| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] hurbie 1 hurtem 1 hymnem 1 i 7478 í 4 i-trudniej 1 ich 230 | Frequency [« »] ----- ----- ----- 7478 i 3974 sie 3537 z 3534 w | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances i |
Tom, Rozdzial
5501 3, II | Ojciec ambicjant taki, że już i przenieść nie może, aby 5502 3, II | to smętliwie... A teraz i z tym procesem, co go z 5503 3, II | takiego, nie w czas podał i że wszystko przepadnie. 5504 3, II | Korczyńskim pojednać się, i orędowników u niego chce 5505 3, II | mieć. Bardzo słusznie.~Ale i na tym wszystkim nie koniec. 5506 3, II | oczy na chwilę spuściła i wnet potem śmiało wypowiedziała:~- 5507 3, II | będzie, jeżeli panna Justyna i pan Witold na moim weselu 5508 3, II | drodze były, pomiędzy dworem i okolicą Justynie powiedziała, 5509 3, II | jej pozna.~- Młodzieńki i mileńki bardzo, a taki pokorny, 5510 3, II | narzeczonym zachwycona. Jednak i o praktycznej stronie małżeństwa 5511 3, II | dobre konie, krów aż sześć i spory kawał łąki. Gdyby 5512 3, II | Korczyńskim wielkie koszta położył i teraz dla rodzonego dziecka 5513 3, II | a mnóstwem tajemniczych i ruchliwych świateł napełniało 5514 3, II | ulów, brzęczały pszczoły i na zabój śpiewały szczygły. 5515 3, II | łankiem dojrzałego owsa i zagonami warzywa, u których 5516 3, II | iskrzyły się krzaczyste floksy i czerwone jeorginie, dom 5517 3, II | które na jego strzechę i jedyny komin lać się zdawały 5518 3, II | tak prawie, jak u Anzelma i Jana, jednak daleko ciaśniej 5519 3, II | jednak daleko ciaśniej i biedniej. Ule były starej 5520 3, II | były starej konstrukcji i niepomalowane, stodoła mniejszą 5521 3, II | niepomalowane, stodoła mniejszą i lasem chwastów dokoła obrosłą, 5522 3, II | oprócz śliwowego gaju, tu i ówdzie pośród zagrody stało 5523 3, II | prawie zdziczałych grusz i jabłoni.~Ale z ławy stojącej 5524 3, II | otwartych okien o małych i mętnych szybach, na widok 5525 3, II | podniosła się para ludzi i bardzo ceremonialnym krokiem 5526 3, II | rydza ze sterczącymi wąsami i błyszczącymi oczami podobny, 5527 3, II | rozwiewającej się mantyli i kornecie, czyli białym czepcu 5528 3, II | białym czepcu z obfitym i sztywnym wygarnirowaniem, 5529 3, II | cała w takich uśmiechach i krygach, jak gdyby zaraz 5530 3, II | zaraz do ceremonialnego i dygającego menueta stanąć 5531 3, II | Na ścieżce pomiędzy owsem i zagonami buraków wydeptanej 5532 3, II | Bardzo jestem kontenty i najuniżeniej dziękuję, że 5533 3, II | doświadczają. Bo choć oni troszkę i bogatsi ode mnie, ale ja 5534 3, II | również sam sobie pan jestem i znacznym nie będąc mogę 5535 3, II | zaś usta sznurując dygała i w wyciągającą się ku niej 5536 3, II | Trochę była zakłopotaną i bardzo zajętą tym, aby okazać 5537 3, II | nie tylko przystojną, ale i dworną, nad to, co ją otaczało, 5538 3, II | ukontentowaniem proszę!~I po zagonach buraków idąc 5539 3, II | pani do tego nie przywykła i ja kiedyś insze życie i 5540 3, II | i ja kiedyś insze życie i uzwyczajenia miałam. Giecołdówna 5541 3, II | nie pobłogosławił, pożary i mory na bydło nawiedziły, 5542 3, II | ekonomię zszedł...~Westchnęła i chudy policzek na dłoni 5543 3, II | dłoni oparła.~- Jeszcze i teraz rodzonego mego brata 5544 3, II | ogorzałą, trochę głupkowatą i bardzo łagodną.~- Pan Starzyński 5545 3, II | towarzystwem, zza ojca wyskoczyła i zagadała:~- Jezu! a toż 5546 3, II | surducie swoim wzrokiem powiódł i zaśmiał się najgłębszym 5547 3, II | tłuste policzki trzęsły się i łzy do małych oczu nabiegły.~- 5548 3, II | przestając mówił - utkała sukno i kazała je na zielono pofarbować... 5549 3, II | Bóg broni... od gęby sobie i dzieciom odejmuje, a pełną 5550 3, II | asygnatek...~Jednak tusza i barwa twarzy Starzyńskiego 5551 3, II | wielki bochen razowego chleba i szeroki nóż w kościanej 5552 3, II | musztrując go przy tym i niby wyśmiewając, to że 5553 3, II | spełniał wszystkie jej rozkazy i komenderówki, a ilekroć 5554 3, II | zakochania usta otwierał i na podobieństwo słupa nieruchomiał. 5555 3, II | Elżusia ustawicznie pędzała i musztrowała. Za to wszyscy 5556 3, II | miód nim na chleb kładli i kęs jego odgryzłszy porcje 5557 3, II | następuje... - śpiewała - tak i ja... z dostatków takich 5558 3, II | całe życie przehorowałam, i ot... czego dobiłam się!..~- 5559 3, II | się zaczął, z ławy wstał i rękę na kłębie oparł.