowę jej do piersi tuliła i z łagodnym spokojem pocieszała 5278 3, I | czym mogła; o jej obawach i cierpieniach poważnie z 5279 3, I | snuła rozpaczliwe myśli i pytania. Kiedy młoda kobieta, 5280 3, I | zwierzenia a także pieszczoty i obietnice matki ulgę przyniosły, 5281 3, I | matki ulgę przyniosły, blada i spłakana, ale już znowu 5282 3, I | pani Andrzejowa powstała i poruszyła stojący na stole 5283 3, I | pokoju z rękami splecionymi i opartymi o stół, pełen dzienników 5284 3, I | o stół, pełen dzienników i książek. Na blade jej policzki 5285 3, I | Wrzała w niej burza zgrozy i niezmiernego żalu. Zbyt 5286 3, I | wiele w samotności rozważała i myślała, aby miłość i nawet 5287 3, I | rozważała i myślała, aby miłość i nawet namiętność wzrok jej 5288 3, I | zachodzącą na najdroższe ideały i wszystkie pociechy i chluby.~ 5289 3, I | ideały i wszystkie pociechy i chluby.~ 5290 3, II | korczyńskich polach, Witold i Justyna postępowali drogą 5291 3, II | Korczyna wiodącą. Szli prędko i rozmawiali żywo, tak żywo 5292 3, II | rozmawiali żywo, tak żywo i z takim zajęciem, że aż 5293 3, II | radością. Nie zatrzymując się i nawet kroku nie zwalniając 5294 3, II | życiu wiele rzeczy marnych i trochę ważnych...~Z wesołym 5295 3, II | Nudziłam się okropnie i może z nudy wymyślałam sobie 5296 3, II | o czym ty daleko lepiej i więcej wiesz ode mnie...~ 5297 3, II | Spojrzał na nią z boku i filuternie.~- A teraz nie 5298 3, II | cicha:~- Tego, co czuję, i tego, co myślę...~- Brak 5299 3, II | wyjaśni się to zapewne, bo i doprawdy, dlaczegóż byś 5300 3, II | Zarumieniła się jeszcze ogniściej i z żywością szepnęła:~- Nie 5301 3, II | spłonioną twarz ku polu zwróciła i może pod wpływem zakłopotania, 5302 3, II | sztuki bydła narzeczonego i myśli o wekselach, które 5303 3, II | cieniutkiej chusteczce wyhaftujesz i tę chusteczkę ofiarujesz 5304 3, II | to zapewne na pamięć, jak i wiele innych rzeczy, których 5305 3, II | opowiadała ci radość swoją i mamy z przypuszczalnego 5306 3, II | Śmiał się głośno, wesoło i patrzał na Justynę bardzo 5307 3, II | stwardniałymi trochę dłońmi i kilku szramami od ostrza 5308 3, II | proch rozsypać się mogą, i ty widać do nich należysz!~ 5309 3, II | to sił twoich?~Kształtną i silną kibić swą prostując 5310 3, II | ścianami, lecz murowanymi słupy i starannie utrzymywanym dachem 5311 3, II | utrzymywanym dachem zdrowo i silnie wyglądała.~- Trzeba 5312 3, II | Korczyn w dziwnej całości i porządku. Pracuje też prawdziwie 5313 3, II | tylko że wół takich kłopotów i niepokojów nigdy nie ma... 5314 3, II | chwili stanął jak wryty i z nagle ściągniętymi brwiami 5315 3, II | ale czuć w nim było groźby i obelgi. Witold rękę podniósł 5316 3, II | zaszło już przed kwadransem i tylko nad zaniemeńskim borem 5317 3, II | pas jaskrawy, który dachy i szczyty drzew korczyńskiego 5318 3, II | dokonywały gwałtownych gestów i długie wąsy szamotały się 5319 3, II | niższa, z krępymi kształtami i głową, która jeżąc się rozczochraną 5320 3, II | pochylające; u drzwi czworaka i wrót stajni stały gromadki 5321 3, II | gromadki ludzi w milczeniu i nieruchomości krzyków pana 5322 3, II | przez narzędzie rolnicze i parę nieruchomych koni rozdzielonym. 