Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library
Alphabetical    [«  »]
hurbie 1
hurtem 1
hymnem 1
i 7478
í 4
i-trudniej 1
ich 230
Frequency    [«  »]
-----
-----
-----
7478 i
3974 sie
3537 z
3534 w
Eliza Orzeszkowa
Nad Niemnem

IntraText - Concordances

i

1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-6000 | 6001-6500 | 6501-7000 | 7001-7478

     Tom, Rozdzial
6001 3, III| wielkiego uspokojenia się istot i rzeczy, wśród której jednak 6002 3, III| górze ostre krzyki żurawi i klekot bociani, a w dole 6003 3, III| łankami gryki brzęczały i powyżej drzew dzwoniła ciągle 6004 3, III| się tu jeszcze przewlekłe i posępne lub ochocze i krótkie 6005 3, III| przewlekłe i posępne lub ochocze i krótkie wołania oraczy; 6006 3, III| zoranej roli wlokące się brony i powoli, równo, w prostych 6007 3, III| ziemię kobiercem przygasłym i spłowiałym, a gdzieniegdzie 6008 3, III| rzadka rozsianymi oraczami i siewcami, świeciło śród 6009 3, III| ziemi świetne jej barwy i samo pobladło, a teraz na 6010 3, III| piękną jeszcze, lecz uciszoną i smętną spoglądało smętnym, 6011 3, III| rozniecało ognisk płomieni i iskier. Od pozbawionego 6012 3, III| jak przedtem, gęsto zbity i dla oka prawie nierozwikłany 6013 3, III| śród którego z bliska tylko i ułamkowo rozpoznawać było 6014 3, III| było można granice zagród i ich domostwa. Teraz tylko 6015 3, III| Teraz tylko wszystkie płoty i ściany budynków do połowy 6016 3, III| księgi natury o gęsto zbitych i coraz innych kartach. Z 6017 3, III| mogło oprócz upartych mięt i piołunów rozlewających naokół 6018 3, III| rozlewających naokół mocne i gorzkie zapachy; gdzie indziej 6019 3, III| kwiatów malwy, przekwitłe i trującymi makówkami zwieńczone 6020 3, III| psianki tworzyły wysoką i nieprzebitą plątaninę, której 6021 3, III| rosły chwoszczaje, ruty i pokrzywy. Ale działo się 6022 3, III| tak tylko u płotów, stodół i stajen; gdzie indziej wszędzie 6023 3, III| których zdjęto owsy, konopie i fasolę, domy i drzewa stały 6024 3, III| konopie i fasolę, domy i drzewa stały w wyraźnych, 6025 3, III| zasłaniały, a na dziedzińcach i uliczkach, od płotu do płotu 6026 3, III| uliczkach, od płotu do płotu i od budynku do budynku, słały 6027 3, III| zdeptane trawy. Wiśniowe i śliwowe gaje przerzedziły 6028 3, III| śliwowe gaje przerzedziły się i u dołu pustymi przestrzeniami 6029 3, III| stare lipy, grusze, topole i jawory, błyskając tu i ówdzie 6030 3, III| topole i jawory, błyskając tu i ówdzie zżółkłymi lub zaróżowionymi 6031 3, III| już rzadkie, pod gankami i oknami domów ukazywały się 6032 3, III| puste przestrzenie gajów i koronkowe gałęzie drzew 6033 3, III| słońca rozciągnięte płótna i niewidzialne przedtem, na 6034 3, III| skrawków drogiej materii, tu i ówdzie przebłyskiwały błękitne 6035 3, III| napełnił niezwykły gwar. Długo i nieustannie turkotały tam 6036 3, III| nie wyprzężonych żółtych i zielonych, jedno i dwukonnych 6037 3, III| żółtych i zielonych, jedno i dwukonnych bryczek napełniło 6038 3, III| napełniło podwórko zagrody i kilka jeszcze najbliższych 6039 3, III| może sto osób różnej płci i wieku pstrą i ruchliwą falą 6040 3, III| różnej płci i wieku pstrą i ruchliwą falą okryło ogród, 6041 3, III| zieloną pomiędzy ogrodem i śliwowym gajem ulicę i rozlało 6042 3, III| ogrodem i śliwowym gajem ulicę i rozlało się na drogę 6043 3, III| Elżusinego ojca; więc chętnie ci i owi, przez szacunek, ciekawość, 6044 3, III| nadzieję wesołych tańców i zalotów, dążyli do człowieka, 6045 3, III| był ubogim, pokrewieństw i koneksji posiadał bez liku, 6046 3, III| posiadał bez liku, a gdyby i z głodu miał mrzeć nazajutrz, 6047 3, III| weselu Bohatyrowiczówny i Jaśmonta Bohatyrowiczów 6048 3, III| Jaśmonta Bohatyrowiczów i Jaśmontów znajdowało się 6049 3, III| rozlegało się w powietrzu i nad trawami lecąc sięgało 6050 3, III| którą je echa powtarzały i niosły w głębiny boru. 6051 3, III| w głębiny boru. Starzy i młodzi, przybyli tam licznie 6052 3, III| Zaniewscy ze spokojnych i w dobrej glebie siedzących 6053 3, III| glebie siedzących Zaniewicz i z zaniemeńskich Obuchowców 6054 3, III| mający, bo choć dostatnie i pracowite chłopy, chętniej 6055 3, III| jak krucze pióra czarnych i twarzach jak u posągów kształtnych 6056 3, III| rozpoznawać się dający, i Łozowiccy z Soroczyc, hardo 6057 3, III| zgody znani, bo po czterech i pięciu w jednych chatach 6058 3, III| zwadami nie obrażali Boga i nie gorszyli ludzi. Staniewscy 6059 3, III| Glindzicz