~Od 5560 3, II | rumiane policzki mu zadrgały i poruszyła się kępka twardych 5561 3, II | uprzejmością niezmierną i z szerokimi zarówno jak 5562 3, II | szkodzi! Kto pana kocha i jego psa głaszcze. Pies 5563 3, II | jeszcze przybiegał do nas, a i potem z klas do mamy i papy 5564 3, II | a i potem z klas do mamy i papy przyjeżdżając czasem 5565 3, II | Brata mego syn jeszcze i teraz dzierżawę trzyma, 5566 3, II | też koła! - mruknął Fabian i mowę żonie przebijając począł 5567 3, II | gospodarstwie, urodzajach i różnych glebach tej okolicy 5568 3, II | glebach tej okolicy prawiąc i często rozmowę basowym, 5569 3, II | rozdzielającego zagrody Anzelma i Fabiana coś zaszeleściło. 5570 3, II | pulchna kluska, ta, wysmukła i lekka, zlatywała jak piórko. 5571 3, II | codziennym stroju była, bo i dzień był powszedni, a tylko 5572 3, II | najlepszych sposobach moczenia i suszenia lnu i o lnie mówiąc 5573 3, II | moczenia i suszenia lnu i o lnie mówiąc zupełnie o 5574 3, II | rozkazywać narzeczonemu i do musztry go układać! Lękliwa 5575 3, II | układać! Lękliwa była, łagodna i dziwnie delikatna w kształtach 5576 3, II | dziwnie delikatna w kształtach i ruchach. Ale też i ten młody 5577 3, II | kształtach i ruchach. Ale też i ten młody mężczyzna, którego 5578 3, II | kanarkowy surdut przywdział i tam, gdzie go serce ciągnęło, 5579 3, II | podniesionym do góry wąsem i śpiczastą bródką, w wysokich 5580 3, II | bródką, w wysokich butach i zgrabnej czapeczce, szedł 5581 3, II | czapeczce, szedł śmiało i szerokimi krokami, a gdy 5582 3, II | gaju, za drzewo się ukrył i po całej zagrodzie rozległ 5583 3, II | spostrzegła nadchodzącego Michała i zlękła się teraz bardzo, 5584 3, II | przecięła. Spłonęła znowu i parę minut na sapieżankę 5585 3, II | wieści Michała, tak jak i Jan, wrócić miał ledwie 5586 3, II | Zmachał się tak, że mu i teraz jeszcze krzyż trzeszczy. 5587 3, II | Antolkę z ukosa spojrzał i z fantazją poprawił u szyi 5588 3, II | teraz muchami, siedzące i stojące osoby toczyły rozmowę 5589 3, II | się narzekania na brak łąk i pastwisk. Mała to rzecz 5590 3, II | rzecz o dwie mile po siano, i to, gdybyż na swoją, ale 5591 3, II | wynajętą łąkę jeździć! Już i koniczynę sieją, i pola 5592 3, II | Już i koniczynę sieją, i pola z zielsk wszelkich 5593 3, II | Fabiana twarz zmarkotniała i okryła się mnóstwem zmarszczek. 5594 3, II | Powoli butę swoją tracił i ze zgryźliwością, markotnie 5595 3, II | w czarce nie moczyłem i much po drogach nie ścigałem, 5596 3, II | dwadzieścia morgów gruntu mają i we troje żyją... a u mnie 5597 3, II | we troje żyją... a u mnie i dwunastu morgów może nie 5598 3, II | Dawniej w obowiązki szli i podczas dorabiali się czego, 5599 3, II | trudno. Dzierżawkę, żeby i miał który za co wziąść, 5600 3, II | na lewo... nijakiej drogi i nijakiego przyrobku nie 5601 3, II | swojego nie otrzymasz...~- I ziemi przykupić - odezwał 5602 3, II | kupy wziąwszy na pieniądze i wzmógł się, dla inszej przyczyny 5603 3, II | ni w czym rozszerzenia i ni w czym postępowania dla 5604 3, II | W elegijny ton opadł i na wzór żony, która już 5605 3, II | O jednego syna to już i nie mam po co głowy suszyć... 5606 3, II | pójdzie, a choć za pięć lat i powróci, to ja tym czasem 5607 3, II | mogiły ścieknę. Najstarszy i pracowity, posłuszny, choć, 5608 3, II | co tylko po Niemnie orać i kosić umie, a tamte dwa 5609 3, II | uczuł wracającą mu dumę i zuchowatość. Głowę podniósł, 5610 3, II | grzesznych ludzi doświadcza i w gardło nieprzyjacielskie 5611 3, II | Bóg mnie ubij na ciele i duszy, jeżeli nie to samo 5612 3, II | stworzył, tego nie umorzył, i koniec, i kwita! - wąsa 5613 3, II | tego nie umorzył, i koniec, i kwita! - wąsa w górę podnosząc 5614 3, II | starsi obydwaj poczciwi i dobrze prowadzący się kawalerowie. 5615 3, II | oddawanymi czuł się uradowanym i pochlebionym, ale obojętność 5616 3, II | pochlebionym, ale obojętność i nawet niezadowolenie udawał. 