| Table of Contents | Words: Alphabetical - Frequency - Inverse - Length - Statistics | Help | IntraText Library | ||
| Alphabetical [« »] hurbie 1 hurtem 1 hymnem 1 i 7478 í 4 i-trudniej 1 ich 230 | Frequency [« »] ----- ----- ----- 7478 i 3974 sie 3537 z 3534 w | Eliza Orzeszkowa Nad Niemnem IntraText - Concordances i |
Tom, Rozdzial
7001 3, IV | dłonie ku czołu podniósł i głucho wyszeptał:~- Krwi 7002 3, IV | Były w tym szepcie groza i - zachwycenie.~Potem odkrył 7003 3, IV | zachwycenie.~Potem odkrył twarz i jedną rękę o biurko wspierając 7004 3, IV | Blask oczu jego wilgotny był i jakby rozmarzony, postawa 7005 3, IV | wszystkie szlachetne uniesienia i wzniosłe idee, że wy pierwsi 7006 3, IV | pierwsi poczęliście kochać i ziemię, i lud, i sprawiedliwość, 7007 3, IV | poczęliście kochać i ziemię, i lud, i sprawiedliwość, popełniacie 7008 3, IV | kochać i ziemię, i lud, i sprawiedliwość, popełniacie 7009 3, IV | popełniacie błąd gruby i grzech przeciw sprawiedliwości...~ 7010 3, IV | tak już dawno w ten sposób i o takich przedmiotach nie 7011 3, IV | wszystko, co życie zabrało, i przypominała wszystko, co 7012 3, IV | umiał, wiedział, czuł.~- I w naszych ustach - mówił 7013 3, IV | ty nad poziomy ulatuj!", i myśmy latali na mleczne 7014 3, IV | latali na mleczne drogi i w blaski jutrzenki, i w 7015 3, IV | drogi i w blaski jutrzenki, i w ognie ofiary! Ten lud... 7016 3, IV | usiłowaliśmy, dobro nasze i samych siebie słaliśmy przed 7017 3, IV | pragnęliśmy zmieść ze świata i z jego pamięci... A ziemia! 7018 3, IV | powracająca fala znowu go błękitem i ogniem oblała:~- Braku miłości 7019 3, IV | zawiodła ona tam, gdzie honor i ludzką cześć stracił... 7020 3, IV | dwoma wielkimi kroplami i ze zmarszczki na zmarszczkę 7021 3, IV | machnął, na fotel opadł i szeroką dłonią zasłonił 7022 3, IV | dłonią zasłonił sobie czoło i oczy. O dwa kroki od niego 7023 3, IV | ojca domyślając się istoty i natury tej siły, która go 7024 3, IV | potrzebował. Jak kipiątek długo i szczelnie zamknięty po zerwaniu 7025 3, IV | zerwaniu pokrywy z gwałtem i szumem wylewa się na zewnątrz 7026 3, IV | gniewy napełniające to strute i chmurne serce wybuchały 7027 3, IV | serce wybuchały zeń obfitymi i namiętnymi słowy. Natura 7028 3, IV | nie stworzyła go milczącym i skrytym. Był czas, w którym 7029 3, IV | latami - on milczał. Z czasem i z samym sobą rozmawiać przestał 7030 3, IV | jego serca kamienną pokrywę i otworzyła mu usta. Byłoż 7031 3, IV | takim, jakim się stałeś, i dlaczego straciłeś to wszystko, 7032 3, IV | wszystko, co je napełnia, a coś i ty w równej mierze niegdyś 7033 3, IV | Mów! bo inaczej nie pęknie i nie runie nigdy ta ściana, 7034 3, IV | nadziei, czarodziejskich i bohaterskich snów o nowych 7035 3, IV | snów o nowych jutrzenkach i ofiarnych stosach!"~Mówił, 7036 3, IV | opowiadał, co stało się i działo potem, gdy wszystko 7037 3, IV | dokoła niego zmieniło się i w nim samym. Zmienił się 7038 3, IV | stopniowo rdza gasi blask i wyszczerbia ostrze zakopanego 7039 3, IV | stopniowo szczupleją, tracą siłę i znikają nie używane do ruchu 7040 3, IV | gaśnie człowiek ciężko i nieustannie smutny...~Mógł 7041 3, IV | pozostało mu tyle, że podłości i zaprzaństwa nie popełnił, 7042 3, IV | a w pracy, choć poziomej i ciasnej, pogrążył się z 7043 3, IV | się z surowością mnicha i zapalczywością taką, z jaką 7044 3, IV | z jaką rozbitek chwyta i ściska jedyną deskę ze strzaskanego 7045 3, IV | Na tę pracę, acz poziomą i ciasną, padał przecież i 7046 3, IV | i ciasną, padał przecież i z góry jakiś promień. Jak 7047 3, IV | Jak ktoś, kto dziwi się i usprawiedliwia, Benedykt 7048 3, IV | Benedykt ręce rozkładał i zapytywał:~- Cóż było robić? 7049 3, IV | Trzymałem ziemię...~Trzymał ją i dla siebie, bo w nią wrósł, 7050 3, IV | siebie, bo w nią wrósł, i przez chmurną ambicję postawienia 7051 3, IV | ambicję postawienia na swoim, i przez myśl o synu.