ubodzy Maciejewscy i z najbliższych Samostrzelnik 6060 3, III| przywiózł trzech swoich synów i dwie tylko córki, lecz wzrostem 6061 3, III| tylko córki, lecz wzrostem i pełnią krwi pąsowej za cztery 6062 3, III| stryjeczni, szerokością bar i obfitością czupryn tak przenoszący 6063 3, III| obecnych niewiast mniejszymi i szczuplejszymi były przybyłe 6064 3, III| ciągle trzymające się razem i po przezroczystej zieloności 6065 3, III| perkalowe sukienki w błękitne i białe paski. Był tam jeszcze 6066 3, III| osobnego folwarczku wyszły; i z wyszukanym imieniem Albin 6067 3, III| rozpowiadał. Był także szczupły i siwy jak gołąb felczer pobliski, 6068 3, III| pobliski, o delikatnym profilu i filuternym uśmiechu, tytułem 6069 3, III| powszechnie zaszczycany; i Józef Giecołd, mały dzierżawca 6070 3, III| dzierżawca z zapadłymi policzkami i zbiedzoną miną, którego 6071 3, III| sterczącym kwiatami kapeluszu i z długim ogonem u wełnianej 6072 3, III| potem papierosa zapaliła i tak już z zapalonym papierosem, 6073 3, III| papierosem, oczy mrużąc i na nikogo nie patrząc, wyższość 6074 3, III| bardzo skromne spódniczki i staniki kolorowymi paskami 6075 3, III| fantazyjnie związane chustki i krawaty, a tylko u piersi 6076 3, III| piersi śnieżne przody koszul i po kolana wysokie buty z 6077 3, III| jaśniało słońce ludzkich praw i dostojeństw, dotąd w 6078 3, III| dostojeństw, dotąd w dusze i na drogi życia kładnące 6079 3, III| kształt kreta kopał w cichości i nisko, ale lud z ziemią 6080 3, III| ziemią jak z matką spojony i wszystkie pulsy jej życia 6081 3, III| wszystkie pulsy jej życia i losów we własnych losach 6082 3, III| losów we własnych losach i żyłach czujący. Był to lud 6083 3, III| grubą skórą na twarzach i rękach, ale z gładkimi i 6084 3, III| i rękach, ale z gładkimi i prostymi plecy, wielką siłą 6085 3, III| plecy, wielką siłą ramion i okiem, które, acz na ciasne 6086 3, III| widnokręgi, patrzało śmiało i bystro. Gdziekolwiek stanęła 6087 3, III| dębów. Gdziekolwiek żywo i tłumnie zagadali, tam, zda 6088 3, III| Nagłowic nad kuflem piwa i zrazem baraniej pieczeni 6089 3, III| czoła od policzków bielsze i czupryny płowe, złociste, 6090 3, III| lecz zawsze jak las obfite i z fantazją mającą pozór 6091 3, III| postać folwarcznika Korozy i apoplektyczna cera Starzyńskiego 6092 3, III| ciała przy wysokim wzroście i wyrazem cierpliwego zmęczenia 6093 3, III| szkłami osłaniał zaognione i wpółślepe oczy.~Podstarzałe 6094 3, III| najczęściej chude, czasem drobne i delikatne, sterane miały 6095 3, III| delikatne, sterane miały twarze i powolną, choć czasem i wpadającą 6096 3, III| twarze i powolną, choć czasem i wpadającą w zapalczywość 6097 3, III| ceremonialność obejścia się i poruszeń. W suto wygarnirowanych 6098 3, III| głowach, w luźnych kaftanach i staroświeckich mantylach 6099 3, III| szerokimi kołnierzami u szyi i rękami pomarańczową prawie 6100 3, III| pierwszeństwa na ścieżkach i we drzwiach ustępowały, 6101 3, III| uczuć się dało niecierpliwe i trochę niespokojne oczekiwanie. 6102 3, III| oczekiwanie. Państwo młodzi i asysta weselna, jako to: 6103 3, III| dwaj swatowie, dwie swanie i sześć par drużbów, nie ukazywali 6104 3, III| przechadzali się po ogrodzie i drodze albo siadali na długich 6105 3, III| siadali na długich ławach, tu i ówdzie ustawionych, na stosie 6106 3, III| już jest do ślubu ubraną i że pora już była wielka 6107 3, III| wszystkich siedzących, stojących i przechadzających się gromadkach 6108 3, III| człowiek! bogaty, przystojny i z tęgą głową, musiał przecież 6109 3, III| przecież fanaberię jakąś okazać i nie dopuścić, aby go za 6110 3, III| urodzajem ze sto kop żyta i ze trzydzieści pszenicy 6111 3, III| dwadzieścia sztuk posiada i piękne kunie hoduje, a potem 6112 3, III| sobie nowy niedawno zbudował i głośno przed wszystkimi 6113 3, III| On by może na to wesele i nie przyjechał wcale, gdyby 6114 3, III| garści nie lecą, z pługiem i kosą sam chodzi, ale dwóch 6115 3, III| sobie siedział, fajkę palił i herbatę pił jak najpierwszy 6116 3, III| Jana Bohatyrowicza obrała i żeby tam nie wiadomo co, 6117 3, III| mówiąc, że ślicznie tańczy i wierszami mówi. Delikatne, 6118 3, III| wsunęły się w grono wysokich i barczystych Bohatyrowiczówien, 6119 3, III| Jaśmontówien, Zaniewszczanek i Starzyńskich, a że tu obce 6120 3, III| Starzyńskich, a że tu obce były i nikogo prawie nie znały, 6121 3, III| prawie nie znały, nieśmiało i cichutko zapytywać zaczęły, 6122 3, III| bogaty, to może też dumny i oracji powiedzieć nie zechce. 