5323 3, II | nim ani śladu wesołości i szczęśliwego, młodzieńczego 5324 3, II | zguba prawdziwa z osłami i łajdakami tymi! Żniwiarkę 5325 3, II | z nią, po polu pojeździł i już zepsuł! A czy ty wiesz, 5326 3, II | kudłatą głowę z ramion wysunął i mrukliwie przemówił:~- Nie 5327 3, II | pozwalam... A gdybyś zresztą i ziemię miał gryźć, wytrącę... 5328 3, II | przedtem przemówił znowu Witold i wyprostował się znad żniwiarki, 5329 3, II | której zepsucie bacznie i prędko obejrzał. - Mój ojcze! 5330 3, II | w domu, z małym kosztem i prędko... ja sam się tym 5331 3, II | nogę przestępował, wzdychał i coś niewyraźnie mruczał.~- 5332 3, II | żniwiarka jest zrobioną i jakim sposobem żąć może? 5333 3, II | może? Pewno nie rozumiesz i dlatego ją zepsułeś, że 5334 3, II | rozumiesz... Oto, popatrz i posłuchaj, ja ci to zaraz 5335 3, II | posłuchaj, ja ci to zaraz pokażę i wytłumaczę...~Łagodnie, 5336 3, II | składowe części narzędzia i połączenia ich żywymi gestami 5337 3, II | Parobek w postawie pokornej i ociężałej słuchał zrazu 5338 3, II | ociężałej słuchał zrazu leniwie i tylko z przymusu, ale po 5339 3, II | paru minutach pochylił się i na żniwiarkę, to znowu na 5340 3, II | spoglądać zaczął z ożywieniem i ciekawością. Kiwał przy 5341 3, II | części żniwiarki grubymi i węzłowatymi palcami dotykał.~- 5342 3, II | tu takiego mądrego nie ma i tylko w obchodzeniu z tą 5343 3, II | trochę trzeba ostrożności i uwagi. Jutro obydwa wstaniemy 5344 3, II | twarz chłopa. Schylił się i z głośnym cmoknięciem całując 5345 3, II | surduta Witolda z uśmiechem i głośno przemówił:~- Dziękuję, 5346 3, II | czym lejce z ziemi podniósł i cmoknął na konie, które 5347 3, II | zachodzącą stał nachmurzony i silnie wąsa w dół pociągał. 5348 3, II | ślęcząc umiesz tak biegle i w sposób odpowiedni z chłopami 5349 3, II | dzieckiem pod twoim okiem rosłem i kiedy następnie ze szkół 5350 3, II | na rzeczy bardzo trzeźwo i że... na razie... szczytem 5351 3, II | dziwaczne usposobienia, które i dla bydląt wyrozumiałość 5352 3, II | dla bydląt wyrozumiałość i litość mają...~Benedykt 5353 3, II | dobrze nad gospodarstwem i interesami, będziesz wiedział, 5354 3, II | Benedykt stanął jak wryty i popatrzał na syna takim 5355 3, II | łeb sobie palnie, a potem i przy świetle śmierdzącej 5356 3, II | Witold - za swoją gwiazdę i aby smrodu łojówek nie czuć, 5357 3, II | Nie znam, nie wiem i nic wiedzieć nie chcę... 5358 3, II | szeptem zawołał.~Szybko i z trwogą rozejrzał się dokoła, 5359 3, II | zauważył. Złagodniał też i w bramie ogrodzenia, które 5360 3, II | młodu ma swoje marzenia i teorie, którym później praktyka 5361 3, II | przebijesz, a tych ludzi gdybyś i miodem smarował, będą oni 5362 3, II | zawsze leniwi, niedbali i nieżyczliwi...~- Cóż dopiero, 5363 3, II | przeszłości, a potem...