5617 3, II | lekceważąco trząsł, ręką machnął i niedbale rzucił:~- At! osobliwa 5618 3, II | odchodzących gości z ukłonami i długimi przemówieniami na 5619 3, II | kłaniał się po wielekroć i nisko, a wnet potem prostował 5620 3, II | wnet potem prostował się i dłonie na kłębach opierał, 5621 3, II | o swojej ubogiej chacie i wnet dodawał, że mu o jej 5622 3, II | bo sam sobie jest panem i znacznym nie będąc może 5623 3, II | zacnym; kiedy z przymileniem i prawie uniżonością patrzył 5624 3, II | uczynił Michał, wąs najeżył i czoło groźnie zmarszczył, 5625 3, II | świecie stanowiska poważanie i butna z własnej niezależności 5626 3, II | duma, popędliwa gniewliwość i przebiegła filuterność, 5627 3, II | filuterność, skołatanie troskami i trudami ubogiego życia, 5628 3, II | Stołów, stołków obficie, i na ścianach obicie!" W mojej 5629 3, II | ale mnie o to bynajmniej! I przed takimi znacznymi gośćmi 5630 3, II | życzyć, a za wielką promocję i osobliwą łaskę będę to sobie 5631 3, II | tak samo w górę kipi, jak i w wielkim...~Fabianowa zaś 5632 3, II | trawach ogrodu a krygując się i dygając, przy czym o Giecołdach 5633 3, II | W chude ręce klasnęła i z ukontentowania jakieś 5634 3, II | Starzyńskiego.~Kiedy Justyna i Witold pod blednącym wieczornym 5635 3, II | ostrymi głosami chruścieli i melodyjnym wołaniem przepiórek 5636 3, II | swojej krewnej o myślach i celach, którym własną przyszłość 5637 3, II | zbyt dla niej odległych i niedostępnych, aby po nie 5638 3, II | szerokiego świata, z dobrych serc i umysłowych trudów ludzkich, 5639 3, II | dotąd jej spostrzeżenia i wrażenia wiązać się zaczynały 5640 3, II | zaczynały w całokształt myśli i uczuć, nad którymi zastanawiała 5641 3, II | czym ta wiedzieć chciała, i lampę zgasiwszy, samotna 5642 3, II | lampę zgasiwszy, samotna i cicha, stała w otwartym 5643 3, II | wpółuchylone drzwi pokoju Marty i Justyny zajrzała utrefiona 5644 3, II | Dziewczynka weszła w draperiach i falbankach sukni, wyprostowana, 5645 3, II | kanwy włóczkowymi różami i floresami okryte.~- Pantofle 5646 3, II | kochanej cioci ofiarowuję i proszę je przyjąć tak... 5647 3, II | widać coś bardzo długiego i pięknego wypowiedzieć, ale 5648 3, II | szczupłe ramiona zarzuciła i małą, ciemną, pomarszczoną, 5649 3, II | jednak Marta śmiała się i razem płakała, dziewczynkę 5650 3, II | do piersi ją przyciskając i w nieskończoność szepcząc, 5651 3, II | nieskończoność szepcząc, wykrzykując i wykaszlując:~- Kotko, ty 5652 3, II | klaskała w dłonie, wołała i wyśpiewywała:~- Mama już 5653 3, II | wyśpiewywała:~- Mama już wstała i kakao pije... Widzio poszedł 5654 3, II | wesele pójść z nim, z ciocią i Justymką... poszedł... poszedł... 5655 3, II | stukiem otworzyły się drzwi i ukazała się w nich młoda, 5656 3, II | wołając:~- Pani zachorowała i panny Marty do siebie prosi!~ 5657 3, II | rozpaczliwie w dół ciągnąc i spotykane osoby śpiesznie 5658 3, II | ze wzburzeniem zawołał i w głąb domu pobiegł.~W sypialni 5659 3, II | do łóżka z biciem serca i duszeniem w gardle. W nocy 5660 3, II | które uspokajała lekarstwami i słuchaniem prawie do wschodu 5661 3, II | Teresy. Kiedy wszyscy w domu i dokoła domu pogrążali się 5662 3, II | pogrążali się już w ruch i zachody pracowitego dnia 5663 3, II | wczoraj czytać rozpoczęła; i niedawno też rozpoczętą 5664 3, II | bo kakao jej niesłużyło i z opowiadaniem o śnie dzisiejszym 5665 3, II | drzwi buduaru zajrzał Witold i o pozwolenie wejścia zapytał. 5666 3, II | razy w czoło go pocałowała i łagodnym ruchem pociągnąwszy 5667 3, II | o złej dzisiejszej nocy i w ogóle o swoim sfatygowaniu 5668 3, II | ogóle o swoim sfatygowaniu i zdenerwowaniu powoli, z 5669 3, II | z uśmiechem cierpliwym i smutnym opowiadać mu zaczęła. 5670 3, II | co synowi jej chodziło, i była pewną, że słowa jego 5671 3, II | Leonia ma jechać? - z cicha i łagodnie zapytywała. - Przepraszam 5672 3, II | wypowiadać.~- Ja - cicho i łagodnie mówiła - na takie 5673 3, II | muszę, ale matką jestem i prowadzenie Leoni jest moim 5674 3, II | towarzystwach, psuć sobie układu i patrzeć na rzeczy, których 5675 3, II | powinna ona wszystko widzieć i słyszeć, aby znać ten świat, 5676 3, II | których przecie mieszkanką i obywatelką będzie - przerwał 5677 3, II | umysłowej wiedzy o naturze i ludziach, pośród których 5678 3, II | jej własnej chorowitości i bezużyteczności. Zamiast 5679 3, II | znajdowała u syna krytykę i przyganę! Jednak tego syna 5680 3, II | jego wysmukłym kształtom i delikatnym rysom, które 5681 3, II | jakim on był w młodości i jakim, niestety, tak prędko 5682 3, II | jakim, niestety, tak prędko i bezpowrotnie być przestał. 5683 3, II | mógł, wzbierał w jej piersi i łzami napełniał ciemne, 5684 3, II | mówił Witold, wysłuchała, i wtedy dopiero, kiedy o niezłomności 5685 3, II | uczuła odnawiające się i tym razem gwałtowne kurcze 5686 3, II | po szezlongu w istotnych i dojmujących męczarniach. 