6123 3, III| zechce. Jedna ze Starzyńskich i dwie Zaniewszczanki od razu 6124 3, III| upodoba się, to może zagrymasi i oracji nie powie, a jeżeli 6125 3, III| takie płynne, a do tego i wierszami przyozdabiane. 6126 3, III| pana Korczyńskiego krewna, i mówiąc o tym uśmiechały 6127 3, III| zaparskało, przegalopowało i pod gankiem domu stanęło. 6128 3, III| przyjechał. Przyjechał bryczką i jednym koniem, ale jaką 6129 3, III| koniem, ale jaką bryczką i jakim koniem! Pierwsza świeciła 6130 3, III| świeciła nowiutkimi okuciami i najpiękniejszą majową barwą; 6131 3, III| by było za niego zapłacić i że pochodził z własnego 6132 3, III| właściciela), kark miał wygięty i szerść aksamitną. Prawie 6133 3, III| czynił, oprócz okuć bryczki i aksamitnej szerści konia, 6134 3, III| sąsiedzkich bezinteresownie i tylko dla własnego ukontentowania 6135 3, III| stały oparte dwoje skrzypiec i basetla. Amatorowie - muzykanci 6136 3, III| Amatorowie - muzykanci porwali je i z nimi do domu wbiegli. 6137 3, III| wchodząc, inni otwarte drzwi i okna tłumnie obstępując.~ 6138 3, III| obszerną była jak u Anzelma i Jana, z mniej tylko gładko 6139 3, III| gładko otynkowanymi ścianami i starszą podłogą. Zwykłego 6140 3, III| wysokimi pościelami, komody i skrzynie wyniesionymi zostały 6141 3, III| napoczętymi pieczeniami, pierogami i serami zastawione, a zydlami 6142 3, III| serami zastawione, a zydlami i stołkami otoczone. Pomiędzy 6143 3, III| stali rodzice panny młodej i rodzice pana młodego, dwie 6144 3, III| pana młodego, dwie swanie i dwaj swatowie. Elżusia, 6145 3, III| sukni z białego muślinu i z kawałkiem tiulu, który 6146 3, III| białym krawatem, tak szerokim i twardym, że najlżejszego 6147 3, III| Osipowicz z Cecylką Staniewską i Michał Bohatyrowicz z Albertą 6148 3, III| na rozstawione po stołach i napoczęte pierogi, pieczenie 6149 3, III| napoczęte pierogi, pieczenie i sery, na rydzowatą i uroczysty 6150 3, III| pieczenie i sery, na rydzowatą i uroczysty wyraz mającą twarz 6151 3, III| twarz Fabiana, na śnieżny i krochmalnymi garnirunkami 6152 3, III| Starzyńskiego, na żółtą twarz i wyfiokowaną głowę swani 6153 3, III| Giecołdowej, na zadarty i od płaczu zaczerwieniony 6154 3, III| panny młodej, na czarne i białe surduty drużbów i 6155 3, III| i białe surduty drużbów i białe, błękitne, różowe 6156 3, III| Mur takich samych surdutów i sukien za otwartymi drzwiami 6157 3, III| ze szczytu swej wysokiej i cienkiej figury z dumą dzierżawczyni 6158 3, III| ziemię niedopalony papieros i zdeptała go wielką stopą 6159 3, III| parę razy, gdy zagrymasił i wypowiedzieć jej nie chciał 6160 3, III| nią rękę z niskim ukłonem i w same koniuszki palców 6161 3, III| odwracając się palcami pstryknął i, jak mógł najciszej, zaszeptał:~- 6162 3, III| kapie!~Jan spłonął cały i, jak zwykle, gdy był wzruszonym, 6163 3, III| złocistej czuprynie przeciągnął i głosem tak donośnym, że 6164 3, III| donośnym, że go za oknami i w ogrodzie słychać było, 6165 3, III| niej mały mirtowy wianek i delikatnie go w wyciągniętym 6166 3, III| dalej, a coraz dobitniej i głośniej:~- Teraz bierz 6167 3, III| dzisiejszego dnia on zniknie i nie powróci więcej na twoją 6168 3, III| zaczęła z cicha chlipać i z wielką trudnością z kieszeni 6169 3, III| to jest laur być panienką i jakże go nie żałować! Trzeba 6170 3, III| przyrodniejszego nad stan małżeński i że Bóg, który utworzył niebo, 6171 3, III| który utworzył niebo, ziemię i złotne gwiazdy, dla szczęśliwości 6172 3, III| dla szczęśliwości ludzkiej i ten stan ustanowił. Nie 6173 3, III| tu przyczyny smęcić się i biedować. Bo ty, panno młoda, 6174 3, III| pozbywasz się piastowania matki i ojca, ale nabywasz przyjaciela 6175 3, III| całej zgromadzonej asysty i wszystkich tu znajdujących 6176 3, III| państwa krewnych, przyjaciół i znajomych, tobie, najdostojniejsza 6177 3, III| paro, jako wasz pierwszy i najstarszy drużbant, najlepsze 6178 3, III| też dobitniejsze jeszcze i uroczystsze niż przedtem 6179 3, III| obejmują. Troski po szczęściu i szczęście po troskach znosić 6180 3, III| pocieszenie w przyjaźni i miłości. Cieszcie się, że 6181 3, III| para, a przez mężczyznę i kobietę wzajemnie sobie 6182 3, III| istotnie dwoje skrzypiec i basetla zagrzmiały czymś 6183 3, III| muzykę głosem przenosząc i tacę mirtem napełnioną w 6184 3, III| rodzicielskich po ojcowskie i macierzyńskie błogosławieństwo 6185 3, III| niezmarszczonym czołem, wesołym okiem i łaskawą ręką te mirty przyjąć 6186 3, III| łaskawą ręką te mirty przyjąć i drużbującym na znak dnia 6187 3, III| piegowata, z szerokim czołem i zawiesistym wąsem, zapłonęła 6188 3, III| zapłonęła mu zadowoleniem i dumą.