| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] hurbie 1 hurtem 1 hymnem 1 i 7478 í 4 i-trudniej 1 ich 230 | Frequency [« »] ----- ----- ----- 7478 i 3974 sie 3537 z 3534 w | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances i |
Tom, Rozdzial
6501 3, III| Jaśmont, który ślicznie tańczy i jeszcze śliczniej mówi, 6502 3, III| rozweselenia Jadwigi, która nadęta i jak nieżywa poruszała się 6503 3, III| z kolei jak wryty stanął i bardzo cienkim dyszkantem, 6504 3, III| umili,~Lecz serce, niestety!~I niepotrzebnie z Jankiem 6505 3, III| popisywać się nie miał, i przyśpiewek niestosowny 6506 3, III| niestosowny wynalazłszy, i w słuchaczach obudziwszy 6507 3, III| ładną,~To ci ją ukradną!~I ogromny Domunt, znowu z 6508 3, III| krakowiak już się kończył i inni, choćby chcieli, do 6509 3, III| przyśpiewków hasło dał, tak je i zakończył, nie w porę nawet, 6510 3, III| Kiedy serce chwyci,~Radością i smętkiem~Dosyć je nasyci!~ 6511 3, III| piórko dokoła siebie okręcił i na jedno kolano przed nią 6512 3, III| rękę jej do ust przycisnął. I w tym jeszcze starszy drużbant 6513 3, III| gwałtownie ręce swe mu odebrała i nie czekając, aby ją, jak 6514 3, III| odprowadził, ze wzdętą piersią i roziskrzonymi oczami, ponura 6515 3, III| roziskrzonymi oczami, ponura i groźna, plecami odwróciła 6516 3, III| plecami odwróciła się do niego i z gumna wyszła. Wychodząc 6517 3, III| oddychała głośno, łokciami i piersią ludzi roztrącała, 6518 3, III| parę. Ścigała ją wzrokiem i dobrze widziała, jak w jarzębiny 6519 3, III| przestała, młodzież zmęczona i zarazem rozhulana rozsypała 6520 3, III| ogrodzie, zielonej uliczce i śliwowym gaju. Gwar przycichł, 6521 3, III| skrzydło Erosa wonią miry i mirtu napojone łagodnie 6522 3, III| muskało te głowy tańcem i śpiewem rozgrzane. Pod ścianą 6523 3, III| ścianą gumna na stosie belek i po kolana w chwastach siedząca 6524 3, III| szeptał mężczyzna - stryj i brat nadaremnie lękają się 6525 3, III| brat nadaremnie lękają się i młodymi twymi latami mnie 6526 3, III| zdrowie nadwerężał? Toż i u brata rączek na krzyż 6527 3, III| Czy Antolka temu wierzy i moją stronę trzyma? czy 6528 3, III| Michał wie, że ja od stryja i brata zależę. Oni mnie wyhodowali, 6529 3, III| zawsze od nich dobroci i przyjaźni doświadczałam... 6530 3, III| doświadczałam... Co oni zechcą, tego i ja zechcę; jak każą, tak 6531 3, III| namawiam, aby przeciwko stryja i brata sępem stawała... Ale 6532 3, III| Antolka sama jest za mną...~I jeszcze ciszej pytał:~- 6533 3, III| miłość w serduszku mruczy i spać, jak potrzeba, nie 6534 3, III| męski śmielszym stał się i nalegającym.~- Gołąbek nawet 6535 3, III| pracującą, zdolną zrozumieć i kochać te zadania, które 6536 3, III| które kobieta oświecona i szlachetna dziś pełnić powinna...~- 6537 3, III| jestem, tak mało jeszcze wiem i umiem...~- Prawda, że wiele 6538 3, III| tylko z książek... od życia i od ludzi także, i najwięcej... 6539 3, III| życia i od ludzi także, i najwięcej... Ludzi kochaj, 6540 3, III| będę ci książki przysyłał i ani przez jeden dzień nie 6541 3, III| tobie, moja ty najmilsza i najlepsza. A gdy już na 6542 3, III| gdy już na zawsze wrócę i w Korczynie zamieszkam, 6543 3, III| naszych drogich idei walczyć i pracować. Czy dobrze, Maryniu? 6544 3, III| niebo na ziemi ukazujesz i czuję sama, wiem, że na 6545 3, III| w gronie kilku dziewcząt i chłopców, którzy wkoło niej 6546 3, III| tam niestałość, bałamuctwa i wyrażano wątpliwość, czy 6547 3, III| poważnie odpowiadał, że i motyl z grzędy na grzędę 6548 3, III| jednym kwiatku siędzie, że i nędznemu lżej nie samemu, 6549 3, III| cały przy tobie staniał i tanieje,~Serce me za tobą 6550 3, III| pomagały. Jadwiga, milcząca i zasępiona, głośno oddychając 6551 3, III| zasępiona, głośno oddychając i z wydętymi usty, zdawała 6552 3, III| głowa w krucze warkocze i czerwone jarzębiny ubrana 6553 3, III| kwiatka na kwiatek przelatywać i tylko sobie różne zabawki 6554 3, III| a jak przyszło, to już i nie przejdzie...~- Czasem 6555 3, III| nas, a do tego wiele też i od charakteru zależy. Jaśmont, 6556 3, III| przykład, gdyby Jadwiśki i nie dostał, byłoby mu o 6557 3, III| życie w samotności strawił, i stary Jakub rozum postradał 6558 3, III| wzrokiem patrzał.