~Ale w 7052 3, IV | usiłowaniu skupił wszystkie siły i na nic innego już mu ich 7053 3, IV | jakby pragnął, gdy potem już i pragnienie innego życia 7054 3, IV | się zaczynały, gdy spory i kłótnie różnić go z ludźmi 7055 3, IV | ścigać wzrokiem, a potem i rozumieć przestawał różne 7056 3, IV | przestawał różne oddalone drogi i myśli świata - długo we 7057 3, IV | przemienił się w głuchy i gorzki war, co chwilę wybuchający 7058 3, IV | niby ciężką przeciw życiu i światu obrazą. Czasem jeszcze 7059 3, IV | ramiona na szyję ojca zarzucił i rozpalonymi usty scałował 7060 3, IV | siebie wiele ostrych grotów i coś wyższego, szerszego 7061 3, IV | nie wybieliły próżniactwo i zbytki. Przypomniał sobie, 7062 3, IV | nawet, co w sobie nosił i nad własne życie cenił, 7063 3, IV | nie budował, na królewicza i samoluba mię nie chował. 7064 3, IV | owinięto by mię w watę zbytku i zamknięto w klatkę przesądu. 7065 3, IV | lalką z żurnalu mód wyciętą i niedoszłym jakim artystą, 7066 3, IV | niż inni ludzie ulepiony, i nie spodlałem tak, aby poddać 7067 3, IV | jednej wielkiego uniesienia i piorunującego wspomnienia 7068 3, IV | długie lata osiadała duszę, i aby to podobieństwo wystąpiło 7069 3, IV | podobieństwo wystąpiło jawnie i jasno. Nagłym ruchem głowę 7070 3, IV | ruchem głowę w tył odrzucając i palcami ocierając wilgotne 7071 3, IV | tobą wygadałem. Nie wiesz i bodajbyś nie dowiedział 7072 3, IV | cierpieć z zaciśniętymi zębami i nie mieć na świecie jednej 7073 3, IV | pociechy, rady, a czasem prawie i ratunku wezwać. Może i to 7074 3, IV | prawie i ratunku wezwać. Może i to przyczyniło się wiele 7075 3, IV | wiele do mego ściemnienia i zdziczenia, żem takiej duszy 7076 3, IV | lata zdawało mi się, że i te marzenia, jak wszystkie 7077 3, IV | dzieliło! - zawołał Witold. - I w przywiązanie moje dla 7078 3, IV | młodzieńcu pewne uczucia i myśli jak krew krążyły, 7079 3, IV | pulsa tętniały, część a może i samą podstawę życia jego 7080 3, IV | rozrzewnieniu ich zapomnieć i pozbyć się nie mógł. Benedykt 7081 3, IV | widzę dobrze, że śmiejąc się i płacząc, śpiąc i jedząc, 7082 3, IV | śmiejąc się i płacząc, śpiąc i jedząc, zawsze o swoim myśleć 7083 3, IV | jedząc, zawsze o swoim myśleć i przy swoim stać będziesz! 7084 3, IV | stać będziesz! Moja natura! I mnie to stanie przy swoim 7085 3, IV | nieraz zasiadało, a jednak i niebieskie rozkosze wzruszyć 7086 3, IV | długo, ale potem przestał i myśleliśmy, że za wygraną 7087 3, IV | o nie zamknięte karczmy i rozpijających się w nich 7088 3, IV | chłopów ze szwagrem rozpoczął, i tu, ot, w tej samej sali 7089 3, IV | czymkolwiek, nie wspomina rok i dwa... zdaje się, że dał 7090 3, IV | nagle znowu zaczyna swoje...~I ty taki...~Po chwilowym 7091 3, IV | szukał... różne stare podania i zdarzenia opowiadał! Ja 7092 3, IV | zdarzenia opowiadał! Ja i Andrzej lubiliśmy go bardzo. 7093 3, IV | najobojętniejszy... Za wiele i za wesoło bawił się w wielkiej 7094 3, IV | na koniec wstał z fotelu i przy dogasającej na biurku 7095 3, IV | jakaś z dna wód gorzkich i zimnych na ciepłą murawę 7096 3, IV | byle trochę przespać się i odpocząć. Potem pójdziesz 7097 3, IV | Potem pójdziesz tam do nich i powiesz im, że tej kary 7098 3, IV | że ich oszuści wyzyskują i do złego prowadzą - moja 7099 3, IV | wina! O miedzę z nimi żyję i palcem, aby temu zapobiec, 7100 3, IV | ułożyć musimy różne projekty i plany na dalszą przyszłość... 7101 3, IV | swoich nie odjechali. Cienka i długa Giecołdowa z zapalonym 7102 3, IV | według zwyczaju ich kosztem i staraniem zastawione było. 7103 3, IV | wchodzącego Witolda porwał się i z niepokojem nadaremnie 7104 3, IV | wybuchnęła radość szczera i prawie gwałtowna.~- Wiwat! - 7105 3, IV | z całej siły krzyknął i ku sąsiadom zwracając się 7106 3, IV | Korczyński! Wiwat pośrednik nasz i orędownik! - co moment wykrzykiwał 7107 3, IV | różne na przyszłość projekty i rady podawano, może nawet 7108 3, IV | bo zdyszany od zmęczenia i ogniście zarumieniony z 7109 3, IV | młodzież po zielonej uliczce i dokoła gumna przechadzającą 7110 3, IV | śpiesznie ku dworowi poszedł i więcej już dnia tego w okolicy 7111 3, IV | chodzącego. Przez dzień cały syn i ojciec ani na godzinę nie 7112 3, IV | naradzając się, linie jakieś i cyfry na papierze kreśląc: 7113 3, IV | na żółtą ścianę wstąpili i w borze zniknęli.