~- Gdybym złotny i 6189 3, III| i dumą.~- Gdybym złotny i bryliantowy dar otrzymał, 6190 3, III| nim drużbant, który nagle i ogniście w oba policzki 6191 3, III| ale muzyka nagle umilkła i po świetlicy rozchodzić 6192 3, III| lecz z powodu twardego i szerokiego krawata głowy 6193 3, III| głosem przemawiał:~- Dziady i przeddziady nasze na tym 6194 3, III| małżeńskie wyprawowali, gdzie i ja twoje, moja córko, dnia 6195 3, III| broń Boże, bałamutniom i pustotom życie swoje poświęcać, 6196 3, III| wszystkim pomocna, zgodna i uległa...~W tym miejscu 6197 3, III| samej ziemi prawie trzymała i chustką wycierała oczy, 6198 3, III| narzeczonego mocno pociągnęła i szepnęła:~- Proszę nachylić 6199 3, III| na komendę Franuś nagle i energicznie zgniótł brodą 6200 3, III| zgniótł brodą obręcz krawata i czoło ku ziemi pochylił. 6201 3, III| zięciu, ojcowskim słowem i sercem zapowiadam, abyś 6202 3, III| którą ci daję, szanował i we wszystkim jej był pomocny, 6203 3, III| uśmiechu.~- Ale tak samo i lejców zbytnio żonce nie 6204 3, III| niedozorem zmarnuje, a dbający i umiejętny z lada czego uczyni 6205 3, III| ostatnim ojcowskim słowem i z gruntu serca powiedziawszy 6206 3, III| Wszechmogącego o błogosławieństwo i zesłanie na was... wszystkich... 6207 3, III| wszystkich... łask... i... po... pomyślności...~ 6208 3, III| nikt dosłyszeć nie mógł, i z kolei błogosławiący młodą 6209 3, III| rodzice pana młodego płakali, i swania Starzyńska rozpłakała 6210 3, III| wypuścić, panna młoda a za nią i pan młody prawie już ryczeć 6211 3, III| ogromnymi, ciemnymi okularami i Bohatyrowicz Apostoł ramiona 6212 3, III| wybuchnęła płaczem, a przy tym i całować się pomiędzy sobą 6213 3, III| Płacząc obejmowali się i całowali rodzice panny młodej 6214 3, III| całowali rodzice panny młodej i rodzice pana młodego, swatowie 6215 3, III| rodzice pana młodego, swatowie i swanie, drużki i drużbantowie, 6216 3, III| swatowie i swanie, drużki i drużbantowie, a w świetlicy, 6217 3, III| całusy, a wśród szlochań i całusów zaczynane, urywane, 6218 3, III| podziękowania, błogosławieństwa i życzenia. Drużki płacząc 6219 3, III| życzenia. Drużki płacząc i razem śmiejąc się, całując 6220 3, III| razem śmiejąc się, całując i winszując kręciły się śród 6221 3, III| kręciły się śród obecnych i wszystkim wiązki mirtu do 6222 3, III| powszechnym zamieszaniu i wezbraniu uczuć porządek 6223 3, III| pstryknął, usta otworzył i zamknął, na koniec czupryną 6224 3, III| wyprostował się jak struna i grzmotowym głosem krzyknął:~- 6225 3, III| niby wieloryb wody, piersią i bokami tłum prąc, a głosem 6226 3, III| ku zaprzężonym bryczkom i osiodłanym koniom, ale pierwszy 6227 3, III| własną jej nawał wstrzymując i wołając:~- Wolniej, państwo! 6228 3, III| Po porządku! po porządku!~I potem długo w tłumie głów, 6229 3, III| rojącym się dokoła bryczek i koni, przesuwała się nieustannie 6230 3, III| nakazujący, dyktatorski wołał i dyrygował, rozlegał się 6231 3, III| rozlegał się w urywanych i po wielokroć powtarzanych 6232 3, III| swoim swatem! Druga swania i drugi swat razem! Pierwsza 6233 3, III| tam... za asystą!...~I tak dalej, i tak dalej, 6234 3, III| asystą!...~I tak dalej, i tak dalej, przez dobry kwadrans, 6235 3, III| krzykami, parskaniem koni i z gęstego tumanu kurzawy, 6236 3, III| towarzystwa pozostała tu i raczyła się żywnością rozstawioną 6237 3, III| umiarkowanie popijanym miodem i piwem, zasiadano, dla ciasnoty 6238 3, III| odbywszy, w ogrodzie i na drodze przechadzali się, 6239 3, III| nie opuszczał ugaszczając i zabawiając gości tak gorliwie, 6240 3, III| chustką z oblicza, z łysiny i z karku ocierał. Jednak 6241 3, III| Jednak pomimo gościnności i zwykłej mówności każdy mógł 6242 3, III| zazwyczaj prawił facecji i przysłów, często obfitą 6243 3, III| mowę w połowie przerywał i zamyślał się czoło marszcząc, 6244 3, III| przyjemnościom odpoczynku i zabawy, pomimo powolnego 6245 3, III| wychylania niedużych czarek miodu i piwa, znacznym był i na 6246 3, III| miodu i piwa, znacznym był i na innych Bohatyrowiczach, 6247 3, III| starszych zwłaszcza gospodarzach i ojcach rodzin. Ci i owi 6248 3, III| gospodarzach i ojcach rodzin. Ci i owi z cicha albo też