5687 3, II | Teresa, z ręką obezwładnioną i zębami, które od alteracji 5688 3, II | którą sobie twarz obwiązała, i skurczywszy się w kątku 5689 3, II | cierpieniami przyjaciółki i swoją niemożnością przychodzenia 5690 3, II | czasu połykaniem saliceli i morfiny przerywając. Zawołano 5691 3, II | około chorej wtrąciła się i Leonia, ale pani Emilia 5692 3, II | dlatego, że ciężkie stąpania i głośny oddech Marty drażniły . 5693 3, II | oddech Marty drażniły .ją i irytowały. Irytacji tej 5694 3, II | bywało przy lekkim fruwaniu i ptaszęcym szczebiocie Teresy. 5695 3, II | w powietrzu swoją wysoką i ciężką postać, daremnie 5696 3, II | daremnie tłumiła oddech i dławiła się powstrzymywanym 5697 3, II | sam jej szept nawet, gruby i świszczący, drażnił nerwy 5698 3, II | Spostrzegała to wybornie i zgryzota, którą nad tym 5699 3, II | jej dogodzić nie mogłam i nie mogę - cichutko, jak 5700 3, II | zdawało, do Teresy szepnęła i z głębokim wyrzutem samej 5701 3, II | słowo honoru, po co żyję i chleb na tym świecie jem! 5702 3, II | do swego gabinetu wszedł i już brał za czapkę, aby 5703 3, II | choruje. Czy do waszych teorii i idei należy także sprzeczanie 5704 3, II | sprzeczanie się z babami i sprowadzanie im nerwowych 5705 3, II | z krzesła powoli wstając i książkę, którą przerzucał, 5706 3, II | zaczął. - Leoni po zebraniach i weselach chłopskich ciągać 5707 3, II | powieki miał spuszczone i usta szczelnie zamknięte.~- 5708 3, II | syna drażniło.~Nie zaraz i z widoczną niechęcią syn 5709 3, II | chłopca w puchach chować i na obłokach kołysać! Ale 5710 3, II | może zaszkodzić. Ty pewno i z tym się nie zgadzasz? 5711 3, II | Pozwól mi, ojcze, milczeć i tym sposobem nie ranić ciebie 5712 3, II | sposobem nie ranić ciebie i siebie...~- Nie ranić! - 5713 3, II | komu Pan Bóg, przeciw temu i wszyscy święci! Niech jeszcze 5714 3, II | wszyscy święci! Niech jeszcze i to!...~Porywczym ruchem 5715 3, II | ruchem czapkę na głowę włożył i wyszedł; Witold zaś stał 5716 3, II | szybko do okna podszedł i nie opuścił go dopóty, dopóki 5717 3, II | jadalnej, aż przeszedł sień i salon, u drzwi matczynego 5718 3, II | matczynego buduaru stanął i na ich klamce rękę położył. 5719 3, II | tak chwilę w nieśmiałej i wahającej się postawie, 5720 3, II | chora uspokoiła się nieco i zdawać się mogło, że zadrzemała. 5721 3, II | Witolda Marta, Teresa, Leonia i panna służąca w najgłębszym 5722 3, II | w najgłębszym milczeniu i z najwyższym przerażeniem 5723 3, II | aby co prędzej odszedł i spoczynku chorej nie przerywał. 5724 3, II | ramieniu, z czarnym Marsem i książką wyglądającą z kieszeni 5725 3, II | widywano Benedykta tak ponurym i rozjątrzonym, jak tego lata, 5726 3, II | kłopot, a na serce tajemny i niespodziewany smutek. Ten 5727 3, II | przedmiotach codziennych i obojętnych z ojcem rozmawiał, 5728 3, II | Benedykta. Jątrzył go zawsze i coraz bardziej. Wolałby 5729 3, II | zdawali się siebie unikać i prawie wcale nie widywali 5730 3, II | nie widywali się z sobą; i inne, w których nie szukając 5731 3, II | wspólne przechadzki wychodzili i długie prowadzili rozmowy. 5732 3, II | strony jednej, a w gorzkich i porywczych słowach wybuchającym 5733 3, II | kiedy teraz pomyślę, że i ja kiedyś tyle książek czytałem 5734 3, II | kiedyś tyle książek czytałem i mądrości zjadałem, oddziwić 5735 3, II | wezmę, zaraz zadrzemię!...~I na przywieziony ze szkoły 5736 3, II | napełniło. Wziął rękę ojca i do ust ją przycisnął. Benedykt 5737 3, II | Długi wąs na palec motając i wzrokiem mijając twarz syna 5738 3, II | sam chciał... Może by więc i dla ciebie teraz tę łaskę 5739 3, II | ma nad nim wpływ wielki, i przy tym to człowiek próżny, 5740 3, II | Znowu! - krzyknął Benedykt i twarz jego od włosów do 5741 3, II | odchodzącym ojcem poskoczyć i z ust rzucić w zamian otrzymanej 5742 3, II | nakazywało mu powściągać się i raczej wszystko znosić niż 5743 3, II | obie dłonie wziął czoło i zawołał:~- Okropność! okropność! 5744 3, II | obydwaj nie byli krewcy i wybuchliwi; gdyby nade wszystko 5745 3, II | przeszło drogą odziedziczenia i niejako zaszczepienia w 5746 3, II | niejako zaszczepienia w krew i nerwy syna. W krwi i nerwach 5747 3, II | krew i nerwy syna. W krwi i nerwach obydwóch gorzkim 5748 3, II | przebyte, a z drugiej widziane i odczute niezmierne cierpienia.