~Przed 7114 3, IV | przechadzała się po zagrodzie i drodze; w gumnie, tak jak 7115 3, IV | na skrzypcach rzępolili i basetlą pohukiwali, a przy 7116 3, IV | pohukiwali, a przy tej niedbałej i przerywanej muzyce dwie 7117 3, IV | rękawiczek ani tej rześkości i zamaszystości w postawach 7118 3, IV | zamaszystości w postawach i ruchach, które początek 7119 3, IV | jeziorze codziennej troski i pracy.~Na podwórku ożywienie 7120 3, IV | Zaprzęgano tam do bryczek i wózków konie, a czynność 7121 3, IV | tylko dzierżawcy Giecołda i ekonoma Jaśmonta, którzy 7122 3, IV | pana młodego, dwie swanie i dwaj swatowie. Teraz następowała 7123 3, IV | inną stronę, a grzeczności i obyczajowi nie ubliży. Tylko 7124 3, IV | brat panny młodej z kuframi i skrzyniami wyprawę jej zawierającymi. 7125 3, IV | wierzchami na zielono pomalowane i gapiowatym głosem upominał 7126 3, IV | Panna młoda z pomocą matki i swań kończyła napełniać 7127 3, IV | uwieźć miała: kraciastymi i pasiastymi spódnicami, fartuchami, 7128 3, IV | przez siebie nici lnianych i wełnianych, ścianami utkanych 7129 3, IV | utkanych też w domu grubszych i cieńszych płócien. Kazimierz 7130 3, IV | Jaśmont od bryczek wracając tu i ówdzie po zagrodzie się 7131 3, IV | A teraz, panny drużki i panowie drużbantowie, pożegnanie 7132 3, IV | konieczne sami drużbowie i drużki, ale wszyscy, którzy 7133 3, IV | młodej na pamięć umieli i śpiewać chcieli. Chór męski, 7134 3, IV | drużbanta, piękny głos Jana i tak basowe, że prawie grobowe 7135 3, IV | którym rej prowadził donośny i jak srebro dźwięczny głos 7136 3, IV | ze stukiem drzwi od sieni i panna młoda wysoki próg 7137 3, IV | między śliwowe drzewa wpadła i płótno kużelne wąskimi pasami 7138 3, IV | pstryknął.~- Szyk gospodynia! I na weselnych godach o kużelu 7139 3, IV | stążkę z szyi sobie zdjęła i przyjaciółce nijakiego przystrojenia 7140 3, IV | z braćmi z domu wynosił i na wóz windował.~Na drodze 7141 3, IV | wyciągniętych szeregiem bryczek i wozów podniosła się wrzawa 7142 3, IV | łatwo było wszystkich w porę i w należytym porządku usadowić. 7143 3, IV | się na przodującym wozie i smyczki wysoko wznieśli, 7144 3, IV | Potem Giecołdowa, kwaśna i zmarszczona, bo papierosów 7145 3, IV | którą jechać była powinna, i upierając się przy jechaniu 7146 3, IV | przy jechaniu swymi końmi i ze swoim mężem, głośno i 7147 3, IV | i ze swoim mężem, głośno i szydersko dowodziła, że 7148 3, IV | że wszystkie te porządki i ordynki są przesądami nigdzie 7149 3, IV | już z wyjątkiem prostych i ciemnych ludzi nie zachowywanymi. 7150 3, IV | pierwszy drużbant mocą ukłonów i otworzeniem na oścież zasobnej 7151 3, IV | papierośnicy dumną swanię ułagodził i do zajęcia przypadającego 7152 3, IV | odprowadzających państwa młodych drużek i drużbantów. Ta z tym, a 7153 3, IV | po szlaku drogi powiódł i nagle nieopisana błogość 7154 3, IV | się szła, na drogę weszła i ku gromadzie dokoła bryczek 7155 3, IV | który też asystę, ordynek i wszystko, co żyło, opuszczając 7156 3, IV | której gładka spódnica i obcisły stanik szczuplejszą 7157 3, IV | nieco czyniły jej zbyt silną i rozrosłą kibić. Na ogorzałej 7158 3, IV | znak zasmucenia - wiła się i na pierś opadała żałobna 7159 3, IV | oczy spod sobolowych brwi i zarumienionych trochę powiek 7160 3, IV | rozglądały się dokoła, strapione i roztargnione. Tak stanęła 7161 3, IV | zerwawszy niskim ukłonem i czułym wejrzeniem ją witał.~- 7162 3, IV | nasienie jeszcze nie wymłócone i dziadunia pilnować muszę, 7163 3, IV | pilnować muszę, bo niedomaga.~I znowu roztargnionym wzrokiem 7164 3, IV | kałamaszce ten honor zrobiła i spólnie ze mną nią pojechała, 7165 3, IV | Wszyscy na koniec na bryczkach i wozach siedzieli, bez pierwszego 7166 3, IV | takiej wspaniałej talii i takich oczu cudnych, jak 7167 3, IV | Dobrze! Sam sobie ze mnie pan i hetman!~Siadł prosto, z 7168 3, IV | rzemienne lejce silnie ujął i na cały głos zakomenderował:~- 7169 3, IV | opadły; z dźwiękami skrzypiec i basetli wygrywających marsza 7170 3, IV | zmieszał się turkot kół i tętent koni. Bryczki jedna 7171 3, IV | ku panu głowę podnosząc i radośnie poszczękując, czarny, 7172 3, IV | kobierzec ziemi ozłociło i wyrastającym zeń drzewom 7173 3, IV | błękitnym mnóstwem białych smug i różnobarwnych obłoków.