głośno 6249 3, III| z cicha albo też głośno i z rozmachem opowiadali znajomym 6250 3, III| panem Korczyńskim przegranym i o ciężkim z tej przyczyny 6251 3, III| płacz zamieni, gdy twardy i nieubłagliwy sąsiad na karkach 6252 3, III| siędzie, a kiedy najszumniejsi i najweselsi z biesiadników 6253 3, III| wyprawiał, on rękami zatrząsł i z wybuchającą już alteracją 6254 3, III| niżeli takiego zniszczenia i wstydu, jaki mnie wprędce 6255 3, III| wesele! Pewno, że wesele, i to córki, ot, tak samo jednej, 6256 3, III| samodziału do siermięgi podobnym i z myślącymi oczami śród 6257 3, III| się nie należy, bo żeby i największe trapienie się, 6258 3, III| Pan Korczyński twardy jest i dla biednych ludzi nieubłagliwy, 6259 3, III| nieubłagliwy, ani słowa... i my jego znamy... ho! ho! 6260 3, III| Pewno! a jakże! To już i ja sam sobie myślałem! - 6261 3, III| temu zamiarowi burzył się i buntował. On nikogo prosić 6262 3, III| nie namawiać albo lepszego i poczciwszego adwokata naleźć. 6263 3, III| nade wszystko już mieszały i gryzły.~- Ja siebie winnym 6264 3, III| powszechności naszej uczynić i panu Korczyńskiemu wszystko 6265 3, III| pokrzykiwali sąsiedzi. - Przed nim i upokorzyć się nie wstyd, 6266 3, III| pluje, ludziom życzliwy jest i ludzkiej przyjaźni też szukający...~- 6267 3, III| Bóg mię ubij na ciele i duszy - za głowę chwytając 6268 3, III| taki los na mnie padnie i że na starość przemienię 6269 3, III| Nie będą synowie pokutować i mrzeć za ojców, ale każdy 6270 3, III| ale każdy w swoim grzechu i w swojej pokucie umrze!~ 6271 3, III| młodzieży napełniającej ogród i drogę nie do strapień i 6272 3, III| i drogę nie do strapień i smętnych rozmyślań dziś 6273 3, III| tańców, a naprawdę już nawet i nadeszła, bo rzeźwy chłodek 6274 3, III| rozgorzałe od jedzenia, rozmów i chichotów, ale zwlekało 6275 3, III| wypowiadał bardzo budujące i nabożne modlitwy i upomnienia; 6276 3, III| budujące i nabożne modlitwy i upomnienia; potem muzykantów 6277 3, III| do stołu; a teraz, kiedy i muzykanci już podjedli, 6278 3, III| niezadowolony widocznie i kwaśny, po drodze przechadzał 6279 3, III| ciągle jakby kogoś oczekując i wypatrując, a z nikim oprócz 6280 3, III| nikim oprócz Domuntów prawie i mówić nie chcąc. Z Domuntami 6281 3, III| chcąc. Z Domuntami widać i dawniej znał się, ale teraz 6282 3, III| przyjaźń z nimi zawierał i przed nowymi przyjaciółmi 6283 3, III| popisywał się też widocznie, bo i swego czarnego źrebca, ze 6284 3, III| wszystkich stron im prezentował, i złoty zegarek co kilka minut 6285 3, III| niby która godzina patrzał, i na koniec nogę w błyszczącym 6286 3, III| Jakkolwiek wzrost miał dobry i nieskąpo mierzone bary, 6287 3, III| zamian o wiele śmiałością i elegancją. Przyłączyło się 6288 3, III| swym kanarkowym ubraniu i z ręką na kłębie opartą 6289 3, III| Staniewski o wysokim czole, i tak może we dwunastu utworzyli 6290 3, III| synowie Fabiana: rudawy i chmurny Adam, rudy, pleczysty 6291 3, III| chmurny Adam, rudy, pleczysty i wiecznie śmiejący się Julek, 6292 3, III| innej młodzieży męskiej i dziewcząt na oścież i szeroko 6293 3, III| męskiej i dziewcząt na oścież i szeroko otwierali salę do 6294 3, III| jego wybuchnęła na ogród i drogę mocna woń napełniającego 6295 3, III| na nich dobrze oszklone i ściśle zamknięte latarnie. 6296 3, III| swych z przeciągłymi piskami i huczeniami próbujący; z 6297 3, III| ręce się trzymając drobne i nieśmiałe, jeszcze wszystkim 6298 3, III| pomimo delikatności kształtów i rysów znać było ubóstwo 6299 3, III| rysów znać było ubóstwo i pracę. Zresztą, wszyscy 6300 3, III| z pola na drogę skręciły i ku zgromadzeniu dość szybko 6301 3, III| zaczęły dwie postacie: konia i kobiety. Koń był duży, utrzymany 6302 3, III| krótkiej samodziałowej spódnicy i różowym kaftanie, jeszcze 6303 3, III| konia gałęzią popędzała i mijała świątecznie ustrojone 6304 3, III| dbając. Na kilka pozdrowień i zapytań, przesłanych jej 6305 3, III| przesłanych jej zza płotu i od otwartych wrót gumna, 6306 3, III| gumna, basowym swym głosem i drogą iść nie przestając 6307 3, III| po bokach konia uderzając i jednej z gromadek pytanie 6308 3, III| że gospodynia zawołana i cenę dobrego zwierzęcia 6309 3, III| Widać było, że trząsł się i do panny, i do konia, że 6310 3, III| trząsł się i do panny, i do konia, że bose nogi, 6311 3, III| nogi, rozczochrana kosa i samodziałowa spódnica panny 6312 3, III| czyniły, szacunek, owszem, i szczęśliwą ufność w przymioty 6313 3, III| chorego konia dopatrzyć trzeba i przy dziaduniu siedzieć. 