~Stanął i twarzą zwracając się ku 5364 3, II | ojcze, że ludzkie energie i uczucia rozwijać się mogą 5365 3, II | się mogą w tych okopconych i przeludnionych izbach? Mówiłeś 5366 3, II | że dach nad głową mają i ordynarię biorą... w dodatku 5367 3, II | uczynionej przez nieoświeconą i niezgrabną rękę... Istotnie, 5368 3, II | jest to byt mogący wzniecać i rozwijać gorliwość, dbałość, 5369 3, II | budowanie dla nich pałaców i żywienie ich pasztetami... 5370 3, II | ich pasztetami... bo ja i sam ani pałacu sobie nie 5371 3, II | kroić, przymierzać, łatać i koniec do końca tak ciągnąć, 5372 3, II | się, co to jest praktyka, i w ogólności, co to jest 5373 3, II | to... tamto... Andrzej! i mnie byłoby lepiej, i tobie...~- 5374 3, II | Andrzej! i mnie byłoby lepiej, i tobie...~- Mój ojcze! - 5375 3, II | samowładnie w Korczynie rządzić i chłopów za pasterzy przebrawszy 5376 3, II | położyć się nad strumykiem i w dudkę gwizdać...~Słowa 5377 3, II | koniec wąsa do ust włożył i z pochylonym karkiem, ciężko, 5378 3, II | dopiero minutach z cierpiącą i bledszą niż zwykle twarzą 5379 3, II | stołem do wieczerzy nakrytym i dokoła którego dość liczne 5380 3, II | godzin bawił w Korczynie i po wieczerzy miał odjechać, 5381 3, II | Kirło zaś ze śnieżystym i wykrochmalonym przodem koszuli, 5382 3, II | ani ku niej żartobliwej i lekceważącej galanterii, 5383 3, II | nie tylko poruszenia, ale i spojrzenia jej śledzić się 5384 3, II | serwetą na szyi zawiązaną i całą pierś mu okrywającą 5385 3, II | krewnym swojej żony tak często i z takim zadowoleniem, że 5386 3, II | tylko dla chwalenia się, ale i w innym jeszcze celu.~- 5387 3, II | powiekami dotąd siedzący i nie dotykający wcale jedzenia, 5388 3, II | wzrok na ojca podniósł i w twarz jego nad talerzem 5389 3, II | równa się hrabiostwu, a może i jakiemu kiepskiemu księstwu... 5390 3, II | potrzebowała soli, z pośpiechem i przymileniem ku niej ją 5391 3, II | umarł... matka żyje jeszcze i w Rzymie na dewocji siedzi... 5392 3, II | miał, kiedy stracił ojca i w sukcesji wziął fortunę 5393 3, II | Wołowszczyzna, lekko licząc i na najniższą cenę ziemi 5394 3, II | podoba... zuch chłopak, co?~I zaśmiał się dobrodusznie, 5395 3, II | serdecznie, a tryumfującym i uszczęśliwionym wzrokiem 5396 3, II | wymienianych zachwycała i niejako w dumę wbijała posiadacza 5397 3, II | Olszynki. Śmiech uspokoiwszy i z miną smakosza sącząc z 5398 3, II | zostały. Powtarzał pogłoski i opowiadania, które krążyły 5399 3, II | przybycia do niej Różyca i które mieszkańców tych stron 5400 3, II | wprawiały, Sodomę, Babilon i inne tym podobne miejsca 5401 3, II | werwą okraszoną dowcipami i dwuznacznikami, ze szczególnym 5402 3, II | dwuznacznikami, ze szczególnym i widocznym lubowaniem się 5403 3, II | Wille w okolicach Wiednia i Florencji, apartamenty przy 5404 3, II | bulwarach, gry w ruletę i sztosa, głośne przygody 5405 3, II | dziennikach aż opisywane zakłady i pojedynki... Ile w tym wszystkim 5406 3, II | przesady było niemało, ale i prawdy wiele. Siedzące przy 5407 3, II | się jeszcze nad talerzem, i Witold, który wciąż blady 5408 3, II | Witold, który wciąż blady i smutny powiek prawie nie 5409 3, II | wyciąga, z pośpieszną, lecz i pełną uszanowania galanterią 5410 3, II | nalał, po czym o wartości i piękności Wołowszczyzny 5411 3, II | Wołowszczyznę