~Kilka 7174 3, IV | odprowadzał, odwrócił się i oko w oko spotkał się z 7175 3, IV | panem Janem zobaczyć się i powiedzieć, że do grobowej 7176 3, IV | kiedy wszyscy mnie czernili i wyśmiewali, pan Jan, który 7177 3, IV | który miał prawo gniewać się i dekrety na mnie wydawać, 7178 3, IV | na mnie wydawać, ujął się i obronił. Bracia mi wszystko 7179 3, IV | mi wszystko opowiedzieli i takoż pana Jana bardzo pochwalili.~- 7180 3, IV | jestem - odpowiedział Jan - i nijakiego prawa gniewać 7181 3, IV | wymknęło się z jej palców i w powietrze uleciało. Wzrok 7182 3, IV | Wzrok jej, zawstydzony i niedowierzający, po twarzy 7183 3, IV | Niech pan Jan nie udaje i mnie do kłamstwa nie kusi. 7184 3, IV | uczerni, że już jej prawie i nie wyprać. Co się zrobiło, 7185 3, IV | ja przyszłam, żeby łgać i swojego postąpienia wypierać 7186 3, IV | nijakiego już żalu ani gniewu i nijakiej pretensji nie mam. 7187 3, IV | panu szczęście, zdrowie i powodzenie...~Znowu trochę 7188 3, IV | życzę! - szepnęła.~Ujęty i wzruszony, z zapałem odpowiedział:~- 7189 3, IV | pozostanę, a mam nadzieję, że i pannę Jadwigę szczęście 7190 3, IV | odszepnęła - spodziewam się, że i mnie Bóg nie opuści...~- 7191 3, IV | A wprędce też może i dozgonnego przyjaciela, 7192 3, IV | rozognionym jej policzku i na wiszące u szyi końce 7193 3, IV | spadła, ale z głową spokojnie i trochę dumnie podniesioną 7194 3, IV | w świecie nie tkwiła, to i mnie go nie ominąć...~- 7195 3, IV | go nie ominąć...~- Tedy i ja z gruntu serca pannie 7196 3, IV | młóci, jeszcze źle wymłóci, i dziadunio niedomaga!~Zwolna 7197 3, IV | niedomaga!~Zwolna odwróciła się i zwolna, w czarnej swej sukni, 7198 3, IV | swej sukni, wyprostowana i silna, w grubym warkoczu 7199 3, IV | tak wstrząsnął się cały i tak szybko ku zagrodzie 7200 3, IV | długo z Domuntówną rozmawia, i Bóg wie, co sobie myśli! 7201 3, IV | co sobie myśli! Zdyszany i niespokojny przebiegł ogród 7202 3, IV | niespokojny przebiegł ogród i wpadł na podwórko. Anzelm 7203 3, IV | ty latasz jak zwariowany i rozum tracisz? Co z tego 7204 3, IV | Jan też przystanął zrazu i widać było, że słowa stryja 7205 3, IV | go niecierpliwości paliły i tak go coś z miejsca podrywało.~- 7206 3, IV | teraz nie mam! - zawołał i pędem puścił się we wskazaną 7207 3, IV | topolą srebrną, białą suknię i czarne włosy w grona czerwonych 7208 3, IV | widok. Był on wspaniałym i olśniewająco świetnym. Blade 7209 3, IV | ustroiło się w takie blaski i barwy, jakich na zenicie 7210 3, IV | ją płachta złota purpurą i fioletem zakończona, wyżej 7211 3, IV | puchy obłoków szkarłatem i złotem nalanych i nierówne, 7212 3, IV | szkarłatem i złotem nalanych i nierówne, podarte, krepowe 7213 3, IV | krepowe niby smugi srebra i fioletu. Wszystko to było 7214 3, IV | przelewało się, mieniło i jak w zwierciadle odbijało 7215 3, IV | nieruchomych wodach rzeki. Więc i ona od dalekiego zakrętu 7216 3, IV | rubiny, opale, ametysty i agaty. Wydawała się rozwartą 7217 3, IV | agaty. Wydawała się rozwartą i kryształową szybą przysłoniętą 7218 3, IV | rdzawość usychających paproci i dno lasu upływającą srebrzystość 7219 3, IV | sosen prawie czarnych tu i ówdzie ślizgały się i kładły 7220 3, IV | tu i ówdzie ślizgały się i kładły złote i seledynowe 7221 3, IV | ślizgały się i kładły złote i seledynowe rąbki. Wszystko 7222 3, IV | stało w zupełnej ciszy i pustce powietrza. Rybitwy, 7223 3, IV | Rybitwy, morskie wrony i jaskółki już w dalekie strony 7224 3, IV | ptastwo po gniazdach usypiało i tylko w rozłożystej topoli 7225 3, IV | ćwierkało coś, szeleściło i wnet milkło.~Jan patrzał 7226 3, IV | Justyna.~Spojrzeli na siebie i wnet znowu utopili wzrok 7227 3, IV | kopalni klejnotów. Z nieba i spod wody padały na nich 7228 3, IV | spod wody padały na nich i od stóp do głów oblewały 7229 3, IV | oblewały ich blaski gorące i świetne. Stali w nich nieruchomi, 7230 3, IV | wicher wstrząsa głębiny lasów i tak przed wejściem słońca 7231 3, IV | słońca dreszcz rozkoszy i trwogi przebiega po obudzonej 7232 3, IV | cichły czymś przytłaczane i słowa urywały się w połowie. 