~- Zakleństw i przysięgań nijakich czynić 6559 3, III| gdzie wiary nie ma, tam i przyjaźni prawdziwej być 6560 3, III| jej nigdy nie oświadczałem i nie przyrzekałem, a tylko 6561 3, III| a tylko z namowy stryja i przez uwagę na jej poczciwość 6562 3, III| przylepiła się do mnie jak smoła i ściga mię swoim nadaremnym 6563 3, III| znając przyzwyczaić się mogła i odstać jej trudno... Jednakowoż 6564 3, III| osypujące wysokie niebo i uczuła wszystką krew zbiegającą 6565 3, III| Wierzę!~Wtem krzyknęła i oboje na równe nogi zerwali 6566 3, III| spory kamień jakąś silną i zręczną ręką rzucony świsnął, 6567 3, III| rzucony świsnął, przeleciał i tylko szyję Janka z lekka 6568 3, III| Zewsząd rozległy się okrzyki i zapytania:~- Co to? Kto 6569 3, III| kamień z ziemi była podjęła i ramieniem zamachnąwszy na 6570 3, III| zielonej uliczce pomiędzy gajem i ogrodem wielka powstała 6571 3, III| wielka powstała wrzawa. Już i ci, którzy z papierosami 6572 3, III| pole byli wyszli, powrócili i o zaszłym zdarzeniu różne 6573 3, III| którzy je ganili głośno i wyraźnie, żadnych pod tym 6574 3, III| ceremonii nie czyniąc. Już i wprzódy wyróżniający się 6575 3, III| wyróżniający się strój, nadętość i pochmurność panny u wielu 6576 3, III| natury do złośliwych ucinków i żartów skłonnymi byli. Więc 6577 3, III| Wypchała się jak harmata i kamieniami strzela!~- Dobry 6578 3, III| ołtarza zaprowadzi!~- Dziękuję i za dziedzictwo, kiedy od 6579 3, III| cygański okryła się blachami i myśli, że ludzi ubijać jej 6580 3, III| Jaśmont, zrazu zdumiony i oszołomiony, do przytomności 6581 3, III| przyszedłszy palcami pstryknął i zawołał:~- Szyk panna! Bez 6582 3, III| Szyk panna! Bez złego psa i bez strzelby dom od złodzieja 6583 3, III| Siemaszków mający gromko i groźnie krzyknęli:~- Kto 6584 3, III| zaś kilku Bohatyrowiczów i Jaśmontów w towarzystwie 6585 3, III| towarzystwie Zaniewskich i Staniewskich kozłami przy 6586 3, III| drwinkować nie przestając i oświadczając głośno, że 6587 3, III| w gronie przeciwnym ten i ów pomrukiwał o pogruchotaniu 6588 3, III| pomrukiwał o pogruchotaniu kości i nakarbowaniu pysków, gdy 6589 3, III| rozległ się głos donośny i nalegający:~- Za pozwoleniem 6590 3, III| że takiego żartu, choć i grubowatego, za grzech śmiertelny 6591 3, III| kiedy panna jest zacna i nic jej wcale do zarzucenia 6592 3, III| żadnej pretensji nie mam, to i nikt z niej naigrawać się 6593 3, III| dekretować jej nie powinien i jeżeli komu jeszcze to do 6594 3, III| usłyszeli wszyscy stanowczość i śmiałość. Tedy wielu ramionami 6595 3, III| wielu ramionami wzruszyło i uwierzyło albo udało wiarę 6596 3, III| Jana podobał się im bardzo i humor poprawił. Ucichli 6597 3, III| humor poprawił. Ucichli tedy i z pierwszym drużbantem poszli 6598 3, III| ona dziadunia swego szukać i znalazła go z drugiej strony 6599 3, III| gumna na stołku siedzącego i kilku starszymi ludźmi otoczonego. 6600 3, III| ekonom z Osowiec Jaśmont i dzierżawca Giecołd, historię 6601 3, III| wnuczka ku niemu przypadła i na rękach prawie ze stołka 6602 3, III| Dość już my tu pobyli i nabawili się... czas nam 6603 3, III| ramieniem, tuliła do siebie i sama do niego się przytulając 6604 3, III| oczu jej na jego kapotę i głowę padały.~W zielonej 6605 3, III| stateczni Strzałkowscy sobie i inszym pokojowego zakończenia 6606 3, III| Julek ze sobą skaczącego i radośnie skomlącego Sargasa 6607 3, III| skomlącego Sargasa mając i na cały głos wołając:~- 6608 3, III| na Niemen, bo już czajki i czółna przygotowałem... 6609 3, III| całej okolicy zebrawszy i u brzegu postawiwszy... 6610 3, III| takim pędem biegającego i wykrzykującego z takim zapałem, 6611 3, III| na wsze strony rozwiewała i oczy iskrzyły się w zmroku 6612 3, III| do swego właściwego domu i wzywał do zabawy, wśród 6613 3, III| której, jak inni w tańcach i śpiewaniu, celować mógł, 6614 3, III| pyskiem zwracając się ku rzece i przylatujące od niej wiaterki 6615 3, III| Panno Antonino! Panno Mario!~I mnóstwo znowu imion i nazwisk 6616 3, III| Mario!~I mnóstwo znowu imion i nazwisk leciało po trawach 6617 3, III| po ogołoconych ogrodach i przerzedzonych gajach, a 6618 3, III| nad wszystkimi wykrzykami i odpowiedziami górowało wołanie:~- 6619 3, III| rozlegało się po ciemnym borze i szerokim polu, z wysokiej 6620 3, III| świetle księżyca, schodziło i zbiegało par kilkanaście.