~ 5749 3, II | siedział na bryczce z tak raźną i wypogodzoną miną, jakiej 5750 3, II | uśmiechał się do siebie i, co mu się niezmiernie rzadko 5751 3, II | zobaczył odjeżdżający od ganku i nieco z boku w cieniu jaworów 5752 3, II | czapkę na krzesło rzucił i z kieszeni surduta list 5753 3, II | Bohatyrowiczami powierzył i który uwiadamiał go, że 5754 3, II | Listem o dłoń uderzając i szerokimi krokami po pokoju 5755 3, II | Na swoim postawiłem! I przegrali, i będą jeszcze 5756 3, II | postawiłem! I przegrali, i będą jeszcze musieli tysiąc 5757 3, II | nich to suma ogromna, a i dla mnie także niemało znaczy... 5758 3, II | będę... konie, krowy, graty i choćby poduszki zlicytuję, 5759 3, II | odbiorę! Niech nie zaczynają! I mnie przecież ten proces 5760 3, II | zawsze kosztował. A fatyga i zgryzoty czy za nic poczytywać 5761 3, II | jeżeli nie oddadzą prędko i dobrowolnie, na licytację 5762 3, II | listu przybierał się długo i z niechęcią. Dziś przecież 5763 3, II | papier z szuflady dostawał i ręce zacierał. Widocznie, 5764 3, II | Zygmunt, jak zawsze żurnalowy i trochę sztywny, z kapeluszem 5765 3, II | tylko Justyna, ale także i Marta. Przez okno przecież 5766 3, II | zobaczył starą pannę z kluczami i dziewką folwarczną idącą 5767 3, II | Wszedł na wschody; na wąskim i wpółciemnym korytarzyku 5768 3, II | którym, gdy był dzieckiem i dorastającym młodzieńcem, 5769 3, II | podniosła się u otwartego okna i robota, którą w ręku trzymała - 5770 3, II | zarumieniła się gwałtownie i zaledwie końcami palców 5771 3, II | się w nią jeszcze uparciej i z żartobliwą pieszczotliwością 5772 3, II | Posunęła ku niemu krzesło i sama na uprzednim miejscu 5773 3, II | ściągniętymi trochę brwiami i migocącym w dalekiej głębi 5774 3, II | obutej w cielisty kamasz i błyszczący trzewik prawie 5775 3, II | dawna, kuzynie - obojętnie i z oczami na robotę spuszczonymi 5776 3, II | wdziękiem słowa, wytwornie i malowniczo mówić zaczął 5777 3, II | śniadego czoła, po spuszczonych i frędzlą czarnych rzęs otoczonych 5778 3, II | chwili spokojnych ustach i spłynął z nich na kibić, 5779 3, II | na kibić, której świeże i silne kształty rysowały 5780 3, II | poruszał oddech powolny i głęboki. Mowa jego stawała 5781 3, II | opowiadania ci o lądach i wodach tego świata...~Nie 5782 3, II | Różyc stara się o ciebie, i czy... ewentualnie... masz 5783 3, II | milionera?~Mówił śpiesznie i głos jego był trochę świszczący. 5784 3, II | robotą na kolana opuściła i głowę podniosła.~- Jeżeli 5785 3, II | odpowiedziała.~Pochylił się i chciał ująć jej rękę, ale 5786 3, II | ona krzesło swe cofnęła i ramiona u piersi skrzyżowała.~- 5787 3, II | szybko z krzesła powstała i dalej jeszcze ku otwartemu 5788 3, II | pardon! Bądź wspaniałomyślną i zwróć mi swoje serce, swoją 5789 3, II | Dobrze, powiem wszystko i niech się to już raz skończy. 5790 3, II | że po latach niewidzenia i kiedy już poślubiłeś inna, 5791 3, II | nie chciałam cię widzieć i nieraz jak szalona ku brzegowi 5792 3, II | jest lepszą niż taka walka i taka trwoga...~- Justyno! 5793 3, II | gestem usunęła go od siebie i dalej mówiła:~-Taka trwoga! 5794 3, II | bardzo upokorzoną, chociaż i ty, kuzynie, i inni uczyniliście 5795 3, II | chociaż i ty, kuzynie, i inni uczyniliście wszystko, 5796 3, II | dopiero stałam się dumną i lękałam się tego, co mi 5797 3, II | patrzała na mnie. na ciebie, i w oczach jej łzy stanęły. 5798 3, II | nie tylko już poniżenia i wstydu, ale nikczemności. 5799 3, II | profilem do niego zwrócona i nie na niego, ale w otwarte 5800 3, II | czyniła, zawstydzały ją i mieszały. On z tego jej 5801 3, II | cierpieniach czerpał nadzieję i śmiałość. Tuż za nią stojąc, 5802 3, II | ucho prawie, pieszczotliwie i z rozmarzeniem jej szeptał:~- 5803 3, II | wagę do światowych praw i przesądów albo do zabobonnych 5804 3, II | dla natur niewolniczych i poziomych, a inna dla wyższych 5805 3, II | poziomych, a inna dla wyższych i niepodległych! Najświętszym 5806 3, II | miłość, najwyższą cnotą brać i dawać szczęście...~Chciała 5807 3, II | ale on, roznamiętniony i nadziei zwycięstwa nie tracący, 5808 3, II | jedna możesz mię wskrzesić i przywrócić szczęściu, życiu, 5809 3, II | lękaj się nigdy nie obrażę i nie poniżę cię niczym! Będziesz 5810 3, II | natchnieniem, towarzyszką i siostrą mojej samotnej duszy... 5811 3, II | Co świat podejrzliwy i brudny mniemać będzie o 5812 3, II | w krainie ideałów wyżsi i czystsi od świata?...