6314 3, III| siedzieć. Z podniesioną głową i wytężonym słuchem Jaśmont 6315 3, III| puścili się za stryjeczną, i z dala widać było, jak przyjacielsko 6316 3, III| wracali, czapkami machając i z dala wołając:~- Przyjdzie! 6317 3, III| braci posłuchać musiała i obiecała, że przyjdzie!~ 6318 3, III| ukontentowaniem rozpromienił i naprzód na złoty zegarek 6319 3, III| opaską. Witold, który sporej i zaciekawionej gromadce młodzieży 6320 3, III| kobiety rzucił się ku nim i obie w ręce ucałował. Po 6321 3, III| ucałował. Po chwili zjawiła się i Fabianowa, którą dziewczęta 6322 3, III| krzykiem z gumna wywołały, i menuetowe swe dygi, już 6323 3, III| zagrody posuwała się hałaśliwa i pełna śmiechów gromadka. 6324 3, III| swoją suknią jaśniejąca i z pomocą męża jako też kilku 6325 3, III| jako też kilku dziewcząt i chłopców gwałtem na wesele 6326 3, III| hrabią, mrukiem, gardzicielem i tetrykiem przezywali, dopóty 6327 3, III| przezywali, dopóty prosili i piekielnie nad samymi uszami 6328 3, III| czynić, że bliski krewny i najbliższy sąsiad weselnymi 6329 3, III| pozwolili mu nowe buty wdziać i czarnym krawatem kołnierz 6330 3, III| uchylając, ze zmąconym wzrokiem i cierpiącym uśmiechem szedł 6331 3, III| ruchem ramiona swe uwolnił i ściślej jeszcze otulając 6332 3, III| która zobaczyła go także i kilka jeszcze szerokich 6333 3, III| stanęła. W czarnej spódnicy i mantyli, z liliową kokardą 6334 3, III| głową podnosząc przyciszonym i bardzo zająkliwym głosem 6335 3, III| z górą... góra z górą...~I wyciągnęła ku niemu swoją 6336 3, III| on powolnym ruchem ujął i w obu dłoniach zatrzymał. 6337 3, III| siebie patrzali; jej broda i dolna warga trząść się zaczęły, 6338 3, III| A on, w skupionej jakby i osłupiałej kontemplacji 6339 3, III| czasie poranku bywać musiało, i nagle, jakby otrzeźwiawszy, 6340 3, III| jej ze swoich rąk wypuścił i z uśmiechem zażartował:~- 6341 3, III| którzy Martę kiedyś znali i ku niej szli z powitaniem. 6342 3, III| który podówczas kędyś daleko i na zawsze z okolicy wywędrował; 6343 3, III| panu Andrzeju Korczyńskim i ruchami głowy na zaniemeński 6344 3, III| ręce, wszystko pamiętała i razem ze wszystkimi głową 6345 3, III| zapraszana do gumna weszła i tam także pośród siedzących 6346 3, III| ławie niewiast sporo dawnych i dawno nie widzianych znajomych 6347 3, III| dnia tego ubrana Starzyńska i wpół z płaczem, wpół ze 6348 3, III| zaczęła; podeszła Walentowa i oświadczyła swą dobrą o 6349 3, III| niegdyś w onych starych i inszych, wcale inszych niż 6350 3, III| troje jej dzieci czytania i pisania nauczyła; zbliżyła 6351 3, III| nauczyła; zbliżyła się też i Giecołdowa rekomendując 6352 3, III| dzierżawczyni sąsiedniego folwarku i papierosami traktując; 6353 3, III| wywołał ogólną wesołość i poufałość. O! ona wiedziała, 6354 3, III| jak z tymi ludźmi mówić i mówić tak lubiła. Siedziała 6355 3, III| sprawach tyczących się wesela i gospodarstwa rozmawiała, 6356 3, III| otaczających postaciach i twarzach wodząc... Naprzeciw 6357 3, III| przedziwnie świeżą różę polną i uszczęśliwiona spoczywającym 6358 3, III| cieniu zasieki pełne zboża i wąskie pomiędzy nimi uliczki, 6359 3, III| rzadkimi ogrodami Niemen tu i ówdzie srebrnie pobłyskiwał. 6360 3, III| gajach toczyły się męskie i kobiece głosy, pojedynczo, 6361 3, III| stryjecznymi Jadwigi rozmawiał i z rozmowy tej widać zadowolonym 6362 3, III| rzucił, nogą go zadeptał i ze Starzyńską u rękawa jego 6363 3, III| obowiązkiem jego było - stanął i do tańca zaprosił, a 6364 3, III| muzykantom rękę wyciągnął i huknął:~- Zaniewscy! Rznijcie!~ 6365 3, III| wielkim się stawał, po kilka i kilkanaście. Witold w roli 6366 3, III| ukontentowaniem z ławki poskoczyła i rękę na ramieniu mu składając 6367 3, III| tylko niech pan długo tańczy i dobrze trzęsie, bo ja inaczej 6368 3, III| ławach chichotać zaczęły i dzielić się uwagą, że Domuntowie 6369 3, III| Zresztą pary zmieniały się i dobierały coraz inaczej. 