przejeżdżał i pałacyk widział, ustami 5412 3, II | fabryka czegoś tam była i przynosiła dużo, a choć 5413 3, II | upadła, znowu powstać może i dużo przynosić. Wszystko 5414 3, II | tam, co prawda, podupadło i zrujnowało się, ale podniesionym 5415 3, II | zrujnowało się, ale podniesionym i wyrestaurowanym być może, 5416 3, II | ożeni; żoneczka rozumna i energiczna do gospodarstwa 5417 3, II | gospodarstwa go zachęci i pieszczotami, rozumkiem, 5418 3, II | zatrzyma...~Tak mówił Kirło i wpółżartobliwie, wpół z 5419 3, II | Justynę patrzał. Filuternie i uniżenie przymilone jego 5420 3, II | sługę swojego łaskawą!" I wszyscy zresztą, oprócz 5421 3, II | zresztą, oprócz Benedykta i Witolda, na Justynę spoglądali, 5422 3, II | spoglądali, a w spojrzeniach, i uśmiechach pani Emilii, 5423 3, II | opowiadania Kirły zaciekawiły i ożywiły, wyraźnie malowały 5424 3, II | Taki ród, majątek...~- Ach, i takie serce! - przebiła 5425 3, II | nadaremnie błagała ojca o posągi i nowe meble do korczyńskiego 5426 3, II | jak dojrzała wiśnia pełne i purpurowe, przybierały chwilami 5427 3, II | przybierały chwilami wyraz dumny i wzgardliwy. Nie wiedzieć 5428 3, II | wydawało się pochlebnym i zaszczytnym, ją drażniło 5429 3, II | zaszczytnym, ją drażniło i obrażało. Wszyscy wprawdzie 5430 3, II | na wpół już odniesionym i otwierającą się przed nią 5431 3, II | perspektywą czuć się pochlebioną i uszczęśliwioną...~Benedykt, 5432 3, II | swoim zwyczajem jadł wiele i długo, a raz w rozmowę słowo 5433 3, II | od żony pełne zdumienia i zachwycenia opowiadanie 5434 3, II | Justyny zamiarach Różyca i o staraniach w celu urzeczywistnienia 5435 3, II | czynionych, zdziwił się także i trochę ucieszył.~- Daj Boże! - 5436 3, II | dziewczyny świetna to partia i niespodziewana... istotnie 5437 3, II | niewiele myślał o tym. Krewnej i wychowanicy swej dobrego 5438 3, II | bałwochwalczej dla bogactwa i użycia chwalby zirytował 5439 3, II | więc twarz znad talerza i wąsy serwetą otarłszy, jakby 5440 3, II | Wszystko to bardzo piękne i ja panu Różycowi ubliżać 5441 3, II | ubliżać nie chcę. Młody jest i poprawić się może, bo ja 5442 3, II | się może, bo ja słyszałem i sam spostrzegłem, rozsądek 5443 3, II | sam spostrzegłem, rozsądek i dobre serce ma... Ale abym 5444 3, II | fortunę stracić na karty i metresy rzecz niegodna. 5445 3, II | czerwona, jest darmozjadem i niczym więcej... Jeżeli 5446 3, II | więcej... Jeżeli zaś jeszcze i na marcypanach pasie się, 5447 3, II | coś sobie, pomiarkował się i trochę miększym głosem dokończył:~- 5448 3, II | nie chcę... może on jest i najlepszym człowiekiem... 5449 3, II | dokonał tego. Ręką machnął i dokończył:~- Te wielkie 5450 3, II | Krzesło ze stukiem odsunął i od stołu wstał. Obok niego, 5451 3, II | już Kirła z troskliwością i współczuciem przyskakiwał 5452 3, II | prowadził.