~ 6621 3, III| widocznie kogoś szukając i we wszystkich stronach upatrując, 6622 3, III| siermiężki uczuł czyjąś rękę i zaraz mu przed oczami błysnął 6623 3, III| gęstwinie oczeretów ukryte, i Jan tylko wiedział gdzie 6624 3, III| którym go tak często Elżusia i Antolka przeskakiwały, a 6625 3, III| Jan pochylił się także i pod tym ciemnym sklepieniem 6626 3, III| pochwycił, do ust poniósł i już jej więcej z dłoni nie 6627 3, III| przybrzeżnym oczeretom biegli i ani zauważyli, że za sobą 6628 3, III| lipami na trawie siedzących i tak przyciszoną rozmową 6629 3, III| zwrócili.~Byli to Anzelm i Marta, Jakim sposobem i 6630 3, III| i Marta, Jakim sposobem i gdzie spotkali się w tłumie 6631 3, III| Ale tłum prędko opuścili i od dawna już oboje znajdowali 6632 3, III| drzewa, ule Marta ciekawie i długo oglądała, jedne chwaląc, 6633 3, III| pana rozciągnięty leżał, i zdawało się im, że wszystko 6634 3, III| do Korczyna przyszedłszy i na panią spojrzawszy gawronem 6635 3, III| skołowaciał?~- Ślicznością figury i ognistością oczów pani zadziwiony 6636 3, III| ognistością oczów pani zadziwiony i oślepiony zostałem...~- 6637 3, III| z narażeniem się poradą i pomocą jemu służył?~- A 6638 3, III| karmazynową czapeczkę uszyłam i otoczyłam ją siwym barankiem?~- 6639 3, III| wyprostowali się, zaczęli patrzeć i słuchać. Przed dwojgiem 6640 3, III| roztopionego w promienie i w tony. Księżyc znacznie 6641 3, III| niebie, zmalał, przygasł i łagodnym światłem oblewając 6642 3, III| światłem oblewając wysoką górę i bór przeciwległy oszklił 6643 3, III| pełna wewnętrznych drżeń i migotań. W tych zaś światłach 6644 3, III| zaś światłach marzących i drżących kilka łodzi i czółen 6645 3, III| marzących i drżących kilka łodzi i czółen sznurem a cicho sunęło 6646 3, III| szkliste tonie roztrącając i krzesząc w nich złote, przemijające 6647 3, III| przemijające blaski; a znad łodzi i czółen wzbijał się chór 6648 3, III| pod niebo, w głębie boru i na wodę nuty dawne, przez 6649 3, III| a tu zdające się budzić i zmartwychpowstawać. Zdawać 6650 3, III| się jakaś skarbnica pieśni i w tę kotlinę wysokimi ścianami 6651 3, III| odgrodzoną, na tę szeroką i poważną rzekę wylewała wszystkie 6652 3, III| westchnienia minionych lat i pokoleń. Więc naprzód rozległa 6653 3, III| skrzydłach jakiej miłości i pamięci? Zagadka! Dość, 6654 3, III| twa dziatwa w grobie!...~I dziewczyna z zapłakanym 6655 3, III| Nieszczęśliwa moja głowa!~I tak dalej, dalej, pieśń 6656 3, III| niby rotowy ogień, huczała i grzmiała, aż zakończyła 6657 3, III| pieśni śpiewanych na łodziach i czółnach, nic ich nie mąciło; 6658 3, III| odbijała, echa podwajały i nieść zdawały się w dal 6659 3, III| spoczywające duchy wskrzesały i długimi westchnieniami lub 6660 3, III| siedząca para ludzi patrzała i słuchała. Oczarował ją oddech 6661 3, III| oddech przeszłości własnej i niewłasnej; melodia świateł 6662 3, III| niewłasnej; melodia świateł i tonów we dwie kamienne figury 6663 3, III| głaszczącej psa u nóg mu leżącego, i z głośnego, coraz głośniejszego 6664 3, III| księżycem kolumny światła i nad zanurzoną w wodzie ognistą 6665 3, III| lekkie jak widma. Za kolumną i księżycem, tam gdzie rzeka 6666 3, III| zapytała kobieta.~- A ja i nie słyszałem już później 6667 3, III| polonezową nutę, poważną i tęskną, zasłuchany z bladym 6668 3, III| rozkwitniesz różą,~A ja kaliną!~I Marty usta żółte, zwiędłe 6669 3, III| podniesione kolana oparła i kaszlała... Tedy i on nucenie 6670 3, III| oparła i kaszlała... Tedy i on nucenie przerwawszy ucha 6671 3, III| a znów spotkali dziadem i babą. Nie dziwno też, że 6672 3, III| opadły nas przypomnienia i romanse. Ale nie w czas 6673 3, III| jest doprawdy taką dobrą i zacną panną, jaką się pokazuje? 6674 3, III| naszego wieśniackiego życia i pracy przy ziemi uzwyczaić 6675 3, III| ziemi uzwyczaić się mogła? I czy, broń Boże, mój Janek 6676 3, III| nieszczęśliwym nie zostanie? Może i pan Korczyński dać mu jej 6677 3, III| mu jej nie zechce? Może i ona sama w ostatnim momencie 6678 3, III| mówił, Marta głowę podniosła i potwierdzająco nią kiwała. 6679 3, III| Co nam już ze śpiewania i płakania przyjdzie! O młodszych 6680 3, III| gotowało się jak w zamkniętym i na ogniu stojącym kotle. 