6370 3, III| tancerki swoje ku ławom i stołkom albo przynajmniej 6371 3, III| ku ścianom przyprowadzali i na podziękowanie składali 6372 3, III| tancerz był z niego ochotny i zgrabny, dla tancerek nadzwyczaj 6373 3, III| tancerek nadzwyczaj dworny, i wszyscy tam prawie poruszali 6374 3, III| a przytupując tak często i gromko, że pod ich stopami 6375 3, III| śmiechów, konceptów na ławach i w tłumie otwarte wrota stodoły 6376 3, III| latarniom wzrokiem rzucał i na wszystko, co działo się 6377 3, III| zwracał, wyprostował się i z gniewu zaczerwieniony 6378 3, III| te słowa ruch wstydliwy i ironiczny. Żółta iskra, 6379 3, III| Na to znowu podniósł się i zagrzmiał chór śmiechów 6380 3, III| chór śmiechów kobiecych i męskich, a niezmieszany 6381 3, III| kontredans tańczony skocznym i przyśpieszonym krokiem, 6382 3, III| szeroko ramiona rozstawiali i na środek toku wybiegając 6383 3, III| zachowywali całą powagę i grację tańcowi temu właściwą, 6384 3, III| wymykał się spośród tłumu i naprzeciw którego, tłum 6385 3, III| wielki, zwykle powolny Julek i pośpiesznie na ręce go schwycił. 6386 3, III| Gdzie mu tam było, leniwemu i gapiowatemu, puszczać się 6387 3, III| gapiowatemu, puszczać się w ścisk i skoki! Stał tylko u drzwi 6388 3, III| skoki! Stał tylko u drzwi i to na latarnie, to na tańczących 6389 3, III| mrugając, jakby pocieszał go i upewniał, że zaraz to wszystko 6390 3, III| przytulając, wyszedł z gumna i już nie ukazał się tam więcej.~ 6391 3, III| jak krucze skrzydła czarne i u skroni rozpostarte, z 6392 3, III| tłumu znalazła się za ławą i rzędem obsiadujących 6393 3, III| bił zapach uschłych ziół i kłosów. Justyna głowę ubraną 6394 3, III| grona jarzębin o puszystą i wonną ścianę uschłego zboża 6395 3, III| ścianę uschłego zboża oparła i w zamyśleniu przed siebie 6396 3, III| co natura na nim posiała i co czekało tylko promienia, 6397 3, III| powiew może nie przybyć i wówczas człowiek kładzie 6398 3, III| się wtedy, gdy wśród zbóż i bławatków po raz pierwszy 6399 3, III| ujrzała ochoczego oracza i jego błękitne oczy utkwione 6400 3, III| sierp z jego ręki przyjęła, i szybkie jak błyskawica wspomnienie 6401 3, III| uczucia, których doznała tam i tu doznawała - to jedno. 6402 3, III| płomiennych ust Witolda i co w samotnych godzinach 6403 3, III| myśli głowę jej przepływało, i przypominała sobie jasno, 6404 3, III| świeciła z góry tym domostwom i tym ludziom, a promienie 6405 3, III| leśną mogiłę zaczepiając i wszystkie te ułamki jednej 6406 3, III| usłyszała głos przyciszony i nieśmiały, który przemówił:~- 6407 3, III| cienkiej koszuli przewiązał i wcale nie zdawał się dbać 6408 3, III| tam ludzie o jego odzieniu i zasępieniu myśleć lub mówić 6409 3, III| Ledwie przywitał się z tym i owym; od początku tańców 6410 3, III| ramionami u piersi skrzyżowanymi i poprzeczną zmarszczką na 6411 3, III| spoglądał kogoś w nim upatrując i wtedy oczy błyskawicami 6412 3, III| razy zaczepiły, oburkliwie i nawet trochę ironicznie 6413 3, III| niepokoił; ludzi było wielu i bez jednego łatwo wszyscy 6414 3, III| obejść się mogli.~Jednak tu i ówdzie o nim gadano. Podstarzałe 6415 3, III| jak gdyby wczoraj matkę i ojca pochował... Widać pokłócili 6416 3, III| wszystko pomiędzy nimi już i rozerwane. Z drugiej strony, 6417 3, III| że tam jego stryjaszek i jej dziadunio, jeszcze kiedy 6418 3, III| małżeństwo układali. Może on i dla inszej przyczyny pokazuje 6419 3, III| Może to u nich melancholia i tetryctwo w rodzie? Nieboszczyk 6420 3, III| zawsze pogrążony w sobie i mrukowaty, stryj na ciężką 6421 3, III| Janek przyrodził się do ojca i stryja? Zawsze wesoły bywał, 6422 3, III| Zawsze wesoły bywał, do tańca i różańca stający, osobliwie 6423 3, III| do pory dzban wodę nosi i na każdego taki moment przyjść 6424 3, III| wyłazi. Przyrodzenie, gdybyś i widłami odpychał, powraca. 6425 3, III| odpychał, powraca. Widać, że i on taki sam będzie pogrążony 6426 3, III| będzie pogrążony w sobie i górnie myślący, jakimi byli 6427 3, III| jakimi byli jego ojciec i stryj... Przyszła jednak 6428 3, III| przyćmionej jej głębi się znalazł i nad głową Justyny nieśmiało, 6429 3, III| przyczyny ja markotny jestem i nie tańczę? Przed panią 6430 3, III| żywy, ni to umarły chodzę i na dnie Niemna prawie wolałbym 6431 3, III| słuchała z pochyloną głową i jak najprostsza wiejska 6432 3, III| przycisnęła, długie słomy i kruche źdźbła uschłych ziół 6433 3, III| ogarnia wzrok uporczywy i namiętny, i słyszała szept 6434 3, III| wzrok uporczywy i namiętny, i słyszała szept cichszy jeszcze 6435 3, III| włoski pani ubierają... i sukienka ta sama, która 6436 3, III| dostać... zdaje się, że już i przez to szczęśliwy byłbym!~ 6437 3, III| białego stanika odpięła i podając mu je głowę podniosła. 6438 3, III| siebie, oboje spłonieni i prawie drżący... Potem on 6439 3, III| nim skoczyli Domuntowie i kilka dziewcząt pośpieszyło. 