7233 3, IV | chwilę zwracały się ku niej i nieśmiało lub z chmurną 7234 3, IV | oczekiwali, aby z nich spłynęły i na świecie przygasły te 7235 3, IV | blaski, które każdy rys i każde drgnienie ich twarzy 7236 3, IV | na niebie, a jednocześnie i wody rzeki powlekały się 7237 3, IV | po której już tylko tu i ówdzie błądziły fioletowe 7238 3, IV | Drzewa boru zmieszały się i utworzyły czarną, nieprzebitą 7239 3, IV | smętny wołanie to porwał i niósł w głębie boru powtarzając 7240 3, IV | dają - odpowiedział Jan i jakby towarzyszce przyjemność 7241 3, IV | listkami topoli stała prosta i tak wzruszona, że na chwilę 7242 3, IV | tak wołanie było ciche i tak prędko na jej ustach 7243 3, IV | położyła mu na ramionach i dobrowolnie, z dreszczem 7244 3, IV | gasły, świat tonął w ciszy i rozwidniał się łagodną, 7245 3, IV | który w grubej kapocie i wielkiej, kosmatej czapce 7246 3, IV | siedział z głową opartą na ręku i twarzą ku księżycowi obróconą.~ 7247 3, V | najmodniejszym płaszczu i fantazyjnym kapeluszu wyskoczył 7248 3, V | zapytując. Benedykt był w domu i zaprosił synowca do gabinetu, 7249 3, V | rozdrażnionym głosem, nalegał i prosił. Szło mu o to, aby 7250 3, V | już nie sprzedania Osowiec i wyjechania z nim za granicę. 7251 3, V | postanowił, ale żal mu matki i ma niejaki skrupuł pozostawiać 7252 3, V | skrupuł pozostawiać ją samotną i w stanie ostrego, jak mówił, 7253 3, V | nie chciał, wręcz odmawiał i synowca z powagą upominał; 7254 3, V | brata o czymś przekonywać i o coś go błagać.~W niespełna 7255 3, V | Zygmunta zgrabną najtyczanką i pięknymi końmi do Różyca 7256 3, V | dlaczego, dla facecji zapewne i rozśmieszenia stojącej na 7257 3, V | ganku Leoni, na palcach i chyłkiem prawie do sieni 7258 3, V | tego lata nosili Darzecki i Zygmunt, na wieszadłach 7259 3, V | umieścił, do Leoni się zwrócił i z palcem uroczyście podniesionym 7260 3, V | weselisko!~Zatarł ręce i dziewczynkę do najwyższego 7261 3, V | kazała, a sama pośpiesznie i ze staraniem w biały, długi, 7262 3, V | staraniem w biały, długi, bufami i koronkami okryty negliż 7263 3, V | koszuli, z tryumfującą postawą i tajemniczym wyrazem twarzy 7264 3, V | ilością istot różnej płci i wieku napełniona. Napełniali 7265 3, V | Napełniali ją: kobieta z głową i twarzą białym muślinem owiniętą, 7266 3, V | chłopcy w szkolnych bluzach i śniade, czarnowłose, czteroletnie 7267 3, V | czteroletnie dziecko. Benedykt i Witold przez okno poznawszy 7268 3, V | woalkę z głowy odwijając i gromadkę swą ukazując Kirłowa, 7269 3, V | dwa dni bawiliśmy wszyscy i stamtąd jedziemy. Na pół 7270 3, V | aby moją Marynię zabrać i o ważnym interesie pomówić.~ 7271 3, V | ile się dało, przygładziła i na ziemi przysiadłszy związywała 7272 3, V | miał wiele szacunku, a może i współczucia. Ale Kirłowa 7273 3, V | fatygują wszelkie rozmowy i wizyty, uprzykrzać się więc 7274 3, V | godziny dla zabrania córki i pomówienia o interesie z 7275 3, V | interesie z gospodarzem domu i Justynką. Do nich dwojga 7276 3, V | bawiąc w Korczynie z Martą i Justyną w pokoju na górze 7277 3, V | rzuciła się matce na szyję i, rozszczebiotana, zaraz 7278 3, V | życie bardzo jednostajne i pracowite, a młodość rozrywki 7279 3, V | wschodach ukazała się Justyna i szybko ku Kirłowej podbiegłszy 7280 3, V | zawsze niezwykłe uszanowanie i sympatię mówiąc, że spostrzega 7281 3, V | rozpromienioną, taki wyraz pogody i szczęśliwego rozmarzenia 7282 3, V | okrywał jej śniade czoło i napełniał oczy, że Kirłowa 7283 3, V | uwagą popatrzała na nią i szyję jej obejmując do ucha 7284 3, V | z czym przyjechałam... i wszystkie chmurki na suche 7285 3, V | szczerze pragnę twego szczęścia i jeszcze czyjegoś... czyjegoś!~ 7286 3, V | przemknął jej po ustach i w źrenicach.~- A teraz, 7287 3, V | Nim ja z panem Benedyktem i Justynką rozmówię się, popatrzcie 7288 3, V | Bronię za rękę wzięła chcąc i ją uprowadzić. Ale dziecko 7289 3, V | Zresztą, takie to jeszcze małe i głupie, że wszystko przy 7290 3, V | można. Nic nie zrozumie i nic nie powtórzy najpewniej!~ 7291 3, V | na nich rodzaj groźnego i uroczystego wrażenia. Witold, 7292 3, V | której różowa sukienka i śniade, nagie ramiona wypukłe 7293 3, V | przecież Kirłowa, ze zmieszania i ze wzruszenia aż po brzegi 7294 3, V | okrytym peniuarem opłynięta i w szczególny sposób ożywiona. 