~Tchu 5813 3, II | z roziskrzonym wzrokiem i wilgotnym czołem chciał 5814 3, II | chciał w oczy jej spojrzeć i już kibici jej dotknął ramieniem. 5815 3, II | ramieniem. Ale ona gibkim i oburzonym ruchem cofnęła 5816 3, II | cofnęła się o parę kroków i z twarzą tak prawie białą, 5817 3, II | zęby wymówiła:~- On, ona i trzecia! Zupełnie jak we 5818 3, II | godzinę, co chwilę kłamać i oszukiwać wiecznie chodzić 5819 3, II | masce czując pod nią trąd i plamy... Boże! i ty mi takie 5820 3, II | nią trąd i plamy... Boże! i ty mi takie życie ofiarowywać 5821 3, II | kocham! Ale nie! Gdybym cię i kochała jeszcze, gdybym 5822 3, II | ohydy...~Teraz, gdy drżała i mięła w dłoni leżącą na 5823 3, II | jednocześnie przebiegały błyskawice i łzy, śród bladej twarzy 5824 3, II | zachwyceniem, z żądzą, ale zarazem i z urazą na nią patrzał.~- 5825 3, II | że miłość wszystko obmywa i uświęca... - zaczął.~Ale 5826 3, II | francuskich książkach... pełno go i w życiu... O, znam go, znam 5827 3, II | odbierał... Spostrzegałam go i potem pomiędzy ludźmi, a 5828 3, II | oszukujecie samych siebie? Może i tak bywa. Ale ta poezja 5829 3, II | Powiedziałeś, że miłość uniewinnia i uświęca wszystko. Być może, 5830 3, II | co kryje się pod ziemią i wstydzi się samej siebie. 5831 3, II | wykształcony mężczyzna i artysta, mówiąc to myślałeś? 5832 3, II | przed nią z pochyloną twarzą i zaciśniętymi zębami.~- Filozofka! - 5833 3, II | zdolność do rezonowania i rozróżniania pozorów z prawdą 5834 3, II | jestem...~Ze zdumieniem i niedowierzaniem patrzał 5835 3, II | uczucia swoje! Dumną jesteś i przed samą sobą chcesz odegrać 5836 3, II | mamy oboje natury wzniosłe i niepodległe. Proszę cię, 5837 3, II | kobietą zupełnie zwykłą i podległą zupełnie zwykłej 5838 3, II | Oto wszystko.~- Wszystko! i nic mi więcej nie powiesz? 5839 3, II | ci powiedziała stanowczo i raz na zawsze, że z uczuć, 5840 3, II | wszystkich na świecie ludzi, i że przedmiotem moich myśli 5841 3, II | przedmiotem moich myśli i marzeń jest coś czy ktoś... 5842 3, II | ktoś... może zarazem coś i ktoś z tobą żadnego związku 5843 3, II | mający...~- Zapewne pan Różyc i les beaux restes jego milionów... - 5844 3, II | dala ceremonialny ukłon i wyszedł z pokoju.~Było już 5845 3, II | się z turkotem pod kryty i brukowany ganek osowieckiego 5846 3, II | wielki stół z książkami i dziennikami siedząc podniosła 5847 3, II | głowę, spuściła powieki i ze spokojnymi rysami syna 5848 3, II | potem ozwała się znowu i znowu umilkła, aż brzmieć 5849 3, II | przejmowała nieznośną boleścią i trwogą.~Kiedy wchodził do 5850 3, II | zajmowały go buntownicze myśli i że pod ich wpływem powziął 5851 3, II | postanowienie. Obok znudzenia i niesmaku jakieś stanowcze 5852 3, II | twarzy. Pocałował rękę matki i naprzeciw niej siadając 5853 3, II | myśli nasze spotkały się i o jednym przedmiocie mówić 5854 3, II | pieszczotliwie, z przymileniem i, schyliwszy się znowu, piękną 5855 3, II | maman!... ale po namyśle i spokojnej rozwadze, może...~- 5856 3, II | oczy, których blask łzy i tęsknoty zgasiły, z niewysłowionym 5857 3, II | ileż jej cudownych marzeń i namiętnych modlitw spłynęło!~ 5858 3, II | wyprostował się, tylko w poufnej i razem coś pieszczotliwego 5859 3, II | najlepsza mamo, że u stóp twoich i u twojego serca dziecinne 5860 3, II | twojego serca dziecinne i trochę późniejsze nawet 5861 3, II | nigdy nie dotykała jej stopa i z którego przychodziły do 5862 3, II | niej tylko wonie kwiatów i śpiewy słowików? Nieprawdaż, 5863 3, II | wszystkiego, co powszednie i pospolite, a przyzwyczajałaś 5864 3, II | Prawda - odpowiedziała.~- I to także jest prawdą, moja 5865 3, II | przeznaczałaś mię do zadań i losów zupełnie niepospolitych, 5866 3, II | skierowywałaś, abym nie mógł i nie chciał mieszać się z 5867 3, II | płynnej, pełnej wdzięku i czuła na swojej ręce pieszczotę 5868 3, II | Zygmunt czarował ją zawsze i nie tylko ją jedną, bo i 5869 3, II | i nie tylko ją jedną, bo i tę także duszę kobiecą, 5870 3, II | kąpała się w tym czarze, i tę drugą, prawie dziecinną 5871 3, II | tego domu tonęła w łzach i trwodze, i - wiele zapewne 5872 3, II | tonęła w łzach i trwodze, i - wiele zapewne innych na 5873 3, II | odwykłem od tutejszej szarości i pospolitości, do których 5874 3, II | pospolitości, do których zresztą i nigdy przyzwyczajony nie 5875 3, II | que sais-je? zamaszystych i razem jak nieszczęście znękanych 5876 3, II | takich, jak moja, ambicji i potrzeb może wymagać tego 5877 3, II | byłoby absolutnie niemożliwym i niesprawiedliwym. Pani Andrzejowa 5878 3, II | swoich własnych wstrętach i nieudolnościach. Po chwili 5879 3, II | usiłowań, walk, cierpień i spełniania trudnych...