6681 3, III| rękę młodzieńca pochwycił i z niskimi ukłonami do wnętrza 6682 3, III| pomimo że nisko się kłaniał i pokornie prosił, wąsy co 6683 3, III| Marynię powierzywszy, ochotnie i ciekawie za gospodarzem 6684 3, III| mozaika ludzkich kształtów i rysów. Na pierwszy rzut 6685 3, III| tylko postacie siedzące i stojące, do ściany przyparte, 6686 3, III| rozkładające, ramionami i wąsami poruszające. Po kilku 6687 3, III| zwikłanej mozaiki wyłaniały się i wyosobniały głowy łysiejące, 6688 3, III| osiwiałe, czoła zarumienione i spotniałe, twarze barwą 6689 3, III| młodzieży bawiącej się w gumnie i na Niemnie, nikt tu pijanym 6690 3, III| panujący w świetlicy upał i przez dzień cały choć wstrzemięźliwie 6691 3, III| wstrzemięźliwie popijane miód i piwo twarze te oblewały 6692 3, III| twarze te oblewały ogniem i potem, w których z dokładnością 6693 3, III| nierówności skór grubych i chropowatych, niezliczone, 6694 3, III| pokrzyżowane, cienkie jak włosy i grube jak palce zmarszczki, 6695 3, III| przeciągało swoje pługi i brony, które też pod jego 6696 3, III| tknięte jeszcze zapłonąć i wybuchnąć mogło. Zapłonęło 6697 3, III| wybuchnąć mogło. Zapłonęło też i wybuchnęło przy wejściu 6698 3, III| dłoń jego chcąc uścisnąć i mnóstwo głosów razem mówiło:~- 6699 3, III| My tu pana za pośrednika i orędownika naszego zaprosili!~- 6700 3, III| Abyś pan nas osądził i na śmierć albo życie zadekretował - 6701 3, III| pokazuje się krzywdzicielem i gardzicielem naszym, pan 6702 3, III| pokazałeś się przyjacielem i bratem...~- Z dobrym targ 6703 3, III| prawda! a jakże! Przed dobrym i upokorzyć się nie wstyd! - 6704 3, III| zdziwiony zrazu, spoważniał i spochmurniał. Jednak wybiwszy 6705 3, III| żwawym ruchem na stole usiadł i z tej wysokości wszystkie 6706 3, III| rękę w górę podniósł.~- I niech tak w przyszłości 6707 3, III| jak serdecznie was kocham i wszystko dla was uczynić 6708 3, III| ten chaos głosów uśmierzył i sam sprawę przedstawić podjął 6709 3, III| z mnóstwa drobnych uraz i zajść, jak z mnóstwa atomów 6710 3, III| gruba chmura. Prawdą było - i Fabian nie zaprzeczał temu - 6711 3, III| raz słuszność miał za sobą i że niejeden raz od sąsiadów, 6712 3, III| stawać mu się mogły krzywdy i ujmy. Ale na różne choroby 6713 3, III| pas w biedę ich wtrącały i wielką gorzkością karmiły. 6714 3, III| każąc. A wiele razy chcieli i próbowali zgodnym słowem, 6715 3, III| do tego nie dopuszczał. I nie dla tej przyczyny nie 6716 3, III| przemawiał, rękę na kłębie oparł i wąsy najeżył.~- Niechaj 6717 3, III| twarzy jest pan Korczyński i język ma gruby...~- Inaczej 6718 3, III| Inaczej jak mruk do człowieka i nie zagada... przebił ktoś 6719 3, III| Apostoł zza tłumu ramion i głów ciemnymi okularami 6720 3, III| pobłyskując wołał:~- Z mułu i błota ziemskiego, rodzaju 6721 3, III| Fabiana głos znowu przeniósł i przetrwał inne.~- I mrówka 6722 3, III| przeniósł i przetrwał inne.~- I mrówka ma swój gniew! - 6723 3, III| swój gniew! - pot z czoła i policzków ocierając wołał. - 6724 3, III| policzków ocierając wołał. - I myśmy się już dla pana Korczyńskiego 6725 3, III| panu Korczyńskiemu wojnę i słuszności swojej pewność 6726 3, III| postawie na stole siedząc i przez to nad otaczającymi 6727 3, III| otaczającymi go postaciami i głowami górując, teraz uczynił 6728 3, III| jeszcze ściślej, a Fabian i za ramię go pochwycił.~- 6729 3, III| Bóg mię ubij na duszy i ciele, kiedy jednym słóweczkiem 6730 3, III| głosy, aby wysłuchał ich i ratował. Pozostał więc, 6731 3, III| zmieniły wyraz. Z wesołego i niemal swawolnego młodzieńca, 6732 3, III| jakąś bardzo starą, zżółkłą i prawie spleśniałą mapę, 6733 3, III| pokazaliby sąsiadowi, że podczas i mały komar wielkiego konia 6734 3, III| wszystkich plecy nastawili i pootwierali worki. Inszym 6735 3, III| oszust, skoro tak pięknie i rozumnie gadał? - pomyślny 6736 3, III| apelacji w porę nie podał i wszystko przepadło. Ale 6737 3, III| panu Korczyńskiemu wypłacić i to wprędce, bo już niejeden 6738 3, III| wprędce, bo już niejeden raz i nie przed jednym człowiekiem 6739 3, III| w dziesięciu nie zbiorą i nigdzie nie znajdą. Więc 6740 3, III| nigdzie nie znajdą. Więc i w nich teraz strach uderzył; 6741 3, III| w gąszcz nieprzeniknioną i że nijakiego dla nich ratunku 6742 3, III| ma oprócz upokorzenia się i prośby o zmiłowanie. Teraz 6743 3, III| o zmiłowanie. Teraz ten i ów z płaczem mówił. Fabian 6744 3, III| Znowu w ten sam cienki i żałośliwy ton wpadł, jakim 6745 3, III| potrzeba w pokorę uderzyć i syna rodzonego prosić, aby 6746 3, III| słabości, więc chustką pot i łzy po twarzy rozmazując 6747 3, III| utrapionemu nie grzech... I pies wyje, kiedy smętny...~ 6748 3, III| Chrystus sądzić biednych i bogatych, żywych i umarłych...