7295 3, V | Mam nadzieję - z cicha i tonem prośby przemówiła - 7296 3, V | miłość szło! Wiedziała o tym, i postawą, wejrzeniem, splecionymi 7297 3, V | dwoje giął się przed Justyną i tak mocno usta do ręki jej 7298 3, V | zmieszana rumieniła się i niespokojnie poruszała się 7299 3, V | używając całej swojej odwagi i energii głośno przemówiła:~- 7300 3, V | by go zanadto wzruszyło i zdenerwowało, a przy tym 7301 3, V | jednak splotła śliczne ręce i słabym głosem zawołała:~- 7302 3, V | oczami, uśmiechem cieszył się i tryumfował. Na twarzy Justyny 7303 3, V | powieki miała spuszczone i zamyślony uśmiech na ustach. 7304 3, V | szczerze upodobał Justynkę i zdaje mi się, że krok, który 7305 3, V | szczęśliwą, bo to złote serce i głowa też nie byle jaka... 7306 3, V | niego zostanę, otwarcie i stanowczo mu powiedziałam, 7307 3, V | się tego biedaka wyratować i uszczęśliwić, to dobrze; 7308 3, V | ale żałuje on jej teraz i wyratował z niej jednak 7309 3, V | ogniściej niż kiedykolwiek i szeptem prawie dokończyła:~- 7310 3, V | świat do tego doprowadził i wielka fortuna na takie 7311 3, V | fortuna na takie pokuszenia i awantury naraziła. Pragnie 7312 3, V | bo wstyd mu samego siebie i życia młodego żal... ale 7313 3, V | życie powróci mu zdrowie i chęć do zajęcia się majątkiem. 7314 3, V | kochać, marzyć...~- Może i upijać się! - mruknął pod 7315 3, V | piękne... stosunki... co to i mówić! - z błogim uśmiechem 7316 3, V | serce, kobietę poczciwą i przywiązaną ocenić i uszczęśliwić 7317 3, V | poczciwą i przywiązaną ocenić i uszczęśliwić potrafi. Gdybyś 7318 3, V | dobry! Inny na jego miejscu i znać by nie chciał ubogich 7319 3, V | przyjacielem jest, prawie bratem i... dobroczyńcą nawet, bo 7320 3, V | zaopiekować się przyrzekł i w szkołach za nich płacić... 7321 3, V | nie znaczy, - wobec serca i przychylności! Bronkę naszą 7322 3, V | Bronkę naszą bardzo lubi i czasem na rękach ją nosi... 7323 3, V | Onegdaj przyjechał do Olszynki i jak zaczął nas prosić: " 7324 3, V | przyjmował!... O przysmaki i inne pańskie przyjemności 7325 3, V | nam, z dziećmi bawił się i chwilami tylko w tę swoją 7326 3, V | apatię wpadał. Złote serce i bardzo biedny człowiek... 7327 3, V | bogaty!~Wilgotne oczy otarła i do Justyny zwrócona, wpółproszącym, 7328 3, V | była zupełnie spokojną i przyjazne. wejrzenie na 7329 3, V | Różycowi za jego uczciwe i zobowiązujące względem mnie 7330 3, V | jednak, że niemało namów i wpływów trzeba było na to, 7331 3, V | wychowanie, ani przyzwyczajenia i gusta nie czynią mię odpowiednią 7332 3, V | towarzyszką życia. Na wielką panią i światową kobietę nie mam 7333 3, V | uczyniło... ale najważniejszą i stanowczo w tym wypadku 7334 3, V | Coś ją z krzesła podniosło i warem oblało.~- Z sąsiadem 7335 3, V | go oddałam. Serce, ręka i przyszłość moja do niego 7336 3, V | na siostrzenicę popatrzał i znowu zapytał:~- Jakimże 7337 3, V | wuju, że tylko wypadkiem my i oni poznawać się z sobą 7338 3, V | Kocham go z całego serca i jak w to, że żyję, wierzę, 7339 3, V | zrobiło się niedobrze. Nagle i niespodziewanie globus do 7340 3, V | zaczął. Zdławionym głosem i z oczami już łez pełnymi 7341 3, V | przez wspaniałomyślność i bohaterstwo, przez cud Opatrzności 7342 3, V | Wolę zawdzięczać byt i szczęście sercu człowieka, 7343 3, V | człowieka, który mię kocha, i wspólnej z nim pracy...~- 7344 3, V | Podobała się paniczowi poczciwa i przystojna dziewczyna - 7345 3, V | Dziewczyna zakochała się w ładnym i może poczciwym chłopcu - 7346 3, V | także mi tajemniczość i zagadka! Wszystko to funta 7347 3, V | Poznałam je z bliska i dobrze, mój wuju...~- Poczekaj! 7348 3, V | był mi od dawna trucizną i wstydem! O, jakże wdzięczną 7349 3, V | serca, ale zajęcie dla rąk i myśli, zadanie życia, możność 7350 3, V | komuś, pracowania na siebie i dla innych!...~Oczy Benedykta 7351 3, V | zdolności ani talentów nie mam i tylko tyle rozsądną jestem, 7352 3, V | rozsądną jestem, by to znać i wiedzieć. Z tego, co umiem, 7353 3, V | tego, co umiem, bez wahania i żalu odrzucę to, co ani 7354 3, V | boku, w piersi, wszędzie, i tyle tylko miała siły, aby 7355 3, V | fotelu wstać jej dopomogła i ku drzwiom ją uprowadzała. 7356 3, V | się nigdy - ku osłabłej i rozbolałej gospodyni domu 7357 3, V | tej...