~Prędko 5880 3, II | już tych usiłowań, walk i cierpień aż nadto dosyć. 5881 3, II | pochylił się ku jej kolanom i rękę jej wziął w swoje dłonie. 5882 3, II | wdziękiem, z odcieniem rzewności i poetyczności, mówić zaczął. 5883 3, II | dziedziczną jej własnością, i aby z nim razem za granicę 5884 3, II | tym, co Klotylda posiada i jeszcze w przyszłości od 5885 3, II | wprawdzie, ale dostatnie i bardzo przyjemne. Zresztą, 5886 3, II | on może jeszcze kiedyś i bardzo bogatym zostanie, 5887 3, II | artystyczne natchnienia i zdolność twórczą odzyska. 5888 3, II | zdolność twórczą odzyska. Żyć i podróżować będą zawsze razem, 5889 3, II | koniecznie, aby koniecznie i co najprędzej wynurzyli 5890 3, II | morza pospolitości, nudy i powszechnych złych humorów. 5891 3, II | qui me monte á la gorge i dławi mię jak globus histericus 5892 3, II | za granicę, droga mamo, i to dawno... jeszcze z ojcem. 5893 3, II | twego wykształcenia, smaku i rozumu!...~Milczała. Z głową 5894 3, II | Milczała. Z głową podniesioną i spuszczonymi powiekami siedziała 5895 3, II | stawała się coraz zimniejszą i sztywniejszą. Na koniec 5896 3, II | Podnosząc na niego wzrok głęboki i surowy odpowiedziała:~- 5897 3, II | Uważa się on za idealistę i nie przypuszcza nawet, aby 5898 3, II | Spragniony jest ideałów i wyższych wrażeń, a otacza 5899 3, II | otacza go sama pospolitość i monotonia. Idealistą zresztą 5900 3, II | człowiekiem cywilizowanym i posiada potrzeby zaszczepione 5901 3, II | cywilizacją: potrzeby uciech i rozrywek pewnego rzędu, 5902 3, II | dnie przepędzać bez pracy i bez przyjemności jest to 5903 3, II | tylko już ze zmartwienia i tęsknoty, ale z samej nudy...~ 5904 3, II | pracujące w nim niezadowolenie i zniecierpliwienie teraz, 5905 3, II | przebiegał; kilka razy gniewnie i niespokojnie własną swoją 5906 3, II | degrengoladę ducha... Prawdziwie i głęboko nieszczęśliwym jestem... 5907 3, II | idealnego, przemienia się w żółć i tłuszcz!...~Przy ostatnich 5908 3, II | przechadzkę syna po pokoju i wtedy dopiero, gdy przerwał 5909 3, II | pracy, której pragniesz, i do tej, której nie lubisz, 5910 3, II | posiadałam, znam więc ich moc i wagę. Jesteś, Zygmuncie, 5911 3, II | ta wieczna jej czułość i nieustanne paplanie...~Z 5912 3, II | dziecko, piękne, utalentowane i namiętnie cię kochające 5913 3, II | w słońcu twojej miłości i przy świetle twego umysłu 5914 3, II | świetle twego umysłu dojrzeć i rozwinąć się może... Nie 5915 3, II | tylko za szczęście, ale i za jej moralną przyszłość 5916 3, II | nie miałem powołania nigdy i do kształcenia żony mojej 5917 3, II | rozpatrzeć się w położeniu i co jest jeszcze do naprawiania, 5918 3, II | uniknąć... Czyżbyś prawdziwie i stale kochał Justynę? Czyżby 5919 3, II | ożenienia się z Justyną i gdyby ona była teraz twoją 5920 3, II | mężniejszym, lepiej do życia i jego obowiązków uzbrojonym?~ 5921 3, II | czym z rękami w kieszeniach i podniesionymi trochę ramionami 5922 3, II | ma takie zgrubiałe ręce i w ogóle wygląda więcej na 5923 3, II | delikatniejsza, staranniej wychowana i wcale ładny talent do muzyki 5924 3, II | względem nienasycony jestem i dlatego właśnie w tej tutejszej 5925 3, II | dwóch kobiet prawdziwie i stale nie kochał. Czy kogokolwiek 5926 3, II | hamowana jeszcze burza uczuć, i podniosła się znowu wtedy 5927 3, II | jeszcze ze zmieszaniem prośby i wyrzutu, pieszczotliwości 5928 3, II | wyrzutu, pieszczotliwości i zniecierpliwienia pytać 5929 3, II | na to, czego on pragnie i dla podtrzymania swoich 5930 3, II | Andrzejowa głowę podniosła znowu i głosem, w którym brzmiała 5931 3, II | zwykła już jej wyniosłość i energia, odpowiedziała:~- 5932 3, II | naprawdę inaczej myślisz, i czujesz...~Syn, spokojny 5933 3, II | czujesz...