~ 6749 3, III| biednych i bogatych, żywych i umarłych...~Z tłumu wyosobnił 6750 3, III| Na twarzy jego zoranej i bladej wyraz jakby długiego 6751 3, III| najmował, aby choć czytać i pisać umieli. Niełatwoż 6752 3, III| opuszczał, a ludzie prawie i nie słyszeli o nim, tak 6753 3, III| zaciszku siedział horując i za wszystko Bogu dziękując. 6754 3, III| wszystko Bogu dziękując. I choć od pana Korczyńskiego, 6755 3, III| usłyszał, zniósł to cierpliwie i milcząc, jak ubogiemu przed 6756 3, III| sprzedać, długi pozapłacać i pod kościół z torbą pójść. 6757 3, III| pójść. Wola boska! Niech i tak będzie! Gdyby jednak 6758 3, III| bardzo biednego człowieka, i wyratował się... A żąda 6759 3, III| otworzył, gdzie też jego dziady i przeddziady...~Nie mógł 6760 3, III| ziemia ciemne, mozolami i dziwnymi jakimiś garbami 6761 3, III| garbami okryte zacierał i ściskał tak, że aż stawy 6762 3, III| Witold pochylił się nagle i te biedne, spracowane, zrozpaczone 6763 3, III| da, czasu popuści, żeby i swoje odebrać, i ludzi nie 6764 3, III| popuści, żeby i swoje odebrać, i ludzi nie pomarnować! Ktoś 6765 3, III| kołnierzem, wilk w oborze i chciwy sąsiad za miedzą!~- 6766 3, III| samodziałowej siermiędze i z myślącą twarzą, za stołem 6767 3, III| się przy tym samym ogniu i sadzę od niego padającą 6768 3, III| pan Korczyński po ludzku i po bratersku z nami żył 6769 3, III| po bratersku z nami żył i postępował, może by i sam 6770 3, III| żył i postępował, może by i sam na takiej kalkulacji 6771 3, III| wychodził, może by z tego i spólna korzyść wynikała. 6772 3, III| nami rzemiosła człowiek i tyle tylko, że u niego warsztat 6773 3, III| przychodziło spólnie pogadać i pomyśleć, i poratować się 6774 3, III| spólnie pogadać i pomyśleć, i poratować się w potrzebie. 6775 3, III| zamożnych należącego - co i po ubraniu jego poznać można 6776 3, III| już aż do płaczu rozżaleni i na sercu upadli, obudziły 6777 3, III| obudziły w nich znowu ambicję i wiarę w siebie.~- A pewno! 6778 3, III| umierać, kiedy tłuką falą! i my, chwała Bogu, żyjem, 6779 3, III| choć nas wszelakie biedy i niedostatki gniotą. Z umarłego 6780 3, III| Korczyński na całe pole i przed gromadą ludzi od próżniaków 6781 3, III| gromadą ludzi od próżniaków i hultajów nas łajał, kiedy 6782 3, III| jakże! Cudzemu, a do tego i gardzicielowi, ciał naszych 6783 3, III| gardzicielowi, ciał naszych i dzieci naszych ani na jeden 6784 3, III| w niewolę nie zaprzedamy i na pańskie ubligi albo, 6785 3, III| ubligi albo, broń Boże, i ekonomskie popychanie dobrowolnie 6786 3, III| Lepiej już głód cierpieć i w zgniłych chatach mieszkać, 6787 3, III| Korczyńskim nie cudzego i nie gardziciela, ale przyjaciela 6788 3, III| gardziciela, ale przyjaciela i opiekuna naszego obaczyli, 6789 3, III| głosów zaśmiało się grubo i triumfująco:~- Zobaczyłby 6790 3, III| Korczyński, czy my próżniaki i hultaje! I niemnowej wodzie 6791 3, III| my próżniaki i hultaje! I niemnowej wodzie płynąć 6792 3, III| płynęło. Ot, te same kawalery i panny, co teraz w gumnie 6793 3, III| co teraz w gumnie hulają i na Niemnie pieśni wywodzą, 6794 3, III| a jakby przez to jeden i drugi grosz z jego kieszeni 6795 3, III| kieszeni na nas kapnął, toby i spólny dorobek, i spólna 6796 3, III| toby i spólny dorobek, i spólna uciecha z tego wyniknęła. 6797 3, III| dobroczyńcę swego błogosławiąc i wiernie jemu według kontraktów 6798 3, III| na pieniądze, bo ma długi i wielkie ekspensy; oni głód 6799 3, III| dogodziłby taki kompromis i Bóg to wie! Może też obydwie 6800 3, III| zginienia wyratował. Bo i pan Korczyński nie jak w 6801 3, III| raju na tym świecie żyje i nie nadmiar mocno na Korczynie 6802 3, III| gąb nie pozatykać: gadają!~I wiele jeszcze różnych uwag 6803 3, III| wiele jeszcze różnych uwag i wniosków czynili do młodego 6804 3, III| młodego słuchacza swego i, jak go nazwali, sędzi się 6805 3, III| przychylić się do ich próśb i żądań i inaczej na nich 6806 3, III| się do ich próśb i żądań i inaczej na nich niżeli wilk 6807 3, III| niepotrzebne. Jak nędznemu, tak też i bogatemu lepiej nie samemu!~ 6808 3, III| zwykłej powolności mowy i ruchów wracać zaczęli. Przycichły 6809 3, III| medytacyjnych postawach na zydlach i stołkach zasiadło. Policzki 6810 3, III| głowami wstrząsali, ten i ów rozwodził się jeszcze 6811 3, III| równowagi ducha powrócić i językowi milczenie nakazać. 