~Ustami poruszył i z cicha wymówił:~- Teoś 7358 3, V | automata z krzesła wstał i z kapeluszem w spuszczonym 7359 3, V | spuszczonym ręku, z otwartymi usty i osowiałym wzrokiem przez 7360 3, V | przy stole stare albumy i ilustracje przeglądał, i 7361 3, V | i ilustracje przeglądał, i z ganku zbiegłszy w ogrodzie 7362 3, V | wysłuchała, bratu opowiedziała i tu zadanie swoje już spełniwszy 7363 3, V | pośród salonu stojącego minął i do gabinetu wbiegłszy Justynę 7364 3, V | Buszmanka górę w tobie weźmie i pięknych tatuażów pożałujesz... 7365 3, V | ach, jakże się cieszę!~I porwawszy ją wpół, śmiejąc 7366 3, V | okręcił. Ale potem spoważniał i ręce krewnej silnie w swoich 7367 3, V | nie tylko ze krwi, ale i z ducha. Spólnikami i nawzajem 7368 3, V | ale i z ducha. Spólnikami i nawzajem pomocnikami sobie 7369 3, V | będziemy. Za przyjaciela i brata miej mię... miejcie 7370 3, V | pomarszczoną jego twarz łagodziła i wygładzała, na uniesienie 7371 3, V | świat do góry nogami wywrócą i cudów dokonają... a!~Smutek 7372 3, V | twoja wola, mój dobry wuju i opiekunie, odwieść mię odeń 7373 3, V | piersi przycisnął.~Wtedy i Kirłowa z krzesła się podniosła 7374 3, V | z krzesła się podniosła i mówić chciała, ale tym ruchem 7375 3, V | rozwiązane tasiemki bucików i jak długa u stóp matki upadła. 7376 3, V | stanęła, potem całkiem wstała i ciemne, drobne, obnażone 7377 3, V | zważając do Justyny podeszła i za ręce ją wzięła. Twarz 7378 3, V | Twarz miała całą w ogniu i łzach.~- Żal mi, wielki 7379 3, V | mi, wielki żal biednego i dobrego kuzyna mego! - zaczęła. - 7380 3, V | Jednak nie umiem kłamać: może i rozumnie postąpiłaś, dobrze 7381 3, V | dobrze wybrałaś... może i szczęśliwą będziesz...~Ucałowała 7382 3, V | oddam, aby ci pomocnicą i uczennicą była, a własnymi 7383 3, V | pracować przy ziemi uczyła się i przywykała...~Przez łzy 7384 3, V | Przez łzy uśmiechała się i jeszcze ciszej dodała:~- 7385 3, V | znalazłaś, jakiego ładnego i poczciwego chłopca... Wiesz 7386 3, V | ramionka szeroko rozłożyła i ze wzniesionymi ku niej, 7387 3, V | gdzie ją różne zajęcia i kłopoty oczekiwały; musiała 7388 3, V | bo Orzelski późno wstawał i długo w swoim pokoju jadł 7389 3, V | Idźże do niego teraz i powiedz... zawsze to ojciec!~ 7390 3, V | przeszła pustą salę jadalną i kierowała się ku wschodom 7391 3, V | swoje imię. Obejrzała się i zobaczyła Zygmunta, który 7392 3, V | twarz widocznie pobladłą i przerażoną.~- Czego sobie 7393 3, V | grzecznością odpowiedziała i zbliżyła się ku niemu.~- 7394 3, V | na wieczną niezgodę myśli i gustów, wiesz? Jest to popełnić 7395 3, V | o zgodę w małżeństwie i o moralność troskę swą wyrażasz?~ 7396 3, V | się trochę, ale wzburzenie i przerażenie z twarzy i postawy 7397 3, V | wzburzenie i przerażenie z twarzy i postawy mu nie ustąpiło. 7398 3, V | chwilę żurnalową poprawność i sztywność utracił. Justyna 7399 3, V | dowierzając.~On miotał się i, szczerze przerażony, temperament 7400 3, V | przerażony, temperament swój i zwykły układ zmieniać się 7401 3, V | Zaklinam cię! Nie gub siebie i nie obarczaj tak strasznie 7402 3, V | sobą! Zlituj się nade mną i nad sobą samą!~Przyrzekam 7403 3, V | to śmiech młodej piersi i szczęśliwej duszy, tak szczęśliwej, 7404 3, V | od niego, sień przebiegła i na wschody szybko wstępować 7405 3, V | postać wzrokiem obrzucił i przez zęby syknął:~- Prostaczka!~ 7406 3, V | przyborami do golenia się i ubierania, Orzelski w kwiecistym, 7407 3, V | okno wlatujący podnosił mu i kołysał nad głową białe 7408 3, V | ważnym, bardzo dla mnie i dla ojca ważnym.~Grać nie 7409 3, V | skończył, ustami cmoknął i koniec smyczka całując uśmiechnął 7410 3, V | weszła jak zwykle ze stukiem i impetem, ale wsunęła się 7411 3, V | Benedykcie - zaczęła - ale ja bym i sama przyszła, bo wielką 7412 3, V | powiedzieć...~- Cóż? może i ty zaręczyłaś się z jakim 7413 3, V | myśleć... - z dziwną pokorą i uciszeniem odpowiedziała - 7414 3, V | Justynka za maź wychodzi i jeżeli zgodzisz się... pozwolisz, 7415 3, V | ze spuszczonymi oczami i splecionymi na kolanach 7416 3, V | darmo im jeść nie będę; bo i doświadczenie w gospodarstwie 7417 3, V | doświadczenie w gospodarstwie mam, i siły do pracy jeszcze trochę... 