~Syn, spokojny i zimny, nie dając się unieść 5934 3, II | tylko motylem na swawolnych i niestałych skrzydłach przelatującym 5935 3, II | że żadnego błysku piękna i życia dokoła siebie znaleźć 5936 3, II | czy oburzeniem wstrząsnąć i natchnąć nie może? A ja 5937 3, II | nich będzie każda roślina i każda twarz ludzka, każde 5938 3, II | twarz ludzka, każde światło i każdy cień... że właśnie 5939 3, II | soki tej ziemi, z której i ty powstałeś, jej łzy i 5940 3, II | i ty powstałeś, jej łzy i wdzięki, jej słodycze i 5941 3, II | i wdzięki, jej słodycze i trucizny najłatwiej wzbiją 5942 3, II | wzbiją się ku twojej duszy i najpotężniej ją zapłodnią...~ 5943 3, II | gestem zdumienia rozkładał i prawie jednocześnie z nią 5944 3, II | jej odmawiały, powstała i zapłakała tak, jak płakała 5945 3, II | cię w kryształowym pałacu i w dalekie światy wysyłałam, 5946 3, II | kochał ten sam lud, którym i ty otoczony jesteś, posiadał 5947 3, II | usłyszała głos drwiący i pogardliwy, który jeden 5948 3, II | swoich instynktownych odraz i niedołężności nigdy tak 5949 3, II | sprzyjała mu serdecznie i dla najnędzniejszej nawet 5950 3, II | miała jeszcze życzliwość i choćby bierne współczucie. 5951 3, II | poczynającej nie spostrzegł i stając przed nią, jakby 5952 3, II | kochanej mamie najwięcej idzie. I jakże nie rozumieć? Soki 5953 3, II | kochanej mamy nie gniewać i nie martwić. Szanuję zresztą 5954 3, II | zresztą wszystkie uczucia i przekonania, szczególniej 5955 3, II | désolé, ale ja tych uczuć i przekonań nie podzielam. 5956 3, II | podzielam. Tylko szaleńcy i krańcowi idealiści bronią 5957 3, II | na rzeczy patrzeć umiem i żadnych pod tym względem 5958 3, II | bez niej już żyć nie mogę i że tutejsze soki tuczą mi 5959 3, II | mogą...~Słuchała, słuchała i może miała takie poczucie, 5960 3, II | rękę od stołu odrywając i ku oknu ją wyciągając, z 5961 3, II | zapomniany, w kwiecie wieku i szczęścia ze świata strącony, 5962 3, II | zwykle: przeraźliwie jakoś i groźnie.~Ale i on także 5963 3, II | przeraźliwie jakoś i groźnie.~Ale i on także miał w sobie trochę 5964 3, II | przez to, że mój ojciec i jemu podobni...~- Wyjdź! 5965 3, II | wysoko podniesioną głową i twarzą, której kredowa bladość 5966 3, II | dzieje! Co się tu dzieje! I o co? za co? dlaczego? Gdyby 5967 3, II | nikt by nawet nie zrozumiał i nie uwierzył!~Wyszedł i 5968 3, II | i nie uwierzył!~Wyszedł i po cichu drzwi za sobą zamknął.~ 5969 3, II | rozpacz nad śmiercią uczuć i ideałów doznawana, nie wiedzą. 5970 3, II | że na drodze jej życia i na dnie jej serca wznosi 5971 3, II | mogiłę kładły się na wieki i bezpowrotnie ją żegnały 5972 3, II | żegnały najdroższe jej uczucia i nadzieje; rozkładała się 5973 3, II | przerabiane, wiara jej w geniusz i w szlachetność syna... Wydało 5974 3, II | nawet, że czuje zapach trupa i że ten trup znajduje się 5975 3, II | rozumiała, co tam gaśnie, i obie dłonie mocno przyciskała 5976 3, II | z zanikaniem jej miłości i wiary niezgłębiona próżnia 5977 3, II | jej bytu, jakiś nóż ostry i nielitościwy podcina same 5978 3, II | postawy jej, ruchów rąk i drżenia rysów widać było 5979 3, II | który za drzewami ogrodu i nad nimi pozostawiło zaszłe 5980 3, II | przepływały kiry fioletów i nad którą, niby rozwiewna 5981 3, II | przedstawiło jakiś symbol i uderzyło jej w oczy jakimś 5982 3, II | okręciła się na miejscu i z jękiem na ziemię upadła. 5983 3, II | ziemię upadła. Kolana jej i ręce splecione, którymi 5984 3, II | leżała, aż gdy podniosła ją i spojrzała w górę, wyraz 5985 3, II | doświadczyła wizję której pragnęła i wzywała zawsze. Widziała 5986 3, II | zbliżała się, rosła, wydłużała i powoli, rys po rysie, zasłaniała 5987 3, III| Dzień był znowu świąteczny i pogodny, ale rozległa równina, 5988 3, III| bo było to święto wesołe i rześkie jeszcze, w zebrane 5989 3, III| Zamiast świeżości, blasku i kipiątku wezbranego życia 5990 3, III| natury, omdlewającej zwolna i z wdziękiem. Na spasionych 5991 3, III| spasionych miedzach, gładkich i pustych, zaledwie gdzieniegdzie 5992 3, III| szczawiu, drobne puchy kotków i żółknące dzięcieliny trwożnie 5993 3, III| szarością zoranej gleby i więdniejącą zielenią kartoflisk, 5994 3, III| kobierzec o barwach przygasłych i spłowiałych, na którym tu 5995 3, III| spłowiałych, na którym tu i ówdzie łanki dojrzałej gryki 5996 3, III| dymy; polne grusze, topole i wierzby stały jeszcze w 5997 3, III| gęstej, lecz sczerniałej i bez blasku, a kiedy niekiedy, 5998 3, III| przelatywał już powietrzem i gdzieniegdzie na polnych 5999 3, III| traw, świeża zżętej słomy i z drzew ulatniającej się 6000 3, III| ogłuszających śpiewów ptastwa i niezliczonych w rozmaitości