~- W imię Ojca i Syna... a cóż ja jej złego 5453 3, II | dłonie obie ręce jego ujęły i przylgnęły do nich gorące 5454 3, II | Coś dziwnie pocieszonego i roztkliwionego mignęło w 5455 3, II | dwuznacznej uwagi Witold może i nie dosłyszał. Ze słowami, 5456 3, II | końca wieczerzy wymówił, i z pocałunkiem ojcowskim 5457 3, II | ojcowskim wróciła mu cała żywość i wesołość. Pochwycił wpół 5458 3, II | kredensowej szafy kompot i resztę wina chowała, i kilka 5459 3, II | kompot i resztę wina chowała, i kilka razy obrócił ją w 5460 3, II | wtórze śmiechu, łajania i kaszlania starej panny przyskoczył 5461 3, II | drugiej uderzając prędko i z błyskającymi oczami mówił - 5462 3, II | włosy, a drugą za gardło i - trrraf! karki bym im skręcał!~ 5463 3, II | szczęście... taki zaszczyt i łaskę? Sam pomyśl, czyżbym 5464 3, II | twarz miała poważną, surową i niezwyczajnie błyszczące 5465 3, II | się, że rozsądna, a może i pstro ma w głowie, czy ja 5466 3, II | Buszmanki was wychowują, to i wszystko na świecie gotowe 5467 3, II | jakieś ręce ramię jego objęły i prawie dziecinny głos tuż 5468 3, II | przy nim zawołał:~- Widziu, i mnie weźcie na te wesele! 5469 3, II | ona krewna pana młodego i zaproszona... tańczyć będą... 5470 3, II | zaproszona... tańczyć będą... i ja chcę potańczyć!~- Z największą 5471 3, II | Korczynie coś więcej nad dom i ogród!~- Nie żartuj, Widziu - 5472 3, II | się! Czy nie zaczynasz już i na nerwy chorować, moja 5473 3, II | podskoczyła, brata wpół objęła i znowu żałosnym głosem prosić 5474 3, II | mogę... jeszcze się zmartwi i zachoruje... Mama zawsze 5475 3, II | drzwi do pokoju swego wpadła i zobaczywszy znajdującą się 5476 3, II | na wesele... idź, idź!" I śmiech, i złość! co ten 5477 3, II | idź, idź!" I śmiech, i złość! co ten chłopiec wymyślił 5478 3, II | od szafy do łóżka biegała i trudno było zgadnąć, czy 5479 3, II | Dawni znajomi! to prawda... i dobrzy niegdyś znajomi! 5480 3, II | znajomi! Ale kiedy to było! I... krótko to było! A teraz... 5481 3, II | drugiej stronie stołu usiadła i w twarz towarzyszki wlepiając 5482 3, II | wlepiając spojrzenie rozgorzałe i razem dziwnie jakby wstydliwe 5483 3, II | Fabiana tu przylatywała i gdzie biegałyście razem, 5484 3, II | razem, jak podsmalone? Czy i Witold tam był? Wieczne 5485 3, II | do pokoju tego przyszła i w nadchodzący wieczór jak 5486 3, II | zadarty nosek podniosła i zagadała:~- Czy tu przyjmują, 5487 3, II | śmiałości iść do dworu, i z radą wystąpił, żebym koło 5488 3, II | żebym koło oficyny szła i w kuchni spytała się, czy 5489 3, II | zlękła się jej wcale, bo i czegóż lękać by się miała? 5490 3, II | przyszła przecież kraść i nie jest psem, aby ją można 5491 3, II | Bardzo słusznie. A gdyby i samego pana Korczyńskiego 5492 3, II | mieszka, cudzego chleba nie je i nikt nad nią żadnego postrachu 5493 3, II | rozejrzała się po ścianach i sprzętach pokoju.~- Nic 5494 3, II | naszej świetlicy może jeszcze i piękniej. Na dole, to prawda, 5495 3, II | podłogi błyszczą jak szkło, i to jest bardzo ładnie. Ale 5496 3, II | słusznie!~Prawdę powiedziawszy i pod sekretem, ojciec kazał 5497 3, II | ojciec kazał jej iść do dworu i spróbować, czy też panna 5498 3, II | ich przyjść zechce. "Idź i niby to na miód zaproś!" 5499 3, II | nami pracował, niech z nami i zabawi się; kto naszej gorzkości 5500 3, II | gorzkości spróbował, niech i słodkości pokosztuje. Ale