7418 3, V | ręce przydadzą się, a może i głowa cokolwiek doradzi...~ 7419 3, V | mnie lubiła... Przy tym i tych ludzi, pomiędzy których 7420 3, V | wilgotnej rzęsie powiodła.~- I tych ludzi znałam kiedyś... 7421 3, V | sami cztery deski zbiją i na mogiłki sami poniosą... 7422 3, V | mnie chce się... Justynka i Janek za dwa miesiące pobrać 7423 3, V | nie mogę!~Zakrztusiła się i zakaszlała.~Benedykt patrzał, 7424 3, V | już chyba tylko moja żona i panna Teresa tam nie pójdą!~ 7425 3, V | ja nie tylko swojej, ale i twojej pracy zawdzięczam, 7426 3, V | rządna, życzliwa w domu i w gospodarstwie - bagatela! 7427 3, V | na rękach swych wynosiłaś i wyhodowałaś! ty je jak matka 7428 3, V | wyhodowałaś! ty je jak matka i... za matkę... kochałaś 7429 3, V | za matkę... kochałaś i pieściłaś: a nie po głupiemu 7430 3, V | przyjaciółkę cię zawsze miałem i serdecznie cię lubiłem, 7431 3, V | tylko, widzisz, kłopoty i różne biedy takim ponurym 7432 3, V | różne biedy takim ponurym i smutnym mię były zrobiły, 7433 3, V | smutnym mię były zrobiły, że i okazywać mi się nie chciało 7434 3, V | ci, do grobu wdzięczen, i nie puszczę cię od siebie, 7435 3, V | życie jak wół pracowała i niepotrzebna! Jej nikt tu 7436 3, V | Królu mój! - zawołała - i ty doprawdy tak myślisz, 7437 3, V | Bożeż mój, Boże! - zawołała i w zwykły już sobie sposób 7438 3, V | wolałabym czasem w grobie gnić! I perswadowałam sobie, a ciągle 7439 3, V | sprzyjała, aby komu do życia i szczęścia przyczynić się! 7440 3, V | jeżeli tobie potrzebną jestem i jeżeli ty mnie, jak brat 7441 3, V | wieczny smutek!" - myślałam. I ambarasu nie chciałam nikomu 7442 3, V | chciałam nikomu robić... Czasem i bardzo źle ze mną bywało, 7443 3, V | potrzebna, jeżeli ty mnie lubisz i szanujesz, leczyć się muszę, 7444 3, V | Uf, nie mogę!~Śmiała się i kaszlała.~- A może jeszcze 7445 3, V | kaszlała.~- A może jeszcze i na weselu twoich dzieci 7446 3, V | Benedykt serdecznie ją w głowę i czoło ucałował.~Uspokój 7447 3, V | Uspokój się - rzekł - siadaj i mów mi wszystko, co wiesz 7448 3, V | pełnoletnia, energiczna i niegłupia, na wiatr przyzwolenia 7449 3, V | była, że krewny ufa jej i w rozsądek wierzy. Cicho 7450 3, V | Cicho też na krześle usiadła i ze skupieniem, z rozwagą 7451 3, V | długo mówiła, opowiadała i nie skończyła jeszcze mówić 7452 3, V | skończyła jeszcze mówić i opowiadać, kiedy naprzód 7453 3, V | jego wyrażała teraz gniew i wzburzenie.~- Panie dobrodzieju! - 7454 3, V | opiekunem Justynki jesteś i nie spodziewałem się, nie 7455 3, V | rękę mu na ramieniu położył i z czołem zmarszczonym, z 7456 3, V | chciwie tych słów wysłuchał i uspokoił się znacznie.~- 7457 3, V | przypomnienie ugodziło weń i trochę nim wstrząsnęło.~- 7458 3, V | Idź na górę, graj sonatki i serenadki, a Marta ci tam 7459 3, V | nie wypada!~Głową kołysząc i wyraz ostatni powtarzając 7460 3, V | jeszcze rozmawiał z Martą i z Witoldem, który Kirłową 7461 3, V | Witoldem, który Kirłową i jej gromadkę do bryczki 7462 3, V | gromadkę do bryczki wsadziwszy i pożegnawszy śpiesznie do 7463 3, V | niespokojna. Sprzeczki i poróżnienia z wujem lękała 7464 3, V | słomiany na głowę włożył i ramię jej podał.~Odgadła, 7465 3, V | dokąd ją miał prowadzić, i z okrzykiem radości do rąk 7466 3, V | nim leciały stada jaskółek i gdzieniegdzie kołysały się 7467 3, V | jesieni.~Kiedy Benedykt i Justyna weszli do zagrody 7468 3, V | weszli do zagrody Anzelma i Jana i prędko przebywali 7469 3, V | do zagrody Anzelma i Jana i prędko przebywali przerzynającą 7470 3, V | której teraz usychały trawy i żółkły więdnąc białe dzięcieliny, 7471 3, V | kogut za płotem zapiał i żółty Mucyk wybiegł z podwórka 7472 3, V | Ale pogładziła go Justyna i pies lisi swój pyszczek 7473 3, V | koszący. Spostrzegł ich i zrazu trwoga uczyniła go 7474 3, V | na trawę padając błysnęła i brzęknęła. Paru skokami 7475 3, V | Benedyktem się znalazł, przykląkł i gorące usta do ręki jego 7476 3, V | Anzelm wyprostował się i głowę odkrył. Ze snopa zmarszczek 7477 3, V | brwiami na wysokie czoło i aż na skronie cienkie nici 7478 3, V | zaniemeński bór nią wskazał i trochę jąkając się odpowiedział:~-