6812 3, III| głowę na pierś, zwiesił i w tej melancholijnej postawie, 6813 3, III| Jeden Bóg naszym ojcem i jedna ziemia matką. Tedy 6814 3, III| gorsze my niż zwierzęta: bo i między zwierzętami swój 6815 3, III| zna. Wilk wilka nie pożera i kruk krukowi oczów nie wydziobuje...~ 6816 3, III| ozwały się westchnienia i głosy - jak jego nie stało, 6817 3, III| jak jego nie stało, ojca i przewodnika nam nie stało. 6818 3, III| przytulić się, ni od kogo rady i światłości zaczerpnąć nie 6819 3, III| przestąpić nam nie wolno, i znikąd nie spodziewamy się 6820 3, III| się rady, jak w tym ścisku i ograniczeniu ratować się 6821 3, III| ograniczeniu ratować się i postępować. Podczas już 6822 3, III| nachodzą, że wnuki albo może i dzieci nasze, jak jeszcze 6823 3, III| nie zeszły. Niejeden raz i przy każdej okazji my od 6824 3, III| jesteśmy, to znów od szkodników i złodziejów on nas wyzywał. 6825 3, III| prawda, ale może trochę i prawda. Jednak winnymi się 6826 3, III| winnymi się nie sądzim, bo i mądry zrobi się głupi, gdy 6827 3, III| ciele.~Jak wprzódy hałas i wrzawa przemieniły się w 6828 3, III| w szmer głosów rozważnie i zwolna ciekących, tak teraz 6829 3, III| milczenie. Fala uczuć oburzeniem i trwogą wzdęta opadała coraz 6830 3, III| opadała coraz cichszymi i nieśmielszymi skargami, 6831 3, III| zawsze cierpliwych, wróciła i umilkła. Twarze ochłodły 6832 3, III| umilkła. Twarze ochłodły i oschły z potu nie pozbywając 6833 3, III| swoich niezliczonych bruzd i zmarszczek; ręce na kolana 6834 3, III| odbijały. Fabian nawet ucichł i tylko ciężko dysząc, ze 6835 3, III| ziemię rękoma naszymi drapiem i potem swoim zlewamy!... 6836 3, III| nijakich my nigdy nie mieli i nikogo nie gnietli i nie 6837 3, III| mieli i nikogo nie gnietli i nie ssali. Dla jakiejże 6838 3, III| przyczyny teraz marnie ginąć i przepadać nam wypadło? Dzieci 6839 3, III| rowu z tego miejsca spłynie i pamięć o tym, że my tu kiedy 6840 3, III| wiszącego nad wodą księżyca i w wodzie stojącej kolumny 6841 3, IV | Benedykta. Wielki salon i większa jeszcze sala jadalna 6842 3, IV | zaczynało niepewne jeszcze, tu i ówdzie na okna i na posadzkę 6843 3, IV | jeszcze, tu i ówdzie na okna i na posadzkę kładnące się 6844 3, IV | przechadzał się po salonie tam i na powrót, w głębokim znać 6845 3, IV | ukazywała się w nim na chwilę i wnet znowu mieszała się 6846 3, IV | też dźwięczący, przyjemny i delikatny głosik niewieści. 6847 3, IV | wyrabiała szydełkiem z włóczki i jedwabiu. Druga zaś kobieta, 6848 3, IV | delikatna, ale mniej piękna i strojna, a więcej zwiędła, 6849 3, IV | okrywającym dolną szczękę, śnieżną i łabędzich kształtów szyję 6850 3, IV | czytanie zamienianymi pytaniami i uwagami Ręce z szydełkiem 6851 3, IV | palców dotykała bolącej i leczniczym plastrem oblepionej 6852 3, IV | szczęki. Erotyczne tęsknoty i marzenia dreszczami przebiegały 6853 3, IV | wątłe ciała dwu tych kobiet i twarze ich okrywały wyrazem 6854 3, IV | wkrótce domyśliła się prawdy i towarzyszkę uspokoiła. Były 6855 3, IV | Tereniu, każ zamknąć okiennice i zapuścić sztorę!~Po dwóch 6856 3, IV | okiennica była zamkniętą i gruba sztora zapuszczoną; 6857 3, IV | Teresy, od ściany do ściany i od podłogi do sufitu, wśród 6858 3, IV | zmieszanych woni perfum i lekarstw, napełniły go obrazy 6859 3, IV | północnych, fok, reniferów i chałup ze śniegu.~Ale po 6860 3, IV | go wcale widać nie było, i stał dość długo. Zapewne 6861 3, IV | Może nawet słuch natężał i pochwytywał słowa pieśni.~ 6862 3, IV | dawno było, kiedy te dźwięki i te słowa o jego młode, świeże, 6863 3, IV | punktu salonu wydobyło się i nad ścielącymi się po posadzce 6864 3, IV | grobie!~Wyszedł z ciemności i przez pas światła przechodząc 6865 3, IV | dłużej słuchać tych dźwięków i słów, które wzbijając się 6866 3, IV | której zaglądał księżyc, i wszedł do gabinetu oświetlonego 6867 3, IV | pracownią, ale zarazem sypialnią i rzecz dziwna! zarówno jak 6868 3, IV | klasztorną celę. Jak tam, tak i tu czuć było życie twarde, 6869 3, IV | z miękkich wybredności i wesołych uciech odarte. 6870 3, IV | łóżka ze szczupłą pościelą i pięknym niegdyś, lecz starym 6871 3, IV | wielkiego biurka, kilku krzeseł i starej szafy po brzegi księgami 6872 3, IV | kilka rodzinnych fotografii i para strzelb pośród niedźwiedziej 6873 3, IV | sufit, krążyło dokoła lampy i z rozpiętymi, krepowymi 6874 3, IV | okrywające biurko księgi i papiery. Benedykt usiadł 6875 3, IV | Benedykt usiadł przed biurkiem i wpatrzył się w te śnieżne, 6876 3, IV | tego podobny, równie ciężki i ponury. Te motylki, tak 6877 3, IV | kręciły się koło lampy i na rachunkowe książki padały... 