6440 3, III| przedtem bosą, rozczochraną i kulawego konia pędzącą widział, 6441 3, III| przystrajające jej wysoko spiętrzone i od pomady świecące włosy. 6442 3, III| osoby biły błyski złoto i srebro udających szpilek, 6443 3, III| wrotach gumna przez Witolda i kilku innych ludzi otoczonym 6444 3, III| kilku innych ludzi otoczonym i zatrzymanym został, a ona 6445 3, III| spostrzegła dwie osoby: pannę i kawalera z cienistej pomiędzy 6446 3, III| jej oczu roziskrzył się i naokół gniewne błyskawice 6447 3, III| jakeśmy razem w trzydziestym i pierwszym roku...~Witold 6448 3, III| ściany na stołku sadzał i sam; przy nim siadając chciwie 6449 3, III| liści we włosy nakładła i myśli, że pięknie. A to 6450 3, III| myślały. Najwięcej je uderzał i zachwycał wachlarz. Małe 6451 3, III| Jadwigę te oględziny i dziwowania się niecierpliwiły. 6452 3, III| wzrokiem na sukienki w błękitne i białe paski rzuciła.~- Dziwowało 6453 3, III| u znajomych widzieli się i rozmawiali z sobą, tedy 6454 3, III| zaczął. Od braci już słyszała i z czułych wejrzeń, które 6455 3, III| rzuciwszy rozweseliła się nagle i dla Jaśmonta uprzejmą się 6456 3, III| to tak! Niechże widzi, że i Bóg i ludzie jeszcze 6457 3, III| Niechże widzi, że i Bóg i ludzie jeszcze nie opuścili! 6458 3, III| opuścili! Bardzo układnie i dobranymi wyrazami mówić 6459 3, III| porą roboty dużo, ale też i przyjemności więcej, a zimową 6460 3, III| aby była pora urodzenia i pora umarcia, pora cieszenia 6461 3, III| umarcia, pora cieszenia się i pora smęcenia; potem z nagła 6462 3, III| szepnął:~- Co kto miłuje, to i we śnie czuje... A co się 6463 3, III| wszystkie skrytości wiem i w serduszku pani jak w otwartej 6464 3, III| mocniej, zaśmiała się głośno i głośno też odpowiedziała:~- 6465 3, III| o piątą nogę.~Wtedy już i z braćmi, i z niektórymi 6466 3, III| nogę.~Wtedy już i z braćmi, i z niektórymi dziewczętami 6467 3, III| głośną rozmowę się wdała, i tylko bacznie na nią patrząc 6468 3, III| można, że wrzała wewnątrz i że zanosząc się czasem od 6469 3, III| brylantów ognie sypiących, i naprawdę zapatrzył się w 6470 3, III| nie z upodobaniem szczerym i wielkim. Tańczyć nie chciała 6471 3, III| wielkim. Tańczyć nie chciała i długo opierała się namowom 6472 3, III| opierała się namowom braci i konkurenta; jednak rozmyśliła 6473 3, III| konkurenta; jednak rozmyśliła się i przyrzekła, że raz zatańczy, 6474 3, III| zobaczy, co dziadunio robi i czy mu czego nie potrzeba. 6475 3, III| Niech pan będzie taki łaskaw i z panną Domuntówną w drugiej 6476 3, III| Potem wpadł do gumna i zakręcił się na toku wołając:~- 6477 3, III| uszanowanie dla zwyczaju i osoby z pierwszą drużką 6478 3, III| głośne hołupce wybijając i zgrabnie, gibko wyginając 6479 3, III| Osipowiczówny ani od Antolki i Siemaszczanek zgrabniejszą, 6480 3, III| większą od tamtych powagę i grację. Więc lekko na ramieniu 6481 3, III| widzowie dokoła stojący i siedzący patrząc na nią 6482 3, III| patrząc na nią głowami kiwali i szeptali, że z tak piękną 6483 3, III| świata. Ale najuporczywiej i coraz ogniściej znad rzędu 6484 3, III| ogniściej znad rzędu kornetów i czepków ścigał wzrokiem 6485 3, III| rozkoszniej uśmiechać się zaczynał i niecierpliwą stopą parę 6486 3, III| pośpiesznie na ręce włożył i przez obiadujące ławę niewiasty 6487 3, III| Na ławie powstał krzyk i pisk; łokciem jego, a uchowaj 6488 3, III| łokciem jego, a uchowaj Boże! i nogą może zaczepiony czepek 6489 3, III| wywołało głośne współubolewania i tajemne śmiechy Ale on na 6490 3, III| zostawiane za sobą miny i gniewy wcale się nie oglądając 6491 3, III| rozgłośnie w dłonie uderzył i na całe gumno zawołał:~- 6492 3, III| w tył się cofać zaczęli i obejmować panny za nimi 6493 3, III| pierwszej pary, jak ptak lekki i szczęśliwy, ze wzniesionymi 6494 3, III| ukropem na twarzy się oblał i wzrokiem w górę rzucił, 6495 3, III| lecz potem, jakby radością i dumą szalony, z głośnym 6496 3, III| hołupcem nad ziemię się porwał i z ramieniem nieco podniesionym 6497 3, III| tancerki schyloną, szumnie i dumnie dokoła toku taneczny 6498 3, III| pary zatrzymać się musiały, i swoim pięknym głosem nie 6499 3, III| gumno, ale na ogród, drogę i szerokie pole zaśpiewał:~ 6500 3, III| kobiety. w dłonie uderzały i chichotały z uwielbienia.


1-500 | 501-1000 | 1001-1500 | 1501-2000 | 2001-2500 | 2501-3000 | 3001-3500 | 3501-4000 | 4001-4500 | 4501-5000 | 5001-5500 | 5501-6000 | 6001-6500 | 6501-7000 | 7001-7478

IntraText® (V89) Copyright 1996-2007 EuloTech SRL