6878 3, IV | On coś wtedy postanawiał, i postanowienia nie dokonał, 6879 3, IV | dokonał, coś miał uczynić, i nie uczynił... Co to było? 6880 3, IV | A! brat! Wyciągnął rękę i spod przycisku wyjął list, 6881 3, IV | drugi chciał przeczytać. I wtenczas było tak samo. 6882 3, IV | spod przycisku list brata i czytał go, zastanawiał się 6883 3, IV | zamieniali się listami, i to tamten zawsze odzywał 6884 3, IV | list od Dominika otrzymał i miał takie uczucie, jak 6885 3, IV | każdym najobojętniejszym i bardzo dawno spotykanym 6886 3, IV | salonie chodził, z myślami i wspomnieniami bił się, oburzał 6887 3, IV | przeklęty spod przycisku wyjął i czytać zaczął, tak zupełnie, 6888 3, IV | zupełnie, jakby rozkosz ostrą i podniecającą w męczeniu 6889 3, IV | przedłużyć raczy, może mnie kiedy i z krzesłem w senacie powinszujesz. 6890 3, IV | nie były twoje przesądy i uprzedzenia, zawsze to miło 6891 3, IV | brata senatora, a tymczasem i tajny sowietnik wstydu tobie 6892 3, IV | w uniwersytecie nie był i nauki nie miał, nigdy bym 6893 3, IV | służbie, funduszu nie zebrał i córce posagu żadnego dać 6894 3, IV | Jeden książę, dwóch baronów i czterech jenerałów wesele 6895 3, IV | listu zajmował opis zabaw i przyjemności, które przez 6896 3, IV | fruwają, fruwają dokoła lampy i na rachunkowe księgi padają! 6897 3, IV | wpółotwarte okno W domu i w sercu cicho, ciemno, ponuro. 6898 3, IV | rozpoznał ten słodki egoizm i tę wdzięku pełną niedołężność 6899 3, IV | pełną niedołężność ciała i ducha. Wtedy też powiedział 6900 3, IV | trzech, a gdzieniegdzie i z dziesięciu, niekoniecznie 6901 3, IV | strumień krwi, a tylko tu i ówdzie pozostałe jej krople 6902 3, IV | miejsca przykuło... Syn! I jak obraz ze zmroku na jasny 6903 3, IV | młodziutka, swawolna, skacząca i ze szczebiotem, z pieszczotą 6904 3, IV | rozgładziły wszystkie zmarszczki i wszystkie chmury pozdejmowały 6905 3, IV | cieniu jodeł, zapomniany i nieuczczony twój stryj usypia 6906 3, IV | wszystko kochało, a on pokusy i rady gdzie indziej go wabiące 6907 3, IV | znowu krzyż swój na barki i - jeden z trzech - tu pozostał...~ 6908 3, IV | on! tylko dorosły teraz i tak dojrzały, jakby każdy 6909 3, IV | niego przeżyty w widokach i wrażeniach życia, na kształt 6910 3, IV | sokach ziemi, rósł nad miarę i nabrzmiewał. Przez pokój 6911 3, IV | drzwi gabinetu zatrzymał się i prędko oddychając chustką 6912 3, IV | chustką powiódł po rozognionej i spotniałej twarzy. Przybywał 6913 3, IV | miejsca napełnionego upałem i ściskiem, a gdy twarz odsłonił, 6914 3, IV | Niewysłowiona męka biła mu z oczu i zmarszczkami występowała 6915 3, IV | czegożeś taki rozgrzany i zmęczony?~Młody człowiek 6916 3, IV | odpowiadając naprzód postąpił i przed ojcowskim biurkiem 6917 3, IV | Zawahał się, oczy spuścił i po kilku sekundach dopiero 6918 3, IV | Przychodzę, mój ojcze, z ustami i sercem pełnymi... skarg!~- 6919 3, IV | porzuć ten ton drwiący i rozjątrzony, z jakim przemawiasz, 6920 3, IV | ku drodze użycia, zysków i... świetnej kariery.~Wzrok 6921 3, IV | Androny! - krzyknął Benedykt i żywo podnosząc się z fotelu, 6922 3, IV | zwój papierów z niej wyjął i do biurka wracając, mówił:~- 6923 3, IV | wracając, mówił:~- Popatrz i przeczytaj! Musisz popatrzeć 6924 3, IV | przeczytaj! Musisz popatrzeć i przeczytać! Musisz przekonać 6925 3, IV | dowodził. Potem prostując się i wzrok na syna podnosząc 6926 3, IV | nie przekonałem cię?~- I wprzódy przekonany byłem, 6927 3, IV | Witold ręce w tył założył i śmiałymi oczami pałający 6928 3, IV | kroku wyrządzają mi psoty i szkody...~- Przebacz, ojcze - 6929 3, IV | westchnieniem rzucił się na fotel i wahającym się głosem przemówił:~- 6930 3, IV | było wszystkie czarne mary i ciężkie plagi życia zapytywać: 6931 3, IV | ojcze, całą siłą umysłów i serc naszych zapytujemy, 6932 3, IV | Zrodziły mię omamienia i nienawiści wieków; zagłada 6933 3, IV | zagłada moja w świetle i w miłości"...~Teraz wszystko, 6934 3, IV | wszystko, co uzbierał z książek i od ludzi, wszystko, co włożyła 6935 3, IV | niego natura, a rozjaśniła i potwierdziła nauka, wylewać 6936 3, IV | zaczęło z ust wymownych i drżących. W szerokich zarysach 6937 3, IV | kreślił demokratyczne idee i teorie, od których urzeczywistnienia, 6938 3, IV | mu, zależy skrzepnienie i odrodzenie narodów, jego 6939 3, IV | Podporę dla najwyższych myśli i podbojów, na które w ciężkiej, 6940 3, IV | miotały podmuchy chciwości i okrucieństwa - ratunek dla 6941 3, IV | gruntu oranego przez złość i przemoc, widział on w ludzkim 6942 3, IV | w ludzkim zrównaniu się i zbrataniu, w ukuciu spójnego 6943 3, IV | opowiadał wszystko, co widział i słyszał tam, skąd przybył, 6944 3, IV | go tu przysłano, skargi i obwinienia, które szumiały 6945 3, IV | szumiały mu jeszcze w uszach i paliły serce.~Benedykt nie 6946 3, IV | od bledszej niż zwykle i w tysiąc zmarszczek połamanej 6947 3, IV | czasem mąciły się aż do dna i powieki na nie opuszczał, 6948 3, IV | opuszczał, to znowu podnosił je i namiętne płomienie na syna 6949 3, IV | ciskał. Jak grób milczał i jak w grobie odbywały się 6950 3, IV | się w nim rzeczy posępne i tajemnicze. Czy przejmujące 6951 3, IV | czuł jednak, że z obfitych i gorących słów syna powstawała 6952 3, IV | gorących słów syna powstawała i o pierś mu uderzała jakaś 6953 3, IV | skrzydłami o księgi rachunkowe i rozłożony plan Korczyna 6954 3, IV | Rzucał na nie czasem wzrokiem i spotykał nim także ku brzegowi 6955 3, IV | brzegowi biurka odrzucony i szeroko rozwarty list Dominika. 6956 3, IV | zmącony wzrok ku ziemi spuścił i znowu milcząc, coraz pilniej, 6957 3, IV | tym wszystkim nie wiedział i że tylko niewiadomość... 6958 3, IV | ojcze, nie myślałeś... i tylko dlatego...~Nagle umilkł. 6959 3, IV | zdawał się jeszcze słuchać i czekać. W ziemię patrzał.~- 6960 3, IV | zrozumiał tylko ich ironię i szał bólu zaświecił mu w 6961 3, IV | chwili wytrysnąć swawolą i śmiechem, nie rozglądają 6962 3, IV | litości, która w nich płacze, i trwogi o rzeczy drogie, 6963 3, IV | nich krzyczy: "Ratunku!" i o ten ratunek zapytywać 6964 3, IV | każe wszystkich dróg czynu i wszystkich otchłani myśli? 6965 3, IV | przedwcześnie znużonych i tego, czego nikt dojrzeć 6966 3, IV | obrazy, nadaremnych porywów i złorzeczeń, które wrą nam 6967 3, IV | biły dla nich obu kipiące i gorzkie jej wody. Przypomniał 6968 3, IV | wielekroć uderzały go były i niepokoiły jakieś blade 6969 3, IV | nieskazitelną świeżością poranku i wiosny. Pochylił się, szyję 6970 3, IV | dziecię dnia burzliwego i ciemnej nocy. Nigdy w jasną 6971 3, IV | sprawiała mu nieopisaną mękę i że ku tej męce popychała 6972 3, IV | musiała, siła przekonań i uczuć pracująca w nim z 6973 3, IV | z nieprzezwyciężonością i bezwiednością krwi w żyłach 6974 3, IV | której namiętne ujęcie silnym i uporczywym być musiało, 6975 3, IV | nad maluczkimi mrówkami i kretami ziemi, że w ciemne 6976 3, IV | kretami ziemi, że w ciemne i ciasne ich podziemia iść 6977 3, IV | podziemia iść pragniemy i idziemy, choćby śród nich 6978 3, IV | całopalenie własnego ciała i serca? Co sprawiło, że nie 6979 3, IV | które zalewając nam serca i gardła budzi w nas jasną 6980 3, IV | gardła budzi w nas jasną i wczesną świadomość powszechnego 6981 3, IV | powszechnego bólu świata i bezbrzeżne dla niego współczucie? 6982 3, IV | szlachetnej duszy w prochu bojaźni i interesu... ta obojętność 6983 3, IV | wszystkiego, co nie żywi i nie odziewa ciała... ten 6984 3, IV | ten brak miłości dla ziemi i ludzi...~- Witoldzie!~W 6985 3, IV | mowę syna, był taki gwałt i bólu, i gniewu, że młodzieniec 6986 3, IV | był taki gwałt i bólu, i gniewu, że młodzieniec umilkł 6987 3, IV | głosem zaczął - pomiędzy sobą i tobą wzniosłem zapewne ścianę 6988 3, IV | zapewne ścianę nieprzebitą i która rozdzieliłaby nas 6989 3, IV | prawda? Przebaczysz? i znowu tak samo kochać mię 6990 3, IV | przebaczyć można taką zuchwałość i taką obrazę... Coś mam w 6991 3, IV | popycha...~Mówił to cicho i z tym cichym żarem źrenic, 6992 3, IV | strzelb. Benedykt porwał się i jak płótno blady w mgnieniu 6993 3, IV | ty robisz! Czemuż nie? Ty i na to gotów jesteś! U was 6994 3, IV | ręce młodzieńca pochwycił i z całej siły w szerokich 6995 3, IV | wąsata, której groza myśli i przewidywań szeroko rozwierała 6996 3, IV | szeroko rozwierała oczy i podnosiła włosy nad zbladłym 6997 3, IV | tamto... zginiesz!...~I coraz mocniej ręce syna 6998 3, IV | głos młodzieńczy, łagodny i dziwną jakby melodią przejęty:~- 6999 3, IV | Ojcze mój, nie lękaj się i nie żałuj, jeżeli dziecko 7000 3, IV | zaprzaństwa, rozkoszy ciała i nędzy ducha?~Słowa te niezmożoną